27 grudnia 2010

Video dnia - Jim Rogers - investment outlook 2011

Po świętach, rozpoczynam cykl - Investment Outlook 2011 - wywiadem z Jimem Rogersem, jaki udzielił 7 grudnia 2010 Thomson Reuters na 2011 Reuters Investment Outlook Summit. Jim Rogers (wiki) znany jest wielu inwestorom, głównie z powodu bycia: a) "bykiem" na rynkach azjatyckich od wielu lat, b) przeciwnikiem FED i Bernake, c) "bykiem" na rynku płodów rolnych, również od wielu lat. Jim nie uważa się za świetnego gracza krótkoterminowego, ale dobrego gracza długoterminowego. Wywiad składa się z 4 części: jeden, dwa, trzy, cztery. Poniżej małe podsumowanie Część 1: - FED, deficyt i Ameryka -Jim uważa, iż Bernake, FED i FOMC prowadzą złą politykę monetarną, która zgubi docelowo Amerykę. - FED udaje, bądź nie widzi inflacji. Bazuje na "kłamliwych/zafałszowanych" danych z BLS, które ją wypaczają (obecnie zaniżają). Jim proponuje spojrzeć na ceny surowców bądź na ceny codziennych zakupów - inflacje widać wszędzie. - Prawdopodobnie Ameryka ogłosi bankructwo w ciągu 5 najbliższych lat. - Tax-deal Obamy (m.in. przedłużenie obniżki podatków zapoczątkowanych przez Busha) jest dobrą rzeczą. Lepiej obniżać podatki, niż je podwyższać. Zwykli ludzie wiedzą lepiej jak je wydać, w przeciwieństwie do Obamy, Busha. - Zamiast podwyższać podatki, Jim proponuje obciąć wydatki - wskazuje dla przykładu wydatki na armię, która stacjonuje w ponad 180 krajach. "Tak" dla wydatków na infrastrukturę w kraju (mosty, drogi, autostrady) Część 2: Problemy z długiem publicznym - Europa, Japonia - Jim uważa, iż wcale nie rozwiązano problemu pożyczając pieniądze Irlandii oraz Grecji - Popełniono błąd przerzucając długi banków, i skutki błędnych decyzji banków na podatników. Banki powinny zbankrutować, akcjonariat oraz wierzyciele banków odpowiednio ucierpieć. Obecne działania zazywa to wręcz, "błędną moralnością". - Jeśli to konieczne Irlandia powinna zbankrutować, podobnie jak Rosja w 1998 roku. Japonia popełnia podobnie od pewnego czasu ten sam błąd. Japonia również powinna zbankrutować. Według Jima, brak bankructwa Japonii i działania BoJ doprowadziły do dwóch straconych dekad. US idzie podobnym szlakiem i również będzie mieć stracone dekady. - Islandia zbankrutowała i obecnie przeżywa boom. Irlandia nie zbankrutowała z powodu presji zagranicznych banków - szczególnie niemieckich - Jim uważa, że nie będzie waluty euro za 10-15 lat. Główny powód to obecny sposób "ratowania" poszczególnych państw w strefie euro. Taki sposób obniża wartość euro, a docelowo je zniszczy - Jak rozegra się ten scenariusz? Poszczególne kraje albo zostaną wyrzucone, albo same zrezygnują ze strefy euro. W końcu pojawi się lokalny polityk, który wskaże, iż obecne problemy płyną z euro i Brukseli. Jim przypomniał przy tym, iż żadna unia monetarna nie przetrwała, przy takich założeniach jakie są obecnie. - W USA unia funkcjonuje z powodu: a) jednego rządu, b) wspólnego rynku obligacji (rządowych), c) wspólnej gospodarki Część 3: Surowce - Jim jest długoterminowo bykiem na rynków surowcowych, jak również krajów produkujących surowce oraz metale szlachetne. Jim poleca ten rynek w czasach drukowania pieniędzy, tak jak teraz (FED, BoJ, BoE, ECB) - Zamiast złota proponuje srebro - jest wg niego nadal niedowartościowane - Jest większym bykiem na rynku płodów rolnych, niż innych surowców - Ropa - Jim widzi tzw problem szczytu produkcji i rezerw ropy (peak oil). Docelowo widzi ciągle wzrosty - Póki tzw zielona energia (słoneczna, z wiatru itp) jest subsydiowana, można na tym zarobić pieniądze. W pewnym momencie zielona energia może stać się tak samo efektywna kosztowo jak energia z ropy. Część 4: Azja - Jim od dawna jest bykiem na rynkach azjatyckich. Tam są rezerwy walutowe oraz kredytodawcy, w przeciwieństwie do tzw "świata zachodniego". Świat zachodni stał się leniwy, "wschód" jest bardziej pracowity, oszczędny, tak jak kiedyś US - Jest bańka na rynku nieruchomości w Chinach, jednak jedynie w pewnych regionach jak Hong Kong. Ta bańka nie jest jednak groźna bo to bańka cenowa, nie napompowana kredytem, tak jak na "zachodzie". Wg Jima pęknięcie bańki na rynku nieruchomości nie sprowadzi kataklizmu na gospodarkę chińską. - Czy winienie Chin, niedowartościowanego yuana za problemy US to dobry osąd? Wg Jima to normalne, iż politycy za problemy winią innych, najlepiej kogoś z zagranicy, gdyż taka osoba nie może głosować w kraju, a zatem można ją obwiniać. Za każdym razem obwinia się trzy grupy: zagraniczne podmioty, bankierów i międzynarodową finansjerę oraz dziennikarzy. Obecna polityka gospodarcza Chin nie jest winna problemom w amerykańskiej gospodarce - yuan wg Jima powinien być wymienialny od 2008 roku. Całkowicie wymienialny, tak jak np Australijski dolar, będzie od 2013 roku. - Kraj taki jak Chiny, powinien zacząć od inwestycji, zwiększenia potencjału produkcyjnego, czy oszczędzania. To nie musi prowadzić do wzrostu opartego na eksporcie, a na produkcji, np budowie infrastruktury. Powoli jednak powinien zwiększać konsumpcję. Nie powinien jednak iść śladem US, całkowitej konsumpcji, gdyż to doprowadzi US do bankructwa. - Nie wszystkie kraje mogą eksportować i być eksporterem kapitału netto. Z powodu braku efektywnych mechanizmów stabilizujących kursy walut, będą coraz częściej pojawiać się kryzysy walutowe

10 komentarzy:

  1. "Jim uważa, że nie będzie waluty euro za 10-15 lat. Główny powód to obecny sposób "ratowania" poszczególnych państw w strefie euro. Taki sposób obniża wartość euro, a docelowo je zniszczy"

    od obniżania wartości do zniszczenia daleka droga. Na razie euro wygląda na bardzo dobrze zaprojektowane narzędzie do realizacji starej koncepcji Mitteleuropy, tyle że tym razem w skali całego kontynentu.
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Mitteleuropa

    OdpowiedzUsuń
  2. w jednej kwesti nie moge sie zgodzic, mianowicie ze chiny nie sa winne kryzysowi w stanach

    jezeli my polacy przywiazemy zlotowke do euro po kursie 8:1 to zassamy cala produkcje z europy

    to zrobily chiny przez 30 lat

    w takiej sytuacji kazde panstwo jest bezradne, nie zatrzymasz miejsc pracy ktore ida za granice bo tam taniej produkowac

    trzeba bylo walic cla 30 lat temu a nie myslec o tym teraz

    w sytuacji obecnej stany maja jedna bron, zeszmacic dolara powodujac olbrzynia inflacje w chinach , 3% inflacji w stanach w sposob prosty przeklada sie na 12% inflacji w chinach poprzez relacje juan/dolar

    to wlasnie napedzilo banie na nieruchomosciach w chinach, banie kredytowa, konsumpcyjna itd, chinczycy chcac z tym walczyc podwyzszaja stopy ale stopy nie nadazaja za infacja wiec efektow tego nie ma , w ktoryms momencie stopy przekluja te banki i bedzie dramat, wczesniej jeszcze naplynie tam kapital z zachodu bo beda chcieli zarobic na umacniajacym sie juanie (no bo jak podwyzszasz stopy to wiadomo co sie dzieje z waluta) powiekszajac juz istniejace banie , potem wszystko pierdyknie i taki bedzie final,

    ben chce chinczykow wykonczyc inflacja, to jest jedyna jego bron jaka zostala

    rogers pomylil sie co do uni , w 2000 czy 2004 byl wywiad, faber rogers i jakis dunczyk, rogers byl bardzo sceptyczny, nie wierzyl w powodzenie uni , tym sposobem przegapil olbrzymia hosse w uni , wiemy to bo siedzial wtedy w commodities od 98 roku

    poza tym tych surowcow nie pozamykal w 2007 i przetrzymal przez dno a mozna bylo 2x zarobic , zamykajac pozycje w 2007 i biorac nowe longi na dnie w 2009

    rogers reprezentuje najczystsze myslenie ekonomiczne, sama logika, mozna powiedziec ze szkola austryjacka, ostanio dostal nagrode misesa , sam powiedzial ze to co on wyznaje to naturalne pojmowanie ekonomi a ze to sie nazywa szkola austryjacka to dla niego taki przypadek bo kiedy on ksztaltowal swoje poglady ekonomiczne to nikt nie wiedzial kto to mises, przynajmniej nikt nie slyszal o nim

    najlepsze za go go cenie to ta opinia:
    jak w gospodarce sie polepszy to surowce w gore , jak w gospodarce sie pogorszy to tez w gore bo nadrukuja,

    na tym stwierdzeniu dalo sie zarobic gore kasy
    nie slyszalem takiego prostego wniosku i nikogo innego

    OdpowiedzUsuń
  3. @hukers

    Zgadzam się co do Chin - wg mnie są równie winne jak elity amerykańskie.

    @tmx
    "Na razie euro wygląda na bardzo dobrze zaprojektowane narzędzie"

    To narzędzie wcale nie jest dobrze zaprojektowane. O tym wiedzieli nawet "ojcowie założyciele". Zakładali oni jednak iż w trakcie kolejnych kryzysów zostanie poprawione o wspólne obligacje państw, jeden rząd, bądź komisję oraz unię fiskalną. Bez tego euro upadnie. Kwestia czasu. Wątpię bowiem aby kolejne kraje chciały wchodzić do emu tylko po to aby przeżyć boom (niskie stopy) a następnie długoletnie (10, 20 lat?) cierpienie. Na to się zapowiada w Irlandii, Grecji itd.

    OdpowiedzUsuń
  4. @hukers
    chinczycy chcac z tym walczyc podwyzszaja stopy ale stopy nie nadazaja za infacja wiec efektow tego nie ma

    Chińczycy mogą ograniczyć ilość pieniędzy nie poprzez wzrost oprocentowania, a poprzez wzrost obowiązkowych rezerw w swoich bankach. Juz teraz stopa rezerw wynosi tam ok 20%, ale może wynosić nawet i 70%

    W kwestii bański na nieruchomościach tez Rogers ma racje. Tam jest bańka cenowa, a nie bańka kredytowa. Oznacza to, że nawet jak ceny spadna o 90%, to tyle "stracą" właściciele nieruchomości, ale nie chińskie banki. Moga przekrecic się firmy budowlane, ale nie banki i to jest zasadnicza róznica.

    @SiP
    Bez unii fiskalnej euro padnie, a pokojowej drogi do zbudowania takiej unii nie widzę. Nie wyobrażam sobie teraz, aby Bundeswera była gotowa do zdobycia EUropy i narzucenia idei "ein Reich, ein Furher"

    OdpowiedzUsuń
  5. @SiP
    "To narzędzie wcale nie jest dobrze zaprojektowane."

    to zależy od tego czemu miało w rzeczywistości służyć i jakie cele miały być przy jego wykorzystaniu osiągnięte.
    Wydaje (mi) się, że niejakim błędem jest rozpatrywanie kwestii euro na płaszczyźnie wyłącznie ekonomicznej gdyż prawdopodobnie mamy tu do czynienia przede wszystkim z realizacją bardzo konkretnej strategii politycznej zapewniającej coraz większą dominację Niemiec nad resztą kontynentu. Dopóki ta największa gospodarka będzie odcinać od niego kupony dopóty zrobi wszystko aby nic mu się nie stało w obecnym kształcie. Absolutnie nie da się rozpatrywać euro w oderwaniu od europolityki.
    Natomiast to czy po zakończeniu czyszczenia przedpola i przemodelowaniu UE ten dopalacz zostanie porzucony czy też przeforsuje się unię fiskalną zostaje faktycznie kwestią otwartą - pożyjemy zobaczymy, dzisiaj jednak stanowczo za wcześnie aby wiarygodnie obstawiać jakiś kierunek.


    "Wątpię bowiem aby kolejne kraje chciały wchodzić do emu"

    hmm, no np. my bardzo chcemy, a pan prezydent właśnie wspaniałomyślnie załatwia nam "paszport" do strefy.

    OdpowiedzUsuń
  6. "wskazuje dla przykładu wydatki na armię, która stacjonuje w ponad 180 krajach"

    sorki, ale ten tekst to wtopa, protestuję jako geograf:) Temat liczby krajów, a terytoriów zależnych itp. bywa mylący i tak CIA World Factbook podaje więcej "krajów" niż jest istotnie. W każdy razie możemy przyjąć, że mamy 182 kraje (+/- 3, minęło ze 4 lata odkąd 182 były aktualną liczbą, więc zakładam pewne odchylenie).

    Uwierzyłbym w 118, ale nie w 180 bo to oznacza wszystkie kraje na świecie poza Watykanem i Chinami... a tak z całą pewnością nie jest. Wystarczy spojrzeć na sporą liczbę państw afrykańskich gdzie wojaków US nie ma. Swobodnie można znaleźć na globie kilkadziesiąt takich krajów.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Goldblog

    Pełna zgodna w tej sprawie. Cytowałem za Jimem, na bieżąco, chyba że się coś przesłyszałem, i to było 118 (łan handryt ejtin a nie ejty :)

    Dzięki za czujność!

    OdpowiedzUsuń
  8. @TMX
    "hmm, no np. my bardzo chcemy, a pan prezydent właśnie wspaniałomyślnie załatwia nam "paszport" do strefy. "

    Zobaczymy jak będzie bo słowa to jedno, a działania to drugie. Mam nadzieję że to się nie stanie, bo to błąd. No chyba, że będzie pełna unia a my w niej mielibyśmy duży głos (ale to już ustalone, niestety)

    W sprawie wizji EMU to zgadzam się - projekt polityczny dlatego tak długo przetrwał (od 1992), i może jeszcze więcej bo jak mówią cel uświęca środki. Na razie udało się spacyfikować parę tj Grecję i Irlandię, wciskają pomoc Portugalii a najchętniej i Hiszpanii. Nie sądzę jednak aby założenia ojców założycieli dotyczyły tylko Niemiec. Najwyraźniej po prostu oni są najbardziej biegli w tej całej biurokracji brukselskiej, mają najlepszych szpiegów itd. Unia to taka gra, do której zgłaszają się kolejne państwa, grunt to tą grę wygrać, bądź być w czołówce. Niemcom na razie naprawdę nieźle to wychodzi. A jak już będzie klapa, to wrócą do marki (już robią sondaże jak bardzo nie lubią euro itd)

    OdpowiedzUsuń
  9. "W kwestii bański na nieruchomościach tez Rogers ma racje. Tam jest bańka cenowa, a nie bańka kredytowa. Oznacza to, że nawet jak ceny spadna o 90%, to tyle "stracą" właściciele nieruchomości, ale nie chińskie banki. Moga przekrecic się firmy budowlane, ale nie banki i to jest zasadnicza róznica."

    Ciekawy jestem jak to dziala. Wytlumaczysz? Kupuja za gotowke? To stwierdzenie jest absolutna bzdura. Banka cenowa i juz, jestesmy zwolnieni z myslenia. Zapewne dlatego banki ograniczaja kredyty i podnosza stopy rezerw.
    Banki cenowe nie biora sie z nikad, i to ze nie widac zadluzenia to nie znaczy ze go nie ma. 50% claosci kredytu w 09 roku to byl kredyt zwiazany z developerka, posrednio i bezposrednio, 50% na krotkoterminowej kresce. Ceny leca w dol to ratio debt/asset juz nie wyglada tak ladnie. Zaznaczam ze to nie oznacza ze jak banka peknie to Chiny sie zawala, bo tak sie nie stanie. Prawie calosc zadluzenia jest krajowa, wiec wszystko zaczyna sie i konczy na decyzjach partyjnych, a kasa nalezy do bankow i SOE czyli rzadu.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ hansklose
    jeszcze nie widzialem wzrostu ceny bez obrotu na kredyt albo robionego dodrukiem papieru

    totalna kompromitacja

    albo to ze nie musza podnosic stop bo moga podniesc rezerwy

    tylko po co kombinowac jak jedno i drugie sluzy temu samemu a jak sie podnosi o 0,25% przy inflacji 2x wyzszej od stopy to to troche moze potrwac zeby balona przekluc zwlaszcza ze w 2 lata kredyt w chinach wzrosl o 60% ( w juanie)

    http://globaleconomicanalysis.blogspot.com/2010/12/china-hikes-rates-ponders-capital.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP