11 listopada 2010

Czy zniknie kroplówka dla naszej gospodarki?

Za IAR: UE - budżet - brak porozumienia
11.11.2010 (IAR) - Nie ma na razie porozumienia w sprawie przyszłorocznego unijnego budżetu.Podczas kilkugodzinnej rundy negocjacyjnej w Brukseli europosłom i przedstawicielom unijnych rządów oraz Komisji Europejskiej nie udało się uzgodnić wspólnego stanowiska. Deputowani i przedstawiciele europejskich stolic początkowo bardzo różnili się w sprawie wysokości cięć w wydatkach w przyszłym budżecie. W trakcie negocjacji było blisko do porozumienia, ale nie udało się go osiągnąć. Parlament chciał gwarancji politycznych dotyczących przyszłego wieloletniego budżetu, ale unijne kraje nie chciały się na to zgodzić. Belgijski wiceminister do spraw budżetu Melchior Wathelet poinformował, że kolejne rozmowy zaplanowano na poniedziałek. "I będzie to już ostateczny termin na osiągnięcie porozumienia" - dodał. Jeśli wtedy nie będzie zgody, Unia Europejska w przyszłym roku co miesiąc będzie musiała uzgadniać tak zwane prowizoria budżetowe, co oznacza mniej pieniędzy z unijnych funduszy. "To będą bolesne konsekwencje dla odbiorców tych funduszy" - powiedział komisarz do spraw budżetu Janusz Lewandowski. Negocjacje w sprawie unijnego budżetu na 2011 rok mogą być testem na przyszłość tego, jak bardzo unijne rządy są zdeterminowane ciąć wydatki także w przyszłej wieloletniej perspektywie po 2013 roku. W tej obecnej Polska jest największym beneficjentem unijnych funduszy.
To wszystko było do przewidzenia. Jasne jest, że w czasie kryzysu i cięć budżetowych, kraje UE nie tylko nie będą chciały zwiększyć budżetu, ale wręcz go obciąć. Kolejne cięcia źle wróżą naszej gospodarce. Wg mnie mocno okrojony budżet po 2013 roku jest przesądzony. Wtedy będzie i po euro 2012 w naszym kraju. Co wtedy pociągnie naszą gospodarkę? Na pewno nie reformy, bo przecież Słońce Peru odkłada je w czasie jak tylko może. Prędzej Kucharz Roku zaserwuje nam truciznę roku, niż PO zreformuj nasz kraj. Tylko wtedy Kucharz Roku stał by się przynajmniej Kucharzem dekady, jak niektórzy już sugerują.
Polecam przy tym ciekawe przemyślenia

5 komentarzy:

  1. http://makro.pb.pl/2262351,78253,porazka-negocjacji-ws-budzetu-ue-na-2011-r

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się z pkt 1-4 z tą różnicą że całkowicie nie odetną się od funduszy a jedynie je zmniejszą. Próby są też ograniczenia świadczeń dla rolników i przelania tej gotówki w innowacje (oby).

    Co to futsi (FTSE) to wczesniejszy zwyzki byly spowodowane slaboscia funta. 80% firma w UK ma wyzsze zyski im funt slabszy. Ostatnio jednak chodza sluchy ze juz QE2 nie bedzie w ok, inflacja szaleje. Zatem futsi powinien spadac.

    Tam jest najwiecej HF na całym swiecie. Jest zatem szansa ze jednak tam trafi trochę POMO i w ramach tego rosną. Logiczne by były bowiem spadki w związku z mocniejszym funtem (ja tego oczekuje również)

    Gdyby FTSE100 FUTURE pobił 5600 (cud) to oznaczało by niezłą wyprzedaż.

    OdpowiedzUsuń
  3. Porażką zakończyły się koncyliacje PE i żądających cięć rządów ws. budżetu UE na 2011 rok. W poniedziałek ostatnia próba porozumienia. Jeśli się nie uda, wówczas Unii grozi niebezpieczne dla odbiorców funduszy unijnych prowizorium - ostrzegł komisarz Janusz Lewandowski.
    "Poniedziałek jest terminem ostatecznym. Musimy być świadomi kosztu braku porozumienia. Wówczas zamiast budżetu będzie prowizorium bez możliwości finansowania projektu ITER, służby dyplomatycznej czy mobilizacji funduszu solidarności. To będzie także bolesne dla beneficjentów innych funduszy" - powiedział unijny komisarz ds. budżetu Janusz Lewandowski na zakończenie negocjacji w czwartek wieczorem.
    Po czterodniowych koncyliacjach obie strony - delegacja Parlamentu Europejskiego, kierowana przez przewodniczącego Jerzego Buzka oraz przedstawiciele rządów rozeszli się bez porozumienia. Jako komisarz, Lewandowski występuje w tych negocjacjach w roli mediatora. Porozumienie zablokowała grupa krajów płatników netto, w której prym wiedzie Wielka Brytania.
    Nie udało się osiągnąć porozumienia, mimo że PE poszedł na ustępstwo i zgodził się na mniejszy budżet, dokładnie taki, jakiego domagały się rządy, czyli budżet w wysokości 126,5 mld euro (wzrost o 2,9 proc. w stosunku do roku 2010). Początkowo PE domagał się wydatków na poziomie 130,5 mld euro. "Jesteśmy gotowi na propozycje liczbowe Rady. Rozumiemy, że w kryzysie trzeba oszczędzać" - potwierdził na konferencji prasowej Jerzy Buzek (PO).
    "Będziemy pracować teraz z KE oraz Wielką Brytanią, Holandią, Danią i Niemcami... Mamy czas do poniedziałku" - powiedziała PAP sprawozdawczyni PE ds. budżetu 2011 Sidonia Jędrzejewska (PO).
    PE ustąpił w sprawie wielkości, ale nie ustąpił w sprawie polityczno-instytucjonalnych poprawek, jakie liderzy PE wpisali do budżetu 2011, choć mają one związek nie z budżetem rocznym, ale nową wieloletnią perspektywą finansową po 2013 roku. PE domaga się debaty na temat nowych własnych dochodów UE (w tym europodatku), które zasiliłyby unijną kasę w przyszłości. Ale w tej dziedzinie kompetencje mają rządy (obowiązuje jednomyślność) i jak na razie nie chcą się na to zgodzić.
    "Chcemy porozumienia politycznego, by zapewnić stałe finansowanie polityk w przyszłości - powiedział szef komisji budżetowej, eurodeputowany Alain Lamassoure.
    "Kilka krajów, zwłaszcza te bogate, nie chce płacić więcej. I dlatego tym bardziej niezrozumiała jest odmowa pracy, by uratować finansowanie Unii w przyszłości i solidarność europejską" - dodał Lamassoure.
    Jak ostrzegają Lewandowski i Jędrzejewska, brak porozumienia budżetowego między obiema instytucjami - Radą i PE (wspólnie tworzą tzw. władzę budżetową UE) jest najgorszą perspektywą i oznacza prowizorium budżetowe. Wówczas budżet składać się będzie z tzw. prowizorycznych dwunastek, czyli jednej dwunastej budżetu za rok 2010 na każdy miesiąc.
    Problemem jest to, że w przypadku prowizorium każdego miesiąca nie będzie można wydać więcej niż wynosi jedna dwunasta budżetu 2010. A w przypadku wielkich inwestycji infrastrukturalnych z funduszy spójności faktury spływają nie co miesiąc, ale za dłuższy okres i wtedy jest ryzyko, że nie będzie można ich zapłacić, bo przewyższą dostępne środki.
    W tym roku negocjacje budżetowe przebiegają wyjątkowo dramatycznie. Po raz pierwszy zgodnie z Traktatem z Lizbony PE jest równoprawnym partnerem Rady ministrów finansów, jeżeli chodzi o wszystkie wydatki. Na ostatnim szczycie UE aż 13 państw, pod wodzą Londynu, Berlina i Paryża, podpisało się pod deklaracją przeciwko nadmiernemu wzrostowi wydatków.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1.merkel z sarkozym chca przeforsowac ustawe aby w razie bankructwa kraju inwestor przyjal strate
    2. odetna fundusze unijne i co na to zadluzone po uszy samorzady
    3. poszczegolne panstwa zaczely ciac wydatki
    4. banka na nieruchomosciach nadal istnieje w europie

    to ja sie pytam
    z czego wzrost 4% i powyzej zeby zrownowazyc nasz budzet

    i z czego cieszy sie futsi
    jak zamkna tydzien na minusie to zwieksze s na futsi
    tu musi nastapic tragedia

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak, od rana o tym trąbią. mogą być problemy:
    http://www.rp.pl/artykul/564565_Porazka-negocjacji-budzetowych-UE.html
    i Rybiński:
    http://biznes.interia.pl/news/ue-to-bedzie-cios-dla-euro,1558359

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP