23 grudnia 2010

Zmiany w BGK - opinia NBP i nie tylko

W ramach kontynuacji epickiej sagi o Kucharzu Roku i jego trującym daniu tj zmianach w BGK, przeprowadziłem mailing do mass mediów, by podjęły temat. Odezwała się do mnie jedynie p. Małgorzata Goss z Naszego Dziennika i poprosiła mnie o opinię w sprawie BGK, ale również w sprawie drukowania pieniędzy (np. dlaczego i NBP nie miałby drukować pieniędzy skoro FED, Boj, ECB czy BoE drukują). Przedstawiłem w mailu moją opinię oraz opisałem sprawę, np. dlaczego uważam, iż złotówka powinna być silniejsza (czyli RPP powinna ponieść stopy procentowe, bądź rząd powinien prowadzić bardziej odpowiedzialną politykę fiskalną).
W konsekwencji, p. Małgorzata popełniła artykuł w ND na temat zmian w BGK, który zamieszczam poniżej. Zostałem w nim nazwany "zwolennikiem twardej polityki monetarnej" :) Popełniłem też i jeden błąd w mailu, bo napisałem iż Chiny nie drukują pieniędzy - oczywiście drukują, by utrzymać sztywny kurs yuana/renmimbi do dolara. Tak to jednak bywa w mailach pisanych na szybko, a w artykułach opublikowanych bez mojej autoryzacji.
Zachęcam zapoznać się z artykułem z Naszego Dziennika w tej sprawie, który zamieściłem poniżej. Na marginesie dodam, iż zacząłem go regularnie przeglądać. Nigdy bym się tego nie spodziewał, ale jednak. By zdobyć alternatywny widok rzeczywistości należy bowiem przeglądać nie tylko sterowane mass media takie jak Polsat czy programy koncernu ITI (TVN...) ale i te mniej popularne. Trzeba mieć jednak absolutnie na uwadze, iż w tych alternatywnych mediach pojawiają się błędy merytoryczne - nie wiem czy z braku pieniędzy (np słabiej opłacanych dziennikarzy) czy celowo - zachęcam do czytania, uprzedzenia schować w kieszeń i gwizdać na panujące w mass mediach opinie na ich temat. Dla klarowności - swoje zainteresowania, w tej alternatywnej rzeczywistości, kieruję głównie na obszar gospodarki/ekonomii, nie świata polityki jako takiej, czy religii. W artykule pojawiają się wypowiedzi p. Jerzego Bielewicza, prezesa Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek" (przy okazji pozdrawiam). Z tymi dotyczącymi BGK się zgadzam. Dodam, że dokładnie to samo napisałem w mailu do autorki artykułu. Przy okazji stronka p. Jerzego Bielewicza - kolejny alternatywny punkt widzenia rzeczywistości. Artykuł z Naszego Dziennika poniżej:
BGK, czyli więcej (pustych) pieniedzy
Czy nowelizacja ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego spowoduje, że będziemy drukować puste pieniądze? Narodowy Bank Polski zapewnia, że w świetle prawa jest to niemożliwe. Finansiści wręcz odwrotnie. Ich zdaniem, BGK będzie generować niekontrolowany deficyt budżetowy, a "maszynka drukarska" ruszy pełną parą z chwilą, gdy NBP w ramach polityki pieniężnej zacznie nabywać listy zastawne BGK na wtórnym rynku.
Czy nowe uprawnienie Banku Gospodarstwa Krajowego w postaci prawa do emisji listów zastawnych oznacza, że będziemy drukować "puste pieniądze"? Na takie niebezpieczeństwo zwrócił uwagę Europejski Bank Centralny, opiniując projekt nowelizacji ustawy o BGK. Ustawa przeszła już ścieżkę legislacyjna w Sejmie i na obecnym posiedzeniu zostanie przegłosowana w Senacie. "Europejski Bank Centralny pragnie przypomnieć władzom polskim o obowiązku przestrzegania zakazu finansowania deficytu ze środków banku centralnego" - pisze prezes EBC Jean-Claude Trichet. Zakaz refinansowania deficytu budżetowego przez bank centralny wynika z art. 123 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który zabrania bankom centralnym nabywania papierów wartościowych emitowanych przez sektor publiczny na rynku pierwotnym, to jest bezpośrednio od tych instytucji. Chodzi o to, aby na linii sektor publiczny - bank centralny nie funkcjonowała "maszynka do drukowania pustych pieniędzy", której mechanizm polega na emisji przez bank centralny pieniądza pod obligacje skarbowe, czyli długi zaciągane przez rząd, samorządy, publiczne przedsiębiorstwa i banki państwowe takie jak BGK. NBP: To nie wchodzi w grę "Nasz Dziennik" zapytał NBP, czy po wprowadzeniu listów zastawnych BGK taka "maszynka" ruszy. "Polski porządek prawny na poziomie konstytucyjnym, a wiec aktu nadrzędnego w systemie prawa, zakazuje pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa (art. 220 ust. 2 Konstytucji). Ten artykuł stanowi odzwierciedlenie zakazu, który wynika z art. 123 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który jest ratyfikowana przez Polskę umową międzynarodową. Zakaz obejmuje wszelkie zobowiązania, które mogą służyć wspomnianemu w tym przepisie celowi, a wiec "pokrywaniu deficytu budżetowego" - wyjaśnia NBP. Bank przypomina, że "konstytucyjny zakaz znajduje odbicie również na poziomie ustawowym. - Zgodnie z art. 48 pkt 2 ustawy o NBP jednym z instrumentów polityki pieniężnej prowadzonej przez NBP jest możliwość sprzedaży i kupna dłużnych papierów wartościowych w operacjach otwartego rynku. Oznacza to, że NBP nie może dokonać zakupu papierów wartościowych na rynku pierwotnym. Celem takich operacji jest wyłącznie wykonywanie "Założeń polityki pieniężnej", a nie podejmowanie czynności, które wiązać by można z pokrywaniem deficytu budżetowego" - wyjaśnia NBP. Ustawa o BGK, zdaniem banku, nie może w ogóle dotyczyć "pokrywania deficytu budżetowego", ponieważ finansowaniem deficytu z zasady zajmuje się ustawa budżetowa. Rynki wiedzą swoje "- BGK dzięki przyznaniu w tej nowelizacji prawa do emitowania listów zastawnych może zebrać udzielone kredyty zabezpieczone hipotecznie, opakować w list zastawny i sprzedać na rynku za gotówkę, refinansując w ten sposób dotychczasową działalność. Jednocześnie nowela ustawy o BGK daje ministrowi finansów możliwość obniżania i podwyższania statutowych funduszy własnych banku, czyli pozwala, w razie potrzeby, na wytransferowanie gotówki do budżetu. To prosty sposób na "cudowne rozmnożenie" budżetowych pieniędzy. BGK, który pozostaje poza rachunkiem budżetu, znakomicie nadaje się do ukrycia w nim dziury budżetowej" - twierdzi Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Na tym nie koniec. Listy zastawne wyemitowane przez BGK nabywają komercyjne instytucje finansowe i banki, a od nich może je zakupić NBP w operacjach otwartego rynku jako instrumenty zabezpieczające emisje pieniądza. Wszystko odbywa się zgodnie z Konstytucją, traktatem europejskim i ustawą o NBP. Tyle że bank centralny kupuje w istocie... deficyt budżetowy. "- Wszyscy są zadowoleni: BGK, który ma żywą gotówkę zamiast niepewnych wierzytelności, rząd, który ma pieniądze zamiast dziury w budżecie, banki komercyjne, które kupiły papiery bardziej rentowne od obligacji skarbowych, gospodarka, która na razie dzięki pompowaniu pieniędzy szybciej się kreci. Operacje ubezpiecza bank centralny, skupując owe papiery od banków komercyjnych w ramach operacji polityki pieniężnej, a zatem drukując puste pieniądze" - twierdzi finansista. Mechanizm forsowany przez rząd nie jest bynajmniej jego własnym odkryciem. Taką właśnie politykę, zwana quantative easing - "luzowaniem ilościowym", prowadzi w kryzysie amerykański FED. O ile klasyczna polityka pieniężna oparta była głownie na emisji i zakupie przez bank centralny własnych bonów pieniężnych, o tyle FED na masowa skale skupuje rządowe papiery dłużne, oczywiście na rynku wtórnym. Łączna kwota zakupionych przez FED walorów sięga już 1,75 bln dolarów, a w planie ma zakup dalszych 2,3 biliona. Cały świat mówi o tym, że FED drukuje puste pieniądze. W nieporównywalnie mniejszym zakresie (ok. 70 mld euro) czyni to samo Europejski Bank Centralny, skupując obligacje krajów zagrożonych tzw. PIGS (Portugalia, Irlandia, Grecja, Hiszpania). Polski pomysł na dodruk pieniędzy tym rożni się od innych, że generatorem deficytu budżetowego i zarazem inicjatorem operacji refinansowania tego deficytu będzie nie bezpośrednio budżet, lecz bank państwowy, pozostający poza kontrola parlamentu i rachunkiem budżetu. Stąd obawy, że deficyt budżetowy oraz dług publiczny w ogóle wymkną się spod kontroli, co wcześniej czy później zostanie dostrzeżone przez rynki i odpowiednio wycenione w postaci radykalnego wzrostu rentowności polskich obligacji i równie radykalnego spadku wartości złotego. BGK nie może upaść, a w razie jego likwidacji - za wszelkie jego zobowiązania odpowiada w stu procentach państwo polskie. Za i przeciw Skuteczność "luzowania" czy tez "drukowania pieniędzy" w walce z kryzysem gospodarczym jest obiektem zażartego sporu ekonomistów. Konstytucyjny zakaz finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny jest błędem. Powoduje on, że w sytuacji kryzysu, gdy zagraniczni inwestorzy nie chcą inwestować w złotego, resort finansów zmuszony jest na sile do emitowania obligacji denominowanych w walutach obcych, czyli zaciągania zobowiązań zagranicznych. Wiąże się z tym ryzyko nagłego wzrostu długu wskutek wahania kursu - argumentują zwolennicy luzowania polityki monetarnej. - Dlaczego nie mielibyśmy napędzać naszej gospodarki, skoro robią to Amerykanie i Anglicy? "- Nie można porównywać zjawiska drukowania pustych pieniędzy w krajach o rożnym stopniu rozwoju. O ile na dodruk może sobie pozwolić Japonia, w której od 20 lat jest deflacja, o tyle takie kraje jak Polska, Chiny (przyp.SiP - tu mój błąd, Chiny też drukują) czy Brazylia już nie. Wynika to z faktu, że gospodarki rozwinięte as tak mocno zadłużone, że nawet praktycznie zerowe stopy procentowe nie pobudzają ich rozwoju. Innymi słowy - dodrukowany pieniądz trafia nie do zwykłego Kowalskiego, a jedynie na rynki finansowe, powodując m.in. spekulacyjny wzrost cen surowców. To zaś uderza w kraje wschodzące, do których przeniesiona została produkcja w ramach globalizacji. Dlatego kraje wschodzące, także Polska, powinny umożliwić umocnienie własnych walut. Tylko silna waluta krajowa pozwoli im ochronić własną gospodarkę przed wysokimi cenami surowców i wysoką inflacją spowodowaną dodrukiem dolara" - uważają zwolennicy twardej polityki monetarnej. "Polityka pieniężna skoncentrowana na hamowaniu inflacji powoduje wzrost stóp procentowych, który zachęca spekulantów do operacji carry-trade, co sztucznie umacnia naszą walutę. Korzyści z umocnienia waluty odnoszą spekulanci, ponieważ mają wtedy podwójny zysk - z aprecjacji (umocnienia waluty) i z wyższego oprocentowania kont w Polsce. Traci natomiast nasza gospodarka, bo aprecjacja sprzyja powstawaniu tzw. inflacji kosztowej, polegającej na tym, że koszty importu staja się niższe niż koszty produkcji krajowej. Operacje spekulacyjne carry-trade nie są tez obojętne dla NBP, ponieważ towarzysząca im aprecjacja powoduje, że tracą na wartości rezerwy walutowe NBP, a zysk - zamiast trafić do budżetu - jest transferowany z kraju przez spekulantów" - odpowiada zwolennik luzowania polityki pieniężnej. (przyp.SiP- zapewne to odpowiedział p. Jerzy Bielewicz, tzn tak się domyślam. Ja z tym rozumowaniem się nie zgadzam) Bez względu na zalety i wady "luzowania", czyli quantative easing, jedno jest pewne: uprawianie tej polityki przez bank centralny byłoby o wiele bezpieczniejsze, gdyby w swoim portfelu nie gromadził listów zastawnych BGK, choćby nabytych na wtórnym rynku. Nowelizacja ustawy dyskretnie koryguje status BGK w taki sposób, że nikt nie zapanuje nad długiem publicznym generowanym poprzez ten bank. Malgorzata Goss

3 komentarze:

  1. Gratuluję przebicia się do mediów, jakie by one nie były. Fajnie, że ktoś to śledzi.
    Mógłbyś napisać w czym się nie zgadzasz w sprawie polityki monetarnej w Bielewiczem?

    OdpowiedzUsuń
  2. @Papcio pisze...

    " Gratuluję przebicia się do mediów, jakie by one nie były. Fajnie, że ktoś to śledzi.
    Mógłbyś napisać w czym się nie zgadzasz w sprawie polityki monetarnej w Bielewiczem?"

    Drugi raz się udało. Po raz pierwszy ze sprawą RnS, teraz to.

    Nie zgadzam się w sprawie pomysłu na prowadzenie słabej polityki monetarnej. Nie rezerwy się liczą a konsumenci. Można poza tym stosować wiele metod kontrolowania kapitału, jak robią to już inne kraje EM - rezerwy, podatki i wiele innych.

    OdpowiedzUsuń
  3. Prezydent podpisał nowelizację ustawy o BGK
    PAP - Biznes
    1 Lut 2011, 18:30


    01.02. Warszawa (PAP) - Prezydent Bronisław Komorowski podpisał nowelizację ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK) - poinformowała Kancelaria Prezydenta. Nowela pozwala bankowi emitować listy zastawne, a także przekazywać pieniądze z funduszy własnych do budżetu państwa.

    Według posłów PO, którzy zainicjowali prace nad tą nowelizacją, znaczna część działalności banku koncentruje się na udzielaniu kredytów związanych z finansowaniem nieruchomości, a listy mogą stanowić istotne narzędzie refinansowania tego obszaru działalności BGK. Stworzyłoby to jednocześnie bankowi możliwość wykorzystania innych źródeł na finansowanie pozostałej działalności.

    Zgodnie z nowelą, BGK będzie mógł obniżyć fundusze własne przez wpłatę pieniędzy do budżetu państwa, albo przez nieodpłatne przekazanie na rzecz skarbu państwa będących w posiadaniu banku skarbowych papierów wartościowych, akcji lub udziałów.

    Nowelizacja precyzuje ponadto, że BGK nie podlega wpisowi do Krajowego Rejestru Sądowego, oraz określa szczegółowo procedurę upadłościową banku.

    Zmiana doprecyzowuje też zakres odpowiedzialności Skarbu Państwa w stosunku do BGK, także w kwestii zapewnienia odpowiedniej wysokości kapitałów. Według posłów PO, zastosowanie tego rozwiązania powinno umożliwić uzyskanie przez bank oceny ratingowej na poziomie oceny Polski. W efekcie powinno to przyczynić się do zwiększenia możliwości pozyskiwania środków przez bank.

    Nowela określa jednoznacznie katalog podmiotów uprawnionych do składania oświadczeń woli w imieniu BGK. Są to: prezes banku, dwaj członkowie zarządu i pełnomocnicy.

    Zmiany mają wejść w życie 14 dni od ogłoszenia. (PAP)

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP