18 stycznia 2011

Sprawa RnS - aktualizacja po posiedzeniu RM - zmiany - MF chciałoby spadkow cen mieszkań!!!

Dzisiaj spotkała się Rada Ministrów celem przedyskutowania zmian w projekcie RnS (kliknij dla otrzymania moich wpisów w temacie RnS na tym blogu). Przypomnę tylko króciutko, że 17 grudnia 2010 skierowano projekt ustawy do rozpatrzenia przez Radę Ministrów. Na stronie MI pojawiły się jednak zmiany przy projekcie RnS, które szeroko skomentowałem tutaj. W podsumowaniu napisałem: "Wydaje się, iż to współczynnik 1.1 może zostać wybrany w ostatecznym projekcie ustawy - wilk trochę syty (MF) i owca cała (MI). Premier D.Tusk znowu pokaże się jako bohater, niczym Putin, i pogrozi paluszkiem, tym razem jednak nie do OFE. Na 99% nie zostanie przyjęty przelicznik 1.0, gdyż prawie całkowicie eliminuje on program RnS - takie rekomendacje składało MF czy NBP z uwagi na zadłużenie naszego kraju. Ja jestem jego zwolennikiem, ale wątpię aby 1.0 został zaakceptowany." Dzisiaj znamy już decyzję podjętą na RM, ze strony KPRM:
Projekt ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania, przedłożony przez ministra infrastruktury.
Jedna z ważniejszych zmian przewiduje zmniejszenie mnożnika kształtującego poziom limitu cenowo-kosztowego, uprawniającego do skorzystania z dopłat do oprocentowania kredytów preferencyjnych, z 1,4 do 1,1. Mnożnik wyznacza limit cenowo-kosztowy w powiązaniu z wysokością średniego wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, ogłaszanego przez wojewodów. Jednocześnie rząd nie zaakceptował propozycji rozszerzenia programu na jednoosobowe gospodarstwa domowe.
Zgodnie z projektem, dopłata do oprocentowania kredytu preferencyjnego obejmie tylko rynek pierwotny mieszkań, wyłączono z niego wtórny rynek nieruchomości. Nowe przepisy przewidują pozostawienie możliwości udzielenia kredytu preferencyjnego na inwestycje, w wyniku których powstanie dom jednorodzinny. Chodzi tu nie tylko o budowę domków jednorodzinnych, ale również o przebudowę budynku o charakterze niemieszkalnym, w wyniku której powstanie budynek mieszkalny. W projekcie nowelizacji ustawy określono przypadki, w których nastąpi wstrzymanie wypłaty dopłat do oprocentowania. Chodzi m.in. o sytuacje, w których docelowy kredytobiorca, beneficjent pomocy, uzyskał prawa własności lub współwłasności innego lokalu mieszkalnego lub budynku mieszkalnego, spółdzielczego własnościowego prawa do lokalu w całości lub w części. Nie dotyczyłoby to nabycia praw w drodze spadku. Ponadto dopłaty nie będą udzielane, gdy nastąpi zmiana sposobu użytkowania mieszkania lub domu, na budowę których został udzielony kredyt. Określono, że przyjmowanie wniosków na udzielenie kredytów preferencyjnych zakończy się 31 grudnia 2012 r.
Niewiadomą jest jednak dla mnie ewentualne ograniczenie co do wieku uczestnika programu. Z telewizji (Teleexpress, wiadomości TVP 1, 19.30) dowiedziałem się bowiem, iż pozostało wymaganie na maksymalny wiek kredytobiorców - 35 lat. Nigdzie indziej o tym jednak nie wspomniano - ani na stronach KPRM, ani w komunikatach PAP. Jeśli ktoś ma oficjalne info potwierdzające powyższe wnioski z telewizji proszę o komentarz pod wpisem.
Dla przypomnienia małe prognozy MI - jak ma spaść przyznawanie kredytów w związku ze zmianami wskaźnika na 1.2 (przy czym wiemy już, że będzie to 1.1.):
  • dodanie jednoosobowych gospodarstw domowych zwiększy ilość nowych kredytów o 20% w stosunku do ilości dopłat w przypadku braku zmian w ustawie
  • dodanie ograniczenia wiekowego zmniejszy ilość nowych kredytów o 25% w stosunku do ilości dopłat w przypadku braku zmian w ustawie
  • zmniejszenie wskaźnika z 1.4 do 1.2 zmniejszy ilość nowych kredytów o 10% w stosunku do ilości dopłat w przypadku braku zmian w ustawie
  • skierowanie programu tylko na rynek pierwotny zmniejszy ilość nowych kredytów o 35% w stosunku do ilości dopłat w przypadku braku zmian w ustawie (przy czym założenie zmian opracowano na bazie ograniczenia dostępu do rynku wtórnego od 1 lipca 2011 roku. Zmiany jednak wprowadzają zmiany od 1 stycznia 2011)
Pierwszy przypadek odpada, gdyż nie został zaakceptowany. Pozostałe trzy są prawdziwe przy czym wskaźnik zmniejszono do 1.1 a nie 1.2 więc procentowy spadek może być większy. Można zatem założyć, iż spadek ilości kredytów wyniesie (35+10+25) co najmniej 70%, jeśli nie więcej. Gdyby kogoś interesowało jak współczynnik wpłynie na pułap ceny mieszkań , które kwalifikują się do RnS to zapraszam do poprzedniego wpisu, a szczególnie do: załącznik 1 - limity załącznik 2 - ceny do limitów
Teraz pytanie, co dalej? Wg mnie, projekt ustawy trzeba poprawić (bo na obradach RM zaakceptowano ją z innymi parametrami) zatem nie pojawi się na obradach sejmu już 19-20 stycznia (należy przecież przygotować druki itd), szczególnie że porządek obrad został już ustalony na najbliższe posiedzenie. Pozostałe terminy obrad sejmu:

LUTY 2011

2, 3, 4 lutego 2011 r. (środa-piątek)
23, 24, 25 lutego 2011 r. (środa-piątek)

MARZEC/KWIECIEŃ 2011

2, 3, 4 marca 2011 r. (środa-piątek)
16, 17, 18 marca 2011 r. (środa-piątek)
30, 31 marca, 1 kwietnia 2011 r. (środa-piąte
Myślę, że sprawa RnS pojawi się raczej pod koniec lutego, bądź na początku marca na obradach sejmu. Następnie tradycyjna ścieżka, podpis, vacatio legis 14 dni i może, powtarzam może uda się by nowe przepisy weszły w życie 1 kwietnia 2011. To jest wariant w mojej ocenie lekko optymistyczny. Pamiętajmy, że to ustawa jedna z wielu więc nie ma żadnego musu by ją szybko zaimplementować. Pośrednicy i deweloperzy - przeciwnie - będą na pewno mieć wysokie ciśnienie na wiosnę by sprzedaż jak najwięcej mieszkań, a sprawa nie będzie łatwa gdyż już rośnie WIBOR w związku z zapowiadanymi podwyżkami stóp procentowych (zacznie się właśnie cykl ich podwyżek, zatem koszty kredytu będą rosnąć). Zatem jestem pewien, iż pojawią się różnego rodzaju artykuły, przed drastyczną obniżką wskaźników do 1.1. Na koniec zostawiłem Wam mały smakołyk:) Po raz pierwszy jestem zadowolony z pisma Ministerstwa Finansów do Sekretarza Rady Ministrów, z dnia 17 stycznia 2011. Pismo jest dostępne tutaj, ale i na mojej stronie w docstoc tutaj.
W piśmie tym MF wskazuje dlaczego MI myli się co do wniosków i dlatego też należy wnieść poprawki do projektu RnS. Na samym początku mamy wskazanie błędów prawno/legislacyjnych. Zgodnie bowiem z ustawą o finansach publicznych (wraz z późniejszymi zmianami) do każdego projektu ustawy, który zmienia poziom wydatków, należy dołączyć szczegółowe wyliczenia takie jak:
  • określenie maksymalnego limitu tych wydatków, wyrażonego kwotowo, na okres 10 lat budżetowych wykonywania ustawy, oddzielnie dla każdego roku, poczynając od pierwszego roku planowania wejścia w życie ustawy
  • określenie w uzasadnieniu wysokości skutków finansowych oraz wskazania źródeł ich sfinansowania, a także opisu celów nowych zadań i mierników określających stopień celów,
  • zdefiniowanie mechanizmów korygujących, mających zastosowanie w przypadku przekroczenia lub zagrożenia przekroczenia [...] maksymalnego limitu wydatków [....]
MF wskazuje przy tym, iż projekt mógłby być rozważany przez RM po wprowadzeniu autopoprawki. Gdyby się to nie stało to MF prosiłoby by o zdjęcie projektu ustawy z porządku obrad RM! (ufffff.....). MF w ramach współpracy z MI zaproponuje mechanizm korygujący, o którym mowa w art. 50 ust. 4 ustawy o finansach publicznych, w terminie do 20.01.2011. Podkreślić jednak należy, że uzupełnienie projektu ustawy w zakresie wymaganym przez art. 50 ustawy o finansach publicznych nie zmieni NEGATYWNEGO stanowiska MF w przedmiocie rozszerzenia zakresu podmiotowego programu RnS o osoby samotne nie pozostające w związku małżeńskim.
Na marginesie tylko dodam, że chociażby z w/w powodów sprawa nie trafi na obrady sejmu w styczniu 2011. MF podtrzymało w mocy swoje pisma, w których wskazuje iż w programie wskaźnik powinien wynieść 1.0. I uwaga uwaga, last but not least, MF zależy na obniżce cen nieruchomości!!! Pozwolę sobie zacytować:
"Propozycja MI obniżenia współczynnika do poziomu 1.2 nie jest optymalna z punktu widzenia gospodarstw domowych (beneficjentów programu Rns), gdyż zablokuje konieczną korektę cen w tych ośrodkach, gdzie występuje nadwyżka podaży mieszkań nad popytem (przyp.SiP - np. Warszawa), a dotychczasowe korekty cen transakcyjnych były nieznaczne. W efekcie wiele gospodarstw domowych nie będzie zdolnych do zakupu mieszkania przy obecnie wysokiej cenie jednego metra kwadratowego mieszkania/domu."
W ostatnim punkcie listu MF przypomina pisma i wyliczenia NBP na temat kosztów mieszkania. Wskazuje przy tym, iż deweloperzy mają miejsce do obniżenia cen. Cytuję jedynie mały fragment: "Dopiero analiza struktury ceny metra kwadratowego przeciętnego mieszkania (przeprowadzona na podstawie Raportu o sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce opracowana przez NBP) w porównaniu z wielkością limitu cenowego programu RnS na przykładzie III kwartału 2010 r. odpowiada na pytanie, czy jest możliwe obniżenie limitu. Analizując realia cenowe w różnych ośrodkach miejskich, zdaniem MF, pomimo obniżenia limitu cenowego programu RnS do poziomu wartości wskaźników cenowych ogłaszanych przez wojewodów (limit mnożnika 1.0) sprzedaż mieszkań w dalszym ciągu będzie rentowna przy średnich cenach." Jednym słowem, MF potwierdza to co wiemy, iż marże deweloperów są bardzo duże i spokojnie cena mieszkania mogłaby się kształtować w Warszawie w wysokości 6tys pln. I na koniec zdanie za które uważam należą się brawa dla MF: "Argument MI, że ustalenie tego współczynnika na niższych poziomach (niż 1,2) może spowodować wykluczenie z ofery spełniające warunki ustawowe znaczącej liczby nowych inwestycji, jest nietrafny wobec wniosków wynikających z powyższej analizy. Należy również mieć na uwadze, że beneficjentami programu RnS nie są deweloperzy tylko rodziny poszukujące najbardziej optymalnej oferty rynkowej." Wreszcie, ktoś to oficjalnie powiedział. Po raz pierwszy jestem zadowolony ze stanowiska MF. Na koniec mała łyżka dziegciu. Uważam, iż program jest patologiczny i nie poprawiono w nim wiele błędów. Dla przykładu nadal: 1. Wyliczany wskaźnik dostarczany jest przez deweloperów na drukach do GUS - nadal deweloperzy twierdzą, że do końca nie odzwierciedla kosztów budowy. Jak potwierdził mi w piśmie Polski Związek Firm Deweloperskich (PZFD):"
Zgodnie z obowiązującymi procedurami deweloperzy przekazują do GUS-u sprawozdania oznaczone B-09, w których podaje się jedynie liczbę mieszkań, powierzchnię użytkową i łączne nakłady poniesione na inwestycję, w tym koszt przygotowania inwestycji, zakup gruntu, infrastruktury, koszty finansowe itp. Z informacji tych nie wynika jednak jaki jest koszt wybudowania 1 m2 mieszkania. Polski Związek Firm Deweloperskich twierdzi zatem, że GUS ma własną metodologię ustalania wspomnianego kosztu, wykorzystywanego do wyliczenia limitu cenowego dla Kupujących w programie „Rodzina na Swoim” i nie korzysta w tym zakresie z danych podawanych przez deweloperów."
2. Wiemy, że w raportowanych kosztach zawarta jest inflacja (ceny zbierane są co kwartał od deweloperów) zatem GUS niepotrzebnie dodaje w swojej metodologii inflację (innymi słowy liczona jest ona podwójnie) 3. Przy dalszych obliczeniach (wskazane Urzędy Wojewódzkie) panuje duża elastyczność co do określenia dalszych kosztów w danym wojewódzctwie, gdzie znowu uwzględnia się robociznę (a część mieszkań jest przecież oddana do użytkowania w stanie wykończonym) czy inflację. 4. Oprocentowanie kredytów - nie wiem czemu ale MI, ani MF nie zauważyło, iż oprocentowanie kredytów dla RnS jest wyższe od oprocentowania standardowych kredytów w złotówce. Innymi słowy banki podwyższają oprocentowanie na kredytach RnS by dostać od państwa większe dopłaty stąd nazwa programu Bank na Swoim. Więcej o tym zakomunikował sam BGK: "To banki komercyjne korzystają najbardziej na programie, który przyczynia się do wzrostu cen mieszkań – ocenia Bank Gospodarstwa Krajowego Zdaniem BGK ponad 80 proc. korzyści finansowych programu przejmują banki komercyjne, które udzielają kredytów z dopłatami. Z tego typu dopłat korzystają osoby, które mają zdolność kredytową, a nie te, których na własne mieszkanie nie stać. BGK wyliczył, że potencjalne oszczędności dla budżetu po zlikwidowaniu programu wyniosłyby ok. 4,3 mld zł do 2020 r. Jeśli program byłby nadal prowadzony, to koszty jego będą rosły. Maksymalny poziom dopłat przewidziany jest na 2013 r. – wyniósłby wówczas ok. 1 mld zł" 5. Na koniec inny mocny zarzut - wyliczenia GUS bazują na danych z danego kwartału dla WSZYSTKICH inwestycji. Nie odrzuca się zatem kosztu budowy apartamentów w centrach miast. Tym właśnie argumentował GUS swoje ostatnie wyliczenia, które spowodowały (wraz z przelicznikiem 1.4), iż cena m2 jaki kwalifikuje się do programu RnS wynosi ponad 9.000 pln (inwestycje na Śródmieściu). Nie powinno być przecież celem programu promowanie zakupu pierwszego mieszkania o podwyższonym standardzie w samym centrum miasta, a dodatkowo z rynku wtórnego (bo nijak nie wpływa to na promowanie budownictwa i powstawanie nowych mieszkań). Przynajmniej to ostatnie się zmieniło i tym optymistycznym akcentem kończę. pzdr, SiP

73 komentarze:

  1. To że program RnS jest patologiczny wiadomo było od czasu jego wprowadzenia... Oby jak najszybciej został on zniesiony. Mieszkania w obecnych cenach to nieporozumienie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do wieku. Z komunikatu na stronie RM wynika IMHO, że projekt został przyjęty w swojej postaci, ale zmieniono w nim kilka rzeczy (mnożnik oraz singli), zatem z tego wywnioskowałem, że ograniczenie wiekowe pozostało i tak uważam (http://www.open.pl/news/rodzina_na_swoim_nie_dla_singli.html). Podobnie sprawę zinterpretował red. Wielgo (http://wyborcza.biz/finanse/1,108340,8966228,Koniec__Rodziny_na_swoim_.html). Choć oficjalnego potwierdzenia nigdzie nie widzę...

    OdpowiedzUsuń
  3. @Krasus

    ok, teraz rozumiem ten tok rozumowania. Jest tu jak najbardziej logika, tylko jakoś w piśmie nie potwierdzone. Jeśli by tak było, to jeszcze bardziej ograniczy ten patologiczny program. Oby.

    Swoją droga dopisałem nowy 4 i 5 punkt w patologiach powyżej, szczególnie denerwujący jest ten o marży i bankach.

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć SiP,

    dziękuję za aktualizację. Trzymam kciuki aby projekt wszedł szybko w życie. Mam nadzieję że tym razem się to uda.

    trzymaj się
    Aga

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobra robota, fajnie że robisz takie podsumowania w przystępnym języku i poświęcasz czas na czytanie tych wszystkich oficjalnych dokumentów.

    Na RnS zarabiają banki i deweloperzy - to każdy wie, dobrze że MF też to widzi i coś próbuje zrobić.

    Porażką jest że są osobne kredyty dla RnS. Ludzie nie widzą, że oprocentowanie jest wyższe tylko się cieszą, że rząd im będzie dopłacał i przez kilak lat będą mieli mniejszą ratę. Potem będzie wyższa więc i tak stracą oni no i wszyscy którzy płacą podatki i na ten program się zrzucają.

    Teraz liczę na spore spadki cen nieruchomości. Bo jak spadnie ilość przyznanych kredytów, spadnie popyt no i ceny. Po 2012 zacznę się rozglądać za czymś ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. 2013 powiniec byc rokiem to szukania mieszkan w dobryc cenach ale nie brania na chama:-) czyli po euro 2012 i ucichnieciu wielu inwestycji. Pozdr

    OdpowiedzUsuń
  7. Wywiad z ministrem Styczeniem podsumowujący nowelizacje:
    http://www.tvncnbc.pl/nieruchomosci,16,wszystkie,kategoria.html#m=8538980,c=16

    Możliwy atak lobbystów w parlamencie. A ten minister to kompletna ofiara, która bardzo im podpadła choć chciała dla nich dobrze. Gdyby pospieszył się z nowelizacja zanim budżet zaczął się rozchodzić w szwach to przepchałby projekt w korzystniejszej dla nich wersji.

    I jeszcze wywiad z Bieleckim (pzfd). Duży plus dla koleżanki z redakcji za znajomość tematu i razem z gościem z rednetu (do czego to doszło) wytkniecie patologii tego programu.

    Według Bieleckiego taniej już nie będzie w programie RNS, mogli zejść z cenami o 10% ale o 20-30% NIE MA MOWY. Prędzej zbankrutują gdyż nie będą sprzedawali z marzą niższa niż 50% - muszą mieć na waciki :-) Czekamy wiec na oflagowanie biur sprzedaży. Jak do tych apeli odniosą się akcjonariusze spółek giełdowych?

    http://www.tvncnbc.pl/nieruchomosci,16,wszystkie,kategoria.html#m=8537147,c=16

    Jak zauważył jeden z widzów choć współczynnik będzie rzeczywiście niższy, to koszt odtworzeniowy w większości województw jest obecnie wzięty z kosmosu, wiec główny argument Bieleckiego jest nieuczciwy.

    BM

    OdpowiedzUsuń
  8. Mnie też wydaje się, że lato 2013 to jest pierwszy moment na rozglądanie się za kupnem mieszkania. Wtedy to minie czas (ok. 5,5roku) potrzebny do odreagowania cen z bańki z przełomu 2007/2008. Ciekawy artykuł o cenach przy bańkach nieruchomości jest tutaj:
    http://www.esri.ie/UserFiles/publications/20070628164646/QEC2007Sum_SA_Kelly.pdf

    OdpowiedzUsuń
  9. a propos narzutu deweloperskiego:

    http://c.wrzuta.pl/wi18141/2895fd2c0013631a4cb586a7/0/strukturaceny2010

    OdpowiedzUsuń
  10. Obejrzałem Stycznia w CNBC i wygląda na to, że ten limit 35 jednak będzie. Ale i tak na nowy projekt noweli musimy czekać do przyszłego tygodnia, bo wtedy niby mają zrobić nowy projekt.

    OdpowiedzUsuń
  11. iście komiczny jest ten wywiad

    http://www.tvncnbc.pl/nieruchomosci,16,wszystkie,kategoria.html#m=8537147,c=16

    polecam 10 minutę, gdy pada pytanie o sposób liczenia kosztów odtworzeniowych i skąd się ostanio wzięło 9 tyś na Warszawę, prezes Bielecki odpowiada:

    "- Dla nas to jest zupełna zagadka jak w poszczególnych regionach liczy się te rzeczy (...) (i do prezesa Rednet Consulting) Może pan coś wie na ten temat jak to się liczy ? ..."

    muhahahaha przecież to jest jawna kpina i robienie sobie jaj z ludzi z przyklejonym do ust krzywym uśmiechem!

    OdpowiedzUsuń
  12. @SiP

    To chyba twoja ulubiony temat ale jak dla mnie to już przesadasz z zaostrzeniami RnS.
    W pełni się zgadzam z wysokimi cenami na limity dostępne na RnS w Wawie ale już kompletnie dla mnie bzdurą jest wykluczenie rynku wtórnego. Podam przykład - pracowałem jako doradca finansowy i paru moim znajmomym którzy są w młodym wieku udzieliłem kredytu z RnS w mniejszej miejscowści (około 50tys ludzi
    ) W takim miescie nie ma praktycznie rynku pierwotnego czyli przez to ludzie ci byliby pozbawieni w ogole z tego programu - przy zarobkach ich łącznych 2500, rate maja 800zl gdyby nie to to mieliby z 1200 / 1300zl czyli pewnie nie wzieliby kredytu i dalej wynajmowali albo zamieszakali z rodzicami co dla mnie jest koszamrem. Dzieki wlasnie RnS mogli pozwolić sobie na zakup mieszkania i można powiedzieć mieszkają u siebie.

    Eden

    OdpowiedzUsuń
  13. @eden pozwolę sobie wtrącić się. RNS nie wpływa na poprawę zdolności kredytowej, wiec jeśli ci znajomi mieli wątpliwości czy sobie poradzą ze splata kredytu i wiedzieli ze balansują na krawędzi, to tylko potwierdza moje przekonanie, ze taki subprime wyjdzie bankom (i tym znajomym) bokiem po 8 latach. Niestety, nie każdy musi posiadać mieszkanie na własność - pozostaje wynajem. Co jest w nim tak uwłaczającego?
    BM

    OdpowiedzUsuń
  14. Przychylam się do opini o tragikomicznym wywiadzie
    http://www.tvncnbc.pl/nieruchomosci,16,wszystkie,1,kategoria.html#m=8537147,c=16
    PZFD - tak bezczelnego człowieka chyba nie widziałem.
    Czarno na białym raport NBP, o marżach z kosmosu - limity RnS zalobbowane do cen życzeniowych, a on idzie w zaparte - NIE DA SIĘ!
    I do tego "zagadka" w obliczaniu kosztów odtworzeniowych...
    robi się słabo, że tacy ludzie wodzą setki tysięcy młodych za nos...

    Jedyny argument na NIE DA SIĘ!, NIE ZEJDZIEMY Z CENY!, to fakt, że taka Hiszpania, Irlandia, ma więcej mieszkań na osobę - OK.
    Tylko, że Rząd, ośmielił się wytrącić ten argument zabierając dofinansowanie do tych cen.

    Porównujemy się do Hiszpanii, Irlandii, to porównajmy zarobki - jak u nas będzie płaca minimalna 800E to wrócimy do tematu dzisiejszych cen.
    A tak to po spekulacji z lat 2005-2008, która zrobiła z developerów (a wielu wykreowała) rekinów biznesu, z czystym zyskiem w szczycie bańki 100% (każdy by tak chciał)
    czas najwyższy na korektę właśnie o te 30%...

    Jak się nie da, jak się da!

    jak zwykle dobra robota SiP
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  15. @ BM

    mam tozsama opinie.

    jesli juz dzis balansujesz na krawedzi to wystarczy zrealizowanie sie nawet najmnijeszego z ryzykownych scenariuszy ( pesymistycznych) i jestes "zatopiony".

    wygoda, prestiz, ryzyko...

    pozdro
    leny

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo dziękuję Wam za materiały (szczególne ukłony dla BM) w sprawie RnS. Postaram skomentować się je jutro. W materiałach video z TVN CNBC jest wiele wypaczeń i kłamstw. Rozbawiło mnie jak nikt w studio (Prezes PZFD!!!, WicePrezes REAS oficjalnie firmy doradczej!!) nie wiedział jaka jest METODYKA obliczania RnS! Co więcej Prezes PZFD propaguje kłamstwa jakoby w w metody nie była ujęta cena gruntu. BZDURA. Polecam przeczytać punkt 1 w moim wpisie na blogu, pod którym właśnie komentujemy. To jest odpowiedz wiceprezesa PZFD:
    "sprawozdania oznaczone B-09, w których podaje się jedynie liczbę mieszkań, powierzchnię użytkową i łączne nakłady poniesione na inwestycję, w tym koszt przygotowania inwestycji, zakup gruntu, infrastruktury, koszty finansowe itp. Z informacji tych nie wynika jednak jaki jest koszt wybudowania 1 m2 mieszkania."

    Jest w tym koszt gruntu. Prezess PZFD (niesamowite!) nie wie nawet jak działa program. Ogólnie dużo przekłamań, właściwie w co drugim wniosku uczestnikó dyskusji. Faktycznei brawa dla redaktorki, mogła jednak jeszcze więcej wypunktowac, np podajac dane BGK o 80% korzyści banku z kredytu a nie konsumenta.

    Prezes PZFD notorycznie mówił nie prawdę, wręcz kłamał. Np w sprawie ustalania warunków kredytu od BGK dla banku komercyjnego. BGK wykonuje ustawę, on jej nie może zmienić. To w ustawie powinien byc zapis.

    Do jutra, może dam osoby wpis dla tych kłamstw.

    pzdr!

    OdpowiedzUsuń
  17. Acha,
    ograniczenie 35 lat zostało potwierdzone z ust p. Stycznia w materiale TVN CNBC oraz na stronach MI:
    http://www.mi.gov.pl/2-48203f1e24e2f-1793626-p_1.htm

    OdpowiedzUsuń
  18. @BM i Leny

    Widać ze generalnie nie macie pojecia o rzeczywistosci i jak to wyglada w praktyce. Sam wynajmowalem mieszkania przez 5 lat podczas stiudiow i wiem jaka to masakra, teraz od 3 lat mam swoje i jest nie do porownania. Jeśli nigdy nie mieszkaliscie na wynajmnie to nawet nie zabierajcie glosu bo tak teroryzować to sobie można.

    A co do znajomych ktorym udzielilem kredytu RnS to rzeczywiscie bez tego programu ich zdolność byłaby na styk ale dzięki RnS wlaśnie rata nie stanowi tak dużego obciążenia, dwa są na początku kariery w firmach (czyli z dużą szansą ich zarobki będą rosnąć), trzy maja pomoc u rodziców w razie jakiś problemów finansowych pomogą im w spłatach. Także jak widziecie w ich przypadku nikła jest szansa że to bedzie kredyt kiedykolwiek zagrożony a ludzie już mogą mieszkać w swoim mieszkaniu dzięki RnS.

    Eden

    OdpowiedzUsuń
  19. Eden oczywiście masz racje wynajmowanie mieszkania jest mało opłacalne. Zawsze lepiej mieszkać na swoim. Ale to przez RNS ceny sztucznie są utrzymywane na wysokim poziomie.

    Program sam w sobie jest dobry pomaga się usamodzielnić młodym małżeństwom.Ale powinien wyglądać tak.

    1. Posiadać tą samą marże jak inny kredyt (czemu bank ma na tym zarabiać ??? )

    2. Mieć współczynnik 1.0 i być dla rynku wtórnego jak i pierwotnego. Pierwotny mieszkania o niższym standardzie

    3. Cena powinna być adekwatna do zarobków. W Polsce jest wysoka niedostępność mieszkań. Wystarczy zobaczyć tutaj artykuł prawie z przed roku ale można poczytać dużo się nie zmieniło.

    http://pl.pl.allconstructions.com/portal/index/article/6291

    W warszawie dostępność jest na poziomie Londynu tylko trzeba zauważyć ze są to kraje o wiele bogatsze i budujące swój majątek o dużo dłużej niż Polska. Po drugie maja lepsza komunikacje w mieście. Niech w centrum warszawy będą wysokie ceny ale takie dzielnice jak bialoleka powinny być o wiele tańsze. A tam cena wysoka a dojazd masakra. W Paryżu w obregie 60 km można się poruszać nie wychodząc z metra lub pociągu wszystkie linie połączone tam wiesz za co płacisz.
    Berlin ceny podobne do warszawskich a tez duża przepaść no i jakie porównanie zarobków ?

    http://housing.justlanded.com/pl/Niemcy_Berlin/Na-sprzedaz_Mieszkanie/2-Bed-Apartment-in-excellent-location-Tempelhof

    cena za metr okolo 5 tysiecy :) lokalizacja pod Berlinem
    zarobki 8 tysiecy

    a u nas bialoleka cena za metr 6000
    zarobki 4000 ?

    Gdyby u nas takie mieszkanie kosztowało nawet te 3000 to juz bym tam mieszkał :D

    4. Mogli by nawet wprowadzić limit zarobkowy.Np 5000 na małżeństwo.

    Przy takich warunkach RNS nie był by w ogole potrzebny.Jeśli ceny były by o polowe tańsze na obrzeżach. Raty były by o polowe mniejsze. A rodzina na swoim była by naprawdę dla najbiedniejszych aby pomoc im w starcie nowego zycia.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Eden:
    Mam żonę i dziecko i wynajmuję mieszkanie od 3 lat z wyboru (sprzedałem na górce) i powiem Ci że świetnie mi się mieszka. Jak coś się psuje - wzywam właściciela, budynek pilnowany, winda (5-piętrowiec) - za wynajem płacę mniej więcej 60/65% tego, co bym płacił raty za to mieszkanie (w tym samym budynku są na sprzedaż).
    Piszesz "A co do znajomych ktorym udzielilem kredytu RnS to rzeczywiscie bez tego programu ich zdolność byłaby na styk ", to odpowiedz jeszcze jaka była zdolność z programem? Wyższa?

    OdpowiedzUsuń
  21. Eden mówi o wynajmowaniu po studencku ;)
    Pracując dorywczo pewnie

    Anonim a gdzie na gorcach jaka ulica?

    Jeszcze ciekawe spostrzeżenia:

    RNS działa na USTAWA. z dnia 8 września 2006 r
    Ceny na początku 2006 były 5 tysięcy za metr Średnia!!!!!
    http://raport.szybko.pl/indek-szybko-pl-cen-nieruchomosci
    Niedziwne ze przez pierwsze dwa lata nie było chętnych jak ceny wzrosły o 60%. Później już nie było perspektyw spadku cen.

    Dziwny zbieg okoliczności ze program powstawał w trakcie takich podwyżek. Zanim go zaczęli pisać ceny były super.

    OdpowiedzUsuń
  22. @ Eden

    1. jesli mieszkales calymi miesiacami przez kilka lat z wiecej niz 3 facetami w jednym pokoju wielkosci cywilizowanej lazienki, albo byles zmuszony ( wlasna chciwoscia na przykald) do wegetowania przez pol roku i do dzielenia pokoju np z wiecej niz 7 obcymi sobie ludzmi w ladku czy usa to faktycznie mozesz mi przyganiac, ze nie wiem co to zycie na walizkach.

    2. poza tym wydaje mi sie, ze mam prawo powiedziec co mysle.

    3. wydaje mi sie, ze jesli na cos mnie nie stac to nie kupuje. takze kieruej sie maksyma, ze jesli posiadanie czegos wiaze sie z pewnym ryzykiem na ktore nie mam wplywu, a ktore moze sie zmaterializowac w przyszlosci to staram sie zapewnic sobie duza "poduszke bezpieczenstwa".

    4. i tak jzu zgryzliwie na koniec. jesli w jednym poscie piszesz, ze zycie z rodzicami to meka, a w drugim dodajesz, ze ci "meczacy rodzice" okaza sie jednak "ludzmi" i udziela wsparcia fiansowego gdyby ich latoroslom stala sie jednak krzywda i np starcili prace w malej miejscowosci i komornik licytowac zaczynal to mysle sobie ze ci rodzice nei sa jednak tacy zli i chyba daloby sie z nimi jeszcze troche pomieszkac, przynajmniej do czasu kiedy ceny nierochomosci spadna...np kiedy program "rodzina na moim" zakonczy sie.

    5. przypomne, ze w usa kryzys zaczal sie do udzielania hipotek wlasnei tym ktorzy byli tuz nad albo prawie na granicy...i agencje rzadowe tez doplacaly do raty kredytu.

    poza tym nic do Ciebie nei mam i w sumei to zazdroszcze Ci, ze potrafiles wkrecic przyjaciol/znajomych na kredyt i zainkasowac prowizje. ciekawi mnie czy pomozesz im finansowo gdyby tego potrzebowali.

    pozdro

    OdpowiedzUsuń
  23. aaa sory,

    to pisalem ja...leny

    OdpowiedzUsuń
  24. bom w nieruchomosciach porzyszedl do nas jak do innych krajow z globalnej gospodarki

    najwiecej kredytow sprzedano chyba w walutach obcych ktore chyba nie byly objete rns wiec tak czy owak bania byla pompowana przez inne czynniki niz rns

    ten program ciut sie do tego przylozyl natomiast nie byl czynnikiem trendotworczym

    rok temu rozmawialem przy okazji ze szwedami, zastanawiali sie kiedy to wszystko sie zawali, u nich ceny z kosmosu

    przykre jest to ze te wszystkie mieszkania ktore deweloperzy zbudowali puszcza po dobrych dla nich cenach, jak przyjdzie zwala na nieruchomosciach to oni juz nie beda mieli zadnych mieszkan na sprzedaz, pozbeda sie wczesniej tego towaru, interes zycia zrobili, jeszcze ten komuch oleksy w radzie jwc siedzi i bierze kase

    OdpowiedzUsuń
  25. 1. To widze ze jak zawsze panuje jakis mit a nie macie o czyms pojecia - udzielalem kredytow np RnS w PKOBP czy Pekao Sa i tam marże były takie same czy kredyt z dopłątami czy nie wieć nie piszcie już wiedziej bzdur że bank jakoś wybitnie zarabia na tym. No jasne zarabia że udziela kredyt ale zarabiał by tyle samo przy zwykłym kredycie.

    2.Jasne że chciałbym aby ceny nieruchomisci w polsce byly np po 4000pl za metr ale tak nie jest i nie zaklinajcie rzeczywistosci!!!

    3.Zgadza sie ze wynajmowalem w czasach studenckich ale zawsze mialem co najmniej swoj. Ale tu kwestia tego jest ze nic nie mozna kupic czy zrobic w mieszkaniu no bo po co bo nie twoje. Duzo moich znajomych do dzis zaluje ze nie wzielo mieszkania na kredyt na 1 roku odrazu jak przyjechali. Przez lata studiow mozna czesc wynajmowac i juz by sie cos splacilo bo lata leca ludzie maja po 28-30 i bez dobrej pracy jest coraz ciezej aby kupic mieszkanie.

    4.Do osoby która sprzedała mieszkanie na górce a teraz się z tego cieszy - a powiedz mi co by np było gdyby padly banki w polsce? zostałbys w wirtualnym pieniedzmi na koncie bez niczego.

    5.Uczepiliscie sie ogolnie tych kredytów i RnS ja co mogę powiedziec po moim rocznym doświadczeniu w pracy jako doradca finansowy to w wiekszosci mialem stycznosc z ludzmi ktorzy brali po raz pierwszy kredyt hipoteczny, mieli dobre zdolnosci kredytowe i kupno mieszkania przez kredyt bylo dla nich jedyna możliwościa zamieszkania u siebie.

    @Leny
    1.Smieszny jestes jesli piszesz ze kogos wkreciłem na kredyt - znowu nie masz o czyms wiedzy a piszesz - zawsze dabałem wpier o klienta a pózniej o swoja prowizje. Znajomi do dzisiaj mi sa wdzieczni ze już sa na sowm. Tak moge Ci zdradzic ze np od kredytu Rns mialem duzo mniejsze prowizje 2 razy od innych kredytow czyli mi sie to tokiem twojego rozumowania oplacalo cos wcisnac innego (moge zdradzic ze od kwoty 160tys w RnS mialem prowizji 600zl a roboty z tym bylo sporo wiec to sa smieszne pieniadze - tylko nie piszcie ze to jest 5 min roboty)
    Teraz juz nie jest doradca bo niewykonalem planow sprzedażowych w 3msc z rzedu i out więc może jestem wyjątkiem, który patrzył głownie na dobro klientów ;)

    2.Ewentualna pomoc rodziców w sytuacji kryzysowej a mieszkania z rodzicami dluzej po 25 roku zycia to całkiem inna sprawa. Też widze że nie masz o tym pojęcia.

    3.Znowu zakladasz hipoteze ze jak wygasnie RnS to mieszkania spadna a jak nie?? ja uwazam ze nie spadna - nie porównuj nas do USA tam każdy ma po kilka nieruchomosci u nas patrzac po moich znajomych co najmniej polowa mieszka z rodzicami.

    PS. sory za pisownie ale pisze w pracy na laptopie

    Eden

    OdpowiedzUsuń
  26. @Eden:

    Kupiłeś na górce i wierzysz w wiecznie wysokie ceny? Rozumiem, że spadki spowodowałyby, że samopoczucie by Ci się zepsuło, ale wierz mi, na wysokie ceny jest lekarstwo: wysokie ceny. Zwyczajnie jak ceny są za wysokie, to ludzie nie kupują, a jak nie kupują, to ceny spadają. Nie muszą one być 8000, to nie jest żadna cena objawiona przez proroka, to jest chwilowy kompromis pomiędzy popytem i podażą. Pompować je można kredytem, ale jak się kredyt kończy: bum!

    OdpowiedzUsuń
  27. @ Eden,

    Kolego (pisze bez zlosliwosci),

    mogles tu przyjsc i napisac, ze jestes zwolennikiem programu RnS oraz ze dostrzegasz w nim wiecej plusow niz minusow.

    mogles przyjsc i napisac, ze preferujesz niezalezcnosc, wygode, prestiz niz mniej lub bardziej wymierne ryzyko czy tez szeroko rozumiana niepewnosc.

    wrescie mogles przyjsc i zapytac, czy zgodzimy sie z Toba ze mieszkanie z rodzicami ma mniej urokow niz z ukochanym partnerem/ka albo kumplem/kumpelka.

    tymaczasem przyszedles i po pierwsze blednie zalozywszy ( "Widać ze generalnie nie macie pojecia o rzeczywistosci i jak to wyglada w praktyce" ) odmowiles kilkorgu z nas prawa do wlasnego zdania, zabroniles wrecz ("nawet nie zabierajcie glosu bo tak teroryzować to sobie można") krytyki programu ktorego profity, sam przyznasz, trafiaja przede wszystkim do waskiego grona deweloperow, a koszty ponosimy my wszyscy jako podatnicy, ze nei wspomne o kupujacych nieruchomosci "na gorce".

    malo tego w momencie, w ktorym pozwolismy sobie poutyskiwac, ze taka postawa nam sie nie podoba to pozwoliles sobie na nazwanie nas ignorantami („nie macie o czyms pojęcia”) chociaż sam sugerowales, ze RnS wpływa na ocene zdolności kredytowej, jakby tego było malo wydaje mi się, ze mijasz się z prawda w sprawie marz bankowych. Z tego co mi proponowano swego czasu to roznica wynosila 0,25%-0,5% . Następnie zarzuciles nam kolejne dyletanctwo pisząc, ze zyjemy w oparach obsurdu i oczekujemy mieszakan po 4K za metr ( możesz podac autora?).
    Przeszedles jednak samego siebie pisząc: „Do osoby która sprzedała mieszkanie na górce a teraz się z tego cieszy - a powiedz mi co by np było gdyby padly banki w polsce? zostałbys w wirtualnym pieniedzmi na koncie bez niczego.” ( tu bez komentarza).
    Co do uwag skierowanych w moim kierunku to i owszem jestem „smieszny” bo nie chce oddac się w niewole hipoteki np. na 40 lat i moi znajomi „przyjaciele – doradcy” już o tym wiedza. Takze nie mam zapewne pojęcia o mieszkaniu z rodzicami chociaż mieszkałem z nimi lekko licząc ponad 20 lat ( az się dorobiłem i odeszlem na swoje bez wyciągania reki do państwa czyli społeczeństwa).
    Jednak aby z naszej rozmowy pozostalo cos więcej niż satyra to na koniec pozwole sobie jednak odnieść się do teorii ekonomii, której podstawa jest prawo podazy i popytu. Rozwaz jak zmieni się cena dla danego dobra - m3 - jeśli podaz wzrasta ze względu na oddawanie do użytku nowych metraży majac w pamięci dodatkowo rozpoczynaie nowych inwestycji a z drugiej strony wiedzac, ze popyt maleje ze względu na np. fakt zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych przez znacza czesc tych których już na to było stać po danych cenach czy np. ze względu na fakt ubożenia społeczeństwa spowodowanego np. podwzykami podatkow czy dobr pierwszej potrzeby ( paliwa, energia, zywonosc). Wydaje się rocjonalne twierdzenie gloszace, ze jesli odejmiesz „dopalacz” w postaci RnS to zobaczysz jak cofnei się popyt a wraz z nim powinna podazyc i cena az do znalezienia kolejnego punktu równowagi, w której swoje potrzeby będą mogli zaspokoić kolejni konsumenci.
    Oczywiście możesz mieć racje, w swoim mysleniu jeśli zalozysz wystąpienie szoku w postaci ucieczki przed inflacja zwiazana z np. utrata wiary w sile nabywcza walut. Ale co ja tam się znam…banki mogą przecież upaść.

    Pozdro
    Ps. Jeśli odniosles wrazenie ze zarzuciłem Ci nieuczciwość związana z wprowadzeniem znajomych na pole minowe aka hipotekę to przepraszam, nie miałem tego zamiaru.

    OdpowiedzUsuń
  28. Tak jak napisał kujawianin ceny nieruchomości pompuje kredyt, a precyzyjniej mówiąc tani kredyt. RnS nie pompowała cen, a jedynie je utrzymywała, czy też jak kto woli hamowała spadki. W 2009 nastąpiła tylko drobna korekta, bo przestraszone banki przykręciły kredyty, ale później polityka kredytowa znowu została poluzowała, co powstrzymało spadki. Franka zmieniło Euro oraz najtańszy od jakiegoś czasu kredyt złotówkowy + RnS, w rozkręceniu się rynku na nowo przeszkodziły spóźnione o 2-3 lata rekomendacje KNF.
    RPP właśnie zaczęła podnosić stopy, do tego dochodzą zmiany RnS zmniejszające jego oddziaływanie na rynek, więc kredyt złotówkowy zaczyna właśnie tracić na atrakcyjności. Pytanie kiedy ECB zacznie podnosić stopy - będzie to znak, że kończy się czas taniego kredytu w naszym kraju i zacznie się marsz cen kwadratów na południe. I nie pomogą tu zaklinania rzeczywistości, że nie zejdziemy poniżej 40% bo zbankrutujemy i że u nas jest mniej mieszkań na osobę niż w Hiszpanii. Drogi kredyt = ceny w dół.

    mp.

    OdpowiedzUsuń
  29. Psychologia i propaganda jest kluczem do sukcesu...
    Tysiac razy powtorzyc ze mieszkanie kupuje sie na KREDYT najlepiej LTV 100% i ze inaczej sie nieda i spoleczenstwo w to uwierzy! Baaa wiekszosc kredyciarzy, uwaza ze jest "na swoim" prawda ze to pieknie brzmi. Ale prawda jest taka dopuki nieprzyniosa w zebach ostatniej raty, nic nie jest ich!
    Nikt niedopuszcza mysli ze gdyby mieszkania byly DOSTEPNE(pojecie dostepnosci mieszkan funkcjonuje w calej Europie) to spora czesc kupowala by za gotowke, mniej zamozni brali by 30-40% kredytu(odpada jeszcze zysk ubezpieczycieli od niskiego wkladu wlasnego) okres kredytowania tez mogl by byc normalny(10-15lat). Uwazam ze to i tak sporo w obecnej sytuacji gospodarczej kraju, europy, swiata...
    Wielu wiadomosc o ogranieczeniach mozliwosci ZADLUZANIA sie(wtym w RnS) traktuje jako ZLA WIADOMOSC, ale to B.DOBRA wiadomosc, rynek bedzie sie regulowal! powtarzam to kazdemu developer niebedzie piekl chleba:)bedzie budowal bo upadnie, jak upadnie ludzie z branzy zaczna nanowo budowac i lepiej
    kalkulowac(rynek sie oczysci).
    Na dodatek jezeli w ostanich latach mialo sie takie zyski w tej branzy (http://c.wrzuta.pl/wi18141/2895fd2c0013631a4cb586a7/0/strukturaceny2010) to mialo sie kapital na MASE sponsorowanych artykulow i inne "oplaty" w roznych miejscach;) co pozwalalo na kreowanie wirtualnej rzeczywistosci!!!
    Dodatkowo tani pieniadz(najnizsze stopy %, ale kazdy kredyciarz powinien pamietac ze ZMIENNE!!!), ktorego b.duzo wplynelo na rynek, znalazl sobie ten obszar ktory dawal najwieksze-najszybsze zyski-nieruchomosci. Wyz demograficzny, to wszystko kreowalo popyt.
    RnS - wielu zdaje sobie sprawe, choc wiekszosc NIE, ze stal sie PATOLOGIA pomocy nam mlodym ludziom. Dla mnie niedopuszczalne sa takie numery jak formularz B09, 2xinflacja,koszty budowy, brak jakiejkolwiek kontroli panstwa nad tym, gdy wydaje sie miliony zlotych!!! Co robi bank, skarbowka jak mu 1zl zalegamy???
    Od lat obserwuje slupki zadluzenia(rzadu, samorzadow, obywateli) i zastanawialem sie dokiedy to tak moze rosnac :) i czy niedoprowadzi do....bankructw i czy jest inne wyjscie...
    Zdalem sobie jeszcze sprawe ze tak naprawde niskich cen chce niewiele osob(wtym ja, bo chialbym miec cos wlasnego:). Kazdy kto ma nieruchomosc, masa ludzi zyjaca z budowlanki i z obrotu nieruchomosciami, banki ,SPEKULANCI, wkoncu i rzad(bo przeciez b.budowlana to o ile pamietam 9% PKB) nie chcieli by tanich nieruchomosci. Wniosek z tego taki ze mysliwych jest MASA a zwierzyny duzo mniej(stado zostalo juz "z dziesiatkowane":)
    Pozatym banki zastanawiaja sie co zrobic z tymi ktorzy kupili b.drogie mieszkania, gdy ich wartosc spadnie, jak sie zabezpieczyc(w wiekszosci to golodupce), narazie podniesie sie im ubezpieczenie od niskiego wkladu wlasnego...pozniej moze nakaze wydluzenie okresu splaty...
    Wielu tuczylo ten rynek,a jak juz sie nie dalo, to przeszli na kroplowke(RnS:), a moze bedzie jak wtym powiedzeniu: Dobrze zarlo ale zdechlo...:)pozyjemy zobaczymy.
    pozdrawiam
    MarioS

    OdpowiedzUsuń
  30. @SiP

    Pan prezes Bielecki na blogu Marka Wielgi dalej głosi, że kosztów gruntu, finansowych i innych nie wlicza się do podstawy oblicznia wskaźnika odtworzeniowego:

    http://mieszkaniowy.blox.pl/2011/01/Rodzina-na-swoim-nie-musi-umrzec.html#ListaKomentarzy

    komentarz usera jacekbielecki, no chyba ze ktoś się pod niego podszywa, ale z treści komentarza można wywnioskować, że to raczej niemożliwe ;p

    OdpowiedzUsuń
  31. Poszła odpowiedź na :
    http://www.blox.pl/komentuj/mieszkaniowy/2011/01/Rodzina-na-swoim-nie-musi-umrzec.html

    OdpowiedzUsuń
  32. Jeżeli mieszkania z rynku wtórnego nie będą kwalifikowały się do programu, większość mieszkań z rynku pierwotnego nie zmieści się w limitach cenowych, a deweloperzy niechętnie będą obniżać ceny (np. stopniowo), to czy to nie spowoduje większego popytu na działki? Wydaje mi się, że w takich warunkach najczęstszym wyborem rodzin może okazać się budowa własnego domku. Ma to sens?

    OdpowiedzUsuń
  33. Miałyby to sens gdyby dom kosztował tyle co mieszkanie. Różnica jest mniejsza w przypadku małych miast, ale w np. w Warszawie 2-pokojowe mieszkanie można kupić za 300-400 tyś, działka w granicach miasta to ok 300 tyś, dom kolejne 250-300 tyś. Jak nie stać cię na kredyt 300 tyś. to tym bardzie nie stać cię na kredyt 300+300 tyś. Najbardziej prawdopodbny scenariusz zakładający spadki jest wg. mnie taki, że rynek wtórny odcięty od RnS będzie ciągnął pierwotny w dół. Trudno powiedzieć co się będzie działo z działkami po zmianach w RnS, prawdopodobie nic, w małych miastach popyt może się przenieść na działki, w dużych raczej nie. Do spadków cen działek może się przyczynić tylko przyspieszenie uchwalania planów zagospodarowania no i oczywiście ... podatek katastralny :)

    OdpowiedzUsuń
  34. Pytam, bo mam działkę do sprzedania w Rzeszowie i dylemat, czy sprzedać ją już (jest kupiec), czy poczekać, bo ceny jeszcze wzrosną ;)

    OdpowiedzUsuń
  35. prawda mowiąc tylko 2 potezna fala kryzysu jest w stanie obnizyc realnei i sporo ceny nieruchomosci, brak RNS tez spowoduje ich lekki spadek. W stanach na poprawy zadne sie nie zanosi a jak pojdzie 2 spowolnienie na caly swiat to i Polske to dotknie tez. Ja sie tym nie interesuje bo wynajmuje za procent z odsetek i odkladam kase z miesiaca na miesiac. Zgodnie z planem -> inflacja -> deflacja ten rok bedzie prawodpodbnie ostatnim inflacyjnym i zakladam kolejne z powodu braku pompy Q3 przez FED spowolnienie na rynku przez pare ladnych lat. Waluty beda na swoim poziomie tak aby banki zarobily a nie kredyciarze. Teraz w modzie euro obyscie sie nie zdziwli cena euro za rok po 5 zł znowu. Niestety ale przyjecie euro nam sie odklada chociaz MFW dolewa nam linie kredytowe do walki ze spekulantami , heh po to zeby sobie potem odkupic euro i poczekac na wysokie poziomy. Pora urealnic ceny do mozliwosci w kraju z praca itp a niestety w Polsce to sie skonczylo i po euro 2012 nie bedzie juz tylu inwestycji i lania kasy zza granicy. Zebyscie sie nie rozczarowali , ze tak bedzie bo nieuchronnie do tego idzie. Teraz ostatni rajd z naplywem kapitalu spekulacyjnego poki waluty tanieja. Rok podobny do 2008.

    OdpowiedzUsuń
  36. Ciekawa dyskusja się wywiązała pod wpisem Marka Wielgo.

    Zamieściłem też tam sporo linków, np do tego
    Kredyty walutowe na cenzurowanym
    Nowy europejski nadzór nad rynkami niepokoi się o kredyty walutowe w naszym regionie
    Europejska Rada Ryzyka Systemowego (ESRB) może podjąć działania skłaniające państwa Europy Środkowo-Wschodniej do przyjęcia ostrzejszych regulacji dotyczących pożyczek walutowych.

    – Ten problem znajduje się na górze listy priorytetów rady. Działania rady pomogą go rozwiązać, gdyż nie zostawią wątpliwości, że jest on problemem systemowym dla regionu – twierdzi Piroska Nagy, dyrektor w Europejskim Banku Odbudowy i Rozwoju (EBOR).

    Rada została powołana, by identyfikować wszelkie systemowe zagrożenia dla europejskiego systemu finansowego. Na jej czele stoi prezes Europejskiego Banku Centralnego Jean-Claude Trichet.

    – Kredyty walutowe są dobrym przykładem na to, jakimi problemami będzie się zajmować ESRB – twierdzi Harald Ettl, szef austriackiego nadzoru finansowego FMA, członek Rady Ogólnej ESRB.

    Przed kryzysem mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej masowo zadłużali się we frankach i jenach. Gdy jednak wybuchł kryzys, a waluty państw naszego regionu osłabły, owa nadmierna akcja kredytowa uderzyła w stabilność kilku gospodarek, m.in. Węgier i Rumunii.

    Regulatorzy z państw naszego regionu zabierają się już do ograniczania akcji kredytowej w jenach i frankach, nie oglądając się na ewentualne przyszłe działania ESRB. Już w zeszłym roku węgierski rząd Viktora Orbana zakazał udzielania nowych kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich. Tymczasem rumuńskie władze nie tylko nie tamują akcji kredytowej w euro, ale nawet ją podsycają za pomocą subsydiów dla osób kupujących po raz pierwszy domy i mieszkania.
    http://www.rp.pl/artykul/598744_Kredyty-walutowe-na-cenzurowanym-.html

    OdpowiedzUsuń
  37. Do kolegi antykredyciarza. Rata kredytu złotówkowego za mieszkanie kosztujące 200 tys zł to 1050 zł. Koszt wynajmu takiego mieszkania wynosi blisko 1000. Więc nie wiem kolego jakie pieniądze odkładasz. No chyba że wynajmujesz coś na spółkę z 2 innymi studentami za miesięcznie 300 zł ale to raczej trudne mając rodzinę z dzieckiem albo dwójką. Ja antykredyciarzom źle nie życzę ale mogą odkładać przypadkiem przez najbliższe parę lat i okaże się, że ceny spadną o 15% i co z tego? Będzie antykredyciaż miał okazję kupić to samo za 170 tys. zł, a co latka antykredyciarzowi przeleciały na mieszkaniu w melinie, to już nie policzy :)

    OdpowiedzUsuń
  38. @Anonimowy:

    Możesz podać więcej danych, tzn na ile rat jest kredyt i przy jakim oprocentowaniu? Mi wychodzi, że biorąc kredyt 200 tys. zł na 30 lat (chyba standard w Polsce?) przy 5% odsetek masz pierwszą miesięczną ratę 1073 zł. W tej racie odsetki stanowią 833 zł, a spłata kapitału własnego 240 zł. Ponieważ kredyty złotówkowe mają teraz odsetki na wyjątkowo niskich poziomach (tzn są tanie), więc np. wzrost odsetek z 5% do 6% oznacza, że pierwsza rata wzrośnie do 1200 zł, przy np. 8% to będzie już 1470 zł. Wychodzi na to, że w tej chwili taniej jest kupić mieszkanie za 200 tys. zł niż wynajmować, ale ta różnica w kosztach nie jest aż tak wielka (1000 zł które podałeś vs. 833 zł). Dodatkowo posiadanie mieszkania to dodatkowe wydatki na jego utrzymanie, naprawy i podatek. Co się bardziej opłaca: wynajem czy posiadanie na własność, to już taki pewny nie jestem.

    OdpowiedzUsuń
  39. Jeszcze taka uwaga, mieszkania tak na prawdę nie masz, póki kredytu nie spłacisz. Myślenie, że posiadam mieszkanie na którym jest hipoteka to jest bardzo złudne, o czym przekonało się już wielu Amerykanów. Kredyt hipoteczny to tak naprawdę wynajem od banku. :) Z możliwością spłaty, owszem, jednak odsetki trzeba liczyć jako koszt usługi bankowej, w przykładzie powyżej pokazałem, że jest on całkiem spory.

    OdpowiedzUsuń
  40. KNF: czas na rozstrzygnięcia
    Na jednym z najbliższych posiedzeń Komisja Nadzoru Finansowego będzie się zajmować projektem rekomendacji dla banków dotyczącej udzielania kredytów denominowanych w walutach obcych – wynika z wypowiedzi Stanisława Kluzy, przewodniczącego KNF.
    – Uważamy, że zaciąganie kredytów walutowych przez klientów detalicznych, którzy nie mają dochodów w walutach obcych, wiąże się z nadmiernym ryzykiem. Urząd przygotował propozycję rekomendacji, ale trzeba pamiętać, że całkowity zakaz udzielania takich kredytów wymagałby zmian ustawowych – mówi Kluza w rozmowie z „Parkietem”. – Jako urząd opowiadamy się za ograniczeniami w udzielaniu kredytów walutowych, decyzja w tym zakresie należy do członków KNF.

    Rekomendacje nie są przepisami prawa. Stosowanie się do nich jest jednak brane pod uwagę przez nadzór przy ocenie funkcjonowania banku. Dlatego banki zwykle przestrzegają zaleceń KNF.

    Szef nadzoru zastrzega, że zwykle wprowadzeniu nowej rekomendacji towarzyszy odpowiedni, zależny od możliwości banków okres na dostosowanie.
    http://www.parkiet.com/artykul/1011397_KNF--czas-na-rozstrzygniecia.html

    OdpowiedzUsuń
  41. @SiP

    http://www.knf.gov.pl/Images/Rekomendacja_S_znowelizowana_tcm75-25296.pdf

    Dopiero się wczytuje ale znalazłem pierwszego rodzynka :-)

    [ironia on]
    KLUZA I KNF PRZYWALILI Z GRUBEJ RURY:

    Rekomendacja 11
    "W przypadku walutowych detalicznych ekspozycji kredytowych finansujacych
    nieruchomosci oraz walutowych detalicznych ekspozycji kredytowych zabezpieczonych
    hipotecznie maksymalny poziom relacji wydatków zwiazanych z obsługa zobowiazan
    kredytowych do srednich dochodów netto osiaganych przez osoby zobowiazane do
    spłaty zadłuzenia nie powinien byc wyzszy niz 42%."

    Co na to Pan Belka? :-)
    [ironia off]
    Sorry, nie moglem się powstrzymać gdyż przewidziałem, ze tak to się skończy jak tylko zaczęli prace nad ta nowelizacja. Oczywiście ten zapis zacznie obowiązywać dopiero od 2012. Limit śmieszny gdyż w przypadku kredytów złotówkowych są one niewiele wyższe.


    Trwają przymiarki nad powrotem nadzoru do NBP. W pełni popieram...
    BM

    OdpowiedzUsuń
  42. @BM

    Widzę że w tym samym czasie pisaliśmy - Ty w komentarzu, ja w nowym wpisie:
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/01/nieruchomosci-w-polsce-nowelizacja.html

    Dla mnie reko za cienki, na pierwszy rzut oka. Ugięli się presji. Plus za okres kredytowania max 25 lat (tj liczenie zdolnosci na 25 lat max) ale powinni wpisac 20. Bowiem do 22 max "oplaca sie" jeszcze kredyt. Powyzej tej magicznej bariery przygniatają Cię już odsetki.

    OdpowiedzUsuń
  43. @ kujawianin
    No to się zupełnie ale to zupełnie mylisz. Mieszkając w swoim mieszkaniu nie masz problemu, że w okolicy właśnie otworzyła swój oddział duża firma i przyjeżdżają na morgi jacyś spadochroniarze, którym firma wynajmie mieszkanie nie patrząc czy to kosztuje 1000 czy 1800, bo dla firmy zwyczajnie nie ma to znaczenia. To podbije w niedługim czasie cenę wynajmu, a Ty zmuszony zostaniesz do przeprowadzki. Narażony też jesteś na upierdliwego wynajmującego, wszelkie matactwa i zdarzenia losowe - bo nawet jeśli z początku jest ok, to po jakimś czasie może się okazać, że musi nieco podnieść Ci czynsz... A jak mieszkasz na swoim to masz to wszystko w tylniej części ciała, jesteś sam sobie panem. Nie ma co specjalnie dywagować ale jeśli nie będzie jakiejś katastrofy, to średnia stopa % w długim okresie wyniesie pewnie ok. 5,5-6 p.p. Faktycznie przy tym wiborze 3M i 0,5p.p. marży koszt posiadania własnego M2 wyniesie ok. 1150-1200 zł, a koszt wynajmu ok. 1000 zł. Niemniej odkładanie 200 zł miesięcznie nie jest dla mnie wystarczająco atrakcyjną zachętą ponieważ po tych 30 latach jak obejrzymy co mamy to się okaże że wynajmując zgromadziłeś ok. 100 tys.zł, płacąc kredyt masz mieszkanie warte 200 tys.zł i nie musiałeś bujać się z różnymi wynajmującymi, przeprowadzać się z różnych powodów itp, itd. Co do poczucia własności w swoim mieszkaniu obciążonym hipoteką: bank nie może ci podnieść czynszu - co oznacza, że we własnym M2 czujesz się jak Pan (możesz tam inwestować dowolne ilości pieniędzy bez ryzyka, że za dwa lata będziesz musiał to zostawić...). Bank może podnieść Ci jedynie stopy - co zmusi Cię do przejściowego wyższego wydatkowania środków. Na szczęście jest wolny rynek i jeśli masz normalną sytuację kredytową, to nie ma ryzyka, że bank wpadnie na pomysł ustanowienia stóp ponad rynek, gdyż w długim dystansie będzie to działanie przeciwskuteczne. Ogólnie mógłbym jeszcze na ten temat dużo pisać, chciałem dać Ci jednak przesłanie, że analizowanie samych złotówek to nie wszystko - trzeba też brać pod uwagę fakt ryzyka wynajmu i ryzyka kredytu i moim zdaniem ryzyko wynajmu jest wielokrotnie większe i nie rekompensuje tych 200-300 zł. A nawet jeśli uznasz, że rekompensuje to po 30 latach wynajmu nie uzbierasz na takie mieszkanie jakiego ja cały ten czas będę właścicielem. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  44. eden jesteśmy tu po to aby dyskutować każdy ma jakie swoje spostrzeżenia i dobrze ze inni je popierają lub tłumacza jak jest naprawdę a więc:

    1. Marża RNS
    co do marzy na kredytach RNS a normalnymi. Twierdzisz ze były takie same jednak nie wiem czemu w bankach zawsze słyszałem ze RNS jest preferencyjnym kredytem z mniejsza rata ale marża troszkę większa. Bylem w kilku bankach wszędzie mówili to samo. Więc wychodzi na to że banki po prostu celowo podwyższają marże RNS. Jako analityk powinieneś to wiedzieć czemu te marże są większe. Mi się wydaje że to właśnie analitycy mając mniejsza marżę na RNS proponują większą marże z której pewnie mają jakieś profity. Jak to analitycy za więcej sprzeda więcej zarabia. Jako były analityk proszę napisz jak to wyglądało naprawdę.

    2. ceny po 4000

    To ja pisałem o tych cenach ale porównywałem to do zarobków w Niemczech. Gdzie mieszkania pod Berlinem kosztują tyle co pod warszawa a zarabiają dwa razy więcej. I nie chodzi tu o ceny średnie tylko najniższe.

    3. Nagonka o zmianach programu

    Nagonka w tv o zmianach programu przyniosła oczekiwane efekty. W IV kwartale udzielono w warszawie 1166 kredytów a ich wartość była dwa razy większa jak w I czy w II kwartale czy nawet III kwartale. To samo się tyczy 2009 roku. Oczywiście podwyższenie to spowodował rynek wtórny gdyż pierwotny utrzymał się na tym samym poziomie.
    Myśle ze to było do przewidzenia jednak nie osiągnęło takiej ilości jakie zakładano zatem będzie jeszcze ostatnia szansa aby brać kredyty RNS ale rynek chyba już się nasycił.
    Z artykułu wynika ze w IV kwartale odnotowano spadek udzielanych kredytów konsumpcyjnych. Mimo dużego wzrostu RNS całość rynku nie wyglądała już tak dobrze.
    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/finanse-osobiste/news/nie-ma-wielu-chetnych-na-kredyty,1588490
    Czyżby nastąpił przesyt kredytowy ?

    4. Dane liczbowe RNS a ceny

    Spadek udzielanych kredytów

    a) wykluczenie rynku wtórnego

    Po wykluczeniu rynku wtórnego spadnie wartość udzielanych kredytów w RNS. Pewnie nie będzie to 50% ale na pewno zauważymy spory spadek co spowoduje spadek popytu.
    b) wzrost stóp procentowych

    Po 19 miesiącach utrzymywania stóp procentowych na najniższym historycznym poziomie, zgodnie z oczekiwaniami
    analityków RPP podniosła stopy. Jeśli stopy rynkowe zareagują z podobną siłą i WIBOR (stawka, od której zależy oprocentowanie kredytów) wzrośnie o 25 punktów, raty zaciągniętych w złotych kredytów hipotecznych będą wyższe o 15-16 zł (zależnie od marży) na każde 100 tys. zł. kredytu, wzrost wyniesie, zatem 2,5-3 proc.
    zródło:
    http://gospodarka.dziennik.pl/twoje-finanse/artykuly/318346,wiemy-o-ile-wzrosna-raty-kredytow.html

    c)kredyty walutowe
    ciekawy jestem jak wpłynie rekomendacje S ale chyba ma na celu ich ograniczenie.

    Podsumowując:
    Jak dla mnie ci co mieli zakupić mieszkania z rynku wtórnego już to właśnie zrobili korzystając z programu RNS. Dlatego przewiduje spadek popytu na rynku wtórnym. Spadek popytu spowoduje korektę cen. A rynek wtórny pociągnie za sobą pierwotny.
    2010 rok deweloperzy zamknęli dynamiką przekraczającą 42%.
    Jeśli to wszystko nie wpłynie na spadek cen to zostaną zachwiane mechanizmy ekonomii :D

    Ma ktoś dane ile jest teraz wolnych mieszkań z rynku pierwotnego ( ilość oddanych do ilosci zakupionych za ostatnie lata ?,) oraz ile jest mieszkań na sprzedaż na rynku wtórnym. Dzięki takim danym łatwo było by teraz miesiąc po miesiącu analizować jak zachowuje się rynek i przewidywać co będzie dalej :D
    w 2010 oddano 135715 lokali z czego 53225 przeznaczone na sprzedaż lub wynajem. Ciekawe ile z nich sprzedali i jak analogicznie to jest z poprzednimi latami.



    link do danych RNS:
    http://www.bgk.com.pl/index.php?module=site&catId=905&pl

    OdpowiedzUsuń
  45. 0,5p.p marzy gdzie takie cuda panie daja?
    i zrob panie jeszcze raz ta analize dla mieszkan za 8k PLN z metra w warszawie przy powierzchni 50m
    ile wtedy wyjdzie roznicy biorac pod uwage ze mieszkanie takie mozna wynajac w dowolnej dzielnicy warszawy za 1500 PLN (bez oplat dla administracji) i bedzie juz wykonczone umbelowane i z garazem

    OdpowiedzUsuń
  46. eden jesteśmy tu po to aby dyskutować każdy ma jakie swoje spostrzeżenia i dobrze ze inni je popierają lub tłumacza jak jest naprawdę a więc:

    1. Marża RNS
    co do marzy na kredytach RNS a normalnymi. Twierdzisz ze były takie same jednak nie wiem czemu w bankach zawsze słyszałem ze RNS jest preferencyjnym kredytem z mniejsza rata ale marża troszkę większa. Bylem w kilku bankach wszędzie mówili to samo. Więc wychodzi na to że banki po prostu celowo podwyższają marże RNS. Jako analityk powinieneś to wiedzieć czemu te marże są większe. Mi się wydaje że to właśnie analitycy mając mniejsza marżę na RNS proponują większą marże z której pewnie mają jakieś profity. Jak to analitycy za więcej sprzeda więcej zarabia. Jako były analityk proszę napisz jak to wyglądało naprawdę.

    2. ceny po 4000

    To ja pisałem o tych cenach ale porównywałem to do zarobków w Niemczech. Gdzie mieszkania pod Berlinem kosztują tyle co pod warszawa a zarabiają dwa razy więcej. I nie chodzi tu o ceny średnie tylko najniższe.

    3. Nagonka o zmianach programu

    Nagonka w tv o zmianach programu przyniosła oczekiwane efekty. W IV kwartale udzielono w warszawie 1166 kredytów a ich wartość była dwa razy większa jak w I czy w II kwartale czy nawet III kwartale. To samo się tyczy 2009 roku. Oczywiście podwyższenie to spowodował rynek wtórny gdyż pierwotny utrzymał się na tym samym poziomie.
    Myśle ze to było do przewidzenia jednak nie osiągnęło takiej ilości jakie zakładano zatem będzie jeszcze ostatnia szansa aby brać kredyty RNS ale rynek chyba już się nasycił.
    Z artykułu wynika ze w IV kwartale odnotowano spadek udzielanych kredytów konsumpcyjnych. Mimo dużego wzrostu RNS całość rynku nie wyglądała już tak dobrze.
    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/finanse-osobiste/news/nie-ma-wielu-chetnych-na-kredyty,1588490
    Czyżby nastąpił przesyt kredytowy ?

    4. Dane liczbowe RNS a ceny

    Spadek udzielanych kredytów

    a) wykluczenie rynku wtórnego

    Po wykluczeniu rynku wtórnego spadnie wartość udzielanych kredytów w RNS. Pewnie nie będzie to 50% ale na pewno zauważymy spory spadek co spowoduje spadek popytu.
    b) wzrost stóp procentowych

    Po 19 miesiącach utrzymywania stóp procentowych na najniższym historycznym poziomie, zgodnie z oczekiwaniami
    analityków RPP podniosła stopy. Jeśli stopy rynkowe zareagują z podobną siłą i WIBOR (stawka, od której zależy oprocentowanie kredytów) wzrośnie o 25 punktów, raty zaciągniętych w złotych kredytów hipotecznych będą wyższe o 15-16 zł (zależnie od marży) na każde 100 tys. zł. kredytu, wzrost wyniesie, zatem 2,5-3 proc.
    zródło:
    http://gospodarka.dziennik.pl/twoje-finanse/artykuly/318346,wiemy-o-ile-wzrosna-raty-kredytow.html

    c)kredyty walutowe
    ciekawy jestem jak wpłynie rekomendacje S ale chyba ma na celu ich ograniczenie.

    Podsumowując:
    Jak dla mnie ci co mieli zakupić mieszkania z rynku wtórnego już to właśnie zrobili korzystając z programu RNS. Dlatego przewiduje spadek popytu na rynku wtórnym. Spadek popytu spowoduje korektę cen. A rynek wtórny pociągnie za sobą pierwotny.
    2010 rok deweloperzy zamknęli dynamiką przekraczającą 42%.
    Jeśli to wszystko nie wpłynie na spadek cen to zostaną zachwiane mechanizmy ekonomii :D

    Ma ktoś dane ile jest teraz wolnych mieszkań z rynku pierwotnego ( ilość oddanych do ilosci zakupionych za ostatnie lata ?,) oraz ile jest mieszkań na sprzedaż na rynku wtórnym. Dzięki takim danym łatwo było by teraz miesiąc po miesiącu analizować jak zachowuje się rynek i przewidywać co będzie dalej :D
    w 2010 oddano 135715 lokali z czego 53225 przeznaczone na sprzedaż lub wynajem. Ciekawe ile z nich sprzedali i jak analogicznie to jest z poprzednimi latami.



    link do danych RNS:
    http://www.bgk.com.pl/index.php?module=site&catId=905&pl

    OdpowiedzUsuń
  47. Odnośnie marży RnS i bez dotacji, to nie jest tak łatwo to zbadać. Z praktyki znajomych, którzy się nie kwalifikowali do RnS wiem, że w trakcie rozmów bez problemu otrzymywali 'promocyjne' warunki, dzięki którym ich rata po przeliczeniu wynosiła mniej więcej tyle ile by wynosiła na zwykłej marży z RnS.
    Także oficjalnie w cennikach tego nie było, ale dawali to od ręki.
    ~Czekam_na_spadki

    OdpowiedzUsuń
  48. do ktoregos tam o wyanjmie;
    Warszawa Mokotow - 34 m2 kawalerka full agd itp wysoko , winda spokojna okolica ( jak dotad ) - odstepne 900 zł - i to sie liczy ! czynsz + prad gaz internet = 500 zł miesiecznie a takie rzeczy placisz kolego na swoim. Malzenstwo mlode pracujace - wynajem z coraz wiekszych odkladanych odsetek praktycznie w calosci ( kapital juz od 5 lat ) i powiesz mi , ze mam kupowac i dobrac kredyt ? chyba kpisz , oczywiscie ze czekam na spadki cen bo to jedyne wyjscie dla mnie a to co widze na rynkach to ten rok ostatnim jest z serii cudowne przebudzenie , ostatnie prosperity - nic ciekawego w przyszlosci sie nie rysuje a zdecydowanie zakrecenei kurka euro dla kraju zatem zakup moze mi czekac a kapital rosnac. Tak robie inni znajomi i maja gleboko zakup a swoje bajki o wynajmie ze to i tamto a kto mowil , ze bedzie latwo ? ale to i tak twoje bajki , ze jest zle. przez 3 lata wynajmowalismy za 700 zl odstepne ! podobny metraz przy tych samych zarobkach i powiesz mi , ze robie zle ? a ile odsetek placilbym dla banku biorac na gorce banii te przewartosiowane mieszkanka ? Rynek ma ostatnie miesiace zeby nasycic sie tymi co w goracej wodzie kapani i maja noz na gardle , reszta albo nie ma zdolnosci albo kasy i wali to po prosu ma to gleboko. Wiosna ludow i protesty ogolnego niezadowolenia i dodruk kasy oa rozbujanie nowych baniek spowoduje tapniecie wieksze niz w 2008/2009 a minely juz 3 lata zatem blizej niz dalej do kolejnego boom. Poprawy na rynku nieruchomosci nie bedzie az nastepne pokolenie baby boomers osiagnie wiek kredytowy a to sporo lat jeszcze nie mowiac , ze i idzieci sie coraz mniej rodzi. Wychowywac mozna tez na wynajmie , nasi rodzice nie takie mieli problemy i zyli wiec przestan pisac i sie leniwic ze swojego umilania zycia. Niektorzy maja pod gorke i tez daja rade swietnie i nie narzekaja. Ci co chca miec luksus niech placa i nie narzekaja ale jak bedzie ciezko i pracy bedzie brak nie miej pretensji do nikogo. W dodatku kto mi powie, ze za 20 lat bede mial prace tutaj ? teraz to sie pracuje gdzie praca i blisko ( a mam tak teraz ) a nie 15 - 50 km od pracy we wlasnym domu traca kawal zycia w korkach i nerwach. Wez pomysl tam gdzie mam prace jak zmienie czy zona to wyposrodkowuje z wynajmem i mam na reke. Twoj luksus wychodzi srednio przy mojej mobilnosci.

    OdpowiedzUsuń
  49. Ja mam 0,5% marży - tyle było swego czasu (2007 rok) na kredycie złotówkowym. Mając jedno dziecko mieszkanie w kawalerce to prawdziwa katorga. Mając dwójkę żyjesz poniżej wszelkiego minimum więc proszę Cię nie pisz o kawalerce. 50 metrów w wielkiej płycie w Poznaniu - nie znajdziesz odstępnego w kwocie 700 zł. A zapłacenie takiego odstępnego z odsetek oznacza, że przy lokacie oprocentowanej 5% rocznie musisz mieć kapitału 168 tys zł. żeby tyle uzbierać z różnicy pomiędzy odstępnym a kredytem musisz odkładać 40 lat o czym już raz pisałem. Ja wyżej sobie cenię bycie na swoim, bezpieczeństwo i brak problemów z wynajmującym mi mieszkanie niż tą mobilność ale to kwestia gustu. Poza tym chciałem w prosty sposób zaprezentować inne spojrzenie na sprawę. Co do boomów i nie boomów to olbrzymi odsetek ludzi z wyżu lat 73-83 mieszka jeszcze z rodzicami lub za granicą. Jak zapragną sobie znaleźć samodzielne lokum to nie będzie boomu ale popyt spokojnie dorówna podaży. Inna sprawa jest taka, że obecne ceny są nieco zbyt wysokie ale ja nie mam wątpliwości, że nie spadną one o połowę i więcej ale raczej o 15% i to już będzie dużo. Weź pod uwagę, że innym czynnikiem w kwestii nieruchomości są też rosnące zarobki Polaków - one też będą działały wspierająco dla cen.

    OdpowiedzUsuń
  50. rosnące zarobki Polakow :) pozyjemy zobaczymy te galopujace zarobki. Pie..rzenie. Swoja droga 40 lat na odlozenie 168 tys ? chyba kpisz sobie ale przy srednich zarobkach w kraju to pare lat. Chyba , ze masz 1000 netto z zona to mozliwe ale nie przesadadzaj. 50 metrow odstepne 1000 to wcale nie jest duzo i pamietaj masz je z procentow , moje zarobki od 2003 nie wzrosly znaczaco a ceny mieszkan tak i to bardzo , chyba ze jednak wyrownamy poziom europy ale to my mamy byc tania sila robocza a nie odwrotnie u nas nie ma przemyslu !!!

    OdpowiedzUsuń
  51. czyli odpowiedzia na pytanie co lepiej dzis zrobi kupic czy wynajac odpowiedz brzmi kupic w kredycie na warunkach z 2007 w 2011r.
    zawsze doceniam tego typu rozwazania

    OdpowiedzUsuń
  52. no chyba Ty kolego bo ja odwrotnie to widzę.

    OdpowiedzUsuń
  53. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  54. Postarałem się zrobić taka mała symulacje proszę o komentarze:

    Kupić teraz czy poczekać ?

    Dane:
    Okres czekania 3 lata (36 miesięcy)
    Kapitał początkowy 50 tysięcy
    Wartość inwestycji 450 tysięcy (Mokotów 50m ulica Racławicka Warszawa)

    1. Zakup na kredyt

    Założenie 10% wkładu (nasze 50 000zł) własnego do 450000 bierzemy kredyt na 400 000 zł
    Oprocentowanie 5 %
    Kredyt na 30 lat
    Suma do oddania: 773 023,14
    Odsetki 373 023,14
    Kapitał 400 000,00

    Wielkość raty 2147,29

    2. Czekamy 3 lata

    Przewidywany spadek cen 20% Wartość inwestycji 450 000 -20% = 360 000 zł
    kapitał + odsetki (lokata 5% po odjęciu podatków) 57 500
    Zysk z wynajmu
    Kwota raty 2147,29
    Kwota wynajmu 1700 (http://dom.money.pl/warszawa,mazowieckie,oferta,wynajem,mieszkan,42084066.html nowe budownictwo niezłe urządzone)
    zysk przez 3 lata 16 000 zł

    zatem
    kwota inwestycji 360 000 zł
    wkład własny 73 000 zł
    kwota kredytu 287 000 zł

    Oprocentowanie 5%
    Okres 27 lat !!!

    suma do oddania : 523 558,71
    Kwota oddsetek: 236 558,71
    Kwota kapitału 287 000,00

    rata miesieczna 1615,92

    Dane:
    Oprocentowanie - wzięte z kalkulatora kredytów hipotecznych
    Kwota raty- obliczona na money.pl

    Oczywiście dane są szacunkowe i zależy od oprocentowania kredytu ale na pewno z większym wkładem można więcej wynegocjować.
    Na stronie rodzina na swoim proponują oprocentowanie 5,53 % i rata wychodzi 2278
    przy pomocy państwa będzie 1600 przez 8 lat

    wartość dopłaty to 85 tysięcy !!!(na kalkulatorze wychodzi ze do oddania jest 720 tysięcy czyli mniej niż wyliczone na money.pl nie wiem czemu ;/)
    po odjęciu tego wyjedzie nam jakieś 625 tysięcy do spłaty.

    Zatem moja odpowiedź czekać na spadek :)
    chyba ze nie uwzględniłem tutaj jakiś danych które mogą diametralnie zmienić wyliczenia ?
    PS.
    Przy spadku 10% mamy ratę 1800

    OdpowiedzUsuń
  55. Oczywiscie ,ze obliczenia sa poprawne , nalezy czekac i gromadzic kapital. Wszystkich prorokow wzrostow cen olac, oszczedzac i zajac sie innymi sprawami zakup przy dobrych cenach sam przyjdzie.

    OdpowiedzUsuń
  56. Nie uwzględniłeś inflacji, która zeżre odkładany kapitał i spowoduje wzrost cen mieszkań ;)

    OdpowiedzUsuń
  57. hmm ok czyli inflacja można przyjąć ze za te 3 lata wyniesie łącznie 10 %. Czy ja wiem czy zeżre ? trzymając na lokacie wyjdzie na to że zarobie na inflacje. Można ując ze nie zarobie tych 7500 zł.

    Zatem jeśli ceny się utrzymają na takim poziomie to będziemy mieli spadek o 10 %. A myślę ze utrzymanie cen jest realne a nawet możliwa korekta do 10%.
    Ponadto ceny wróciły do poziomu roku 2007. Czyli zgodnie z teorią inflacji spadły o jakieś 10%.

    Ja najbardziej upatruje spadek cen na rynku wtórnym. Juz powoli widać spadek cen. Po skończeniu RNS na wtórnym nastąpi stagnacja. I będą musieli obniżać ceny. Na pewno nie będzie to takie widoczne od razu. Początkowo będzie możliwa negocjacja ceny.

    PS.
    Ciekawe czy ktos ma dostęp do tego kto tak naprawde kupował mieszkania na początku boomu.
    Mi się wydaje ze fundusze inwestycyjne z innych krajów wykupując 50% rynku mieszkań spowodowały brak mieszkań na rynku i ich szybki wzrost ceny. Chyba ktoś już o tym pisał.,
    Jakiś czas temu rozglądałem się za mieszkaniem byłem na osiedlu gdzie prawie wszystkie lokale zostały wyprzedane jednak za jakiś czas się okazało ze znowu są wolne i nie są sprzedawane przez agencje czy osoby prywatne ale znowu przez developera. Fundusze wycofywały się z rynku i sprzedają to co zakupiły hurtowo.

    to tak jak z czosnkiem. Wystarczy ze ktoś wykupił większą ilość od razu jego cena poszybowała w górę :D

    OdpowiedzUsuń
  58. Samorządy biorą się do podatków
    Podatek od nieruchomości w miastach może pójść w górę. Władze części metropolii postulują, by maksymalna stawka była skorelowana z rynkową wartością opodatkowanego gruntu czy budynku. Jeśli pomysł samorządowców zostanie przyjęty przez parlament, stawki w dużych miastach mogą wzrosnąć wielokrotnie.

    Dzisiaj każdy właściciel nieruchomości płaci po równo (według metrażu), czyli stosunkowo niewiele. Teoretycznie rzecz biorąc, za 100-metrowy dom na warszawskim Żoliborzu jego właściciel może oddać w 2011 r. samorządowi tyle samo co posiadacz takiego domu w podlaskiej wsi — maksymalnie 67 zł rocznie. Za 300-metrową działkę przy rynku w Krakowie
    i taki sam plac we wsi w Bieszczadach ich właściciele musieliby zapłacić po 123 zł.

    Duże miasta żalą się, że podatek w obecnej wysokości jest niewielką częścią budżetu. W Krakowie stanowi 10,1 proc. dochodów, w Warszawie
    — 7,8 proc., a w Gdańsku
    — 12,3 proc. Władze miast twierdzą, że to za mało, by prowadzić własną politykę podatkową.

    W lutym mają spotkać się prezydenci miast zrzeszonych w Unii Metropolii Polskich i wypracować porozumienie.
    http://samorzady.pb.pl/2362045,18981,samorzady-biora-sie-do-podatkow

    OdpowiedzUsuń
  59. Podatek katastralny bardziej zachęca do sprzedaży nieużywanych nieruchomości, co korzystnie wpływa na ich podaż, Paradoksalnie, wprowadzanie podatku katastralnego (np. kosztem obniżenia opodatkowania pracy) może prowadzić do zwiększenia dostępności nieruchomości dla przeciętnych obywateli.

    hmmm to chyba dobrze dla nas tych którzy czekają na spadek cen ?

    OdpowiedzUsuń
  60. oczywiście , że tak nalzy pamietac ,ze zanim rynek to zrozumie, przejda ustawy itp minie troche czasu to na raz dwa sie nie stanie ale czekajacemu to i tak wszystko jedno jak i mnie. Wazne , ze idzie w dobrym kierunku i tak trzymac a jak bedzie wszystko ok dla porftela to sie kupi jak a narazie moga sobie zadac cen ale nie dostana takich sum never

    OdpowiedzUsuń
  61. Minął prawie miesiąc i projekt znów zgubił się w szufladzie, tak jak przed końcem roku w Komisji prawniczej. Termin 1 IV już chyba nie realny. Może ktoś coś więcej wie?

    OdpowiedzUsuń
  62. SIP pisał w ostatnim poście takie daty posiedzeń sejmu:

    LUTY 2011
    2, 3, 4 lutego 2011 r. (środa-piątek) (poszło)
    23, 24, 25 lutego 2011 r. (środa-piątek)
    na stronie sejmu jest porządek obrad ale nie ma tam nic o RNS

    Czekamy na następne :D

    MARZEC/KWIECIEŃ 2011
    2, 3, 4 marca 2011 r. (środa-piątek)
    16, 17, 18 marca 2011 r. (środa-piątek)
    30, 31 marca, 1 kwietnia 2011 r. (środa-piąte

    OdpowiedzUsuń
  63. Czyli nic więcej nie wiecie:/

    Jak dla mnie RNS-ki jeszcze nie ma sejmie

    http://bip.kprm.gov.pl/rm/dokumenty1/
    http://orka.sejm.gov.pl/projustall6.htm

    Szczególnie, że rząd zmienił cześć założeń do ustawy i teraz musi powstać nowy projekt z nowym uzasadnieniem do nowych założeń.
    Jak dla mnie to znowu komisja prawnicza, której prac dokładniej w BIP-e chyba nie można śledzić.

    30, 31 marca, 1 kwietnia 2011 r. (środa-piątek) - to raczej z terminem VI 2011, bo wątpię by prezydent czekał z piórem na tą ustawę i przeszło vacatio legis wyrażone w godzinach. Na szczęście sejm to nie Centrala NFZ.

    Jak wejście ustawy zejdzie się z podnoszeniem stóp to rzeczywiście rynek zostanie podwójnie w tym samym czasie uderzony. Lamenty w prasie też będą podwójne i boję się, ze mogą być skuteczne.

    OdpowiedzUsuń
  64. @SiP w dzisiejszym wywiadzie z Pitera na temat afery GUS'owskiej powróciła sprawa podejrzeń o manipulacje przy wyznaczaniu kosztów odtworzeniowych wykorzystywanych m.in. przy wyznaczaniu limitów dla RnS. Niestety zacząłem wsłuchiwać się praktycznie pod sam koniec (gdyż jej bardzo nie lubię a cala sprawa może być kamuflażem dla politycznego desantu) i nie wiem jaki był tego kontekst. W każdym razie CBA ostro ich teraz trzepie.
    BM

    OdpowiedzUsuń
  65. @BM
    dzięki za info ale jakoś w sieci nie da się tego znaleźć.

    @anonimowy
    zapisz sobie witryne z terminem obrad w sejmie do changedetection.com i czekaj cierpliwie.

    OdpowiedzUsuń
  66. dostałem email od Open finance :D

    Nadchodzi rewolucja
    w Rodzinie na Swoim!
    Śpiesz się! Tylko do końca marca 2011
    możesz skorzystać z obecnych zasad!

    Później:
    - brak rynku wtórnego
    - tylko do 35. roku życia
    - obniżenie ceny m2 o 20%

    OdpowiedzUsuń
  67. tak się zastanawiam ze jeżeli później będzie można skorzystać z RNS na starych zasadach to nie będzie wprowadzenie w błąd ?:D

    OdpowiedzUsuń
  68. prawdziwe spadki cen przed nami 2011-2013. Czas na promocje nadejdzie także spokojnie można obserwować rynek jak ceny będą coraz niższe a kupujących wiele nie będzie. Na to liczyłem od 2007 , mam czas. Cierpliwość uczy.

    OdpowiedzUsuń
  69. @SiP

    Dzięki, mam swoje sposoby na śledzenie zmian bez śmiecenia sobie poczty.

    @owczasty
    To jest wprowadzenie w błąd. Termin 1 IV to dzieło znawców wyznaczania limitów w RNS, ale myślę, że jeżeli oszczędności będą pilne to i częstotliwość ogłaszania i sposób liczenia mogą też zmienić. Papier wszystko przyjmie.

    OdpowiedzUsuń
  70. Projekt zmian w RnS został przesłany do sejmu
    http://bip.kprm.gov.pl/g2/2011_02/4009_fileot.pdf
    i uzasadnienie:
    http://bip.kprm.gov.pl/g2/2011_02/4010_fileot.pdf

    "Art. 3. Ustawa wchodzi w życie po upływie 14 dni od dnia ogłoszenia "

    BM

    OdpowiedzUsuń
  71. @BM
    Faktycznie, dzięki za info!

    Już robię update!

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP