08 października 2010

Min. Fin Rostowski kucharzem roku!

Mieliśmy w sejmie pierwsze czytanie budżetu na 2011r.
Nie obyło się bez propagandy sukcesu, grożenia palcem, i nie trafionych alegorii. Po kolei. Wspominałem już o kreatywnej księgowości jaką stosuje Min. Rostowski (klik) w postaci włączenia jednostek które mają nadwyżki (jak lasy państwowe) do sektora finansów publicznych, a wyłączenia tych co mają deficyt jak Krajowy Fundusz Drogowy. Wszystko po to by księgi lepiej wyglądały, to się w sumie nazywa "cook the book". Minister się rozkręca. Przy czytaniu budżetu wspomniał iż nasz dług, po wyłączeniu OFE spada. Ha! Zapomniał chyba dodać, że formalnie w kraju to on nie może odjąć sobie tak po prostu pieniędzy przekazanych OFE z ZUS. Zadłużenie jest bowiem liczone na potrzeby krajowe i unijne. Krajowe - na potrzeby stworzenia budżetu dla naszego kraju, określenia potrzeb pożyczkowych i w końcu sprawdzenia czy przypadkiem za bardzo się nie zadłużamy i czy nie przekraczamy progów ostrożnościowych zapisanych w konstytucji. Unijne - na potrzeby sprawdzenia czy kraj może wstąpić do EMU (strefa euro), czy wszczęcia procedury nadmiernego deficytu (powyżej 3%). Ostatnio KE zgodziła się nawet, po apelu 9 państw z inicjatywy Polski (tutaj obudził się nasz Premier, już dawno nie widziałem aby był tak pracowity w sprawach gospodarki. List/apel dotyczył zmiany metodyki liczenia długu publicznego. "Dziewiątka" chce, by metoda uwzględniła koszty przeprowadzonej reformy emerytalnej) by przejściowo inaczej liczyć dług na potrzeby unijne wymienione powyżej. Kilka szczegółów:

Po pierwsze, przez pięć lat, metodą degresywną, koszty reformy będą odliczane od długu publicznego. Jeśli propozycja KE (musi zostać zatwierdzona 28 października przez Radę Europejską) wejdzie w życie od 1 stycznia 2012 r., to wtedy Polska będzie mogła odliczyć całość kosztów i nasz dług spadnie do ok. 40 proc. z prognozowanych 57 proc. PKB. To poniżej dopuszczalnego pułapu 60 proc. PKB.

W kolejnych czterech latach do odliczenia pozostanie odpowiednio: 80 proc., 60 proc., 40 proc. i 20 proc. kosztów reformy. Ułatwi to Polsce ewentualne wejście do strefy euro, bo dług liczony obecną metodą ma się w najbliższych latach niebezpiecznie zbliżać do granicy 60 proc. PKB. Pozwoli też na czasowe uniknięcie sankcji, gdyby ta granica została jednak przekroczona.

Drugą ulgą, tym razem wprowadzaną na stałe, jest uwzględnianie kosztów reformy w liczeniu deficytu sektora finansów publicznych, również na potrzeby wprowadzania ewentualnych sankcji czy wejścia do strefy euro. Obecnie kraj z deficytem powyżej 3 proc. PKB jest automatycznie obejmowany procedurą nadmiernego deficytu, która w konsekwencji może prowadzić do odebrania części unijnych funduszy (w przypadku krajów spoza strefy euro) lub nałożenia kar finansowych (w przypadku strefy euro).

[...]

Zmiany w traktowaniu OFE nie są pełną realizacją postulatu Polski i innych państw z tzw. dziewiątki. W liście wysłanym w sierpniu do Brukseli postulowały one trwałą zmianę zasad statystycznych, która na zawsze zmniejszyłaby deficyt i dług o koszty reformy emerytalnej. Ale do zmiany zasad statystycznych potrzebna jest zgoda rządów 27 państw, a Niemcy już protestują.

Innymi słowy, unia tymczasowo pozwoli nam na Enron. To oczywiście nie podoba się Kreatywnemu Rostowskiemu, który preferuje trwały Enron. (Rostowski: propozycje KE ws. długu - niewystarczające)

W sumie to oni mogą sobie tam pisać co chcą, i tak będziemy musieli uplasować ogromne ilości długu (Radziwiłł: potrzeby pożyczkowe brutto w 2011 wyniosą 171,5 mld zł)

Dla mnie to minister może twierdzić iż dług wynosi zero. A co! Tylko że będzie nadal musiał sprzedać / uplasować ogromne ilości obligacji i zaciągnąć kredyty dla ZUS, KFD i innych deficytowych podmiotów. Nic to nie zmienia, tylko przelewa z lewego na prawe.

I zaczynam się niepokoić bo wydaje mi się iż nasze Słońce Peru, Mistrz Bajeru ma chyba plan by zmienić konstytucje!!! Ostatnio bowiem spotkał się z Panem Lalka Napieralskim gdzie przeprowadzono "udaną" rozmowę na temat zmian w konstytucji: "Udana" rozmowa Tuska i lidera SLD

O komisji konstytucyjnej w Sejmie i wyborze sędziów Trybunału Konstytucyjnego rozmawiali w Sejmie premier Donald Tusk z szefem SLD Grzegorzem Napieralskim. Jak powiedział lider SLD, premier zgodził się z kilkoma jego pomysłami.

Napieralski powiedział po spotkaniu dziennikarzom, że rozmowa z szefem rządu była "bardzo dobra i konstruktywna". - Uznaliśmy, że warto rozmawiać o konstytucji, szczególnie, żeby podsumować jej dotychczasowe funkcjonowanie i zastanowić się nad tym, jak ustawa zasadnicza pomagała w pracy parlamentu, rządu i innych państwowych instytucji - mówił lider SLD. Zwrócił uwagę, że SLD już dawniej proponował powołanie specjalnej komisji, która spojrzałaby na obecną konstytucję i dokonała jej podsumowania po ponad 10 latach funkcjonowania. - Uznaliśmy też w rozmowie, że warto do dyskusji zaprosić byłych premierów i prezydentów, ekspertów tak, aby powaga tej komisji, tego zespołu, była jak największa - dodał Napieralsk

Całkiem możliwe iż chłopaki mają plan zdemontowania progów ostrożnościowych by nas bardziej zadłużyć.

Przy okazji ostatniego przemówienia Min. Rostowski zaczął nas nawet bajerować, iż on jest jak Odyseusz, który "przeprowadzić Polskę jak okręt przez otwarte morza" kryzysu.

Tu wypada zacytować celny komentarz Pana Gwiazdowskiego:

Pozwolę sobie zwrócić uwagę rządowym specjalistom od wymyślania zgrabnych bon-motów, że Odyseusz dotarł do Itaki po dziesięciu latach tułaczki, w której wyginęła cała jego załoga i to bynajmniej nie na swoim „okręcie”, bo ten rozbił, tylko na tratwie, którą pomogła mu zbudować (aczkolwiek niechętnie, bo chciała żeby na zawsze został z nią) nimfa Kalipso. Chciałoby się wyrazić nadzieję, że na gospodarce Pan Minister Rostowski zna się lepiej niż na mitologii, ale chyba byłby to niczym nieuzasadniony optymizm. „Czas, żeby PiS przeprosił Polaków za błędy z czasów, gdy rządził i drastycznie podwyższał wydatki budżetu, jednocześnie obniżając wpływy do kasy państwa za sprawą cięć składki rentowej i podatków” - grzmiał Pan Minister z trybuny sejmowej. Tak, tak… Podatników przepraszać trzeba za „cięcie podatków”. „Dziś musimy te błędy (podkreślenie moje) naprawiać” – dodał Pan Minister. Może Odyseusz Rostowski zechciałby sprawdzić, jak głosowali posłowie PO nad projektem ustawy dotyczącej „cięć składki rentowej i podatków” w 2007 roku???

Jak byście jeszcze nie wiedzieli, dziury nie ma, i świadczy o tym chociażby przyspieszona wyprzedaż majątku narodowego, tym razem znowu PGE (przełożone z 2011 na 2010):

Nieoczekiwana oferta akcji PGE
Państwo potrzebuje pieniędzy do budżetu, więc Minister Skarbu sprzedaje dodatkowy pakiet akcji największej firmy energetycznej. Na tej transakcji może zarobić nawet ponad 4 mld zł.
W związku z tym przyznałem politykowi Jackowi Vincentowi Rostowskiemu (bo on nie jest żadnym ekonomistą, tylko politykiem) nagrodę kucharza roku, w kreatywnej księgowości: By się temu Panu jeszcze lepiej pichciło księgi.

5 komentarzy:

  1. Świetne podsumowanie tej błazenady którą coraz bezczelniej prezentuje nasz szef kuchni i jego przełożony mistrz bajeru. Oni już nie mają żadnych zahamowań. Najgorsze, że naród nadal w sondażach ufa tym klaunom.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mało, że nie jest ekonomistą, politykiem jest miernym, a Polakiem też nie jest, bo nawet nie ma numeru PESEL. A tą patelnią to przez łeb by mu się przydało przeciągnąć. Odgłos zagłuszyłby trzeszczenie budżetu w szwach:)

    pozdrawiam i gratuluje bardzo udanego bloga, postaram się odwiedzać jak najczęścniej i zapraszam na mojego skromnego bloga o inwestowaniu na Foexie;)

    www.damowesygnalyforex.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  3. No a jak jeszcze dodamy do tego ogolnoeuropejski pomysl aby wliczac szara a nawet i czarna strefe do PKB to okaze sie ze Polska to juz Norwegie "przescignela".To juz nawet nie jest smieszne-to sie robi dosyc zalosne.

    OdpowiedzUsuń
  4. A Fundusz drogowy wyjęty spod długu:D I jeszcze propozycja nie wliczania dotacji na emeryturki do zadłużenia:) Pisałem na blogu P. Kuczyńskiego co o nim sądzę 1, 5 roku temu to się wszyscy śmiali i zachwycali zieloną wyspą i jak to Nas przeprowadził przez zawirowania. Ha ha ha Titanic tonie... a muzyka gra, urzędasów wciąż przybywa, ale PKB wystrzeli i dług się zatrzyma:D Żenada.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nic nowego :) tani bajer dla obcojęzycznych pomocy kuchennych, ale społeczeństwo 'to' niestety kupuje...i okiem nie mrygnie, gdy przyjdzie do zmiany konstytucji...

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP