29 grudnia 2010

Investment outlook 2010 - przypomnienie prognoz

16 Grudnia 2010 roku założyłem wątek na PiG, w którym zebrałem sporo prognoz na 2010 rok - link. Zanim opublikuję stertę raportów globalnych banków inwestycyjnych i naszych lokalnych ekspertów na 2011, małe podsumowanie 2010. Czemu? Większość mówi - kto by to czytał i sprawdzał. Uważam, że warto przypomnieć sobie co wtedy mówiono i dlaczego. Sprawdzalność prognoz, w przypadku ceny akcji, surowców była bardzo wysoka, gorzej z metalami szlachetnymi (zaniżone prognozy). Gorzej również z czarnymi łabędziami jak problemy strefy euro czy w końcu powiększenie kwot w programie ilościowego poluzowania (QE). Zachęcam do zapoznania się z indywidualnymi prognozami na 2010 w załączonym linku.
Małe przypomnienie konsensu dla SP500:
S&P500 wzrośnie o 10 proc., Dow Jones o 6 proc. wynika z prognoz 40 analityków firm z Wall Street, które zebrał Reuters. Mediana prognoz analityków, których Reuters poprosił o wyznaczenie wartości S&P500 na koniec 2010 roku, to 1203 pkt. Mediana prognoz wartości średniej Dow Jones to 11.100 pkt. Oba indeksy zyskają w 2009 roku po ok. 20 proc.
Małą tabelka z prognozami na 2010 SP500. O ile jednak poziomy są w miarę zbieżne z obecnymi na koniec roku, o tyle przebieg wzrostów, czy inne założenia były błędne. Dla przykładu:
1. Analitycy uważają, że większa część przyszłorocznego wzrostu zostanie osiągnięta w pierwszym półroczu. Wzrosty w drugim półroczu mają być raczej umiarkowane. Popyt ma hamować oczekiwanie na rozpoczęcie przez Fed podwyżek stóp procentowych oraz uruchomienie polityki redukcji nadmiernej płynności systemu finansowego.
2. Część analityków uważa, że Fed może zdecydować się na podwyższenie stóp w drugim półroczu przyszłego roku, najprawdopodobniej w czwartym kwartale, lub na początku 2011 roku.
3. - Większość danych makro wciąż wskazuje na stabliny wzrost w 2010 roku – powiedział Reutersowi Peter Cardillo, główny ekonomista Avalon Partners z Nowego Jorku. – Nie spodziewam się podwójnego dna recesji. Problemy zadłużenia w Europie, Dubaju czy gdziekolwiek, są do ogarnięcia. To kolejny plus – dodał. 4. Wielu zarządzających deklaruje zmniejszanie w swoich portfelach ilości obligacji, ponieważ widzą większy potencjał zysku w inwestycjach w akcje spółek surowcowych i blue chipów. Do najbardziej ulubionych papierów należą udziały spółek finansowych i technologicznych. Rynek obligacji wyprzedził w ciągu ostatnich 30 lat inwestycje w akcje, ale nie oczekuję aby menedżerowie funduszy dalej chętnie skupowali papiery dłużne – tłumaczy James Anderson, menedżer Scottish Mortgage Invetment Trust. Było też sporo nietrafionych prognoz. Wszystkie pochodzą od wieloletnich niedźwiedzi, którzy co roku powtarzają iż indeksy spadną i że już "w kolejnym roku czeka nas armagedon". Dla przykładu: 1. Eric Sprott - Guru inwestorów spekulujących na rynku metali szlachetnych (ulubieniec Zerohedge.com) prognozował totalne załamanie na rynkach i przebicie dna marcowego 2009 (The Standard & Poor’s 500 Index will collapse below its. March lows as an expected rebound in economic growth fails to materialize, according to hedge fund manager Eric Sprott.) 2. R. Prechter - "wkrótce powinna powrócić bessa, która przebije marcowe dołki. Jest on o tym przekonany do tego stopnia, że w połowie grudnia nie tylko apelował o powstrzymanie się od inwestowania w akcje, ale wręcz zachęcał do grania na ich przecenę z wykorzystaniem dźwigni. A co potem? Rynek niedźwiedzia potrwa – jak twierdził analityk w lipcowym wywiadzie dla „Parkietu” – jeszcze blisko siedem lat. Indeks Dow Jones tąpnie poniżej 1000 pkt (obecnie około 10 300), a ropa do 10 USD za baryłkę (obecnie około 70 USD). Zwyciężą ci, którzy ulokują kapitał w najbezpieczniejszych bonach skarbowych i złocie." 3. Peter Schiff czy David Rosenberg - również nie trafione prognozy na rok 2010 dla rynków akcji. Obaj ogromne byki na rynku metali szlachetnych, szczególnie złota. Prognozy dotyczące innych rynków były mniej trafne, szczególnie Chin. Dla przykładu Morgan Stanley oczekiwał 30% wzrostów na tym roku. Nie było ich. Praktycznie nikt nie zobaczył czarnych łabędzie, takich jak problemy PIGS,czy brak podwyżek stóp procentowych w krajach rozwiniętych czy dalszego QE. Najlepiej przy tym poradził sobie Goldman Sachs, już drugi rok z rzędu, czy to w przypadku stóp procentowych, wartości indeksu SP500 czy innych założeń. Warto podkreślić, iż prawie WSZYSTKIE duże banki inwestycyjne spodziewały się, iż w roku 2010 zobaczymy regularne odrodzenie w gospodarce amerykańskiej, również znaczny spadek bezrobocia co wcale nie miało miejsca. No dobrze, a jak wyglądały prognozy dla naszego rynku akcji? 1. Credit Suisse Asset Management - Rynki wschodzące, w tym Polska, wzrosną w 2010 r. o 20-30 proc., uważa Robert Parker, wiceprezes giganta zarządzania aktywami, Credit Suisse Asset Management, pisze "Puls Biznesu". [..] Wzrosty - jego zdaniem - powrócą w marcu-kwietniu, a na koniec roku indeksy będą wyżej niż teraz. Parker spodziewa się wzrostu giełdy amerykańskiej o 10-15 proc., w krajach strefy euro - o 15-20 proc., a rynków wschodzących, do których zalicza się Polskę, o 20-30 proc. 2. Podsumowanie prognoz w Parkiecie - W nadchodzącym roku giełdę czeka umiarkowany wzrost notowań,. Główne założenia:
W 2010 roku indeksy warszawskiej giełdy nadal powinny rosnąć. Zwyżki będą jednak dużo, dużo mniejsze niż w czasie euforii obserwowanej na rynku od wiosny – wynika z ankiety „Parkietu” wśród analityków domów maklerskich Analitycy 11 domów maklerskich, które odpowiedziały na naszą sondę, przewidują, że na koniec przyszłego roku indeks WIG20 wyniesie średnio 2542 pkt, a indeks WIG sięgnie 43 684 pkt. Oznaczałoby to, odpowiednio, ponad 7-proc. zwyżkę wskaźnika blue chips i 10-proc. zwyżkę indeksu całej giełdy względem notowań ze środy, czyli ostatniej sesji przed świętami. Spytaliśmy też o maksymalny poziom, na jaki w przyszłym roku mogą wspiąć się dwa najważniejsze warszawskie indeksy. I tak, według średnich prognoz, WIG20 powinien zahaczyć o próg 2725 pkt, a WIG o 46 634 pkt. Daje to indeksom, odpowiednio, 15-proc. i 18-proc. potencjał wzrostowy. [..] Najwięksi optymiści przewidują, że wskaźnik największych spółek może wynieść w ciągu roku 2900 pkt, a WIG nawet 50 tys. pkt.Z jednej strony to dużo – taki wynik oznaczałby wzrost indeksów o jedną czwartą, co większość inwestorów zapewne wzięłaby w ciemno.
Kto rekomendował zakup MiŚiów, jak widziana była prywatyzacja 2010 (PZU, TPE...), jak wskaźniki typowały poszczególne domy - więcej w gazecie Parkiet. Polecam przy tym przypomnieć sobie również debatę z Parkietu (klik) z udziałem: Tomasza Bardziłowskiego, wiceprezesa UniCredit CAIB, Wojciecha Białka, analityka CDM Pekao, Konrada Łapińskiego, zarządzającego autorskim funduszem Total FIZ, Roberta Nejmana, zarządzającego autorskim funduszem MCI Gandalf Aktywnej Alokacji oraz Piotra Zagały, zarządzającego funduszami Idea TFI, na temat tego, co może się wydarzyć w gospodarce i na rynkach finansowych w 2010 r. Najgorszą prognozę na 2010 dla GPW spotkałem u Sławomira Dębowskiego, Globtrex. Prognoza i wykresy tutaj. Jedną z lepszych prognoz na 2010 dla GPW miał w mojej ocenie Piotr Kuczyński, Xelion.

11 komentarzy:

  1. caly czas mowie ze teoria eliota to smieci a jak prechter jeszcze daje takie prognozy jako guru to nic tylko plakac nad wyznawcami tej metody

    a to ze kazal uceikac z esek przy 800 pkt na sp500 to slepy by przewidzial przy takich wskaznikach c/wk

    poza tym rynek spadl do 666

    jak facet siedzi na rynku 30 lat czy tam 40 i nie potrafi przeiwdziec jak wplyna stymulacje rzadowe i bankow centralnych na rynkiu akcji to jest cienki jak ojca portki

    ja moge nie wiedziec ale on ma byc pewny

    ciekawa rzecz zrobic sobie takie zestawienie prognoz i sprawdzac kto ile razy trafi, podejrzewam ze 5x goldman powie prawde bo bedzie chodxzilo o 10% a za 6 razem oklamie bo bedzie chodzilo o 40%

    no ale mamy sami grac a nie to co nam ktos radzi,
    ja tam wole przegrac po wlasnej decyzji niz przegrac slepo wierzac w prognoze analityka

    OdpowiedzUsuń
  2. Troche o naszym FX, a własciwie CHFPLN. Jedna wielka ...
    http://businessasunusual.blox.pl/2010/12/CHF-po-2-36-zl-na-koniec-2010-r.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetna robota. Kiedy ciąg dalszy?
    Pozdrawiam.
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  4. @hukers
    "jak facet siedzi na rynku 30 lat czy tam 40 i nie potrafi przeiwdziec jak wplyna stymulacje rzadowe i bankow centralnych na rynkiu akcji to jest cienki jak ojca portki"
    ----
    Prechter kolejny raz dał plamę, ale ja bym nie przeceniał stymulacji. Przez 2 lata się nie sprawdzały (2007-2008), a w Japonii to ze 20 lat.
    pawel-l

    OdpowiedzUsuń
  5. @pawel-l

    w japonii przestali stymulowac w marcu 2006. Stymulowali od 2001, a wtedy japonia miala najlepsze lata od czasu big kaboom, zobacz sobie nikkei w tym okresie.

    "But will it work? One way to answer that question is to look at Japan's experience. The Bank of Japan tried out a QE program from 2001 to 2006 under generally similar conditions to what the Fed is confronting today. In both cases, central bankers faced a situation in which the real economy was stagnating after a crisis, but they were unable to use the usual monetary-policy mechanism to stimulate growth – lowering interest rates – since those rates were effectively zero and couldn't be lowered any further.

    Generally, I think we're in trouble when we have to look to Japan for economic guidance, based on its miserable performance over the past 20 years. But it is the case that after the BoJ implemented its QE program, Japan's economy did enjoy its strongest period of growth (2002-2007) since the bursting of its gargantuan asset bubble in the early 1990s. The question we have to ask then is: Was there a connection between QE and the revival of the Japanese economy?"
    polecam calosc:
    http://curiouscapitalist.blogs.time.com/2010/11/04/does-qe-work-ask-japan/

    OdpowiedzUsuń
  6. @Michał,
    moze dzisiaj wrzuce outlook na 2011, badz jutro rano.

    OdpowiedzUsuń
  7. http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8887016,Emeryci_beda_skazani_na_ZUS_.html

    i co na to powiesz SIP?
    ja jestem za
    tylko natychmiastowa dystrubucja ma sens w sytuacji kiedy oszczednosci emerytalne naszych rodzicow zjadla inflacja lat 80/90

    system was pobil i nikt nawet nie zademonstruje na ulicach
    nie wyjdzie nawet 1000 osob w tej samej demonstracji

    i nie dlatego ze tusk to zrobil bo zrobil dobrze tylko ludzie beda myslec ze zrobil zle a mimo to nie zaprotestuja bo to polacy to matoly

    OdpowiedzUsuń
  8. @hukers,

    matoł to okreslenie na kogos niezdolnego albo kretyna. wydaje mi sie ze na Polakow mozna wiele etykietek powiesic ale raczej nie to ze sa niezdolni.

    co do demonstracji.
    1. zauwaz, ze w tym kraju jest przyzwolenie aby demonstrowac tę czy inna "dume" albo "broniac/atakujac symbol ten czy inny" ale na pewno nie aby upomniec sie o swoje.
    2. malo tego pokojowo malo kto potrafi demonstrowac "o swoje". kazdy najazd gornikow to krew, pot i zniszczenia.
    3. generalnie Polacy lubia jak jest milo, jak jest ciepla woda w kranie, jak obcokrajowcy sie nie smieja a poklepuja po ramieniu i sie usmiechaja. TO SIE NALEZY za papieza, za wojne, za krzywydy. dopoki rzad nie zrobi SKOKU NA KASE juz zgromadzona ( czyli np oszczednosci w OFE) to nie wiecej niz 100osob kiwnie palcem. w internecie to i owszem pogardluja rebajły i nic...przypomne ze mniej wiecej pol roku temu rzad zdecydowal o podwyzce podatku vat i co? 5 osob protestowalo...

    ironia losu bedzie jak rzad idacy do pelnie wladzy w imie reform, ktorych projektow mial rzekomo "pelna szuflade" przespi czas ktory dosc zrecznie "kupuje" i bedzie zmuszony albo do druku( inflacji) albo do bezposredniego dobrania sie do oszczednosci. oby tylko "tu i teraz" rulez!!!

    pozdro
    leny

    ps. jesli myslisz ze OFE to "Twoje pieniadze" to przebudz sie!!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Was there a connection between QE and the revival of the Japanese economy?"
    ---
    Wiadomo, że gospodarki zachowują się cyklicznie. Więc niezależnie czy się pompuje US), czy nic nie robi (PL) czy wprowadza drakońskie oszczędności (Łotwa, Estonia) z czasem wyniki gospodarcze się poprawiają.
    Pytanie jak długo i za jaką cenę...
    pawel-l

    OdpowiedzUsuń
  10. @Hukers
    "
    no ale mamy sami grac a nie to co nam ktos radzi,
    ja tam wole przegrac po wlasnej decyzji niz przegrac slepo wierzac w prognoze analityka"

    Ja czytam raporty analityków by poznać argumentację, poznać motywację za daną decyzję. To jest warte czytania i poszczerzania swojej wiedzy o rynkach finansowych.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Hukers
    "http://wyborcza.biz/biznes/1,100896,8887016,Emeryci_beda_skazani_na_ZUS_.html

    i co na to powiesz SIP?
    ja jestem za
    tylko natychmiastowa dystrubucja ma sens w sytuacji kiedy oszczednosci emerytalne naszych rodzicow zjadla inflacja lat 80/90"


    W sprawie OFE napisałem np tutaj, na dole komentarz:
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2010/12/investment-outlook-2011-konsens.html?showComment=1293889804224

    W skrócie - zmarnowano szansę na reformy.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP