08 lutego 2011

No love for US bonds from FCB czyli ameryka ma problem

Lee Adler w swoich raportach śledzi wiele interesujących wskaźników. Jednym z nich jest zakup obligacji papierów skarbowych US przez zagraniczne banki centralne (ang. Foreign Central Bank - FCB). Obserwacja jest bardzo ciekawa: - FCB od pewnego końca 2010 roku zdecydowanie zmniejszyły tempo zakupów papierów US. Co więcej, wiele z nich sprzedaje obligacje. Wszystko razem skutkuje coraz większą rentownością papierów skarbowych (w tym obligacji) amerykańskich, pomimo, iż FED w ramach QE 1.5 i QE2 monetyzuje dług Ameryki.
Powyższy opis ładnie prezentuje poniższy wykres: Dlaczego FCB zmieniły strategię? Po kolei. Do tej bowiem pory FCB kupowały papiery skarbowe, gdyż uprzednio FCB skupowały dolara z własnego lokalnego podwórka. Czemu? Celem obrony korzystnego kursu walutowego. Tak postępowała większość FCB z EM. Ponieważ FCB broniły korzystnego kursu własnej lokalnej waluty w stosunku do dolara (dbały o konkurecyjność eksportu) musiały "zaparkować"gdzieś skupione z rynku dolary. W tym celu skupowały obligacje skarbowe US. Jeśli zatem FCB mocno zredukowały tempo zakupów, to znaczy, że przestały bronić kursu? Ale jeśli EM przestały bronić kursu to kursy lokalnych walut powinny się umocnić w stosunku do dolara, a tak się nie stało. Czemu? Odpowiedź na powyższe pytania przynosi nowa metoda walki FCB z inflacją. Do tej pory banki podnosiły stopy procentowe, co powodowało napływ gorącego, spekulacyjnego pieniądza (różnica w oprocentowaniu pomiędzy US a np Brazylią), to w konsekwencji powodowało umocnienie lokalnej waluty (np BRL). Działanie niekorzystne z punktu widzenia lokalnej gospodarki. EM zaczęły zatem działania w dwóch obszarach: a) podnoszenie rezerw obowiązkowych (celem osłabienia lokalnej akcji kredytowej) oraz nałożenia podatków na zagranicznych inwestorów celem obrzydzenia im inwestowania w lokalne papiery (badź również prawo wymuszające inwestowanie w obligacje długoterminowe, z możliwością wyjścia z inwestycji dopiero po roku-dwóch). W ten sposób FCB nie muszą skupować dolara z lokalnego rynku, gdyż inwestorzy wcale już się nie pchają drzwiami i oknami. Stosują to kolejne EM, ostatnio Rosja. Nie ma dolarów w FCB to nie ma zakupów. Proste. Niby tak, tylko że Ameryka ma problem. Straciła bowiem dużą część kupców własnego długu! Jest to szalenie niebezpieczne zjawisko i może docelowo skutkować (wraz z innymi zjawiskami takimi jak odejście od dolara w bilateralnych transakcjach i handel w lokalnej walucie np yuanie, euro, rublu, czy jenie) silną wyprzedażą na amerykańskim rynku obligacji, czy nawet krachem. Niektórzy nawet sądzą, iż bez pomocy FCB oraz monetyzacji długu przez FED (obecnie QE2) deficyt ameryki jest już nie do utrzymania. Kaboom.

15 komentarzy:

  1. no wlasnie
    smart money wychodzi z obligow i pakuje sie w akcje
    this is not yet massive

    OdpowiedzUsuń
  2. No i Polska ma problem bo tu raczej nie wprowadzi się barier ochronnych a i oprocentowanie na złotym rośnie. Widełki się rozwierają a jak wiele krajów blokuje napływ zielonego to on wpłynie tam gdzie się go nie blokuje.
    Czyli złotówka się będzie umacniać ? Jedyna nadzieja dla eksportu w obniżce ratingu Polski.

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemcy: Import (grudzień) -2,3% m/m (prog. 0,8% m/m)

    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @Slav

    też myślałem o umocnieniu złotówki do dolara, nawet do 2,50 i niżej ale my niestety wpadamy w koszyk CECE / CEE i miało kto nas nadal kojarzy. Zatem jeśli kasa nie płynie do regionu to i do nas nie płynie.

    OdpowiedzUsuń
  5. @hukers:
    "no wlasnie
    smart money wychodzi z obligow i pakuje sie w akcje
    this is not yet massive
    "

    Tak, zgadzam się. Ale żeby to lepiej ując to:
    a) kasa ucieka z EM z rynków akcji i obligacji. Zobacz BOVESPA i wiele innych z uwagi na podatki i ograniczenia co do kapitału. To samo dzieje się na obligacjach EM, zobacz ETF EMB.

    B) kasa wraca zatem do DM, tylko tutaj jest problem, bo inflacja też rośnie powoli, zatem ucieczka z obligacji w akcje na rynkach DM

    to powyżej wyjasnia czemu akcje na DM rosną, a obligacje spadają, podobnie jak spada cały EM (akcje i obligacje)

    hej

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny wpis dobrze ilustrujący to co dzieje się w ostatnich tygodniach na DM i EM. Polska do tych pierwszych się nie zalicza więc podejrzewam że ten gorący kapitał nas ominie i zostaniemy potraktowani tak jak reszta (co zresztą widać na gpw). Mechanizm jest rzeczywiście groźny dla USA i mógł nie być brany pod uwagę przez FED w kalkulacjach oddziaływania QE. O ile się nie mylę to założeniem był spadek rentowności obligacji amerykańskich a nie wzrost.
    bronco

    OdpowiedzUsuń
  7. Polecam ciekawy artykuł Jerzego Hausnera (RPP) i Mirosława Gronickiego (doradca NBP):

    Zaniechanie jest wyborem, tyle że gorszym
    http://www.rp.pl/artykul/5,607322.html

    - w 2010 r. deficyt sektora finansów publicznych przekroczył 8 proc. PKB!
    - w II połowie 2011 r. możliwe jest znaczące obniżenie tempa wzrostu
    - Kanałem handlowym i do nas dociera inflacyjna fala. Nie ma rady, RPP będzie musiała podnosić stopy procentowe. Analitycy rynkowi oceniają, że w tym roku stopy procentowe NBP zostaną podniesione nawet o 150 punktów bazowych, czyli w przypadku stopy referencyjnej do poziomu 5 proc. (wydawało mi się, ze konsensus prognoz to ~ 100pb ).
    - W 2011 r. prawdopodobnie nowy dług będzie generował koszty rzędu 6 proc. i więcej (nasze 10-latki już przekroczyły ten próg). A bez rozpoczęcia konsolidacji zapewne jeszcze więcej.

    BM

    OdpowiedzUsuń
  8. @bronco:
    "O ile się nie mylę to założeniem był spadek rentowności obligacji amerykańskich a nie wzrost.
    bronco "

    Tak, taki był zamysł. QE całkowicie zawiódł. Podobnie jak nie zwiększyło się zatrudnienie w związku z działaniami FED. Ogólnie ten projekt to kaplica. Pomógł jedynie inwestorom podnieść ceny aktywów na świecie

    OdpowiedzUsuń
  9. @BM
    dzięki za art Gronickiego i Hausnera, bardzo dobre spojrzenie. Zgadzam się z nim.

    OdpowiedzUsuń
  10. Pytanie jak należy ocenić obecne poziomy na SP500 jako wskaźnika dla akcji DM i oprocentowanie 10-letnich obligacji US jako wskaźnika sentymentu do ich długu, znaczy grać pod dalszą zwyżkę, korektę czy być z boku? Wskaźniki sięgają ekstremalnego wykupienia i wydaje mi się, że w średnim terminie będzie korekta...

    OdpowiedzUsuń
  11. @Zdzisiałw
    jest jeszcze potencjał na SP500 na ruch do góry (np1360-1375) oraz na rentownosci 10 latek US (4.00-4.10)

    OdpowiedzUsuń
  12. SiP znalazłem taki dokument:
    http://www.treasury.gov/resource-center/data-chart-center/tic/Documents/mfh.txt

    Liczby w nim zawarte nie bardzo pokrywają się z wykresem i wnioskami. Tzn. tempo przyrostu długu w rękach FCB nie jest wysokie ale o spadku chyba nie możemy mówić? Czy coś źle interpretuję?

    Po prostu zastanawiam się na ile realny jest ten problem (bo moim zdaniem jest dziś jednym z kluczowych problemów na świecie).

    OdpowiedzUsuń
  13. @PRzemofree

    To się dynamicznie zmienia. Rzuć okiem na ostatnią weekendową wersję:
    https://picasaweb.google.com/stoje.i.patrze/Public#5620004763259449138

    W szczególności na dwa lewe wykresy. Kiedy to pisałem to FCB przestały kupować. Zwróć uwagę że kupują falami (dolny lewy), ale teraz już mniejszymi.
    Akumulują obecnie obligacje ale bardzo kiepsko tzn w porównaniu do przeszłości.

    OdpowiedzUsuń
  14. @ SiP

    Chodzi mi o wyrobienie sobie prawdziwego obrazu strategicznego. Wniosek, że FCB przestają kupować albo generalnie kupują dużo mniej długu USA byłby kluczowy w perspektywie tego, że np. PIMCO szorci. Natomiast ja zadaję sobie pytanie, czy to że spadła intensywność zakupów nie ma związku z podażą, tzn. czy FED nie zbiera istotnej części podaży. Jeżeli bowiem dojdziemy do wniosku, że FCB przestają mieć apetyt na dług USA, to oznacza że w dość krótkim czasie powinno dojść do przeceny $ - przynajmniej moim zdaniem.

    OdpowiedzUsuń
  15. @przemofree

    Chiny odchodzą od amerykańskiego długu?
    Wyliczenia Standard Chartered sugerują dywersyfikację chińskich rezerw
    Chiny zaczęły w pierwszym kwartale dywersyfikować swoje rezerwy i kupować więcej europejskiego długu niż amerykańskiego - wynika z wyliczeń banku Standard Chartered. Według nieoficjalnych danych, przez pierwsze cztery miesiące 2011 r. chińskie rezerwy walutowe zwiększyły się o około 200 mld USD. Trzy czwarte tych funduszy zostało zainwestowanych w nieamerykańskie aktywa.

    Przez ostatnie lata chińskie władze wielokrotnie deklarowały, że chcą zdywersyfikować swoje rezerwy zmniejszając w nich udział inwestycji dolarowych. Od końca 2007 r. do końca pierwszego kwartału 2011 r. rezerwy te podwoiły się do ponad 3 bln USD. Oficjalne dane wskazują jednak, że przez ten czas udział aktywów dolarowych był w nich stabilny i wynosił między 60 proc. a 70 proc.

    Chińskie państwo inwestuje jednak również na rynkach drogą nieoficjalną, za pomocą systemu prywatnych pośredników z takich centrów finansowych jak Londyn i Hongkong. O tym, że zaczęło w końcu mniej inwestować w amerykański dług mogą wskazywać dane o jego zakupach przez inwestorów z Chin, Hongkongu i Londynu. Przez pierwsze cztery miesiące zakupy długu USA spadły tam o 76 proc. (licząc rok do roku) do 46 mld USD.

    - Wygląda na to, że Chiny wreszcie zaczęły realizować swoje zapowiedzi mówiące o dywersyfikacji rezerw - wskazuje Stephen Green, ekonomista ze Standard Chartered.
    http://www.parkiet.com/artykul/31,1065918.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP