13 kwietnia 2011

Liczba dnia - inflacja cen hurtowych w Niemczech

Inflacja cen hurtowych w Niemczech (ang. wholesale price inflation) wyniosła w Niemczech 10.9 r/r. Oznacza to, iż wzrost cen jest najszybszy od 1981 roku. Największe roczne wzrosty cen hurtowych przypadły na ziarna oraz paszę dla zwierząt i wyniosły 75.9%. Ceny hurtowe kawy, herbaty, kakao odnotowały wzrost 49.9% r/r Bloom

35 komentarzy:

  1. Wskaźnik cen towarów i usług kons. (marzec) 0,9% m/m 4,3% r/r (prog. 0,5% m/m 3,8% r/r)

    to co ,25-50 pb na najbliższym spotkaniu?

    OdpowiedzUsuń
  2. RPP pozwoliła na rozkręcenie się inflacji. Swój znaczny udział wniósł też Rostowski z jego podwyżka VAT'u o 1pp, która była zapalnikiem wstrzymywanych podwyżek. Właśnie obserwujemy opóźniony efekt dostosowywania cenników. Jednak nadal nie wierzę, że RPP zdecyduje się na radykalne kroki. Prędzej zobaczymy inflacje dochodzącą do 7-8%.

    I przy okazji czemu Balcerowicz milczy? RPP w poprzednim składzie potrafił odkarżyć o niewypełnianie konstytucyjnych obowiązków:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,101562,7375130,Balcerowicz__RPP_nie_wypelnia_konstytucyjnego_obowiazku.html
    Przypominam że nasza RPP (w odróżnieniu od np: FED'u) ma jeden mandat: ma dbać wyłącznie o stabilność cen.

    I bardzo trafna ocena obecnej RPP:
    http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,9247361,Rok_nowej_RPP_zmarnowany__Ekonomisci__Rada_jest_chaotyczna_.html

    BM


    SiP: Świetny wcześniejszy wpis o Kucharzu :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. No własnie a cel RPP ma jeden:

    Stopa inflacji towarów i usług konsumpcyjnych, według prognoz BofA ML, w najbliższych miesiącach będzie się podnosić w sierpniu sięgając poziomu 4,8 proc. rdr i nie będzie zgodna z celem inflacyjnym NBP - 2,5 proc. rdr przed drugim półroczem 2012 r.
    http://www.forbes.pl/artykuly/sekcje/wydarzenia/bofa--oczekiwania-inflacyjne-siegna-5-proc--w-lipcu,13482,1

    OdpowiedzUsuń
  4. To się dodam jeszcze raz, bo zaginęło w gąszczu poprzednich komentarzy.

    http://forum.gazeta.pl/forum/w,778,94227881,100915026,FINAL.html

    [1 Hiperinflacja
    Ja nie straszę tu nigdzie hiperinflacją, to co nam i światu realnie
    zagraża to ‘jedynie’ wysoka inflacja na poziomie 10-15%.]

    Jak widać już jest koło 10% w Niemczech... to u nas pewnie ze 20% (inna struktura wydatków).

    [Stopy Wibor, inflacja i skutki dla nieruchomości
    W Polsce, gdzie nieruchomości są horrendalnie drogie w stosunku do
    poziomu wynagrodzeń, skok inflacji do poziomu 10-15% spowoduje
    silny spadek cen nieruchomości zarówno w ujęciu realnym jak i
    nominalnym.

    Dlaczego?
    To proste. Praktycznie 100% transakcji zakupu nieruchomości jest
    finansowana w mniejszym lub większym stopniu kredytem – do tej pory
    tanim i powszechnie dostępnym. Wzrost inflacji, to wzrost stóp
    procentowych.
    Jeżeli inflacja wzrośnie u nas np. do 10%, to do jakiego poziomu
    nasza RPP podniesie stopy? Popatrzmy na doświadczenia lat 1999-
    2001 - gdy inflacja nieznacznie przekroczyła 10% , główna stopa NBP
    poszybowała do prawie 20%.]

    [A zatem przy szybko rosnącej inflacji stopa procentowa NBP a za nią
    Wibory i raty kredytów będą galopować. Skutki dla rynku
    nieruchomości:
    1. masowa niewypłacalność aktualnych kredytobiorców, co oznacza
    potężne problemy dla banków ze względu na wzrost złych kredytów;
    2. skokowy spadek zdolności kredytowej, ze względu na wysokość rat
    kredytowych, co w połączeniu z pkt1 oznacza silny spadek popytu i w
    konsekwencji:
    3. dramatyczny spadek wartości nieruchomości, tym bardziej, że w
    wielu krajach (w tym Polsce) po ostatnim boomie powstał duży nawis
    podażowy.]

    Ja bym dodał, że S&P przygotowuje się do obniżenia nam ratingu... a wtedy Franek na 3,5 - 4 bez problemu... i rzeźnia.

    Ciekawe czy nawis podażowy istnieje?

    Pozdrawiam,
    kecaj84.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dewaluacja walut takich jak USD, EC, czy PLN wynosi przecietnie od 9 d0 14 % rocznie poczynajac od roku 2000 (http://bobolowisko.blogspot.com/2011/03/aktualny-status-kryzysu-w-usa.html).
    Nic wiec dziwnego, ze wzrastaja ceny surowcow. W koncu operujemy walutami nie posiadajacymi "wartosci wewnetrznej".

    OdpowiedzUsuń
  6. po smierci skrzypka nasza rpp zaprzedala si platformie a platforma pompuje do wyborow

    dlatego rynek nie puscil nawet baka po tej katastrofie bo wiedzieli ze teraz rpp nie bedzie przeszkadzac pompowac

    OdpowiedzUsuń
  7. co robi w radzie profesor Chojna-Duch? ona jest prawnikiem a nie ekonomistą i zna się na zagadnieniach stop procentowych jak ja na gwiazdach

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiedzcie co dale Polsce podwyżka stóp? Co to ma za znaczenie przy obecnej inflacji spekulacyjnej a nie popytowej? Dziwię się temu dziwnemu celowi RPP... inflacja, tradycyjna ekonomia się już skończyła... pora zmienić cele... a powinno nimi być oszczędzenie firm i osób mających kredyty. Wyższe stopy szybciej przybliżą zapaść w PL, a złotemu i tak nie pomogą w dłuższej perspektywie. Dla mnie podnoszenie więcej niż 25 pkt jest bez sensu skoro w USA jest zero, Euro prawie 0. Książkowa ekonomia odeszła i nie wróci...

    OdpowiedzUsuń
  9. Ale dałem składnię... ;D Za dużo pracy :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Seba
    Podwyżka stop to większe oszczędności co jest bardzo korzystne dla gospodarki w dłuższym terminie. Wybacz ale jak to piszesz "oszczędzenie firm i osób mających kredyty" to pamiętaj że to "oszczędzenie" przy niskich stopach finansują posiadacze oszczędności. Jeżeli RPP nie będzie walczyć o złotego to za parę lat będziesz go urzywał jako papier toaletowy zamiennie z dolarem i euro.

    OdpowiedzUsuń
  11. Droga Ado... skoro cały świat walczy o jak najsłabsze waluty, żeby być konkurencyjnym, a my jako jedyni będziemy postępować ,,książkowo,, to marny nasz los. Kredyty się posypią i wtedy wysokie stopy procentowe nic nie pomogą. Jesteśmy krajem pozbawionym innowacyjności, bez infrastruktury drogowej, kolejowej i jakiejkolwiek innej, bez własnego przemysłu, mamy tylko montownie, zamknęliśmy drogę do nauki zawodu niszcząc system szkół zawodowych, kształcimy miliony studentów, którym wbija się do głowy regułki i nie uczy myślenia. Mamy armie urzędników, która skutecznie utrudnia życie przedsiębiorcą. Ogromne zadłużenie kraju i samorządów, wysoki poziom korupcji, niewydolne sądy. Sprzedaliśmy cały majątek przejadając te pieniądze i nie płyną z tego korzyści. Poza tym o czym tu rozmawiać, już i tak nie ma dla PL ratunku od tego co nieuniknione. Przykro mi kolejne lata to będzie dla wielu koszmarne zejście z chmur na ziemię do rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  12. @Seba
    wprowadzasz ludzi w błąd bo własnie cały świat, z wyjątkiem dosłownie paru gospodarek rozwiniętych, podnosi stopy. Nadal są one za nisko i próbują się ratować innymi sposobami jak chociażby kontrola przepływu kapitału (ostatnio MFW się zgodził).

    Niestety utrzymywanie wysokiej inflacji jest zabójcze. Czy Ty w ogóle zdajesz sobie sprawę że mówimy tutaj o procencie składanym? Zobacz co znaczy 4,5% co roku od pewnej wartości. Zobacz co masz np po 10 czy 20 latach.

    Inna sprawa że własnie inflacja załatwiłą PIIGS tj straciły konkurencyjnosc wlasnie przez to.

    OdpowiedzUsuń
  13. Tu nie chodzi o to by oszczędzac kredytobiorców czy promowac ludzi z kasa na lokatach/pomiajam że ostatnie podwyżki stóp% jakoś nie ruszyły depo, wręcz przeciwnie/tylko by były adekwatne do sytuacji rynkowej i stanu gospodarki.
    A prawda jest taka że:
    - i tak mamy (za) wysokie stopy%
    - obecne podwyżki są reakcją na czynniki na które RPP nie ma żadnego wpływu - czy podwyższy stopę% o 25 czy 250 pkt czy nie zrobi nic to na wojnę w Libii, wzrosty cen ropy, to że produkujemy mniej cukru niż potrzebujemy/bynajmniej nie z powodu braku mocy przerobowych ;);/ etc nie ma żadnego wpływu.

    Tak jak pisałem u WB - oberwą tylko kredytobiorcy, na stacji i w sklepie podwyżki nikomu nie pomogą.

    OdpowiedzUsuń
  14. "Powiedzcie co dale Polsce podwyżka stóp? Co to ma za znaczenie przy obecnej inflacji spekulacyjnej a nie popytowej?"

    Podnoszenie oprocentowania przez RPP przy braku reakcji FED i ECB będzie miało pozytywny wpływ na kurs PLN (poczytaj o carry trade), a więc będzie np. niwelować wzrost cen ropy, którą handluje się w $. Dlatego nie do końca jest prawdą twierdzenie, że wzrost stóp u nas nie ma wpływu na inflację w PL, przy uwzględnieniu jej zewnętrznych przyczyn. Co do "oszczędzania firm i osób mających kredyty", to sorry, ale nie ma darmowych obiadów, nikt nie kazał się zadłużać po korek przy rekordowo niskich stopach. Zalewanie rynku tanim pieniądzem ma iluzoryczny wpływ na rozwój, powoduje za to spekulacyjny rajd cen w górę.

    OdpowiedzUsuń
  15. Uważam tak jak Spinnaker01, że to nic nie zmienia, tylko przybliża PL do nieszczęśliwego końca. Może jestem zmęczony i wypisuję bzdury za co w takim razie przepraszam. Podnieśmy do 7% i będziecie Państwo zadowoleni. Wy naprawdę chyba nie rozumiecie co w tym kraju będzie za 1, 5 - 2 lat a stopy ustala się z myślą o dłuższej przyszłości prawda? Jestem pewien, że Stoję i Patrzę wiesz co będzie wtedy i w dalszych latach w PL. Przecież o tym piszesz cały czas. Nadal mamy podnosić? Już milczę:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Do zwolenników niskich stóp: sytuacja, w której znalazł się świat w 2008 r. i której konsekwencje ciągną się aż do dziś i będą się ciągnąć pewnie do następnego krachu, była spowodowana właśnie zbyt niskimi stopami procentowymi w USA. Czy tak trudno zdać sobie sprawę, że darmowy kredyt jest drogą do nikąd? W Q4 2010 Wielka Brytania miała zerowe stopy a wzrost PKB był ujemny - na wyspach zbiera się na stagflację, więc co im dały te zerowe stopy, bo inflację dostali gratis. W Japonii rozdają za darmo kredyty już od ponad 20 lat (kiedy pękła bańka na nieruchomościach) i nic im to nie pomagło. Nie tędy droga.

    OdpowiedzUsuń
  17. Anonimowy dwa posty wyżej,

    - tak, i jednocześnie eksporterzy dzięki umacniającej się złotówce dostają/po przeliczeniu/ mniej pieniędzy za sprzedane produkty, w drastycznej wersji mniej opłacalna produkcja, mniej inwestycji, redukcja pracownikow
    dwie strony medalu

    anonimowy jeden post wyżej
    tak to tez jeden z powodów. Za to u Nas zerowych stóp% nie było i jesteśmy w gorszej sytuacji gospodarczej niż wspomniane przez ciebie US, Japonni czy UK

    Anonimowi - czy to tak trudno się podpisac?

    OdpowiedzUsuń
  18. "- tak, i jednocześnie eksporterzy dzięki umacniającej się złotówce dostają/po przeliczeniu/ mniej pieniędzy za sprzedane produkty, w drastycznej wersji mniej opłacalna produkcja, mniej inwestycji, "

    Słaba złotówka pogłębia inflację spekulacyjną. Nie jesteśmy samowystarczalni, do produkcji potrzebne są też importowane surowce, do transportu potrzebne są paliwa, wzrost ich ceny wpływa negatywnie na kondycję firm na naszym rynku (nie wszystkie zajmują się przecież eksportem). Słabsze wyniki tych firm to zwolnienia, mniejsze inwestycje.

    "Za to u Nas zerowych stóp% nie było i jesteśmy w gorszej sytuacji gospodarczej niż wspomniane przez ciebie US, Japonni czy UK"

    w gorszej sytuacji gospodarczej biorąc pod uwagę jakie wskaźniki? Dynamikę PKB? Niestety dla twojej argumentacji mamy wyższy wzrost PKB niż wszystkie wymienione kraje razem wziętę. Zadłużenie? W USA total debt wynosi w tej chwili jakieś 400% GDP. Ale jak skończą się QE to dostaniemy po głowie. Bo jesteśmy w EM. A nie dlatego, że nie mamy zerowych stóp procentowych.

    mp.

    OdpowiedzUsuń
  19. Mp, oczywiście - wycieczki zagraniczne też są tańsze, problem w tym że my mamy potworny deficyt handlowy, deficyt na rk rachunku obrotów bieżących, zatem drugie obok emisji obligacji/długu zewnętrzne źródło dochodów - eksport jeszcze bardziej obrywa.

    A jakie mamy pkb per capita na obywatela? Miesięczne wynagrodzenie w Euro średnie to ile? 600?
    No dynamika wzrostu PKB na pewno przekona bezrobotnego ;) że tutaj jest lepiej niż w UK/US czy Japonii.

    Skoro z wysokimi stopami% i tak oberwiemy i tak to po co je utrzymywac tak wysoko? Skoro i tak i tak importujemy inflację?

    Żeby banki mogły zarabiac na kredytach i obligacjach?

    OdpowiedzUsuń
  20. Spinnaker01, już kiedyś była o tym mowa. Inflacja jest pojęciem względnym (po pierwsze może być na różne sposoby liczona, po drugie nikt nie wie jaka właściwie ona jest). Natomiast jej względność polega przede wszystkim na tym jak każdy ją postrzega (zarówno producent, pośrednik jak i konsument). Z tego między innymi wynikają podejmowane przez nich decyzje. Poruszę tu z braku czasu tylko mały fragment problemu ale za to dość ważny. Od 4,3% do 6,5% droga krótka. Szczególnie, że za moment uruchomią się żądania płacowe w przedsiębiorstwach, a przedsiębiorcy też postrzegając inflację jako nieco wyższą mogą ulec. Oznacza to dwa równoczesne efekty:
    1) pogorszenie konkurencyjności polskich przedsiębiorstw
    2) kolejne paliwo do wzrostu inflacji - tak zwany efekt drugiej rundy.
    Wtedy zahamować ten proces będzie dużo trudniej i zgodnie z twoją logiką będzie to gorsze w skutkach dla społeczeństwa. Pozdr. Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  21. Polecam w w sprawie inflacji, taki mały "must read"
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,120422639,120778721,Do_Doroty_o_korzysciach_z_inflacji.html


    Nadal uważam że zwolennicy wysokiej inflacji nie mają całkowicie na tym blogu racji (w sensie argumentów).

    Zapominają bowiem o tym, że rada ma jasny cel: "stała" inflacja w okolicy 2,5%. RPP nie interesuje wzrost gospodarczy ale stałość cen. Poza tym sama inflacja nie jest stała, to jedno z większych oszust. Polecam zatem poczytać co to procent składany - co roku np 3% przez 20 lat.... potem zróbcie sobie wykres i niech tylko ktoś nie powie że to wykres liniowy:)

    Jeśli zatem ktos pisze tutaj że powinnismy miec wysoką inflację to od razu sugeruje on iż nalezy zmienic CEL naszej RPP oraz NBP. Zatem jest to zupełnie inna dyskusja niz, "co rada pp powina zrobic". Na pytanie co powinna RPP zrobic to oczywiscie powinna podniesc stopy - taki ma cel.

    Na pytanie czy nie zmienic celu RPP - odpowiadam stanowczo nie. Zwracam uwage ze jesli trwale mielibysmy wieksza inflacje to trwale pozyczalibysmy na rynku (rentownosc obligacji) na wiekszy procent. Nie dziwcie sie tylko potem ze kredyty hipo byly by po 10 i 20% a w takim CHF na 2%. To nie wina rady a inwestorów ktorzy traca pieniadze kupujac obligacje. W czasach wysokiej inflacji nie kupuje sie bowiem głównie obligacji a srodki trwale.

    Jesli tereaz ktos twierdzi że wysoka inflacja 6-10% jest korzystna to ja mówię że "postradał zmysły" - niestety.

    OdpowiedzUsuń
  22. Jeszcze jeden szybki komentarz - zastanówcie się kto traci bardziej na wysokiej inflacji - biedny,średnia klasa czy bogaty.

    OdpowiedzUsuń
  23. Brawo SiP, równie dobrze mógłbyś dać link tu:
    http://mises.pl/blog/2011/03/29/mises-ekonomia-i-polityka-rozdzial-4-inflacja/
    Ten który dałeś jest typowym austriackim spojrzeniem na inflację.
    Ale uwaga - austriacki znaczy oszołomski, oderwany od rzeczywistości (wiesz Gwiazdowski, Korwin i te klimaty). Z wyrazami sympatii Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  24. Wychodzi na to że bez zgłaszania akcesu ;) znalazłem się w gronie "zwoleników wysokiej inflacji" chociaż cały czas pisałem o stopach%.

    No to żeby uporzadkowac: dla mnie im niższa inflacja tym lepiej. Podobno wg modeli i ekonomistów niska inflacja jest korzystna dla gospodarki, nie wiem nie będę się wypowiadał bo do ekonomistów to ja mam podobne zaufanie jak do "analityków&doradców".
    W sumie z punktu widzenia konsumenta najlepsza jest lekka deflacja - jakoś nie widzę demonstracji sprzeciwu że telefony komórkowe są x razy tańsze niż 15 lat temu, koncerny tez jakoś z torbami nie poszły ;)
    No ale wiem, ekonomiści się od razu oburzą, i zaraz usłyszymy że konsumenci beda się wstrzymywac z zakupami czekając na niższe ceny
    - no, już widze jak ktoś czeka na nowego merola 10 lat, bo ceny co roku spadają np 3%, albo żona pozwoli czekac na nowe meble do kuchni analogicznie ;), o jedzeniu nie wspomniawszy

    - meritum: jestem za stałymi niskimi cenami/inflacją

    Wracając zaś do podwyżek stop% bo o tym pisaliśmy/pisałem to RPP powinna je podnosic gdy ma wpływ na żródła inflacji, a nie bo inflacja wzrosła/bo ropa, bo spekulacja, bo podniesienie podatków, bo idiotyczne regulacje UE/nie mamy na to wpływu ale i tak podniesiemy

    I - konczac już długi wpis tak naprawdę idziemy w kierunku stagfalcji: stopy% mamy wysokie%, będą wyższe bo przecież RPP będzie je podnosic, inflacja i tak i tak będzie rosła, bo nawet jak ropa, jedzenie etc pójdą w dół, to kolejne podwyzki podatków, kosztów energii, utrzymania...generalnie życia inflacje będą utrzymywac, albo i podnosic, a wzrost gosp będzie coraz niższy
    Ile jest w US? 2% u nas 4%?

    Co do zaś paliwa - to naprawdę lepiej obniżyc akcyzę i podatki niż rekompesowac to mocnym złotym bijącycm w eksporterów

    OdpowiedzUsuń
  25. @SiP

    Samo podnoszenie stóp procentowych niewiele da. Do tego potrzebna jest jeszcze kontrola przepływu kapitału. Wystarczy maleńki procencik od przepływów kapitałowych i byśmy mieli spokój, tyle, że do tego potrzeba wydobyć się z kieszeni u bankierów;-)

    OdpowiedzUsuń
  26. @hansKlos

    Pełna zgoda w sprawie kontroli kapitału. Okazuje sie bowiem ze gdyby wprowadzic lekką kontrole kapitalu - np kapital obcy nie mone wyjsc z kraju od razu, tylko jesli inwestuje to przynajmniej przez rok, badz wprowadzenie podatku itd to okazuje się nie nie bylo by wcale kryzysu azjatyckiego (1997). Widzialem naprawde ciekawe papiery gdzie to widac czarno na bialym. Poza tym ostatnio IMF to potwierdzil.

    OdpowiedzUsuń
  27. W Brazylii tak zrobili zdaje się w zeszłym roku. Ja zdaje sobie sprawę że spekulacyjny kapitał dostarcza płynności, ale ja jakos bardziej preferuje inwestycyjny kapitał, lub inaczej średnio/długoterminowy taki jak np Norweski Fundusz Narodowy inwestujący cześc zysków z ropy i gazu na rzecz przyszłych pokoleń - jakoś niedawno coś u Nak kupowali na GPW, był o tym artykuł
    No ale widac KNF i ustawodawcy mają 'ważniejsze" rzeczy nagłowie ;/

    OdpowiedzUsuń
  28. Belka: obawy o to, że rynek pracy będzie napędzał inflację są mniejsze14 Kwi 2011, 15:51


    14.04. Warszawa (PAP) - Obawy RPP o to, że rynek pracy będzie motorem napędzającym inflację są mniejsze - ocenił w czwartek prezes Narodowego Banku Polskiego Marek Belka. Jego zdaniem wartość oczekiwań inflacyjnych dla prowadzenia polityki pieniężnej jest ograniczona.

    "Byłbym zdziwiony, gdyby (wynagrodzenia - PAP) rosły szybciej od oczekiwań. (...) Nie spodziewam się szczególnych niespodzianek na rynku pracy. Sytuację mamy tu dość ciekawą, i w gruncie rzeczy, bardzo dobrą, gdyż mamy coś, na co czekaliśmy dużo lat, mianowicie rosnącą aktywność zawodową" - powiedział Belka w TVN CNBC.

    "Nasze obawy o to, że rynek pracy będzie motorem napędzającym inflację są mniejsze, gdyż podaż pracy rośnie" - dodał.

    "Presja płacowa zależy bardziej od sytuacji popytowej niż od wskaźnika inflacji czy presji związków zawodowych, nie lekceważąc tego, co może się wydarzyć w KGHM czy innych dużych spółkach. (...) Efekt drugiej rundy, o którym myślimy, prawdopodobnie będzie słabszy niż ten, którym się parę lat temu straszyliśmy czy ten który był rzeczywistością gospodarki lat 70. Nie należy tego lekceważyć, ale nie można z tym przesadzać" - powiedział prezes NBP.

    Zdaniem Belki wartość oczekiwań inflacyjnych dla prowadzenia polityki pieniężnej jest ograniczona.

    "Patrząc na kształtowanie się oczekiwań inflacyjnych w ciągu ostatnich 8 lat, to są one idealnie takie same jak bieżąca inflacja, więc te oczekiwania nie mają charakteru racjonalnego, w sensie ekonomicznym, tylko reaktywne, więc ich wartość z punktu widzenia prowadzenia polityki monetarnej jest ograniczona" - powiedział Belka.

    Prezes NBP powiedział też, że polityka pieniężna ma pewien określony kierunek, który został nadany jakiś czas temu i będzie on realizowany

    "Wielokrotnie mówię, że decyzje dotyczące stóp proc. nie są podejmowane przede wszystkim w oparciu o ostatnie dane statystyczne z poprzedniego miesiąca. (...) Myślę, że polityka pieniężna ma pewien określony kierunek, który został określony jakiś czas temu i on będzie realizowany" - powiedział.

    "Odczyt inflacji z dnia wczorajszego pogarsza, podnosi nasze projekcje ścieżki inflacyjnej w górę, natomiast jak każdy szok podażowy z definicji ma charakter krótkotrwały, więc można powiedzieć, że ta bardzo wysoka inflacja, zwłaszcza z miesiąca na miesiąc, ona ma dużą dynamikę, ale ustanie" - dodał.

    Zdaniem Belki, RPP nie spóźniła się z rozpoczęciem cyklu podwyżek stóp procentowych i nie powinna podnosić stóp już w zeszłym roku.

    "Nie podzielam tych poglądów. Czy podwyżka stóp procentowych pół roku wcześniej zmieniłaby oczekiwania inflacyjne? Ja myślę, że nie. Jedyny skutek, który miałby miejsce to wyższe stopy i gospodarka w trochę gorszym stanie. Ale to byłaby nie tyle zapobiegawcza podwyżka, ile na wszelki wypadek" - powiedział. (PAP)

    OdpowiedzUsuń
  29. @anonim

    "Do zwolenników niskich stóp: sytuacja, w której znalazł się świat w 2008 r. i której konsekwencje ciągną się aż do dziś i będą się ciągnąć pewnie do następnego krachu, była spowodowana właśnie zbyt niskimi stopami procentowymi w USA. Czy tak trudno zdać sobie sprawę, że darmowy kredyt jest drogą do nikąd? W Q4 2010 Wielka Brytania miała zerowe stopy a wzrost PKB był ujemny - na wyspach zbiera się na stagflację, więc co im dały te zerowe stopy, bo inflację dostali gratis. W Japonii rozdają za darmo kredyty już od ponad 20 lat (kiedy pękła bańka na nieruchomościach) i nic im to nie pomagło. Nie tędy droga. "

    A wiesz co by sie stalo jakby stopy w dol nie poszly? Piszesz o UK i nie rozumiesz troszku ze polityka monetarna byla/jest ok. To politycy zawalili sprawe. Dzieki nim i warunkom zewnetrznym mamy inflacje . To przez ciecia i podnoszenie podatkow inflacja rosnie + surowce. Co do stagflacji, to sie prawie zgadzam, bo NARAZIE wszystko na to wskazuje.Bezrobocie ruszylo z impetem w miejscach ktorych nie powinno byc problemem. Ale jeszcze maja szanse. Tutaj ladnie o tym (powodzie inflacji) pisze Spinnaker01:

    "Wracając zaś do podwyżek stop% bo o tym pisaliśmy/pisałem to RPP powinna je podnosic gdy ma wpływ na żródła inflacji, a nie bo inflacja wzrosła/bo ropa, bo spekulacja, bo podniesienie podatków, bo idiotyczne regulacje UE/nie mamy na to wpływu ale i tak podniesiemy"

    Tak tez jest w UK. To nie polityka niskich stop jest powodem rosnacej inflacji w UK, tylko podatki, surowce.

    "I - konczac już długi wpis tak naprawdę idziemy w kierunku stagfalcji: stopy% mamy wysokie%"

    Tak.

    OdpowiedzUsuń
  30. To już wiem po co była ta ustawa....


    Rewolucja w żłobkach: bogaci płacą więcej

    Małgorzata Zubik

    2011-04-14

    Zamożniejsi rodzice będą za pobyt dzieci płacić więcej, zmienią się też zasady rekrutacji. Dodatkowe punkty będzie można zdobyć m.in. za odprowadzanie podatków w Warszawie. Miasto szykuje rewolucję systemu opieki nad najmłodszymi
    http://m.warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,106541,9431492,Rewolucja_w_zlobkach__bogaci_placa_wiecej.html

    OdpowiedzUsuń
  31. Małe przypomnienie....
    Komunikat nt. prognozowanej dynamiki cen konsumpcyjnych w grudniu 2010 r. 2011.01.03 09:34
    Ministerstwo Finansów szacuje, że wskaźnik cen towarów i usług konsumpcyjnych w grudniu 2010 r. (miesiąc poprzedni = 100) wyniósł 100,3. Oznacza to, że roczna dynamika cen konsumpcyjnych w tym miesiącu może wynieść 103,1.

    Ministerstwo Finansów uprzejmie informuje, że zaprzestaje publikowania comiesięcznych komunikatów na temat prognozowanej dynamiki cen konsumpcyjnych.
    http://www.mf.gov.pl/dokument.php?const=1&dzial=153&id=234068&typ=news

    OdpowiedzUsuń
  32. Zbijają kolejny termometr.

    OdpowiedzUsuń
  33. W szmatławcu wyborczym jest dzisiaj jak byk napisane że inflacje obok wzrostu cen żywności i transportu/paliwo-ropa/ napędza:
    - wzrost kosztów energii
    - wzrost kosztów utrzymania
    - wzrost kosztów mieszkaniowych/czynsz etc

    To przepraszam, RPP podniesie stopy, inflacja spadnie i co? obniżą czynsz?
    A może jak ktoś mieszka w domu/mieszkaniu to w ramach walki z inflacją ma zrezygnowac z używania cześci domu? z pokoju?, z kuchni?
    A co ma zrobic ktoś kto mieszka w kawalerce?

    Jeżeli rośnie cena wody, wywozu śmieci, nie wiem używania windy i RPP podniesie stopy% w w ramch walki z inflacja to co?
    - mniej się myc?
    - chodzic po schodach?
    - mniej kupowac i mniej wyrzucac śmieci?

    To jak za rok czy dwa lata inflacja spadnie to obniżą ceny
    wody, śmieci,...?

    Pochodne do żłobków: jak ktoś mieszka w komunalnym albo socjalnym mieszkaniu i będzie zarabiał za dużo to go wywala na twarz - taki jest projekt min infrastruktury -, niech sobie kupi wlasne - stac go. Pytanie: czy jak straci pracę to gmina z powrotem mu wynajmie mieszkanie? ;)
    Czy też mu powie że nie ma bo je sprzedało/bo nie miało kasy na realizacje celów związanych z pomocą ubogim/i musi czekac? 10 lat bo kolejka potrzebujących jest długa ;>

    OdpowiedzUsuń
  34. @ Spinnaker
    Piszesz ładnie ale obok tematu. Jedno to podażowe przyczyny inflacji pisząc narzuconym przez pseudoekonomistów językiem (tak naprawdę powód to drukowanie - i tu się zgadzamy), drugie to oczekiwania ludzi co do inflaji. Jeśli te oczekiwania wzrosną, wzrosną wynagrodzenia i ceny. I tu trzeba postawić kropkę. Dalsze rozważanie prowadzi na manowce intelektualne. Trzeba już dziś spowodować, żeby ludzie nie zaczęli postrzegać rosnących cen jako normy. Jeśli NBP tego nie uczyni, to będzie za chwilkę miało do czynienia z sytuacją, gdzie oprócz presji podażowej wystąpi presja na wzrost wynagrodzeń. I efekt drugiej rundy. I inflacja wyniesie 6%. Co wtedy NBP ma zrobić??? Podnieść stopy do 9% zabijając wszelki wzrost, czy podjąć ryzyko, że za moment inflacja wyniesie 8,5% i będą musieli stopy podnieść do 12%?????? Odpowiedz sobie na te pytania... Pozdr.Przemo.

    OdpowiedzUsuń
  35. Przemo, tak tylko że:

    jaki NBP ma wpływ na podwyżkę vatu która dołożyła swoje do wzrostu cen i inflacji?
    na wzrosty czynszów?
    na wzrosty cen energii?
    na wzrost cen ropy?

    Ja naprawdę bym się nie czepiał gdyby to był kolejny w którym wzrost pkb był 10%, ilośc kredytów była kolejny rok rekordowa, a na grnicach byłaby masa imigrantów pragnących u Nas pracowac bo w każdej TV świata mówią o tygrysie europy który prześcignął pozostałe tygrysy azji i europy razem wzięte ;)

    Poza tym chcesz przekonac ludzi tym że RPP podniesie stopy% to skończą się podwyżki?
    - każdego kto płaci kredyt jak mu pójdzie w górę rata?
    - tych z Warszawy że nie będzie podwyżki biletów, parkingów, żłobków?
    - tych od cukru?

    Poza tym Przemo - przecież wiesz doskonale że nawet gdyby podniesli stopy% do 12% albo i więcej to ani na Libię, ani potencjalnie inne konflikty wokół ropy, ani na UE z jej idiotyzmami nie będzie to miało żadnego wpływu
    - a Nas zdusi, już dusi ;/

    pozdro

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP