29 września 2010

Chiny po cichu zdobywają coraz większe wpływy

Przynajmniej tak twierdzi żona Radosława Sikorskiego, Anne Applebaum w swoim artykule w Washington Post (tutaj). Przyznam szczerze, iż ciężko się z nią nie zgodzić i polecam art.
Autorka podaje przykład strategii Chin, które nie zaprzątają sobie głowy "krzewieniem demokracji", czy walką z dyktaturą. Po prostu robią biznes, nie dbając o przelew krwi np w Afryce.
Fragment:
In Iraq, where American troops brought down a dictator and are still fighting an insurgency, Chinese oil companies have acquired bigger stakes in the oil business than their American counterparts. In Pakistan, where billions in American military aid helps the government keep the Taliban at bay, China has set up a free-trade area and is investing heavily in energy and ports. China has found it lucrative to stay out of other kinds of conflicts as well. Along with Western Europeans, Americans are pouring vast amounts of public and private money into solar energy and wind power, hoping to wean themselves off fossil fuels and prevent climate change. China, by contrast, builds a new coal-fired plant every 10 days or so. While thus producing ever more greenhouse gases in the East, China makes clever use of those government subsidies in the West: Three Chinese companies now rank among the top 10 producers of wind turbines in the world.

2 komentarze:

  1. A może by się tak przyłączyć do Chin?
    Dobrej nocy Mergiel

    OdpowiedzUsuń
  2. @Mergiel
    Ba, juz dawno pisalem i mowilem ze powinnismy zrobic swietne warunki Chinom w Polsce, bylibysmy ich przyczolkiem na w europie (porty, drogi, montownie) itd. nie wiem czemu kolejne rządy przespały sprawę.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP