12 stycznia 2011

Co oznacza zanik kroplówki z UE dla Warszawy?

Pisałem już nie raz o kroplówce dla Polski w postaci dofinasnowania z UE, o problemach z budżetem dla m.st.Warszawy, jak i o nadciągającym spowolnieniu inwestycji w samorządach i miastach w Polsce. Rada m. st. Warszawy, w najbliższy czwartek (13 stycznia 2011) na VI sesji zamierza przegłosować opasły (prawie 400 stron) plan "Wieloletniej Prognozy Finansowej m.st. Warszawy na lata 2011-2033" (plan sesji Rady tutaj, druk 2 tutaj, mój link tutaj).
Wieloletnią Prognozę Finansową m.st. Warszawy na lata 2011-2033 opracowano w szczególności w oparciu o: -Wieloletni Plan Finansowy Państwa 2010-2013 będący załącznikiem do Uchwały Nr 119 Rady Ministrów z dnia 3 sierpnia 2010 r. (M.P z 2010 r., Nr 57, poz. 773), - Wytyczne dotyczące założeń makroekonomicznych na potrzeby wieloletnich prognoz finansowych jednostek samorządu terytorialnego, Ministerstwo Finansów, październik 2010 r., - Polska 2030, Wyzwania rozwojowe, Zespół Doradców Strategicznych Prezesa Rady Ministrów, - Plan uporządkowania strategii rozwoju, Ministerstwo Rozwoju Regionalnego, listopad 2009 r., - Projekt ustawy budżetowej na rok 2011, wrzesień 2010 r., - Informację kwartalną o sytuacji makroekonomicznej i stanie finansów publicznych, Ministerstwo Finansów, październik 2010, - Informacje dla gmin i powiatów zawarte w pismach Ministra Finansów z dnia 12 października 2010 r. znak: (ST3/4820/26/2010 i ST4/4820/856/2010).
przy czym uwaga uwaga: W Wieloletniej Prognozie Finansowej m.st. Warszawy na lata 2011-2033 ujęto dochody przekazywane z budżetu Unii Europejskiej w ramach perspektywy finansowej na lata 2007-2013 (z okresem wydatkowania do 2015 roku). Prognoza nie uwzględnia dochodów mających pochodzić ze środków Unii Europejskiej w ramach kolejnej perspektywy finansowej obejmującej lata 2014-2020. Brak kroplówki oznacza ogromny spadek inwestycji. Bardzo dobrze oddaje to wczorajsza wiadomość z Życia Warszawy : Groźny spadek inwestycji
Dobre czasy inwestowania w rozwój stolica ma już za sobą. Przez kolejne 10 lat może być tylko gorzej, jeśli UE nie pomoże – wynika z wieloletniej prognozy finansowej miasta opracowanej do 2033 r. Prezydent stolicy przyznała ostatnio, że Warszawa nie będzie już wydawać na inwestycje po 2 – 3 mld zł rocznie. – W kolejnych latach będzie to miliard, półtora miliarda – ocenia sytuację miasta Hanna Gronkiewicz-Waltz. Przed wyborami lepiej – To symptomatyczne dla Platformy. Pani prezydent zachowuje się jak minister Grabarczyk. Przed wyborami „wszystko w porządku” i więcej inwestycji, po wyborach – „obiektywne trudności” i mniej inwestycji – komentują radni opozycji. [...] Na 2011 r. ratusz zaplanował jeszcze 3,4 mld zł na wielkie budowy. W przyszłym roku już tylko 1,9 mld zł. Ale prawdziwa zapaść zaczyna się w ostatnim roku kadencji Hanny Gronkiewicz-Waltz – 2014 r. Przy nim wpisano tylko miliard na inwestycje przy 12 mld zł dochodów. To oznaczałoby powrót do poziomu z 2005 r., kiedy dochody stolicy były o 3 mld zł niższe! Przez kolejnych osiem lat słupki nie rosną. Dopiero 2023 r. wygląda bardziej optymistycznie – 1,6 mld zł. Na dziewięć lat (2011 – 2020) przewidziano łącznie 6,6 mld zł, w tym na poprawę komunikacji 5 mld zł (metro – 3,8 mld zł, most Północny i drogi – 1,2 mld zł). Dla porównania – w kampanii wyborczej Gronkiewicz-Waltz podkreślała, że w latach 2006 – 2010 udało się wydać rekordowo 9 mld zł na drogi, metro i muzea. [..] O tym, czy na kolejne lata Warszawa coś z unijnej puli będzie mogła dostać, dowiemy się pod koniec 2011 r. Wtedy będzie można coś do tego naszego miliarda rocznie dodać. [..] Istotna będzie np. informacja, czy UE zachowa Fundusz Spójności, który dla warszawskiej infrastruktury jest szczególnie istotny. Dziś buduje się z niego m.in. oczyszczalnia ścieków Czajka. W przyszłości mogłyby to być inwestycje w kanalizację czy nawet kolejne odcinki metra.
Niestety - jak tylko skończy się kroplówka z UE to rozwój gospodarczy Polski powinien znacząco zwolnić. Niestety kolejne ekipy rządzące tym krajem nadal nie wypracowały realnej strategii rozwoju, oraz jej nie wdrażają. Obawiam się, iż po ustaniu kroplówki zapanuje u nas stagnacja - wydajemy bowiem, dla przykładu praktycznie najmniej pieniędzy na rozwój i badania. Jesteśmy zatem podwykonawcą dla dużych globalnych koncernów. Polskie marki nie istnieją znacząco za granicą, nie mamy swojej Nokii, Appla, Googla, czy GE, Shella i niestety nie zapowiada się aby to się zmieniło :(

28 komentarzy:

  1. Po prostu prorocza wizja - w latach 2014-2020 UE może już nie być ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. @Sokomaniak:

    To byłby rewelacyjny scenariusz: dostać pieniądze w ramach pomocy dla biednych regionów, a nie musieć płacić później, gdy Polska sama musiałaby się dokładać do wspólnej kasy w 100% przy niewielkich dopłatach dla siebie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Oczywiście trochę żartuję: rozpad UE oznaczałby przykre turbulencje gospodarcze i zapewne nie odbiłoby się to pozytywnie na polskiej gospodarce.

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeśli fundusze z UE dodają nam (podobno) max.0,5% do PKB, jak ktoś wyliczył kiedyś, czyli defakto nic nie dają, to ich odstawienie też nie wywoła problemów.
    Problem zastoju w inwestycjach bierze się raczej z ogólnoświatowej tendencji do oszczędzania w związku z potężnym zadłużeniem wszystkiego i wszystkich.

    ukłony
    batorego komin
    Ostatnie kilka lat szybszego wzrostu nie zawdzięczamy przecież tzw. funduszom unijnym, bądźmy poważni.
    Cały świat szedł szybko do przodu, więc i nam było łatwiej.
    Teraz jak zapaść zagląda każdemu do chaty, to choćby niewiem jakie fundusze do nas leciały, to i tak g..o dadzą.
    Czy Panowie czasami nie przeceniają tej UE.
    Zapominacie o gigantycznych składkach wpłacanych przez nas do budżetu UE? o cłach też tam idących? o VACie? Ogrom pieniędzy nam wypływa do UE, a nikt o tym nie wspomina. DLACZEGO?

    ukłony
    batorego komin

    OdpowiedzUsuń
  5. @Anonimowy,

    rozumiem że skopiowałeś to skądś. To nie jest prawda, całkowicie się z tym nie zgadzam. Gdyby nie dofinansowanie, to nie ruszyło by tyle projektów infrastrukturalnych, czy innych, w tym z obszaru środowiska (oczyszczalnie ścieku itd).

    Jak znam życie to skopiowałeś to od jakiegoś fanatyka, przeciwnika UE.

    Chcę być dobrze zrozumiany - nie interesuje mnie ile dopłacamy do inwestycji, ile wpłacamy do funduszu UE, ile tracimy na na tym bo to inna sprawa. Ja tylko mówię, że gdyby nie to, to nie ruszyło by wiele inwestycji, w tym wiele szkoleń, dokształcania itd. Połowa firma która powstałą, i czerpie pieniądze z Unii, np na dokształcanie po prostu upadnie.

    OdpowiedzUsuń
  6. A niech upadnie, to sztucznie utrzymywane twory, żerują na "dokształcaniu"-następna banda złodziei.
    Urzędasów też nam napłodzili od 2004 roku, więcej niż jakakolwiek ustawa przewiduje.
    Mamy się z tego cieszyć?

    Zlituj się SiP, niczego nie kopiowałem, to są po prostu przemilczane przez wszystkich fakty.
    Inna sprawa, że jestem od zawsze wrogiem takich jedynie słusznych projektów jak UE, które pożytku zwykłym ludziom nie przynoszą żadnego, a szkody wyrządzają co niemiara.
    Szkody, którą potem niezwykle trudno naprawić.

    Inwestycje, które przeprowadzono po 2004 roku w większości zapewne zostały by przeprowadzone nawet bez pieniędzy UE, bo po prostu musiały być przeprowadzone - patrz drogi, oczyszczalnie itd
    Inną sprawą jest, że mogły być te inwestycje zrealizowane dużo taniej niż były, a nie zostały!
    DLACZEGO?
    Przykład stadionu narodowego każdy chyba zna.
    Koszt kosmicznie wysoki w porównaniu z innymi podobnymi obiektami na świecie budowanymi w tym samym czasie.
    Ktoś te pieniądze przywłaszczył/ukradł!

    Znajomy zajmuje się budową/modernizacją oczyszczalni ścieków.
    Tam też są niezłe wałki.
    Gdzie się nie oglądniesz, kradną!
    My to wszystko mamy utrzymać?
    Taki ch... jak batorego komin.
    SiP nawet nie żartuj.

    pozdrawiam
    batorego komin

    OdpowiedzUsuń
  7. SiP pisze...
    >Niestety kolejne ekipy rządzące tym krajem nadal nie wypracowały realnej strategii rozwoju, oraz jej nie >wdrażają. Obawiam się, iż po ustaniu kroplówki zapanuje u nas stagnacja …..
    To nie jest cała prawda.
    Tu winę ponoszą przede wszystkim wykształceni wyborcy, którzy dają sobą manipulować. Zadowolenie z polityki „tu i teraz” i pompowania pieniędzy tylko w tzw. centra przynosi efekty tylko „tu i teraz”. Nie interesuje ich co PO tem. Politycy, właśnie na ich potrzeby, ciągle główkują jak ich zadowolić. „Wydumali” rozwój dyfuzyjny, tzw. dwie prędkości w przeciwprądzie, tylko zapomnieli o „kablu” (światłowodzie) potrzebnym do transmisji (patrz choćby co się dzieje na PKP), a zainstalowali w to miejsce błonę półprzepuszczalną izolującą Polskę B od „bogatej” A. Na razie to jeszcze jakoś tam działa, bo ma działać → tylko do ostatnich wybiórów, a PO tem niech się już wali, jak wynika z wpisu.
    Potem powiedzą wam językiem neo-mowy - walcie się.
    PRL-bis.

    OdpowiedzUsuń
  8. SiP, zobacz ile udało się w Polsce zrobić w okresie międzywojennym bez żadnej zagranicznej "pomocy" kiedy mogliśmy liczyć tylko na siebie. Do tego dochodzi jeszcze porażająca demoralizacja, która zaszła tak daleko, że bez UE nie potrafimy już przeprowadzić praktycznie żadnej inwestycji.
    I zobacz jak absurdalnie jest rozdmuchana administracja i cała papierkologia do obsługi tej całej "pomocy" - wielki nonsens i marnotrawstwo.
    A to całe dokształcanie, o którym wspominasz, to w wielkim stopniu jedna fikcja i zwyczajne wyrzucanie pieniędzy w błoto, nic z tego pożytecznego nie wynika.

    OdpowiedzUsuń
  9. @tmx
    Z tą przedwojenną Polską to mit. Owszem były jednostki genialne, dla mnie to przede wszystkim Eugeniusz Kwiatkowski, ale realia były podobne do dzisiejszych - najbardziej zacofany kraj w regionie, wszechobecna korupcja i ruski bałagan.

    Liczne mniejszości wrogo (z wzajemnością) nastawione do polskiego nacjonalizmu. Niedawno na Wykopie był świetny reportaż o Polsce z przedwojennego Time'a, w którym obraz Polski jawi się zupełnie inaczej, niż przedstawia się to dzisiaj.

    W opinii mieszkańców kraj przejściowy, bez perspektyw, z bogatą nieliczną oligarchią, ludzie mentalnie (po 20 latach) w czasach zaborów.

    OdpowiedzUsuń
  10. @Batorego komin



    Nie zarzucałem Ci kopiowania ot tak po prostu. Wydawało mi się to przeklejone gdyż wewnątrz komentarza dwa razy się podpisałeś. Wyglądało jak dwa złączone komentarze, tj przeklejone.
    Zgadzam się że połowa firm żeruje na dotacjach. Właśnie dlatego twierdzę że to transferowanie pieniędzy na złe projekty, nierentowne w normalnej sytuacji. Pieniądze trafiają do kogś, ten robi z tym obrót, daje zlecenia do wujka Staszka. Wszyscy są zarobieni, ale de facto mało co konkretnego powstało, albo nawet jest strata. Oczywiście nie jest tak zawsze ale bardzo często. Ogólnie dotacje to duże miejsce do nadużyć.



    Równiez nie jestem zwolennikiem dotacji - uważam je wręcz za szkodliwe z w/w powodów.



    Inwestycje o któych mówisz nie koniecznie były by przeprowadzone bo co jak co UE dołożyła połowe. Były by może one jednak odroczone w czasie, bardziej rozłożone bo po prostu budżet by tego nie udźwignął. To z kolei spowodowało by niższe koszty budowy z uwagi na fakt, iż w tym samym czasie nie budowano by czy projektowano danej rzeczy, tak samo jak nagle nie było by wysypu szkoleń i ssania na pracowników do ich przeprowadzenia.


    Wałki (lody) o których piszesz zdarzają się wszedzie. Dobrym przykładem degeneracji naszego państwa jest kolei. Przez 20 la II RP połączono trzy zabory, pociągi były dobre a podróż do Gdańska z Warszawy trwała krócej niż dzisiaj. Obecnie w III RP nic się nie zmieniło przez 20 lat a jest wręcz gorzej w wielu miejscach.



    @LJ3
    Pełna zgoda z manipulacją. Jak powiedział Słońce Peru, liczy się woda w kranie, i brak wizji.



    @tmx
    W czasie II RP były inne czasy, wtedy politykom i oficjelom zależało na rozwoju - przede wszystkim mieli wizje rozwoju i byli ambitni - teraz masz polityke - "ciepłej wody w kranie".


    Zgadzam się co do administracji - żenada. Powinni ciąć, co ciekawe Rosjanie potrafią:
    http://www.bloomberg.com/news/2011-01-03/russia-to-reduce-number-of-government-officials-20-by-2013.html


    Wcześniej odpisałem Batorego Komin, że zgadzam się że dotacje w dużym udziale to transfer gotówki - wszyscy zarobieni, firma na stratach, ale pieniądz poszedł.

    OdpowiedzUsuń
  11. @dedek
    Daj linka, dzięki.

    Ja lubię patrzeć na cyfry, popatrz ile wtedy trwała podróż, a ile dzisiaj z WAW do GDA itp. Liczby nie kłamią:)

    OdpowiedzUsuń
  12. @dedek
    Porównaj budowę portu w Gdyni z dzisiejszą farsą gazoportu, budowę magistrali węglowej z dzisiejszym rozkładem kolei czy jakość stanowionego prawa (choćby Kodeks Handlowy) do obecnych gniotów produkowanych przez tzw. posłów. Zobacz na stan nauki, w pewnych dziedzinach na światowym poziomie (Banach) i porównaj ze stanem obecnym.
    Wiesz, że w przedwojennej Polsce jako jednym z niewielu wówczas krajów prowadzono już próbne transmisje telewizyjne oparte na własnych badaniach?
    I to wszystko w niemal skrajnie niekorzystnych warunkach, przy konieczności scalenia państwa z trzech różnych kawałków, po wyczerpującej wojnie z bolszewią i potężnych mniejszościach nieprzychylnie nastawionych do Państwa Polskiego, jak sam zresztą zauważyłeś.

    Gdy dzisiaj na to spojrzeć i porównać tamto 20-to lecie z obecnym (od tzw. odzyskania niepodległości w 89r) to jest niemal idealne przeciwieństwo. Absolutny szok. To tak wygląda jakbyśmy się teraz poruszali w dokładnie przeciwną stronę na osi czasu, z historii wiadomo co niestety jest dalej.

    Ten tekst z Time'a to kopia propagandy niemieckiej o Polsce jako państwie przejściowym i słynnym "bękartem Wersalu" na czele. Bo wówczas też mieliśmy "przyjaciół", tak jak i obecnie, tyle że wtedy nam nie "pomagali", ani myśmy się o ich "pomoc" nie łasili i dzięki temu udawało się coś w kraju osiągnąć. Dasz głowę, że dzisiaj już nie jesteśmy przez tzw. Zachód postrzegani jako państwo przejściowe? Bo ja niestety nie :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Here you are:
    http://www.ahistoria.pl/index.php/2010/10/reportaz-z-miedzywojennej-polski/

    pozdr

    PS Lux Torpeda ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. @tmx
    Dokładnie tak uważam, jak napisałeś pod koniec. Co gorsza nie identyfikuję się już z "moim" państwem, uważam je za kontynuację ruskiego zaboru. Długo wierzyłem, że można tu coś osiągnąć, zbudować, niestety zarządzająca nami hałastra wyznaczyła dla Polaków pewien pułap, powyżej którego przy pomocy obcych wywiadów Polaczków się ucina.

    Wiem, że brzmi to jak teoria spiskowa, ale wbrew pozorom jest bardzo proste. Silniejszy zjada słabszego, mamy 2 sąsiadów, w których długofalowym interesie nie leży istnienie takiego "bękarta" jak Polska.

    Śmieszy mnie naiwność Polaków w stosunku do Niemiec, gwarantuję, że w ciągu 100 lat granica będzie przebiegać podobnie jak przed wojną. Dojdzie zwyczajnie do kolejnej germanizacji Pomorza Zach., Ziemi Lubuskiej i Śląska. Już teraz wiele tych terenów gospodarczo należy do Reichu. Jeszcze lepszy motyw był w latach 90-tych, gdy RFN masowo wydawał Polakom obywatelstwo. Nim się Wawka skapnęła, mieliśmy już 3mln Niemców.

    Schemat działania jest prosty - torpedować wszelkie działania Polaków, a potem ogłaszać światu, że Polacy znowu się nie umieli zorganizować.

    Przy okazji polecam link:

    http://www.kwbkonin.pl/index.php/aktualnosci/art87,list-otwarty-kopalni-konin-do-organizacji-greenpeace.html

    albo poczytać, jak załatwili budowę gazoportu kładąc Nordstream.

    Tutaj niestety może pomóc tylko noc długich noży, nie w sensie dosłownym wyżynania, tylko działanie jakiegoś fanatyka pokroju Macierewicza, który rozgoni agenturę, 90% urzędów, polowanie na czarownice itp. W białych rękawiczkach, a nie jak Jaro bez ładu ni składu.

    Inteligentny i charyzmatyczny mąż stanu, jeszcze stać nas, by być czymś więcej niż pionkiem. To mówię ja, który w 2007 wierzył w Tuska i jego ściemę o państwie wolnym, prorynkowym, które uwolni energię Polaków od biurokracji i "prawa".

    Dziś Polska to 2 wielkie plany redukcji administracji o 10%, które zakończyły się zatrudnieniem tyluż nowych urzędasów. Dlatego jak najszybciej musimy dostać po dupie, bo tylko ból może wyprowadzić młodych na ulicę.

    OdpowiedzUsuń
  15. @dedek
    to w ogólności się zgadzamy, tutaj faktycznie byłoby potrzebne jakieś potężne "trzęsienie ziemi" żeby zmienić kierunek.
    Niedobrze się robi słysząc wyścigi w zapewnieniach naszych plastikowych mężyków stanu jak to rzekomo "Polska rośnie w siłę" i "coraz bardziej się liczy". Im szybciej idziemy na dno tym gorliwiej zapewniają.

    Co do gazoportu to nie sposób zrozumieć jak w ogóle można było wybrać lokalizację tak strategicznej inwestycji w miejscu tak fatalnie podatnym na blokadę przez naszych europejskich "przyjaciół". Nie kupuję żadnego tłumaczenia głupotą, na pewnym etapie ktoś musiał za tym bardzo intensywnie lobbować, a to oznacza ni mniej ni więcej tylko tyle, że nasz polski kontrwywiad to fikcja i po prostu nie istnieje.

    Na razie wiele wydaje się wskazywać na to, że chyba niestety historia znowu się powtórzy. Na odcinku mniejszości już zresztą widać próby aktywizacji różnej maści ruchów autonomicznych, a to pewnie dopiero początek. Przy braku kontrwywiadu, a podejrzewam, że również przy cichym przyzwoleniu władzy, już wiadomo jak to się kiedyś skończy.

    OdpowiedzUsuń
  16. a tutaj o głośnej rządowej redukcji administracji w praktyce:

    "Miało być 20 tys. etatów w administracji mniej, będzie 30 tys. więcej. Budżet zapłaci 2,4 mld zł rocznie. Tyle zostało z rządowego planu cięć w urzędach."
    http://wiadomosci.dziennik.pl/wydarzenia/artykuly/316753,tak-spuchnie-administracja-tysiace-nowych-etatow.html

    OdpowiedzUsuń
  17. @ SiP @ tmx
    Macie rację. Ale czego można się spodziewać po postkomunie ? Nawyki do propagandy sukcesu, kręcenia lodów i wyszukiwania, i tępienia reakcji anty neo-nowych (uprzednio komuny) pozostały.
    Jednak jedno jest ważne „tu i teraz” upadła całkowicie moralność. To co teraz jest wyśmiewane, wyszydzane jako relikt przeszłości, w II RP jednak było normą – słowo i honor były więcej warte niż kasa. II RP była oparta o twarde moralne fundamenty i wszystkim zleżało na „sile” i suwerenności państwa. Nikt nie zabiegał, jak bezdomny pies pod stołem, skomląc o miłe słowo i klepanie PO plecach na wschodzie i zachodzie. Teraz widzimy fanfary, a potem przemykanie korytarzami w Brukseli i miłe uśmiechy. Fakt – jest miło. Miło było i ma być ? Do czego to doprowadzi ?

    @dedek
    >Dlatego jak najszybciej musimy dostać po dupie, bo tylko ból może wyprowadzić młodych na ulicę.

    To powtarzam ciągle młodym wykształconym, gdy z nimi rozmawiam, zapatrzonym ślepo w neo-nowe 20 lecie, które dla mnie coraz bardziej przekształca się w PRL-bis. Tylko kasa, a raczej jej brak do nich może przemówić. Czekam więc cierpliwie, gdyż …..

    @ tmx
    Historia lubi się powtarzać.

    OdpowiedzUsuń
  18. @TMX
    Dzięki za linka o administracji, to jest tragifarsa:
    "Już w trakcie sejmowych prac nad ustawą urzędy zatrudniały nowych pracowników. Sztucznie zwiększały stan osobowy
    , żeby po wejściu w życie nowego prawa i obowiązkowych zwolnień móc utrzymać wcześniejszą liczbę urzędników."

    OdpowiedzUsuń
  19. Ja tam nie wierze w to co pokazuja w oficjalnych mediach, gazetach, telewizji. Ale tak apropo , zauwazyliscie moze jak reaguja politycy na wszelkie proby stworzenia jakiejkolwiek nowej jakosci w polityce, czy jak kiedys byla koncepcja Dutkiewicza, czy teraz PJN, czy Korwin-Mikke ktory nie potrafi sie przebic bo w sondazach daja mu 1%. Reaguja w taki sposob, ze kazda taka inicjatywa nie ma sensu, po co to, oni nie maja struktur w terenie, wysmiewaja i marginalizuja. Jak tak dalej pojdzie nic sie w tym kraju nie zmieni.

    Michal

    OdpowiedzUsuń
  20. Czarnecki: Polska może wpaść w tarapaty
    "Gdy skończą się wielkie pieniądze z prywatyzacji i Unii, Polska może wpaść w tarapaty" - twierdzi Leszek Czarnecki w rozmowie z "Pulsem Biznesu".

    Uznany, przez czytelników gazety, za Przedsiębiorcę Roku 2010, biznesmen twierdzi, że nasz rząd nie potrafi obecnie dobrze komunikować się zarówno ze społeczeństwem, jak i z właścicielami dużych firm.

    Czarnecki dostrzega brak długofalowego myślenia przy podejmowaniu kolejnych decyzji, czyli chociażby podwyżce stawki VAT lub zmniejszeniu wielkości wpłat do OFE. Są podejmowane jedynie doraźne interwencje, zaś nikt nie myśli o ich skutkach w przyszłości.

    "Nie zmieniamy struktury naszych kosztów, większość z nich ma charakter stały i bez reform nie zniknie w przyszłości. Zatem po zmniejszeniu przychodów deficyt może zacząć gwałtownie rosnąć, prawdopodobnie po 2014, może 2015 roku" - obawia się jeden z największych, polskich biznesmenów.

    Jednocześnie Czarnecki wierzy w siłę strefy euro, w to, że wyjdzie ona obronną ręką z kryzysu. Chciałby też, aby Polska jak najszybciej przyjęła wspólną walutę.

    "Chcę wierzyć, że minister finansów wie, co robi" - zdradza "Pulsowi Biznesu" swoje wątpliwości Leszek Czarnecki.
    http://biznes.onet.pl/czarnecki-polska-moze-wpasc-w-tarapaty,18543,4111718,1,prasa-detal

    OdpowiedzUsuń
  21. Samorządy obawiają się, że stracą na rządowej reformie OFE
    Część samorządów nie wyklucza, że zaskarży do Trybunału Konstytucyjnego zasady finansowania samorządów. Boją się bowiem, że z powodu rządowej reformy OFE stracą pieniądze.

    Chodzi o ulgę w PIT-cie, którą mają dostać osoby inwestujące w nowe konta zabezpieczenia emerytalnego. Pieniądze zbierane w ramach PIT-u zasilają także samorządy.

    Gminy powinny w tym roku dostać 14 mld a powiaty 4 mld zł. Ulga oferowana przy reformie OFE uszczupli te fundusze - ostrzega Ryszard Grobelny, prezydent Poznania. Świetny projekt - o tyle wzrośnie deficyt w samorządach - podkreśla Grobelny.

    Na razie trudno wyliczyć, ile stracą samorządy, ale włodarze miast i gmin mają złe doświadczenia, bo ich długi drastycznie wzrosły, gdy dwa lata temu obniżono stawki PIT. Przekonywano, że wzrost gospodarczy pokryje nam te straty, okazało się to nieprawdą - mówi prezydent Krakowa Jacek Majchrowski. To miasto straciło w ten sposób 120 mln zł.
    Reklama

    Samorządowcy podkreślają, że rząd przerzuca na ich barki kolejne zadania: szkoły, szpitale, żłobki. Dlatego niektóre samorządy nie wykluczają zaskarżenia zasad finansowania samorządów do Trybunału Konstytucyjnego.
    Resort finansów nie widzi problemu

    Ministerstwo Finansów przyznaje, że samorządy dostaną mniej. Twierdzi jednak, że w przyszłości dostaną więcej, bo wypłacając pieniądze odłożone na kontach zabezpieczenia emerytalnego podatnicy zapłacą kiedyś podatek. Te środki będą opodatkowane, czyli one wrócą w dłużej perspektywie do samorządu -podkreśla Magdalena Kobos z resortu finansów.

    Kobos twierdzi, że samorządy zapominają, że w ostatnich latach ich dochody z PIT-ów wzrosły, bo zlikwidowano większość ulg i obniżono składkę rentową. Samorządy otrzymywały od 2001 r. coraz więcej pieniędzy z PIT. Od 2001 roku do 2014 r. prognozujemy, że to będą wpływy wyższe o kilkadziesiąt miliardów złotych - podkreśla.

    Rzeczniczka MF dodaje, że samorządy muszą też pamiętać o nadrzędnym celu reformy OFE i wprowadzanej ulgi - o zachęceniu obywateli do oszczędzania na emeryturę. Obywatele samorządu to obywatele państwa a cel jest nadrzędny - mówi Magdalena Kobos.

    http://www.rmf24.pl/ekonomia/news-samorzady-obawiaja-sie-ze-straca-na-rzadowej-reformie-ofe,nId,329249

    OdpowiedzUsuń
  22. Inwestycje w samorządach zostaną zahamowane

    Rosnące zadłużenie polskich samorządów wymusza wprowadzenie nowej reguły wydatkowej, która znacząco ograniczy rozmach inwestycyjny w regionach
    Zgodnie z opublikowanymi przez Ministerstwo Finansów danymi deficyt budżetowy w jednostkach samorządu terytorialnego w 2010 roku wyniósł 14,6 mld zł wobec 13 mld zł w 2009 roku. Był tym samym najwyższy w historii. Ekonomiści podkreślają, że w kolejnych latach podobny przypadek już się nie zdarzy.

    - Zapisana w ustawie o finansach publicznych reguła ograniczająca wydatki na obsługę i spłatę zadłużenia będzie istotnie ograniczać wzrost zadłużenia samorządów - mówi Jakub Borowski, główny ekonomista Invest Banku. - Przyczyni się to do konieczności ograniczenia przez samorządy wydatków majątkowych na inwestycje w kolejnych latach.

    Widać to już w prognozach wielkości wydatków na inwestycje przedstawionych przez miasta na lata 2011-2015. - Zgodnie z naszymi obliczeniami najsilniejsze cięcia wydatków inwestycyjnych planuje Białystok (o 100 proc. w 2015 r. w porównaniu do 2011 r.), Bydgoszcz (96,1 proc.) i Warszawa (89,5 proc.) - wyjaśnia Borowski. - Szacujemy, że oczekiwany spadek wydatków majątkowych na inwestycje w samorządach przełoży się na obniżenie nakładów brutto na środki trwałe pomiędzy 2011 a 2015 r. o 5-6 proc.

    Ekonomiści dodają, że to istotny czynnik ryzyka w dół dla dynamiki PKB począwszy od połowy 2012 roku. W warunkach powolnego wzrostu inwestycji przedsiębiorstw i umiarkowanego wzrostu inwestycji gospodarstw domowych, realna dynamika nakładów brutto na środki trwałe w gospodarce może przejściowo ukształtować się na poziomie nieznacznie wyższym od zera. - Oznaczałoby to znaczące prawdopodobieństwo obniżenia realnej dynamiki PKB poniżej 4 proc. r/r w 2013 roku i zakończenia cyklu zacieśniania polityki pieniężnej w drugiej połowie przyszłego roku - dodaje ekonomista Invest Banku.
    http://www.rp.pl/artykul/630168_Samorzady-zaciskaja-pasa.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Długi miast sięgną 28 mld zł
    http://www.rp.pl/artykul/548326,630397_Dlugi-miast-siegna-28-mld-zl.html

    Nie można odbierać szansy samorządom
    http://www.rp.pl/artykul/9158,630226_Krakowiak--Nie-mozna-odbierac--szansy-samorzadom.html

    Długi miast ostro w górę
    http://www.rp.pl/artykul/630368_Dlugi-miast-ostro-w-gore.html

    OdpowiedzUsuń
  24. Powiedzmy sobie wprost, że jesteśmy na mega stimulusie od paru lat. Dyskusje o tym czy środki są wydawane z głową czy nie to inny zupełnie temat.

    A zadłużenie rośnie błyskawicznie, bo do kasy z unii trzeba mieć wkład własny których samorządy nie mają i rżną kredyty w takiej czy innej formie. Środki z Unii mogą sobie być i następne 100 lat, co z tego jak za 2-3 samorządy wyrżną o bariere 60% długu. Zresztą sporo miast już do niej dobiło.

    A Rostowski i tak im przyciął możliwości bo zminił definicje zadłużenia. O co szumi teraz PJN i lewica np:
    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/szkodliwe;rozporzadzenie;rostowskiego,247,0,793591.html


    Tak czy siak, kasa się kręci a mówimy o ponad 200 mld PLN w przeciągu paru lat.
    http://www.funduszeeuropejskie.gov.pl/AnalizyRaportyPodsumowania/Documents/Zestawienie_20.03.2011.pdf

    Zastanówcie się przez chwile, ile w przeciągu ostatnich 3-4 lat, osób które znacie miało robotę z powodu tych właśnie środków i nie chodzi mi teraz tylko o samorządy, prywatne firmy też masowo z tego korzystają. Inaczej. Ile osób nie miało do czynienia za złotówkami które w taki czy inny sposób nie płynęły z powodu tych funduszy ?

    Kanalizacje, drogi, informatyzacja, szkolenia ta kasa jest wszędzie. Fakt, że często wydawana do bani ale pieniądze płyną.
    I to się już niedługo znacząco zmniejszy.

    OdpowiedzUsuń
  25. Rafał Dutkiewicz pisze do Jacka Rostowskiego | rp.pl
    Wbrew zdrowemu rozsądkowi
    Naprawiając finanse publiczne, chce Pan zdusić życie samorządów. To błędna droga, Panie Ministrze! – pisze prezydent Wrocławia do Jacka Rostowskiego
    http://www.rp.pl/artykul/642113_Dutkiewicz--Wbrew-zdrowemu-rozsadkowi.html

    OdpowiedzUsuń
  26. Adam Duda o ukrywaniu długu w Samorządach:
    http://www.adamduda.pl/2011/04/13/innowacyjny-budzet/

    OdpowiedzUsuń
  27. 1/2
    Były mosty, będą spinacze
    Urzędnicy nie rozstrzygają już przetargów na trasy, mosty i stacje metra. Zajmują się za to zamówieniami na... materiały biurowe. Czy kiedy skończą się wielkie budowy, Warszawę czekają lata zastoju?
    Jeszcze rok temu Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych przekraczał wydatkami inwestycyjnymi miliard złotych. Dzisiaj jedyny toczący się przetarg na roboty budowlano-montażowe dotyczy... remontu budynku biurowego przy ul. Sokratesa 15. To nowa siedziba drogowców, do której mają się przenieść w przyszłym roku.

    – Do 2013 albo 2014 r. zakres inwestycji będzie zmniejszony – przyznaje wiceprezydent Warszawy Michał Olszewski.

    Budowy tylko z rozpędu

    Obecnie mamy w Warszawie końcówkę inwestycyjnego boomu. Jak wyliczył ratusz, wartość przedsięwzięć realizowanych na terenie Warszawy przez miejskich i rządowych inwestorów w latach 2007 – 2012 to rekordowe 33 mld zł.

    – Wszystkie rozpoczęte inwestycje doprowadzimy do końca. Musiałaby wybuchnąć wojna, żebyśmy nie dali rady – twierdzi wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz.

    – Po ich zakończeniu pakiet zamówień zmniejszy się w związku z kryzysem.

    Różnica jest szokująca.

    W Wieloletnim Planie Inwestycyjnym drogowcy dostali na 2010 r. aż 1 mld 495 mln zł (ostatecznie wydali ponad miliard). Dziś o takich kwotach można tylko pomarzyć. W przyszłym roku Zarząd Miejskich Inwestycji Drogowych ma wydać zaledwie 234 mln zł – na zakończenie budowy ul. Nowolazurowej oraz remont Marsa i Górczewskiej.

    Z nowych inwestycji ruszy tylko „drobnica": przebudowa tzw. serka bielańskiego za 15 mln zł i ul. Kleszczowej (z tą ostatnią też nie wiadomo, bo ratusz wysupłał na nią na razie tylko 5 mln zł, a to za mało).

    Ostro hamuje też Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad. Obecnie na Mazowszu GDDKiA buduje 130 km dróg za łączną kwotę 6 mld zł. To najwięcej w historii. W tej puli mamy m.in. trasy szykowane na Euro 2012, np. autostradę A2 Łódź – Warszawa, południową obwodnicę S2 z Konotopy do ul. Puławskiej oraz Trasę Toruńską S8 od mostu Grota-Roweckiego do Marek.

    Specjaliści od zamówień publicznych z GDDKiA się nudzą. Zamiast pracować nad kontynuacją obwodnicy ekspresowej, ogłaszają zamówienia publiczne m.in. na oczyszczanie przepustów dla zwierząt pod drogami krajowymi.

    – Koncentrujemy się na kończeniu rekordowych inwestycji. Na razie nie szykujemy przetargów na nowe budowy – mówi Małgorzata Tarnowska z mazowieckiej GDDKiA.

    Co z remontem mostu Grota oraz budową tras pod Ursynowem i przez Wesołą, bez których obwodnica się nie domknie? Drogowcy rozkładają ręce. Inwestycyjną działalność zawiesili do czasu aktualizacji przez Ministerstwo Infrastruktury planów budowy dróg krajowych w związku z kryzysem.

    Bilon zamiast frezowania

    Wizytówką Zarządu Dróg Miejskich były od lat weekendowe frezowania, dzięki którym udało się doprowadzić do ładu dwie trzecie ulic. W 2008 r. władze Warszawy wydały na ten cel 100 mln zł. W tym kwota jest trzy razy mniejsza. Od wiosny zdarzył się tylko jeden weekend, podczas którego były remontowane trzy ulice jednocześnie. Zwykle w tym roku frezuje się jedną ulicę albo żadnej.

    OdpowiedzUsuń
  28. 2/2

    Nie wiadomo, czy znajdą się jakiekolwiek pieniądze na frezowanie w przyszłym roku. Na razie ZDM zajmuje się ogłaszaniem przetargów m.in. na „kompleksową obsługę kolekcji bilonu z parkomatów".

    Tramwaje Warszawskie remontują tory na Zielenieckiej za 60 mln zł i projektują trasę na Bemowie za 40 mln zł. Nie ma jednak u nich śladu po przetargu na tory z mostu Północnego na Tarchomin. Szukają za to w przetargach dostawców mebli biurowych (z montażem), części do młotów udarowych i posiłków profilaktycznych.

    Metro Warszawskie buduje obecnie drugą linię między rondem Daszyńskiego i Dworcem Wileńskim. To największa inwestycja samorządowa w Polsce warta 4 mld 117 mln zł.

    Nie trwają jednak nawet przygotowania do zapowiadanych przetargów na wydłużenie metra w stronę Bródna i Bemowa.

    – Ciągłość budowy metra to dla nas priorytet. Bardzo wiele zależy od koniunktury gospodarczej i unijnego budżetu na lata 2014 – 2020 – mówi wiceprezydent Olszewski.
    Przetargi w odwrocie

    „Cenowa wojna o Marsa", „Walka koncernów o metro", „Wiadukt na Andersa zablokowany w przetargu" – to tytuły naszych tekstów sprzed lat. Dzisiaj przetargów na duże inwestycje prawie nie ma. Specjaliści z działów zamówień publicznych, którzy jeszcze niedawno zmagali się z przetargowymi trickami prawników wielkich koncernów, dziś zajmują się małymi zamówieniami albo są przekierowywani do innych zadań. Najwięksi publiczni inwestorzy nie chcą ich zwalniać, mając nadzieję na odblokowanie strumienia budów dzięki dotacjom z UE.

    http://www.zw.com.pl/artykul/2,642392_Byly-mosty--beda-spinacze.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP