28 kwietnia 2011

"Warszawiaku łap się za kieszeń. Zapłacisz więcej"

Za Życie Warszawy
W maju radni mają decydować o dużych podwyżkach opłat. W lipcu zdrożeje woda i ścieki, w sierpniu bilety, a we wrześniu nawet miejsca w żłobkach. Przyszedł moment, w którym mieszkańcy stolicy muszą zapłacić za rozbudowę oczyszczalni ścieków Czajka, remonty rur i kopanie nowych kanałów. (Przyp. SiP - Czajka jedną z najdroższych oczyszczalni na świecie) Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zamierza w ciągu najbliższych trzech lat wydać na swoje inwestycje ponad 1,5 mld zł. Najwięcej – ponad miliard – jeszcze w tym roku. W 2012 r. – 331 mln zł, w 2013 r. – 206 mln zł. A ponieważ ta miejska spółka jest już na granicy zadłużenia, zamierza sięgnąć po wpływy do kieszeni warszawiaków. Ostatnia zmiana cen wody nastąpiła w 2008 r. (wówczas o 33 proc.). [..] Zgodnie z wnioskiem przesłanym władzom miasta, tym razem wzrost opłat za wodę i nieczystości nie przekroczy 30 proc. Dziś metr sześcienny wody kosztuje 3,33, a ścieków 4,34 zł. Po podwyżce łączna opłata (zazwyczaj tak jest liczona w czynszu) wyniosłaby ponad 9 zł (dziś 7,67). Przy założeniu, że jeden mieszkaniec stolicy zużywa średnio cztery metry sześcienne wody miesięcznie, w lipcu zapłaciłby już blisko 40 zł. A rachunek czteroosobowej rodziny wzrósłby już do ok. 120 zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że drożeją niemal wszystkie inne miejskie podatki i lokalne opłaty. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz w dzielnicach od miesięcy sukcesywnie funduje warszawiakom gigantyczny wzrost opłat za użytkowanie wieczyste gruntów – skrajnie nawet o kilka tys. proc. Pisaliśmy też o ostatecznej wersji podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, która ma być również głosowana 26 maja. Po raz pierwszy sprawa ma być przesądzona na kolejne trzy lata. Przykładowo jednorazowy bilet z 2,80 zł podrożeje już w sierpniu do 3,60 a w 2014 r. do 5,20 zł. W maju stołeczni radni mają też głosować zmiany w opłatach za żłobki. Zgodnie z projektem, nad którym pracuje ratusz, najlepiej zarabiający rodzice (z dochodem w rodzinie powyżej 2,8 tys. zł na osobę brutto) musieliby od września płacić nawet 1,2 tys. zł miesięcznie za dziecko. Pozostali od 200 do 800 zł. W perspektywie planowana jest też podwyżka opłat za parkowanie w centrum, ale ta wymaga zgody ministerstwa.
Więcej ZW.com.pl Ratusz przeszarżował z podwyżką cen biletów
Nawet najbardziej ambitny plan inwestycyjny nie może być dla władz Warszawy wymówką dla podwyższania cen biletów komunikacji miejskiej aż o 100 proc. w ciągu dwóch i pół roku. Po co straszyć pasażerów takimi prognozami? [...] Wydawałoby się, że to uczciwe postawienie sprawy - już teraz wiemy, że za dwa i pół roku cena biletów jednorazowego i 20-minutowego byłaby niemal dwukrotnie wyższa niż dziś, a podmiejskie i dobowe zdrożeją o 100 proc. Tak jednak było tylko w czasie hiperinflacji na początku lat 90., gdy cena jednorazowych skoczyła z 2 tys. do 4 tys. zł, a po półtora roku znowu do 6 tys.
więcej warszawa.gazeta.pl

9 komentarzy:

  1. Apetyt na podwyżki
    Rosną oczekiwania płacowe. Coraz więcej firm negocjuje ze związkami skalę wzrostu pensji
    [..]
    Jeśli płace nie były podnoszone od początku ostatniego kryzysu finansowego, czyli 2008 roku, to ich realna wartość spadła z powodu inflacji o ok. 10 proc.
    http://www.rp.pl/artykul/649872_Apetyt-na-podwyzki.html

    OdpowiedzUsuń
  2. No muszę to napisać. Jak Warszawiacy chcieli bufetową to ją mają. Zapomnieli dodać ile Warszawa dopłaciła ITI do stadionu :)
    Korwin kandydował ale był zbyt kontrowersyjny. Te podwyżki za to są w ogóle nie kontrowersyjne. Są po prostu socjalistyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Niestety podwyżki to najprostszy sposób na łatanie dziury powstałej przez zawyżone koszty. Niestety to wszystko będzie skutkować dalszym wzrostem inflacji: druga runda - płace a później już efekt kuli śniegowej.

    OdpowiedzUsuń
  4. Paliwo drożeje od maja pewnie 5-7 groszy
    Bez ulgi - biopaliwa - cena benzyny
    IAR - Biznes
    28 Kwi 2011, 18:46


    28.04.2011 (IAR) - Od 1 maja przestaje obowiązywać ulga akcyzowa na biokomponenty dodawane do paliw płynnych. Skarb Państwa zaoszczędzi około 1,5 miliarda zł rocznie, ale konsekwencje odczują kierowcy, bo podrożeje benzyna - uważa Adam Stępień z Krajowej Izby Biopaliw. Ocenia, że cena 1 litra benzyny zwiększy się od 5 do 7 groszy.

    Zdaniem Krajowej Izby Biopaliw, ulga na biokomponenty nie zapewniła żadnej przewagi jego rodzimym producentom ani polskim rolnikom uprawiającym rzepak do celów przemysłowych. Trafiała do koncernów paliwowych, żeby zachęcić je finansowo do wprowadzania biokomponentów na rynek w związku z realizacją Narodowego Celu Wskaźnikowego - NCW. Przewiduje on do 2020 roku dziesięcioprocentowy udział biopaliw w ogólnej ilości paliw transportowych.

    I chociaż wartość ulgi akcyzowej wyniosła 1,5 miliarda zł w 2010 roku, to 800 milionów trafiło zagranicę ze względu na duży udział importu paliw w realizacji naszego NCW - dodaje Adam Stępień.

    Magdalena Bodył z Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku mówi, że nie należy spodziewać się szybkiej reakcji rolników na zniesienie ulgi. Na rzepak jest duże zapotrzebowanie i ma on obecnie także wysoką cenę. Przyznaje jednak, że prawdopodobne jest mniejsze zużycie biopaliw , bo nie będą one tak atrakcyjne dla konsumentów jak obecnie. Niemniej koncerny nadal będą produkować biopaliwa, bo taki obowiązek nałożyła na nie Komisja Europejska - dodaje Magdalena Bodył.

    Ewa Rosiak z Instytutu Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej przypomina, że od 2005 roku uprawa rzepaku jest najszybciej rozwijającą się produkcją roślinną w Polsce. Wynika to z polityki Unii Europejskiej w zakresie biopaliw i energii odnawialnej. W Polsce zasiewa się rzepak na powierzchni 800 tys. ha, a jego zbiory przekraczają 2 miliony ton. Do przemysłu spożywczego trafia mniej niż połowa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rząd się wyżywi - powiedział premier strajkującym 30 lat temu.
    Jak ta historia lubi się powtarzać!
    Głosujcie dalej przeciw komuś, a nie za to zawsze zostaniecie wyrolowani. Gratuluję wybiórów!
    Myślenie nie boli. Tylko trzeba myśleć, a nie myśleć, że się myśli.....

    OdpowiedzUsuń
  6. http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Urzednicy-w-stolecznym-ratuszu-dostaja-nawet-400-tys-zl,wid,13367084,wiadomosc_prasa.html

    OdpowiedzUsuń
  7. W ratuszu da się zarobić
    Najlepiej zarabiającymi urzędnikami są byli bankowcy. Rekordzista skarbnik wziął ponad 400 tys. zł. Prezydent stolicy – „tylko” 261 tys.
    To już tradycja, że w długi majowy weekend sprawdzamy, czy urzędnicy w terminie złożyli oświadczenia majątkowe oraz ile zarobili, pracując dla miasta. Zaczynamy od najwyższych władz stolicy.
    Na pensje Hanny Gronkiewicz-Waltz, jej czterech zastępców, skarbnika i sekretarza poszło z budżetu miasta w 2010 roku prawie 1,8 mln zł.

    Najlepiej wynagradzany w tym gronie był skarbnik Mirosław Czekaj, który zarobił w samym urzędzie 297 tys. zł. W gronie wiceprezydentów z kolei liderem okazał się odpowiedzialny za oświatę, politykę społeczną i kulturę Włodzimierz Paszyński – dochód z ratusza to 290 tys. zł.

    Wiceprezydent Andrzej Jakubiak (nadzorujący m.in. nieruchomości) dostał w urzędzie 284 tys., Jacek Wojciechowicz (komunikacja i architektura) – 275 tys., a najmniej Jarosław Kochaniak (fundusze, ochrona środowiska i nadzór nad spółkami) – 257 tys zł.

    Niektórzy z nich nieźle „dorobili" do pensji, zasiadając w radach nadzorczych. Czekaj zainkasował dodatkowo 123 tys. zł w radach spółek MPT i PKO BP, Jakubiak – 87 tys. zł z rad Metra Warszawskiego i Agencji Inwestycyjnej Corp SA., a Kochaniak – 91 tys. zł z nadzorowania SPEC i KDT. Zatem ogólnie najwyższe dochody za 2010 r. osiągnął skarbnik miasta – ponad 421 tys. zł. W porównaniu z 2009 r. to skok o ponad 100 tys. i niemal powrót do poziomu z 2008 r., kiedy rekordowo jego dochody wyniosły 440 tys. zł.

    Wiceprezydent Jakubiak zainkasował łącznie 371 tys. zł (prawie tyle samo, co rok wcześniej), a Kochaniak ze swoimi 348 tys. (10 tys. zł mniej niż w 2009 r.) uplasował się na trzeciej pozycji.

    Oprócz wysokich uposażeń tych trzech panów łączy jeszcze jedno – wszyscy do stołecznego samorządu przyszli po pracy w bankach. W tej klasyfikacji Paszyński z Wojciechowiczem spadli do „ogona". Dla żadnej ze spółek nie pracują, a z bankami też nie mieli nic wspólnego.
    http://www.zw.com.pl/artykul/593509_W-ratuszu-da-sie-zarobic.html

    OdpowiedzUsuń
  8. @Spinnaker01
    cholera nie widziałem i wkleiłem oryginał:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Spokojnie nic się nie stało ^.^

    Udanego długiego weekendu

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP