25 listopada 2010

High Frequency Trading - czasami UE się przydaje

Wielka Brytania wraz z Francją ogłosiły w czwartek, iż zamierzają przyjrzeć się bardziej działaniom HFT (High Frequency Trading czyli wykonywanie zleceń na giełdach przez algorytm w czasie mikrosekund). Wiązać się to może np. z większą regulacją tego rynku, ale i również całkowitym zlikwidowaniem tego typu działań na giełdach w europie. HFT mają swoje plusy (np. mniejszy spread pomiędzy ofertą kupna, a sprzedaży) jednak mają również wiele minusów ("rozchodzi się jednak o to, żeby te plusy nie przesłoniły wam tych minusów"). Można do nich zaliczyć np większe ukryte koszty transakcji (statystycznie inwestor inwestujący w akcje w US traci parę centów ja działaniach HFT), czy w końcu większą niestabilność systemu finansowego - patrz flash crash. Dodatkowo algorytmy HFT ułatwiają markowanie (udawanie) składania zleceń przez co starają się np wystraszyć drugą stronę przed podjęciem transakcji (zwane quote stuffing). Same algorytmy wyglądają może i śmiesznie, ale bardzo często to co dokonują jest po prostu nielegalne (klik 1, klik 2). To jest o tyle ciekawe, że jeśli przedstawione działania podejmują indywidualni inwestorzy to spotyka się to z mocnym atakiem ze strony regulatorów rynku, i może skutkować więzieniem (przykład norweski - tutaj czy tutaj).\ Zaznaczę przy tym iż obecnie od 50 do 70 procent wolumenu na giełdach w US to różnego rodzaju roboty oraz głównie HFT. Jak tylko płynność dostarczana przez HFT znika (np wyłączenie algorytmu w kluczowych momentach rynku) to rynek staje się niestabilny. Co gorsza HFT opanowują globalne rynki akcji (przyp.SiP - kliknij również tutaj), gdyż w związku z większą ilością transakcji pozwalają więcej zarabiać (również kosztem zwykłego inwestora) operatorom giełd (NYSE itd). Mogą również dotrzeć do Polski (GPW) o czym wcześniej informowałem (klik 1, klik 2). Oczywiście lobby HFT robi co może by nie dopuścić do utraty zysku, a zyski HFT nie są małe, są wręcz solidne. Również w US podejmowano starania ograniczenia HFT. Czasami zdarza mi się poprzeć starania eurokratów z Brukseli i tak jest w tym przypadku. Wstępne regulacje powinny zostać przedstawione przed drugą połową 2011 roku. Miejmy nadzieję, iż do tego czasu GPW nie zdąży umożliwić kolokacji serwerom HFT, co było by ze szkodą dla zwykłego inwestora, a szczególnie spekulanta. P.S. Zainteresowanym tematyką polecam tą stronę, gdzie na swoim blogu autorzy podają przykłady prawdopodobnych konkretnych działań HFT. P.S.2 Wszelkim optymistom HFT polecam ten dokument, przybliża lepiej minusy HFT: Toxic Equity Trading on Wall Street 12-17-08
P.S.3 Polecam również te dwa dokumenty: Nowa Afera Na Wall Street walka o mikrosekundy

3 komentarze:

  1. "HFT to przede wszystkim manipulacja kursami polegajaca na skladaniu zlecen, ktorych nikt nie planuje realizowac i wycofywaniu tych zlecen w zaleznosci od widzimisie algorytmu. Te zlecenia sa odwolywane tak szybko, ze rynek nie moze ich zrealizowac. Wystarczyloby wymoc na HFT aby skladaly zlecenia, ktorych nie wolno odwolywac przed uplywem jakiegos czasu, np. 1 sekundy.
    To w zupelnosci zalatwiloby sprawe. Niestety nikt tego nie robi, bowiem gieldy zarabiaja na pobieraniu oplat za systemy dostepu do strumienia kwotowan i popieraja przewage HFT. "

    Przycinek.USA z PiG
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,119156474,119166284,Re_High_Frequency_Trading_update.html

    OdpowiedzUsuń
  2. Computers That Trade on the News
    The number-crunchers on Wall Street are starting to crunch something else: the news.
    Math-loving traders are using powerful computers to speed-read news reports, editorials, company Web sites, blog posts and even Twitter messages — and then letting the machines decide what it all means for the markets.

    The development goes far beyond standard digital fare like most-read and e-mailed lists. In some cases, the computers are actually parsing writers’ words, sentence structure, even the odd emoticon. A wink and a smile — ;) — for instance, just might mean things are looking up for the markets. Then, often without human intervention, the programs are interpreting that news and trading on it.

    Given the volatility in the markets and concern that computerized trading exaggerates the ups and downs, the notion that Wall Street is engineering news-bots might sound like an investor’s nightmare.

    But the development, years in the making, is part of the technological revolution that is reshaping Wall Street. In a business where information is the most valuable commodity, traders with the smartest, fastest computers can outfox and outmaneuver rivals.

    “It is an arms race,” said Roger Ehrenberg, managing partner at IA Ventures, an investment firm specializing in young companies, speaking of some of the new technologies that help traders identify events first and interpret them.

    Many of the robo-readers look beyond the numbers and try to analyze market sentiment, that intuitive feeling investors have about the markets. Like the latest economic figures, news and social media buzz — “unstructured data,” as it is known — can shift the mood from exuberance to despondency.

    Tech-savvy traders have been scraping data out of new reports, press releases and corporate Web sites for years. But new, linguistics-based software goes well beyond that. News agencies like Bloomberg, Dow Jones and Thomson Reuters have adopted the idea, offering services that supposedly help their Wall Street customers sift through news automatically.

    Some of these programs hardly seem like rocket science. Working with academics at Columbia University and the University of Notre Dame, Dow Jones compiled a dictionary of about 3,700 words that can signal changes in sentiment. Feel-good words include obvious ones like “ingenuity,” “strength” and “winner.” Feel-bad ones include “litigious,” “colludes” and “risk.”

    The software typically identifies the subject of a story and then examines the actual words. The programs are written to recognize the meaning of words and phrases in context, like distinguishing between “terribly,” “good” and “terribly good.”

    Vince Fioramonti, a portfolio manager at Alpha Equity Management, a $185 million equities fund in Hartford, uses Thomson Reuters software to measure sentiment over weeks, rather than minutes or hours, and pumps that information directly into his fund’s trading systems.

    “It is an aggregate effect,” Mr. Fioramonti said. “These things give you the ability to assimilate more information.”

    Bloomberg monitors news articles and Twitter feeds and alerts its customers if a lot of people are suddenly sending Twitter messages about, say, I.B.M.

    Lexalytics, a text analysis company in Amherst, Mass., that works with Thomson Reuters, says it has developed algorithms that make sense out of Twitter messages. That includes emoticons like the happy-face :) and the not-so-happy :\.

    Skeptics abound, but proponents insist such software will eventually catch on with traders.

    OdpowiedzUsuń
  3. Math-loving traders are using powerful computers to speed-read news reports, editorials, company Web sites, blog posts and even Twitter messages — and then letting the machines decide what it all means for the markets.

    The development goes far beyond standard digital fare like most-read and e-mailed lists. In some cases, the computers are actually parsing writers’ words, sentence structure, even the odd emoticon. A wink and a smile — ;) — for instance, just might mean things are looking up for the markets. Then, often without human intervention, the programs are interpreting that news and trading on it.

    Given the volatility in the markets and concern that computerized trading exaggerates the ups and downs, the notion that Wall Street is engineering news-bots might sound like an investor’s nightmare.

    But the development, years in the making, is part of the technological revolution that is reshaping Wall Street. In a business where information is the most valuable commodity, traders with the smartest, fastest computers can outfox and outmaneuver rivals.

    “It is an arms race,” said Roger Ehrenberg, managing partner at IA Ventures, an investment firm specializing in young companies, speaking of some of the new technologies that help traders identify events first and interpret them.

    Many of the robo-readers look beyond the numbers and try to analyze market sentiment, that intuitive feeling investors have about the markets. Like the latest economic figures, news and social media buzz — “unstructured data,” as it is known — can shift the mood from exuberance to despondency.

    Tech-savvy traders have been scraping data out of new reports, press releases and corporate Web sites for years. But new, linguistics-based software goes well beyond that. News agencies like Bloomberg, Dow Jones and Thomson Reuters have adopted the idea, offering services that supposedly help their Wall Street customers sift through news automatically.

    Some of these programs hardly seem like rocket science. Working with academics at Columbia University and the University of Notre Dame, Dow Jones compiled a dictionary of about 3,700 words that can signal changes in sentiment. Feel-good words include obvious ones like “ingenuity,” “strength” and “winner.” Feel-bad ones include “litigious,” “colludes” and “risk.”

    The software typically identifies the subject of a story and then examines the actual words. The programs are written to recognize the meaning of words and phrases in context, like distinguishing between “terribly,” “good” and “terribly good.”

    Vince Fioramonti, a portfolio manager at Alpha Equity Management, a $185 million equities fund in Hartford, uses Thomson Reuters software to measure sentiment over weeks, rather than minutes or hours, and pumps that information directly into his fund’s trading systems.

    “It is an aggregate effect,” Mr. Fioramonti said. “These things give you the ability to assimilate more information.”

    Bloomberg monitors news articles and Twitter feeds and alerts its customers if a lot of people are suddenly sending Twitter messages about, say, I.B.M.

    Lexalytics, a text analysis company in Amherst, Mass., that works with Thomson Reuters, says it has developed algorithms that make sense out of Twitter messages. That includes emoticons like the happy-face :) and the not-so-happy :\.

    Skeptics abound, but proponents insist such software will eventually catch on with traders.
    http://www.nytimes.com/2010/12/23/business/23trading.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP