11 października 2010

FED i PD czyli niedźwiedziu, porzuć wszelkie nadzieje!

FED kupił obligacje amerykańskie za 45 mld dolarów w pierwszych dwóch miesiącach trwania QE 1.5 (reinwestowanie kasy z MBS), włączając w to 7,3 mld dolarów z zeszłego tygodnia. Swoją drogą to w ciągu ostatnich 4 tygodni FED kupił 3/4 podaży papierów skarbowych. Wszystko razem pozwoliło podnieść SP500 o 80 punktów, DJIA o 650 pkt i o 35 punktów bazowych spadła rentowność na 10 latkach.
Skoro świetnie działa QE 1.5 (na chwilę obecną) to QE2 wcale nie jest takie pewne? Całkiem możliwe, wbrew pozorom. Jeśli nawet FED ogłosi QE2 to pewnie 500 mld USD co w długim terminie nie utrzyma tego rynku (bez zwiększenia skupu papierów, o czym pisałem wcześniej).
Przypominam że program FED działa od 15 do 15 danego miesiąca (wynika to z faktu iż około 15 sierpnia 2010 ogłoszono ponowne inwestowanie kasy z MBS (reinwestowanie)). W zeszłym miesiącu ogłoszono pompkę na 27 mld USD. Kwota na październik (od 15 paź.)-listopad zostanie ogłoszona w najbliższy wtorek (jutro). FED stwierdził że celem programu jest utrzymanie bilansu FED na poziomie 2,054 bln dolarów (ang. trillions). Aby utrzymać ten poziom, w każdym miesiącu FED prognozuje ile obligacji będzie musiał skupić w związku z zapadaniem MBS w danym miesiącu, które posiada w swoim bilansie. Ponieważ rentowność obligacji spada (oprocentowanie maleje), zwiększa się skala refinansowania kredytów (tych co tworzą, a właściwie tworzyły MBS), a zatem FED będzie musiał coraz więcej skupować obligacji, by utrzymać właściwy poziom.
Nie powinno zatem nikogo dziwić jeśli w najbliższy wtorek FED ogłosi skup obligacji większy niż 27 mld USD do przeprowadzenia w następnym tygodniu. To oczywiście będzie bycze dla obligacji, akcji i wszystkiego co daje 1% i nie ucieka na drzewo.
W pewnym jednak momencie wzrost cen aktywów, a szczególnie surowców doprowadzi do sytuacji w której FED będzie musiał zmienić taktykę i podjąć inne konkretne działania. Nie jesteśmy jednak na tym etapie. Podobnie może stać się w momencie masowej wojny walutowej, to co teraz mamy to na razie rozgrzewka. Przypomnę, nie jesteśmy jednak na tym etapie bo ostatnie spotkanie G20 nawet na to nie wskazuje, spotkali się, poklepali po plecach i tyle. Nie ma jeszcze dramatu na walutach, FED może dalej stosować QE 1.5. To tak bardziej w średnin terminie, a co w tym tygodniu? W tym tygodniu mamy sporą podaż obligacji (~65 mld USD) co powinno utemperować byki, a przynajmniej przekształcić się w boczniak. Na chwilę obecną brak absolutnie sygnałów sprzedaży na WIG20. Nie tylko na tygodniowych ale i na dziennych (pomijam godzinowe). Właściwie w piątek zatrzymaliśmy się w miejscu gdzie mógł się pojawić sygnał sprzedaży (okolice 2625), jednak byki utrzymały pozycje. Gdyby padł, możliwy zjazd do 2530. Dla tych, którzy nie rozumieją jak działa wdrażanie polityki monetarnej przez FED wyjaśniam, iż FED wprowadza swoją politykę w życie poprzez handel ze swoimi psami (Primary Dealers). Im więcej wstrzyknie gotówki na ich konta (zwiększa płynność czyli ilość gotówki w systemie) tym większe ceny aktywów. Dzięki właśnie temu zachowaniu rosną ceny dosłownie wszystkiego, budząc zdziwienie wielu analityków. Bo jakże to wszystko rośnie? obligacje, akcje, surowce, i do tego obligacje śmieciowe? FED po prostu implementuje politykę [RISK ON], nic więcej. Póki nie zakończy operacji nie ma co liczyć na krachy i przeogromne spadki o których marzy każdy niedźwiedź. Fundamenty są nieistotne, naprawdę. Nie ma takiego znaczenia co się dzieje w ekonomii, dopóty mechanizm transmisyjny z FED jeszcze działa a FED wstrzykuje kasę. Innymi słowy każdy spadek powinien być traktowany jako okazja do zakupów (buy every dip). I przypomnę, tu się nie ma co frustrować iż rynek nie przejmuje się zagrożeniami, grunt to zarabiać. Dopóki system implementacji wstrzykiwania gotówki działa, dopóty będzie rosło.

2 komentarze:

  1. Evans-Pritchard popełnił artykuł w Telegraphie na temat wojen walutowych i QE.

    W sumie to się z nim zgadzam, to Benio ma największy helikopter w okolicy i nie zawaha się go użyć ;D
    Zobaczymy, czy Chińczycy i Japonia zbastują czy raczej chłopaki rozegrają kurczaka do tragicznego końca.

    http://www.telegraph.co.uk/finance/comment/ambroseevans_pritchard/8054066/Currency-wars-are-necessary-if-all-else-fails.html

    ps
    Dobry blog SiP
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. @Yogos,

    czytałem Evansa, mam go w RSS. Cóż zgadzam się, będą cisnąć (FED) innych wg metody kto nie z Mieciem, tego zmienciem.

    sytuacja na globalnym rynku zdaje sie przyspieszac bo widac ewidentnie ze to niby wyjscie z recesji (oficjalne wg NBER) to kpina, bo nic a nic nie rozwiazano żadnych problemów strukturalnych. Dziwie się iż wiele decydentów uwaza ze bedzie po staremu, nie bedzie, co widac po dzialaniach i skutkach.

    Dzisiaj Goldi powiedział że nie widzi podwyzki stop wg ich modelu gospodarczego do 2015 - hahahaha

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP