13 grudnia 2010

Liczba dnia - Chiny - sektor budowlany

Liczba dnia prosto z Chin.
Construction is 60-plus percent of GDP, compared to exports of 5,” said Chanos, who is the founder and president of Kynikos Associates. “The problem is that consumption as a percentage of Chinese economy has declined in the last 10 years, from 40 to 35 percent. It’s all real estate,” he said. After the US, China has the world's second largest economy.
polecam cały wywiad z Jimem Chanos:

5 komentarzy:

  1. :)

    Kraje w kryzysie ze strefy euro winne Niemcom ponad 400 mld euro
    Grecja, Irlandia, Portugalia i Hiszpania winne są niemieckim bankom 417,8 mld euro (551 mld USD) - wynika z danych Banku Rozliczeń Międzynarodowych (BIS).
    To niemal 1/5 zagranicznego zadłużenia tych krajów.
    BIS podaje też w swoim kwartalnym raporcie, że w II kw. tego roku z powodu kryzysu zadłużenia w Europie banki w regionie ograniczyły posiadany przez siebie dług Grecji, Irlandii, Portugalii i Hiszpanii o 107 mld USD, do 2,28 biliona USD.
    Bank dodaje, że pod silną presją znalazły się nie tylko obligacje rządowe tych 4 krajów, ale również Belgii i Włoch.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Dan
    to też się nadaje na cyfr dnia hehe.

    OdpowiedzUsuń
  3. "Podobnie twierdzi JPM, a nawet ze wzrost GDP za 09 rok to 5% konsumpcja + 4% inwestycje i 0.4 % eksport. Ciekawe nie?
    Chanos uzywa slow w odpowiedni sposob. 5% eksportu ALE w stosunku do calosci GDP, a nie wzrostu corocznego.
    Potem mowi ze nie zalezy im na poziomie waluty. Sami chinczycy przyznali ze 20% rewaluacja ich nie przewroci. TO SA ABSOLUTNE BZDURY.
    Trzeba cos tutaj wyjasnic. Chiny prawie nie maja dlugu zewnetrznego. A glowne wplywy kasy z zewnatrz maja z EKSPORTU i inwestycji. Ten eksport i inwestycje to praca dla wiekszosci chinczykow. 20% rewaluacja (przy takich marginach) to BEZROBOCIE i zadymy, i ZERO WPLYWOW. A te wplywy to PODSTAWA ich wzrostu PKB. Stad sie biora pieniadze na wewnetrzne inwestycje i kredyt ktory tworzy te inwestycje.
    Aktywa = paswya w banku centralnym. To ze oni posiadaja najwieksze rezerwy nic nie znaczy, bo tej kasy nie moga uzyc wewnatrz kraju. Aby Chiny mogly nadal zatrudniac ludzi potrzebuja ok. 8% wzrostu PKB. Migracja to ok. 25 milionow ludzi rocznie z regionow rolnych do miast. Wiec tyle miejsc rocznie musza wytworzyc i co najmniej polowe tyle domow.

    GDP: konsumpcja + inwestycje + gov spending + (eksport - import )
    GDP Chin:
    - konsumpcja 35.6 %
    - policzcie sobie eksport za 09 ok. 188 mil $ = 30%!!! PKB za 09r.
    - inwestycje i gov spending = ok. 35%

    Poza tym jest jeszcze jedna rzecz. Ten caly cyrk z real estate. Chanos mowi ze oni buduja ok. 12-15 milionow domow rocznie, podczas gdy w USA na szczycie rynku budowano 2,5 miliona. A potem mowi ze oni sa 4 razy wieksi, hehe smile To pewnie dlatego buduja 4 razy wiecej domow panie Chanos smile
    A wiecie ze w Chinach BRAKUJE DOMOW? Wiecie jak wyglada real estate market w Chinach? Kto buduje i ile buduje i dla kogo? Jak wyglada sprawa wlasnosci ziemi? Kto komu sprzedaje/wynajmuje i za ile? Kto, gdzie sie buduje, a gdzie przenosi i dlaczego? Jak wyglada migracja ludnosci i dlaczego migruje i gdzie?

    Powiem wam cos, juz od jakiegos czasu mam przeczucie ze probujemy PRZEWIDZIEC PRZESZLOSC, a nasze/zachodnie media klamia celowo lub z niewiedzy.

    Chanos sie myli/ lub celowo pomija pewne fakty mowiac ze "unsold inventories will stack up" mowiac o domach (ze buduja i nikt nie kupuje) , bo nie mowi o tym dla kogo sie buduje i kto buduje.

    Dalej mowi to, co mowilem wczesniej (i wpadl tez na to leny wink ), produkty rolne, jedzenie ogolnie, ceny do gory. Wynika to z prostej przyczyny. Chiny nie maja dosc ziem uprawnych aby wyzywiac 20% populacji planety. Wiec juz od jakiegos czasu, chyba lat 90 tych sa importerem ziaren i beda potrzebowac coraz wiecej w miare wzrostu zamoznosci chinczykow. Maja ogromne problemy z woda glownie na polnocy. Okolo 13% ziem uprawnych zostalo zniszczonych przez nawozy, "kopanie w ziemi" , ogolnie przez szybki rozwoj gospodarczy.
    Nie trzeba takze mowic co sie stanie z cenami surowcow, kiedy padnie popyt z Chin.

    Najciekjawsza rzecz jaka mowi Chanos w tym wywiadzie jest ok. w 6:50s, ze firmy jada na maly marginie.

    OdpowiedzUsuń
  4. 1. inflacja zamiast rewaluacji podnosi ceny. (Przycinek sie chyba obrazil na mnie bo nie chcial napisac co ile poszlo do gory i w jakim czasie smile )
    2. Spadek popytu, glownie z USA i EU od przyszlego roku.
    3. Niektore firmy prawdopodobnie pozyczaja aby utrzymac sie na powierzchni, wiec polegaja na tanim kapitale. Dlatego Chiny nie beda/narazie podnosci stop procentowych, tylko RRR i obnizac LENDING QUOTAS ( 7T rmb na 2011)
    4. Kontrola cen wiaze rece niektorym producentom. To znaczy ze nie chca sprzedawac ponizej ceny produkcji (ceny na swiatowych rynkach sa wysokie) i podaz towarow spada/wzrastaja zapasy. Tak jest z jedzeniem, dlatego uwalniane sa rezerwy.

    Jednak ogolnie Chanos ma racje stawiajac na zapasc, taka nadejdzie. Chiny czeka kryzys i wielkie zmiany, ale NIE kolaps. Ale moim zdaniem nie bedzie to zadna zapasc w nieruchomosciach, moze potem, ale powod bedzie inny. Prapowodem jest nierownowaga wewnetrzna Chin, za mala konsumpcja i za duzy eksport. Wiec zapasc eksportu, rosnace bezrobocie i zadymy na ulicach . Wszystko bedzie zalezalo jak sie zachowaja inwestorzy i same Chiny w czasie WYCOFYWANIA kapitalu zagranicznego.

    Nadal mam pytanie do was, co moga zrobic Chiny kiedy taka zapasc nadejdzie? Mam kilka pomyslow ale ich narazie nie zdradze."

    Sevenseas z PiG
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,115613425,119829420,Re_Cyfra_dnia_Chiny_sektor_budowlany.html

    OdpowiedzUsuń
  5. Sevenseas z PiG:
    [..]
    Podwyzka stopy rezerw obowiazkowych, W CHINACH, nic nie da. Stopy w chinach nie maja nic do inflacji i podazy kredytu na rynek, jeszcze raz powtarzam w CHINACH. Wynika to tylko z niezrozumienia jak dziala tamtejszy rynek. Tam panstwo nakazuje bankom ILE pozyczek maja udzielic i to zalezy od tzw. LOAN QUOTA. W tym roku bylo to 7.5 T RMB (raczej mialo byc, bo bedzie wiecej) w poprzednim 9.6 T RMB. Podwyzka stop znaczy tylko tyle ze banki maja trzymac wiecej kapitalu i to WCALE NIE OZNACZA SCIAGANIA PIENIEDZY Z RYNKU. To oznacza nie wpuszczania NOWYCH PIENIADZY NA RYNEK via. naplywow do Chin spowodowanych wlasnie przez QE2. (zobaczcie na liczby jak sie dokopiecie, hehe, z glowy podaje we wrzesniu to bylo ok.75 miliardow $) Te pieniadze sa natychmiast sterylizowane via. bondy.

    Nie ma zadnej banki na surowcach. O bance na surowcach dopiero sie zacznie mowic jak sie zacznie kryzys w Chinach. Inflacja w Chinach byla spowodowana nadmierna plynnoscia via ich wlasny stimulus i nadpodaz pieniadza/kredytu na RYNEK + amerykanskie QE. Aby to uzmyslowic zastanowmy sie nad takim porownaniem.
    1.Wzrost tzw. Broad money w chinach miedzy koncem 2008 a 2009 to 40% ich PKB, w porownaiu do QE2 ktore wynosi 7?% do PKB. Ich gospodarka nie jest w stanie tego wchlonac, nie jest poprostu tak rozwinieta.
    2. Versa wczesniej pisal o nawisie inflacyjnym w Chinach i ma oczywiscie racje. Ale nie wynika on z tego ze towarow nie ma, one sa, ALE ZA DROGIE i gospodarstwa domowe NIE WYDAJA PIENIEDZY/tan wydatki. Mowie tutaj oczywiscie o cenach zarcia/energii, ktorego zreszta ceny beda rosly w przyszlym roku. Zreszta zobaczycie jak wystrzeli eksport produktow rolnych W USA.

    "Chiny ograniczaja babel spekulacyjny w celu obnizenia stalej skladowej wydatkow mieszkaniowych w celu poprawy popytu konsumpcyjnego i zrownowazenia handlu zagranicznego"

    Niby masz racje ze to wlasnie chca zrobic, TYLKO JAK przycinek podaj konkrety? Poprzez podwyzke plac? Bo na pewno nie stop procentowych ( w Chinach to doda do inflacji ) Juana tez nie BEDA REWALUOWAC. Jakby nie bylo, CHINY sa skazane na rosnace bezrobocie i kryzys, choc ciezko narazie uwiezyc mi w kolaps. Wczesniej myslalem ze to banda komuniastow i idiotow. Juz tak nie mysle, jesli jest sposob aby Chiny wyszly calo z opresji to go znajda. Choc chetnie poslucham jesli ktos ma jakis pomysl na to, jak Chiny moga uniknac klopotow. Bo co do jednego WSZYSCY SIE ZGADZAJA oni MUSZA POBUDZIC KONSUMPCJE.

    Jest sposob na to aby pobudzic konsumpcje i uwolnic to co siedzi na savings accounts i zaczac inwestowac, jednym z nich jest prywatyzacja, a o drugim nie powiem. To bedzie kosztowalo Chiny majatek, ale taka bedzie cena, najpierw kryzys, a potem zmiany.

    "Zawalenie sie dolara bedzie bowiem skutkowalo.."

    Dolar sie nie zawali, nie bedzie inflacji w USA, narazie takie mam zdanie. Inflacja bedzie w innych krajach, najpierw w emergingach, a przedewszystkimi w Chinach. Potem sie zobaczy.
    Zreszta Chiny juz same mowia o przejsciu do porzadku dziennego z inflacja ok 4-5% (cpi) co realnie oznacza ok. 8-10%.
    http://www.chinamining.org/News/2010-11-24/1290580195d41026.html

    Migracja ludnosci w Chinach to ok. 25 milionow rocznie. Glownie z regionow rolnych do miast. To oznacza ze oni potrzebuja wykreowac 25 milionow miejsc pracy rocznie i wybudowac ok. 10 milionow domow. Wszyscy mowia ze oni maja babel mieszkaniowy na rynku, a mnie zastanawia na ile te mieszkania sa dostepne via ceny w rzeczywistosci.
    Jak to wyglada kazdy widzi. EU tnie w przyszlym roku, usa zredukuje deficyt i import bedzie mniejszy (przez QE=dewaluacje $) to oznacza dalsza deflacje, a NIE INFLACJE. INFLACJA bedzie na emergingach via QE
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,119412719,119544572,Re_Scenariusz_w_punktach_i_co_dalej_.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP