21 czerwca 2011

Sprawa RnS - co po RnS? Nowa patologia z SGM?!

Pod ostatnim wpisem z serii RnS zlinkowałem parę materiałów prasowych na temat założeń do nowego programu, który przynajmniej częściowo ma zastąpić RnS po 2012. By sprawę SGM przybliżyć obszerny cytat z "Rz" co do założeń (Czym zastąpić program „Rodzina na swoim”): "Żeby ułatwić Polakom zdobycie dachu nad głową, rząd pracuje nad projektem, który przewiduje wynajęcie mieszkania z późniejszym wykupem
Ministerstwo Infrastruktury planuje stworzyć nowy rodzaj budownictwa czynszowego.
– Wiele rodzin w Polsce zarabia za mało, by bank udzielił im kredytu mieszkaniowego – mówi Piotr Styczeń, wiceminister infrastruktury. – Chcemy stworzyć im możliwość uzyskania mieszkania. Ministerstwo przygotowało założenia do projektu ustawy o społecznych grupach mieszkaniowych Co się proponuje – Inwestorzy będą budować za środki własne (lub pożyczone) mieszkania pod wynajem. Mogą to być: deweloperzy, spółdzielnie mieszkaniowe, towarzystwa budownictwa społecznego itd. Domy mają powstawać na gruntach inwestorów lub dostarczonych nieodpłatnie i dobrowolnie przez gminy – tłumaczy minister Styczeń. Pieniądze będą mogli budujący pozyskać także od najemców. Ci partycypowaliby w kosztach budowy mieszkania maksymalnie do 50 proc. (wysokość ich udziału ma zależeć od decyzji wynajmującego). Najemcą mógłby zostać każdy, kto wniesie wymagany wkład. Bez znaczenia będzie to, czy ma już tytuł prawny do lokalu oraz czy jest biedny czy bogaty (przyp.SiP - kolor i wytłuszczenie moje) Kredyt zaciągnięty na budowę będzie spłacany w czynszu (maksymalny okres to 30 lat). Lokator uzyska w zamian prawo wykupienia zajmowanego mieszkania na własność, ale dopiero po spłaceniu kredytu. Inwestor będzie budował tylko na gruntach, do których uzyska prawo własności albo których jest użytkownikiem wieczystym. Niezbędne będzie także ważne pozwolenie na budowę. Z każdym przyszłym najemcą najpierw będzie zawierał umowę przedwstępną, a po wybudowaniu lokalu – umowę docelową. Prawa lokatora ma chronić wpis jego roszczenia do księgi wieczystej nieruchomości, na której będzie realizowana inwestycja. Gdyby w trakcie najmu chciał zrezygnować, otrzyma zwrot zwaloryzowanej partycypacji. W trakcie trwania najmu lokator będzie płacił czynsz, który ma być ustalany na podstawie ustawy o ochronie praw lokatorów, i niezależnie od tego ratę kredytu. Ustawa ta będzie go także chronić przed eksmisją. Po spłacie kredytu właściciel przeniesie na niego własność mieszkania nie później niż w ciągu trzech miesięcy od tej daty. Ministerstwo chce także zabezpieczyć najemcę na wypadek upadłości dewelopera. Gdyby do tego doszło, zainteresowany stanie się współwłaścicielem mieszkania. Najem będzie przechodził na członków rodziny, tzn. będą mogli wstąpić w stosunek najmu w zamian za zmarłego najemcę."
RP podała błędny link do założeń w treści arta. Poniżej poprawne linki: 1. BIP MI z projektem założeń do konsultacji społecznych - klik
2. Projekt - założenia SGM - klik
3. Pismo przewodnie - SGM - klik Dlaczego po raz kolejny po RnS, pomoc ma trafić do osób które wcale pomocy nie potrzebują? Dlaczego nie proponuje się kryterium dochodowego jak w Finlandii (patrz linkowany art z RZ), czy nieposiadania nieruchomości? Nie widzę też żadnego zapisu co do kosztów budowy tj czy można wybudować dowolne drogie mieszkanie, w tym apartament - innymi słowy znowu Bank, Developer na Twoim........znowu? Proponuję wziąć udział w konsultacjach społecznych i wysłać oficjalne pismo do MI zgodnie ze wskazówką:
Uwagi wnosi się na urzędowym formularzu zainteresowania pracami nad projektem aktu normatywnego, stanowiącym załącznik do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 24 stycznia 2006 r. w sprawie zgłaszania zainteresowania pracami nad projektami aktów normatywnych (Dz. U. Nr 34, poz. 236) do 31.07.2011 r. Uprzejmie prosimy o przesłanie uwag naniesionych na urzędowym formularzu także w wersji elektronicznej na adres: wmachnik@mi.gov.pl
Czasu jeszcze trochę jest by przygotować konkretną odpowiedź. W sprawie RnS - mam nadzieję że Senat 6-7 lipca odrzuci poprawki PSL w sprawie spreadu walutowego, który przecież ma się nijak do nowelizacji programu RnS. Na bazie obecnych artykułów z prasy, w tym propozycji PO co do spreadu, mogę stwierdzić że to spodziewany przeze mnie wynik. Jeszcze w lipcu nowelizacja programu RnS powinna trafić na biurko Prezydenta RP. Sama nowelizacja programu RnS, zapobiega niektórym patologiom (np najem), ale nadal posiada wiele wad, w tym głównie błędne wyliczanie kosztu budowy m2, które ogłasza dany Urząd Wojewódzki.

17 komentarzy:

  1. http://www.rybinski.eu/?p=2411&lang=pl#comment-16261

    Moim zdaniem to najbardziej trafna diagnoza sytuacji na świecie i najbardziej pasująca też do tego co się dzieje w Polsce. Zaczyna mi się też układać w związku z tym Okrągły Stół (rola Geremka & co.) i cała III RP. Jestem w trakcie czytania książki "wojna o pieniądz". Myślę, że część z Was ma ją już za sobą albo coś podobnego.

    Powiem Wam, że te wszystkie wydarzenia jak się ułożą w jeden obraz są tak wstrząsające, że aby je ogarnąć muszę chyba se dziś coś łyknąć :(

    OdpowiedzUsuń
  2. Zakładając, że ustawa przejdzie przez senat i Prezydenta bez opóźnień - jaki będzie ostateczny termin składania wniosków o dofinansowanie (jest tam jakiś vacatio legis)?
    PS. Dzięki za trzymanie ręki na pulsie ode mnie i wszystkich, ktorzy sami nie mają na to czasu

    OdpowiedzUsuń
  3. @janw Nowelizacja ma 14-dniowe vacatio legis.

    OdpowiedzUsuń
  4. @SiP

    Po przeczytaniu projektu założeń, jestem w złym sosie. To prostu będą drogie mieszkania dla Jelenii, którzy się skuszą lokalizacja i tym, że nowe.
    Zapis o maksymalnej marży dewelopera ma dotyczyć tylko sytuacji, gdy inwestor otrzyma od instytucji publicznej grunt w drodze bezprzetargowej. Ma funkcjonować partycypacja jak w TBS(max 50%), a tak generalnie wszystko będzie na jeden wielki kredyt, który niczym nie będzie wspierany z budżetu, koszty kredytu do woli i bez limitów będą mogły sterować kosztami odtworzeniowymi na rynku (na tym pewnie zależy deweloperom). Inwestor będzie zarządzać nieruchomością (decydować o kosztach) do czasu wykupu wszystkich mieszkań (owszem mogą powstać SGM na część mieszkań, ale nie ma nic o wyodrębnieniu kilku SGM z jednego). Trzeba być świadomym, że zawsze w takiej formule znajdzie się ktoś kto nie będzie wstanie spłacać kosztów kredytów, ale wówczas wątpię czy inwestor będzie zainteresowany tym by wypowiedzieć mu umowę, gdyż do czasu, aż długi bieżące nie przejedzą partycypacji to jest super bo nikt nie pozbawi władzy zarządzania nieruchomością.

    W pewnym sensie tutaj najmujący jeżeli nie będzie umiał się dostosować do skali opłat kredytowo-czynszowych to nie pójdzie do banku z prośbą o karencję spłat, nowy harmonogram, tylko po prostu inwestor będzie mu naliczał odsetki i dokładał do ogólnej kwoty pozostającej do spłaty. I tak do skutku, aż najmujący nie straci całego wkładu własnego.

    Wg mnie sprawa zachęci tylko osoby mające lewe dochody, bez zdolności kredytowej, a pozwalające na branie na siebie wysokich kosztów pośrednich. I to jest chyba największy błąd, gdyż szara strefa dochodów będzie zasilać rynek deweloperów i kształtować poziom cen na rynku pierwotnym i wtórnym.

    Mam wrażenie, że MI za dużo chce regulować czymś co już jest regulowanie w osobnych ustawach i skończy się na negatywnej opinii RCL. Szczególnie, że projekt założeń przypuszczalnie żyje w oderwaniu od zapisów paru innych projektów już będących w sejmie(zmiany dot. spółdzielni), czyli bardzo możliwe ze zanim wyjdzie z MI już będzie analiza rynku najmu nieaktualna.

    Co do poruszonej przez ciebie sprawy dt. braku ograniczeń w kryterium dochodowym tak jak to ma w TBS-ach to nie jestem za tym. To ogranicza ludzi i dalej prowokuje do powiększania szarej strefy. W TBS-ach jak przekroczysz próg dochodu naglę ci zwiększają czynsz, co nie ma żadnego uzasadnienia ekonomicznego.

    Ludzie o odpowiednich dochodach mam nadzieje ze będą po prostu brać kredyty i być niezależni od dewelopera max po paru latach od zakupu.

    Poza tym ustawa ma wprowadzać bardzo niewiele ograniczeń w statutach SGM i umowach najmu, przez co pewnie będą w wielu miejscach niekorzystne zapisy prawne, a funkcjonujące przez pewnie całe życie najmującego.

    OdpowiedzUsuń
  5. @Mirosław

    Fajnie by było jak byś to ładnie opisał i byśmy puścili do MI.

    Ja też muszę nad tym siąść ale dopiero w lipcu....

    OdpowiedzUsuń
  6. Podsumowując, wolałbym, żeby już nie było SGM, gdyż to może też popsuć rynek pierwotny. Np. nie mam pojęcia jak by miało wyglądać zarządzanie nieruchomością w przypadku, gdy część mieszkań jest kupiona u dewelopera na kredyt-y, a część tworzy SGM. SGM ma powstawać z automatu z chwilą zawarcia pierwszej umowy najmu lokalu mieszkalnego w obrębie danej nieruchomości. Czyli deweloper sprzedaje 99 mieszkań, a na 1 na koniec zakłada SGM przez co ma 99 Jeleni, którzy nie będą mieli prawa zarządzać częścią wspólną nieruchomości do czasu, aż ten ostatni nie wykupi nieruchomości. Czyli zostaną zaskoczeni perspektywą braku możliwości uwolnienia się od dewelopera przez bardzo długi okres czasu. Podobne problemy właśnie chcą rozwiązać w sejmie, ale dt. spółdzielni, a tutaj wygląda jakby miała pokutować koncepcja nierozerwalnego małżeństwa z inwestorem.

    OdpowiedzUsuń
  7. @SiP

    Trzeba się skupić na paru sprawach najbardziej wątpliwych i niepokojących i póki co nie rozdrabniać się na każdy detal.

    A wątpliwości jest wiele, ani razu nie użyto słowa konsument, a jest w pewnym sensie to wiązana umowa kredytu z najmem. UOKIK nie bierze udział konsultacjach, czyli jakby od początku SGM oderwane od praw konsumenckich poza zapisami mówiącymi o założeniu hipoteki z wkładu własnego. Obowiązki informacyjne jak w kredycie konsumenckim przydały by się. Jak dla mnie inwestor pełni tu rolę banku i dewelopera jednocześnie, a nie jest bankiem i kompletnie nie musi stosować się do prawa bankowego.

    Postaram się jakoś poskładać przemyślenia.

    OdpowiedzUsuń
  8. no panowie ostatnia juz nagonka na RNS


    Mariusz Czerwiński. – Wielu naszych klientów chce sfinalizować transakcje przed planowanymi zmianami limitów cen mieszkań – ocenia.


    http://www.rp.pl/artykul/8,679527_Stara_i_droga__Rodzina__nie_zacheca.html

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawy artykuł na bankierze. Czyżbyśmy na tym portalu mieli następcę Macierzyńskiego?
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/-2356883.html

    OdpowiedzUsuń
  10. @owczasty
    Ja z tego artykułu zacytował bym bardzo mądre słowa (jak na pośrednika):
    "Według niej potrzeba jednak czasu, by właściciele przeszacowanych nieruchomości zrozumieli, że na rynku trwa zastój. Sęk w tym, że wiele mieszkań kupowanych na kredyt, straciło na wartości. – Obciążenia z tytułu kredytu są dziś wyższe niż obecna wartość nieruchomości. Problemem będą też właściciele, którzy nie brali kredytów, ale kupowali mieszkania po przeszacowanych cenach. Trudno im wytłumaczyć, że na rynku jest już taniej – tłumaczy Katarzyna Liebersbach-Szarek."

    SEDNO sprawy, z którym przyjdzie mi walczyć przy zakupie...

    OdpowiedzUsuń
  11. @Nieruchomości
    Czekamy-na-spadki, Owczasty

    Dziękuję za zalinkowanie materiałów. Zgadzam się w całej rozciągłości z tym z bankier.pl. Nic nowego ale zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  12. Popatrz popatrz....

    Mieszkania mogą stanieć, gdy zabraknie taniego kredytu
    Home Broker - Biznes
    [...]
    KONIEC TANIEGO KREDYTU TO POCZĄTEK PESYMIZMU

    W czerwcu po raz piąty z rzędu pogorszyła się relacja optymistów do pesymistów, czyli oczekujących wzrostu i spadku cen mieszkań w największych miastach Polski. Bieżący miesiąc przyniósł zwiększenie grona pesymistów aż o 19 pp. Obecnie stanowią oni 69% badanych. W maju było to niewiele ponad 50%. Bieżący wynik jest więc drugim, w którym grono osób przewidujących spadek cen mieszkań, było liczniejsze niż osób o odmiennym zdaniu. Obok rekordowej podaży lokali, coraz częściej pojawiającym się wytłumaczeniem takich prognoz jest ograniczenie programu "Rodzina na Swoim". - Dla wielu kupujących cena mieszkania pozwalająca na dopłatę jest obok lokalizacji najistotniejszym kryterium jakie ma spełniać nieruchomość. Koniec programu dofinansowania może spowodować, że mieszkania, których głównym atutem jest dziś możliwość otrzymania dopłaty przestaną być atrakcyjne - tłumaczy Artur Lepiarz, doradca Home Broker z Lublina.

    Nie można także zapomnieć o rosnących stopach procentowych, które przekładają się na coraz wyższe koszty kredytu oraz nowelizacji rekomendacji S. Jej najważniejsze dla kredytobiorców zapisy wejdą w życie od nowego roku. Zgodnie z nimi niezależnie od okresu, na który kredyt zostanie udzielony, do badania zdolności kredytowej bank nie będzie mógł przyjąć więcej niż 25 lat. Ponadto na obsługę kredytów walutowych będzie można przeznaczyć co najwyżej 42% osiąganego dochodu. W przypadku osób najlepiej zarabiających może to ograniczyć potencjalną kwotę kredytu o blisko połowę.
    [..]

    (przyp.SiP - by jednak przejść do nagonki...)
    MIESZKAŃ BRAKUJE, WIĘC SĄ DROGIE

    Nie można jednak zapomnieć, że strona popytowa wciąż pozostaje na rynku silna. Pomimo wzrostu poziomu stóp procentowych zdolność kredytowa przeciętnej rodziny spadła od początku roku o niecałe 3%. Obecnie trzyosobowa rodzina z dochodem 5 tys. zł netto mogłaby liczyć na trzydziestoletni kredyt hipoteczny o przeciętnej wartości 419 tys. zł. Pozytywnie nastrajać mogą też najświeższe dane GUS. Pokazały one bowiem, że fundusz wynagrodzeń rośnie. W maju br. o 3,6% wzrosło r/r zatrudnienie, a o 4,1% przeciętne wynagrodzenie. Potencjalni nabywcy mają więc teoretycznie coraz więcej pieniędzy. Taka sytuacja bardzo szybko może się przełożyć na wzrost liczby faktycznie zawieranych transakcji. Trzeba bowiem pamiętać, że w Polsce popyt na mieszkania jest w dużym stopniu niezaspokojony. Zgodnie z szacunkami Ministerstwa Infrastruktury brakuje w kraju blisko 1,5 mln mieszkań. Ten czynnik powoduje, że nie sposób spodziewać się dużej korekty na rodzimym rynku mieszkaniowym. Dla przykładu w wyniku ostatniego kryzysu popyt na nieruchomości spadł kilkukrotnie - ceny od poziomu z przełomu 2007 i 2008 roku zostały zrewidowane o około 10 - 15%.
    http://stooq.pl/n/?f=478813

    OdpowiedzUsuń
  13. "Pomimo wzrostu poziomu stóp procentowych zdolność kredytowa przeciętnej rodziny spadła od początku roku o niecałe 3%."

    To jest naważniejsza informacja w tym artykule, reszta ma zanczenie drugorzędne.

    OdpowiedzUsuń
  14. @SiP, @All

    Wracając do SGM i ogólnie ram prawnych "organizujących sprawy mieszkaniowe" co byście zaproponowali gdybyście mogli podsunąć pewne pomysły władzy? Chodzi mi o konkretne zmiany, które można za argumentować ekonomicznymi prawami.

    Np. Uważam, że częściowe regulowanie rynku najmu przez wskaźniki kosztów odtworzenia przy jednoczesnym występowaniu deficytu mieszkań i ich jakości jest z natury złe dla społeczeństwa, gdyż każdy cykl koniunktury, dostępności kredytów, naturalnie wprowadza szybki popyt bądź zastój na rynku pierwotnym. Cykl inwestycyjny w efektywnym budownictwie nie dopasowuje się obecnie do dynamiki zmian w świecie ekonomii, stąd trudno utrzymać racjonalny poziom kosztów, niestety jeżeli nieracjonalność kosztów budownictwie z małym opóźnieniem przekłada się regulacjami na poziomy kosztów najmu np. w TBS, spółdzielniach, to rynek najmu przestaje być hamulcowym racjonalności, gdyż wyznacza tylko nowe oparte koniunkturą akceptowalne poziomy cen na rynku pierwotnym.

    Tylko co w zamian można zaproponować zamiast wskaźnika kosztów odtworzenia, albo jak zmienić jego sposób budowy by nie był w korelacji z wskaźnikiem dostępności kredytów hipotecznych?

    OdpowiedzUsuń
  15. Spadają ceny używanych mieszkań
    PAP - Biznes
    29 Cze 2011, 8:33
    29.06. Warsaw (PAP) - Przyszedł dobry czas dla kupujących - w większości dużych miast spadają ceny mieszkań używanych. Na razie nieznacznie, ale eksperci przewidują, że tendencja spadkowa utrzyma się w najbliższych miesiącach - wynika z raportu portalu Oferty.net i Open Finance.

    Maj okazał się miesiącem przełomowym na wtórnym rynku mieszkaniowym. Choć zmiany stawek ofertowych były nieznaczne, to aż w 15 z 18 analizowanych przez portal Oferty.Net miast doszło do spadków cen - wynika z raportu.

    Na przykład w Gdyni ceny spadły o 2, 5 proc. (z 6379 zł za 1 mkw. w kwietniu na 6219 zł w maju), w Kielcach o 2, 2 proc. (z 4961 na 4851 zł), we Wrocławiu o 1, 5 proc. (z 6777 na 6672 zł), W Białymstoku o 1, 4 proc. (z 4725 w kwietniu na 4660 w maju). Największy spadek (o 3, 3 proc.) zanotowano w Gorzowie Wielkopolskim (z 3094 na 2993 zł).

    Mimo prawie dwuprocentowego spadku cen (z 9996 na 9805 zł) najdroższym miastem w Polsce wciąż pozostaje Sopot. Średnia stawka ofertowa w tym mieście kształtowała się w maju na poziomie 9805 za mkw. Na drugim miejscu pod względem cen plasuje się Warszawa ze średnią stawką 9082 zł za mkw. (spadek 1, 1 proc.), a na trzecim Kraków - 7519 zł za mkw. (spadek 0, 4 proc.).

    Według autorów raportu nie są to chwilowe spadki cen. "W świetle aktualnej, bardzo niepewnej sytuacji na rynkach finansowych trend spadkowy będzie się utrzymywał. Rosnąca inflacja, a wraz z nią wzrost bieżących kosztów utrzymania, studzą zapał wielu pretendentów do posiadania własnego +M+. Bijący rekordy kurs franka szwajcarskiego i dochodzące zewsząd informacje o możliwej drugiej fali kryzysu powodują, że zakup nieruchomości dla osób nawet średnio zarabiających zaczyna się jawić, jako spore ryzyko" - czytamy w raporcie.

    Eksperci przewidują, że dalsze ograniczenie popytu najpewniej spowodują zatwierdzone przez Sejm zmiany w programie "Rodzina na Swoim" oraz zaostrzenie procedur kredytowych, związane z wejściem w życie rekomendacji S. Po 1 lipca problemy z uzyskaniem kredytu na zakup mieszkania będą miały osoby, które zechcą zadłużyć się w obcych walutach. Suma wszystkich zobowiązań finansowych nie będzie mogła przekroczyć 42 proc. dochodu netto klienta. Poza tym bank, wyliczając zdolność kredytową, będzie brał pod uwagę maksymalny okres kredytowania do 25 lat.

    "Właścicielom mieszkań, którym zależy na sprzedaży, nie pozostanie nic innego, jak zachęcać klientów atrakcyjną ceną początkową - już w momencie wystawiania wyraźnie niższą od tych, jakie figurują przy podobnych ofertach obecnych na rynku od dłuższego czasu. I takie zjawisko - konkurowanie cenami ofertowymi - właśnie zaczyna przybierać na sile" - czytamy w raporcie. (PAP)
    http://stooq.pl/n/?f=479713&c=0&p=4+18+22

    OdpowiedzUsuń
  16. @Reko S i inne:
    Za kilka dni obowiązywać zaczną głównie zapisy związane z ryzykiem (jego oceną, monitorowaniem itd.). Rekomendacja narzuca na zarząd banku obowiązek przygotowania i okresowej oceny polityki w zakresie portfela kredytów hipotecznych. Banki powinny też systematycznie analizować, jak na ryzyko kredytowe wpływają zmieniające się kursy walut i stopy procentowe. Dodatkowo Komisja sugeruje, by banki przyłożyły się do monitorowania zmian zachodzących na rynku nieruchomości oraz kontrolowały wartość nieruchomości przyjmowanych jako zabezpieczenie kredytów.

    Z punktu widzenia klientów najważniejsza wydaje się być rekomendacja nr 11, która zawiera dwa kluczowe zapisy dotyczące kredytów walutowych. Mówi ona przede wszystkim o tym, że licząc zdolność kredytową klienta bank powinien zakładać, że kredyt jest zaciągany maksymalnie na 25 lat. W porównaniu do popularnego kredytu na 30 lat oznacza to spadek zdolności kredytowej klienta o około 10 procent.

    Druga istotna wskazówka z rekomendacji 11 dotyczy relacji wysokości raty do przychodów (wskaźnik DTI - ang: debts to incomes). Rekomendacja T mówi, iż łączna suma spłacanych co miesiąc rat kredytów nie powinna przekraczać 50 proc. dochodów w przypadku osób zarabiających nie więcej niż średnia krajowa i maksymalnie 65 proc. dochodów w przypadku osób o dochodach powyżej średniej (bez względu na walutę kredytu). Nowa rekomendacja S w przypadku kredytów walutowych zmniejsza ten limit do 42 procent. Uwzględniając obowiązującą wcześniej rekomendację T oznacza to spadek zdolności kredytowej o ok. 5 procent.

    Gdyby przy 42-proc. ograniczeniu wydatków uwzględnić jeszcze 25-letni okres spłaty kredytu, zdolność kredytowa zainteresowanej kredytem w walutach obcych spadłaby o ok. 15 procent. Ale na wprowadzenie 11 punktu banki mają czas do końca roku, poza tym większość banków w okresie kryzysu znacznie przykręciła kredytowy kurek i nie będzie musiała wprowadzać zmian do oferty.


    Niewykluczone jednak, że niedługo banki - stosując się do nowej rekomendacji - zaczną wymagać od klientów dodatkowych zabezpieczeń do kredytów walutowych (szczególnie tych we franku) zaciąganych w latach 2006-2008. Dziś wiele z nich ma LtV dużo wyższe niż 100 proc., czasami przekraczające nawet 150 procent. Punkt 20 (wchodzi w życie za pół roku) wyraźnie mówi o tym, że bank powinien przygotować się na sytuację zbyt wysokiego LtV i w razie czego może zażądać dodatkowego zabezpieczenia kredytu, renegocjacji warunków umowy lub utworzenia dodatkowych rezerw/odpisów. Z tych punktów tylko ten ostatni nie pogarsza sytuacji kredytobiorcy. Część klientów zadłużonych we franku mogłaby mieć problem z zapewnieniem dodatkowego zabezpieczenia, a ewentualne ubezpieczenia mogłyby mocno nadwątlić ich budżety.

    Podsumowując: z punktu widzenia potencjalnych kredytobiorców nowa rekomendacja S w niektórych przypadkach ograniczy zdolność kredytową (maksymalnie o 15 proc.). Zaszkodzić może za to osobom posiadającym kredyty sprzed kilku lat, zaciągnięte gdy frank był tani. Wszystko jednak zależy od tego, jak banki zinterpretują zapisy o potrzebie monitorowania aktualnego LtV klientów i jak zareagują na otrzymane z tych kalkulacji statystyki.


    Marcin Krasoń, Open Finance
    http://www.open.pl/news/nowa_rekomendacja_s_na_razie_bez_zmian_dla_klientow.html

    OdpowiedzUsuń
  17. Projekt w sprawie Spreadów autorstwa PO, czyli to co może przejść przez sejm.

    http://orka.sejm.gov.pl/proc6.nsf/opisy/4350.htm

    Poza tym czyżby w sierpniu nie miało być poselskich miesięcznych wakacji w sejmie?
    Marszałek ogłosił terminy posiedzeń na sierpień:
    18, 19 sierpnia 2011 r.
    30, 31 sierpnia 2011 r.

    Z Grecją teraz uszło to jest sposobność i czas na dwa terminy posiedzeń do procesowania kiełbasek wyborczych typu spread.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP