16 lutego 2011

Cytat dnia - Min. Fin. J V Rostowski to polityczny kłamca, a nie ekonomista

Ponieważ nasz deficyt przekracza ponad 3% (obecnie to nawet grubo), wszczęto wobec Polski procedurę nadmiernego deficytu inicjowaną przez UE. JVR (zwany też Kucharzem Roku w związku ze swoich pichceniem w księgach - polecam tutaj tag/etykietę na blogu) musi się obecnie tłumaczyć z deficytu i jak zamierzamy go ograniczyć poniżej 3%. UE chciała by zejścia do 3% już w 2012 roku. Dodatkowo pamiętajmy, iż nasi koledzy z UE patrzą na tzw General Government czyli dług uwzględniający pichcenie Kucharza (np obligacje BGK na budowę dróg). JVR spotkał się z unijnym komisarzem do spraw gospodarczo-walutowych (Oli Rehn) w Warszawie, któremu musi się właśnie tłumaczyć z założeń do redukcji deficytu. Co powiedział Kucharz Roku tj jak zamierza to osiągnąć? Cytuję JVR:
"Rząd nie będzie podwyższał podatków, będzie natomiast ograniczał wydatki" [...]podkreślił, że "polityka cięcia wydatków jest już realizowana i wymusza ją przyjęta przez parlament ustawa budżetowa. Nie ma żadnych przesłanek do jakiegokolwiek podwyższania podatków czy parapodatków w Polsce"
Z: stooq.pl Jak dla mnie kawał dnia zarazem, bo przecież właśnie to robi, a kolejne podwyżki podatków np VAT wpisał już do ustaw. Co więcej szuka każdego grosza, gdzie tylko może, czy to prywatyzując co popadnie (niebawem zostanie zlikwidowane Min. Skarbu bo nie jest już potrzebne), czy to zabierając pieniądze z Funduszy Rezerwy Demograficznej (fundusz na ciężkie czasy - przewidziane w okolicy już 2020r) czy chociażby ostatnio wyskakując z pomysłem założeń likwidujących lokaty jednodniowe (nieodprowadzane są od nich podatki od zysku z lokat z uwagi na zbyt mały podatek jednodniowy - to tak w dużym skrócie). Cytując DGP "Przed Belką nikt już nie ucieknie" (chociaż tu widzę potencjał na powrót do polis). Z tego ostatniego pomysłu zyska rocznie raptem 300-400 mln pln. Jak musi być źle, iż rząd podejmuje się tych wszystkich działań (że o zamieszaniu w okół OFE nie wspomnę) w roku wyborczym? Musi być po prostu tragicznie. Kolejny rząd, który przejmie władzę, będzie miał mocno związane ręce i w mojej ocenie powyżej 2014-2015 roku nie ucieknie nikt od reform bo po prostu dochodzimy do ściany. Ale może ja w sumie nie doceniam kłamliwych polityków, bo wróble ćwierkają iż padają pomysły by podwyższyć dopuszczalny próg zadłużenia zapisany w konstytucji i poleciały próbne balony. Tego oficjalnie nikt nie potwierdza. Cóż, jak oficjalnie zaprzeczą, tzn, że jednak rozważają w myśl zasady, iż powinno się wierzyć, w wiadomości tylko zaprzeczone i zdementowane:) Obecny rząd jest dla mnie tragiczny, wszystko robi na opak, całkowicie dewaluując i niszcząc jakiekolwiek swoje pomysły i hasła polityczne, zatracając przy tym jakąkolwiek pozytywną energię jaką udało mu się wykrzesać z Polaków wraz z przejęciem władzy. Dla przykładu tylko przypomnę, iż podatek Belki miał zostać zniesiony, a okazuje się że prof. Belka zostaje szefem NBP, a samo zbieranie podatku jest uszczelniane. Jeśli chcesz polepszyć sobie humor to polecam expose Premiera aka Słońce Peru, chociażby w sprawie podatków. Pisałem o nim tutaj. Zaiste kabaret, a raczej tragikomedia i farsa.
Vivat Kucharz Roku, Vivat Dyzma, Vivat Druga Irlandia!!! PS By żyło się lepiej* *nam, politykom

13 komentarzy:

  1. niech żyją - w polityce - jak najkrócej

    OdpowiedzUsuń
  2. Z powrotem do polis nie byłbym takim optymistą. Chodzi o ich księgowanie (ubezpieczyciele muszą zakładać na nie rezerwy) i opłacalność dla ubezpieczycieli - był art w jednej z gazet w tym tygodniu, zgadzam się z nim.

    OdpowiedzUsuń
  3. Może chcą nam tak obrzydzić oszczędzanie w bankach i fiat money by ludzie poszli w kierunku kruszców? ADAM

    OdpowiedzUsuń
  4. Coś wymyślą, biznes nie znosi próżni. Mam przynajmniej taką nadzieję, bo wszystkie moje lokaty to bezbelkowce - filar moich oszczędności na emeryturę.

    OdpowiedzUsuń
  5. Jeśli polegać na wiedzy Z. Kuźmiuka, deficyt fin. pub. wynosi 8,5 % PKB za 2010r, czyli jakieś 120 mld.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja z kolei polecam Waszej uwadze wpis:
    http://mises.pl/blog/2011/02/17/lewinski-bankiem-w-dziure-budzetowa/
    o roli jaką ma spełnić w najbliższym czasie BGK w Polsce. Ważny jest też odnośnik zawarty w tym artykule do poprzedniego w szczegółach traktującego o tym temacie.Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zastanawiam się ilu z czytających i komentujacych tutaj głosowało na PO i na Komorowskiego;-), no i jak im wychodzi teraz potrzenie w lustro;-)))

    OdpowiedzUsuń
  8. @HansKlos

    Każdy popełnia błędy. Ale na kogo głosować, aby żyło się nam lepiej?

    OdpowiedzUsuń
  9. Eee ja raz zagłosowałem na peło - chyba w 2001 albo jakoś tak. W każdym razie z takich żartów szybko się wyleczyłem jak pierwszą kadencje w sejmie zobaczyłem. Tylko Korwin został. On nam jest potrzebny w tym cyrku na wiejskiej. Niech krzyczy na tych głupków i dba o nasz interes. UPR+WiP. Dopóki nie będzie alternatywy wywodzącej się ze środowiska prawdziwie liberalnego.Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  10. Temu rządowi brak jaj. I tyle na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  11. OK. Dajmy szansę ludziom, którzy do tej pory nie rządzili. Nie będą to skostniałe i zgnuśniałe partie takie jak PIS, PO, SLD czy PSL. Partia Korwina jest jednak zbyt mało wyrazista, bo przecież pamiętajmy, że on sam tej partii nie tworzy. No i co? Jaka partia wystartuje w wyborach i zafiliowana z JKM Unia Polityki Realnej czy Wolność i Praworządność? Ktoś wie?

    OdpowiedzUsuń
  12. Myślę, że do czasu wyborów obie partie połączą siły. Pozostaną na uboczu jedynie rozłamowcy witczakowcy ale myślę,że to margines będzie. Oni nie wygrają wyborów to jasne. Celem powinno być zdobycie 6% i wprowadzenie kilku posłów. Chodzi o to, żebyśmy mieli prawdziwie liberalnego reprezentanta w debatach telewizyjnych. Poza tym ci, którzy się boją, że ich głos się zmarnuje "bo oni i tak nie wejdą" przestaliby tak myśleć. Korwin za 4 lata to będzie już staruszek i spośród ludzi środowiska UPR-WiP będzie musiał wskazać następcę. Chodzi o to,żeby był przyczółek i żeby idea liberalna się szerzyła.A jak dojdzie do bankruta to będziemy mieli szanse na prawdziwe zmiany.Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  13. Komisja Europejska ocenia: Plan Rostowskiego za słaby
    Bruksela uważa, że mogą być potrzebne dodatkowe działania, by Polska zmniejszyła deficyt do 3 proc. w 2012 roku i że trudno będzie naszemu rządowi przeprowadzić niezbędne ustawy w roku wyborczym.
    Proponowana przez ministra Jacka Rostowskiego ścieżka zmniejszenia deficytu sektora finansów publicznych może być zbyt optymistyczna – uważają eksperci Komisji Europejskiej.

    „Dziennik Gazeta Prawna” dotarł do wstępnej oceny ekspertów KE polskich propozycji osiągnięcia 3-proc. deficytu finansów publicznych. Dwa tygodnie temu list w tej kwestii do unijnego komisarza do spraw gospodarczych i walutowych, wysłał minister Rostowski.

    Z wyliczeń Brukseli wynika, że planowany przez nasz resort finansów spadek poziomu deficytu na poziomie 3
    ,2 proc. może być nierealny. Ich zdaniem wyniesie on pół punktu procentowego więcej, czyli ok. 3, 75 proc. PKB. Dlatego konieczne mogą być dodatkowe działania zmniejszające deficyt, by w 2012 r. spełnić kryteria z Maastricht.

    Nasz rząd wyliczył, że kolejne kroki, zarówno już wprowadzone (zmniejszenie zasiłków pogrzebowych, podwyżka VAT, działanie reguły budżetowej), jak i te zapowiadane i wprowadzane teraz – ograniczenie transferów
    do OFE, nowa reguła wydatkowa dla samorządów – mają pozwolić na zmniejszenie deficytu do 3,2 proc. Dodatkowe 0,2 proc. ma wynikać z wyższego wzrostu gospodarczego i większych wpływów podatkowych.

    Jednak zdaniem Brukseli z powodu możliwego wolniejszego tempa rozwoju gospodarczego efekty tych działań będą słabsze, a dochody
    z tytułu podatków
    , np. CIT, niższe. Ocena ta jest jednak oparta na prognozie wzrostu PKB z jesieni ub. roku. Jeśli tegoroczne wyniki okażą się bardziej optymistyczne, komisja nie wyklucza, że saldo się poprawi.

    Mimo zastrzeżeń KE pozytywnie ocenia polskie plany. „Służby komisji po wstępnej ocenie wspierają te szacunki” – brzmi fragment recenzji polskiej propozycji.

    Tym broni się też resort finansów. – Ogólna ocena jest pozytywna, a naszym zdaniem wzrost i jego efekty dla budżetu będą silniejsze, niż sądzi komisja – mówi urzędnik resortu finansów.

    Pełna ocena polskich propozycji będzie możliwa w kwietniu, gdy komisja przedstawi nowe prognozy wzrostu gospodarczego. Istotna będzie też informacja
    o rzeczywistej wysokości deficytu sektora finansów publicznych w 2010 roku. To właśnie on będzie bazową kwotą, od której będziemy schodzić do 3 proc. Resort finansów utrzymuje, że wyniósł 7,9 proc., ale nieoficjalnie urzędnicy liczą, że będzie nieco niższy.

    Eksperci w Brukseli wskazują jednak, że realizację planu polskiego MF mogą pokrzyżować październikowe wybory parlamentarne. Rząd będzie miał kłopot z przeforsowaniem w parlamencie działań oszczędnościowych. Choć niewymienione w liście, w grę wchodzą trzy decyzje: wchodzący do Sejmu projekt zmian w OFE, przygotowywana reguła wydatkowa dla samorządów i co najważniejsze – budżet na 2012 r.

    Zresztą rząd też boi się uchwalania budżetu w kampanii wyborczej i, jak już pisaliśmy, budżet w tym roku prawdopodobnie zostanie przygotowany wcześniej.

    Ostateczna ocena polskiej propozycji gotowa będzie za miesiąc. Od niej zależy, czy mogą nam grozić sankcje za niedotrzymanie zobowiązania zmniejszenia deficytu sektora finansów publicznych po 2012 r. Jednak po ocenie tonu recenzji komisji taki krok wydaje się mało prawdopodobny. Tym bardziej że, jak przypomina Janusz Lewandowski, komisarz do spraw budżetu, możemy liczyć na ulgowe traktowanie przez komisję z powodu kosztów reformy emerytalnej.
    http://gospodarka.dziennik.pl/forsal/artykuly/326024,komisja-europejska-ocenia-plan-rostowskiego-za-slaby.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP