22 kwietnia 2011

Bank BRE Hipoteczny - Rynek nieruchomości w Polsce - wiosna 2011

Sprzedaż mieszkań będzie trudna Chętnych na kredyty hipoteczne nie zabraknie. To banki nie będą ich udzielać ze względu na zbyt niską zdolność kredytową klientów. Stracą na tym też deweloperzy Wybrane punkty za RP.PL
  • Ten rok będzie trudniejszy niż poprzedni dla nabywców mieszkań oraz dla osób prywatnych i firm deweloperskich, które będą chciały się pozbyć niesprzedanych lokali jak najszybciej
  • Hamulcem w finansowaniu budownictwa mieszkaniowego kredytami hipotecznymi oraz czynnikiem obniżającym akcję kredytową w 2011 r., może okazać się wejście w życie wszystkich zapisów Rekomendacji T oraz Rekomendacji S2
  • Dlaczego będzie trudniej? Zapisy Rekomendacji T zakładają m. in. obowiązek posiadania wkładu własnego w wysokości 20 proc. wartości lokalu, zakaz udzielania kredytów osobom, których comiesięczne raty przekraczają 50 proc. uzyskiwanych przez nich dochodów, przy dochodach poniżej średniej krajowej i 65 proc. dochodów, przy dochodach powyżej średniej krajowej
  • Jeśli chodzi o Rekomendację S2, to dokument ten zakłada m.in. ustalenie 42 proc. limitu dochodów przeznaczanych na comiesięczne spłaty oraz nałożenie obowiązku obliczania zdolności kredytowej dla wariantu spłaty nie dłużej niż 25 lat. Nadzór finansowy nie chce, aby kredytobiorcy zadłużali się na jak najdłużej. Tymczasem wraz ze wzrostem długości kredytowania, rośnie zdolność kredytowa. Te zmiany będą miały negatywny wpływ na rozwój akcji kredytowej w segmencie rynku mieszkaniowego
  • Tymczasem podaż mieszkań na rynku pierwotnym rośnie. O jedną czwartą więcej projektów deweloperzy wprowadzili na rynek w I kwartale tego roku w porównaniu z IV kwartałem ub. r. Według redNet Consulting do wzięcia jest 45 tysięcy mieszkań w dużych miastach. Około jedna czwarta to lokale gotowe
  • Podaż rośnie za szybko. Jak policzyli analitycy banku BRE Hipoteczny, w 2010 r., liczba mieszkań oferowanych przez deweloperów w sześciu głównych miastach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Gdańsk) utrzymywała się na poziomie około 39 tys. lokali.
  • Oferta na rynkach mieszkaniowych w największych miastach w Polsce na koniec 2010 r., osiągnęła poziom zbliżony do tego z pierwszej połowy 2008 r. i była o około 40 proc. wyższa niż w 2009 r.
  • Zdecydowanie największy ze wszystkich regionalnych rynków nowych mieszkań ma Warszawa. Dziś — jak podaje redNet Consulting — 17 tysięcy lokali od deweloperów czeka w stolicy na klientów. W marcu znaleźli się chętni na ok. 1 tys. mieszkań na rynku pierwotnym.
  • W sprzedaży nie pomoże też zakończenie „Rodziny na swoim".
  • Nowe wyzwania czekają polski rynek mieszkaniowy w 2011 r., kiedy to rząd zacznie stopniowo wygaszać program „Rodzina na swoim", wyłączając z niego transakcje kupna mieszkać z rynku wtórnego. Według danych BGK 53 proc. kredytów objętych dopłatą w tym programie w 2010 r. przypadało na obrót lokalami z rynku wtórnego, 30 proc. kredytów dotyczyło rynku pierwotnego
  • Natomiast zapowiadane ograniczenie ustawą maksymalnego wieku kredytobiorcy (do 35 lat) oraz zmniejszenie współczynnika, za pomocą którego wyliczane są limity cen mieszkań (z 1,4 do 1,1), spowodują znaczne ograniczenie oferty deweloperów spełniającej założenia programu.
Pełny raport (zawiera również wykresy): BBH_Raport_Wiosna_2011

22 komentarze:

  1. No to chyba mamy do czynienia wreszcie ze zmianami we właściwym kierunku:
    a) rozsądne limity na możliwości zadłużania się by nie mieć do czynienia z powstaniem polskiej odmiany NINJA
    b) koniec pomagania za publiczne pieniądze tym którzy tej pomocy nie potrzebują czyli deweloperom
    c) czas na procesy dostosowawcze - zmniejszony popyt na niemanipulowanym rynku obniży ceny i bardziej zbliży je do realiów polskich zarobków (bo ta przepaść przybrała już absurdalne rozmiary)

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytałem ten raport, sporo w nim nieścisłości
    - zmniejszające się bezrobocie!
    - inflacja rosnąca, ale to wynik szoków żywnościowych na które się Polska uodparnia!, mają one coraz mniejsze dla Nas znaczenie!, a inflacja będzie spadac!
    - zmniejszenie zainteresowania mieszkaniami do 40m2, podczas gdy takie mieszkania schodzą jak ciepłe bułeczki, zwłaszcza jeśli da się w nich upchnąc dwa pokoje ;/

    Co do zmian w kredytach to standard:
    banki na tym nie stracą bo zamiast ludziom będą pożyczac państwu ;/
    oberwą jak zwykle najbiedniejsi, bo jeśli dotychczas próbowali się wyrwac z biedy, kupic coś/mieszkanie/ by zostawic dzieciom, by miały łatwiejszy start to teraz zamyka im się ku temu drogę
    bogatych i średniozamorznych to nie dotyczy, bo albo już dawno temu sobie kupili, wybudowali a jak nie to i tak i tak będzie ich stac na kupno.

    Jak zwykle nie tyka się przyczyn - a są nimi żałośnie niskie zarobki, i wybiega się przed szereg by uniknac skutków jakich doświadczyły kraje bogatsze /Hiszpania, Irlandia, US/ w zupełnie innej sytuacji i otoczeniu gospodarczym i makroekonomicznym.

    - odcina się ludzi/i słusznie/ od kredytów walutowych zapominając jednocześnie że nie były one wybierane bo nagle milionom Polaków spodobały się szwajcarskie banknoty, zapałali miłością do Szwajcarii czy obudziła się w nich smykałka spekulatna, tylko były one dla ludzi tańsze wobec złotowych. Oczywiście głupotą jest patrzenie na ratę zamiast na całkowity koszt kredytu, kierowanie się "promocjami" typu pierwsze trzy lata mniejsza rata...ale nie zmienia to źródła grzechu pierworodnego

    /szukano możliwości własnego m, z nożem na gardle ale z rata którą da się "wytrzymac"/

    Wymóg wkładu własnego, likwidacja kredytu 110/120% wartości nieruchomości, ograniczenie czasu trwania kredytu z mojego prywatnego punktu widzenia jest słuszny ale jak zwykle wylewa się dziecko z kąpielą. Zamiast każdy przypadek rozpatrywac indywidualnie, dodstosowywac go do możliwości i planów każdej z rodziny/klientów osobno z góry państwo "wie lepiej co jest dobre" i np rodzina z dwojgiem dzieci zamiast wziąc sobie 100 czy 120 metrów na 45 lat bo taka jest ich decyzja, będą się gnieździc na 60-ciu które spłaca w 25 lat

    Meritum: zamiast kompleksowego systemu ułatwiającemu kupienie pierwszego w życiu mieszkania/kredyt z państwowego specjalnie do tego powołanego banku na normalnych zasadach, z ulgami podatkowymi zamiast preferencjami kredytowymi/
    Likwidacji systemu prowizyjnego prowadzacego do patalogii/ninja-suprime/

    reformy obłąkańczego systemu wszechwładzy urzędasów/brak planów zagospodarowania przestrzennego, korupcjogenne i spekulacyjne procedury odrolniania ziemi/

    usiłuje się ochronic przed efektami spekulacji na rynku nieruchomości gdzie kupuje się 3-cie, 4-te mieszkanie/dom liczac na wzrost jego wartości i doprowadza do wybudowania nikomu niepotrzebnych miliona domów/mieszkań jak w Hiszpani i Irlandii

    OdpowiedzUsuń
  3. Złe warunki do inwestowania w Polsce grożą zahamowaniem wzrostu gospodarczego

    Warunki dla bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI) w Polsce są gorsze niż w większości krajów Europy środkowowschodniej, co na dłuższą metę może hamować rozwój gospodarczy - ostrzega Council for European Investment Security (CEIS) w Waszyngtonie.

    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/507633,zle_warunki_do_inwestowania_w_polsce_groza_zahamowaniem_wzrostu_gospodarczego.html

    OdpowiedzUsuń
  4. Publikacja Cushman & Wakefield polska. Raport o rynku nieruchomości w polsce:
    http://qbusiness.pl/uploads/Raporty/cwmarketbit12011.pdf

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. dzien dobry

    mam nadzieje, ze niebawem Pan SiP wezmie na tapetę kwestie planowanego przez MinFin interweniowania na rynku walutowym wespol z zyczliwym mu NBP
    jak oceniac te zamiary ? czy sa naprawde pozytywne dla stabilnosci naszych finansow ? mam co do tego watpliwosci

    Mriusz

    OdpowiedzUsuń
  6. Komentarze skomentuję później a tymczasem zainteresowanym nieruchomosciami polecam mapdom.info

    OdpowiedzUsuń
  7. @Spinnaker01
    Odnośnie kilku Twoich argumentów:
    - Zmniejszające się bezrobocie
    Zobacz, że zmniejszanie się bezrobocia jest albo cykliczne (powiązanie z cyklami koninkturalnymi) albo dotyczy sytuacji emigracji z naszego kraju. W momencie kiedy mamy pierwsze wówczas faktycznie rośnie popyt, jednakże teraz jeszcze nie jesteśmy w tym etapie, że ludzi kupują bez opamiętania mieszkania i zgłaszają duży popyt, ponieważ każdy jeszcze ma w pamięci dno sprzed dwóch lat i niepewność związaną z przyszłością. W mojej opini popyt się zwiększy, ale dopiero za jakiś czas i pod warunkiem lepszej dostępności akcji kredytowej. Odnośnie drugiego powodu zmniejszenia bezrobocia zwykle ludzie, którzy nawet jeśli wrócą z emigracji nie kupują mieszkania tylko bardziej budują własny dom (przynajmniej patrząc z perspekktywy Łodzi jak porównuje aktualne ceny mieszkań z budową domu wraz z kupnem działki to wychodzi, że dom jest coraz bardziej opłacalny), a przez czas kiedy ich nie ma w PL wówczas w ogóle nie kupją mieszkań, więc podaż pozostanie bez odpowiedzi na popyt.

    - Inflacja
    Faktycznie ten czynnik może spowodować wzrost popytu na mieszkania. Dodatkowo zwykle wzrost wynagrodzeń jest ciut powyżej inflacji w związku z tym będzie jednak więcej pieniądza w naszej kieszeni.

    - Wielkość mieszkań
    Tutaj nie mamy o czym dyskutować, oprócz tego, że projektanci niektórych mieszkań mają nierówno czasami pod sufitem, ze względu na to, że w 40m^2 widzi się 1 pokój + kuchnia + łazienka - co jak dla mnie jest paranoją, ale widocznie są chętni na taki układ.

    - Zmiany w polityce kredytowej
    Co do zamykania drogi do najbiedniejszych, to tutaj akurat uważam, że wprowadzenie rekomendacji jest dobre. Chodzi o to, aby właśnie uniknąć niestabilności. Faktycznie nie spełniona jest zasada liberalizmu o niewidocznej ręce rynku, ale dzięki temu chociaż istnieje większa stabliność. Lepiej z mojej perspektywy (a nie należę do najbogatszych i do wszystkiego dochodzę sam), jak rynek jest stabilny i nie ma u nas NINJA niż jak wszyscy mają mieszkanie i dość znaczna część nie może go spłacać. Mieszkanie wbrew pozorom jest takim samym dobrem jak inne i wiadomo, że nie na wszystko wszystkich stać. Napiszesz, że nie nie jest to takie samo dobro, bo wszyscy muszą gdzieś mieszkać i czy ja bym chciał mieszkać pod mostem. Nie nie chciałbym mieszkać pod mostem :), ale uważam, że jeśli mnie na coś nie stać to nie kupuję i staram się oszczędzać na to i ograniczać konsumpcję innych dóbr, tak abym mógł nabyć to, które uważam za bardziej mnie potrzebne. A dawanie właśnie wyjątków od reguły, że np. czteroosobowa rodzina może kupić więcej to jest jednak tworzenie błędnych wyłomów, bo jednak kombinowanie jest naszą narodową cechą i za pewne za chwilę udało by się obejść ten wyłom i załapać (patrz zawyżanie do granic możliwości własnej zdolności kredytowej w 2007/2008 roku poprzez 'drobne' kłamstwa przy cichej aprobacie banków). Jeśli danej rodziny nie stać na 120m^2 trudno muszą się pogodzić i kupić tyle m^2 na ile ich stać, bo jeśli powinie im się noga (czego nikomu nie życzę) to mogą zostać bez mieszkania i bez środków do życia i będzie, że zły bank wpędził ich w pętle kredytową (nie mówię bynajmniej, że banki nie są winne, bo są, ale ludzie w takiej sytuacji również).

    (cdn.)

    OdpowiedzUsuń
  8. (cd.)
    Co do samych ulg i preferencji to jestem z natury rzeczy przeciwny, ponieważ nie rozumiem czemu mam sponsorować z swoich podatków czyjeś mieszkania. Mojego nikt nie chce sponsorować i muszę ponosić komplet ciężarów z tego tytułu. Właśnie wszystkie ulgi, preferencje itd. prowadzą do takich patologii jakie mamy w RnS, bo to się później majstruje przy tym, aby ktoś mógł albo nie mógł kupić albo była większa kwota. Pytanie tylko czemu ja mam za to płacić? Nie stać go na mieszkanie, nie kupuje. Jeśli Państwo stwierdza, że trzeba poprawić wzrost gospodarczy przy zastosowaniu mnożnika wydatków rządowych niech zacznie nabywać mieszkania socjalne, które będzie wynajmował, np. samorząd, osobą o niższych dochodach przez pewien okres, a później jak Ci zaoszczędzą na własne mieszkanie to wynajem dla kolejnych, a jak nie zaoszczędzą na włąsne mieszkanie to pozostanie im wynajem na rynku komercyjnym.
    Natomiast w kwestii urzędników. To tutaj masz moje pełne popracie. Tutaj jest potrzebna wymiana całego aparatu, choć na nich też można naciskać. U mnie w gminie nie było planu zagospodarowania przestrzennego, jednakże różne środki nacisku sprawiły, że powstał. Tylko jednak potrzebna jest organizacja ludzi i chęć do tego, aby działać, a nie samo narzekanie.
    Samo inwestowanie w mieszkania nie uważam, że jest złe. Jeśli ktoś jest przekonany, że zarobi na tej inwestycji to czemu nie ma móc zakupić i 5 mieszkań. Rynek i rzeczywistość zweryfikują czy była to dobra inwestycja czy nie, ale najważniejsze jeśli inwestuje, to niech nie robi tego za kredyt albo niech ten kredyt będzie odpowiedni zabezpieczony, bo wiąże się z większym ryzykiem i tak na prawdę tutaj jest pies pogrzebany, a nie w wybudowaniu mieszkań, które są nikomu niepotrzebne. Wbrew pozorom, jeśli cena spadnie to takie mieszkanie ma szansę znaleźć nabywcę, a jeśli nie chce inwestor sprzedać mieszkania może zawsze spróbować je wynająć, co zapewni też mu jakiś zwrot z jego inwestycji.

    Podsumowując w mojej opinii rynek mieszkaniowy zależy od dwóch rzeczy: rozsądnego myślenia kupującego (właściwe szacowanie swoich możliwości i potrzeb) oraz rozsądnego myślenia banku (jeśli mieszkanie jest kupowane za kredyt, tak aby był on odpowiednio zabezpieczony). I moim zdaniem tych dwóch rzeczy brakło podczas ostatniego kryzysu.

    OdpowiedzUsuń
  9. re: maxsio,

    ad bezrobocia i inflacji to w raporcie jest napisane że bezrobocie się zmniejsza
    - to chyba ja i autorzy raportu mamy inne dane, bo przekroczyło 13% pomimio tego ilu ludzi wyjechało i ile nie szuka pracy/są na utrzymaniu rodziny, szara strefa etc/Ogólnie w Polsce pracuje połowa zdolnych do pracy, co jest jednym z niższych wskaźników pośród krajów ekhem cywilizacji zachodniej.

    Bezrobocie będzie się zwiększac. Przemysłu/produkcji w Polsce ubywa, miejsca pracy typu montownia dziś są jutro ich nie ma jak się skończą ulgi podatkowe, podobnie jakieś tam centra księgowe "światowych koncernów' pomijając że są to bezproduktywne i obciążające gospodarkę to miejsca pracy w urzędach już osiągają granice możliwości, więc "młodzi wykształceni, bez znaczenia z jakich miast"będą musieli szukac normalnej pracy, a jej nie ma - no chyba że w call centre.

    Ja osobiście nie rozumiem ludzi którzy nie mieli pracy wyjechali by zarobic na mieszkanie/dom wracają tutaj kupują/budują - i co dalej?No ale jeśli im się kalkuluje... .

    Ale tutaj trochę wyprzedzając: Ja zapewne podobnie jak Ty jestem zwolennikiem państwa minimum. No ale jest jak jest i niestety niewiele wskazuje by coś się miało zmienic - państwo jako instytucja ma określone cele i państwu powinno zależec miedzy innymi
    - by jego obywatele bogacili się, stawali się zamożni
    - by byli związani z państwem
    - by zależało im na istnieniu/obronie tego państwa
    - by byli przwidywalni/mówiąc wprost by mieli za dużo do stracenia by robic jakieś głupie rzeczy

    Pomijając to że mieszkanie/dom to towar jak inny bo tak jest, ale jednak specyficzny i jeśli już państwo ma coś wspierac to lepiej kupno pierwszego mieszkania/wychodzenie z biedy/tworzenie majątku niż propagowanie społeczeństwa otwartego/homosiów/imigrantów/teatry uliczne/etc bzdety

    A tak zamiast sytuacji gdzie ludzie mają dom/mieszkanie majątek w kolejnych pokoleniach zwiekszjący bazę podatkową, wiążący obywateli z krajem-gminą, wzmaniajacy związki z krajem którego jest się obywatelem ludzie imigrują, za granicą kupuja/budują domy, tam płaca podatki, tak rodzą dzieci, tamtego kraju będą bronic, z tamtym krajem imigracji będą związani.

    Zamiast - tu jest mój dom, tu żyję, to mój kraj - jest - pier...le nie robię, wyjeżdzam, nie obchodzi mnie co się tu będzie działo...

    Inflacja - w raporcie piszą chyba o CPI i mają na myśli chyba oficjalną ;) - że dajemy rade buahahahhahaha
    Wszystko zależy od koszyka, a on to chyba ostatnio został zmieniony, tak czy inaczej mimo zmian oficjalna rośnie, a nieoficjalna już dawno przekroczyła 10%.
    Jeśli chodzi o nieruchomości to można powiedziec że mamy deflacje ;>, no ale jak ktoś sobie przypomni poziom cen z 2004/2005...

    Widzisz Polacy obok wielu wad mają wiele zalet - są pracowici co najlepiej widac po tych co wyemigrowali i sa gotowi na wiele wyrzeczeń dla swoich dzieci. Oczywiście to się zmienia wraz z postępowa propagandą, ale póki co wiele rodzin odmówi sobie wakacji, nowego samochodu, bywania po lokalach, etc...by każde dziecko miało swój pokój/a przypominam że w UK/D/FR dziecko musi miec osobny pokój/by miec namistkę "luksusu" czyli własna sypialnię, salon i większą niż mikroskopijną kuchnie i łazienkę - a tak naprawdę życ normalnie i godnie. I jeśli chcą to czemu im nie dac szansy? Jeśli uznają że gotowi są na koszt 45 lat kredytu?
    Ja jestem przeciwnikiem "wiedzenia lepiej" co dla ludzi jest dobre i lepsze od nich samych.

    A o ninja się nie boję - jest różnica miedzy dawaniem kredytu bezrobotnemu na dom który może w każdej chwili oddac bankowi wysyłając mu pocztą klucze, a pracującej rodzinie która do ostatniej raty będzie spłacac mieszkanie, bo bez tej ostatniej raty bank do końca życia będzie tych ludzi i ich dzieci ścigał.

    OdpowiedzUsuń
  10. [OT] Panowie, pytanie takie...jak można zmniejszyć wartość metra kwadratowego podczas zakupu mieszkania, tak aby się łapało na program Developer na Swoim? Brakuje mi dosłownie 200 zl na metrze. Poprosić developera aby na papierze dał niższą cenę i różnicę wpłacić "pod stołem"? Jak można rozwiązać ten problem? Podobno można kupić garaż...ale mi to niepotrzebne...

    MR

    OdpowiedzUsuń
  11. Idź do biura sprzedaży i powiedz że kupisz mieszkanie jak dostaniesz rabat - 200 na metrze, a jak nie to powiedz im że kupisz u innego dewelopera i poszukaj innego mieszkania.
    A jak koniecznie chcesz to mieszkanie to kup sobie ten garaż i wynajmij, a za jakiś czas albo sprzedasz, albo sam sobie kupisz samochód i będziesz miał jak znalazł

    OdpowiedzUsuń
  12. ^
    Samochód to ja mam, ale płacenie 30 000 za miejsce "parkingowe" w podziemiu osiedla, typu "centrum handlowe"("wspólna przestrzeń") to mi się nie widzi...wynajem na parkingu strzeżonym będzie mnie kosztować 150 zł/m, a taki parking mam 200 m od potencjalnego miejsca zakupu mieszkania.

    Myślałem, że są jakieś "patenty" już wypracowane w takich przypadkach...A czy wiesz kiedy dokładnie mają wejść te zmiany do RnS i jak będą wyglądały?

    OdpowiedzUsuń
  13. To chyba na wtórnym kupujesz, bo od dewelopera ceny są 15-25k za miejsce parkingowe. Na miejsce parkingowe masz akt własności najczęściej z odrębną księga wiec możesz je spokojnie sprzedac oddzielnie od mieszkania.
    Odnośnie wynajmowania to miałem na myśli żebyś ty komuś wynajmował, jest masa ludzi zwłaszcza kobiet które troszczą się o swoje bezpieczeństwo i jednym z wymogów jak szukają mieszkania jest podziemny parking z windą z jego poziomu - właśnie by nie chodzic 200m do domu.
    Z zasady deweloper jak buduje to na zasadzie jedno mieszkanie jedno miejsce postojowe, plus kilka kilkanaście wiecej i najczęściej po pewnym czasie stają się towarem deficytowym.
    Poza tym często sprzedający chce byc cwany i za miejsce parkingowe chce dodatkową kasę, wiec jak kupujący jest wredny kupuje mieszkanie bez miejsca parkingowego ;), a parkowac gdzieś trzeba.
    Już tak kończąc ten temat to sporo ludzi się przejechało "oszczędzajac" na miejscu parkingowym i po pewnym czasie na miejscu parkingu powstaje nowa "rezydencja z apartamentami' a gdzies parkowac trzeba... .

    Patentu nie ma, przecież i w umowie przedstępnej/umowie zakupu/cesji/akcie notarialnym masz cenę zakupu plus vat albo pcc - i w oparciu o to występujesz o kredyt a żaden notariusz ani koleś z banku nie pójdzie na różne ceny na różnych dokumentach.

    meritum: jak to jest nowe mieszkanie to tak jak ci napisałem biuro sprzedaży i krotka piłka, albo niższa cena/łącznie ile to będzie z 10.000?, to przecież tyle co prowizji dostaje agent bez względu czy z biura czy z agentury/albo niech się walą, jest sporo nowych inwestycji które spokojnie się łapią na RNS, jak wtórny to tak samo.

    Pamiętaj że teraz to decyduje ten kto kupuje, nie kto sprzedaje.

    I to tyle w temacie.

    OdpowiedzUsuń
  14. Miasteczko Wilanów kontra HafenCity. Które lepsze?
    http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34862,9487265,Miasteczko_Wilanow_kontra_HafenCity__Ktore_lepsze_.html?pelna=tak#opinions

    OdpowiedzUsuń
  15. Tzw getto Willanów: "apartamenty" w "rezydencjach" po Polsku czyli nackac ile się da na jak najmniejszej powierzchni, wyciśnąc ile się da i sprzedac za cięzką zakompleksionym nowo warszawiakom by mogli się chwalic że mieszkają w "tym" Wilanowie. Jako że większośc z nich to młodzi, wykształceni i już z dużego miasta ;) udało sie tam tez stworzyc "społeczeństwo obywatelskie" ;> domy są tak blisko siebie że każdy każdemu zagląda w okna ;>;>;>;>;>

    Autor tego artykułu oczywiście znalazł winnych cyt
    "prywatna firma nabija sobie kabzę pieniędzmi wszystkich podatników" i "i rzuca na kolana" - miasto
    no i oczywiście receptę
    'sektor publiczny który przygotował/grunty/ do zbycia deweloperom i firmom. Przetarg wygrywał nie ten, kto zapłacił najlepiej/jakie to szlachetne i ujmujące/, tylko ten, kto zapewnił optymalne zagospodarowanie działki z gwarancją zachowania interesu publicznego"!!!!!
    ale hola hola
    "Umowy są tak skonstruowane, że niespełnienie warunków i regulacji narzuconych przez ratusz pozwala na przejęcie nieruchomości od nierzetelnego inwestora"

    To jeszcze socjalizm? czy już komunizm? tak wypragniony przez szmatławiec wyborczy?

    Tyle że autor na samym poczatku pisze że był/jest plan zagospodarowania przestrzennego, że miało byc tak pięknie a w Stolycy pod bufetową jest kilkanście tysięcy urzędasów i biurw - którzy wydali pozwolenia na budowę, decyzje środowiskowe, uzgodnienia, zaakceptowali plany, dokonywali konsulatacji..blablabla i co?

    Skoro nie jest tak pięknie jak miało byc to czemu deweloper nie siedzi a jago majątek nie jest wypłacany w odszkodowaniach?

    Czyżby dlatego że wszystko jest tak jak chciały i zaakceptowały urzędasy?/i zapewne za co wzięły bakszysz;) No to o co kaman?


    No ale akurat tutaj nie został jeszcze zarżnięty wolny rynek i jego całkiem widzialna ręka zadziałała - ceny poleciały na twarz, mieszkania z lat 70-tych na pobliskiej Sadybie są droższe niż "apartamenty", masa nowych mieszkań stoi pusta, niesprzedana przez developerów którym nagle zaczęło się opłacac sprzedawac je po 6500 zm2, a że chętnych nie ma to pewnie będzie jeszcze taniej, tym bardziej że wielu młodych, wykształconych już chce sprzedawac swoje rezydencje - co widac w oknach /sprzedam, sprzedam, sprzedam..../

    A czasy wyciskania każdego m2 się skończyły i bez urzedasów - żaden deweloper nie robi już powtórki z Villanowa ;) bo chce sprzedac, nie trzymac pustostany ;>

    No i zapewne willanów już nie będzie tym miejscem w ktorym PO i jaśnie nam panujący analfabeta zdobędą najwięcej głosów w wyborach pralamentarnych&prezydenckich jak ostatnio - och, jak mi przykro ;>

    Sprowadza się tam biedniejsi ludzie a nie elyty i za 20 lat pojawi się tam w końcu metro, które według pierwotnych planów właśnie miało tam dotrzec w 2010 roku, jako trzecia linia, jak na Ursynowie wyrosną dzikie drzewa, krzewy...i będzie tam jako tako znośnie

    OdpowiedzUsuń
  16. @Spinnaker01

    Wracając do mojego pytania...cena 30 000 za garaż podziemny jak najbardziej prawdziwa - Pruszków pod Warszawą.

    Czy wiadomo kiedy wchodzą zmiany do warunków "Rodzina na swoim"? Jak rozumiem sam program też się niebawem kończy?

    OdpowiedzUsuń
  17. @mkj

    "Czy wiadomo kiedy wchodzą zmiany do warunków "Rodzina na swoim"? Jak rozumiem sam program też się niebawem kończy?"

    ODP:
    http://stojeipatrze.blogspot.com/search/label/RnS

    OdpowiedzUsuń
  18. @SiP.

    Rozumiem że oficjalnie nic nie ma...a jak plotki/spekulacje? Co mówią na rynku o ewentualnych zmianach?

    Może zapytam inaczej - czy twoim zdaniem do września coś zmienią w warunkach czy też nie?

    OdpowiedzUsuń
  19. @mkj
    poczekajmy z wypowiedziami do 27-28 kwietnia. Spotyka sie wlasnie komisja z raportem. teoretycznie zmiany z koncem czerwca 2011.

    OdpowiedzUsuń
  20. Raport: tanieją nowe mieszkania w dużych miastach
    PAP - Biznes
    6 Lip 2011, 21:50


    06.07. Warszawa (PAP) - Tanieją nowe mieszkania w większości dużych miast - najbardziej spadły ceny lokali we Wrocławiu i Krakowie, tylko w Katowicach drożeją, ale tam są wciąż niskie - wynika z raportu firmy Emmerson.

    Raport wskazuje, że od początku 2010 r. do połowy 2011 r. największe przeceny zanotowano we Wrocławiu (o 7,8 proc.), a także w Krakowie (o 7,4 proc.). Trzecie miejsce zajął Poznań (o 6,7 proc.), czwarte - Warszawa (o 5,9 proc.), piąte Łódź (o 3,9 proc.), szóste Gdańsk (o 3,7 proc.). Spośród dużych miast wzrost cen nowych mieszkań wystąpił tylko w Katowicach (o 0,8 proc.).

    Najwięcej za metr kwadratowy trzeba było zapłacić w Warszawie (średnio 8,6 tys. zł), w Krakowie (7,2 tys. zł), we Wrocławiu (6,8 tys. zł), Poznaniu (6,7 tys. zł), Gdańsku (6,4 tys. zł), a najmniej w Katowicach - (5,3 tys. zł).

    Z badań Emmerson wynika też, że w drugim kwartale 2011 roku ceny najbardziej spadły w Warszawie, gdzie przeciętna stawka mieszkań deweloperskich na koniec czerwca była niższa, od tej z marca o blisko 300 zł. We Wrocławiu i Łodzi ceny były niższe o około 150 zł, a w grodzie Kraka o 100 zł. W Katowicach różnica ta wyniosła niecałe 50 zł.

    Szymon Jungiewicz z Działu Badań i Analiz Emmerson uważa, że "w przyszłości deweloperzy, aby zachęcić klientów do kupna nowych lokali mieszkalnych będą musieli nadal obniżać ceny". (PAP

    OdpowiedzUsuń
  21. Niższy popyt na mieszkania wpłynie na dalsze spadki cen - Emmerson (opinia)

    06.07. Warszawa (PAP) - Niższy popyt na mieszkania przełoży się na dalsze spadki na rynku nieruchomości - wynika z raportu firmy Emmerson.

    "Choć obecnie nie mamy do czynienia ze znacznymi przecenami nowych mieszkań, to jednak tendencja spadkowa pozostaje bezdyskusyjna.(...)Wydaje się, że to, w którą stronę pójdą ceny lokali mieszkalnych zależy obecnie w głównej mierze od popytu ze strony kupujących. W tym miejscu trzeba wspomnieć o wydarzeniach, które mogą mieć wpływ na zainteresowanie klientów nowymi mieszkaniami. Warto przede wszystkim wspomnieć o czterech podwyżkach stóp procentowych, które miały już miejsce w tym roku oraz zbliżającym się terminie wejścia w życie niekorzystnych zmian w programie Rodzina na swoim. Obydwa te czynniki odbiją się negatywnie na możliwości kupna mieszkań przez Polaków" - napisano w raporcie

    "Podsumowując można stwierdzić, że w tej sytuacji w przyszłości deweloperzy, aby zachęcić klientów do kupna nowych lokali mieszkalnych będą musieli nadal obniżać ceny" - dodano. (PAP)

    OdpowiedzUsuń
  22. http://forsal.pl/artykuly/529249,rynek_nieruchomosci_mieszkania_beda_taniec_niestety_nie_wszystkie.html

    hehe strasznie im opornie idzie pisanie o spadkach, no ale to lepisze niż to co pisali że spadnie o 2-3% ;) pajace

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP