23 maja 2011

Liczba dnia - nieruchomości - sztywny kurs franka do forinta węgierskiego

Wiadomość przeszła jakby bez echa w naszych mass mediach - już w tym tygodniu zostanie ustalony sztywny kurs franka do forinta (CHFHUF) w wysokości 180.00 (obecnie rynkowy 218.00). Kurs zostanie ustalony dla wybranych osób spłacających kredyty hipoteczne zaciągnięte we frankach szwajcarskich. Wszystko dlatego, iż wielu kredytobiorców nie jest w stanie obsłużyć i płacić w terminie zobowiązań co grozi krachem na tamtejszym rynku nieruchomości. Nie ma jednak nic za darmo - to po prostu rozłożenie spłaty. Kredytobiorcy będą musieli oddać pieniądze w kolejnych latach. Więcej : klik1, klik 2

62 komentarze:

  1. rowniez ja nie natknalem sie na tę informację

    mozemy wyobrazic sobie franka po 3.5 u nas i wyzej i co wtedy?
    lawina podazy mieszkan ? na naszym rynku aktywna byla zagranica - Hiszpanie, Irlandczycy i podejrzewam ze oni beda się skracać duzymi wolumenami

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja szczerze pisząc o tym słyszałem. Oczywiście będzie to kolejny gwóźdź do trumny z napisem "Budżet III RP" - raczej już w 2013 roku wbity.

    OdpowiedzUsuń
  3. tak będzie Panowie nie na darmo ktoś wymyślił kredyty we franku ,żeby teraz umacniać go i mówić , że jest bezpieczną walutą. 3,5 to pikuś przy tym co będzie. Nie strasze !

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z Tobą Marku. Poziom 3,5zł nie stanowi problemu, ale poziom 5zł za franka może już stworzyć gigantyczny problem dla Polaków i Polski (konsumenci, banki, budowlanka, no i realna gospodarka). Opisane rozwiązanie stanowi dodatkowy kredyt dla kredytobiorców frankowych. Pytanie kto zapłaci odsetki od tego kredytu - bo coś mi się zdaje, że "budżet", czyli my wszyscy. Nie upatrywałbym tu natomiast jakiegoś spisku. Banki chciały pożyczać, klienci chcieli się budować i tanio brać kredyty. I wszystko by się zgadzało, gdyby nie te k... które nami rządzą (obecnie PO). To oni doprowadzą do tej sytuacji Polaków. I oni będą za nią w pełni odpowiedzialni. Inna sprawa to świadomość ludzi biorących te kredyty. Ponieważ jest ona zbliżona do świadomości statystycznego wyborcy, to się to nieźle skorelowało. Ja jako wyborca Korwina, wziąłem stosunkowo niewielki ale zawsze kredyt hipoteczny w PLN, choć mogłem go wziąć w CHF przy kursie ok. 2,3...
    Najchętniej bym go w ogóle nie brał ale taka wtedy mnie sytuacja spotkała, że musiałem :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak widać na przykładzie Węgier:
    Myślenie – To nie boli!
    To jest przykład rządu który myśli o losach jednych obywateli (kredyciarze), którzy mogą spłacać „wolniej” i nie będzie tylu bankructw, w tym osłabiania banków i tragedii (rodzinnych!) ale jednocześnie nie pozwala „oskubać” innych (= swoje długi zawsze trzeba spłacać!) lub przejmować na rządowe (podatnika) barki cudzej niefrasobliwości (kredyty w CHF).
    Czyli jednym zdaniem:
    Należy się mocno zastanowić na kogo oddasz swój głos.
    PO to - By nie walić takie samobóje jak w W-wie = HGW – Patrz wpis poprzedni „"Warszawiaku łap się za kieszeń. Zapłacisz więcej" - odcinek drugi

    OdpowiedzUsuń
  6. Powiem tak - wg mnie ludzie mają bezdenne podejście do kredytu - po pierwsze zamiast robic co się da byle by go nie brac żyją beztrosko. Jak już biorą bo muszą to patrzą byleby rata była najmniejsza, zamiast wybierac taki kredyt za który w ogólnym rozrachunku zapłaca mniej /stałe 5 których u nas praktycznie nie ma/raty malejące.

    Ja rozumiem tych co brali kredyt w CHF bo - mamy tak wysokie stopy% że kredyt w PLN jest niewyobrażalnie drogi, CHF dawał i daje cały czas niższe raty.

    Natomiast podejście banków i tzw "profesjonalistów,doradców, expertów" którzy wciskali te kredyty gdy były one po kursie korzystnym dla nich, a teraz gdy byłby on korzystny dla zainteresowanych to jest on dostępny tylko dla ludzi z dużymi pieniędzmi i zarobkami.

    I to tłumaczy wszystko - wycisnąc jak tylko się da najbiedniejszych

    OdpowiedzUsuń
  7. Normalnie czytać Was się nie da. Wszystko zwalić na władze: władza to, władza tamto a ja jestem niewinny. Bierz kredyt w walucie, w której zarabiasz. To podstawowa zasada,znana wszystkim. A jednak polak chce być zawsze sprytniejszy (bądź głupi ?) i kombinuje jak koń pod górę. Takim spekulantom życzę franka po 5 zł, chętnie kupię przejęte przez bank ich wymarzone M.

    Za głupotę się płaci !! Tu już nie ma socjalizmu. Weźcie się do roboty !! Manna z nieba nie spadnie !!

    OdpowiedzUsuń
  8. re: krystian,

    Z głowa ci się coś zrobiło?jakiś problem?

    Dałeś sobie bezkrytycznie wcisnąc hasełko o "braniu kredytu w walucie w jakiej się zarabia" które ma taką samą wartośc jak to że wyroków sadów się nie komentuje, że długim terminie na akcjach się zawsze zarabia, albo że żyjemy w demokratycznym państwie prawa to twoja sprawa, ale to nie oznacza że na każdym portalu takie bzdury możesz powtarzac.
    1. to jest wina państwa/władzy że zmusza obywateli do brania ryzykownych kredytów denominowanych w obcych walutach i uniemożliwia wzięcie takich w walucie rodzimej.
    2. to jest wina państwa/władzy że zajmuje się ograniczeniem takich ryzykownych kredytów w co najmniej 5-8 lat po czasie kiedy powinno się tym zając
    3. to jest wina państwa/władzy że umożliwiło bankom udzielanie ryzykownych kredytów gdy czerpały/czerpią z tego korzyści a uniemożliwiają gdy sytuacja się odwraca - tj takie kredyty mogą byc niekorzystne dla banków
    4. państwo/władza ma służyc obywatelom i ma umożliwic zwykłemu przeciętnemu obywatelowi bezpieczne zadłużanie się w rodzimej walucie bez ruinowania go, a jeśli ktoś chce na własne ryzyko spekulowac/coś ugrac na kredycie walutowym to powinien miec taką możliwośc.

    Ludzie brali te kredyty bo były dla nich tańsze a nie żeby coś kombinowac, więc nie wygaduj bzdur.

    I tu jest socjalizm - rozejrzyj się wokoło. Jeśli go nie widzisz to znaczy się że masz coś z prawidłowym funkcjonowanie głowy co widac po twoim wpisie ;)

    A od spekulantów to się <......> bo to jest blog na którym się spotykają ;> jakbyś nie zauważył.

    Aaaaaa i żeby nie było - nie mam, nie miałem, nie będę miał kredytu w CHF - jeśli już to USD albo Jen dają większe możliwości

    OdpowiedzUsuń
  9. Krystian ja nie rozumiem o co Ci chodzi. Krótko:
    1. Napisałem, że moim zdaniem nie było spisku w kręgach banków żeby Polaków utopić w kredytach bankowych. Była natomiast chęć zarabiania. Po stronie klientów była chęć posiadania własnego M. Czy któraś z tych chęci jest czymś zdrożnym???
    2. Napisałem, że Polacy są tak świadomi decyzji o charakterze ekonomicznym, jak decyzji o charakterze politycznym, których dokonują nad urnami średnio co 1,5 roku. W związku z tym nieźle się to skorelowało, gdyż:
    3. Wybierają przez ostatnie 20 lat takie k... do rządzenia (PO, PiS, SLD, PSL, AWS, UW, UP, KLD, Solidarność itd.), które doprowadziły nasz kraj na skraj bankructwa i najbliższe globalne spowolnienie, które już jawi się na horyzoncie pogrąży nasz kraj w kryzysie.
    4. W związku z tym akurat w tym momencie zostaną słusznie indywidualnie pokarani za swoją abnegację polityczno-ekonomiczną. Co nie zmienia faktu, że po wyborach to te mendy, które siedzą na wiejskiej i w pałacu namiestnikowskim doprowadzą nasz kraj do ruiny, co odczują także nasze dzieci i wnuki.

    Więc Krystian ogarnij się trochę. Na przejmowanie cudzych M nie bądź zbyt łasy, bo się może okazać, że jak kryzys zawita do Polski to zostaniesz bez pracy albo splajtujesz i sam będziesz miał kłopoty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Spinnaker01,
    Nie przyznawaj się tak głośno do bycia spekulantem:). Za komuny jak brakowało towarów w sklepach to winni byli spekulanci teraz jak surowce idą w górę to oczywiści nie ma to związku z drukowanie pieniędzy to przez spekulantów (tak twierdzi Obama i Pawlak).
    Co do @Krystian-a to chłopak chyba wyciągną złe wnioski do do charakteru tego bloga i o poglądach jakie reprezentują jego czytelnicy.
    Krystian,
    Proszę poczytaj uważniej ten blog a jak już komentujesz to proszę trochę mniej emocjonalnie bo po co ta agresja, szanujmy się wzajemnie.

    OdpowiedzUsuń
  11. @Krystian
    Takim spekulantom życzę franka po 5 zł

    Jestem spekulującym (łac. speculatio - wypatrywanie, myślenie mające cel poznawczy;-) szpiegiem i chciałbym Ci tutaj przytoczyć chińskie przysłowie - nie życz tego nikomu, bo się może tobie przytrafić;-)

    OdpowiedzUsuń
  12. @przemofree

    "Na przejmowanie cudzych M nie bądź zbyt łasy, bo się może okazać, że jak kryzys zawita do Polski to zostaniesz bez pracy albo splajtujesz i sam będziesz miał kłopoty."

    Sam mając kredyt we franku planowałem go spłacić w ciągu kilku lat. Przy obecnym kursie nie ma to sensu, lepiej kupić kolejne mieszkanie, obecne wynająć i niech wynajmując "spłaca za mnie" kredyt. Wielu znajomych od samego początku planowało zakup pierwszego mieszkania mniejszego w centrum, później go wynajmowanie i w końcu przekazanie dzieciom.
    Z tego powodu nie nastawiałbym się na jakieś super oferty za mieszkania kupione za kredyt we frankach.

    OdpowiedzUsuń
  13. Kto tutaj komentuje agresywnie ? Poczytajcie uważnie.

    Co do wypowiedzi spinakera: bez komentarza. Dałeś obraz przede wszystkim siebie i swojej kultury. Wiecej z Tobą nie rozmawiam. Z chamstwem i głupotą sie nie wygra.

    Nie jestem korwinistą :). Poglądy co poniektórych są po prostu śmieszne. W życiu Wam nie wyszło (czy co?), że próbujecie za swoje błędy obarczać innych? Wiadomo, taka natura Polaków ale trzeba to zmienić bo świat nam uciekł/ucieka...

    OdpowiedzUsuń
  14. @ Spinnaker01
    Ja tam myślę, że dziś jeszcze nie ma okazji na CHF/PLN na kredyt. Okazja będzie powyżej 4zł a raczej w okolicach 4,5. I wtedy mam zamiar przewalutować mój kredyt na cokolwiek z niższymi stopami (może to będzie CHF, może USD, a może jeszcze inna waluta.

    OdpowiedzUsuń
  15. @ Krystian
    Widać Kolego, że nie bardzo kumasz z jaką sytuacją w Polsce mamy obecnie do czynienia. Ja tam nie mam problemów ze sobą i za nic nikogo nie obarczam nieuzasadnienie. Po prostu lemingi (społeczeństwo) co wybory wybierają różnej maści idiotów, którzy prowadzą nas wspólnie ku katastrofie. Wiesz jak ta katastrofa z grubsza wygląda? To poczytaj co dzieje się obecnie w Grecji - w necie jest mnóstwo relacji. A to tylko początek - taka rozgrzewka. Grecy doświadczą jeszcze wielu dramatów na przestrzeni najbliższych lat. Ale wkrótce Polacy podążą ich śladami, więc przyjdzie Ci zetknąć się z tymi problemami na Twoim własnym podwórku. Zobaczymy co wówczas powiesz. I co powiedzą na Twoją i innych lemingów indolencję polityczną Twoje dzieci. I idź głosuj na Tuska, ale za trzy lata i później miej pretensje do siebie - bo ja do Ciebie za głupie wybory już od dawna mam.

    OdpowiedzUsuń
  16. Po kolei

    @LJ3
    przez dżihad PO-PIS zapomniałeś chyba dodać że obecny rząd miał pewne podchody do pomocy bezrobotnym któzy mają problem z kredytem:
    http://www.nto.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20090810/PRWPRC/790350402

    http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/tusk;rzad;pomoze;przy;splacie;kredytu,164,0,428708.html

    http://www.rmf24.pl/fakty/polska/news-panstwo-pomoze-w-splacie-kredytow-ale,nId,153546

    Nie bądź zatem tendencyjny. Ja rozumiem popieranie jakiego nurtu, partii cokolwiek ale TRZEBA być obiektywnym. Kaman.

    @Spin:
    "Powiem tak - wg mnie ludzie mają bezdenne podejście do kredytu - po pierwsze zamiast robic co się da byle by go nie brac żyją beztrosko. Jak już biorą bo muszą to patrzą byleby rata była najmniejsza, zamiast wybierac taki kredyt za który w ogólnym rozrachunku zapłaca mniej /stałe 5 których u nas praktycznie nie ma/raty malejące."

    ODP: Jednym słowem chcesz kredyt który w ogólnym rozrachunku jest tańszy i zakładam mniej ryzykowny.ok.

    @SPIN: "Ja rozumiem tych co brali kredyt w CHF bo - mamy tak wysokie stopy% że kredyt w PLN jest niewyobrażalnie drogi, CHF dawał i daje cały czas niższe raty. "

    ODP: A ja nie rozumiem. Widzisz, sam sobie przeczysz. Ogólny rozrachunek - no właśnie. Ogólnie biorąc pod uwagę zawirowania obecnej gospodarki nie wyobrażam sobie zaciągnięcia kredytów walutowych. Dla mnie osoby które je biorą są albo niedoinformowane (najładniej rzecz ujmując) albo godzą się na ogromne ryzyko i jawnie SPEKULUJĄ (nie bójmy się tego słowa) na forexie tj grają na umocnienie złotówki.
    Jeśli jesteś świadomy problemu - pal licho, jednak 90% nie jest. Zostali bowiem omamieni wizją "zawsze rosnących rynków akcji" i "umacniającym się złotym", "wejściem do EU" itd Tyle o tym napisano że nawet nie będę powtarzał.

    A co z tymi świadomymi 10%? Niestety nieszczęście jednej osoby z kredytem to również nieszczęście wielu osób bez kredytu i nie mam tu na myśli najbliższej rodziny kredytobiorcy. Duża ilość kredytów walutowych powoduje iż problem jednostki staje się problemem społeczeństwa, i nagle krach, kryzys na rynku nieruchomości czy nawet duża ilość udzielonych kredytów walutowych powoduje szkody w gospodarce co przekłada się na osoby które wcale ale to wcale nie mają ochoty na kredyty walutowe.

    W życiu jest sporo sytuacji których nie przewidzisz a które powodują że nagle pewne decyzje są całkowicie błędne. Dajmy na to taki rozwód - popularny w dużych miastach. Chcesz sprzedać mieszkanie a tu ZONK bo kredyt jest wart w PLN prawie 2 razy więcej niż brałeś a wziąłeś na 100-120% oczywiście bo ceny wysokie, a wkłąd własny poszedł na "wykończenie" mieszkania

    @SPIN:
    "Natomiast podejście banków i tzw "profesjonalistów,doradców, expertów" którzy wciskali te kredyty gdy były one po kursie korzystnym dla nich, a teraz gdy byłby on korzystny dla zainteresowanych to jest on dostępny tylko dla ludzi z dużymi pieniędzmi i zarobkami.

    I to tłumaczy wszystko - wycisnąć jak tylko się da najbiedniejszych"

    ODP: I znowu się nie zgodzę. Tutaj pokutuje szukanie złych duchów i spisków. To nie ma nic wspólnego z korzystnym kursem czy nie. Zresztą banki takich raczej nie mają. To zupełnie inna sprawa. Przedstawione przez Ciebie wytłumaczenie kojarzy mi się z pb.pl, takich biznesowym fakt.pl.

    OdpowiedzUsuń
  17. (kontynuacja)
    Banki udzielały kredyty w CHF i EUR bo OCIEKAŁY, powtórze OCIEKAŁY w gotówkę w tej walucie. Banki i stratedzy nie patrzą w kontekście 20 lat, pAtrzą w kontekście 5 max, a najczęściej roku. Skoro była płynność w tych walutach i PRZEDE WSZYSTKIM spółki matki miały zapewnione finansowanie w tej walucie(!) to najłatwiej im było udzielać kredyt własnie w EUR, CHF.
    Dodatkowo banki lokalne miały bilanse niezapełnione kredytami hipotecznymi, szukały "ryzyka/pozycji" na tym rynku (sugerując się i patrząc np na średnią udziału portfela kredytów w bankach w EU). Banki nie miały wielu NPL (Non-performing loans) i mogły pożyczać.

    Teraz sytuacja jest odwrotna. Super przykładem jest np taki GETIN. Ten bank jest w TOP3 bankó najbardziej umoczonych w kredytach hipotecznych. Pamiętam jak w 2008 czy 2009 doradzał im JPM - co zrobić z portfelem kredytów w CHF. Oni i wielu innych NIE MOŻE pożyczać w kredytach walutowych bo:
    1. Mają już pozycję na tym rynku
    2. OBecna pozycja jest MOCNO STRATNA
    3. kontynuując (2) -> nie chcą przyznać się oficjalnie do tego że ich kredytobiorcy są nawe i 100% pod wodą(kredyt po przeliczeniu na PLN i uwzględniajac cenę nieruchomości jest o 100% większy/droższy od zabezpieczenia czyli ziemi/mieszkania/domu).

    Banki NIE MOGĄ po prostu udzielać pożyczek. Taki np ING BSK może je udzielać bo ten bank jest w TOP 3 jeśli chodzi o bazę depozytów w PLN i ocieka gotówką (zresztą mają małą ekspozycję na ten rynek). Tutaj nota bene mam konto ROR. Widać to zresztą po oprocentowaniu lokat - jeśli jest poniżej stóp RPP to dany bank nie ma problemu z finansowaniem i dlatego ING BSK ma np orpocentowanie na tzw "OKU" 3 do 3,5%(!).

    Dodając jeszcze punkt 4 - spółki matki są w czarnej. O ile kiedyś spółki córki (duża część banków w Polsce) mogły posiłkować sięfinansowaniem o matek to teraz matki mają problem i muszą wyprzedawać aktywa (patrz problemy banków europejskich np z krajó PIGS. Ostatnio kiepsko dzieje się tezw bankach niemieckich - patrz matkę polskiego BRE)

    Podsumowując - obecna polityka kredytowa nijak się ma do niekorzystnego kursu dla banku i wynika jednynie z finansowanie,obecnego portfela, pozycji finansowej matki itd. Wszelkie inne argumenty to po prostu bajki dla dzieci - mityczne "goldmany" itd.

    OdpowiedzUsuń
  18. @SPIN:
    "Dałeś sobie bezkrytycznie wcisnąc hasełko o "braniu kredytu w walucie w jakiej się zarabia" które ma taką samą wartośc jak to że wyroków sadów się nie komentuje, że długim terminie na akcjach się zawsze zarabia, albo że żyjemy w demokratycznym państwie prawa to twoja sprawa, ale to nie oznacza że na każdym portalu takie bzdury możesz powtarzac."


    ODP: wbrew pozorom jest sporo racji w tym co napisał o zaciąganiu kredytu w walucie w której zarabiasz. Jeśli bowiem dodasz koszt zabezpieczenia przed osłabieniem PLN to uwaga uwaga kredyt ten staje się tak samo kosztowny jak kredyt w PLN. Innymi słowy kredyt w walucie jest tylko wtedy opłacalny kiedy kurs złotówki jest stabilny bądź złotówka się umacnia. W niektórych przysłowiach jest sporo racji - nosił wilk razy kilka ponieśli i wilka, gdy ludu kupa to i Herkules d***:)
    Zwróć przy tym uwagę że powiedzenie to (poruszane) stało się bardziej popularne DOPIERO PO wzroście CHFPLN. Nie było tak w 2007-2008 roku kiedy każdy tak myślący był wyśmiewany a przecież odchylenie standardowe dla CHFPLN/USDPLN wskazywało na MEGA przesilenie od trendu i tylko naprawdę osoba niedoinformowana brała wtedy kredyt w walucie obcej

    @SPIN:

    "1. to jest wina państwa/władzy że zmusza obywateli do brania ryzykownych kredytów denominowanych w obcych walutach i uniemożliwia wzięcie takich w walucie rodzimej."

    ODP: Może ja nie rozumiem i to powyżej to jakaś kpina z myślenia tego typu. Ja osobiście zakłądam że to powyżej co napisałeś to po prostu nieprawda. Nikt nikogo nie zmusza. Możesz wziąć kredyt w walucie obcej ale podwarunkiem że:
    a) jesteś wiadom ryzyka iż grasz na umocnienie PLN
    b) nikt CI NIE POMOŻE w ramach problemów
    c) nikt nie pomoże bankom które udzieliły tych kredytów

    I teraz odpowiedz sobie na pytanie: czy takie coś ma miejsce? NIE NIE NIE. Banki mają bailouty, kredytobiorcom się pomaga itd. Jeśli nie ma kapitalizmu i bankructw to należy dla dobra długoterminowego takich kredytów ZAKAZAĆ(!)


    @SPIN
    2. to jest wina państwa/władzy że zajmuje się ograniczeniem takich ryzykownych kredytów w co najmniej 5-8 lat po czasie kiedy powinno się tym zając

    ODP: Zgoda. Regulatorzy jednak i inne osoby patrzą najczęściej na problem kiedy się POJAWI. Jak nie ma problemu to najczęściej triufm wiodą osoby które jadą Z TRENDEM i tańczy się do momentu kiedy TYTANIC ZATONIE. Tak było i teraz. Trzeba wykazać się niesamowitą charyzmą aby coś przeforsować na rynku w momencie kiedy "dzieje się dobrze".

    OdpowiedzUsuń
  19. (kontynuując)
    @SPIN
    3. to jest wina państwa/władzy że umożliwiło bankom udzielanie ryzykownych kredytów gdy czerpały/czerpią z tego korzyści a
    uniemożliwiają gdy sytuacja się odwraca - tj takie kredyty mogą byc niekorzystne dla banków

    ODP: Patrz mój wcześniejszy komentarz o bajkach. To nie ma nic wspólnego z tym co napisałeś.


    @SPIN:
    4. państwo/władza ma służyc obywatelom i ma umożliwic zwykłemu przeciętnemu obywatelowi bezpieczne zadłużanie się w rodzimej walucie bez ruinowania go, a jeśli ktoś chce na własne ryzyko spekulowac/coś ugrac na kredycie walutowym to powinien miec taką możliwośc.

    ODP: Nie zgadzam się. Pisałem to już wiele razy - coś co jest dobre dla jednostki nie musi być dobre dla ogółu. Kredyty walutowe tak ale przy WIELU ograniczeniach (np. LTV max 40%)


    @SPIN:
    "Ludzie brali te kredyty bo były dla nich tańsze a nie żeby coś kombinowac, więc nie wygaduj bzdur."

    ODP: Ludzie to niestety masy. Zostali omamieni zbiorowo w mediach nieustanną hossą, chęcią sprzedaży kredytów przez pośredników kredytowych (kredyt w walucie obecej to większa prowizja!) i wpłynęło na to jeszcze wiele innych czynników. Jeśli ktoś musiał brac kredyt w CHF bo go nie było stać na kredyt w PLN TO GRATULUJĘ BRAKU rozumu. Nie stać Cię na kredyt? TO NIE BIERZ! Przypomina mi to idiotyzm występujący tuż przed wprowadzeniem jakiejś regulacji - np ludzie biegną po kredyt walutowy bo np od jakiegoś dnia wejdzie dla nich ograniczenie. Widocznie nie było Cię na niego stać i tyle.


    @SPIN
    "I tu jest socjalizm - rozejrzyj się wokoło. Jeśli go nie widzisz to znaczy się że masz coś z prawidłowym funkcjonowanie głowy co widac po twoim wpisie ;)"

    ODP:
    Socjalizm to jest to co opisałeś - zresztą nie ma kapitalizmy na tym świecie - może tylko w paru krajach w ameryce południowej. Podstawą kapitalizmu jest BANKRUCTWO. Pokaż mi zatem gdzie są te masowe bankructwa banków i dlaczego mamy pomagać kredytobiorom którzy zaciągneli kredyty walutowe. Skoro teraz rynek wie, iż dany rząd im "pomoże" to rynek dokona "malinvestment" (błędnej alokacji ryzyka i aktywów). Innymi słowy pewność pomocy FED, rządów powoduje JESZCZE WIĘKSZE błedne alokowanie kapitału i BŁĘDNĄ wycene RYZYKA (!). Zgodził bym się na nikłe regulacje pod warunkiem PRAWDZIWEGO KAPITALIZMU. Ile go jednak MAMY? Jak patrzę na rynek to widzę go CORAZ MNIEJ.

    OdpowiedzUsuń
  20. @Spin, Przemofree

    Panowie więcej kultury. Nie bluźnić mi tu, nie skracać. Będę inaczej musiał wycinać!

    OdpowiedzUsuń
  21. Widzę, że co niektórych dotknęło rozmiękczenie mózgu i zachwycają się decyzją Węgrów. Niby spekulanci, a w istocie %$#@! wiedzą. I nie chodzi tu o ich niewiedzę, ale o to,
    że wprowadzają w błąd innych.

    Węgierski rząd z powodu iluś-tam kredyciarzy uchylił wrota do drenażu kapitałowego państwa na
    niewyobrażalną skalę. W tej chwili stopy już im się zbliżają do 10% - ile będą mieli (=ile będą płacili
    spekule) w czasie paniki na rynkach? Ile mld franków pojedzie do domu PRZED wygaszeniem
    pega, za kilka lat, gdy przyjdzie do realizacji zysków? Ile im po tym zostanie zobowiązań do spłaty w twardej walucie? Za co został znienawidzony u nas pan balcerowicz?

    Co do polityki - poprzedni rząd również dał d..., ponieważ, widząc narastającą ekspozycję na kredyt
    walutowy (2006-2007), powinien był postawić temu barierę, tym bardziej w obliczu świadomości, że
    do władzy mogą dojść 'liberałowie'. Polityki obecnego rządu nawet nie komentuję.

    OdpowiedzUsuń
  22. Pozdrawiam dziennikarzy Rzeczpospolitej, którzy czytają ten blog!
    Rząd i węgierskie banki pomogą kredytobiorcom
    http://www.rp.pl/artykul/662935_Rzad_i_wegierskie_banki_na_pomoc_kredytobiorcom.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Najpierw tylko podkreślę, że z dniem 1 lipca 2011 na Węgrzech mija okres zakazu licytacji komorniczej. Do tej pory wszelkie licytacji były wstrzymane (tzw moratorium on repossessions)

    Hungary FX loan fix seen in effect from July or Aug -TV
    Hungary's plan to fix conversion rates on repayments of foreign currency mortgages could take effect from July or August after an expected deal between the government and banks this week, a ruling party MP said on Monday.
    Hungary's centre-right Fidesz government has been in talks with banks for months about ways to support foreign currency borrowers in order to be able to end a moratorium on repossessions as of July 1.

    According to the Bank Association, the government had already agreed with banks to fix the repayment rate on Swiss franc-denominated mortgages at 180 forints per franc, and a final deal on the set of measures is expected this week.

    A Fidesz lawmaker confirmed the agreement was close.

    "I believe there is a realistic chance for the agreement (between banks and the government) to be signed this week," Antal Rogan told TV2 on Monday morning.

    Rogan also confirmed a rate of 180 could be a basis for agreement which would bring meaningful help to squeezed borrowers.
    http://www.reuters.com/article/2011/05/23/hungary-banks-govt-idUSLDE74M0D220110523

    OdpowiedzUsuń
  24. Forint Drops to 2-Month Low on Euro Debt Concern, Mortgage Plan
    The forint dropped to the lowest in two months as talks between the Hungarian government and lenders on a plan to fix exchange rates on mortgages added to concern that Europe’s debt crisis is worsening. Stocks slumped.
    http://www.bloomberg.com/news/2011-05-23/forint-drops-to-2-month-low-on-mortgage-plan-euro-debt-concern.html


    Hungary Mortgage Plan Offers Temporary Fix, DZ, Nordea Banks Say
    Hungary’s proposal to relieve foreign-currency mortgage holders from the pressure of mounting payments is only a temporary solution and may weaken the forint in the long term, analysts at DZ Bank and Nordea Bank AB said.

    Relief measures include a temporary fix of currency exchange rates, may offer incentives for banks to resume lending and a quarterly quota on the auction of mortgaged properties after a state ban on evictions expires on July 1.

    “The plan will in fact only temporarily alleviate the debt servicing burden of mortgage-ridden households,” Budapest-based DZ Bank economist Andras Oszlay said in an e-mail today.
    http://www.bloomberg.com/news/2011-05-23/hungary-mortgage-plan-offers-temporary-fix-dz-nordea-banks-say.html

    OdpowiedzUsuń
  25. @ SiP
    Sorry ale wykropkowałem ewentualne przekleństwa (wszystkie skojarzenia na odpowiedzialność czytelnika).
    @ fella
    Myślę, że mnie nie miałeś na myśli?
    (cyt1: Oczywiście będzie to kolejny gwóźdź do trumny z napisem "Budżet III RP" - raczej już w 2013 roku wbity.
    cyt2: Opisane rozwiązanie stanowi dodatkowy kredyt dla kredytobiorców frankowych. Pytanie kto zapłaci odsetki od tego kredytu - bo coś mi się zdaje, że "budżet", czyli my wszyscy.)
    Postrzegam to rozwiązanie jako jednoznacznie negatywne ale nie mam złudzeń, że politycy go nie wprowadzą. Co do winy PiS - jestem przeciwnikiem wszelkich interwencji Państwa. Jeśli interweniujemy w celu powstrzymania głupiego kredytobiorcy przed wzięciem kredytu walutowego, to również powinniśmy interweniować przy urnie wyborczej, w celu powstrzymania tegoż samego głupka przed podjęciem głupiej decyzji p głosowaniu na PO PiS SLD PSL AWS czy UW. I próbowałem udowodnić to poprzez swój wpis z 23.05. z godz.14:41. Jeśli Polacy dobrze by wybierali (mądrych polityków) to POMIMO zaciągnięcia zbyt dużej ilości kredytów w CHF nic by się nie stało. Spłacaliby je przy podobnym kursie. Ale połączenie kredytów walutowych i głupich wyborów daje dopiero tą mieszankę, która spowoduje dramat. Czy to tak trudno zrozumieć???

    OdpowiedzUsuń
  26. @przemofree

    W sprawie wolnego rynku - jestem za nim ale pod warunkiem wdrożenia wszystkich działań i konsekwencji jakie z nim się wiążą. Mogą być kredyty pod warunkiem że nikt nikogo nie ratuje. Obecny kapitalizm to farsa.

    OdpowiedzUsuń
  27. @ SiP
    Pełna zgoda. Dzisiejszy korporacyjny świat - tak naprawdę wrogi konsumentowi na poziomie władzy i podejmowania strategicznych decyzji związanych z jakością życia i możliwościami - musi w końcu upaść. Myślę, że zbliżamy się do Katharsis. Ciekawi mnie tylko co będzie dalej...

    OdpowiedzUsuń
  28. @ All
    A tak naprawdę tu jest sedno. Demokracja jest do dna głupim ustrojem, ponieważ cała odpowiedzialność za przyszłość Narodu leży w przypadkowym krzyżyku na karcie do głosowania.
    Głosujący motłoch nie ma nawet 1% pojęcia o tym co my wiemy. Ich interesują zmiany w "Klanie" i nowe odcinki "Kiepskich" oraz jak kopacz A podaje piłkę do kopacza B. Nie mówię, że sportem interesują się głupki, ale że zdecydowana większość ludzi nie wybiega poza to myślenie. I NIE WOLNO POZWOLIĆ IM DECYDOWAĆ O STRATEGICZNYCH RZECZACH - tak jak nie wolno im pozwolić na decydowanie o strategii inwestycyjnej banku, bo upadł by szybko albo demokratycznie ustalać sposobu prowadzenia samolotu bo ten się roztrzaśnie. Decydować powinni Ci, którzy się znają na rzeczy.

    OdpowiedzUsuń
  29. I wszystko czym się tu interesujemy "na boku od spekulowania" (RnS, kuchcenie JVR, drukowanie pieniędzy, dławiące nasz rozwój podatki i w ogóle system, itd itp) to tylko POCHODNA. Pochodna tego przypadkowego krzyżyka na przypadkowego kandydata w wyborach. Oczywiście abstrahuję tu od tego, że te wybory nie są pozostawione żywiołowi (media sterują odpowiednio nastrojami i ukierunkowują te resztki myślenia), tak samo jak i wybierani nie są przypadkowi ludzie. Ci ze świecznika to reprezentanci tych sił, które rzeczywiście zawiadują danym krajem - w III RP Służby Specjalnie. Z resztą media też do nich w Polsce należą.

    OdpowiedzUsuń
  30. W USA są to korporacje i pewnie mafia oraz ichnie służby - to one decydują kto ma rządzić. W Polsce korporacje nie mają takiej siły, mafia jest za młoda. Natomiast SS są jak najbardziej dostatecznie silne. Tyle że interes służb nie jest w ogóle skorelowany z interesem konsumentów. I stąd wynika wkurzenie takich ludzi jak ja, którzy są świadomi (jakieś 5% narodu). A rozpatrywanie czy RnS będzie miał taki kształt, czy inny ja rozumiem z całym szacunkiem dla wszystkich interesujących się za działanie nieistotne, gdyż jeśli nie ukradną tych pieniędzy za pomocą RnS, to zrobią to za pomocą wyższej akcyzy albo luki w przepisach o czymś tam. Ten scenariusz przerabiamy od 20 lat. Tylko jak spowodować, żeby więcej ludzi to pojęło???

    OdpowiedzUsuń
  31. Krzysztof,
    Po krytykach rządu przyjdzie i czas na spekulantów – 6 rano, kominiarze, kajdanki, wykrywacze w ogródku szukające złota ;)...całkiem mozliwe jak tak dalej pójdzie. No cóż kolege krystiana wydalila czarna, przyszedł zacząl sie rzucac, poczuczac nas tutaj w liczbie mnogiej, zarzucac że coś jest nasza winą, że nam nie wyszło, że jestesmy smieszni..ogarnie się to dobrze, nie to jak widzę będzie dyskutował sam ze soba ;>
    Przemo,
    Nie no jasne że dzisiaj to za wcześnie, po prostu jest już ten czas że trzeba to zaczac monitorowac. Pytanie jest tylko czy przed bessą i oslabieniem złotego jeszcze będzie 2008. Długoterminowo złoty będzie sie umacniał wiec w takim wypadku jezeli masz kredyt w CHF to wykorzystanie tej bessy na przewalutowanie to możliwe że ostatni dzwonek jesli strefa Euro się nie <.....>
    SiP,
    Zawsze staram się by poglad nie byl wewnątrzsprzeczny dlatego może jeszcze raz tylko prosciej: stoję z boku, staram się patrzec obiektywnie nie brałem, nie mam , mam nadzieję nie miec kredytu. Pomiędzy tym jak bym chciał żeby państwo i jego ustrój wyglądało a jest to przepasc, zatem skoro już panstwo wszedzie wtyka swoje łapy to w specyficznym towarze, jakim jest wg mnie pierwsze mieszkanie a takie w wiekszosci kupowali frankowocy państwo powinno im umożliwic: tani, na poziomie % CHF kredyt, o stałym o%, bezpieczny i nie musi tego robic dokładając kasę wystarczą uregulowania – w koncu od tego jest państwo a co gorsza regulacje lubi i jest w ich produkowaniu dobre. Ci ludzie szukali takiego kredytu i znaleźli CHF – spełniał tylko jeden warunek: był tani. I teraz wyobraź sobie że ci ludzie mieliby możliwośc wzięcia kredytu o takich parametrach tyle że w PLN. Cisza, spokój, spłacają, nie ma tematu.

    OdpowiedzUsuń
  32. No ale tu jesteśmy zgodni – więcej niż 90% tych ludzi nie była poinformowana. Sprzedawcy, posrednicy i sami „bankowcy’ po prostu przemilczali temat ryzyka. Co gorsza koloryzowali, naginali i przedstawiali w krzywym zwierciadle kwestie związane z tymi kredytami –„ tańszy niż w zlotowkach kredyt, w bezpiecznej walucie CHF, z niższymi ratami a na dodatek gdy umocni się złotówka jeszcze na tym zarobice, mozecie miec mieszkanie za kto wie może połowę taniej prawda że cudowanie?;)”
    „Proszę Państwa ten kredyt jest tańszy ponieważ stopy% w Szwajcarii są niższe niż w Polsce i dzieki temu jest on tańszy niż w PLN. Ale stopy mogą wzrosnąc a CHF się umocnic i wówczas Państwa rata i zobowiązanie może się powiekszyc dwu, trzy krotnie. Może tez byc odwrotnie – czy rozumieją to Państwo? Zdają sobie z tego sprawę?”
    To samo? Kwestia jak co sie przedstawia i co przemilcza – i to jest ewidentna i bezsprzeczna wina banków.

    SiP no oczywiście i ludzie powinni ponosic konsekwencje swoich czynów. Ale strony jeżeli chcą powinny miec możliwośc podejmowania ryzyka jeżeli chca. Jeżeli przyjmiemy że ludzie nie powinni podejmowac decyzji które moga szkodzic innym to powinno się zabronic wielu rzeczy od brania kredytów, przez posiadanie i prowadzenie samochodów na zakazie posiadania dzieci i zwierząt. Od tego jest państwo by zapewnic bezpieczeństwo obywatelom i możliwośc ryzyka na wlasną odpowiedzialnośc chętnym i czującym się na silach.

    OdpowiedzUsuń
  33. SiP no proszę Cię traktujmy się poważnie. Kto oberwał/obrywa najmocniej? Czy ludzie których stac na kupienie za gotówkę, wziąc kredyt na negocjowanych warunkach czy bieda masa ktora zacisneła na maksa pasa by wziąc kredyt w sytuacji totalnej dominacji banku i jednostronnego kształtowania warunków, bez jakichkolwiek atutów negocjacyjnych. Czy banki oferowały kredyty CHF gdy im to było wygodne i przestały gdy sytuacja sie odwróciła czy też decyduje o tym bieda masa? Jestem i piszę tutaj nie na pb czy fakcie, a to że jest taka a nie inna rzeczywistośc to co – mam ja przemilczac?
    Pełna zgoda – ociekały wówczas CHF powiedzmy sobie wprost carry trade, obecnei ociekaja PLN co widac po %depozytow. Ale pamietaj że są też banki ktore nie są utopione w CHF, mogłyby go udzielac ale reko T i S i tu tez pełna zgoda co do mechanizmu, ale to jest obowiązek urzedu by reagowacz wcześniej, za to biora kasę no ale sami wiemy jak jest, a jaki jest KNF ti już dno i wodorosty co znamy z giełdy.
    SiP to jest hasełko. Bo o ile się zgodzę że dobrze jest brac kredyt w walucie w której się zarabia to bezkrytyczne przyjmowanie takich hasełek jest kosztowne vide buy and hold, uśrednianie, długi termin etc. Kredyt tak samo jak inwestowanie bierz tak by był korzystny dla Ciebie.
    Może ja się zle wyrazilem – to jest wina państwa że doprowadziło do tego że ludzie by znaleśc tani kredyt musieli brac walutowe.
    Może bajki może nie – nie wiem, oceniam sytuacje i fakty, jakie sa napisałem wyżej.
    Oczywiscie że jeśli kogoś nie stac nie powinien brac kredytu. Problem w tym że tych ludzi było stac na wziecie kredytu o o% CHF. Gdyby mieli szanse wziąc ten kredyt w złotówkach nie byłoby tematu. Nie mieli takiej szansy koło się zamyka.
    No ale to co jest wokolo to jest socjalizm, nie ma normalnego kraju liberalnego gospodarczo, konserwatywnego obyczajowo z kapitalizmem do ktorego możnaby wyemigrowac. Zatem skoro już tkwimy w tym socjalistycznym syfie to niech ten socjal idzie tam gdzie powinien.
    W którym miejscu padły bluzgi z mojej strony?

    OdpowiedzUsuń
  34. @ Spinnaker
    Nie możemy mylić pojęć. Jeśli zaczynasz myśleć kategoriami socjalizmu zawsze wyjdą z tego potworki.
    NA JAKIEJ ZASADZIE JA WYNAJMUJĄC MIESZKANIE MAM DOPŁACAĆ W PODATKACH DO TEGO, ŻEBY KTOŚ WZIĄŁ SOBIE KREDYT DO KTÓREGO OPROCENTOWANIA DOPŁACI MU PAŃSTWO???
    Litości. A kto ma administrować tym wszystkim, a kto ma nadzorować, czy Kowalski, który wziął 500k PLN takiego kredytu oprocentowanego na stałą dajmy na to 3% stopę nie kupił sobie w ramach tego samochodu za 50k PLN, a 150k PLN nie wrzucił sobie w obligacje na 5,5%?????
    To są takie wypaczenia, że jakby Jarek Kaczyński coś takiego powiedział, to bym zrozumiał, ale TY?
    Myślenie liberalne jest jedynym NORMALNYM. Wszelkie odstępstwa prowadzą do głupich rozwiązań. Pamiętaj o tym, bo dewaluujesz się przedstawiając dziwne rozwiązania rodem z PRL. Pozdr.

    OdpowiedzUsuń
  35. Przemo,

    Gdyby istniał prawdziwie wolnościowy kraj, o jasnych czystych zasadach począwszy od Smitha zostawiam wszystko tutaj wyjeżdzam niech sobie wprowadzają te swoją sprawiedliwośc społeczną. Ale jestem tutaj i nie mam(y) dokąd uciec - niestety.
    I nim coś się nie zmieni, a niewiele wskazuje żeby się coś zmieniło to skoro państwo mnie i Ciebie i Nas tutaj wokoło grabi to jak już ma na coś wydawac naszą kasę niech to wydaje zamiast na emigrantów i homo np wspomaganie ludzi w wejściu we własnośc. Może wówczas zwiększy się liczba ludzi którzy patrzą tak jak My
    Własnośc = wolnośc limitowana ale jednak lepsz niż garnek państwa. Ci ludzie już coś mają, już zaczną myślec jak My.

    Poza tym wczytaj się - ja ani razu nie napisałem że państwo ma dokładac z podatków - ono ma stworzyc takie warunki by zainteresowany mógł wziąc tani.
    kredyt.
    Skąd go weźmie? Gdy będzie konkurencja i wolny rynek. I jasne zasady - państwo dało Ci możliwosc, wybór, dałeś ciała ponosisz konsekwencje.

    OdpowiedzUsuń
  36. @SPIN:
    "Długoterminowo złoty będzie sie umacniał wiec w takim wypadku jeżeli masz kredyt w CHF to wykorzystanie tej bessy na przewalutowanie to możliwe że ostatni dzwonek jeśli strefa Euro się nie <.....>"

    ODP: A jaką masz pewność że nasz kraj się nie przekręci? Jesteś pewien że złoty będzie długoterminowo mocny? Jak patrzę na działania obecnego rządu, Kucharza Roku to jestem BARDZO sceptyczny
    ====

    @SPIN:
    "tani, na poziomie % CHF kredyt, o stałym o%, bezpieczny i nie musi tego robić dokładając kasę wystarczą uregulowania – w końcu od tego jest państwo a co gorsza regulacje lubi i jest w ich produkowaniu dobre"

    ODP: Dla rynków wschodzących, a takim jesteśmy, typowe jest wyższe oprocentowanie (chociaż tutaj można pokazać Czechów, którzy całkiem nieźle sobie radzą). Nie przeskoczysz tego w większości przypadków. Skoro chcesz mieć tani kredyt to znaczy że reszta obywateli ma się do niego dołoży. Nie zgadzam się - tani kredyt jest przyczyną baniek spekulacyjnych. Poza tym dlaczego mamy nie dopłacać do rynku samochodowego albo lepiej kopalni miedzi?

    Jak wyobrażasz sobie oferowanie taniego kredytu na bazie uregulowań BEZ "dokładania kasy"? Skąd? Z powietrza? Nie ma czegoś takiego (nie łap mnie przy tym za słówka i nie mów dla przykładu o FED bo to inna para kaloszy, zresztą też czymś okupiona). Dla mnie wyżej przedstawiony wniosek to utopia.

    ====
    @SPIN:
    "Ci ludzie szukali takiego kredytu i znaleźli CHF – spełniał tylko jeden warunek: był tani. I teraz wyobraź sobie że ci ludzie mieliby możliwość wzięcia kredytu o takich parametrach tyle że w PLN. Cisza, spokój, spłacają, nie ma tematu. "

    ODP: Jak widzisz SPIN na "załączonym obrazku" tani kredyt WCALE nie okazał się tani. Jak drogi jest kredyty to dowiesz się po jego spłacie.

    Jak wcześniej napisałem - tani pieniądz nie jest w PL możliwy (EM...). Poza tym napędził by bańkę na rynku nieruchomości i nie tylko.

    OdpowiedzUsuń
  37. @SPIN:
    Osobiście mam inną wizję rozwoju rynku nieruchomości - wysoka deregulacja sektora, uchwalenie planów zagospodarowania przestrzennego, skrócenie procesu budowlanego (biurokracja) do 2 miesięcy max, e-administracja, zachęcanie do oszczędzania -wkład własny, i na końcu wspieranie wynajmu - nie każdy musi mieć mieszkanie.

    Zwróć uwagę że na tym rynku są wysokie bariery wejścia:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Bariery_wej%C5%9Bcia

    OdpowiedzUsuń
  38. @SPIN
    "To samo? Kwestia jak co sie przedstawia i co przemilcza – i to jest ewidentna i bezsprzeczna wina banków."

    ODP: Zgoda - chciwość/żądza zysku - typowe zachowanie w kapitaliźmie, tylko że nie ma tej drugiej części (bankructwo) jest to kapitalizm typowo ułomny.

    ====
    @SPIN
    "SiP no oczywiście i ludzie powinni ponosic konsekwencje swoich czynów. Ale strony jeżeli chcą powinny miec możliwośc podejmowania ryzyka jeżeli chca. Jeżeli przyjmiemy że ludzie nie powinni podejmowac decyzji które moga szkodzic innym to powinno się zabronic wielu rzeczy od brania kredytów, przez posiadanie i prowadzenie samochodów na zakazie posiadania dzieci i zwierząt. Od tego jest państwo by zapewnic bezpieczeństwo obywatelom i możliwośc ryzyka na wlasną odpowiedzialnośc chętnym i czującym się na silach."


    ODP: A co jeśli to ryzyko rzutuje na stabilnośc gospodarki w której funkcjonujesz? Jestem za pewnymi regulacjami - takimi "ramami prawnymi", ale pewne ograniczenia muszą być. Wszelkie kryzys na świecie - od ameryki łacińskiej:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Latin_American_debt_crisis

    po azję (1997):
    http://en.wikipedia.org/wiki/1997_Asian_financial_crisis

    wskazują na wysoką SZKODLIWOŚĆ kredytów walutowych. Takie są faktu. Teoria jedno, praktyka drugie.
    Polecam REWELACYJNY papier, który CHYBA już linkowałem:
    http://www.docstoc.com/docs/80302878/The-Role-of-Foreign-Banks-in-Post-Crisis-Asia
    http://papers.ssrn.com/sol3/papers.cfm?abstract_id=1396106


    Kredyty walutowe ok ale max 40% LTV a to i tak za dużo.

    OdpowiedzUsuń
  39. @SPIN:

    "Może ja się zle wyrazilem – to jest wina państwa że doprowadziło do tego że ludzie by znaleśc tani kredyt musieli brac walutowe.
    Może bajki może nie – nie wiem, oceniam sytuacje i fakty, jakie sa napisałem wyżej."



    ODP: Jeszcze raz napiszę - nie musieli, sami wzieli. Wyjaśniłem już czemu nie mogą być takie same stopy w EM jak DM - wiele czynnikó tak jest i tyle. Twoja wizja nie jest możliwa do zrealizowania.
    ======


    @SPIN:

    "Oczywiscie że jeśli kogoś nie stac nie powinien brac kredytu. Problem w tym że tych ludzi było stac na wziecie kredytu o o% CHF. Gdyby mieli szanse wziąc ten kredyt w złotówkach nie byłoby tematu. Nie mieli takiej szansy koło się zamyka."


    ODP: Należało oszczędzać. Nie od razu Rzym zbudowano. Rozdawanie kredytów wraz z nieelastyczną podażą na rynku i wysokimi barierami wejścia spowodowało bańkę na tym rynku.
    =====

    SPIN:
    "W którym miejscu padły bluzgi z mojej strony?"

    ODP: zachowałeś się zbyt agresywnie w stosunku do Krystiana:
    "Z głowa ci się coś zrobiło?jakiś problem?" \ "A od spekulantów to się <......> bo to jest blog na którym się spotykają ;> jakbyś nie zauważył."

    Nie ma sensu stosować takiej formy ekspresji.

    OdpowiedzUsuń
  40. @SIP
    "Jeśli ktoś musiał brac kredyt w CHF bo go nie było stać na kredyt w PLN TO GRATULUJĘ BRAKU rozumu. Nie stać Cię na kredyt? TO NIE BIERZ!"
    Gdzie tak było? W moich kontaktach z bankami zawsze wyższa zdolność była potrzeba do franków a niższa do złotówki, jak ktoś mógł wziąć kredyt we franku mógł zawsze w złotówce.

    "Przypomina mi to idiotyzm występujący tuż przed wprowadzeniem jakiejś regulacji - np ludzie biegną po kredyt walutowy bo np od jakiegoś dnia wejdzie dla nich ograniczenie. Widocznie nie było Cię na niego stać i tyle."
    Jeśli opłata za wynajem mieszkania i rata za to samo mieszkania jest zbliżona to ludzie pobiegną kupować jak tylko usłyszą, że kredyty mają być niedostepne.

    "i na końcu wspieranie wynajmu - nie każdy musi mieć mieszkanie."
    O tuż to. Ja płaciłem za wynajem mieszkania ileś tam lat - pieniądze wyrzucone w błoto. W Warszawie jest to zamknięte koło, nie możesz uzbierać na wykład własny bo wydajesz pieniądze na wynajem mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  41. Zgadzam się w 90% z SiP-em co do argumentów. Jedynie nie zgadzam się z ingerencją w rynek polegającą na tym, że od dnia x podejmujemy decyzję, że nie wolno już brać walutowych, gdyż jakiś tam wskaźnik jest przekroczony. Należy być może edukować doradców typu Expander - niech ukierunkowują ludzi ale żadnych zakazów. Żeby wprowadzić zakaz trzeba wiedzieć, że dany poziom jest tym właściwym - nie wierzę że ktoś może to wyliczyć. Jeszcze raz powtórzę. Gdyby nie irracjonalna polityka władz III RP nie byłoby problemu. Frank byłby dziś w okolicach 2,8 nie byłoby perspektywy 4,5 i w ogóle problemu. Poza tym jeśli chcemy zakazać brania kredytów walutowych ze względu na dobro ogółu, to zdecydowanie należy zrezygnować z demokracji, gdyż z góry zakładamy, że głupi kredytobiorca jest w stanie racjonalnie wybrać przy urnie. JEST TO WEWNĘTRZNIE SPRZECZNE.

    OdpowiedzUsuń
  42. Nie, nie jestem pewny.Uwzględnienie wszystkich często sprzecznych ze sobą zmiennych spowoduje praliż i nie możnośc wystawienia jakiegokolwiek opinni/progozy. Zasada jest prosta: waluta rozwijajacych się gospodarczo EM-ów umacnia się. Kryzys typu azjatyckiego to deprecjacja waluty-to samo wystąpi u Nas w wypadku zalamania. Po jego ustaniu waluty EM-ów dalej się umacniają.
    I dzieki wysokim stopom % mieszkańcy EM-ów płacą za te same dobra wiecej niż DM-ów. Czy ja w któryms momencie napisałem że KNS? Kierowca na swoim? Czy związkowiec na 14-stce? Mieszkanie to towar, tyle że pierwsze mieszkanie dla przeciętnego człowieka to coś wiecej. Jesli nie może byc tak jakbyśmy chcieli to zamiast ładowac miliardy w dopłaty dla rolników, przywileje dla nauczycieli, mundurówki, odprawy dla górników to lepiej za te pieniądze stworzyc bank pomagający kupic pierwsze mieszkanie. Do 45 roku życia każdy mialby prawo raz w życiu z takiego kredytu skorzystac. Na okreslonych warunkach typu odkładanie w tym banku wkładu własnego, nieposiadanie na własnośc innego mieszkania/domu czy majątku umożliwiającego kupienie takowego, dochody powiedzmy do 40.000 rocznie...,Zwłaszcza że te pieniądze do tego banku by wracały w postaci rat z odsetkami. Chyba lepiej tak niż ładowac w stoczniowca czy hutnika ktory to przepije albo kupi nowy samochód by po 5 latach stwierdzic że nie ma ani grosza.
    Może by napedził może nie. Gdyby to był system z wymienionymi przec Ciebie elementami a nie jakaś wyrwana częśc jak RNS mozna by tego uniknąc. Ceny sobie moga rosnąc gdy max kwota kredytu będzie np 400.000 to sobie developerzy moga podnosic – kto to kupi? Na marginesie widziałem dzis reklamę Józesolaw od 3900m2 ;)
    Jest to zadu.... i mieskzan wtakiej cenie pewnie 3 na 300-a ale chodzi o sam fakt
    SiP ok masz rację tylko zrozum jedno: Ci ludzie nie brali kredydytów walutowych bo nagle obudzila się w nich smykalka spekulanta!Wzieli walutowe bo były tańsze. Gdyby mieli możliwosc wziąc po takim samym koszcie w walucie rodzimej nie byłoby sprawy.
    Kolega krystian co potwierdził w swoim drugim poście najwyraźniej pomylił blogi. Albo da sobie spokój albo się ogarnie i będzie można z nim normalnie wymieniac opinnie. I tyle miała osiągnąc moja wypowiedz.

    OdpowiedzUsuń
  43. przemoo napisał:
    "Demokracja jest do dna głupim ustrojem.
    Głosujący motłoch nie ma nawet 1% pojęcia o tym co my wiemy. NIE WOLNO POZWOLIĆ IM DECYDOWAĆ O STRATEGICZNYCH RZECZACH Decydować powinni Ci, którzy się znają na rzeczy."

    Pewnie 40+ latkom coś to przypomina. Taką tezę sformuowało po 1989r środowisko GW - lewicowych elit. Tyle, że na początku mieli kłopoty z realizacja, bo nie umieli tego "motłochu" wziąźć za pysk. Teraz im sie udało, a PO jest tylko przedstawicielstwem naprawdę panującej grupy (wzajemnie powiązany liberalny Salon, Słuzby PRL, lewy biznes, mafia, celebryci). Udało im sie, bo zastosowali środki TOTALITARNEGO otumanienia całych grup społecznych. Służą im do tego gazety dla "inteligencji", ale i ordynarny i kiczowaty tvn i polsat. A więc zarówno Wajda z Olbrychskim jak i Majewski z Wojewódzkim i Dodą. Ba nawet młode panienki mają idolkę. Wystarczy w googlach wpisac słowo blog, a juz wyskakuje blog... Kasi Tusk. Jest też wróg, którego należy zwalczać i na którego zwala się błędy i winy władzy. Teraz to PiS i kaczyński (na którego punkcie nasz przemoo ma też obsesje).

    To jest Czysty Totalitaryzm. Ostatnio przypomniałem sobie świetne opowiadanie mistrza S-F Dicka pt. Na obraz i podobieństwo Yancea.
    Gorąco polecam. Nie wiem, czy nasza GTW(grupa trzymająca władzę) to czytała, ale zealizowała to co Dick opisał wiele lat temu.

    A dla zobrazowania totalitaryzmu:
    http://www.wpolityce.pl/view/12363/_Kazdy_prowokator_czy_szaleniec__ktory_odwazy_sie_podniesc_reke_przeciw_wladzy_____Lista_knebli_AD_2011.html

    OdpowiedzUsuń
  44. Ogólnie dość ciekawa dyskusja o frankowych kredyciarzach. Szkoda, że poza wyjątkiem piszą sami teoretycy. Chyba tylko spinnaker próbował wczuć się w "umysły" bioroących te kredyty.

    Sam mam spore doświadczenia w temacie, od ponad 7 lat mam taki kredyt, potem kilka razy jeszcze robiłem różne kredytowe podejścia z różnych przyczyn. Może jak znajdę czas to opiszę sprawę, także jako fakty opiszę jak reagowali bankowcy i "doradcy" (a zwykle obchodziłęm kilka banków i pośredników), na co naganiali, a co odradzali w różnych okresach w latach 2004-2009. I co ciekawe jak to "logicznie" argumentowali.

    OdpowiedzUsuń
  45. Do SiP and company
    Moim zdaniem regulacje podaży pieniądza obecnie nie mają żadnego znaczenia czy jest kapitalizm czy go nie ma. Istotą jest sposób kreacji pieniądza, a nie ustrój gospodarczy. Nawet w anarchokapitalizmie przy fiat money konieczna by była regulacja jego podaży, ponieważ podaż takiego pieniądza, w przeciwieństwie do innych towarów, nie jest naturalnie ograniczana przez bariery technologiczne i surowcowe. Tylko pieniądz towarowy, np. kruszcowy nie wymagałby restrykcyjnych regulacji. Ale to tylko takie sobie moje przemyślenia. Ogólnie robisz dobrą robotę SiP.

    OdpowiedzUsuń
  46. http://www.tomaszgabis.pl/?p=515
    http://www.tomaszgabis.pl/?p=514

    OdpowiedzUsuń
  47. @ adagol
    1. „wzajemnie powiązany liberalny Salon” – jeśli Salon jest liberalny to ja jestem socjalistą
    2. Nie mam żadnej obsesji na punkcie Kaczyńskiego. Po prostu jeśli ktoś pisze, że Kaczyński czymś różni się od Tuska, Pawlaka, Geremka, Millera czy Kwasa to mnie to śmieszy. Oni się różnią detalami. Ogólnie wszyscy tak samo chcą wprowadzać uruwniałkę – uruwniałkę w dół. A to że Kaczyński jest przy tym narodowcem i to nie wiem do jakiego stopnia farbowanym (ze względu na 10.10.2009), to mi robi niewielką różnicę. Zapewniam Cię, że nienawidzę ich wszystkich równo.
    3. Co do otumanienia ludzi – zgadzam się – mam identyczne zdanie, co do sił które za tym stoją – dla mnie za sznurki pociągają Służby. Reszta to różnej maści szczekacze na ich smyczy (GW, TVN, Polsat…). Z resztą polecam poczytać życiorysy co po niektórych. Szczególnie cenne jest miasto Wiedeń, które było generalną szpiegownią na Europę, a jakoś tam krzyżują się przypadkowo drogi wielu dziś „prominentnych” osób, np. Kulczyka, Solorza-Żaka, Baraniny przedstawicieli mafii pruszkowskiej.
    4. To że tłumem tak łatwo się steruje jest koronnym argumentem przeciwko demokracji. Bo tłum nie podejmuje racjonalnych decyzji.
    5. A po co ludziom prawo głosu? Jeśli system który sami współtworzą ogranicza ich na każdym kroku. Libertarianin (np. ja) nie chce ograniczania wolności innego człowieka w ŻADNYM przypadku do jednej – wyjątkowej granicy: krzywdy drugiego człowieka. Ta krzywda może być pod różnymi postaciami – fizyczną, psychiczną (ale różną od szkody psychicznej wywołanej poprawnym zachowaniem, tj. np. konkurencją na wolnym rynku), krzywdą polegającą na zatruciu środowiska szkodzącego innym. CZY TO SĄ POGLĄDY TOTALITARNE? A po co człowiekowi prawo do głosu, skoro jego zmanipulowany losowy wybór prowadzi do wybrania ludzi o sprzecznych z nim interesach???

    OdpowiedzUsuń
  48. @ ivy
    Dzięki za linki - słuszne teksty i ciekawe (pomimo tego, że jestem stałym bywalcem mises.pl). Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  49. @Adagol
    Twój wpis i doświadczenia jest BARDZO mile widziany!

    OdpowiedzUsuń
  50. To może ja się wypowiem jako osoba, która wzięła kredyt hipoteczny w CHF przy kursie ok. 2.10 (kwiecień 2008).

    Było to w momencie, w którym musiałem zmienić dotychczasowe lokum, a więc zaistniała realna potrzeba kupna/wynajęcia niewielkiego mieszkania. Rata kredytu, który mnie wówczas interesował, była w PLN wyższa o ok. 700 złotych, tj. ok. 50% (gdybym nie miał możliwości wzięcia kredytu w innej walucie nie wziąłbym go). Miałem świadomość istnienia ryzyka walutowego i byłem przygotowany na deprecjację złotówki do poziomu 2.40-2.60 (czyli o 25% co wydawało się i tak dużo), jednak jeśli mam być szczery to w najśmielszych wyobrażeniach nie przyszło mi do głowy, że możemy dojść do 3.30. (myślę, w związku z tym, że i tak nie przeżyłem takiego szoku jak spora część osób przekonanych o dalszej aprecjacji złotego). Mój "worst case scenario" wyglądał może mniej więcej tak jak kurs korony czeskiej.

    Należy pamiętać, że nie docierało wówczas zbyt wiele sygnałów, które mówiłyby o możliwości tak dużej deprecjacji. I nie chodzi tylko o doradców finansowych, którym z założenia nie należy wierzyć, ale też publicznie wypowiadających się ekonomistów, analityków, którzy, czy tego chcemy czy nie, kształtują opinię publiczną. Cały czas powtarzano, że złoty jest w długookresowym trendzie aprecjacyjnym. Okazało się, że chyba niekoniecznie.

    Nikt mnie nie namawiał do wzięcia kredytu w CHF, nie ukrywał ryzyka, choć też i nikt go nie eksponował. Mimo wszystko uważam, że przy moich ówczesnych zarobkach, wartości kredytu i poziomie kursu, bank nie powinien był udzielić mi kredytu, jednak bank nie robił najmniejszego problemu. W tym miejscu tkwi chyba pewien problem. Otóż wydaje mi się, że wiele osób ceduje ocenę możliwości spłaty przez nich kredytu (jakiegokolwiek) na bank (w końcu to bank pożycza swoje pieniądze i jest najbardziej zainteresowany tym, aby kredyt został bez problemu spłacony). Jeśli więc bank daje to ja biorę, w końcu to także tzw. instytucja zaufania publicznego. Tak chyba myśli znaczna część kredytobiorców.

    Jeśli chodzi o mój kredyt to pomimo tak silnej deprecjacji złotego, przez te 3 lata kredyt w CHF okazał się o ok. 10 tys. tańszy. Spłaciłem też nieco więcej kapitału, niż spłaciłbym w przypadku kredytu w PLN. Oczywiście to wszystko dzięki ultra-niskiemu LIBORowi. W przypadku rozpoczęcia podwyżek stóp przez SNB i utrzymywaniu się kursu na obecnym poziomie lub wyższym, sytuacja może się znacznie pogorszyć.

    Najgorsza konsekwencja to to, że nie można nic zrobić. Spłata kredytu przy obecnym kursie jest bezsensowna, więc trzeba w nim tkwić. Myślę, że ta cecha kredytu w obcej walucie jest za mało podkreślana. Nawet przy sporej deprecjacji kursu można, przy dużym dysparytecie stóp procentowych, płacić mniejsze raty, ale nie można upłynnić nieruchomości, tzn. jest to nieopłacalne.

    Przepraszam za długi post.

    OdpowiedzUsuń
  51. widul,

    Dzięki za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Ja osobiście w 2008 roku dowiedziałem się że będę
    ojcem i też musiałem zamienić mieszkanie. Chodziłem po doradcach sporo czytałem i planowałem kupno
    jakiegoś małego mieszkania z perspektywą zamiany na większe po kilku latach. Jednak im więcej wiedzy
    przyswajałem tym bardziej skłaniałem się do wynajmu i tak tez z żoną zrobiliśmy. Na początku wynajęliśmy kawalerkę 25 m2
    po tym jak ceny wynajmu spadły mogliśmy w trochę gorszej lokalizacji ale w tej samej cenie wynająć 2-pokoje i tak wynajmujemy do dziś.

    Wynajem nawet jak masz rodzina daje ogromną elastyczność a fakt że zamiast kredytu mam oszczędności, które ostanio zacząłem
    inwestować daje mnie i mojej rodzinie duże bezpieczeństwo finansowe. Jedyny minus to kompletny brak zrozumienia wśród
    rodziny i znajomych bo przecież co miesiąc wyrzucam pieniądze w błoto a mógłbym już spłacać swoje.

    Wychodzę jednak z założenia, że kupię mieszkanie wtedy gdy odsetki miesięczne od kredytu będą mniejsze niż odstępne dla właściela za to mieszkanie.
    Przecież odsetki to nic innego jak odstępne tylko że dla banku !. W chwili obecnej przy kredycie na 15 lat (maksymalny okres jaki biorę pod uwagę) to miesięczne odsetki
    za mieszkanie, które obecnie wynajmuje są 50% większe niż płace co miesiąc właścicielowi (kredyt z PLN oprocentowanie przyjęte 7% ).

    OdpowiedzUsuń
  52. "Wychodzę jednak z założenia, że kupię mieszkanie wtedy gdy odsetki miesięczne od kredytu będą mniejsze niż odstępne dla właściela za to mieszkanie.
    Przecież odsetki to nic innego jak odstępne tylko że dla banku !. "

    To jest moim zdaniem ewidentny błąd logiczny. Odsetki są zarobkiem banku czyli "czynszem" tylko w części marża. W części WIBOR czy LIBOR to jest de facto rekompensata za stratę siły nabywczej kapitału poprzez inflację. W PLN oczywiście większą niż w CHF. Czynsz u właściciela będzie rósł z czasem, bo właściciel musi sobie zrekompensować inflację (nie biorę tutaj pod uwagę innych czynników rynkowych). A odsetki będą podlegały wahaniom też ze względu na inflację. Wartość nieruchomości będzie tez jednak (średio) rosła o inflację (czyli kupując nieruchomość za jakiś czas będziesz musiał za nią zapłacić więcej).

    Licząc w ten sposób jak liczysz nie bierzesz pod uwagę tego, że Twoje zadłużenie traci z czasem na wartości poprzez inflację.

    Oczywiście jeśli nieruchomości nie zdrożeją tylko stanieją albo ceny w tym czasie kiedy czekasz będą stałe to pod takim tylko założeniem twoje obliczenia są poprawne.

    OdpowiedzUsuń
  53. przebi,
    Oczywiście że zakup mieszkania w 2006 roku był
    bardzo opłacalną inwestycją niezależnie od tego czy wynajem był tańszy czy kredyt. Tak więc ta moja zasada odnośnie odspępnego i odsetek
    łączy się jeszcze z kilkoma założeniami, takimi jak to że zakładam spadek cen mieszkań. Jeżeli chodzi o inflację to jak już wspomniałem
    wynajmując oszczędzam więcej niż mógłbym przy kredycie a oszczędności inwestuję. W zeszłym roku stopę zwrotu miałem ok 20% przy bardzo
    pasywnym inwestowaniu.

    Jedyny fragment twojej wypowiedzi z którym się kategorycznie nie zgadzam to
    "Wartość nieruchomości będzie tez jednak (średnio) rosła o inflację (czyli kupując nieruchomość za jakiś czas będziesz musiał za nią zapłacić więcej). "

    Nie ma takiej zasady !. Nieruchomośc 30 letnie jest z reguły tańsza niż nowe lokum w tej samej lokalizacji!. Pamiętaj że przez te 30 lat musiałeś wydać sporo na remonty
    aby nie stała się ona kompletną rudera, Popatrz jak wyglądają niektóre bloki z wielkiej płyty czy kamienice. Śmiem twierdzić, że nieruchomości z biegiem czasu tracą na wartości, co najwyżej lokalizacja
    czy grunt zyskuje. Nieruchomośc jako budynek się zużywa i wymaga sporych kosztów utrzymania, których ja jako wynajmujący nie ponoszę.

    Podam przykład z życia wzięty. Pod koniec studiów wynajmowałem pokój z dziewczyną w kamienicy, mieszkanie 100 m2 a odstępnego płaciliśmy 1100 zł(za całe 4 pokojowe mieszkanie za pokój wychodziło 250 zł) ze względu na niski standard.
    Lokalizacja idealna przy parku 10 min na piechotę do rynku. Kamienica obok po remoncie trwającym rok z wymianą wszystkiego i stawianiem nowych scian szła po 11 tyś za metr a i tak była
    tańsza od nowego budynku w którym ceny zaczynały się od 18. 000 (potem spadły do 14.000). Właściciele do których należała cała kamienica odremontowali jedną kawalerkę (ok 30-40 m2) kosztem ok 30.000 i wynajęli ją za 1400 czyli drożej niż
    my płaciliśmy za 100m2 w tej samej kamienicy. Zakładając więc, ze lokalizacja i ziemia nie zdrożeją to na samym budynku tracisz.

    Proponuję też zapoznać się z sytuacją w Japoni tam mieszkania potrafiły tanieć przez 12 lat!. Tak więc powtarzam jeszcze raz zakładanie że mieszkania
    zawsze w dłuższym okresie drożeją to bajki wyssane z palca, może tak być ale nie musi.

    OdpowiedzUsuń
  54. Wynajem czy kupno maja swoich zdecydowanych zwolenników jak i przeciwników. Ale ich postawy zalezą od wielu czynników typu jedno chca podróżowac, bawic się, nie chca sie przywiązywac do miejsca, nie chcą miec czegoś czego nie mogą zabrac ze sobą a panstwo w każdej chwili może na tym położyc łape.
    Drudzy znowuż na odwrót - ja tam jestem pragmatykiem i wszystko zależy od relacji koszt/zysk.

    Ja pamiętam ceny z 2004 roku i pamiętam że wówczas wydawały mi się wysokie ;). To co nastąpiło 2005-2007 teraz wydaje się oczywiste, patrząc po doswiadczeniach Hiszpańskich, Irlandzkich, Naszych i innych demoludów no ale niestety wówczas mało kto miał taką wiedzę - szkoda że wokoło nie ma innych krajów które właśnie by się wyzwalały z komuny i chciały do UE.

    I tu Krzysztof powiem Ci jakie są realia w Wawie. U Nas wszystko stoi na głowie, nieruchomości też i powoli dopiero zaczyna to stawac na nogi.
    Czeka nas potężny spadek cen na rynku wtórnym. Obecnie budowane domy/mieszkania są tańsze w tych samych lokalizacjach niż już istniejące! Na takim np Ursynowie jest w tej chwili co najmniej 5 inwestycji w przedziale 7-8 tyś m2 podczas gdy średnia cena wywoławcza to 9 a cały czas znajdują się ludzie co za 50m2 chcą pół miliona!
    Pomijam że jakoś nowych domów wcale jakaś rewelacyjna nie jest ale jeśli w tej samej okolicy można miec nowe/i jeszcze można sobie zażyczyc gdzie mają byc sciany, jak ustawione pokoje etc/taniej niż już istniejących odpowiedz jest jednoznaczna.

    Dalej; różnice między budynkiem 40 a 10 letnim też nie są duże - ludzie naprawdę żyją w świecie bajek.
    Kamienice to oddzielna sprawa - kto mieszkał w przedwojennej kamienicy i miał porównanie z budynkami wybudowanymi do lat powiedzmy 2000 wie o co chodzi. Wyremontowana, względnie dobrze utrzymana, w spokojnej okolicy jest bez porównania wobec wielkiej płyty i wiekszości nowych inwestycji. I tu się zgodzę że jeśli ktoś ma pieniądze i okazje kupic to na tym nie straci.
    Co do reszty to tu jest sprawa oczywista - w średniej okolicy, średnio skomunikowanej na kokosy właściciele nie mają co liczyc

    Docelowo najbardziej zyskiwac będzie lokalizacja plus stan budynku. i dobrze może zacznie coś byc normalnie.

    hej

    OdpowiedzUsuń
  55. Spinnaker01,

    Pełna zgoda w cenach ofertowych można znaleźć mnóstwo kontr przykładów, ale nie oznacza to że ceny transakcyjne są analogiczne do nich
    Developerzy z reguły mają znacznie większa presję na sprzedaż mieszkania zwłaszcza ci co nie mają środków własnych a finansują się
    kredytem. Tymczasem oferty z rynku wtórnego potrafią wisieć latami z cenami 8 tyś za wielką płytę w nowej hucie:) (odnoszę się do Krakowskiego rynku bo tu mieszkam).


    W swoim poprzednim wpisie chodziło mi o to że budynek się zużywa i aby uzyskań porównywalną cenę z nowym budynkiem to trzeba
    sporych nakładów na remonty czego już wielu domorosłych inwestorów w nieruchomości nie uwzględnia (bo przecież mieszkania w magiczny sposób zawsze drożeją).

    Tak jak mówiłeś zawsze można trafić na okazję nawet teraz przy tak wysokich cenach. Każdy przypadek trzeba po prostu
    traktować indywidualnie a nie sugerować się sloganami typu
    ("mieszkania zawsze drożeją", "Nawet jak frank wzrośnie to i tak rata w CHF będzie mniejsza niż w PLN","Trzeba kupić cokolwiek bo wynajem to wyrzucanie pieniędzy w błoto" itd.)

    OdpowiedzUsuń
  56. Wiesz ja pomijam ludzi którzy wrzucają swoje mieszkania dla sportu by zobaczyc ile są one warte, bo są samotni a tak to ktoś przyjdzie i sobie z nim pogadają, bo są tacy;/.

    Ceny ofertowe mieszkań to jest kosmos. Ludzie myślą że jest 2007 rok i pocałowaniem ręki ustawi się kolejka chętnych a oni łaskawie sobie kogoś wybiorą i jeszcze na koniec stwierdzą że albo 10.000 wiecej albo oni zabierają zrobione na wymiar meble z kuchni /które gdzie indziej sobie mogą wsadzic w .../
    Druga grupa to Ci co kupili w 2006-2008 za gotówkę/bo Ci w kredycie wiedza jak jest/sprawa się nie interesowali i nagle zderzają się z rzeczywistością

    !!!Jak to, mam sprzedac taniej?! Mieszkanie!!

    Jednak pralnia i propaganda że nieruchomości to zawsze w gorę, że zawsze rosną, że mniej jak 10% rocznie to rosnąc nie będzie...zrobiła swoje.

    Ano są takie oferty, wisi od 3-4 lat i dalej twardo trzymają - i będą trzymac. Jest sporo ludzi którzy nie chcieli opuscic np 5.000 transakcja nie doszła do skutku, mija pól roku rok sprzedają 20-30.000 taniej i jeszcze się cieszą że wogóle sprzedali.
    Teraz się odwróciło wahadło w drugą stronę i odwala kupującym.
    A co do developerów, ci mniejsi jasne tak, ale popatrz - marże dalej mają na poziomie 50%, przy takich obniżkach jakie są ile byli w stanie zjeśc? Jaki jeszcze jest potenecjał - i to w nowo budowanych!ktore teoretycznie powinny byc droższe niż wtórny.

    Z poprzedniego postu - Japonia to krystaliczny przykład, ale co by daleko nie szukac Hiszpania i Irlandia.

    OdpowiedzUsuń
  57. W dyskusji podjęliscie wcześniej temat "winy" banków czy ludzi, że mamy takie masowe zadłużenie w CHF. Oto w super skrócie 4 przykłady z moich doswiadczeń. Wnioski wyciągnijcie sami.

    marzec 2004r.
    CHF po 3,10 , ówczesne szczyty. w banku A bardzo odradzają mi kredyt w CHF, pani tłumaczy, że ci co wczesniej wzięli (po dużo niższym kursie) przewalutowują teraz na PLN. W banku B juz spokojniej i mówią, że 1/3 klientów jednak bierze CHF, bo wychodzi taniej.
    Ogólnie raczej małe zainteresowanie kredytami, ceny mieszkań niezmienne od 2000r.
    Marże w CHF większe o 1pkt% niż w PLN, ale raty ze wzgledu na wibor-libor bez porównania ma korzyść CHF.

    kwiecień 2005r
    CHF na fali spadkowej, po 2,70.Balcerowicz straszy by zabronić bankom dawania kredytów w CHF. Ceny mieszkań zaczynają rosnąć, zaczyna się ruch w kredytach.
    Kilka banków promuje kredyty w CHF, marże tylko nieznacznie wyższe niż w PLN i spadają. Banki zaczynają podnosić spready. Pracownicy twierdzą, że wzięcie kredytu bezpośrednio w walucie , by ominąć spready jest niemożliwe (choć jest to ukryte w regulaminie). Dlatego statystyki pokazują teraz, że większość kredyciarzy w CHF musi płacić spready w ratach i to w ściśle określonym dniu miesiąca.

    marzec 2006
    ceny mieszkań rosną, ale jeszcze przed paniką spekulacyjną (ta wybuchnie za kilka miesięcy po artykułach w Polityce, wyborczej itd) Kredyty w CHF zaczynają przeważać i doradcy takie proponują. Mieszkania kupują głównie ci wcześniej wynajmujący od kogoś lub mieszkający z rodzicami.
    Cały czas biorący w CHF mają większą zdolność kredytową niz w PLN, bo zdolnośc oblicza się na podstawie raty, a ta jest mniejsza w CHF, wybiera się raty równe, bo zdolność wtedy rośnie. Marże już równe. Sporo promocji.

    maj 2008
    frank bije rekordy po 2,1 (potem jeszcze niżej). Zdecydowana większość kredytów jest brana a jakże w CHF. Następuję fala przewalutowań na CHF kredytów z lat 2003-2006 wziętych w PLN, bo frank jest przecież taki tani. Super promocyjne marże na CHF nawet poniżej 0.5%. KNF zaczyna działać i zdolność w CHF i PLN wyrównuje się, mimo zdecydowanie niższej raty w CHF.
    Mieszkania kupują polscy spekulanci na wynajem naganiani w prasie dla MWzWM i pewnie w tvn24 (nie mam satelity ani kablówki, ale z netu wiem, że tak było).

    Doradca w open fajansie (albo w expanderze) usilnie namawia mnie na pożyczkę hipoteczną w CHF (pytałem o PLN). Bo tańsza rata, niskie stopy itd.
    Pytam czemu nie w USD, skoro jeszcze taniej. Mówi, że USD jest tani i może zacząć się umacniać (no tak, dolar może, a frank nie). Dodatkowo za kredyt proponuje akurat świetny program walutowy polegający na carry trading TRY, ZAR, HUF na USD. Czyli program zakładający spadek dolara (a wcześniej odradzał mi właściwie carry-t na PLNUSD, z powodu ... rychłego umocnienia dolara). Pamietam do dziś zniesmaczenie jego logiką i nachalna próbą sprzedania mi produktu za który miał pewnie największą prowizję.

    I na koniec jeszcze przykład jak banki walą klientów na spreadzie (pisałem, że tylko nieliczni mogą spłacac w walucie).Wiadomo, że spread w CHF sięga teraz 8-9%. Ale naprawdę jest większy. Dlaczego? Ano w latach 2005-2008 jak banki udzielały kredytów w CHF to sztucznie zaniżały kurs CHF, by przeliczyć PLN na jeszcze większą wartość CHF. Niektórzy np. eurobank czy BOS robił to wprost ordynarnie.
    A teraz, gdy klienci tylko spłącają, kurs jest szucznie zawyżany. Przykład z Millennium. Rano kurs CHF na forexie jest 3,20. Bank jako kurs kupna bierze 3.125, a sprzedaży 3.325. Różnica 20gr, tyle, że średnia jest wyższa o 0.025PLN od forexowej. I tak jest codziennie. Oczywiście dla EUR i USD do PLN kursy sa dokłądnie forexowe, powiększane o spread taki sam w obie strony, w dodatku duzo niższy niz dla CHF. Ale millennium w latach 2005-2008 było liderem kredytów w CHF z najniższą na rynku marżą i teraz spreadem sobie poprawia zyski.

    OdpowiedzUsuń
  58. @Babel
    "Przepraszam za długi post. "

    Nie był wcale taki długi;) Dzięki za komentarz i zapraszam do dalszej dyskusji!

    OdpowiedzUsuń
  59. Mój był dłuższy ;-)
    post Bab(e)la 434 wyrazy 2849 znaków
    post adagola 617 wyrazów i 3842 znaków.

    OdpowiedzUsuń
  60. @Adagol
    Tak Twój był dłuższy:) Równie ciekawy, Dzięki!
    @all:
    Węgry mrożą kursy walut
    Rząd Viktora Orbána porozumiał się ze zrzeszeniem węgierskich banków w sprawie sztywnego zamrożenia kursu franka, a także euro i jena dla spłacających raty posiadaczy kredytów hipotecznych. Eksperci nie kryją się z krytyką tego pomysłu
    Zgodnie z porozumieniem, nad którym pracowano przez ostatnie kilka miesięcy, do końca 2014 roku kurs franka dla Węgrów spłacających hipoteki będzie sztywny i ma wynosić 180 forintów (w przeliczeniu to 2,66 zł). To o ponad 20 proc. mniej od obecnego kursu franka, za którego trzeba teraz płacić 220 forintów (w przeliczeniu 3,26 zł, czyli dokładnie tyle, ile obecnie wynosi kurs franka w Polsce). Miesięczne raty spadną, ale nie ma nic za darmo - całą różnicę w kursie kredytobiorcy zapłacą w formie nowego kredytu w forintach, którego gwarantem będzie państwo. Drugi kredyt Węgrzy zaczną spłacać od razu po spłaceniu hipoteki.
    [..]
    Na Węgrzech ciekawie rozwiązano też problem kredytów walutowych, których rząd zakazał w ubiegłym roku, jednak - jak przyznał w poniedziałek Orbán - ma z tego powodu problemy w UE. Wkrótce Węgrzy znów będą mogli brać walutowe, jednak z powodu obostrzeń będzie to raczej teoretyczna możliwość: w myśl porozumienia taki kredyt będzie mogła wziąć tylko osoba, która pobiera pensje w obcej walucie, a wysokość jej miesięcznych poborów wynosi piętnastokrotność pensji minimalnej na Węgrzech.
    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,9694358,Wegry_mroza_kursy_walut.html

    Hungary to Fix Exchange Rate on Household Mortgages, Will End Eviction Ban
    Hungarian banks and the government agreed to temporarily fix exchange rates on foreign-currency household mortgages and to lift a moratorium on evictions, ending months of haggling over plans to relieve borrowers from mounting debt repayments.
    http://www.bloomberg.com/news/2011-05-30/hungary-to-temporarily-fix-swiss-franc-mortgages-until-end-2014.html

    OdpowiedzUsuń
  61. Sporo więcej, jak zwykle, w bloomie niż w wybiórczej. Kluczowe:
    "State-Owned Homes

    In the first phase from July 1 to Oct. 1, banks will be allowed to sell foreclosed properties that are worth over 30 million forint and carry a mortgage of 20 million forint, Matolcsy said. In the fourth quarter, the quota will be 3 percent of all foreclosed homes, rising to 4 percent in 2013 and to 5 percent in 2014, according to the minister.

    Banks will sell the foreclosed assets at 35 percent to 55 percent of the market value when the mortgage was registered, depending on their geographic location, Patai said.

    The government will set up a national asset manager that will take over the properties of non-paying debtors who will continue to rent their homes from the state. Families agreeing to move to a smaller home will be entitled to a state subsidy on the interest rate of their mortgages for five years. The asset manager will also launch a greenfield homebuilding program for those who lose their homes, according to Orban.

    Apart from OTP Bank Nyrt., the country’s largest lender, Hungary’s financial industry is dominated by foreign-owned banks including the units of KBC Groep NV (KBC), Bayerische Landesbank, Erste Group Bank AG (EBS), Intesa Sanpaolo SpA (ISP), Raiffeisen Bank International AG (RBI) and UniCredit SpA. (UCG)

    Hungary will end a ban on euro-based mortgages and these loans will become available for those who have euro-based income of at least 15 times the current minimum wage, Orban said. "

    OdpowiedzUsuń
  62. Węgrzy zamrażają franka. Polska też powinna ratować kredytobiorców?
    http://wyborcza.biz/finanse/1,105601,9772068,Wegrzy_zamrazaja_franka__Polska_tez_powinna_ratowac.html

    "Jest jeszcze jedna różnica, która Polakom zadłużonym we frankach ułatwia życie - konstrukcja oprocentowania. Od kilku lat banki w Polsce ustalają oprocentowanie kredytów hipotecznych według schematu: stała marża plus zmienna tzw. stopa LIBOR (czyli koszt franka na rynku międzybankowym). Na początku 2008 r., kiedy Justyna i Marcin brali kredyt, LIBOR wynosił 2,7 proc., a średnia marża - 1,4 proc. Startowali więc z oprocentowaniem 4,1 proc. Jednak kilka miesięcy później nękana kryzysem Szwajcaria obniżyła stopy do rekordowo niskiego poziomu. LIBOR spadł do niespełna 0,2 proc. Dzięki temu oprocentowanie ich kredytu jest dzisiaj o połowę niższe, co łagodzi skutki drogiego franka. To dlatego Justyna i Marcin płacą dzisiaj niższą ratę, niż kiedy zaciągali kredyt, choć od tamtego czasu frank poszedł w górę o prawie 1 zł.

    A na Węgrzech? - Tam oprocentowanie kredytów często nie było zmienne, albo też było powiązane bardzo luźno z rynkowymi stopami procentowymi we frankach. Oprocentowanie ustala tam zarząd banku, a polski sposób "LIBOR plus marża" jest tam niemal nieznany - wyjaśnia Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING Banku na Europę Środkową.

    W rezultacie Polakom niższe oprocentowanie zrekompensowało to, co utracili na wyższym kursie. Na Węgrzech oprocentowanie kredytów nie spadało, a jednocześnie rósł kurs franka. To była zabójcza mieszanka."

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP