16 grudnia 2010

Wykres dnia - SP500 - 1987 - kreska - 30 latki

Indeks SP500 zmaga się właśnie po raz drugi z kreską poprowadzoną od 1987 roku w okolicy 1240 punktów. Nastroje inwestorów na rynkach akcji są przy tym rekordowo wysokie. Konsensus dla 2011 zakłada ponad 1350, przy czym niektóre banki jak DB zakładają nawet 1500. Jest to druga kreska od dołu: Rentowność 30 letnich obligacji amerykańskich zbliża się przy tym do górnego ograniczenia kanału spadkowego wyznaczonego przez wiele lat, nastroje inwestorów dla obligacji są rekordowo pesymistyczne:

4 komentarze:

  1. SiP
    widzę, że mamy podobną wizję rzeczywistości :)
    http://pablo.analiza-gieldowa.pl/artykuly_analizy/436/glowa_i_ramiona_na_sp500.html
    z tym, że kreska o której piszesz, ma jeszcze większe znaczenie niż tylko rok 1987... mianowicie jest to kreska którą pociągnąć można od szczytu w roku... 1937 roku!
    Moim zdaniem jej przebicie w 1995 roku to klasyczny "blow-off" fali 5, a teraz robimy "re-test".
    Nie udało mi się znaleźć w sieci strony gdzie mógłbym to ładnie narysować - może Tobie się uda?
    A co do rentowności, to spodziewałbym się odbicia w dół od linii wieloletniego trendu, które będzie tylko korektą. Później jej przebicie bez specjalnych ceregieli.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Twój wpis mam stagowany od dwóch dni jako "pozniej" - jak doczytam skomentuje na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na bondach w ogóle robi się ciekawie.

    W USA BAB się kończą w tym roku, muni chyba wreszcie definitywnie pękły, rentowności idą do góry.
    Na UST mimo skupu benka to samo.

    W europie triczet skupuje, udziela pożyczek i łata po cichu co się da, ciekawe ile tak pociągnie. A i tak 2 tyg temu miał ciepło jak włosi na 2 latkach mieli w pewnym momencie 3.45

    Najgorsze, dla rządzących jest przyczyna dlaczego idzie w góre. A dwa główne powody to spora szansa na zbańczenie poszczególnych państ/stanów/miast czy kto tam jeszcze te papiery wystawiał oraz wydaje mi się coś co podpada pod termin oczekiwania inflacyjne. No bo jakby nie patrzeć i jakby nie dyskutować o deflacji ropa się do 90$ przykleiła i jakoś nie chce spadać.

    I teraz o ile oczekiwania inflacyjne mogą dość szybko się zmienić (wystarczy np. że Chiny w końcu pękną i ceny surowców zaczną pikować) o tyle presji z powodu szansy na bankructwo to nie zdejmie a wręcz przeciwnie. Fatalna sprawa takie wysokie koszty obsługi długu gdy go tyle jest.

    Jeśli postudiować wywody Keena to każde potencjalne rozwiązanie takiego scenariusza dla szaraczka z ulicy jest hmmm brzydkie i bolesne.

    OdpowiedzUsuń
  4. nie moge pojac jak przy spadajacych coraz nizej chinach, bankok , zloto, nie ma zadnych spadkow w stanach

    oni caly czas czekaja na azje az ruszy w gore utrzymnujac swoj rynek w zawiueszeniu
    caly czas trzymanie i czekanie na ten jeden dzien kiedy azja pojdzie szpila w gore

    wczoraj sp500, nasdaq przestawil sie na slupki dziennie prowzrsotowe, dzisiaj zrobil to dj

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP