29 listopada 2010

Nadciąga spowolnienie inwestycji w samorządach i miastach w Polsce - aktualizacja - listopad 2010

Nawiązując do moich poprzednich wpisów na temat rosnącego zadłużenia samorządów, zachęcam do zapoznania się z artem z dzisiejszej "Rz" (Zadłużone polskie miasta, Rozkręcane w ostatnich latach inwestycje sprawiają, że kolejne samorządy zbliżają się do maksymalnego poziomu długu). Poniżej interesująca ikonografia:
Humorystyczni brzmi fragment:
– Zbliżanie się do 60-procentowej granicy zadłużenia w stosunku do dochodów to rzeczywiście problem, bo takie są prawne ograniczenia – zauważa Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK. – Pytanie tylko, czy te limity nie są zbyt restrykcyjne. Moim zdaniem są. Miasto może być w dobrej kondycji, ale musi tłumić swoją aktywność inwestycyjną, by nie przekroczyć limitów.
Humorystycznie, gdyż jak widać pojawiają się głosy by zapisane w ustawach limity zadłużania - czy to dla samorządów czy państwa, ukrócić i zadłużać się dalej. W powiązaniu z informacjami na temat ograniczenia budżetu UE na lata 2014-2020, ciekawie b ten fragment

Władze lokalne na zlecenie resortu finansów przygotowują obecnie wieloletnie prognozy finansowe. Muszę w nich podać spodziewane dochody, wydatki, deficyt czy nakłady inwestycyjne. W Warszawie te ostatnie mają mieć bardzo wysoki poziom do 2013 r. W tym roku mają wynieść 3,5 mld zł, w przyszłym 3,4 mld zł, w 2012 i 2013 – po ok. 1,9 mld zł.

– Koncentracja nakładów zakładana na lata 2011 – 2013 jest związana z realizacją strategicznych projektów infrastrukturalnych, m.in. II linią metra i mostem Północnym – wyjaśniają samorządowcy. Po tym okresie jednak inwestycje mają spaść do ok. 1 mld zł rocznie.

Taka zapaść wynika z niepewności co do wartości funduszy pomocowych z UE. Prace nad nowym podziałem eurodotacji na lata 2014 – 2020 dopiero się rozpoczynają. Pojawia się też wiele pomysłów, których realizacja byłaby niekorzystna dla Polski. Część europejskich polityków uważa, że poważnie należy ograniczyć środki, które dziś przeznaczamy na nadrobienie zapóźnień infrastrukturalnych. Jeśli do tego dojdzie, polskie samorządy nie będą mogły np. współfinansować z dotacji budowy dróg, obwodnic, mostów czy wodociągów.

Przyszłość rysuje się niestety nieciekawie, na chwilę obecną.

14 komentarzy:

  1. Oryginał:
    http://www.ft.com/cms/s/0/a849cdb6-fbd9-11df-b7e9-00144feab49a.html
    Rush for funds threatens Polish budget

    The town of Jaslo, in south-east Poland not far from the border with Ukraine, has a new industrial zone, CCTV cameras, computers, buses, a crisis response centre and education programmes – all thanks to EU structural funds.

    In all, the town is receiving €6m ($8m) during the current 2007-2013 budget cycle. But in order to get the money from Brussels, the town has to pay for a portion of the projects itself, generally about 15 per cent. The rest of a project is refunded by Brussels on completion.

    Maria Kurowska, the mayor, says the goal is to absorb every euro the town can possibly get from the EU. But to do so means borrowing to cover the upfront costs of projects. The result is that the town is running a deficit of 21 per cent of its budget.

    Mrs Kurowska’s decision to borrow in order to maintain spending levels and not lose out in future EU funding is being replicated across Poland. With €67bn flowing into the country during the current budget, the debt taken on by local government is a growing problem for Warsaw.

    Poland is running a budget deficit of 7.9 per cent of gross domestic product this year, and the public sector debt is perilously close to the legal threshold of 55 per cent of GDP. If it is breached, partly as a result of local government borrowing, the government will be obliged by law to enact painful spending cuts.

    Jan Krzysztof Bielecki, a former premier and a senior economic adviser to Donald Tusk, the prime minister, says that municipal debt amounts to 1.2 per cent of GDP this year. “They are borrowing like crazy from the markets.”

    The EU funds have become a particular worry because much more money has been spent on big projects such as roads and other infrastructure schemes than has been refunded.

    According to Elzbieta Bienkowska, the minister of regional development, there will be a 19bn zloty ($6.2bn) gap between spending and refunds next year, followed by a 9bn zloty shortfall in 2012. By 2013, with many projects being completed and the paperwork to get the money back working its way through Brussels, the flow will turn positive and help the budget.

    But it is difficult to get local governments to turn down co-financed projects that will benefit their areas over the long run. “With elections coming up, local politicians cannot cut back on projects,” says Ms Bienkowska. “They are behaving rationally.”

    OdpowiedzUsuń
  2. http://stooq.pl/n/?f=391482&c=1&p=4+18+22
    Bielecki dla "FT": samorządy windują deficyt
    PAP - Biznes
    30 Lis 2010, 12:03


    30.11. Londyn (PAP/Media) - Dług zaciągany przez samorządy dla prefinansowania i dofinansowania inwestycji unijnych sięgnie w br. 1,2 proc. PKB - ocenił w wypowiedzi dla wtorkowego "Financial Timesa" Jan Krzysztof Bielecki, szef Rady Gospodarczej przy premierze Donaldzie Tusku.

    "Samorządy pożyczają na rynkach długu jak szalone" - zaznaczył Bielecki.

    Gazeta zauważa, iż tegoroczny deficyt budżetu w Polsce przewidywany jest na 7,9 proc. PKB, a dług publiczny/PKB niebezpiecznie zbliża się do konstytucyjnego progu 55 proc. PKB. "Jeśli próg 55 proc. zostanie przekroczony, częściowo na skutek pożyczek lokalnych samorządów, to rząd będzie prawnie zobligowany do wprowadzenia bolesnych cięć wydatków" - stwierdza "FT". Cykl rozliczania środków unijnych oznacza, iż w krótkim okresie wymagają od odbiorców nakładów własnych. Jeśli gromadzą je, zaciągając dług, to jest on uwzględniany w ogólnej kalkulacji deficytu i długu państwa.

    W 2011 r. rozziew pomiędzy wydatkami lokalnych samorządów a poziomem refundowanych środków unijnych wyniesie 19 mld zł - powiedziała "FT" minister ds. regionalnego rozwoju Elżbieta Bieńkowska.

    W 2012 r. będzie to 9 mld zł, ale do 2013 r., ostatniego roku obecnej, unijnej perspektywy budżetowej wiele projektów zostanie zakończonych, robota papierkowa skompletowana i przekazana Brukseli, a napływ pieniędzy unijnych będzie dla Polski dodatni i wesprze budżet - tłumaczy gazeta.

    "Bliski termin wyborów powoduje, iż lokalni politycy nie mogą ograniczyć projektów. Postępują racjonalnie" - dodaje Bieńkowska. Dlatego, jak zauważa "FT", trudno jest odrzucić projekty wymagające współfinansowania, które społecznościom lokalnym przyniosą korzyści w dłuższym czasie. (PAP)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydatki ogromnie się zwiększyły - wszędzie, w każdym obszarze sektora publicznego. Wynika to nie tylko z inwestycji unijnych ale również z pobudzenia fiskalnego - do czego przyznał się Rostowski (wzrostu zadłużenia pomimo bycia "zieloną wyspą".

    Zgadzam się że ludzie opatrznie implementują Keynesa, w sumie parodia z tego wychodzi.
    2011 jeszcze powinno być ok, ale 2012 a 2013 szczególnie to powinien być już dramat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wydatki ogromnie się zwiększyły - wszędzie, w każdym obszarze sektora publicznego. Wynika to nie tylko z inwestycji unijnych ale również z pobudzenia fiskalnego - do czego przyznał się Rostowski (wzrostu zadłużenia pomimo bycia "zieloną wyspą".

    Zgadzam się że ludzie opatrznie implementują Keynesa, w sumie parodia z tego wychodzi.
    2011 jeszcze powinno być ok, ale H2 2012 a 2013 szczególnie to powinien być już dramat:(

    OdpowiedzUsuń
  5. "Miasto może być w dobrej kondycji, ale musi tłumić swoją aktywność inwestycyjną, by nie przekroczyć limitów."

    miasto jest w dobrej kondycji bo finansuje sie dlugiem ty matole skonczony

    jak przestanie sie dalej zadluzac to kondycja zmieni sie na zla a jak jeszcze bedzie musialo redukowac zadluzenie to kondycja zmnieni sie na dramatyczna

    co za debil



    zaskakujace jest to ze w 2008 i 2009 bylo dno kryzysu a samorzady zadluzaja sie bardziej niz przed kryzysem, nikt nie obcial wydatkow

    nie twierdze ze wydatki urosly bo rozumiem to ze jak sektor prywatny siada to mniejsze maja dochody do budzetu wiec przy tych samych wydatkach trzeba zwiekszac dlug zeby miec poklrycie wydatkow



    i tutaj panstwo przejelo paleczke od sektora prywatnego , chodzi mi o to ze jak prywatny zaczal ciac dlug to jego miejsce wypelnilo panstwo zwiekszajac zadluzenie



    i teraz patrzac na caly dlug zaciagniety przez sektor prywatny i samorzady w bankach komercyjnych zobaczymy pewnie ze ten caly dlug nie zmalal jak to powinno nastapic w kryzysie tylko pozostal praktycznie niezmienny albo wrecz wzrosl



    taka polityka keynesa w tym panstwie , keynes radzil zeby to robic na dnie kryzysu ,

    teraz jest ozywienie i panstwo powinno sie z tego wycofywac

    tylko zobaczymy jak to zrobia, zycze powodzenia



    keynes panstwu pasuje bo stawia panstwo w roli boga, bo panstwo mowi patrzcie sektor prywatny wpedzil gospodarke w kryzys a my mamy pieniadze i bedziemy wydawac przez co wyjdziemy z kryzysu, bezroboicie zmaleje , czyz nie jestesmy wspaniali?



    tyle ze keynes kazal w boomie odkladac oszczednosci a w kryzysie je wydawac a panstwo nasze zadluzalo sie tak w boomie jak i w kryzysie, oszczednosci brak



    no to teraz donald z vincentym pokaza jakimi sa bogami

    OdpowiedzUsuń
  6. Zamieszanie w gminach, będzie cięcie wydatków?
    Rozporządzenie ministra finansów zaskoczyło lokalne władze
    – W sumie aż 86 samorządów może przekroczyć w tym roku ustawowy 60-procentowy limit długu wobec dochodów – mówi "Rz" Ryszard Krawczyk, przewodniczący Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych. Tak wynika z analizy danych finansowych samorządów za III kwartał 2010 r. i projekcji na kolejne miesiące.

    W bardzo trudnej sytuacji jest m.in. mała (4,5 tys. mieszkańców) gmina Kobylanka w województwie zachodniopomorskim. Jej plan na bieżący rok był prosty: zadłużenie miało wzrosnąć do ok. 15,8 mln zł, czyli 75 proc. dochodów. Jednak po odliczeniu zobowiązań na projekty unijne, takie, które zostaną spłacone zaraz po otrzymaniu dotacji, dług miał wynosić bezpieczne 52 proc. Ustawowy limit to 60 proc. (właśnie po odliczeniu "długu unijnego"). Ale misterny plan władz Kobylanki zrujnowało rozporządzenie ministra finansów z 23 grudnia 2010 r. Zgodnie z nim od 1 stycznia 2011 r. samorządy muszą do zadłużenia wliczać nie tylko kredyty i pożyczki czy papiery dłużne, ale także zobowiązania wynikające z umów o partnerstwie publiczno-prywatnym, leasingu i umów z odroczonym terminem zapłaty dłuższym niż rok.
    – My mamy takie umowy na ok. 4,4 mln zł – przyznaje Daniel Urbańczyk, skarbnik Kobylanki. Po wliczeniu ich do zadłużenia wskaźnik zadłużenia w tym roku wzrośnie do ok. 71 proc. – Nie wiem, co zrobimy. Chcielibyśmy zrealizować plany inwestycyjne, mamy już podpisane cztery umowy o dotacje z funduszy UE. Jeśli jednak banki nie udzielą nam kredytów ze względu na przekroczenie wskaźników, będziemy musieli odstąpić od inwestycji – podkreśla Urbańczyk.

    Dodaje, że to kuriozalna sytuacja, bo przecież faktyczna sytuacja finansowa gminy, zdolność do spłaty zobowiązań wcale się nie zmieniła. – Wprowadzenie nowego rozporządzenia ministerstwa, które tak istotnie wpływa na sytuację szczególnie mniejszych gmin, jest zaskakujące. Nie przeprowadzono niezbędnych konsultacji społecznych – wytyka Paweł Tomczak, dyrektor biura Związku Gmin Polskich RP. – Dodatkowo zabrakło odpowiedniego vacatio legis, tak by samorządy mogły przygotować się do zmian – podkreśla.

    W wielu gminach w całej Polsce nowe prawo wywołało spore zamieszanie. Trwają gorączkowe analizy, szacunki, wertowanie budżetów i dokumentów. Samorządy, które przekroczą 60-proc. limit, muszą przygotować i wdrożyć plan naprawczy.

    Wykluczony jest deficyt, a więc kolejne kredyty i pożyczki, wydatki muszą zostać zredukowane do niezbędnego minimum (niewykluczone są obniżki wynagrodzeń dla pracowników), a wszystkie działania władzy muszą być podporządkowane obniżeniu zadłużenia
    http://www.rp.pl/artykul/548326,598746--Zamieszanie-w-gminach--bedzie-ciecie-wydatkow-.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Nowe prawo, mniej inwestycji?
    Część gmin może mieć duży problem z wykorzystaniem unijnych funduszy
    Zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów z 23 grudnia 2010 r. od bieżącego roku samorządy muszą do zadłużenia wliczać nie tylko kredyty i pożyczki czy papiery dłużne, ale także zobowiązania wynikające z umów o partnerstwie publiczno-prywatnym, leasingu i umów z odroczonym terminem zapłaty dłuższym niż rok. – Zmiana prawa na pewno wpłynie na nasz wskaźnik długu, ponieważ mamy umowy o partnerstwie publiczno-prywatnym oraz przewidujące długoterminowe spłaty zobowiązań wobec wykonawców – mówi Krystyna Urbaniak, skarbnik gminy Pierzchnica (woj. świętokrzyskie).

    – Jeszcze jednak nie policzyliśmy wszystkiego dokładnie, nie wiemy, czy przekroczymy limity.

    Według Ryszarda Krawczyka, przewodniczącego Krajowej Rady Regionalnych Izb Obrachunkowych, 86 samorządów może przekroczyć w tym roku ustawowy 60-procentowy limit długu wobec dochodów. Po III kwartale 2010 r. z tym problemem zmagało się 17 jednostek samorządowych.

    Zdaniem Krawczyka część gmin czy miast poradzi sobie, np. rezygnując z kolejnego kredytu, ale dla wielu zmiana prawa oznacza bardzo przykre konsekwencje. Szczególnie tam, gdzie trudna sytuacja finansowa wynika z nadmiernego zadłużenia się przy korzystaniu z różnych furtek, które teraz się zamykają.

    Nerwowa atmosfera panuje też w gminie Przybiernów ( woj. zachodniopomorskie). – Mamy umowy o sprzedaży wierzytelności, które zwiększają nasz dług – wskazuje Anna Zięba, skarbnik gminy. Według starych przepisów dług w 2011 r. ma wynieść ok. 7 mln zł, według nowych – ponad 9 mln zł. – Właśnie analizujemy, czy przez to przekroczymy limit zadłużenia w stosunku do dochodów, które często nie są wykonywane na zaplanowanym poziomie. Jeśli tak się stanie, czekają nas ostre oszczędności w wydatkach

    – dodaje Zięba.

    – Choć nas nowe zasady liczenia długu publicznego nie dotkną, ogólnie nie są one korzystne dla samorządów – komentuje Czesława Kaim, skarbnik gminy Stanisławów (woj. mazowieckie). – Od tego roku i tak trzeba tak konstruować budżet, by dochody bieżące były wyższe od wydatków bieżących. W małych gminach zdolność do inwestycji zmniejsza się jeszcze bardziej, a przecież by skorzystać z szansy, jaką dają unijne fundusze, konieczne jest zapewnienie chociaż wkładu własnego – dodaje.

    W wielu gminach w całej Polsce nowe prawo wywołało więc spore zamieszanie. Trwają gorączkowe analizy, szacunki, wertowanie budżetów i dokumentów. Gmina Jordanów Śląski, według danych RIO podawanych za resortem finansów, w III kwartale miała tylko 2,8 mln zł „zwykłego” długu i aż 15 mln zł innych zobowiązań. W sumie zadłużenie wobec planów dochodów na 2011 r. wyniesie więc ponad 155 proc. – Nie sądzę, byśmy mieli tego typu umowy na aż tak wielkie kwoty. Przecież nie mieliśmy nawet tak dużych inwestycji. Nie wiem, skąd pochodzą te dane – oponuje wójt gminy Henryk Kuriata.

    Na liście samorządów z potencjalnymi problemami znalazł się też Toruń, który ma 52 mln zł zobowiązań wynikających z umów o PPP i tzw. kredytu kupieckiego. – Rzeczywiście, zwiększa to nam zadłużenie o ok. 4 pkt procentowe – informuje Magdalena Flisykowska-Kacprowicz, dyrektor wydziału budżetu w toruńskim urzędzie. – Ale po odliczeniu zobowiązań zaciągniętych na prefinansowanie zadań unijnych wskaźnik długu pozostaje poniżej 60 proc. – podkreśla.
    http://www.rp.pl/artykul/548326,598859-Nowe-prawo--mniej-inwestycji--.html

    OdpowiedzUsuń
  8. http://picasaweb.google.com/lh/photo/hRSw5FIrsMNwuxzIoFeTbg?feat=directlink

    Niepotrzebne wydatki gmin
    Władze lokalne chcą zmian w przepisach, które generują zbędne wydatki. Ich lista jest długa
    Zestawienie, liczące kilkadziesiąt pozycji, przedstawił wczoraj Związek Powiatów Polskich. Lista wraz z propozycjami zwiększenia dochodów trafiła już do resortu finansów. Samorządowcy mają nadzieję, że minister weźmie pod uwagę ich sugestie. Obiecał bowiem przygotowanie pakietu antykryzysowego, dzięki któremu zmniejszyłyby się koszty funkcjonowania samorządów.

    - Mamy w mieście kilkadziesiąt samodzielnych placówek oświatowych, każda z nich musi mieć główną księgową. Każa musi oddzielnie sporządzać plany finansowe i sprawozdania budżetowe. To ogromna praca i dodatkowe koszty - wylicza Danuta Kamińska, skarbnik Katowic. - Oszczędności przyniosłoby połączenie tych placówek w jedną, z wieloma filiami. Ale z przepisów wynika, że nie możemy tego zrobić - dodaje.

    – Bezsensowny jest też przepis, który nakazuje zatrudnianie jednego pracownika socjalnego w przeliczeniu na 2 tys. mieszkańców – zauważa Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – Nie jest brana pod uwagę rzeczywista sytuacja w danej gminie czy mieście. I tam, gdzie bezrobocie jest małe, pracownicy socjalni de facto nie mają co robić.

    Wiele przepisów generuje zbyt wysokie wydatki oświatowe. – Zupełnym absurdem jest tzw. równanie wynagrodzeń nauczycieli do średniej – podkreśla Porawski. Średnia zapisana jest w ustawie budżetowej. Jeśli kadra pedagogiczna dostanie w danym roku mniej, samorząd musi wypłacić specjalne dodatki. – A powinno się płacić za wykonaną pracę i jej jakość; urawniłowka kosztuje miasta kilkaset tysięcy złotych rocznie – zżyma się Porawski.

    – Powiaty muszą prowadzić zespół ds. orzekania o niepełnosprawności, dzięki którym osoby potrzebujące uzyskują dostęp do świadczeń z PFRON. Za to ZUS orzeka o niepełnosprawności do celów rentowych. To niepotrzebne dublowanie zadań – uważa Dariusz Woźniak, skarbnik powiatu świeckiego. W powiecie utrzymanie zespołu kosztuje 200 tys. zł rocznie. Samorządy tracą też pieniądze na papierowe wersje licznych sprawozdań składanych np. do izb obrachunkowych, zamiast wykorzystywać podpis elektroniczny do uwiarygadniania wersji elektronicznej.

    Lesław Fijał, skarbnik Krakowa, zauważa, że niedopuszczalne są ustawowe zwolnienia z podatku od nieruchomości, choć ustalanie tego podatku jest kompetencją gminy. – Ostatnio dochodzi do kolejnych wyłączeń z tego podatku. Jakie jest uzasadnienie dla wyłączenia kabli będących w obudowie, a pozostawienia kabli bez obudowy zakopanych w ziemi? – pyta retorycznie.

    Deficyt ma być powiązany z dochodami

    Od połowy stycznia trwają negocjacje między samorządowcami a resortem finansów w sprawie tego, jak ograniczyć deficyt i długi samorządów. Lista niepotrzebnych wydatków i propozycji zwiększających dochody to jeden z elementów tych rozmów.

    Propozycje resortu finansów, jak ujawnił wczoraj Związek Powiatów Polskich, to ograniczenie deficytu jednostek do 4 proc. ich dochodów w 2012 r. i obniżanie go o 1 pkt proc. w kolejnych latach. Limit długu w 2012 r. ma wynieść zaś 160 proc. zadłużenia na koniec 2009 r. lub 140 proc. na koniec 2010 r.
    http://www.rp.pl/artykul/548326,599412-Niepotrzebne-wydatki-gmin-.html

    http://picasaweb.google.com/lh/photo/NEyX_6n0mRRiqj0LP8a6kw?feat=directlink

    OdpowiedzUsuń
  9. Samorządy, odpowiedz ZPP na działania MF.niezłe jaja:
    http://www.zpp.pl/zpp/news/download/20110124095917MF_3.pdf

    OdpowiedzUsuń
  10. Duży skok emisji obligacji samorządowych
    Zadłużenie samorządów z tytułu emisji obligacji zbliżyło się do 11 mld zł. W ciągu ubiegłego roku wzrosło o prawie 4 mld. zł.
    Miniony rok był kolejnym, gdy dynamicznie rozwijał się rynek obligacji komunalnych. – Samorządy podpisały około 300 programów emisji obligacji w ubiegłym roku wobec 200 rok wcześniej – mówi Marcin Święcicki, kierownik zespołu transakcji samorządowych w PKO BP.

    Istotnie wzrosła także wartość emisji przeprowadzanych w trakcie roku. W 2010 r. wyniosła – według danych Fitch Polska – 4,6 mld zł. Rok wcześniej było to ok. 3,2 mld zł. Więcej gmin, powiatów, miast czy województw zdecydowało się w ten sposób pozyskać finansowanie.

    Według danych Fitcha zadłużenie miast, powiatów, województw i gmin wyniosło 10,9 mld zł wobec 6,9 mld zł w 2009 r.

    Jak wynika z danych zebranych przez "Rz", najwięcej nowych programów podpisał bank PKO BP – 133 na kwotę 1,2 mld zł. Programy o wartości przekraczającej 1 mld zł podpisało także Pekao, ale było ich znacznie mniej, bo 13. Pekao podpisało jednak te o znaczącej wartości. Przykładem jest choćby emisja Poznania na 480 mln zł, Białegostoku na 200 mln zł czy Gdańska na 121,5 mln zł (dwa programy) i Rzeszowa na 100 mln zł (także dwa programy). Sporo nowych programów podpisały także Nordea – 54 na kwotę 671 mln zł, oraz BOŚ – 15 na ponad 102 mln zł.

    Nie tylko więcej samorządów, ale także ich spółek komunalnych, emituje. Miasta w związku ze zmianą wskaźnika zadłużenia, mniej dla nich korzystnego, przerzucają zaciąganie nowych zobowiązań na spółki zależne. Chodzi m.in. o inwestycje realizowane w związku z organizacją przez Polskę mistrzostw w piłce nożnej Euro 2012, które są już albo będą finansowane właśnie z emisji obligacji. – Chodzi tu przede wszystkim o porty lotnicze w Gdańsku, Łodzi, Warszawie, Katowicach czy stadion w Gdańsku – mówi Tomasz Puzyrewicz, menedżer ds. papierów dłużnych w BZ WBK.

    Dostosowanie budżetu do nowego wskaźnika zadłużania się samorządów wymusza na nich także restrukturyzację starego zadłużenia. W tym wydłużanie jego spłaty. Może to powodować chęć zamiany kredytów na obligacje. Warszawa zaś zaplanowała już przedterminowy wykup emisji w 2013 roku.

    – W minionym roku dużo się działo na rynku obligacji komunalnych oraz spółek komunalnych. Zakładamy, że ten trend utrzyma się w tym roku. Już widzimy duże zainteresowanie – ocenia Ewa Wojciechowska, kierownik zespołu obsługi samorządów w Nordea Bank.

    Marcin Święcicki przewiduje, że rynek będzie się rozwijał w tym roku tak jak w ciągu ostatnich dwóch lat. – I będzie tak, mimo że historycznie patrząc, zwykle w pierwszym pełnym roku nowej kadencji władz samorządowych emisje wyhamowywały – mówi Święcicki. Dodaje, że potrzeby pożyczkowe samorządów są wielkie. Do wzięcia są wciąż duże pieniądze z funduszy unijnych. Samorządy będą zatem potrzebować kapitału na wkład własny do projektów współfinansowanych przez Unię Europejską.
    http://www.rp.pl/artykul/9211,603545_Samorzady-pod-kreska.html

    OdpowiedzUsuń
  11. Did I tell you so?

    Rośnie zadłużenie samorządów
    Aż 17 gmin przekroczyło ustawowy limit zadłużenia w 2010 r. Rok wcześniej było ich siedem. W łódzkim Pątnowie zawita zapewne zarząd komisaryczny
    Dług samorządów rośnie lawinowo. Na koniec 2010 r. stanowił 30,8 proc. dochodów wobec 24,5 proc. na koniec 2009 r. – wynika z ostatnich danych Ministerstwa Finansów.

    Rośnie też liczba jednostek, których zadłużenie zbliża się do ustawowej granicy 60 proc. wobec dochodów (po uwzględnieniu wyłączeń – specjalnie skonstruowanych kredytów na projekty UE) oraz takich, które przekroczyły tę granicę. Tych pierwszych w ubiegłym roku przybyło aż 95 (do 157), tych drugich od 10 do 17.

    Naruszenie prawnych limitów to różnego rodzaju konsekwencje. W łódzkiej gminie Pątnów (wskaźnik długu z wyłączeniami to 71,3 proc.) sprawa może się zakończyć wprowadzeniem zarządu komisarycznego. – Sytuacja jest bardzo trudna – przyznaje wójt Pątnowa Edward Kiedos. – Ale dzięki porozumieniu z kontrahentami i bankami, realizujemy zadania bieżące – podkreśla.

    Wójt sprzeciwia się wprowadzeniu komisarza, bo chaosu w finansach narobił jego poprzednik Grzegorz Smugowski. Za dużo inwestował i pożyczał (nawet bezprawnie z funduszu socjalnego urzędu), gmina utraciła płynność finansową. Ale Regionalna Izba Obrachunkowa ma też poważne zastrzeżenia do nowej władzy. Przykładowo, w I kw. zobowiązania wymagalne wzrosły prawie o 100 proc. „Istnieje poważne ryzyko, że organy gminy nie podejmą żadnych skutecznych działań, a występujące nieprawidłowości będą się pogłębiać i narastać” – konkluduje RIO.

    Z kolei władze Przybiernowa (woj. zachodniopomorskie) dostały zakaz zaciągania nowych zobowiązań (wskaźnik długu to 67,5 proc.). – Wstrzymaliśmy inwestycje, ograniczamy wydatki, nie będzie w tym roku żadnych podwyżek, likwidujemy jedną szkołę – mówi wójt Tadeusz Kwiatkowski. Kłopoty wzięły się z przeszacowania zaplanowanych na 2010 r. dochodów. Miało być 16,4 mln zł, skończyło się na 3 mln zł mniej.

    Podobnie jest w gminie Przemków (woj. dolnośląskie, dług – 67,6 proc.). – W 2010 r. były mniejsze dochody, bo nie dostaliśmy oczekiwanych płatności z UE. A realizujemy ważną inwestycję – oczyszczalnię ścieków – podkreśla sekretarz Leszek Frąckowiak. Wyjaśnia, że oczyszczalnia jest finansowana z kredytów. Ale gdy tylko gmina podpisze umowę na dofinansowanie, powinna dostać refundację nakładów i spłacić zadłużenia. Na razie Przemków nie może zaciągać nowych kredytów.

    To właśnie kłopotami z płatnościami z UE wiele gmin tłumaczy swoje problemy. Ale też – jak wynika z analizy „Parkietu” – w części samorządów wyraźnie widać „podkręcanie” dochodów. Przykładowo w gminie Choszczno (woj. zachodniopomorskie) na 2010 r. zaplanowano astronomiczne, jak na ich warunki, 17 mln zł przychodów ze sprzedaży nieruchomości. Udało się wykonać 5 mln zł. Burmistrz tłumaczył to... przedłużającym się kryzysem.

    Co ciekawe, w kilku przypadkach przekroczenie limitu długu zakończy się jedynie pogrożeniem palcem przez RIO (negatywna opinia o wykonaniu budżetu i zawiadomienie Ministerstwa Finansów oraz wojewody). Tak jest np. w przypadku gminy Krośnice (Dolnośląskie) czy Kobylanka (Zachodniopomorskie).

    – Nie ma co ukrywać, że zadłużenie samorządów rośnie – mówi Andrzej Porawski, dyrektor biura Związku Miast Polskich. – To splot różnych okoliczności, ale głównie wielki boom inwestycyjny związany z wykorzystaniem funduszy z UE – dodaje. Także w tym roku dług samorządów ma wzrosnąć o kolejne 14 mld zł. – Do tego trzeba dołączyć efekty rozporządzenia ministra finansów, które od tego roku poszerza definicję długu – dodaje Paweł Tomczyk, dyrektor biura Związku Gmin Wiejskich RP.
    http://www.parkiet.com/artykul/29,1065388.html

    OdpowiedzUsuń
  12. @Samorządy
    Kompromis z samorządem
    Ministerstwo Finansów łagodzi stanowisko – samorządy nie będą musiały tak mocno przykręcać śruby
    – Mam nadzieję, że tak rzeczywiście się stanie – komentuje Ryszard Grobelny, prezydent Poznania.

    – Moglibyśmy zrealizować duże projekty zaplanowane na lata 2011 i 2012 – dodaje Stanisław Lipiński, skarbnik Szczecina. Chodzi na przykład o wartą 440 mln zł inwestycję w szybkie tramwaje.

    Dziś samorządy przedstawią rządowi swoje propozycje, jak ograniczać ich deficyt. Z informacji „Rz" wynika, że minister finansów Jacek Rostowski zaakceptuje jeden z podstawowych elementów planu – limit niedoboru w lokalnych budżetach w 2012 r. Według propozycji samorządów ma on wynieść 10 mld zł (ok. 0,6 proc. PKB). Dla porównania – w tym roku może to być nawet 19 mld zł.

    To znaczne złagodzenie stanowiska ministra, który dotychczas wytykał, że gminy i miasta, zapożyczając się nadmiernie, psują finanse państwa. I proponował bardzo restrykcyjną regułę wydatkową, czyli ograniczenie deficytu samorządów tak, by w 2012 roku nie przekroczył on 6 mld zł.

    Spowodowało to bardzo ostrą reakcję prezydentów, burmistrzów i wójtów. Ostrzegali przed wyhamowaniem rozwoju gmin i miast. Propozycje ministra zmusiłyby ich bowiem do wstrzymania rozpoczętych i rezygnowania z planowanych inwestycji. Ich argumenty poparła Komisja Europejska.

    Rostowski odstąpił od pomysłu po interwencji premiera Donalda Tuska. A samorządy dostały miesiąc na przygotowanie swoich propozycji.

    Limit w wysokości 10 mld zł jest dla samorządów dosyć korzystny. – To rozsądny kompromis – mówi „Rz" Teresa Blacharska, skarbnik Gdańska. – Umożliwi realizację zaplanowanych inwestycji. Ma to znaczenie nie tylko dla rozwoju samorządu, ale także dla całej gospodarki.

    – Bardzo istotne jest także to, że ograniczanie deficytu będzie dotyczyć całego sektora, a nie pojedynczych gmin – podkreśla Grobelny.

    Zaakceptowanie przez resort finansów limitów na 2012 r. to jeden z elementów systemu redukowania luki budżetowej w samorządach. Do uzgodnienia pozostaną jeszcze kwestie wysokości limitów na kolejne lata (samorządy chcą, by pozostał on na poziomie 0,6 proc. PKB; resort finansów – by zmniejszał się co roku) oraz sposoby karania samorządów, gdyby przekroczyły swoje limity.
    http://www.rp.pl/artykul/680541-Resort-finansow-zgodzi-sie-na-10-mld-zl-limitu-samorzadow.html

    OdpowiedzUsuń
  13. @SAmorząd
    Samorządy chcą, by mechanizm ograniczający deficyt uruchamiano po przekroczeniu 0,6 proc. PKB
    28.06. Warszawa (PAP) - W środę samorządy zaproponują ministrowi finansów, by dodatkowy mechanizm ograniczający deficyt sektora samorządowego uruchamiać, gdy przekroczy on wielkość 0,6 proc. PKB, z wyjątkiem 2012 r., gdy były określony na poziomie 10 mld zł - poinformowało PAP źródło zaangażowane w prace nad ustaleniem wspólnego stanowiska samorządów.

    Zdaniem samorządów obecnie nie ma powodu, by wprowadzać dodatkowe mechanizmy ograniczające deficyt.

    "Podstawowe mechanizmy ograniczające deficyt samorządów terytorialnych zawarte w ustawie o finansach publicznych są wystarczające, co potwierdzają aktualne dane z Wieloletnich Planów Finansowych. Dopiero przekroczenie referencyjnego poziomu deficytu upoważniałoby ministra finansów do wprowadzenia dodatkowych procedur ostrożnościowych, które ograniczałyby deficyt sektora" - poinformowało źródło.

    "O przygotowaniu ewentualnych procedur ostrożnościowych będziemy decydować w późniejszym czasie, gdy będzie taka potrzeba" - powiedziało źródło. Zaznaczyło, że ważne by mechanizmy te były stosowane wobec całego sektora, a nie poszczególnych jednostek samorządu.

    Samorządy zaproponują natomiast w środę, by przy ustalaniu deficytu nie liczyć: zobowiązań wynikających z realizacji inwestycji finansowanych z środków unijnych, zobowiązań spowodowanych nieprzewidywalnymi zdarzeniami losowymi np. powodziami, zobowiązań wynikających z przejęcia długów przekształcanych ZOZ-ów, zobowiązań wynikających z realizacji programu budowy tzw. schetynówek.

    Ponadto samorządy zwrócą się do ministra finansów, by regularnie co kwartał analizował Wieloletnie Plany Finansowe samorządów. "Pozwoli to przewidywać z wyprzedzeniem stan finansów samorządów, oceniać skalę deficytu i odpowiednio odnosić się do tych liczb" - tłumaczy źródło.

    Poza tym samorządy zwrócą się m.in. do resortu finansów o zwiększenie udziału jednostek we wpływach z PIT, wprowadzenie udziału w część dochodów z VAT, oraz zmianę krytykowanego przez samorządy rozporządzenia dotyczącego tytułów dłużnych z grudnia ubiegłego roku.

    Pod koniec maja rząd i samorządy porozumiały się w sprawie ograniczenia deficytu, co miałoby dać oszczędność rzędu 0,4 pkt proc. PKB. Zdaniem Ministerstwa Finansów ostatecznie projektowana reguła wydatkowa nie wpłynie negatywnie na inwestycje samorządów. Ograniczenie miałoby dotyczyć całego sektora, a nie poszczególnych jednostek.

    Rząd czeka, aż samorządy przygotują ustaloną przez siebie wspólną propozycję, która zostanie przedstawiona podczas posiedzenia komisji wspólnej rządu i samorządu terytorialnego. Jeżeli uzyska ona akceptację resortu finansów, zostanie uwzględniona w projekcie ustawy.(PAP)
    http://stooq.pl/n/?f=479644

    OdpowiedzUsuń
  14. Samorządy zacisną pasa
    Kończy się czas wspieranej przez UE wielkiej modernizacji – mówią zwycięzcy rankingu „Rzeczpospolitej"
    [..]
    Rok 2011 będzie ostatnim rokiem wielkiej, wspieranej przez UE modernizacji – zauważył wczoraj Ryszard Grobelny, prezydent Poznania.
    [..[]

    W kolejnych latach poziom inwestycji będzie spadać, w 2015 r. w porównaniu z 2011 r. zmniejszy się o ok. 30 proc. Zamiast ponad 40 mld zł rocznie, samorządy będą w stanie wydawać na projekty inwestycyjne 18 mld zł.

    – Będziemy też musieli ciąć wydatki bieżące, może nawet zamykać szkoły i teatry, ciąć zatrudnienie w administracji samorządowej – powiedział „Rz" Grobelny. – I to nie jest moje czarnowidztwo, bo jestem z natury optymistą, tak wynika z wieloletnich planów wszystkich samorządów – dodał.

    Skąd się biorą pesymistyczne prognozy? Przede wszystkim już w 2012 r. zaczną się wyczerpywać środki unijne, które dziś są kołem zamachowym wydatków inwestycyjnych. – Spadają też realnie nasze dochody – dodaje Elżbieta Burtan, wójt gminy Zabierzów. Realnie, bo mimo że rząd dodaje samorządom coraz więcej zadań, nie przekazuje odpowiednich środków na ich realizację i nie rekompensuje ubytków z tytuły różnych ulg w podatkach dochodowych. Krzysztof Kluza, dyrektor Banku Gospodarstwa Krajowego, lukę w dochodach budżetowych samorządów oszacował na 14 mld zł.
    http://www.rp.pl/artykul/689464-Samorzady-zacisna-pasa.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP