16 lutego 2011

Polska - wzrost cen żywności - dane

Krótkie info z PAPu na temat inflacji cen żywności. Drożeje pszenica, kukurydza, wieprzowina, mleko i drób
14.02. Warszawa (PAP) - W pierwszym tygodniu lutego br. rosły ceny pszenicy, kukurydzy, żywca wieprzowego, mleka oraz drobiu - wynika z cotygodniowej analizy Agencji Rynku Rolnego. Ceny żyta i żywca wołowego były stabilne. Według danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej MRiRW, w dniach 31 stycznia 6 lutego 2011 r., przeciętna cena skupu kukurydzy ukształtowała się na poziomie 905 zł/t, tj. o 5,8 proc. wyższym niż w poprzednim tygodniu i o 14 proc. wyższym niż przed miesiącem. Jednocześnie ziarno to było o 75 proc. droższe niż rok wcześniej. Przeciętna cena skupu żyta konsumpcyjnego w porównaniu z poprzednim tygodniem nie uległa istotnej zmianie, kształtując się na poziomie 825 zł/t. Była to cena o 5 proc. wyższa niż przed miesiącem i 2,5 razy wyższa niż rok wcześniej. W porównaniu do poprzedniego tygodnia nieznacznie (o 0,6 proc.) potaniał w skupie jęczmień paszowy. W dniach 31 stycznia - 6 lutego br. za zboże to płacono średnio 810 zł/t, tj. o 4 proc. więcej niż przed miesiącem i 2-krotnie więcej niż rok wcześniej. Według danych Zintegrowanego Systemu Rolniczej Informacji Rynkowej MRiRW na przełomie stycznia i lutego br. w Polsce żywiec wieprzowy skupowano średnio po 3,74 zł/kg, tj. po cenie o 5 proc. wyższej niż w poprzednim tygodniu, ale o 5,5 proc. niższej niż przed miesiącem. Jednocześnie dostawcy trzody chlewnej otrzymywali o 6 proc. więcej niż przed rokiem. W Polsce za żywiec wołowy (w dniach 31 stycznia 6 luty br .) płacono w skupie przeciętnie 5,09 zł/kg, tj. podobnie jak w poprzednim tygodniu i przed miesiącem. Cena ta była także o 5 proc. wyższa niż rok wcześniej. W przeliczeniu na walutę unijną, za 100 kg polskiej wołowiny płacono 295,06 EUR, o prawie 15 proc. mniej niż przeciętnie w UE. Od początku 2011 r. ceny skupu kurcząt typu brojler wykazują tendencję wzrostową. Na początku lutego żywiec ten skupowano średnio w kraju po 3,28 zł/kg, tj. po cenie o 0,5 proc. wyższej niż w poprzednim tygodniu i o 5,5 proc. wyższej niż przed miesiącem. Za indyki płacono przeciętnie 5,01 zł/kg, tj. o 1 proc. więcej niż w ostatnim tygodniu stycznia i podobnie jak przed miesiącem. Żywiec drobiowy był również o 12-14 proc. droższy niż przed rokiem. W analizowanym okresie odtłuszczone mleko w proszku średnio w kraju zbywano po 9,09 zł/kg, tj. o ponad 3 proc. drożej niż tydzień wcześniej. Jednocześnie pełne mleko w proszku zdrożało o ok. 4 proc., do 11,45 zł/kg. W odniesieniu do cen sprzed miesiąca proszek mleczny zdrożał o 4-5 proc. W porównaniu do cen sprzed roku ceny OMP wzrosły o 21 proc., a PMP o 14 proc.
źródło1 źródło2 Zboża stale drożeją w Polsce i na świecie
Zboża w Polsce drożeją z tygodnia na tydzień, obecnie za pszenicę konsumpcyjną przetwórcy muszą zapłacić nawet ponad 1000 zł za tonę; jeszcze w październiku ub.r. kosztowała ona średnio 690 zł za tonę. Z powodu dużego popytu drożeje także ziarno na giełdach światowych. Według Izby Zbożowo-Paszowej, rynkowe ceny zbóż na początku lutego pozostają niezmiennie wysokie, ale tempo wzrostu cen osłabło w stosunku do notowanego w ostatnich tygodniach. Drożeje pszenica konsumpcyjna i paszowa oraz kukurydza. Pszenica paszowa kosztowała w pierwszym tygodniu lutego 910-940 zł za tonę wobec 900-930 zł w końcu stycznia. Pszenica konsumpcyjna kosztuje zaś nawet 1000 zł za tonę, a średnio 945 zł/t. Za jęczmień w drugim tygodniu lutego trzeba było zapłacić 820-830 zł za tonę, bowiem więcej było oferujących to zboże z unijnych zapasów interwencyjnych. Żyto paszowe kosztuje 780-800 zł/t, a kukurydza 880-930 zł/t. Na giełdach amerykańskich zboża drożeją już od 5 tygodni. Powodem jest bardzo duży popyt eksportowy ze strony głównych importerów, w tym krajów Bliskiego Wschodu. W krajach takich jak Algieria, Egipt, Tunezja czy Jemen wysokie ceny żywności powodują niepokoje społeczne. Tak więc rządy tych krajów decydują się na import ziarna zbóż, chcąc tym samym uspokoić nieco sytuację na rynkach wewnętrznych. Po okresie niepewności, do zakupów zbóż powrócił Egipt, który już ogłosił przetargi na dostawy kolejnych partii ziarna - informuje Rafał Bąk z Warszawskiej Giełdy Towarowej. Ponadto na wzrost cen ziarna wpłynęły obawy o kondycję upraw pszenicy ozimej w USA (gwałtowny atak zimy) oraz Chinach (susza). W ostatni piątek (11 bm.) na giełdzie w Chicago cena pszenicy (SRW) w kontrakcie najbliższym (marzec 2011) wzrosła o 1,6 proc. w stosunku do ceny sprzed tygodnia do 318,57 USD/t. Z kolei, na giełdzie w Kansas City, cena pszenicy HRW w kontrakcie najbliższym (marzec 2011) wzrosła o 3,2 proc. do 357,52 USD/t. Ustabilizowały się ceny na paryskiej giełdzie Matif. Natomiast piąty tydzień drożała pszenica paszowa na giełdzie londyńskiej. Pod koniec ubiegłego tygodnia cena pszenicy w kontrakcie na marzec 2011 wyniosła 273,00 euro za tonę i była o 0,6 proc. niższa w stosunku do ceny sprzed tygodnia. Nieco spadły notowania cen soi na giełdzie w Chicago, pod koniec ubiegłego tygodnia kosztowała ona 520 dolarów za tonę. Na rynku obserwuje się bowiem wzrost zainteresowania importerów zakupami tańszej brazylijskiej soi z tegorocznych zbiorów, co osłabia popyt na amerykańską soję. Według styczniowego raportu amerykańskiego departamentu rolnictwa USDA, światowa produkcja pszenicy w sezonie 2010/2011 wyniesie 646 mln ton (683 mln t w poprzednim sezonie), a zbóż paszowych 1084 mln t (1107 mln t). Prognozy te są niższe niż w grudniu ub.r. USDA ocenia, że wyższe będą zbiory kukurydzy, ale zmaleją jęczmienia, owsa i żyta. Wysokie ceny zbóż na świecie przełożyły się na ceny ziarna w Polsce. Według notowań ministerstwa rolnictwa, od końca czerwca 2010 r. do końca stycznia 2011 r. najbardziej podrożało żyto (o ponad 120 proc.), ceny owsa wzrosły trzykrotnie, a jęczmienia prawie dwukrotnie. W najmniejszym stopniu podrożała pszenica - o 70 proc., kukurydza - o 43 proc., pszenżyto - o 84 proc. Podrożały także przetwory mączne. W styczniu br. ceny zbytu mąki pszennej piekarniczej były o 70 proc. wyższe niż w czerwcu 21010 r., a mąki żytniej zwiększyły się prawie dwukrotnie - poinformował Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.
źródło

20 komentarzy:

  1. inflacja juz 3,8 ;] czekamy

    pozdr.
    bach

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny wpis SiP
    Na szczęście zrobiłem sobie mały zapas makaronu :D bo lubię :D
    Biorąc pod uwagę to że poza Warszawa nie jest tak fajnie jeśli chodzi o prace i płacę to świetny news - przy drożejącym ciągle paliwie.
    Do tego dochodzą plotki o opodatkowaniu złych kąt z codzienna kapitalizacją odsetek, które to defakto w jakiś sposób chroniły kapitał przed inflacją.
    CO TU KRYĆ ŻYJE SIĘ CORAZ LEPIEJ !!!

    OdpowiedzUsuń
  3. "W styczniu br. ceny zbytu mąki pszennej piekarniczej były o 70 proc. wyższe niż w czerwcu 21010 (!) r.,"
    O rany, 19000 lat deflacji przed nami... na szczęście niedużej. :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem w odniesieniu do tego news-a jakim cudem inflacja w spożywce wyniosła jedynie 4,8% r/r. Czy to oznacza, że producenci żywności produkują ze stratą? No raczej nie. Wygląda więc na to, że to początek wzrostu inflacji i w najbliższych miesiącach musi ona na żywności być dwucyfrowa. Czy czegoś nie rozumiem?Pozdr.Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  5. deflacji? a od kiedy to inflacja sie skonczyla?
    nie bedzie deflacji tylko stagflacja

    OdpowiedzUsuń
  6. No normalnym cudem ;) - zmniejszy się udział żywności w koszyku a zwiększy wycieczek zagranicznych np do Egiptu, albo Tunezji ;>, albo w końcu dorzucą nieruchomości bo ceny spadają - jak zaczną rosnąc, to zamienią je na używane samochody, albo używane komputery/telefony

    Jak by co to przecież zawsze można zwiekszyc udział szyn kolejowych...

    OdpowiedzUsuń
  7. Spinnaker01 - 10/10 ale mo,żna prościej, jeszcze bardziej stanieją chińskie buty ;]

    pozdr.
    bach

    OdpowiedzUsuń
  8. Dokładnie tak Panowie to się robi:
    http://www.bloomberg.com/news/2011-02-15/china-inflation-data-due-today-will-cut-food-s-role-state-newspaper-says.html

    zmienili koszyk i zamiast wyjsc 5.6 wyszlo 4.9 hahaha że tak powiem. Nauczyli się już od kolegów z zachodu manipulować koszykiem. Tylko na koniec dnia wychodzi coś takiego że w US jest gorzej niż w latach 70:
    http://www.thesimpledollar.com/2011/02/15/its-harder-to-get-started-today/

    Co do uwag z pierwszego komentarza to zgoda - lokaty zżera już oficjalna inflacja. Nieoficjalna powoduje że pewnie wszystkie lokaty są na minusie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze raz - pomijając udział żywności w koszyku, wczoraj widziałem 4,8% inflacji na żywności, a ja nie spożywam butów ani piasku egipskiego. No chyba, że w grupie żywność zaczną mieszać i wzrośnie mocno udział warzyw... No właśnie to jest moja wątpliwość - czy dane o inflacji są u nas obiektywnie sporządzane, czy też pichcone na potrzeby rządu?Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  10. http://forsal.pl/artykuly/487742,tarnawa_po_danych_o_styczniowej_inflacji_wzroslo_prawdopodobienstwo_podwyzki_stop_w_marcu.html
    Tego już w ogóle nie czaję. Anale piszą, że inflacja zacznie wygasać. A ja sobie tak myślę, że jak zobaczymy bochenek chleba po 4,5-5 zł i inne takie to warzywa jako dobra substytucyjne też mogą nieco bardziej poszybować. Poza tym za chwilę pracownicy zaczną przedreptywać za podwyżkami i jakoś mi się zdaje, że inflacja to się dopiero zaczyna. Oczywiście w pewnym momencie dostosowanie fiskalne i monetarne ją zdławią ale wtedy przyjdzie spore spowolnienie.Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  11. Dlaczego Tusk zwolnił prezesa GUS?
    Żeby inflacja nie była za wysoka !

    OdpowiedzUsuń
  12. ja się zastanawiam czy oni nie są przypadkiem ślepi. powinna być od razu podwyżka o 50pk bazowych...a za miesiąc jeszcze o 25 imho

    pozdr.
    bach

    OdpowiedzUsuń
  13. hm do 4-go anonimowego od ostatniego wpisu w dół

    -odp nie, dane o inflacji nie są obiektywne. Chciałoby się powiedziec że są kłamstwem i oszustwem ale nie można bo zgodnie z przyjętą metodologią, koszykiem odpowiadają prawdzie

    problem w tym że rządzący wybierają sobie sposób liczenia nawet nie jaki im się żywnie podoba tylko jaki jest im wygodny.

    Dla sporej ilości ludzi - nie chcę pisac że młodych wykształconych i z dużych miast - ale średnia, wyższa kadra zarządzająca, właściciele firm, urzędnicy średniego, wyższego szczebla, nauczyciele akademiccy pracujący w kilku uczelniach i mający jeszcze fuchę w zagranicznej firmie czy na państwowej posadzie, sporo lekarzy, prawnicy, kadra oficerska wojska i służb mundurowych...łącznie kilka milionów ludzi to dla nich to prawda, dla nich jest taka inflacja, oni ja tak odczuwają
    -chocbyś bardzo chciał(a) nie zjesz dzień w dzień kilogram cielęciny, cukru, owoców mango, sandacza, kawioru a na deser 10 pączków od bliklego
    Jak rodzina 3-osobowa miesiąc w miesiąc ma 20.000 to choc widzi że chleb drożeje to ona tego nie odczuwa
    Ale dla zwykłego człowieka dla którego żywnośc i opłacenie mieszkania z rachunkami plus samochód komunikacja to 70-80% zarobków to dramat i w nich ta inflacja bije najbardziej i oni odczuwają rzeczywistą inflację około 10-15%.

    Czemu rządzący robią to co robią? Od pozomu inflacji zależą
    -stopy % a to wiadomo oprocentowanie lokat ale przede wszystkim obligacji - długu!!!
    -renty, emerytury i wynagrodzenia w budżetówce

    Podanie prawdziwej inflacji to bankructwo państwa - tu i teraz, w tej chwili.

    Dlatego /i z kilku innych powodów/ robią to co robią

    OdpowiedzUsuń
  14. Zapasy się kurczą, żywność jeszcze podrożeje
    Ceny żywności osiągnęły najwyższy poziom od 21 lat – podaje agenda ONZ. Przed nami druga fala podwyżek cen artykułów spożywczych. Na rynku brakuje zbóż, cukru i oleju
    Indeks cen żywności znalazł się na poziomie najwyższym od 1990 r. - ogłosiła Organizacja Narodów Zjednoczonych do spraw Wyżywienia i Rolnictwa FAO. Notowania wielu surowców rolnych są już wyższe niż w 2008 roku, kiedy nastąpił rekordowy wzrost cen artykułów spożywczych.

    – Obecna sytuacja jest nawet gorsza niż w 2008 roku, kiedy brakowało na rynku pszenicy. Teraz mamy niedobory praktycznie wszystkich zbóż: kukurydzy, jęczmienia, żyta, a do tego jeszcze cukru i roślin, z których produkuje się olej. Tych surowców brakuje na skalę globalną – alarmuje Andrzej Gantner, dyrektor generalny Polskiej Federacji Producentów Żywności.

    Młynarze obawiają się o kupno zboża i liczą, że rolnicy nie sprzedali całych zasobów pszenicy. Sprzedaż zapasów interwencyjnych rozpoczęła Rosja. Komisja Europejska w obawie o zaopatrzenie krajowego rynku zniosła cła na import pszenicy paszowej i jęczmienia, ale jednocześnie zboże wypływa z Europy. Wśród największych odbiorców są kraje północnej Afryki: Algieria, Maroko i Egipt, który dużym importem zboża chce zbić ceny chleba i uspokoić nastroje społeczne.

    Intensywny eksport zbóż może oznaczać, że wkrótce Unia sprzeda całą swoją nadwyżkę, co budzi niepokój handlowców.

    Według notowań resortu rolnictwa w Polsce od końca czerwca 2010 r. do końca stycznia 2011 r. najbardziej wzrosły ceny żyta (o ponad 120 proc.), owsa (trzykrotnie) i jęczmienia (prawie dwukrotnie). W mniejszym stopniu zdrożały pszenica (o 70 proc.) i kukurydza (o 43 proc.). Dla rolników to dobra wiadomość - według Eurostatu wzrost dochodów z pracy w rolnictwie wyniósł w Polsce ubiegłym roku 19 proc. Jednocześnie środki produkcji podrożały niewiele. W kieszeniach rolników zostało więc dużo funduszy.

    – Tak duży wzrost cen zbóż po zbiorach 2010 r. zdestabilizował jednak ekonomiczne warunki produkcji przede wszystkim trzody chlewnej i drobiu. Stał się także dodatkowym impulsem dla przyspieszenia podwyżek cen detalicznych żywności – ocenia Jadwiga Seremak-Bulge z Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej. W ostatnich trzech latach żywność drożała w coraz szybszym tempie i teraz trend ten się wzmocni. Według optymistycznych prognoz w tym roku żywność zdrożeje o 4 – 5 proc. – Przy założeniu normalizacji pogody i odreagowania cen warzyw i owoców średnioroczny wzrost cen żywności wyniesie około 4 proc. – wskazuje Rafał Benecki, ekonomista ING Banku Śląskiego.

    Czekają nas podwyżki głównie cen mięsa i artykułów zbożowych: pieczywa, makaronów, ciastek. – Wiele segmentów rynku spożywczego nie jest jeszcze nasyconych pod względem popytu, dlatego mogą drożeć słodycze, woda mineralna, przetwory, makaron – dodaje Andrzej Gantner.

    Katastrofą dla branży spożywczej byłyby słabsze zbiory, bo wtedy światowe zapasy nie zostałyby odbudowane. FAO ostrzega, że niedobory żywności dodatkowo przyczyniają się do zamieszek w krajach Afryki i Azji.
    http://www.rp.pl/artykul/615658_Zapasy-sie-kurcza---zywnosc-jeszcze-podrozeje.html

    OdpowiedzUsuń
  15. http://www.thesimpledollar.com/2011/02/15/its-harder-to-get-started-today/ - z tego artykułu to chyba wynika jeden wniosek, że porównując rok 1970 z 2004 w USA doszło do odwrotności rozwoju gospodarczego czyli do regresu , dla przeciętnego amerykanina? A ten oficjalny rozwój podawany oficjalnie to tylko na kredyt? A przecież postęp technologiczny powinien powodować, że zbudowanie domu powinno być łatwiejsze a więc dom z 2004 w porównaniu z domem zbudowanym w 1970 powinien być tańszy. Ktoś tu kogoś w ciula robi...
    Michał

    OdpowiedzUsuń
  16. @michał
    Mowa jest o kosztach i obciążeniu finansowym. Nie ma nigdzie mowy o postepie technicznym (internet, tel. komorkowa). Czyste finanse jak koszt nabycia domu w stosunku do zarobków itd. Pod tym wzgledem jest gorzej.

    OdpowiedzUsuń
  17. @SiP
    Czyje zapasy się kurczą? Bo mam jakieś takie nieodparte wrażenie, że zapasy tych, którym Ben drukuje dolary pękają w szwach. O miedzi też piszą, że mało a zapasy rekordowe.

    OdpowiedzUsuń
  18. @dedek

    Skąd te dane o rekordowych zapasach miedzi? Sprawdziłeś gdzieś?

    LME nie ma szczytów:
    http://www.bloomberg.com/apps/quote?ticker=LSCA:IND

    kliknij 5 lat...

    OdpowiedzUsuń
  19. No właśnie - 5 lat, w latach 2006-2008 zapasy bujały się koło 150k a po pęknięciu bańki i ponownym pompowaniu już ok. 400k:
    http://static.safehaven.com/authors/zeal/19961_b.png

    OdpowiedzUsuń
  20. śmiech na sali nie mają jak łatać dziury budżetowej i wykorzystują do tego podatników a sami zbierają na kontach góry pieniędzy a niektórzy głodują to jest właśnie nasza polska polityka. Zero jakiegokolwiek zorganizowania. Dlaczego w Niemczech i Czechach ceny nie wzrosły tak jak w Polsce ? No rzecz jest jasna oni nie mają takich długów i dziur w budżetach do jakich Polskę doprowadził rząd.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP