13 marca 2011

Od zielonego do czerwonego czyli o procesie umiędzynarodowienia waluty ChRL

Zapraszam do zapoznania się z wpisem przygotowanym przez Retepete. Wpis napisany w ramach serii o powolnych marszu ChRL do konsumpcji. Polecam przeczytać również poprzednie wpisy (etykieta Chiny, China, Renminbi) w tym m.in.:
Od zielonego (greenback): do czerwonego (redback): czyli o umiędzynarodowieniu renminbi. Chiny zdążyły nas już przyzwyczaić do tego, że od lat zalewają cały świat swoimi tanimi produktami. Dzisiaj nie jest już zaskoczeniem etykietka „made in China” na wszelkiego rodzaju towarach. Jednak ostatnie doniesienia prasowe wskazują, że Państwo Środka przymierza się do zalania świata swoim kolejnym produktem – renminbi. Mówiąc wprost Chiny postanowiły upowszechnić wykorzystanie swojej waluty w transakcjach handlowych i kapitałowych, tak, aby odzwierciedlała ona rosnącą pozycję tego kraju na arenie międzynarodowej. Nie powinno to oczywiście nikogo dziwić – w końcu Chiny to już druga największa gospodarka świata i największy światowy eksporter. Dziwić powinno raczej to, że renminbi jeszcze nie wchodzi w skład najważniejszych walut rezerwowych. Na powolną internacjonalizację renminbi wskazują analitycy HSBC oraz Credit Suisse w swoich raportach (raporty pod wpisem). Ścisła kontrola przez rząd chiński obiegu renminbi w wymianie międzynarodowej jest konsekwencją ograniczeń, jakie nakłada koncepcja tzw. trójkąta niemożliwości, zgodnie z którą stały kurs walutowy, doskonała mobilność kapitału oraz niezależna polityka pieniężna nie mogą występować jednocześnie. Dany kraj może wdrożyć co najwyżej dwa z powyższych elementów, ale już nie trzy, gdyż wtedy doprowadzi to do narastania nierównowagi i rozpadu systemu. Przystępnie ową zasadę trójkąta niemożliwości opisał Paul Krugman w swoim artykule z 1999 r., którą można podsumować w trzech punktach:
  1. Dany kraj może usztywnić kurs walutowy i prowadzić niezależną polityką monetarną, jednak wyłącznie kosztem nałożenia ograniczeń w przepływach kapitałowych z zagranicą. Przykład: Chiny.
  2. Dany kraj może wprowadzić swobodny przepływ kapitałów oraz prowadzić autonomiczną politykę pieniężną, lecz wówczas musi pozwolić, aby poziom kursu walutowego był kształtowany przez siły rynku, czyli prawo popytu i podaży. Przykład: Wielka Brytania lub Kanada.
  3. Wreszcie dany kraj może usztywnić kurs walutowy przy jednoczesnym zniesieniu ograniczeń w przepływach kapitałowych z zagranicą, jednak wtedy musi prowadzić politykę pieniężną spójną z polityką pieniężną kraju, którego walutę wykorzystuje jako „kotwicę”. Paul Krugman podał Argentynę, jako przykład takiego kraju. Należy jednak pamiętać, że w momencie, kiedy sławny noblista pisał swój artykuł (1999 r.), w Argentynie działał system currency board, który upadł w trakcie kryzysu w 2002 r.
Aby ustanowić renminbi walutą rezerwową, rząd chiński musi zwiększyć dostęp do niego, znosząc wszelkie regulacje i restrykcje, które nałożył na obrót nim. Korzyści z tego płynące to możliwość prowadzenia rozliczeń pozbawionych ryzyka kursowego oraz emitowania długu we własnej walucie. Ekonomiści HSBC uważają, iż pod względem geograficznej ekspansji, renminbi ma największe szanse, aby stać się walutą rozliczeniową w krajach sąsiadujących z Chinami. Oprócz handlu, drugim kanałem, który będzie promować używanie renminbi w tych regionach może być turystyka. W drugim etapie transakcje w renminbi mogą zaakceptować rynki wschodzące (EM), a gdy to już nastąpi, waluta chińska może zyskać wymiar globalny, choć jest to bardzo odległa perspektywa. Równolegle do geograficznej ekspansji, proces upowszechniania renminbi będzie się odbywał wpierw poprzez wykorzystanie go w handlu międzynarodowym, następnie w przepływach inwestycyjnych (zakładanie depozytów, kupowanie obligacji i innych aktywów finansowych denominowanych w renminbi), aby na końcu tego procesu renminbi stał się częścią rezerw dewizowych i jedną z trzech najważniejszych walut rezerwowych. W swoim raporcie analitycy HSBC podkreślają, iż coraz wyższa wartość wymiany handlowej sprawia, że u partnerów handlowych Chin pojawia się coraz większy popyt na renminbi. Jednak ograniczony dostęp do rynków finansowych, na których obraca się aktywami denominowanymi w renminbi, powoduje, że to nadal dolar jest walutą dominującą przy wszelkiego rodzaju rozliczeniach, mimo tego, że dolar nie jest walutą ani Chin, ani większości krajów handlujących z Chinami. Ekonomiści HSBC zakładają, że to właśnie podmioty z rynków wschodzących (EM) będą pierwszymi, które zdecydują się na rozliczenia w renminbi. Dowodem na to ma być stały wzrost udziału w łącznym handlu (import plus eksport) tych krajów z Chinami z 47% trzy lata temu do 55% obecnie jak również to, iż aktualnie import z EM odpowiada za 70% łącznego importu (52% w latach 90-tych), podczas, gdy eksport do EM wynosi 55% łącznego eksportu (poniżej 50% w latach 90-tych). Zakładając, że łączny handel Chin w ciągu następnych lat będzie wzrastał średniorocznie o 15%, rozliczenia w renminbi mogą sięgnąć nawet połowy wymiany handlowej już za od trzy do pięciu lat, czyli kwoty 2 bilionów dolarów. To znaczący skok, zważywszy na to, iż do niedawna rozliczenia w renminbi odpowiadały tylko za 3% łącznej wymiany handlowej. Ważnym krokiem w kierunku umiędzynarodowienia renminbi było umożliwienie przez Bank Centralny Chin (PBoC) w czerwcu 2009 r. pięciu miastom chińskim (Shanghai, Guangzhou, Shenzen, Dongguan, Zhuhai, które w 2008 r. odpowiadały za ok. 45% łącznej wymiany międzynarodowej Chin) na prowadzenie handlu w oparciu o rodzimą walutę z Hongkongiem, Makau i krajami azjatyckimi zrzeszonymi w grupę ASEAN. Projekt ten znacząco rozszerzono rok później. W czerwcu 2010 r. liczba miast/prowincji chińskich została powiększona do dwudziestu, podczas gdy na liczbę krajów, z którymi mogły prowadzić wymianę handlową rozliczaną w renminbi zniesiono wszelkie limity. Taki obrót spraw prowadzi do coraz większej akumulacji waluty chińskiej przez podmioty zagraniczne i wynikającą z tego potrzebą lokowania tych nowych zasobów w aktywa finansowe denominowane w renminbi. W tym momencie jednak pojawił się problem dostępności owych produktów inwestycyjnych, który mógł zostać rozwiązany tylko poprzez odpowiednie złagodzenie regulacji przez rząd chiński. W lipcu 2010 r. wszystkie instytucje finansowe działające w Hongkongu dostały pozwolenie na oferowanie depozytów i innych produktów denominowanych w renminbi. Jednocześnie zniesione zostały bariery w swobodnym przepływie renminbi z kont firm i osób prywatnych w ramach tej samej lub różnych instytucji finansowych. Powyższe działania doprowadziły do powstania dwóch równoległych rynków, na których handluje się renminbi: rynku podstawowego dla renminbi w Chinach (onshore CNY) i rynku równoległego w Hongkongu (offshore CNH). Transakcje wynikające z wymiany handlowej rozliczane są w Hongkongu w renminbi CNY i rozliczane przez specjalnie powołany do tego celu bank clearingowy. Z kolei pozostałe transakcje niezwiązane z wymianą handlową rozliczane są renminbi CNH na podstawie kwotowań na rynku międzybankowym. Z braku możliwości arbitrażu między CNY i CNH występuje rozbieżność kwotowań na obu rynkach w stosunku do dolara, co przedstawia poniższy wykres. Firmy handlujące z Chinami dostały w ten sposób również nową możliwość zabezpieczania swoich należności i zobowiązań wobec partnerów chińskich. Dotychczas wykorzystywanym produktem w tym celu były kontrakty NDF (Non-Deliverable Forward), które nie wiązały się z rzeczywistą dostawą waluty, na które były wystawione, ale ich rozliczenie sprowadzało się tylko do wypłaty różnicy między kursem terminowym a kursem referencyjnym na datę rozliczenia kontraktu. Obecne rozwiązania, które są opisane w raporcie Credit Suisse, umożliwiają tym razem rzeczywistą dostawę renminbi CNH (CNH forward) i w efekcie wpływają stymulująco na zwiększenie obiegu tej waluty za granicą. Problemem pozostaje płynność, która w przypadku rynku forwardów CNH waha się dziennie w przedziale 200-300 mln USD, w porównaniu z rynkiem NDF (1 mld USD) i rynkiem onshore CNY (10-20 mld USD). Również w tym przypadku brak możliwości arbitrażu sprawia, że notowania instrumentów na każdym z powyższych trzech rynków w pewnym stopniu różnią się między sobą. Poniższe wykresy przedstawiają system zależności pomiędzy CNY, CNH oraz CNT, w tym ich przeznaczenie: Wymiana handlowa w renminbi wzrasta w szybkim tempie, z 67 miliardów renminbi w 1H 2010 do 440 miliardów renminbi w 2H 2010, a więc tuż po wdrożeniu programu w lipcu. Równocześnie tempo przyrostu depozytów także jest imponujące – na koniec grudnia 2010 r. depozyty wynosiły 315 miliardów renminbi, kiedy jeszcze na koniec czerwca stanowiły 90 miliardów renminbi. W sierpniu 2010 r. PBoC rozpoczął kolejny etap umiędzynarodowienia renminbi, umożliwiając dostęp określonym instytucjom do bezpośredniego handlu na rynku międzybankowch obligacji chińskich. Te określone instytucje to przede wszystkim zagraniczne banki centralne i banki biorące udział w rozliczeniach transakcji w renminbi między Chinami, a Hongkongiem i Makau. Ekonomiści HSBC zastanawiają się czy ruch ten nie stanowi jakiejś formy zwiększenia płynności w sektorze bankowym. Zwiększenie liczby uczestników międzybankowego rynku obligacji niewątpliwie będzie miało pozytywny efekt. Równocześnie odrzucają oni argument, iż dostęp do wewnętrznego rynku w Chinach będzie odbywać się kosztem dopiero co raczkującego rynku w Hongkongu, na którym popyt koncentruje się przede wszystkim na produktach innych niż obligacje. W styczniu 2010 r. władze chińskie zezwoliły mieszkańcom miasta Wenzhou (miasto w prowincji Zhejiang (graniczy z Szanghajem) z 8 milionami mieszkańców) na dokonywanie bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Pomimo złagodzenia przepisów w zakresie przepływów kapitałowych, rząd pozostawił pewne ograniczenia: wartość pojedynczej inwestycji przez osobę indywidualną nie może przekroczyć 3 milionów USD, a łącznie nie może to być więcej niż 200 milionów USD w skali roku. Z kolei jednorazowa wartość transakcji przez dwoje lub więcej osób nie może być wyższa niż 10 milionów dolarów. Inwestycje zagraniczne obejmować mogą zarówno kupno udziałów w istniejących firmach jak i tworzenie firm zupełnie od podstaw. Rosnącą popularność renminbi zaczynają wykorzystywać największe światowe firmy. W ostatnich miesiącach obligacje denominowane w walucie chińskiej wyemitowały: McDonalds, Caterpillar, a także drugi największy rosyjski bank VTB (przyp.SiP - o czym informowałem na blogu). Chiny małymi krokami przygotowują się do zrobienia wielkiego skoku, który może przeobrazić świat finansów międzynarodowych w ciągu najbliższych kilku lat. Z jednej strony wyraźnie widać chęć władz chińskich do nadania renminbi statusu waluty rezerwowej, a z drugiej strony entuzjazm świata dla takiego pomysłu. Wygląda na to, że Chiny zrobią wszystko, aby zaspokoić „głód renminbi”. SiP: Zachęcam do zapoznania się z pełną wersją raportów, które zawierają szereg innych interesujących wykresów oraz szereg zestawień, w tym chronologiczne zestawienie zdarzeń powiązanych z procesem umiędzynarodowiena renminbi. Raporty: renminbi01 renminbi02 CS-2011-02-23

19 komentarzy:

  1. Jeśli mają ambicję /a mają/ uczynienia z Juana waluty rezerwowej nie muszą ograniczyc inflacji? O ile entuzjazm kupujących ich obligacje jestem w stanie zrozumiec o tyle wchodzenia w walutę która rocznie traci rocznie traci 10% wartości już niespecjalnie.
    Dwa: korzyści z posiadania waluty rezerwowej/lub qasi rezerwowej są oczywiste. Tyle że to by wymagało pełnej wymienialności i uwolnienia kursu - a to zdaje się jest w sprzeczności z korzyściami jakie odnoszą przy eksporcie /inna sprawa że ten export ostatnimi czasy spada, wiec może mają to wkalkulowane/

    OdpowiedzUsuń
  2. Spinnaker01:
    "o tyle wchodzenia w walutę która rocznie traci rocznie traci 10% wartości już niespecjalnie."

    Ona nie traci na wartości a ZYSKUJE.

    'Tyle że to by wymagało pełnej wymienialności i uwolnienia kursu - a to zdaje się jest w sprzeczności z korzyściami jakie odnoszą przy eksporcie /inna sprawa że ten export ostatnimi czasy spada, wiec może mają to wkalkulowane/ "

    ODP: Właśnie są w trakcie zmian. Nie długo ogłoszą (albo ostatnio już ogłosili) plan5 letni. Powinny być w nim zapisy o wzroście konsumpcji i oparciu rozwoju ChRL na innym modelu biznesowym. Ten obecny bowiem się wyczerpał.

    OdpowiedzUsuń
  3. Polecam przeczytać całość w kontekście tego wpisu:
    http://mpettis.com/2011/03/the-dollar-versur-the-rmb-and-the-euro/

    oraz:
    http://online.wsj.com/article/SB10001424052748703313304576132170181013248.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Off Topic. Polecam fotki z Japonii:
    http://www.boston.com/bigpicture/2011/03/japan_earthquake_aftermath.html

    OdpowiedzUsuń
  5. SiP wybacz ale jak waluta podlegająca 10% inflacji - zyskuje?

    OdpowiedzUsuń
  6. @Spinnaker01
    A co miało wyższą inflację w latach 2004-2008. CHF czy PLN?

    OdpowiedzUsuń
  7. @Spinnaker01 pisze...
    Napisałeś:
    ""o tyle wchodzenia w walutę która rocznie traci rocznie traci 10% wartości już niespecjalnie.""

    " SiP wybacz ale jak waluta podlegająca 10% inflacji - zyskuje?"

    ODP: Zależy z kogo perspektywy. Ty patrzysz z perspektywy mikro, i to jeszcze obywatela ChRL. A z Twojego? Albo wielkich firm i państw? Oni patrzą na kurs, jako taki. Skoro wiedzą że kurs renminbi będzie się umacniał to po przechowaniu kasy przez rok w tej walucie i powtórnym przewalutowaniu - ZYSKUJĄ.

    OdpowiedzUsuń
  8. @adegie pisze...
    " A co miało wyższą inflację w latach 2004-2008. CHF czy PLN?"

    ODP: Pięknie wybiórczo wybrany okres, więc odpowiem pytaniem na pytanie: a co się zmieniło w latach 2008-2011 w inflacji że kurs chfpln się tak zmienił? hę?

    Kredytobiorca powinien brać kredyt w walucie która się TYLKO osłabia. To idealna walutego z jego perspektywy. Frank jak widać taki nie jest - nasi rodzimi frankowicze (mieszkania...) musieli szybko odrobić lekcję z FX.

    OdpowiedzUsuń
  9. @" SiP wybacz ale jak waluta podlegająca 10% inflacji - zyskuje?"


    ODP: I jeszcze jedno. Ty podałeś nieoficjalną inflację. To może podaj też w US- 5-7%. Jak to zatem możliwe że w ciągu 100 lat dolar stracił bodajże 90-95% swojej wartości, a jednak wszystkie państwa mają go w rezerwach i w nich handlują?

    OdpowiedzUsuń
  10. Spokojnie nie zapomniałem ;), dolar jest zawsze pierwszą rzeczą jaka przychodzi do głowy w takich dyskusjach.
    Ale tak patrze z punktu widzenia zwykłego obywatela za 1 złotówkę można kiedyś było kupic 5 kajzerek po 20 gr dziś dwie po 40, no ale od nowego roku stała się mocniejsza do dolara ;/...

    W sumie na tej samej zasadzie angole inwestowali w Islandzkich bankach zamieniali funty na korony, które się umacniały i mogli odkupic więcej funtów...

    Ok all right...

    OdpowiedzUsuń
  11. @SiP

    "ODP: Pięknie wybiórczo wybrany okres, więc odpowiem pytaniem na pytanie: a co się zmieniło w latach 2008-2011 w inflacji że kurs chfpln się tak zmienił? hę? (...) kredytobiorca powinien"

    Ale że co? O co chodzi?

    Przecież ja podałem to Spinnakerowi tylko jako przykład tego, że nie tylko poziom inflacji wpływa na wzrost lub spadek wartości waluty.
    Przecież ja nie kredyciarzach ani o obcowalutowych borgach.

    OdpowiedzUsuń
  12. @adegie
    "Ale że co? O co chodzi?

    Przecież ja podałem to Spinnakerowi tylko jako przykład tego, że nie tylko poziom inflacji wpływa na wzrost lub spadek wartości waluty.
    Przecież ja nie kredyciarzach ani o obcowalutowych borgach. "

    ODP: ok, myślałem że jesteś za tezą Spinnakera. Twoje wnioski są słuszne.

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak by dosłownie na blogu bazowali hehe:
    http://www.parkiet.com/artykul/31,1030904.html
    http://www.docstoc.com/docs/73852506/Czy-chi%C5%84ska-waluta-podbije

    OdpowiedzUsuń
  14. Pozdrawiam dziennikarzy z gazety Parkiet którzy na bazie wpisów z tego bloga napisali ten artykuł.

    Gratulacje dla Retepete!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wielki szacunek dla SIP za pracę i wysiłek wkładane codziennie w prowadzenie bardzo interesującego i merytorycznego blogu! Brawo!

    Retepete

    OdpowiedzUsuń
  16. JPM Hong Kong Banks - Renminbi Internationalization-third Milestone
    http://www.scribd.com/doc/52902918

    OdpowiedzUsuń
  17. BRICS take aim at dollar with call for global monetary revamp-WRAPUP 1
    BRICS/ (WRAPUP 1, PIX, TV)

    * Emerging market powers urge broad-based monetary system

    * No accord on role of yuan in SDR

    * Global economic prospects shrouded in uncertainty
    SANYA, China, April 14 (Reuters) - The five BRICS nations took another step towards cementing their global influence on Thursday, calling for a broad-based international reserve currency system "providing stability and certainty".

    In a statement released at a summit on the southern island of Hainan, the leaders of Brazil, Russia, India, China and South Africa said the recent financial crisis had exposed the inadequacies and deficiencies of the current monetary order, which has the dollar as its linchpin.

    "The era demands that the BRICS countries strengthen dialogue and cooperation," Chinese President Hu Jintao said.

    The BRICS are worried about the long-term fate of the dollar because of America's large trade and budget deficits. They also begrudge the privileges that come with being the leading reserve currency -- hence the call for a revamped system that is more stable.

    In another dig at the dollar, the development banks of the five BRICS nations agreed in principle to establish mutual credit lines denominated in their local currencies, not the U.S. currency.
    The leaders welcomed discussions about the global role of the Special Drawing Right, the International Monetary Fund's in-house accounting unit and reserve asset, which some experts believe could grow into a partial substitute for the dollar.
    http://www.forexyard.com/en/news/BRICS-take-aim-at-dollar-with-call-for-global-monetary-revamp-2011-04-14T055314Z-WRAPUP-1

    OdpowiedzUsuń
  18. Polskie firmy mogą rozliczać się z chińskimi w juanach
    18 Kwi 2011, 8:30


    18.04. Warszawa (PAP) - Polscy przedsiębiorcy współpracujący z firmami chińskimi od poniedziałku mogą rozliczać się w walucie Państwa Środka, a nie jak do tej pory - głównie w dolarach amerykańskich. Wprowadzający takie rozwiązanie bank HSBC chce ograniczyć w ten sposób ryzyko kursowe.

    Do tej pory polskie firmy współpracujące z chińskimi przedsiębiorstwami rozliczały się głównie w dolarach amerykańskich. "W efekcie obie strony narażone są na ryzyko kursowe, bo polska firma musi wymienić złotówki na dolary, aby zapłacić chińskiemu eksporterowi. Ten natomiast jest zmuszony do wymiany dolarów na juany" - wyjaśnił dyrektor Departamentu Finansowania Handlu HSBC Polska Andrzej Puta.

    Od poniedziałku bank wprowadza m.in. możliwość utworzenia konta w juanie i dokonywanie płatności. "Z naszych doświadczeń wynika, że jeżeli zagraniczny kontrahent proponuje chińskiej firmie rozliczenia w lokalnej walucie, to tamtejsi eksporterzy mogą obniżyć oferowaną cenę jednostkową towaru o 5-7 proc." - powiedział Puta.

    Jego zdaniem, rozliczenia w juanie są dodatkową siłą przetargową polskiego importera czy eksportera w kontaktach handlowych z Chinami. Pozwalają też na budowanie lepszych relacji z chińskimi kontrahentami.

    "Na polskim rynku nie ma podobnej oferty" - powiedział PAP Puta.

    Chiny są drugą pod względem wielkości gospodarką na świecie i największym eksporterem. Z analiz Banku Rozrachunków Międzynarodowych wynika, że juan mógłby być jedną z trzech, obok dolara i euro, najważniejszych walut na świecie pod względem obrotów na rynku walutowych. Warunkiem jest jednak jego pełna wymienialność na inne waluty, czego nadal brakuje.

    Dążąc do zmniejszenia dysproporcji między międzynarodową pozycją gospodarczą Chin a znaczeniem juana, władze w Pekinie w 2009 roku uruchomiły specjalny program, który ma służyć popularyzacji rozliczeń w tamtejszej walucie. Umożliwia on zagranicznym firmom rozliczanie się z chińskimi firmami w juanie; wcześniej było to niemożliwe. Program określa grono chińskich firm, które mogą rozliczać się w juanie z zagranicznymi kontrahentami. Wśród importerów są wszystkie firmy z 21 wyznaczonych przez chińskie władze miast i prowincji. Jeśli chodzi o eksport, to w gronie tym znalazło się ponad 67 tys. przedsiębiorstw. Na firmy uprawnione do rozliczeń w chińskiej walucie przypada 95 proc. wymiany handlowej Państwa Środka.

    Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, po dwóch miesiącach 2011 roku Państwo Środka było trzecim rynkiem, z którego importowaliśmy towary. Z Chin trafiły do nas towary warte 2,6 mld USD, co stanowiło 9,5 proc. całego importu naszego kraju. Natomiast polski eksport do Chin wyniósł w tym czasie 235,2 mln USD. Chiny są na 23. pozycji wśród wszystkich krajów, do których eksportujemy towary.(PAP)

    rbk/ pad/
    http://stooq.pl/n/?f=448912&c=1&p=4+18+22

    OdpowiedzUsuń
  19. Juan zglobalizowany?
    Chińczycy znaleźli sposób na umiędzynarodowienie juana i mimo kontrowersji, owoce wydają się bardzo kuszące dla wszystkich stron.

    W czerwcu 2009 roku Bank of China przeprowadził pierwszą w historii światowego i chińskiego systemu walutowo-finansowego operację transgranicznego rozliczenia międzynarodowej transakcji handlowej w juanie, a nie jak dotychczas w dolarze, euro, jenie lub w innej walucie. Jej wartość wyniosła zaledwie 13,66 mln juanów (2 mln dolarów). Po krótkim okresie niechęci firm do tego typu operacji nastąpił ich intensywny rozwój. Od tamtego czasu łączna wartość transakcji przekracza dziesiątki miliardów dolarów, a liczba przedsiębiorstw korzystających z tego rodzaju platformy transakcyjnej przekroczyła już 70 tysięcy. Bank HSBC przewiduje, że już w 2012 roku od 40 do 50 procent wszystkich transakcji handlowych między Chinami a krajami Azji będzie wyrażonych tylko w juanie.

    Z innego jego badania przeprowadzonego wśród przedsiębiorstw w Azji Południowo-Wschodniej wynika, że aż 69 procent firm domaga się, by banki udostępniły im zaawansowane usługi transakcji w juanie między Chinami, Hongkongiem i Tajwanem. Z kolei 57 procent oczekuje, by w związku z takimi operacjami banki, posiadające zezwolenie na operacje w chińskiej walucie, miały swoje oddziały w Chinach, w Hongkongu i na Tajwanie. 49 procent przedsiębiorstw liczy, że wszelkie formalności z tym związane będą załatwiane w jednym miejscu (banku), co znacznie oszczędzi czas i pieniądze.

    Tymczasem w niespełna dwa lata od pierwszej operacji rozliczenia transgraniczne w juanie dotarły do Europy, w tym także do Polski.
    więcej:

    http://biznes.onet.pl/juan-zglobalizowany,18527,4411715,1,prasa-detal

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP