21 października 2010

Wynik kontroli NIK - nepotyzm w urzędach czyli sami swoi

Wczoraj napisałem o córce Ministra Finansów JVR, wczoraj pojawił się też raport NIK pt: "Informacja o wynikach kontroli naboru pracowników na stanowiska urzędnicze w jednostkach samorządu terytorialnego" (raport klik).
Główne wnioski są takie jakich pewnie większość z nas się niestety spodziewa czyli kumoterstwo, ustawianie konkursów i zatrudnianie samym swoich. Za NIK:
Trzy czwarte samorządów źle przeprowadza nabory urzędników. Ustalenia Najwyższej Izby Kontroli wskazują, że większość robi to celowo – świadomie majstruje przy procedurach konkursowych i manipuluje wynikami – tak, by stanowiska dostawali „sami swoi”. Najwyższa Izba Kontroli ujawniła nieprawidłowości w przeprowadzaniu naboru na stanowiska urzędnicze w 34 urzędach spośród 45 skontrolowanych (75%). Negatywnie oceniono 4 jednostki[2], w których naruszenie procedur miało wpływ na wyniki naborów. Kontrolerzy wykryli szereg przypadków naruszania procedur: od prostych uchybień formalnych aż po znaczące nieprawidłowości, które wprost wskazywały na manipulowanie naborem. [...] Fakty ustalone przez kontrolerów pokazują jednak, że praktyka jest inna: aby pozostać w zgodzie z prawem, a osiągnąć swój cel, czyli zatrudnić „swojego” część urzędów stwarzała pozory przeprowadzania konkursów. Rozpoczynano całą procedurę, ale jednocześnie formułowano kryteria nieadekwatne do zadań realizowanych na danym stanowisku, wyraźnie przygotowane „pod konkretnych kandydatów”. W efekcie np. do wydziału współpracy z zagranicą przyjmowano osobę, która nie znała żadnego języka obcego (przy współpracy z sześcioma miastami partnerskimi), a w dziale audytu wyżej punktowano zaświadczenie wydawane przez nikomu nieznaną, niepubliczną instytucję niż zaświadczenie Ministra Finansów o zdanym państwowym egzaminie na audytora wewnętrznego. Niejednokrotnie stosowano także praktykę zaniżania wymagań, pomijając w ogłoszeniach często oczywiste kryteria tak, by umożliwić kandydowanie na dane stanowisko konkretnej osobie, która ewidentnie kryteriów nie spełniała (w ten sposób np. na stanowisku ds. informacji niejawnych można było zatrudnić osobę bez poświadczenia bezpieczeństwa). [...] Nierówne traktowanie kandydatów Pomocne w zatrudnianiu „swoich” kandydatów w urzędach były także: * wyższe punktowanie wybranych osób - takich, które przy uczciwym podliczeniu głosów nie mogły wygrać, ponieważ nie spełniały kryteriów, * nierzetelna weryfikacja danych i dokumentów - praktyka szczególnie powszechna - stwierdzona aż w 30 proc urzędów: obniżano punktację za rzekomy brak faktycznie dostarczonych dokumentów, dając fory kandydatom, którzy przegraliby przy uczciwym podliczeniu punktacji (w 1 wypadku z tego powodu nie dopuszczono kandydata do kolejnego etapu), * odstępowanie przez komisje konkursowe od sformułowanych wcześniej wymagań (dzięki temu np. wiceszefem centrum zarządzania kryzysowego mogła zostać osoba po pedagogice kulturalno-oświatowej, pomimo że 5 innych osób spełniało pierwotne warunki). [...] Ustawa „z furtką” NIK zwraca też uwagę, że art. 12 ustawy o pracownikach samorządowych, w którym zastosowano zamiennie terminy pracownik samorządowy i urzędnik (bez koniecznego rozróżnienia tych pojęć) w obecnym brzmieniu pozwala w prosty sposób w ramach tej samej jednostki awansować pracownika urzędu (np. gońca lub asystenta) na urzędnika w ramach tzw. naboru wewnętrznego, bez żadnych procedur konkursowych (przy przenoszeniu między jednostkami już ta zasada nie obowiązuje). NIK zwróciła się do MSWiA o rozważenie zmiany zapisu i likwidację furtki, umożliwiającej „błyskawiczne” awansowanie. W ponad połowie skontrolowanych urzędów (56%) odnotowano uchybienia o charakterze formalnym: dotyczyły one przede wszystkim niepełnej treści ogłoszeń o naborach, niedochowania terminów publikacji ogłoszeń o naborach lub o ich wynikach, a także odstępstwa od obowiązkowej treści ogłoszeń.
Tymczasem mamy coraz więcej urzędników i coraz więcej biurokracji, polecam wpis prof. Rybińskiego (jak i jego bloga, moje TOP 5 blogów w języku polskim): Rośnie bizancjum urzędników
W związku z dużym zainteresowaniem publikuję jeszcze raz wykres z danymi dotyczącymi zatrudnienia w administracji publicznej. W 1990 roku było 159 tysięcy urzędników, według szacunków które można zrobić na podstawie danych GUS, w marcu 2010 roku było 436 tysięcy urzędników. W latach 2005-marzec 2010 przybyło ponad sto tysięcy urzędników w administracji publicznej wszystkich szczebli. Wpływy z podwyżki podatku VAT zostaną w całości pochłonięte przez koszty utrzymania armii nowych urzędników.
Klasa próżniacza i wraz ze Słońcem Peru, Mistrzem Bajeru, pomimo wymuszonych chęci co do redukcji 10% urzędników, nie przyjęła takiego założenia (Rząd wycofuje się ze zwolnień w urzędach). Innymi słowy, podwyżka VAT do 25% konieczna, bo przecież się nie zwolnią, jak i swoich rodzin!

5 komentarzy:

  1. 1:20 filmu youtube
    http://www.pardon.pl/artykul/12746/kandydat_z_po_ja_p_nie_znam_programu_wideo

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle, ze nowy viral sie szykuje... ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Do odkrycia nepotyzmu to ja raportu NIKu nie potrzebowałem:). Po studiach nie miałem żadnych szans w konkurencji z mocno usadowionymi w tym sektorze rodzinkami i totumfackimi miejscowych notabli. Odpuściłem szybko i nie żałuję. Może i płace tam pewne, ale dżungla większa niż w sektorze prywatnym. Kopanie dołków, czyhanie na potknięcia - to jest w tym grajdołku szara codzienność. Lepiej działać na własną rękę, nawet jak nie idzie, a najlepiej prowadzić działalność na obszarach, gdzie ta mafia nie ma swoich macek, gdzie wydaje im się , że nie warto sięgać swoimi łapkami po nasze ciężko czasem wypracowane pieniądze. Pozdrawiam autora i czytających jego zacne teksty;)

    OdpowiedzUsuń
  4. @SiP,
    jesli to nie tajemnica to z przyjęmnoscią poznałby Twoje TOP 5 blogów zarówno polsko jak i obcojęzycznych.

    z góry dziękuje.
    Marcin

    OdpowiedzUsuń
  5. Wyniki takich kontroli NIK,ZUS,NBP itp itd to ja moge pisac w domu na kolanie,za poldarmo a efekt koncowy bedzie nawet blizszy prawdy niz powyzszy raport.Jest to BARDZO PROSTE-wytarczy trzymac sie tezy iz Polska to bananowa republika a potem wyciagac z tego odpowiednie wnioski w KAZDEJ sprawie i w KAZDEJ sytuacji.Sprawdza sie w 100%(niestety).Nawet juz tak jak w klasycznych bananowych republikach opozycja polityczna miewa "wypadki"-klasyka.
    Najsmutniejsze w tym wszystkim jest to iz kto ma troche oleju w glowie to juz dawno wie co jest grane a znowu masy lemingow od Palikota nie przekonasz chocby nie wiem co i dla nich Donald nadal bedzie cudowtworca-trawe zrec beda a NIE UWIERZA(bo to przeciez wszystko wymysly "kaczystow" i innych "oszolomow").

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP