31 grudnia 2010

Investment outlook 2011 - konsens

W poprzednim wpisie, krótko podsumowałem prognozy na rok 2010 jakie przedstawiły globalne banki inwestycyjne oraz nasi lokalni eksperci. W tym wpisie, krótko przedstawię konsens na rok 2011, oraz raporty jakie udało mi się zachomikować w grudniu (w tym pełen raport Goldman Sachs, JP Morgan). Z braku czasu publikuję je dopiero teraz. Na marginesie, w jednym z kolejnych wpisów postaram się przedstawić szereg zagrożeń dla tego konsensu, w tym ryzyko zbyt dużej inflacji i w konsekwencji zaniechanie drukowania pieniędzy przez FED, czy tzw one-way trade. Ostatnio w ramach komentarza do ostatniego wpisu Trading-room, wskazałem parę wykresów sugerujących szczyt (przynajmniej tymczasowy) na rynkach akcji.
Wpis podzielony jest na trzy sekcje: pierwsza dotyczy prognoz globalnych, druga lokalnych, a trzecia zawiera linki do raportów. Cześć pierwsza - prognozy dla rynków finansowych Przez raporty banków i opinie ekspertów przewijają się trzy motywy - wzrost inflacji, dalsze drukowanie pieniędzy, ucieczka z obligacji. Główne rekomendacje to surowce rolne (w tym roku potężne zwyżki), surowce przemysłowe (miedź, cynk), czy metale szlachetne (głównie srebro i złoto). Polecane też są akcje, szczególnie te powiązane z inflacją (sektor energetyczny, paliwowy itp), zalecane jest unikanie obligacji. Właściwie to te rekomendacje wynikają z trendów zaobserwowanych w roku 2010. Typowe kreślenie rozwoju sytuacji to po prostu stawianie na to co się sprawdziło wczoraj (trend is your friend) bądź dało zyski już teraz. Poniżej tabelka dla SP500: Goldman Sachs, najlepiej typujący SP500 w 2009, 2010 typuje 1450 na koniec 2011, przy czym konsens zakłada co najmniej 1370. Złoto i srebro też widziane jest bardzo wysoko. Dla przykładu GS wspomina o poziomach ponad 1690. Konsens zakłada jednak, iż to srebro (w tym roku rekordowe zwyżki) przyniesie jednak większy zysk (patrz Bloomberg-2011-top-trade). Na tym rynku, sytuacja staje się powoli dosyć typowa dla szczytów. Otóż wielkie misie widzą tylko i wyłącznie drukowanie pieniędzy, złorzeczą przy tym na zaniżanie cen metali szlachetnych i zbyt niskie wyceny. Większość z tych osób widzi kruszce lekiem na całe zło - na druk pieniądza, inflację, czy w końcu na krach na giełdach czy ostateczne rozliczenie systemu czyli Finansowy Armagedon. Nie zauważają, że ich sprzymierzeńcami są wielkie instytucje finansowe. Na dużym marginesie, mało kto zauważa przy tym stawiania automatów ze złotem w Chinach, czy Bliskim Wschodzie (a la tzw colomaty) czy ostatnio program na Discovery Channel, który śledzi losy osób wydobywających złoto ( About the show: In the face of the economic meltdown, six men will risk everything to strike it rich mining for gold in the wilds of Alaska. Todd Hoffman of Sandy, Oregon, along with his father, are leading a group of greenhorn miners in search of the American dream and a new frontier. Gold fever is back, and the rush is on.) Ta uwaga powinna trafić i pewnie zostanie przeze mnie skopiowana do moich uwag i zagrożeń w 2011 roku jakie później opublikuję (np o margin debt, short interest, bulish sentiment, stopach procentowych w EM, danych o eksporcie,imporcie czy wskaźnikach OECD). W sprawie makro - wszyscy oczekują, tak jak prognozowali rok temu, zwykłego ożywienia w gospodarkach światowych. Konsens nie widzi ryzyka np związanego z wycofaniem pakietów pomocowych, drukowania pieniędzy czy podwyżki stóp procentowych. Na dokładkę wstawiany jest cykl prezydencki w US, w którym to roku od prawie 80 inwestycja w akcje nigdy nie przyniosła straty. (klik 1, klik 2, klik 3). Dosłownie one-way-trade i pokerowy all-in. Cześć druga - prognozy lokalnych ekspertów Nasi rodzimi eksperci, również widzą przyszłość optymistycznie, by nie powiedzieć w różowych okularach. Poszczególne opinie różnią się przebiegiem, a właściwie szlakiem jaki WIG20 pokona w przyszłym roku. Niektórzy widzą korektę w Q1 2011, inni dopiero w Q2, ale "all in all" każdy widzi WIG20 wyżej niż teraz. Konsens zakłada mocne kupowanie akcji przy poziomach 2500. Przy okazji, każdy widzi ten poziom jako ewentualnie najniższy w tym roku, a szczyt powyżej 3100 i wyżej. Niektórzy, jak Piotr Kuczyński (Xelion) twierdzą: niebo jest limitem (up up up) (po wcześniejszej korekcie z powodu problemów Hiszpanii). Osobom zainteresowanym w poznaniu indywidualnych opinii na temat GPW polecam GPW.2011.outlook-akcje.pl zlinkowany poniżej. O dziwo nikt praktycznie nie wskazał zagrożeń w związku ze zmianami w OFE od kwietnia 2011. Właściwie wszyscy odmieniają słowo "świnie" (PIGS) przez różne przypadki. Nie chodzi nawet o to, iż wstępny wybór znamy od wczoraj dla OFE, a o fakt iż nikt nie wskazał by śledzić rozwój wydarzeń. Decyzja o OFE jest wg mnie kluczowa na 2011 dla GPW. Z chęcią poznał bym profesjonalną analizę na ten temat, szczególnie ilu osobom zostanie zmieniony portfel (np na bardziej agresywny), o jakiej skali PLN tu rozmawiajmy i jak potencjalnie wpłynie to na polskie obligacje oraz akcje. Jeśli zagranica nie ruszy z większymi zakupami, oraz jeśli nie ruszą zwykli Polacy do funduszy (dotychczas nie ruszyli do TFI) to wzrostów być nie powinno. Cześć trzecia - raporty i wiadomości: BAML.2011.outlook-all BAML.2011.outlook-commodities BAML.2011.outlook-gem BAML.2011.outlook-small.caps BAML.2011.outlook-SP500 BarCap.2011.oultook-all Bloomberg-2011-top-trade BNP.2011.outlook-equity C.2011-risks CS.2011.outlook-china CS.2011.outlook-equity DB.2011.outlook-FI DB.2011.outlook-FX DB.2011.outlook-US.equity DB.Private.Wealth.Management Gluskin.Sheff.2011.outlook-theme GS.2011.outlook-all GS.2011.outlook-GMI-pension-preview GS.2011.outlook-gold.pl GPW.2011.outlook-akcje.pl GPW.2011.outlook-akcje.parkiet.pl HSBC.2011.outlook-FX-EUR JPM.2011.outlook-all1 JPM.2011.outlook-all2 JPM.2011.outlook-FX JPM.2011.outlook-GAA LPL-all MS.2011.outlook-all-1 MS.2011.outlook-all-2 MS.2011.outlook-all-3 MS.2011.outlook-china MS.2011.outlook-equity-big.debate MS.2011.outlook-europe MS.2011.outlook-uk Neuberger.berman.2011-FI NOMURA.2011.outlook-all Nomura.2011.outlook-EEMEA OPPENHEIMER.2011.outlook-US PEO.Białek.pl rbc.2011.outlook-USA-equity rbs.2011.outlook-FX Saxo.2011.outlook-risks SocGen.2011.outlook-all STAN.2011.outlook-EM.pl STAN.2011.outlook-Silver.pl UBS.2011.outlook-equity.strategy Xelion.Kuczyński.2011 (klik 1, klik 2)

29 grudnia 2010

Investment outlook 2010 - przypomnienie prognoz

16 Grudnia 2010 roku założyłem wątek na PiG, w którym zebrałem sporo prognoz na 2010 rok - link. Zanim opublikuję stertę raportów globalnych banków inwestycyjnych i naszych lokalnych ekspertów na 2011, małe podsumowanie 2010. Czemu? Większość mówi - kto by to czytał i sprawdzał. Uważam, że warto przypomnieć sobie co wtedy mówiono i dlaczego. Sprawdzalność prognoz, w przypadku ceny akcji, surowców była bardzo wysoka, gorzej z metalami szlachetnymi (zaniżone prognozy). Gorzej również z czarnymi łabędziami jak problemy strefy euro czy w końcu powiększenie kwot w programie ilościowego poluzowania (QE). Zachęcam do zapoznania się z indywidualnymi prognozami na 2010 w załączonym linku.
Małe przypomnienie konsensu dla SP500:
S&P500 wzrośnie o 10 proc., Dow Jones o 6 proc. wynika z prognoz 40 analityków firm z Wall Street, które zebrał Reuters. Mediana prognoz analityków, których Reuters poprosił o wyznaczenie wartości S&P500 na koniec 2010 roku, to 1203 pkt. Mediana prognoz wartości średniej Dow Jones to 11.100 pkt. Oba indeksy zyskają w 2009 roku po ok. 20 proc.
Małą tabelka z prognozami na 2010 SP500. O ile jednak poziomy są w miarę zbieżne z obecnymi na koniec roku, o tyle przebieg wzrostów, czy inne założenia były błędne. Dla przykładu:
1. Analitycy uważają, że większa część przyszłorocznego wzrostu zostanie osiągnięta w pierwszym półroczu. Wzrosty w drugim półroczu mają być raczej umiarkowane. Popyt ma hamować oczekiwanie na rozpoczęcie przez Fed podwyżek stóp procentowych oraz uruchomienie polityki redukcji nadmiernej płynności systemu finansowego.
2. Część analityków uważa, że Fed może zdecydować się na podwyższenie stóp w drugim półroczu przyszłego roku, najprawdopodobniej w czwartym kwartale, lub na początku 2011 roku.
3. - Większość danych makro wciąż wskazuje na stabliny wzrost w 2010 roku – powiedział Reutersowi Peter Cardillo, główny ekonomista Avalon Partners z Nowego Jorku. – Nie spodziewam się podwójnego dna recesji. Problemy zadłużenia w Europie, Dubaju czy gdziekolwiek, są do ogarnięcia. To kolejny plus – dodał. 4. Wielu zarządzających deklaruje zmniejszanie w swoich portfelach ilości obligacji, ponieważ widzą większy potencjał zysku w inwestycjach w akcje spółek surowcowych i blue chipów. Do najbardziej ulubionych papierów należą udziały spółek finansowych i technologicznych. Rynek obligacji wyprzedził w ciągu ostatnich 30 lat inwestycje w akcje, ale nie oczekuję aby menedżerowie funduszy dalej chętnie skupowali papiery dłużne – tłumaczy James Anderson, menedżer Scottish Mortgage Invetment Trust. Było też sporo nietrafionych prognoz. Wszystkie pochodzą od wieloletnich niedźwiedzi, którzy co roku powtarzają iż indeksy spadną i że już "w kolejnym roku czeka nas armagedon". Dla przykładu: 1. Eric Sprott - Guru inwestorów spekulujących na rynku metali szlachetnych (ulubieniec Zerohedge.com) prognozował totalne załamanie na rynkach i przebicie dna marcowego 2009 (The Standard & Poor’s 500 Index will collapse below its. March lows as an expected rebound in economic growth fails to materialize, according to hedge fund manager Eric Sprott.) 2. R. Prechter - "wkrótce powinna powrócić bessa, która przebije marcowe dołki. Jest on o tym przekonany do tego stopnia, że w połowie grudnia nie tylko apelował o powstrzymanie się od inwestowania w akcje, ale wręcz zachęcał do grania na ich przecenę z wykorzystaniem dźwigni. A co potem? Rynek niedźwiedzia potrwa – jak twierdził analityk w lipcowym wywiadzie dla „Parkietu” – jeszcze blisko siedem lat. Indeks Dow Jones tąpnie poniżej 1000 pkt (obecnie około 10 300), a ropa do 10 USD za baryłkę (obecnie około 70 USD). Zwyciężą ci, którzy ulokują kapitał w najbezpieczniejszych bonach skarbowych i złocie." 3. Peter Schiff czy David Rosenberg - również nie trafione prognozy na rok 2010 dla rynków akcji. Obaj ogromne byki na rynku metali szlachetnych, szczególnie złota. Prognozy dotyczące innych rynków były mniej trafne, szczególnie Chin. Dla przykładu Morgan Stanley oczekiwał 30% wzrostów na tym roku. Nie było ich. Praktycznie nikt nie zobaczył czarnych łabędzie, takich jak problemy PIGS,czy brak podwyżek stóp procentowych w krajach rozwiniętych czy dalszego QE. Najlepiej przy tym poradził sobie Goldman Sachs, już drugi rok z rzędu, czy to w przypadku stóp procentowych, wartości indeksu SP500 czy innych założeń. Warto podkreślić, iż prawie WSZYSTKIE duże banki inwestycyjne spodziewały się, iż w roku 2010 zobaczymy regularne odrodzenie w gospodarce amerykańskiej, również znaczny spadek bezrobocia co wcale nie miało miejsca. No dobrze, a jak wyglądały prognozy dla naszego rynku akcji? 1. Credit Suisse Asset Management - Rynki wschodzące, w tym Polska, wzrosną w 2010 r. o 20-30 proc., uważa Robert Parker, wiceprezes giganta zarządzania aktywami, Credit Suisse Asset Management, pisze "Puls Biznesu". [..] Wzrosty - jego zdaniem - powrócą w marcu-kwietniu, a na koniec roku indeksy będą wyżej niż teraz. Parker spodziewa się wzrostu giełdy amerykańskiej o 10-15 proc., w krajach strefy euro - o 15-20 proc., a rynków wschodzących, do których zalicza się Polskę, o 20-30 proc. 2. Podsumowanie prognoz w Parkiecie - W nadchodzącym roku giełdę czeka umiarkowany wzrost notowań,. Główne założenia:
W 2010 roku indeksy warszawskiej giełdy nadal powinny rosnąć. Zwyżki będą jednak dużo, dużo mniejsze niż w czasie euforii obserwowanej na rynku od wiosny – wynika z ankiety „Parkietu” wśród analityków domów maklerskich Analitycy 11 domów maklerskich, które odpowiedziały na naszą sondę, przewidują, że na koniec przyszłego roku indeks WIG20 wyniesie średnio 2542 pkt, a indeks WIG sięgnie 43 684 pkt. Oznaczałoby to, odpowiednio, ponad 7-proc. zwyżkę wskaźnika blue chips i 10-proc. zwyżkę indeksu całej giełdy względem notowań ze środy, czyli ostatniej sesji przed świętami. Spytaliśmy też o maksymalny poziom, na jaki w przyszłym roku mogą wspiąć się dwa najważniejsze warszawskie indeksy. I tak, według średnich prognoz, WIG20 powinien zahaczyć o próg 2725 pkt, a WIG o 46 634 pkt. Daje to indeksom, odpowiednio, 15-proc. i 18-proc. potencjał wzrostowy. [..] Najwięksi optymiści przewidują, że wskaźnik największych spółek może wynieść w ciągu roku 2900 pkt, a WIG nawet 50 tys. pkt.Z jednej strony to dużo – taki wynik oznaczałby wzrost indeksów o jedną czwartą, co większość inwestorów zapewne wzięłaby w ciemno.
Kto rekomendował zakup MiŚiów, jak widziana była prywatyzacja 2010 (PZU, TPE...), jak wskaźniki typowały poszczególne domy - więcej w gazecie Parkiet. Polecam przy tym przypomnieć sobie również debatę z Parkietu (klik) z udziałem: Tomasza Bardziłowskiego, wiceprezesa UniCredit CAIB, Wojciecha Białka, analityka CDM Pekao, Konrada Łapińskiego, zarządzającego autorskim funduszem Total FIZ, Roberta Nejmana, zarządzającego autorskim funduszem MCI Gandalf Aktywnej Alokacji oraz Piotra Zagały, zarządzającego funduszami Idea TFI, na temat tego, co może się wydarzyć w gospodarce i na rynkach finansowych w 2010 r. Najgorszą prognozę na 2010 dla GPW spotkałem u Sławomira Dębowskiego, Globtrex. Prognoza i wykresy tutaj. Jedną z lepszych prognoz na 2010 dla GPW miał w mojej ocenie Piotr Kuczyński, Xelion.

28 grudnia 2010

Wykres dnia - średnia prędkość statków transportowych oraz złe dane z Chin

Niepokojące sygnały dla giełdowych byków z Chin.
Dzisiejszy wykres dnia za bankiem Nordea: i krótki komentarz anglojęzyczny Cargo stagnation We have understand that Chinese cargo ships have been told to proceed at "wind speed", because of a collapse of US import demand - this is partly visible in the activity amongst Long Beaches shoremen - hence, is this the final proof that the inventory rebuild that drove the recovery in the autumn is OVER? Figure 1 shows the average speed amongst bulk carriers! Bulls - Watch out! W luźnym tłumaczeniu - prędkość statków spada z uwagi na fakt, iż siada (dosłownie załamanie) import w US. Może być to dowodem, iż ostatni wzrost PKB spowodowany był odbudowaniem inwentarza (zapasów). To byłoby by bardzo złym sygnałem dla giełdowych byków. Parę innych złych wieści z Chin: 1. iSuppli (bada zachowanie rynku elektroniki) - Rising Chinese Currency Slows Consumer Electronics Exports gdzie piękny WD (wykres dnia), jak eksport r/r pewnych elementów spada poniżej zera (!!!) 2. W dużych miastach chińskich brakuje rąk do pracy, nic nie dają podwyżki pensji, nawet o 150%. Migranci (napływowi) wykupują nawet bilety w jedną stronę (do domu) Labor shortage as migrants quit city 3. Świetny temat na czasie - produkty związane z naszymi świętami Bożego Narodzenia (bądź ogólnie w US okres Happy Holiday;) ). 60% produkcji tych produktów jest ulokowana w Chinach. Ceny surowców, półproduktów są tak wysokie, marże tak niskie, iż wiele firm rozważa zawieszenie działalności. Co więcej, przeczytałem po raz kolejny, iż wiele firm nie przyjmuje zleceń z powodu ewentualnych strat jakie poniosłaby firma. Straty wynikają z wysokich kosztów wykonania produktów, powyżej (!) ewentualnej ceny sprzedaży koncernowi "z zachodu". Polecam cały art (4 strony): Little Christmas cheer for factories 4. Zużycie energii, dla wielu to prawdziwy wyznacznik wzrostu ekonomicznego ChRL w związku z notorycznym fałszowaniem danych statystycznych (z drugiej strony skąd pewność, że i tych danych nie przekłamują?) China's November power consumption climbs 5.36 pct year on year Jest to zdecydowanie poniżej oficjalnego wzrostu PKB r/r Tym wszystkim danym i wnioskom bliżej jest, nie do optymistycznych wskazań HSBC PMI dla sektora usług i przemysłu, ale dla wskaźników wyprzedzających OECD oraz wskaźników dotyczących żeglugi morskiej. O tym pisałem w jednym z WD (Wykres dnia - Chiny - który wskaźnik kłamie?). Takie BARDZO złe zachowanie gospodarki chińskiej, odzwierciedla BARDZO złe zachowanie rynku akcji Shanghai (A-share tj segment dostępny jedynie dla inwestorów z Chin oraz kwalifikowanych inwestorów zagranicznych). Indeks przebił dzisiaj znaczące średnie: i znalazł się poniżej sma ema 20 50 200 na wykresie dziennym: Wykres tygodniowy nie wygląda dzisiaj lepiej (tydzień jeszcze nie zamknięty) - również przebite ważne średnie jak sma ema 20, 50, 200. Podsumowując - powyższe dane wskazują, iż w Chinach dzieje się coś BARDZO niedobrego. Przypomnę przy tym, iż to chińska gospodarka miała być motorem wzrostu w kolejnym roku globalnej gospodarki. Przypomnę również, iż zachowanie akcji rynków wschodzących (EM) najczęściej wyprzedza zachowanie akcji rynków rozwiniętych (DM). Zachowanie cen akcji na chińskiej giełdzie, wiszenie cen akcji brazylijskich nad sma ema 200 oraz problemy rynków Indyjskich (BSE30) oraz Tureckich (ISE100) z sma ema 50 powinny u każdego spekulanta ,posiadającego pozycję na zwyżki cen akcji, zapalić czerwoną lampkę.

27 grudnia 2010

Rosja - produkcja przemysłowa przyspieszyła najszybciej od marca 2008

Tak przynajmniej wskazuje ostatni odczyt HSBC Russia Manufacturing PMI (december 2010). Co więcej, wskaźnik wskoczył z 51.1 na 53.5 co jest największym jednomiesięcznym wzrostem od września 2009r. Pozwoliło to osiągnąć indeksowi nowy szczyt, po 33 miesiącach zwyżek. Główny powód wzrostu indeksu to wzrost nowych zamówień, oraz wzrost zatrudnienia, najszybszy od lipca 2006 roku. Również więcej w bloom.
Poniżej wykres historyczny dla PMI:
Dodam do tego jeszcze dwa wykresy z bloom. Stopa bezrobocia: Sprzedaż detaliczna r/r:
Sprawa wzrostu tempa produkcji o tyle interesująca, iż Rosja jest trzecim co do wielkości partnerem handlowym krajów unijnych łącznie, tak w eksporcie jak i w imporcie. Z kolei dla Rosji państwa UE są największym partnerem handlowym (ź). Rosja w I połowie 2009 była na 7 miejscu pod względem wartości eksportu z Polski (około 4%, największy partner Niemcy to około 25% naszego eksportu).
Zwracam przy tym uwagę, iż Rosja została wybrana gospodarzem Mistrzostw Świata w Piłce Nożnej na rok 2018, oraz gospodarzem Zimowych Igrzysk Olimpijskich na rok 2014. Jeśli dodać do tego BARDZO atrakcyjne wyceny spółek rosyjskich, o czym pisałem 18 listopada np tutaj (na samym dole wpisu) to stwarza to idealne warunki do wzrostu giełd rosyjskich.
Obecnie RTS (wyceniany w dolarach) wspina się mozolnie ku ostatnim szczytom, z czasów bańki surowcowej, wykres 5 lat:
Ma ku temu predyspozycje, o czym napisałem powyżej. Do tego dodajmy, że prawie 80% eksportu Rosji to eksport surowców, oraz dodajmy fakt rosnącej ceny ropy na rynkach finansowych i mamy przepis na wzrost cen akcji w Moskwie i prawdopodobne umocnienie Rubla (napływ kapitału). Wykres za 3 lata dla crossa usdrub: Wielu przy tym analityków uważa, iż rubel rosyjski jest niedowartościowany (utrzymywany sztywno przez bank centralny). Zatem, wiele czołowych banków inwestycyjnych uważa, iż rubel się umocni.
Przy okazji giełd rosyjskich mała dygresja. Króluje tam dwóch operatorów RTS oraz MICEX. Stanowią dla siebie konkurencję, a w prasie wielokrotnie spekulowało się iż MICEX przejmie RTS. Obie giełdy mają łącznie 1 mln lokalnych inwestorów, co stanowi mniej niż 1% populacji (141 mln Rosjan, stan 1 stycznia 2010). Na RTS notowanych jest ponad 550 spółek o łącznej kapitalizacji 840 mld USD. Na MICEX notowanych jest ponad 760 spółek, o łącznej kapitalizacji 1.2 biliona USD (ź).
Na marginesie, ostatnio pisałem o boomie w gospodarce niemieckiej.

Liczba dnia - 725 mld dolarów

22 grudnia przegłosowano poprawki do National Defense Authorization Act for Fiscal Year 2011 w US, czyli budżetu "obronnego" Ameryki (oficjalne info, bill summary, szczegóły). Papier wysłano do Prezydenta Obamy, celem podpisania. Budżet będzie największy od czasu drugiej wojny światowej i wyniesie 725 mld dolarów.
W sumie to wyniesie ciut więcej od tego ile FED wydrukuje w ramach QE2 (600 mld dolarów) oraz QE 1.5 ("reinwestowanie" pieniędzy z MBS w papiery skarbowe US - około 25-30 mld dolarów miesięcznie) Kolejne decyzje amerykanów (wcześniej tax-deal Obamy) pokazują, iż kompletnie im nie po drodze z odpowiedzialnością za stan finansów publicznych. EDIT: Kilka dodatkowych ciekawych faktów: 1. Next year's defense authorization of $725 billion compares to, according to the Center for Defense Information, a Pentagon budget of $444.6 billion in 1946; $460.4 billion in 1968, the highest yearly amount during the Vietnam War; and $443.4 billion in 1988, the highest during the eight years of the Ronald Reagan administration's massive military buildup. (Numbers in 2004 constant dollars.) 2. The Stockholm International Peace Research Institute estimates American military spending for 2009 to have accounted for 43 percent of the world total. Carl Conetta, co-director of the Project on Defense Alternatives, earlier this year estimated the 2010 U.S. defense budget to constitute 47 percent of total worldwide military expenditures and to amount to 19 percent of all American federal spending. 3. Pentagon spending has increased by 100 percent since 1998 and "the Obama budget plans to spend more on the Pentagon over eight years than any administration has since World War II 4. With 2.25 million full-time civilian and military personnel, excluding part-time National Guard and Reserve members, the Defense Department is the U.S.'s largest employer, outstripping Walmart with 1.4 million employees and the U.S Post Office with 599,000 5. Add in what Homeland Security, Veterans Affairs, and the Energy departments spend on defense and total US military spending will reach $861 billion in fiscal 2011, exceeding that of all other nations combined," according to Todd Harrison, senior fellow for Defense Budget Studies at the Center for Strategic and Budgetary Assessments EDIT2: Postanowiłem dodać dwa wykresy ukazujące wydatki na "obronność" US (źródło) Ciekawie flotę amerykańską podsumował Min. ds Obrony Robert Gates: "As much as the U.S. Navy has shrunk since the end of the Cold War, for example, in terms of tonnage, its battle fleet is still larger than the next 13 navies combined—and 11 of those 13 navies are U.S. allies or partners" co znaczy w wolnym tłumaczeniu tyle, iż amerykańska flota uderzeniowa jest większa niż ujętych razem 13 flot uderzeniowych kolejnych państw (kolejność co do wielkości), z czego 11 państw to sojusznicy US.

Video dnia - Jim Rogers - investment outlook 2011

Po świętach, rozpoczynam cykl - Investment Outlook 2011 - wywiadem z Jimem Rogersem, jaki udzielił 7 grudnia 2010 Thomson Reuters na 2011 Reuters Investment Outlook Summit. Jim Rogers (wiki) znany jest wielu inwestorom, głównie z powodu bycia: a) "bykiem" na rynkach azjatyckich od wielu lat, b) przeciwnikiem FED i Bernake, c) "bykiem" na rynku płodów rolnych, również od wielu lat. Jim nie uważa się za świetnego gracza krótkoterminowego, ale dobrego gracza długoterminowego. Wywiad składa się z 4 części: jeden, dwa, trzy, cztery. Poniżej małe podsumowanie Część 1: - FED, deficyt i Ameryka -Jim uważa, iż Bernake, FED i FOMC prowadzą złą politykę monetarną, która zgubi docelowo Amerykę. - FED udaje, bądź nie widzi inflacji. Bazuje na "kłamliwych/zafałszowanych" danych z BLS, które ją wypaczają (obecnie zaniżają). Jim proponuje spojrzeć na ceny surowców bądź na ceny codziennych zakupów - inflacje widać wszędzie. - Prawdopodobnie Ameryka ogłosi bankructwo w ciągu 5 najbliższych lat. - Tax-deal Obamy (m.in. przedłużenie obniżki podatków zapoczątkowanych przez Busha) jest dobrą rzeczą. Lepiej obniżać podatki, niż je podwyższać. Zwykli ludzie wiedzą lepiej jak je wydać, w przeciwieństwie do Obamy, Busha. - Zamiast podwyższać podatki, Jim proponuje obciąć wydatki - wskazuje dla przykładu wydatki na armię, która stacjonuje w ponad 180 krajach. "Tak" dla wydatków na infrastrukturę w kraju (mosty, drogi, autostrady) Część 2: Problemy z długiem publicznym - Europa, Japonia - Jim uważa, iż wcale nie rozwiązano problemu pożyczając pieniądze Irlandii oraz Grecji - Popełniono błąd przerzucając długi banków, i skutki błędnych decyzji banków na podatników. Banki powinny zbankrutować, akcjonariat oraz wierzyciele banków odpowiednio ucierpieć. Obecne działania zazywa to wręcz, "błędną moralnością". - Jeśli to konieczne Irlandia powinna zbankrutować, podobnie jak Rosja w 1998 roku. Japonia popełnia podobnie od pewnego czasu ten sam błąd. Japonia również powinna zbankrutować. Według Jima, brak bankructwa Japonii i działania BoJ doprowadziły do dwóch straconych dekad. US idzie podobnym szlakiem i również będzie mieć stracone dekady. - Islandia zbankrutowała i obecnie przeżywa boom. Irlandia nie zbankrutowała z powodu presji zagranicznych banków - szczególnie niemieckich - Jim uważa, że nie będzie waluty euro za 10-15 lat. Główny powód to obecny sposób "ratowania" poszczególnych państw w strefie euro. Taki sposób obniża wartość euro, a docelowo je zniszczy - Jak rozegra się ten scenariusz? Poszczególne kraje albo zostaną wyrzucone, albo same zrezygnują ze strefy euro. W końcu pojawi się lokalny polityk, który wskaże, iż obecne problemy płyną z euro i Brukseli. Jim przypomniał przy tym, iż żadna unia monetarna nie przetrwała, przy takich założeniach jakie są obecnie. - W USA unia funkcjonuje z powodu: a) jednego rządu, b) wspólnego rynku obligacji (rządowych), c) wspólnej gospodarki Część 3: Surowce - Jim jest długoterminowo bykiem na rynków surowcowych, jak również krajów produkujących surowce oraz metale szlachetne. Jim poleca ten rynek w czasach drukowania pieniędzy, tak jak teraz (FED, BoJ, BoE, ECB) - Zamiast złota proponuje srebro - jest wg niego nadal niedowartościowane - Jest większym bykiem na rynku płodów rolnych, niż innych surowców - Ropa - Jim widzi tzw problem szczytu produkcji i rezerw ropy (peak oil). Docelowo widzi ciągle wzrosty - Póki tzw zielona energia (słoneczna, z wiatru itp) jest subsydiowana, można na tym zarobić pieniądze. W pewnym momencie zielona energia może stać się tak samo efektywna kosztowo jak energia z ropy. Część 4: Azja - Jim od dawna jest bykiem na rynkach azjatyckich. Tam są rezerwy walutowe oraz kredytodawcy, w przeciwieństwie do tzw "świata zachodniego". Świat zachodni stał się leniwy, "wschód" jest bardziej pracowity, oszczędny, tak jak kiedyś US - Jest bańka na rynku nieruchomości w Chinach, jednak jedynie w pewnych regionach jak Hong Kong. Ta bańka nie jest jednak groźna bo to bańka cenowa, nie napompowana kredytem, tak jak na "zachodzie". Wg Jima pęknięcie bańki na rynku nieruchomości nie sprowadzi kataklizmu na gospodarkę chińską. - Czy winienie Chin, niedowartościowanego yuana za problemy US to dobry osąd? Wg Jima to normalne, iż politycy za problemy winią innych, najlepiej kogoś z zagranicy, gdyż taka osoba nie może głosować w kraju, a zatem można ją obwiniać. Za każdym razem obwinia się trzy grupy: zagraniczne podmioty, bankierów i międzynarodową finansjerę oraz dziennikarzy. Obecna polityka gospodarcza Chin nie jest winna problemom w amerykańskiej gospodarce - yuan wg Jima powinien być wymienialny od 2008 roku. Całkowicie wymienialny, tak jak np Australijski dolar, będzie od 2013 roku. - Kraj taki jak Chiny, powinien zacząć od inwestycji, zwiększenia potencjału produkcyjnego, czy oszczędzania. To nie musi prowadzić do wzrostu opartego na eksporcie, a na produkcji, np budowie infrastruktury. Powoli jednak powinien zwiększać konsumpcję. Nie powinien jednak iść śladem US, całkowitej konsumpcji, gdyż to doprowadzi US do bankructwa. - Nie wszystkie kraje mogą eksportować i być eksporterem kapitału netto. Z powodu braku efektywnych mechanizmów stabilizujących kursy walut, będą coraz częściej pojawiać się kryzysy walutowe

24 grudnia 2010

Liczba dnia - 225 czyli Bogaci coraz bogatsi, biedni coraz biedniejsi

Za CNN money central: Różnica pomiędzy majątkiem najbogatszych, a klasą średnią ciągle rośnie, osiągając nowe gigantyczne rozmiary. Majątek netto tzw ang. net worth (wszelkie aktywa minus długi, kredyty itp) 1% najbogatszych amerykanów był 225 razy większy od majątku netto statystycznego,średniego gospodarstwa domowego w 2009 roku. W 2004 różnica pomiędzy wartością netto wynosiła 190. Różnica powiększyła się mimo, iż po raz pierwszy od 1992-1995 roku, spadła wartość netto majątku najbogatszych gospodarstw domowych o 27% do średnio 14 mln USD w latach 2007-2009. W tym samym czasie średnia wartość majątku netto statystycznego pana Smith spadłą o 41% do średnio 61 tyś USD. Główny powód to spadek wartości domów w US, gdyż majątek statystycznego Smitha uzależniony jest właśnie od rynku nieruchomości. A najbiedniejsi? Ich majątek netto jest od 1962 ciągle na minusie co znaczy, że wartość ich długów i zobowiązań jest większa niż wartość ich aktywów. Co więcej, w ciągu ostatnich dwóch lat jeszcze bardziej pogrążyli się w długach, właściwie podwajając swoje długi, a majątek netto do MINUS 27 tyś USD. Typowa Plutokracja - tak społeczeństwo amerykańskie określił CitiBank w swoich raportach. Nowym w temacie polecam ich dwa dawne raporty - zlinowane na koniec jednego z moich poprzednich wpisów. (Net worth is a measure of a family's total assets, including real estate, bank balances, stock holdings and retirement funds, minus all of their liabilities, such as mortgages and other consumer debt. The EPI estimate uses figures from the Federal Reserve's survey of consumer finances for 2007 estimates, and the Fed's flow of funds report on household wealth for the more recent reading.)

23 grudnia 2010

Wykres dnia - cena za galon paliwka w US

Dzisiejszy wykres dnia dedykuję cenom paliw w US. Cena za tzw "regular" (czyli 87-89 oktanów) dobiła średnio do 3 dolarów za galon. W szczycie bańki surowcowej kształtowała się w okolicy 4 dolarów za galon, wtedy prowadzone były wywiady z ludźmi - jak sobie z tym poradzą. Amerykanie mogą "pogratulować" szefowi FED i FOMC za podniesienie cen dla zwykłych obywateli. To oznacza po prostu mniej pieniędzy w ich portfelach i obniżenie marży na sprzedawanych produktach (przedsiębiorcy, szczególnie z sektora transportowego).
Wykres kontraktów terminowych na baryłkę ropy w układzie 10 letnim (obecnie okolice 91$, szczyt okolice 147$ w 2008):

Zmiany w BGK - opinia NBP i nie tylko

W ramach kontynuacji epickiej sagi o Kucharzu Roku i jego trującym daniu tj zmianach w BGK, przeprowadziłem mailing do mass mediów, by podjęły temat. Odezwała się do mnie jedynie p. Małgorzata Goss z Naszego Dziennika i poprosiła mnie o opinię w sprawie BGK, ale również w sprawie drukowania pieniędzy (np. dlaczego i NBP nie miałby drukować pieniędzy skoro FED, Boj, ECB czy BoE drukują). Przedstawiłem w mailu moją opinię oraz opisałem sprawę, np. dlaczego uważam, iż złotówka powinna być silniejsza (czyli RPP powinna ponieść stopy procentowe, bądź rząd powinien prowadzić bardziej odpowiedzialną politykę fiskalną).
W konsekwencji, p. Małgorzata popełniła artykuł w ND na temat zmian w BGK, który zamieszczam poniżej. Zostałem w nim nazwany "zwolennikiem twardej polityki monetarnej" :) Popełniłem też i jeden błąd w mailu, bo napisałem iż Chiny nie drukują pieniędzy - oczywiście drukują, by utrzymać sztywny kurs yuana/renmimbi do dolara. Tak to jednak bywa w mailach pisanych na szybko, a w artykułach opublikowanych bez mojej autoryzacji.
Zachęcam zapoznać się z artykułem z Naszego Dziennika w tej sprawie, który zamieściłem poniżej. Na marginesie dodam, iż zacząłem go regularnie przeglądać. Nigdy bym się tego nie spodziewał, ale jednak. By zdobyć alternatywny widok rzeczywistości należy bowiem przeglądać nie tylko sterowane mass media takie jak Polsat czy programy koncernu ITI (TVN...) ale i te mniej popularne. Trzeba mieć jednak absolutnie na uwadze, iż w tych alternatywnych mediach pojawiają się błędy merytoryczne - nie wiem czy z braku pieniędzy (np słabiej opłacanych dziennikarzy) czy celowo - zachęcam do czytania, uprzedzenia schować w kieszeń i gwizdać na panujące w mass mediach opinie na ich temat. Dla klarowności - swoje zainteresowania, w tej alternatywnej rzeczywistości, kieruję głównie na obszar gospodarki/ekonomii, nie świata polityki jako takiej, czy religii. W artykule pojawiają się wypowiedzi p. Jerzego Bielewicza, prezesa Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek" (przy okazji pozdrawiam). Z tymi dotyczącymi BGK się zgadzam. Dodam, że dokładnie to samo napisałem w mailu do autorki artykułu. Przy okazji stronka p. Jerzego Bielewicza - kolejny alternatywny punkt widzenia rzeczywistości. Artykuł z Naszego Dziennika poniżej:
BGK, czyli więcej (pustych) pieniedzy
Czy nowelizacja ustawy o Banku Gospodarstwa Krajowego spowoduje, że będziemy drukować puste pieniądze? Narodowy Bank Polski zapewnia, że w świetle prawa jest to niemożliwe. Finansiści wręcz odwrotnie. Ich zdaniem, BGK będzie generować niekontrolowany deficyt budżetowy, a "maszynka drukarska" ruszy pełną parą z chwilą, gdy NBP w ramach polityki pieniężnej zacznie nabywać listy zastawne BGK na wtórnym rynku.
Czy nowe uprawnienie Banku Gospodarstwa Krajowego w postaci prawa do emisji listów zastawnych oznacza, że będziemy drukować "puste pieniądze"? Na takie niebezpieczeństwo zwrócił uwagę Europejski Bank Centralny, opiniując projekt nowelizacji ustawy o BGK. Ustawa przeszła już ścieżkę legislacyjna w Sejmie i na obecnym posiedzeniu zostanie przegłosowana w Senacie. "Europejski Bank Centralny pragnie przypomnieć władzom polskim o obowiązku przestrzegania zakazu finansowania deficytu ze środków banku centralnego" - pisze prezes EBC Jean-Claude Trichet. Zakaz refinansowania deficytu budżetowego przez bank centralny wynika z art. 123 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który zabrania bankom centralnym nabywania papierów wartościowych emitowanych przez sektor publiczny na rynku pierwotnym, to jest bezpośrednio od tych instytucji. Chodzi o to, aby na linii sektor publiczny - bank centralny nie funkcjonowała "maszynka do drukowania pustych pieniędzy", której mechanizm polega na emisji przez bank centralny pieniądza pod obligacje skarbowe, czyli długi zaciągane przez rząd, samorządy, publiczne przedsiębiorstwa i banki państwowe takie jak BGK. NBP: To nie wchodzi w grę "Nasz Dziennik" zapytał NBP, czy po wprowadzeniu listów zastawnych BGK taka "maszynka" ruszy. "Polski porządek prawny na poziomie konstytucyjnym, a wiec aktu nadrzędnego w systemie prawa, zakazuje pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązań w centralnym banku państwa (art. 220 ust. 2 Konstytucji). Ten artykuł stanowi odzwierciedlenie zakazu, który wynika z art. 123 Traktatu o funkcjonowaniu UE, który jest ratyfikowana przez Polskę umową międzynarodową. Zakaz obejmuje wszelkie zobowiązania, które mogą służyć wspomnianemu w tym przepisie celowi, a wiec "pokrywaniu deficytu budżetowego" - wyjaśnia NBP. Bank przypomina, że "konstytucyjny zakaz znajduje odbicie również na poziomie ustawowym. - Zgodnie z art. 48 pkt 2 ustawy o NBP jednym z instrumentów polityki pieniężnej prowadzonej przez NBP jest możliwość sprzedaży i kupna dłużnych papierów wartościowych w operacjach otwartego rynku. Oznacza to, że NBP nie może dokonać zakupu papierów wartościowych na rynku pierwotnym. Celem takich operacji jest wyłącznie wykonywanie "Założeń polityki pieniężnej", a nie podejmowanie czynności, które wiązać by można z pokrywaniem deficytu budżetowego" - wyjaśnia NBP. Ustawa o BGK, zdaniem banku, nie może w ogóle dotyczyć "pokrywania deficytu budżetowego", ponieważ finansowaniem deficytu z zasady zajmuje się ustawa budżetowa. Rynki wiedzą swoje "- BGK dzięki przyznaniu w tej nowelizacji prawa do emitowania listów zastawnych może zebrać udzielone kredyty zabezpieczone hipotecznie, opakować w list zastawny i sprzedać na rynku za gotówkę, refinansując w ten sposób dotychczasową działalność. Jednocześnie nowela ustawy o BGK daje ministrowi finansów możliwość obniżania i podwyższania statutowych funduszy własnych banku, czyli pozwala, w razie potrzeby, na wytransferowanie gotówki do budżetu. To prosty sposób na "cudowne rozmnożenie" budżetowych pieniędzy. BGK, który pozostaje poza rachunkiem budżetu, znakomicie nadaje się do ukrycia w nim dziury budżetowej" - twierdzi Jerzy Bielewicz, prezes Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek". Na tym nie koniec. Listy zastawne wyemitowane przez BGK nabywają komercyjne instytucje finansowe i banki, a od nich może je zakupić NBP w operacjach otwartego rynku jako instrumenty zabezpieczające emisje pieniądza. Wszystko odbywa się zgodnie z Konstytucją, traktatem europejskim i ustawą o NBP. Tyle że bank centralny kupuje w istocie... deficyt budżetowy. "- Wszyscy są zadowoleni: BGK, który ma żywą gotówkę zamiast niepewnych wierzytelności, rząd, który ma pieniądze zamiast dziury w budżecie, banki komercyjne, które kupiły papiery bardziej rentowne od obligacji skarbowych, gospodarka, która na razie dzięki pompowaniu pieniędzy szybciej się kreci. Operacje ubezpiecza bank centralny, skupując owe papiery od banków komercyjnych w ramach operacji polityki pieniężnej, a zatem drukując puste pieniądze" - twierdzi finansista. Mechanizm forsowany przez rząd nie jest bynajmniej jego własnym odkryciem. Taką właśnie politykę, zwana quantative easing - "luzowaniem ilościowym", prowadzi w kryzysie amerykański FED. O ile klasyczna polityka pieniężna oparta była głownie na emisji i zakupie przez bank centralny własnych bonów pieniężnych, o tyle FED na masowa skale skupuje rządowe papiery dłużne, oczywiście na rynku wtórnym. Łączna kwota zakupionych przez FED walorów sięga już 1,75 bln dolarów, a w planie ma zakup dalszych 2,3 biliona. Cały świat mówi o tym, że FED drukuje puste pieniądze. W nieporównywalnie mniejszym zakresie (ok. 70 mld euro) czyni to samo Europejski Bank Centralny, skupując obligacje krajów zagrożonych tzw. PIGS (Portugalia, Irlandia, Grecja, Hiszpania). Polski pomysł na dodruk pieniędzy tym rożni się od innych, że generatorem deficytu budżetowego i zarazem inicjatorem operacji refinansowania tego deficytu będzie nie bezpośrednio budżet, lecz bank państwowy, pozostający poza kontrola parlamentu i rachunkiem budżetu. Stąd obawy, że deficyt budżetowy oraz dług publiczny w ogóle wymkną się spod kontroli, co wcześniej czy później zostanie dostrzeżone przez rynki i odpowiednio wycenione w postaci radykalnego wzrostu rentowności polskich obligacji i równie radykalnego spadku wartości złotego. BGK nie może upaść, a w razie jego likwidacji - za wszelkie jego zobowiązania odpowiada w stu procentach państwo polskie. Za i przeciw Skuteczność "luzowania" czy tez "drukowania pieniędzy" w walce z kryzysem gospodarczym jest obiektem zażartego sporu ekonomistów. Konstytucyjny zakaz finansowania deficytu budżetowego przez bank centralny jest błędem. Powoduje on, że w sytuacji kryzysu, gdy zagraniczni inwestorzy nie chcą inwestować w złotego, resort finansów zmuszony jest na sile do emitowania obligacji denominowanych w walutach obcych, czyli zaciągania zobowiązań zagranicznych. Wiąże się z tym ryzyko nagłego wzrostu długu wskutek wahania kursu - argumentują zwolennicy luzowania polityki monetarnej. - Dlaczego nie mielibyśmy napędzać naszej gospodarki, skoro robią to Amerykanie i Anglicy? "- Nie można porównywać zjawiska drukowania pustych pieniędzy w krajach o rożnym stopniu rozwoju. O ile na dodruk może sobie pozwolić Japonia, w której od 20 lat jest deflacja, o tyle takie kraje jak Polska, Chiny (przyp.SiP - tu mój błąd, Chiny też drukują) czy Brazylia już nie. Wynika to z faktu, że gospodarki rozwinięte as tak mocno zadłużone, że nawet praktycznie zerowe stopy procentowe nie pobudzają ich rozwoju. Innymi słowy - dodrukowany pieniądz trafia nie do zwykłego Kowalskiego, a jedynie na rynki finansowe, powodując m.in. spekulacyjny wzrost cen surowców. To zaś uderza w kraje wschodzące, do których przeniesiona została produkcja w ramach globalizacji. Dlatego kraje wschodzące, także Polska, powinny umożliwić umocnienie własnych walut. Tylko silna waluta krajowa pozwoli im ochronić własną gospodarkę przed wysokimi cenami surowców i wysoką inflacją spowodowaną dodrukiem dolara" - uważają zwolennicy twardej polityki monetarnej. "Polityka pieniężna skoncentrowana na hamowaniu inflacji powoduje wzrost stóp procentowych, który zachęca spekulantów do operacji carry-trade, co sztucznie umacnia naszą walutę. Korzyści z umocnienia waluty odnoszą spekulanci, ponieważ mają wtedy podwójny zysk - z aprecjacji (umocnienia waluty) i z wyższego oprocentowania kont w Polsce. Traci natomiast nasza gospodarka, bo aprecjacja sprzyja powstawaniu tzw. inflacji kosztowej, polegającej na tym, że koszty importu staja się niższe niż koszty produkcji krajowej. Operacje spekulacyjne carry-trade nie są tez obojętne dla NBP, ponieważ towarzysząca im aprecjacja powoduje, że tracą na wartości rezerwy walutowe NBP, a zysk - zamiast trafić do budżetu - jest transferowany z kraju przez spekulantów" - odpowiada zwolennik luzowania polityki pieniężnej. (przyp.SiP- zapewne to odpowiedział p. Jerzy Bielewicz, tzn tak się domyślam. Ja z tym rozumowaniem się nie zgadzam) Bez względu na zalety i wady "luzowania", czyli quantative easing, jedno jest pewne: uprawianie tej polityki przez bank centralny byłoby o wiele bezpieczniejsze, gdyby w swoim portfelu nie gromadził listów zastawnych BGK, choćby nabytych na wtórnym rynku. Nowelizacja ustawy dyskretnie koryguje status BGK w taki sposób, że nikt nie zapanuje nad długiem publicznym generowanym poprzez ten bank. Malgorzata Goss

Cytat dnia - zagraniczne banki - to dobrze, że Polska nie przyjęła euro

Stało się to szybciej, niż się niektórzy mogli spodziewać - zagraniczne banki przyznają, iż dobrze się stało, że Polska nie przyjęła euro. Przytaczają szereg argumentów, w tym możliwość stanowienia własnej polityki monetarnej, lepsze dopasowanie do cykli biznesowych czy możliwość opanowania inflacji. Kilka cytatów za bloom
(to właściciel BRE Banku czyli marek mBank czy MultiBank) “A couple of years ago this would have been negative” for the koruna and zloty, said Ulrich Leuchtmann, the head of currency strategy at Frankfurt-based Commerzbank AG, Germany’s second-biggest bank. Now, stalling on the euro is “net positive” because the financial health of Poland and the Czech Republic is better than most euro members, he said. (BNP Paribas - Francja, przęjął m.in. Fortisa) The worst crisis to hit the euro since its creation a decade ago is causing the European Union’s two largest eastern economies to pull back from committing to give up their currencies any time soon. That’s encouraging investors who see Poland as a better bet without its currency being tied to nations receiving emergency bailouts while austerity measures and lower inflation could push Czech borrowing costs below Germany’s, according to BNP Paribas SA. “The east European countries clearly see the benefits of having a flexible currency right now,” said Thomas Kirchmair, who helps manage 12 billion euros ($16 billion) in European bonds at Deka Investment GmbH in Frankfurt. “In the end they will join the euro but this is going to be a longer process.”
Co ciekawe analitycy ankietowani przez Bloomberg, prognozują iż w pierwszym półroczu 2011 złotówka umocni się do euro najbardziej spośród wszystkich walut rynków wschodzących. Rentowność obligacji ma spadać, szczególnie w stosunku do rentowności obligacji niemieckich. (The zloty will climb 5 percent versus the euro in six months, the biggest gain in emerging markets, and the koruna will strengthen 4 percent, according to 39 forecasts tracked by Bloomberg. Yields on Czech bonds, Europe’s best performers since June, will drop to 60 basis points over 10-year German bunds next year from 92, BNP Paribas and Raiffeisenbank AS predict.) Przy okazji, nie wszyscy są jednak optymistami co do złotówki. Niektórzy twierdzą, (patrz art w bloom), iż spekulanci po Irlandii, Grecji, zaatakują kraje powiązane z EMU. Twierdzą iż będzie to efekt domina a jego największym składnikiem będzie Polska (dla przykładu spadek węgierskiego forinta o 50%). I może dlatego znowu Kucharz Roku 2010, postanowił przedłużyć, a nawet powiększyć Elastyczną Linię kredytową z IMF. Taka tarcza na spekulantów o wartości 29 mld USD (klik1,klik2, i oficjalnie klik3).

Opozycja parlamentarna w Japonii przygotowuje się na X-Day

Wszyscy chyba wiemy, iż krajem o jednym z największych wskaźników zadłużenia na świecie jest Japonia. Stopy procentowe są w tym kraju zbliżone do zero, w gospodarce panuje deflacja, oprocentowanie długu np dziesięciolatek kształtuje się na poziomie powyżej 1%. Japonii udało się podtrzymać tak wielki dług głównie dzięki własnym obywatelom, którzy kupowali regularnie obligacje wyemitowane przez własne państwo jak i drukowaniu pieniędzy (na marginesie, obecnie prawie 95% obligacji jest w rękach Japończyków). Problem jest taki, iż społeczeństwo się starzeje, właściwie już nie oszczędza, więc sprawa pożyczania pieniędzy przez Japonię na obecnym małym procencie jest w długim terminie nie do utrzymania. Każdy bowiem wątpi aby znaleźli się inwestorzy długoterminowi skorzy do inwestowania w tak nisko oprocentowane papiery. Należy zaznaczyć, iż umacniający się jen dotychczas sprzyjał przy tym inwestycji w te papiery. To dodatkowo uatrakcyjniało inwestycje dla inwestorów zagranicznych. Sama sytuacja długu Japonii, płaconych odsetek, i długoterminowych trendów, w tym demograficznych, została już wielokrotnie opisana. Rzuć okiem chociażby na tą prezentację (Japan-Past-the-Point-of-No-Return lub klik). W związku z powyższym Japończycy coraz bardziej obawiają się nadejścia tzw X-Day (nawiązanie do planowanej inwazji Amerykanów na Japonię w 1945 r., youtube, wiki). Tym razem będzie to krach na rynku obligacji Japońskich i ogłoszenie przez nią niewypłacalności. Powstał już nawet projekt wśród opozycji parlamentarnej i jest szeroko dyskutowany w kraju. Polecam przeczytać chociażby ten art z blooma. O ile dla Japończyków sprawa może wyglądać tragicznie, o tyle dla pozostałych (reszty świata) - ciekawie. Niektórzy twierdzą, iż upadek Japonii i ucieczka od jena spowoduję ogromną hossę na rynkach finansowych (szczególnie aktywach trwałych). Off-topic: W związku z okresem świątecznym jestem mniej aktywy w blogosferze. Nie znam niestety brokera, ani rynku gdzie można by nabyć długie pozycje na czas. 2000 nieprzeczytanych wiadomości w moich kanałach RSS straszy, jak i zaległe maile. Proszę o wyrozumiałość.

22 grudnia 2010

Nie róbmy polityki, budujmy majątki

Parafrazując hasło wyborcze PO oraz słowa Słońca Peru, Mistrza Bajeru można określić to co przeczytałem wczoraj (północ!) w Pulsie Biznesu o "optymalizacji podatkowej" jak to się ładnie nazywa niepłacenie podatków. Otóż firmy w 2011 roku uzyskają kolejny, lepsze sposób ograniczenia płaconych podatków. Idziemy zatem w kierunku US, gdzie Google płaci średnio 2,4% podatku, a na koszt funkcjonowania państwa zrzucają się zwykli zjadacze chleba, a właściwie "Młodzi, wykształceniu, z dużych miast". Czemu oni? To właśnie oni pracują na etacie, w biurze, podczas gdy bogaci mają firmy, a biedni są w szarej strefie więc podatków też nie płacą. Adam Duda, nazwał mnie przy tym, (no przesadzam, nie mnie z nazwiska hehe) Frajerem narodu. Polecam przy tym też przeczytać wpis RG pt: "MAMY „PODATEK LINIOWY” Za PB.pl Załóż fundusz, nie płać CIT
Szybciej, korzystniej podatkowo, bez ograniczeń i nadzoru KNF — to przewagi zagranicznych podmiotów nad krajowymi. Od 2011 r. polscy przedsiębiorcy dostaną wymarzony wehikuł. Każdy przedsiębiorca marzy o tym, by nie płacić podatków. Od 1 stycznia marzenie może się spełnić. Wystarczy, że wykorzysta nowelizację ustawy, która zwalnia zagraniczne fundusze z podatku dochodowego. — To otwiera zupełnie nowe możliwości dla polskich przedsiębiorców. Zastosowanie odpowiedniej konstrukcji pozwala na optymalizację podatkową — w praktyce firma może nie płacić podatku od działalności operacyjnej. Jej zastosowanie jest opłacalne dla firm, które mają powyżej 1 mln zł zysku brutto — mówi Agnieszka Rzepecka, prezes OpusTrust, firmy specjalizującej się w usługach powierniczych. Przywileje funduszy można sprytnie wykorzystać, by zmniejszyć podatek CIT (patrz schemat). Dotychczas przedsiębiorcy posiłkowali się zamkniętym funduszem inwestycyjnym (FIZ). Wykorzystują go m.in. właściciele Maspeksu, Józef Wojciechowski, do którego należy JW Construction, Jan Kolański, prezes Jutrzenki, Jacek Lewandowski, główny akcjonariusz Ipopemy, czy Maciej Duda z PKM Duda. Teraz ich horyzonty się poszerzą. Zdaniem ekspertów, przedsiębiorców szukających rozwiązań optymalizujących podatki będzie przybywać.
"By żyło się lepiej", pytanie tylko komu? P.S. Przy okazji, złap się za kieszeń bo "Ostrzegam państwa, pilnujcie swoich portfeli. Dzisiaj naprawdę POważna załoga zaczyna się zabierać za wasze portfele i za wasze złotówki" (Oto prawdziwy powód podwyżek)

21 grudnia 2010

Kwartalny raport NBP o rynku nieruchomości w Polsce

Z braku czasu (święta...) komunikat za PAP: NBP: w najbliższej przyszłości spadek cen na rynku nieruchomości
21.12. Warszawa (PAP) - Rosnąca podaż mieszkań przy stabilnym popycie spowoduje, że w najbliższej przyszłości ceny mieszkań będą spadać - wynika z kwartalnego raportu NBP. "O ile w trzecim kwartale br. na rynkach mieszkaniowych sześciu największych miast nie zaszły istotne zmiany, o tyle można sądzić, że w najbliższej przyszłości rosnąca liczba nowych projektów, w połączeniu ze stabilnym popytem będzie skutkować presją na obniżki cen. Świadczy o tym rosnący realizm deweloperów w zakresie kształtowania cen ofertowych, natomiast silnym czynnikiem przeciwdziałającym tej tendencji może być wysoka, jak na ten rynek, koncentracja produkcji i związany z tym mechanizm kształtowania się cen na zasadzie przywództwa cenowego" - napisano w raporcie NBP. "W konsekwencji rosnącej podaży nowych projektów, przy lekko słabnącym popycie fundamentalnym, ceny powinny zacząć się obniżać i urealniać z korzyścią dla klientów oraz długookresowego bezpieczeństwa systemu bankowego" - dodano. Eksperci NBP przewidują, że w 2011 roku nastąpią szoki popytowe, które w długim okresie będą korzystne dla rynku nieruchomości. "O ile zapowiadana podwyżka podatku VAT nie będzie mieć większego wpływu na popyt, o tyle zapowiadane dalsze ograniczenia dotyczące kredytów (Rekomendacja T), w tym denominowanych w walutach obcych (Rekomendacja S2) oraz racjonalizacja rządowego programu +Rodzina na swoim+ będą miały wpływ na przyspieszenie dostosowań cenowych" - napisano. "Oczekuje się, że w dłuższym okresie będzie to proces pozytywny dla polskiego rynku. Konsumenci będą mogli kupować tańsze mieszkania przy niższym zadłużeniu. Powinno to także wzmocnić bezpieczeństwo systemu bankowego zarówno z punktu widzenia jakości zabezpieczenia, jak też ryzyka zmian stóp procentowych. Znacząco powinno poprawić się też bezpieczeństwo płynności sektora bankowego i jego ekspozycja na ryzyko kursowe. Brak jest pozytywnych doświadczeń światowych zarówno z finansowaniem długich kredytów nieruchomościowych krótkimi depozytami z rynku globalnego, jak też z nienaturalnym podtrzymywaniem przez programy rządowe nadmiernie wysokich cen" - dodano. W ocenie NBP ceny na rynku nieruchomości w III kwartale były stabilne. "W trzecim kwartale 2010 r. na rynku nieruchomości mieszkaniowych nastąpiła kontynuacja procesów obserwowanych w dwóch pierwszych kwartałach. Pomimo zmiany podstawowych parametrów na rynku, ceny mieszkań usztywniły się na wysokim poziomie, a dostosowania mają charakter głównie ilościowy" - napisano. "(...) ofertowe ceny mieszkań na rynku pierwotnym i wtórnym oraz ceny transakcyjne na obydwu rynkach można uznać za stabilne, również realne ceny mieszkań, zwłaszcza wyrażone w przeciętnych wynagrodzeniach wykazywały stabilizację" - dodano. (PAP)
Polecam pełen raport, gdyż zawiera szereg wykresów np cen mieszkań,na RP czy RW, wartości udzielonych kredytów, marż banków na kredytach. Cały raportu: Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce - III kwartał 2010 (najedź myszką by zobacz w tym samym oknie, lub kliknij by zobaczyć w nowym)

20 grudnia 2010

Cytat dnia - JCT

Hipoteza podziału strefy euro jest absurdalna, problemem krajów członkowskich strefy nie jest wspólna waluta tylko stabilność finansowa - powiedział prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean Claude Trichet w wywiadzie udzielonym w poniedziałek francuskiemu radiu Europe 1 - donosi PAP
Standardowo, im bardziej ktoś zaprzecza, tym bardziej prawdopodobne że to się stanie. Wręcz ktoś stwierdził kiedyś, iż wierzy jedynie w te wiadomości które są zaprzeczane.
"Nic nie ma tu do zobaczenia, proszę się rozejść. Powtarzam nie ma tu nic do zobaczenia. Proszę się rozejść"

19 grudnia 2010

Życzenia

Życzę wszystkim czytającym mój blog wesołych świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku 2011! Ciepłej, rodzinnej atmosfery, prezentów pod choinką oraz spełnienia marzeń w nadchodzącym roku AD 2011.

Niezamierzone konsekwencje działań FED - bańka na rynku gruntów rolnych w US?

Polecam ciekawy artykuł w desmoinesregister.com na temat rosnących cen ziemi rolniczej w USA. Wzrosty te, mają już znamiona bańki.
Wszystko zaczęło się od FED, który drukuje pieniądze. W ten sposób rosły do pewnego momentu ceny wszystkich aktywów (do tej pory tzw bańka wstańka), w tym surowców i płodów rolny. Dla przykładu kilka wykresów z tej kategorii w okresie 10 letnim: Kawa: Kukurydza: Pszenica: Bawełna: Cukier: Olej palmowy (Palm oil): oraz ETF DBA (PowerShares Deutsche Bank Agriculture Fund), wykres 3 letni, skład tutaj: Wysokie ceny produktów rolnych, szczególnie pszenicy i kukurydzy, skutkują wzrostem zysków obszarników i farmerów. To z kolei przekłada się na większe ilości dolarów na ich kontach, a w konsekwencji na wyższe ceny gruntów rolnych. Autor artykułu przypomina o bańce na gruntach rolnych jaka miała miejsce w latach 1920 i 1970, a której pęknięcie przerodziło się w dużą depresję i ogromne straty farmerów. Obecnie mamy podobną sytuację, gdyż cena za akr przekroczyła nawet miejscami szczyty z poprzedniej bańki. Wykres ceny gruntów rolnych per akr dla ostatnich kilkudziesięciu lat w stanie Iowa wygląda tak (zwróć uwagę, że nie zawiera 2010 roku): Na wykresie można zauważyć poprzednie szczyty na poziomach blisko 6,000 USD per akr. Obecnie w 2010 roku, na aukcjach gruntów rolnych, ceny osiągnęły już poziom nawet 8,000 USD za akr i więcej. Brokerzy i pośrednicy rynku gruntów rolnych, którzy udzielili wypowiedzi dziennikarzowi stwierdzają, iż mają dużo telefonów od inwestorów z Wall Street. Jeden broker wręcz stwierdził, iż o rynku akcji należy zapomnieć, bo czysty hajp szum,nagonka, bo prawdziwa wartość to grunty rolne ("I'm looking around the Midwest for land for some stockbrokers," Sandve said. "Stockbrokers are bullish on farmland. The stock market is largely hype. Farmland is real.") No i zaczyna się typowe tłumaczenie. This time is different. Broker stwierdza przy tym, iż tym razem jest lepiej, niż w latach '70, gdyż wtedy rolnicy kupowali ziemię głównie na kredyt, nawet 100 LTV (kredyt dla 100% wartości gruntu), średnio na 85%. Obecne średnie dofinansowanie to około 50%-60% wartości ziemi. Został zatem większy bufor na ewentualne spadki cen ziemi (mniej długu w bilansie farmerów i mniej ewentualnej wymuszonej sprzedaży). Za poprzednimi spadkami cen w latach '20 ubiegłego wieku stały taryfy wprowadzone w ramach wielkiej depresji. W latach '70 do spadku cen ziemi przyczyniły się embarga nałożone na ZSRR i inne państwa i zakaz sprzedaży zbóż (ach ten Regan). Obecnie jednak mamy w miarę wolny rynek i import towarów przez Chiny co wg brokera powinno skutkować dalszymi wzrostami. Sky is the limit! Kolejny aspekt, this time is different, to subsydnia dla farmerów w związku z produkcją paliw (etanol). Subsydia wynoszą nawet 45 centów na galon etanolu, przy czym produkcja etanolu to prawie połowa produkcji kukurydzy w stanie Iowa. Nie da się przy tym ukryć, że głównym powodem wzrostów są bardzo wysokie ceny płodów rolnych, spowodowane dodrukiem dolarów przez FED. Gdyby tylko doszło do załamania na rynkach finansowych, zaprzestania programu dodruku pieniądza przez FED, gwałtownego umocnienia dolara czy w końcu do zacieśnienia polityki monetarnej i fiskalnej przez rynki wschodzące, to powinniśmy ujrzeć druzgocącą falę spadkową na rynku płodów rolnych czy gruntów rolnych. W innym przypadku - sky is the limit. Muzyka gra. Bania u cygana do rana.

18 grudnia 2010

Liczba dnia - 6 bln dolarów - refinansowanie - 2011

Dzisiejsza liczba dnia pochodzi z Reuters. 6 bln dolarów - tyle potrzeba dolarów by zrefinansować długi rządów europejskich i amerykańskiego, oraz banków z tych krajów w 2011 roku.
In the confined world of capital markets, there's an additional issue that has received far too little focus despite the fact it's been bubbling away all year: 2011's huge financing mountain. Over and above all of the macro negatives listed at the top, how's this for another potential flash point: a $5 trillion government borrowing requirement in the US and Europe, a $1 trillion refinancing requirement by US and European banks - Spain alone (government and banks) needs $300 billion - plus, on the corporate side, LBO and commercial real estate refinancing risk.
Od siebie dodam by nie traktować tego tak dosłownie:) Np potrzeby pożyczkowe netto to nie więcej jak 1,2 bln dolarów dla US goverment, tylko że FED zamierza dodrukować około 600-700 od stycznia do końca czerwca 2011. Trzeba to mieć na uwadze.

Wykres dnia - iShares JPMorgan USD Emerg Markets Bond (EMB)

Dzisiejszy wykres dnia poświęcam ETF, który naśladuje zachowanie obligacji państwa gospodarek wschodzących. Indeks w dolarach, więcej o składzie indeksu tutaj, i tutaj (pdf, najedź mychą)
Zwracam uwagę na kanał od kwietnia 2009 roku, ujęty parę dni temu tak: Obecnie zbliżył się do wartości 105, tj dolnego ograniczenia kanału wzrostowego. Nanosząc średnie ema sma 200,300 wykres wygląda tak: Jest zatem na wsparciu, tym samym co na początku maja 2010, czy kwietnia-lipca 2009. RSI dodatkowo zbliżył się do wartości poniżej 30 (wyprzedania). SMA EMA 200 przebite, bronią 300 te same co w maju 2010. Wykres tygodniowy - obecnie indeks na SMA EMA 50, dodatkowo zniesienie 61,8% wzrostów na ~104,90:Wydaje się zatem, iż jesteśmy na solidnym wsparciu. Gdyby zostało ono jednak przełamane oznacza to mocną wyprzedaż na rynku obligacji i wypadnięcie z trendu wzrostowego dla obligacji państw EM.

17 grudnia 2010

Niemiecka gospodarka przeżywa boom, co rzutuje na rosnącą produkcję przemysłową w Polsce

Dzisiaj IFO przedstawił kolejne miesięczne badanie nastrojów w biznesie (opinie 7000 szefów spółek). Syntetyczny wynik okazał się rekordowo wysoki, bo najwyższy od 1991 roku! Więcej w bloomie. Poniżej wykres wskaźnika,ujęcie 5 letnie: Sam wskaźnik możesz śledzić np tutaj. Więcej wykresów z IFO, istny boom:
Główną przyczyną boomu to eksport maszyn skierowany do Azji, oraz niski kurs euro. Ostatnio zresztą widziałem ciekawy wykres z Morgan Stanley (teraz nie mogę do znaleźć), który pokazywał, iż obecne stopy procentową są przynajmniej za niskie o 1% dla gospodarki niemieckiej. Z drugiej strony, stopy procentowe są przynajmniej o 2% za wysokie dla PIIGS. Mamy zatem typowy problem unijnej waluty i banku centralnego - rozsynchronizowanie regionów. To tylko pokazuje, iż wspólna waluta może dotyczyć Niemiec i wspólnych jej gospodarek (jak np. Austria) ale i nas. Jesteśmy bowiem bardzo zsynchronizowani z tą największą gospodarką w europie, głównie jako poddostawcy. Powyższe zdanie dla naszej gospodarki potwierdza kolejny odczyt produkcji przemysłowej publikowany przez GUS. Produkcja wzrosła r/r o ponad 10% NSA: Więcej na bankier.pl Zaznaczę przy tym, iż tempo wzrostu produkcji przemysłowej mamy przy tym wg PMI również rekordowe o czym pisałem tutaj.

Kolejne zmiany na blogu

Wprowadzam kolejne zmiany na blogu, po zmianach w kanałach RSS. Główne zmiany:
  • Dodałem możliwość otrzymywania mailem, raz dziennie, wpisów z bloga na maila. Wystarczy kliknąć po prawej stronie bloga - "Wpisy z bloga na email", podać poprawnego maila, poczekać na jego weryfikację (mailowo), zatwierdzić, i już można raz dziennie otrzymywać serię wpisów. Wtyczka powstała dla tych, którzy nie lubią RSS, bądź nie posiadają takiej wiedzy. Adresy email nie są w jakikolwiek inny sposób wykorzystywane. Kanały RSS uruchomiłem tutaj.
  • Dodałem Fan page Bloga SiP na Facebooku. Wystarczy kliknąć po prawej stronie bloga "Lubię" by dodać stronę do ulubionych w Facebooku i poinformować o tym automatycznie znajomych poprzez walla. Blog SiP na facebooku pobiera automatycznie informacje o nowych wpisach i umieszcza je w wallu. Czasami na fejsie napiszę coś dodatkowego. Jest to też dla mnie forma promocji bloga wśród ludzi. Zaproś do Bloga SiP znajomych z fejsa, bądź dodaj, iż go lubisz. EDIT: Wszelkie tematyki z typu entertainment - np zdjęcia dekady, polecam właśnie na fejsie, twitterze.
  • EDIT: Dodałem możliwość kliknięcia "Lubię to" dla każdego poszczególnego wpisu na blogu. "Lubię to", to funkcja Facebooka, świadczącą iż dany użytkownik lubi, rekomenduje to do przeczytania
  • Dodałem linka do mojego, otwartego na innych, konta na Twitterze. Wystarczy kliknąć po prawej stronie Follow me on Twitter by zostać przekierowanym na moje konto. Na Twitterze Retwittuje często wpisy innych, jak np Nouriel Roubini, ale również szybkie infa ekonomiczne. Wpisy te nie pojawiają się na blogu i są dla twittera unikatowe, czasami mogą zdublować się na na fejsie. Wpisy często z telefonu - on the go.
  • Dodałem linka do Trading-Room. Obecnie klikając na link na górze bloga nazwany Trading-Room automatycznie włącza się tag/etykieta/kategoria, co pozwala jedynie wyświetlić wpisy z kategorii trading-room. Zawsze pod ostatnim wpisem z tej kategorii umieszczam swoje krótkie komentarze do rynków i wykresy, jak również inni aktywni internauci. Zasady Trading-Room opisałem tutaj.
  • Dodałem skrypt DocShots - inną forma przeglądania dokumentów. Jeśli na blogu znajdzie się bezpośredni link do dokumentu, np PDF, to wystarczy na niego najechać by zobaczyć jego podgląd w osobnym oknie. Pozwala to odciążyć ładowanie strony na starcie. Przykład na pierwszym lepszym pliku tutaj. Test docstoc. Najedz mychą (powinna być obok ikona). Wymagany JavaScript
  • Wyszukiwarka tekstów, słów i innych rzeczy na blogu. Teraz łatwo znajdziesz wszystko na blogu, jeśli coś opisałem. Wyszukiwarka znajduje się poniżej Archiwum bloga, po jego prawej stronie.
  • Zmniejszyłem ilość wpisów na stronie do kilku. Poprzednio, z powodu 10 wpisów na jednej stronie, czas wczytywania bloga mógł być dłuższy, szczególnie gdy w co drugim dokumencie pojawiał się osadzony dokument w Scribd. Teraz mniej wpisów powinno oznaczać ciut szybsze wczytywanie bloga. Jeśli jednak rzadko odwiedzasz bloga, musisz na dole bloga kliknąć Starsze posty by zobaczyć poprzednie wpisy. Masz również Archiwum bloga po jego prawej stronie Nie stosuję mniejszej ilości postów (np 2) na jedną stronę, gdyż nie serwuję reklam i nie zależy mi na jak największej ilości kliknięć w taki sztuczny sposób. Zależy mi na autentycznych użytkownikach, dynamicznej dyskusji, wymianie pomysłów do spekulacji itd.
Masz pomysł na usprawienie bloga? Coś być dodał, skasował? Napisz do mnie na maila, bądź najlepiej skomentuj ten post poniżej. Ten blog jest dla Was.

Humor dnia - video - parlament ukraiński 16 Grudzień 2010 - walka

Nasz partner w Euro 2012:

Prezent pod choinkę - książka This Time Is Different: Eight Centuries of Financial Folly

Na scribd można przeczytać rewelacyjną książkę "This Time Is Different: Eight Centuries of Financial Folly" autorów: Carmen M. Reinhart oraz Kenneth S. Rogoff. O książce za ObserwatoremFinansowym:
Rogoff dostrzega także inne przyczyny kryzysu, niezmienne od dziesiątek, a może nawet setek lat. Pisze o tym w swojej najnowszej książce pt. „Tym razem jest inaczej. Osiem wieków finansowego szaleństwa” (This Time is Different: Eight Centuries of Financial Folly), wydanej nakładem Princeton University Press. Wspólnie z Carmen Reinhart z Uniwersytetu Maryland, współautorką książki, przez prawie dziesięć lat zbierał materiały na temat dotychczasowych kryzysów. Udało im się zbadać i porównać okoliczności załamań gospodarczych w ponad 60 krajach. Udowadniają, że kryzysy gospodarcze poprzedza zazwyczaj zbyt szybko rosnące zadłużenie, a towarzyszą temu pycha i arogancja polityków. Jak wynika z ich badań, rządy upiększają dane finansowe i ukrywają zazwyczaj prawdziwą skalę długu publicznego. Kiedy zamiast zapowiadanej wiecznej prosperity pojawia się kryzys, politycy powtarzają, że nie dało się go przewidzieć. Ale jak przekonują Rogoff i Reinhart, nie warto wierzyć w te zaklęcia. Historie nadmiernego zadłużania się, życia na kredyt i niespłacania należności powtarzają się od wieków i dlatego przyczyny kryzysów bankowych z XIX stulecia nie różnią się specjalnie od tych współczesnych.
Od siebie dodam, iż książka zawiera ogrom danych, pokazuje kiedy i w jakich przypadkach bankrutują państwa (na bazie historii), kiedy kraj wpada w pułapkę zadłużenia. Trzeba bowiem pamiętać, iż bankructwa gospodarek, z punktu widzenia historii, to rzecz jak najbardziej spotykana i właśnie kraje PIIGS, jak Grecja, regularnie bankrutowały, dewaluując (obniżając wartość) przy tym swoją walutę celem odzyskania konkurencyjności. Książka do przeczytania w czasie nadchodzących świąt Bożego Narodzenia, dla tych którzy jeszcze jej nie czytali. Mam jednak uwagę - taką Złotą zasadę - jeśli to lubisz, kup oryginał np. tutaj Wersja elektroniczna tutaj: