22 kwietnia 2011

Plany Ministerstwa Finansów szkodzą wiarygodności Polski

Parę dni temu (18 kwietnia 2011) we wpisie "Na początku Min. Finansów, a obecnie RPP traci wiarygodność" poruszyłem sprawę utraty wiarygodności przez niektóre publiczne organy naszego kraju. Parę dni później miało miejsce sterowane spotkanie Kucharza Roku (JVR) oraz "Niezależnego" (MB). Pojawił się zresztą i oficjalny komentarz po spotkaniu (klik). Również w między czasie Kucharz Roku wymienił Prezesa BGK na własnego człowieka (Dariusz Daniluk w latach 2008 - 2011 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów), czyli jak słusznie zauważył internauta "mp." - "Kucharz zmienił człowieka od chochli, teraz gotowanie będzie się odbywało zgodnie z książką kucharską, haha ;)"
Odnoszę wrażenie, iż sytuacja robi się coraz bardziej "napięta", BGK już jest gotów do pomocy i polskiej odmiany QE. Tym bardziej śmieszy zagrywka ministra finansów, iż "resort będzie chciał sprzedać w tym roku 13-14 mld euro pochodzących ze środków unijnych. Taki ruch mógłby na jakiś czas zastąpić podwyżkę stóp procentowych, bo umocniłby się złoty a to przełożyłoby się na obniżenie inflacji." To wszystko powoduje, iż Polska z każdym dniem traci na wiarygodności co dobrze ukazuje ostatni komentarz analityka z IB Nomura.Kompletny raport poniżej: 2011-04-21-EEMEA-intraday Comment-Poland Nagłówki i kucharzenie przedostało się również i do mass mediów bo trafiło na portal wyborcza.biz: Nomura: Plany Ministerstwa Finansów szkodzą wiarygodności Polski
Według londyńskiego oddziału banku Nomura sprzedaż środków unijnych na rynku walutowym zaszkodzi wiarygodności Polski. "To kolejny cios w wiarygodność Polski, ponieważ zdaje się potwierdzać, że RPP nie potrzebuje podnosić stóp procentowych i jest chętna do współpracy z rządem, by to osiągnąć" - napisał w raporcie analityk Peter Attard Montalto. [...] Decyzja nie spodobała się londyńskiemu oddziałowi banku Nomura. "Sądzimy, że to kolejny cios w wiarygodność Polski, ponieważ zdaje się potwierdzać, że Rada Polityki Pieniężnej nie potrzebuje podnosić stóp procentowych i jest chętna do współpracy z rządem, by to osiągnąć" - napisał w raporcie analityk Nomury z Londynu Peter Attard Montalto. "Jeśli chodzi o rząd, pokazuje to, być może, także wpływ lidera Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) Waldemara Pawlaka, który argumentował, że należy unikać podwyżek stóp i że poziom stóp nie powinien być determinowany przez inflację" - dodał Montalto. Jego zdaniem nie jest wcale oczywiste, że złoty się umocni dzięki tym działaniom MF. "Nie powinniśmy zobaczyć inwestorów nagle kupujących złotego na bazie oceny fundamentalnej. W rzeczy samej, istnieje zawsze ryzyko, że rynki mogą próbować walczyć z interwencją" - napisał.
Komentarz prasowy całkowicie pomija te ważne zdania z raportu:
All in all we think this move will go further to entrench the view that Poland is prepare to price fix away from market clearing levels in order to get what it wants. This may just reflect the MinFin thinking too many rate hikes are priced into the swap market, so it needs to receive rates (or at least announce as much). Still, its funding costs are too high so it announced that it will get a state owned bank to buy bonds in a QE like measure, or indeed the currency is too strong. We believe this is a very high risk strategy- For now we continue to believe the best way to play this is by buying Poland CDS
Za to w komentarzu prasowym mamy komiczną dla mnie opinię głównego analityka Xelion Piotra Kuczyńskiego: Paskudny komunikat Nomury to gra na spadki
- To wyjątkowo parszywy i paskudny komunikat, który służy grze na osłabienie złotego - mówi o oświadczeniu banku Nomura Piotr Kuczyński z firmy Xelion Doradcy Finansowi Czym tak naprawdę podpadł Nomurze minister finansów i szef NBP? Czy ktoś gwarantował Nomurze, że środki unijne będą wymieniane w narodowym banku, a nie na rynku? Dla mnie ta analiza jest mało poważna i nie ma nic wspólnego z realiami. Bo jeśli Nomura potrafi liczyć, a wierzę, że tak jest, to wie, że choć minister mówił o 14 mld euro, to tak naprawdę do sprzedaży na rynku pozostanie mu do dyspozycji ok. 8 mld euro. Jak taka kwota ma w znaczący sposób wpłynąć na rynek? Dlatego niech Nomura nie przesadza. Z drugiej strony, dlaczego analitycy w swoim opracowaniu nie każą kupować CDS-ów innych gospodarek, np. amerykańskiej, której perspektywa ratingu została obniżona, czy japońskiej, która przeżywa kłopoty po przejściu tsunami? Sprzedaż euro na rynku to dobra decyzja. Ma to wzmocnić złotego i pomóc zwalczać inflację. Dzięki temu nie trzeba będzie tak szybko podnosić stóp procentowych, które duszą gospodarkę.
Opinia dla mnie jest komiczna, gdyż jeśli dany IB czy dom maklerski wskazuje, iż cena akcji będzie rosnąć, bądź gospodarka będzie miała się lepiej, to wszystko jest w porządku, jeśli jednak rekomendacja jest negatywna, o to w tym wypadku to "ci podli spekulanci". Kaman, nie bądźmy populistami.

16 komentarzy:

  1. @slow2006
    Bravo:) Próba poprawna:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe czy my będziemy potrzebować aż 8 lat, aby znaleźć się w takiej sytuacji:

    http://www.polityka.pl/rynek/1514598,1,przestroga-z-portugalii.read

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mam wrażenie, że wielu rodaków za bardzo wierzy w rodzimą gospodarkę. O zagrożeniach pisał szanowny SiP więc nie ma sensu tego powtarzać... Zauważam wiele niepokojących wydarzeń w realnej gospodarce jak np. olbrzymie zatory płatnicze, mniejszy popyt... itp. Odnośnie chęci wymiany Euro i rozgłaszaniu tego w mediach to może Ministerstwo powinno zmienić nazwę na m. spekulacji? Mam wrażenie, że kucharz ma wszystkich za ograniczonych umysłowo i jest przeświadczony o swojej genialności. Niestety doprowadzi to do nieciekawych konsekwencji, które już wkrótce wszyscy odczujemy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mały off topic:
    Fotoradarów będzie ponad dwa razy więcej
    www.rp.pl/artykul/4,647063_Fotoradarow-bedzie-ponad-dwa-razy-wiecej.html

    A to mnie maksymalnie wkurzyło:
    "Latem obok punktowego pomiaru prędkości po raz pierwszy zadziała też system odcinkowy. Chodzi o to, że na najniebezpieczniejszych odcinkach zamiast stojących gęsto fotoradarów pojawią się tylko dwa urządzenia – rejestrujące prędkość na wjeździe i wyjeździe z odcinka.

    Co to oznacza dla kierowców? – Więcej szybkich mandatów – mówi „Rz" Jakub Węglarczyk, specjalista od bezpieczeństwa w ruchu drogowym. Wystawiać je będzie nie pracownik centrum, lecz sam system. Ten dziś jest w przygotowaniu.

    – Obecnie opracowywane jest studium wykonalności – mówi Marcin Flieger. To zasadniczy dokument związany z realizacją projektu. Ważny, bo chodzi o finansowanie systemu ze środków UE."

    OdpowiedzUsuń
  6. Post o 1100 ludziach, którzy tracą pracę w Lesznie mówi wszystko. III RP będąca benkartem Okrągłego Stołu, która jest wrogiem Polaków już wkrótce zostanie zmieciona przez powiew wolności. Wszystko zacznie się od bardzo nieprzyjemnego dla nas wszystkich bankruta. Potem wszystko będzie zależało od tego, kiedy Polacy zrozumieją, że wszystko co przez ostatnie 20 lat oglądali w TV i słuchali w radio to jedna wielka ściema. Ale będą mieli pomagającą im rzeczywistość: służbę zdrowia, drogi, energetykę, pocztę, system podatkowy, inflację itd, itp. Ciekaw jestem tylko ile czasu zajmie ta refleksja. Potem pójdzie już lekko :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Znalazłem coś nie coś o gazie:
    http://biznes.interia.pl/news/wielki-brat-rzucil-nas-na-kolana,1609318,4200
    http://biznes.interia.pl/news/jak-rozbrojono-gazowo-polske,1609311,4199

    OdpowiedzUsuń
  8. http://biznes.onet.pl/gus-deficyt-finansow-publicznych-w-2010-r-wyniosl-,18543,4252153,1,news-detal

    Deficyt sektora instytucji rządowych i samorządowych wyniósł w 2010 r. 7,9 proc. PKB, a dług publiczny liczony według unijnej metodologii ESA'95 - 55 proc. PKB - podał we wtorek Główny Urząd Statystyczny.

    OdpowiedzUsuń
  9. Komisja Europejska nie wierzy w wyliczenia ministra finansów
    Wzrost wpływów podatkowych i efekty działania reguły wydatkowej mogą się okazać znacznie mniejsze od prognoz polskiego rządu
    – Znalazły się w nim trzy słabe punkty, które są zagrożeniem dla realizacji zapowiadanej redukcji poziomu deficytu finansów publicznych z 7,9 w 2010 r. do 2,9 proc. PKB w 2012 r. – mówi wysoki urzędnik Komisji Europejskiej.

    W ocenie ekspertów polski rząd nie zdoła uzyskać zapowiadanych oszczędności wynikających z wprowadzenia reguły wydatkowej. Resort finansów wyliczył, że dzięki ograniczeniu wzrostu wydatków do 1 proc. powyżej inflacji oszczędności sięgną 0,53 proc. PKB w tym i 0,63 proc. w 2012 r. – Nie sądzę też, aby realne okazały się wyliczenia dotyczące oszczędności po wprowadzeniu ograniczeń dla samorządów – mówi urzędnik KE. – Tym bardziej że minister finansów poinformował o tym, zanim zdołał wypracować mechanizm ograniczeń i uzgodnić go z samorządami – wyjaśnił urzędnik. Z wyliczeń resortu finansów wynika, że oszczędności w tym miejscu miałyby sięgnąć 0,4 proc. PKB. Komisja nie wierzy również w optymistyczny wzrost wpływów z podatków w latach 2011 i 2012. Np. dochody z VAT – jak wyliczył minister finansów – miałyby wzrosnąć w tym roku o 14,7 proc. w stosunku do poprzedniego, a w przyszłym o 7,1 proc. w odniesieniu do planu na 2011 r. Także wyliczenia dotyczące PIT i CIT wydają się przesadzone.

    Wcześniej Olli Rehn, unijny komisarz ds. gospodarczych, wprawdzie nie wykluczył, że deficyt spadnie do 2,9 proc. PKB w 2012 r. , ale jednocześnie stwierdził, że cel wyznaczony przez Brukselę możemy osiągnąć tylko dzięki szybkiej konsolidacji fiskalnej. W jego ocenie bowiem wystarczy, że sytuacja na rynku pracy będzie nieco gorsza od zakładanej, i wpływy podatkowe będą niższe.

    Na zbyt śmiałe oczekiwania rządu co do wzrostu wpływów podatkowych wskazywali też ekonomiści. – Rząd postawił przed sobą ogromne wyzwanie – wyjaśnia Jacek Wiśniewski z Raiffeisen Banku. – Aby zakończyło się ono sukcesem, wszystkie zamierzenia rządu musiałyby się powieść w 100 proc., a dynamika wzrostu gospodarczego rosnąć w dotychczasowym tempie.

    Z kolei w ocenie prof. Stanisława Gomułki wszystkie zastrzeżenia Komisji są uzasadnione. – Zapewne minister finansów liczy się z tym, że efekt jego działań może się okazać niewystarczający, stąd jego słowne deklaracje, że jest gotów podjąć dodatkowe działania – wyjaśnia Gomułka, główny ekonomista BCC. Profesor nie sądzi jednak, aby zdradził się ze swymi zamiarami już dziś. – O tym, jakie dodatkowe ruchy rząd zdecyduje się wykonać, aby osiągnąć cel w postaci cięcia deficytu do 3 proc. PKB, dowiemy się po wyborach – uważa ekonomista. – Zależeć one będą od tego, kto stworzy przyszły rząd.

    W ocenie programu konwergencji ma się znaleźć też zalecenie, aby Polska nie ograniczała inwestycji publicznych, które przyczyniają się do wykorzystania środków z Unii Europejskiej i wspierają wzrost gospodarczy.
    http://www.rp.pl/artykul/5,662397_Komisja_krytycznie_o_rzadowych_wyliczeniach.html

    OdpowiedzUsuń
  10. Właśnie walą się plany Kucharza na spokojne przeczekanie do wyborów kosztem zastopowania rozwoju samorządów. Zwracam uwagę na timing wczorajszego mocnego osłabienia PLN mimo rewelacyjnych danych macro (osłabił się nawet do forinta)- stało się to w momencie oznajmienia iż wypracowano z samorządami kompromis. Mimo zapewnień stawia to pod znakiem zapytania wiarygodność planów obniżenia deficytu. Istnieje ryzyko przyśpieszenia weryfikacji ratingów Polski. Dlatego dzisiaj Rostowski chodzi wściekły i opowiada iż żaden kompromis nie został jeszcze osiągnięty.
    BM

    OdpowiedzUsuń
  11. Mimo niespokojnego zachowania PLN wczoraj MF nie interweniowało i nie kupowało PLN za EUR. Zachęca to do rozpoczęcia zabawy i testowanie poziomów na których znowu włączą się do gry. Jeśli kilku zawodników podchwyci temat to wywinduje to EURPLN w oczekiwaniu na interwencje do 4.10-4.15 (tutaj raczej zadziała NBP) jeśli MF "wystrzelało" się w tym miesiącu z rezerw walutowych. Takie jest ryzyko gierek Kucharza na forexie. Nie pierwszy rzad/nadzor, ktory na nich polegnie...
    BM

    OdpowiedzUsuń
  12. @blackMonday

    Pełna zgoda i celne obserwacje. Piękny przykład interwencji i skutków - SNB.

    OdpowiedzUsuń
  13. @SiP zaczynam tez trochę martwić się o PLN z innego powodu. Jeszcze niedawno wydawało się ze niespodziewana podwyżka w maju była ostatnią przed kilkomiesięczną przerwa. W miarę gdy rynek poznawał kolejne dane macro pojawiły się prognozy ze RPP musi się pospieszyć a kolejną podwyżkę stop będziemy mieli w lipcu (0.25). Na początku tygodnia pojawiły się głosy ze podwyżka jednak już w czerwcu (0.25). Dzisiaj jednak zaczyna się (narazie nieśmiało) przebąkiwać o podwójnej podwyżce w czerwcu (0.50). Moim zdaniem przy tej RPP to nie przejdzie, a rozczarowany rynek może zacząć się wgryzać w saldo błędów na rachunku bieżącym i sprawdzi Kucharza jak tam stoi jego ratunkowa linia kredytowa w IMF. Najlepiej byloby gdyby klepneli juz ta pomoc dla Grecji i skonczyli ta farse. Juz to widze jak pozwola im zbankrutowac, zwłaszcza przed szczytem sezonu turystycznego ;-)
    BM

    OdpowiedzUsuń
  14. @BlackMonday

    Cześć,
    napisz do mnie na priv bo nie mam do ciebie maila...mojego priva masz w dziale kontakt na stronie.
    hej,
    SiP

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP