27 lipca 2010

Rząd geniuszy - odcinek 1

Wspaniały rząd geniuszy, który zamiast wprowadzić obiecane reformy, zabawia się w kreatywną księgowość poprzez wypychanie długu do spółek celowych a la KFD, wpadł na kolejny genialny pomysł. Nie, nie jest to żadna reforma (3x15, ograniczenie liczby posłów i senatorów czy zniesienia immunitetu), a propozycja podniesienia podatków. Na razie jest to sondowanie mediów i opinii, ale jednak. Mamy przy tym propozycje od A do Z czyli podniesienia podatków dochodowych i pośrednich, wzrost składki rentowej, obniżenie zasiłku pogrzebowego, zamrożenie płac w budżetówce, likwidacja ulgi prorodzinnej i becikowego dla najbogatszych. Pamiętajmy, jesteśmy zieloną wyspą na czerwonym tle! Najbardziej rozbawił mnie następujący fragment:
"[..]to jest zapowiedź trudna, także dla Platformy Obywatelskiej, bo podnoszenie podatków, to jak wyrywanie nam serca z piersi. [..] powiedział w Trójce Schetyna." Ź: Podnoszenie podatków to ostateczność - marszałek Sejmu
Wiecie, "my nie chcemy, ale musimy, inaczej się nie da". Eh....
"Nie mają wątpliwości ekonomiści: rząd testuje, jak zostanie odebrana zapowiedź podwyżki podatków. Boni zaznaczył, że decyzje nie zostały podjęte i konieczne są analizy. Ale z informacji "Rz" wynika, że rząd już je ma. Według nich np. podwyżka podstawowej stawki VAT z 22 do 25 proc. mogłaby dać budżetowi dodatkowo ok. 15 mld zł." Ź: Czy wzrosną podatki
VAT 25%?!!! Przy założeniu że zmiany zostały by wprowadzone bylibyśmy w czołówce europy pod względem wysokości stawki VAT
"Podwyższając VAT do 25 proc. Polska dołączy do krajów UE o najwyższej stawce tego podatku - uważają eksperci podatkowi. Zdaniem prof. Mirosława Gronickiego podwyżka w tej skali to rozwiązanie skrajne, a rząd może wybrać lepszy wariant zmian w VAT." Ź: Eksperci: VAT w wysokości 25 proc. byłby najwyższy w Europie
Skąd jednak zwykli ludzie mają wiedzieć na kogo głosować i dlaczego, skoro nawet sam ekonomista BZW BK, w dzisiejszym wydaniu wiadomości (19.30) wspomniał iż "odczujemy to wszyscy w codziennych zakupach żywności"? (przypominam iż na żywność VAT wynosi 7% więc podwyższenie VAT z 22% do 25% będzie dotyczyć wybranej puli produktów)? Brak w narodzie elementarnej wiedzy i można ludziom wszystko wcisnąć bo przecież:
"Ludzie mniej się boją podwyżki VAT o 2 proc. niż takiej samej podwyżki PIT lub składki rentowej" - zaznaczył menadżer z PricewaterhouseCoopers Wojciech Śliż" Ź: tamże
Mam nadzieję, iż zmiany nie zostaną wprowadzone bo osłabi to w Polsce wzrost gospodarczy. A może niech od razu podniosą VAT do 50%? Szybciej może wyjdą ludzie na barykady.... Biblioteczka: Czy wzrosną podatki Boni nie wyklucza podwyżki podatków Boni nie wyklucza podwyższenia składki rentowej i podatków Eksperci: VAT w wysokości 25 proc. byłby najwyższy w Europie Podnoszenie podatków to ostateczność - marszałek Sejmu Kasy fiskalne dla nowych grup podatników Najpóźniej od maja kasy w gabinetach lekarskich i kancelariach

3 komentarze:

  1. Podwyzka sama w sobie jest zla, jednak to szersza sprawa. Generalnie sprawa gardlową jest maksymalne zrownowazenie budzetu, nawet kosztem wzrostu ponizej potencjalu. Przez najblizsze pare lat, zeby nie wypasc z obiegu (rolowanie) dopoki nie bedzie wiadomo w jaka strone potoczy sie scenariusz na swiatowym rynku fiskalnym. Tak to widze.

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda gadać....masy i tak to kupią bo inaczej ;grozi nam IVR;

    OdpowiedzUsuń
  3. Za IAR
    ":TVP2 Gomułka - podatki
    IAR - Biznes
    29 Lip 2010, 19:02


    29.07.2010 (IAR) - Były wiceminister finansów w rządzie Donalda Tuska, Stanisław Gomułka uważa, że zaraz po wyborach parlamentarnych - niezależnie od tego, kto je wygra, będą konieczne głębokie reformy finansów publicznych. Zdaniem gościa Gorącego Tematu w TVP 2, planowana obecnie podwyżka VAT o jeden procent nie będzie wystarczająca do zmniejszenia niedoborów w państwowej kasie. Według marszałka Sejmu Grzegorza Schetyny, przyniesie ona 5 miliardów złotych.

    Stanisław Gomułka ocenia, że Polska ze swoimi finansami publicznymi obecnie jest "na przedpolu pola minowego", ale jej sytuacja jest znacznie lepsza niż takich krajów jak Grecja. Jednocześnie za dwa-trzy lata możemy z powodu gwałtownie wzrastającego zadłużenia znaleźć się w gorszej sytuacji. Gomułka przypomina, że dług narasta tak szybko, że w perspektywie 2-3 lat grozi nam znaczące podwyższenie kosztów jego obsługi. Dodaje, że obecnie przy 35 miliardach tych kosztów, to około tysiąca złotych na osobę.

    Zdaniem Gomułki, aby ograniczyć deficyt budżetowy zgodnie z wymogami Unii Europejskiej potrzebne są zmiany w budżecie na ok. 60 miliardów złotych."
    http://stooq.pl/n/?f=345655

    Gomułke polubiłem kiedy dowiedzial sie ze PO nie bedzie reformowac odszedl z funkcji min.finansów i wybrany został Rostowski.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP