26 listopada 2010

Polskie obligacje wypadły z trendu wzrostowego - rośnie rentowność!

Rentowność polskich obligacji zaczyna szybko rosnąć, innymi słowy inwestorzy zaczynają żądać coraz więcej za trzymanie polskiego długu (obligacje tanieją).
Mamy już wyższe szczyty, zatem trend spadkowy (oprocentowania, rentowności a wzrostowy dla cen obligacji) został złamany. Obecnie polskie dziesięciolatki dają już 6.15%, jeszcze we wrześniu wynosiło on 5.30%. Dziesięciolatki można śledzić np. tutaj czy ich ostatnie emisje (zapadalność 2019) tutaj. Zaznaczmy przy tym, iż zgodnie z ostatnim raportem Fitcha, zaangażowanie nierezydentów (czyli podmiotów nie z Polski) w nasze papiery skarbowe pobiło poprzednie rekordy hossy. Warto przy tym zaznaczyć, iż inwestorzy wyprzedawali regularnie (2008-2010) dług innych krajów z regionu CEE (np. Węgry), przez co potencjał do dynamicznych spadków jest mniejszy. My, w związku z Goebbelsową propagandą Kucharza Roku, byliśmy zieloną wyspą przez co inwestorzy chętnie kupowali nasz dług. W związku jednak z faktem, iż prawda wychodzi na jaw, a Polski rząd zaczyna kombinować jak ominąć progi ostrożnościowe zapisane w naszej konstytucji, tracimy zaufanie zachodnich inwestorów. Ponieważ większość "grała" na umocnienie złotego, i polskich obligacji skarbowych, tak teraz mała zmiana poglądu inwestorów, taka nawet mała panika, może spowodować gwałtowne ruchy (osłabienie złotego i wzrost rentowności tj oprocentowania) na instrumentach finansowych.
Fitch ładnie zobrazował to w ostatnim raporcie w tabelkach i wykresach poniżej:

14 komentarzy:

  1. Właśnie o to mi chodzi we wpisach aby internauci zobaczyli coś więcej niż medialne nagłówki i zdali sobie z pewnych rzeczy sprawę. Być świadomym zagrożeń.

    "6,15-5,3=0,85%. Czy nie jest to wpływ wzrostu inflacji z ok. 2% do 2,8% w tym samym okresie? "
    Bardziej ucieczka od ryzykownych aktywów, w szczególności regionu CEE - patrz problemy Węgier. U nich już mocno ponad 7% na 10 latkach.

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie o to mi chodzi we wpisach aby internauci zobaczyli coś więcej niż medialne nagłówki i zdali sobie z pewnych rzeczy sprawę. Być świadomym zagrożeń.

    "6,15-5,3=0,85%. Czy nie jest to wpływ wzrostu inflacji z ok. 2% do 2,8% w tym samym okresie? "
    Bardziej ucieczka od ryzykownych aktywów, w szczególności regionu CEE - patrz problemy Węgier. U nich już mocno ponad 7% na 10 latkach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Maly próg bólu osiągnięty bo w zeszłym tygodniu nie było zaplanowanej aukcji samurajów (obligacji w jenach) - odwołało ją Min.Finansów.
    Myślę że okolice 7% to taki obszar paniki, szczególnie jak się spojrzy na wykres 5 letni to jeszcze 6.5% ujdzie.
    Pamiętaj że Kucharz Roku uplasował strasznie dużo długu więc ma spory zapas, bodajże do wiosny 2011.

    "Czy nadal trwa ten ogólnoświatowy konkurs na 'najbrzydsze kaczątko' (czyli ucieczka przed dolarami Bena) czy też trochę wymknęło się to spod kontroli? "

    Wg mnie tak, dolar jest brzydki ale inni brzydsi. Jak jest ok dookoła to dolar może tanieć, ale na pewno nie jak wszystko dookoła się sypie.

    "Choć złotówka leci na twarz to nie sadze jednak abyśmy w tym roku przekroczyli próg 55% zadłużenia - tzn napewno już go przekroczyliśmy ale Rostowski jeszcze przez kilka miesięcy będzie to ukrywał i zamiatał pod dywan."
    WG OECD i KE przekroczymy w tym roku 55% ale pamiętaj że liczy się metodyka krajowa. Kucharz Roku dobrze gotuje więc nie przekroczymy a przed końcem roku jeszcze na płytkim rynku FX przywali i eurpln usdpln spadnie by ładnie to wyglądało. BNP PAribas szacuje że przy 4.10-4.15 BGK bedzie sypał eur do pln

    "TW z dzisiaj "KE prognozuje wzrost polskiego długu publicznego do 55,5 proc. PKB w br. i 57,2 proc. w 2011 r. W 2012 r. dług może sięgnąć 59,6 proc., czyli zbliży się do limitu 60 proc. dozwolonego w polskiej konstytucji.. " "
    Tak ale to raczej metodyka KE gdzie wliczają wydmuszki jak BGK (KFD i inne). Bez tego jest niżej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Narazie dobiliśmy do 6.22% Ile wynosi aktualnie nasza 'granica bólu'? Portugalia miała pasować przy 7% , choć jeszcze przed kilkoma tygodniami te 7% było abstrakcyjne. I rynek szybko spełnił ich życzenie doprowadzając oprocentowanie do tej granicy. Czy nadal trwa ten ogólnoświatowy konkurs na 'najbrzydsze kaczątko' (czyli ucieczka przed dolarami Bena) czy też trochę wymknęło się to spod kontroli?
    Choć złotówka leci na twarz to nie sadze jednak abyśmy w tym roku przekroczyli próg 55% zadłużenia - tzn napewno już go przekroczyliśmy ale Rostowski jeszcze przez kilka miesięcy będzie to ukrywał i zamiatał pod dywan.

    BTW z dzisiaj "KE prognozuje wzrost polskiego długu publicznego do 55,5 proc. PKB w br. i 57,2 proc. w 2011 r. W 2012 r. dług może sięgnąć 59,6 proc., czyli zbliży się do limitu 60 proc. dozwolonego w polskiej konstytucji.. "

    OdpowiedzUsuń
  5. 6,15-5,3=0,85%. Czy nie jest to wpływ wzrostu inflacji z ok. 2% do 2,8% w tym samym okresie?

    Generalnie zgadzam się z tezą, że obecny rząd wystawia obywateli RP na nadmierne ryzyko finansowe. Nie jesteśmy w stanie wygenerować takich przychodów, które pokryją wydatki rządu. Rządowi brakuje dziś pieniędzy, dodatkowo ograniczany jest regułami konstytucji. Reformy są odkładane, więc za rok rząd pieniędzy też mieć nie będzie. Międzynarodowe "providenty" mają więc szansę przyciskając do muru rządzących utargować wyższe procenty za pożyczane im pieniądze. Spłata tych drogich kredytów zmniejszy nasz dobrobyt.

    Podwyższenie progów konstytucyjnych, manipulacje aktywami OFE - generalnie składkami na emerytury, mataczenie w finansach Banku Gospodarstwa Krajowego to są aktualne pokusy nadużyć rządu. Dziękuję za podejmowanie tych tematów, bo na bilboardach i w mass mediach tylko estetyka i "nie zajmujmy się polityką" :-(

    OdpowiedzUsuń
  6. @demien
    staraj się podawać linka od razu, tak łatwiej. Dzięki
    http://www.pb.pl/b/2010/11/26/Wegrzy_ostrzegaja_premiera_Tuska

    OdpowiedzUsuń
  7. Andrzej Stec
    blogger 26.11.10 12:02
    Czytaj komentarze (Cool

    Węgierski BUX nurkuje. W piątek rano tracił 3,5 proc. W czwartek przecena sięgała też kilku proc. Indeks Bratanków ewidentnie jest najsłabszy w naszym regionie Europy i jest już blisko przełamania długoterminowego trendu wzrostowego. Jeśli do tego dojdzie, to spadki mogą nabrać wigoru.
    Można by powiedzieć: globalna awersja do ryzyka. Ale nie tym razem. Wydaje się, że tak duże spadki to kara inwestorów (zwłaszcza zagranicznych) za pewnego rodzaju nacjonalizację funduszy emerytalnych. Przypomnę, że rząd Węgier chce złożyć swoim obywatelom propozycję nie do odrzucenia: jeśli sami „dobrowolnie” nie zrezygnują z OFE na rzecz państwowego odpowiedniego naszego ZUS, to stracą możliwość skorzystania z wielu przywilejów (m.in. podatkowych), a ich emerytura może być niższa nawet o kilkadziesiąt proc. (tak straszy przyszłych emerytów węgierski minister gospodarki). Już w listopadzie wstrzymano na 14 miesięcy przekazywanie składek do tamtejszych OFE.

    Przecena na Węgrzech to sygnał ostrzegawczy dla premiera Tuska i jego rządu. Obecnie ważą się bowiem losy systemu emerytalnego w Polsce. Aby ratować budżet pojawiają się różnego typu zakusy m.in. „chwilowego” wstrzymania przekazywania składek do OFE (jeśli do tego dojdzie, to może być pierwszy krok do całkowitej likwidacji OFE po przyszłorocznych wyborach), zastąpienia składek specjalnymi obligacjami emerytalnymi (to chyba najbardziej neutralny scenariusz), a nawet przejęcia aktywów Polaków lokowanych w OFE.

    Jeśli dojdzie do skrajnych scenariuszy, to ze względu na rozmiar naszego rynku kapitałowego, a zwłaszcza stopień zaangażowania OFE na GPW, skala spadków indeksów może być znacznie większa. A wtedy koszty „naprawy finansów publicznych” mogą być znacznie wyższe. Złoty już się boi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy okazji dodajmy że OFE muszą wyprzedawać akcje wraz ze spadkiem cen obligacji
    "Jeśli ktoś jest pod korek (limit ustawowy) to spadek cen obligacji wymusza jak dla mnie wyprzedaż akcji celem zatrzymania odpowiednich proporcji w portfelach. Dajmy na to ktos mial 60 pln w obligacjach i 40 pln w akcjach. Skoro cena obligacji jest juz 58 to portfel stanowi juz caly 98 pln (spadek o 2 pln ze 100). Tylko ze proporcje 58/40 sa juz inne jak 60/40 zatem musza zejsc z akcjami w dol, zatem musza wyprzedawac proporcjonalnie do spadkow cen obligacji"

    OdpowiedzUsuń
  9. Zgadza się. Z końcem roku Kucharz Roku może zacząć stosować instrumenty pochodne, zgodnie z prawem

    "Do tego dodajmy zapisy w projekcie Ustawy Budżetowej na rok 2011, w której znowu znalazł się zapis

    „Art. 32.
    1. Upoważnia się Ministra Finansów do dokonywania transakcji finansowych na instrumentach pochodnych, zmieniających strukturę przepływów finansowych stanowiących dochody i wydatki budżetu państwa, z których uzyskane środki finansowe pomniejszają wydatki.

    2. Upoważnia się Ministra Finansów do dokonywania transakcji finansowych na instrumentach pochodnych, zmieniających strukturę przepływów finansowych stanowiących przychody i rozchody budżetu państwa, z których uzyskane środki finansowe pomniejszają rozchody.”"
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2010/11/zmiany-w-bgk-czyli-nowe-trujace-danie.html

    Walka nabiera tempa. Biją się grubasy;)

    "P.S. Bardzo bardzo ciekawy blog gratulacje! "

    Dzięki za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  10. Osłabienie złotego na koniec roku nie spodoba sie Mistrzowi Bajeru i Kucharzowi :D W pesymistycznym scenariuszu może to podbić poziom długu co jeszcze bardziej pogorszy sytuację. (Liczyli chyba na 3,75- 3,8 31 grudnia) Przypuszczam, że BGK już walczy na Forexie, ale słabo im to wychodzi... 4,01... P.S. Bardzo bardzo ciekawy blog gratulacje!

    OdpowiedzUsuń
  11. Polish Finances on ‘Unsustainable Trend,’ Fitch Says

    Poland’s public finances are on an “unsustainable trend” and changes are needed to avoid more negative “surprises” in the budget deficit, Fitch Ratings said.

    Fitch has kept Poland’s long-term debt rating at A-, the seventh-highest investment grade, since 2007. The budget deficit rose in that period to 7.2 percent of economic output in 2009 from 1.9 percent even as the country was the European Union’s only economy to avoid contraction through the credit crisis.

    “Poland’s public finances are on an unsustainable trend and we have become increasingly concerned about it for some time,” Ed Parker, Fitch’s head of Emerging Europe sovereign ratings, said today at a seminar in Warsaw. “If we don’t see some fiscal adjustment then Poland will start looking less like the Czech Republic and more like Hungary.”

    Poland was one of six countries in emerging Europe including the Czech Republic, Slovakia, Slovenia, Azerbaijan and Turkey to avoid any “negative rating action” since the credit crisis in 2008, according to Parker. Fitch cut its rating on Hungarian debt to BBB- on Dec. 23. It raised the outlook on the Czech A+ credit score in June, citing a “strong likelihood” of budget deficit cuts.

    Pension Changes

    The government plans to introduce changes to the pension system aimed at reducing the budget shortfall in April, Michal Boni, senior adviser to Prime Minister Donald Tusk, said this week. It will cut cash transfers to private pension funds to 2.3 percent of employees’ salaries from 7.3 percent.

    The moves would reduce the deficit by 0.8 percentage points of GDP this year, according to government estimates. Further measures, including an increase in the value-added tax rate, would take the total savings to 3 percentage points, Boni said.

    Fitch’s “understanding” is that the pension fund moves will allow the government to run smaller budget deficits than those set forth in its medium-term financing plan, Parker said. The plan calls for cutting the general government deficit to less than 3 percent of gross domestic product in 2013 from a forecast 6.5 percent this year.

    Such a reduction would mean a “strong fiscal consolidation,” Parker said. “Even after the changes Poland is still very strong pension system.”
    http://www.bloomberg.com/news/2011-01-26/poland-s-public-finances-are-on-unsustainable-trend-fitch-s-parker-says.html

    OdpowiedzUsuń
  12. Obligacyjne rekordy a kurs złotego
    Na koniec kwietnia w rękach zagranicy znajdowały się polskie papiery skarbowe o wartości 146,2 mld zł. Na razie rekordowy napływ zachodnich i azjatyckich funduszy nie wpływa na umocnienie złotego. Czy podobnie możemy być spokojni o kurs polskiej waluty, gdyby inwestorzy zaczęli z rynku uciekać?
    Od początku roku inwestorzy zagraniczni zwiększyli stan posiadania polskich papierów skarbowych o 18 mld zł. Dane Ministerstwa Finansów wskazują, że tym samym odpowiadają oni za prawie 58 proc. wszystkich zakupów na rynku naszego długu. Zadłużenie krajowe Skarbu Państwa wzrosło bowiem od stycznia do końca kwietnia o 32,1 mld zł, do 538,1 mld zł.

    Więcej niż banki

    Ostatnie 12 miesięcy pokazuje, że to właśnie zagraniczni zarządzający zdominowali aukcje obligacji i bonów. Jeszcze w kwietniu ub.r. ich udział w całym rynkowym portfelu papierów Skarbu Państwa sięgał 20,3 proc. Rok później – już 27,2 proc. W marcu okazało się, że obligacje i bony w rękach zagranicznych funduszy są warte więcej niż rządowe papiery będące w posiadaniu polskich banków. Ostatni raz z taką sytuacją mieliśmy do czynienia w październiku 2007 r.

    Teoretycznie gigantyczne napływy na polski rynek długu powinny wpłynąć na umocnienie złotego. Płatności za kupowane papiery dokonywane są bowiem w polskiej walucie, którą wcześniej trzeba kupić. Aprecjacja złotego nie jest jednak wielka. Obecnie za euro inwestorzy płacą około 4 zł, podobnie jak jeszcze pod koniec grudnia. Biorąc pod uwagę miesięczne dane o zmianie zaangażowania inwestorów zagranicznych i zmianach kursu euro do złotego z ostatnich dziesięciu lat, okazuje się, że współczynnik korelacji nie przekracza 0,1, co wskazuje na niską zależność pomiędzy tymi dwoma rynkami.

    CDN

    OdpowiedzUsuń
  13. obligacje CD:
    Swapy dominują

    Dilerzy i analitycy potwierdzają, że złoty pozostaje wyjątkowo odporny na przepływy kapitału. – Rzeczywiście, od dłuższego czasu nie widać, aby napływ środków na rynek obligacji wpływał na zakupy złotego na rynku. Widzimy coraz więcej transakcji finansowanych swapami walutowymi albo w ramach tzw. transakcji repo – mówi Maciej Słomka, szef rynku długu w Ipopema Securities.

    W przypadku swapu strony wymieniają się walutami i umawiają się na odwrócenie transakcji po określonym kursie w przyszłości. Z kolei repo to pożyczka krótkoterminowa, zabezpieczona aktywami pożyczkobiorcy (przeważnie są nimi obligacje skarbowe). Dzięki niej można uzyskać finansowanie na inwestycje dokonywane w krótszej perspektywie.

    O ich dużej popularności świadczy chociażby fakt, że w maju 81 proc. obrotów na rynku Treasury Bondspot Poland w ujęciu wartościowym stanowiły tzw. transakcje warunkowe, czyli repo i sell-buy-back.

    Tani pieniądz wchodzi do kraju

    Zdaniem dilerów zmniejszenie oddziaływania inwestorów z rynku długu na rynek walutowy wynikać może również z faktu, że obligacje rządowe kupuje się na coraz krótsze okresy – mimo długich terminów do spłaty. – Jeszcze kilka lat temu zdarzali się inwestorzy zagraniczni kupujący papiery rządowe i utrzymujący je aż do wykupu. Wówczas mówiło się, że horyzont krótkoterminowy to mniej więcej pół roku. Teraz fundusze, które kupują papiery na pół roku, to już raczej mniejszość. Rotacja instrumentów na rynku wtórnym jest obecnie dużo większa – mówi jeden z dilerów. – Większość nowych napływów związana jest z krótkoterminową spekulacją dotyczącą poziomu stóp procentowych – dodaje inny.

    Analitycy przypominają, że olbrzymie zainteresowanie polskimi papierami to rezultat niskich stóp procentowych utrzymujących się na największych rynkach świata. Możliwość pozyskania taniego finansowania w USA czy nawet w Europie sprawia, że fundusze szukają inwestycji o wyższych stopach zwrotu. W sytuacji, gdy koszt pieniądza na rynku bazowym jest znikomy, opłaca się pożyczyć pieniądze, aby zainwestować je np. w Polsce. Inwestorom nie przeszkadzało, że Rada Polityki Pieniężnej już czterokrotnie podwyższyła w tym roku stopy procentowe, co przejściowo obniżyło wycenę rządowych papierów. – Wyższe stopy procentowe dają nadzieję na aprecjację złotego, która z nawiązką zniweluje ewentualne korekty cen obligacji. Te jednak nie były tak duże – wyjaśnia Maciej Słomka.

    Istotnie, rentowność papierów oferowanych na aukcjach Ministerstwa Finansów wróciła ostatnio do poziomów z początku roku. Najbardziej na zaostrzeniu polityki pieniężnej straciły „krótkie” papiery – czyli zerokuponowe dwulatki. Niemniej jednak przetargi pokazują, że zainteresowanie nimi, także w przypadku inwestorów z zagranicy, jest spore. Zachodnie, a ostatnio także wschodnie fundusze preferowały wprawdzie dłuższe okresy do wykupu, ale tylko w tym roku zwiększyły swoje zaangażowanie w papiery dwuletnie o 11,5 mld zł, do 34,8 mld zł. Zdaniem dilerów jest to oznaka tego, że inwestorzy z zagranicy są skłonni do „gry na stopach procentowych”.

    CDN

    OdpowiedzUsuń
  14. obligacje CD
    Uwaga na nagły zwrot

    Czy niska korelacja, jaka występuje między kursem waluty a napływem kapitału na rynek obligacji, oznacza, że rząd może spokojnie szukać ich nabywców za granicą? Zdaniem dilerów niekoniecznie. – Skoro zakupy dużej części inwestorów nie mają charakteru „fundamentalnego”, tj. wynikają głównie z korzystnych różnic w stopach procentowych między rynkami, należałoby brać pod uwagę także scenariusz, w którym luzowanie monetarne się kończy. Taka decyzja najważniejszych banków centralnych oznaczać mogłaby sygnał do odwrotu z takich rynków jak Polska. A jeżeli ten odwrót przyjmie większą skalę, trudno oczekiwać, że złoty pozostanie stabilny – wyjaśnia szef rynku obligacji w Ipopema Securities. – Najważniejsze będzie wówczas to, czy znajdą się chętni, którzy odkupią papiery od funduszy zagranicznych – i przy jakich cenach – dodaje.

    Obecnie największym inwestorem na rynku długu są fundusze emerytalne, które przez lata cieszyły się niezachwianym napływem nowych składek. Tyle że od czerwca do OFE trafiają składki zmniejszone o 2/3 w stosunku do pierwotnych 7,3 proc. podstawy wynagrodzenia. To oznacza, że fundusze będą miały mniejszą elastyczność w nowych zakupach na rynku.

    Drugim poważnym nabywcą rządowych papierów są banki, które na koniec kwietnia posiadały bony i obligacje warte 134,1 mld zł. W portfelach banków dominują dwulatki, pięciolatki i bony skarbowe.

    Trzecią grupą kupujących są TFI, które jednak cechuje niepewność, jeżeli chodzi o napływy pieniędzy od klientów. Poza tym przy dobrej koniunkturze na GPW większość korzystających z usług TFI decyduje się na fundusze akcji.

    Z ryzyka związanego z wyjściem inwestorów zagranicznych resort finansów zdaje sobie sprawę. Dlatego też przy sporym popycie stara się uplasować jak najwięcej papierów – na koniec maja MF sfinansowało już 60 proc. całorocznych potrzeb pożyczkowych.


    http://www.parkiet.com/artykul/36,1066774.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP