07 czerwca 2011

Wykres dnia - bankomat w US nie działa

Mój krótki komentarz do treści poniżej: Bankomat, w postaci pożyczki pod zastaw domu, NIE DZIAŁA w US.
Cytat: It's not clear how much cash withdrawn from homes during the boom was used to acquire luxuries such as expensive automobiles, and how much went to basic necessities, including tuition expenses, or renovations intended to raise a property's value. "Punch line": Home-equity loans (HEL) czyli banki amerykańskie ciągle nie przyznały się do strat Nearly three-quarters of roughly $950 billion in home-equity loans outstanding were held by commercial banks at the end of last year, according to Federal Reserve data. More than 40% of that debt is on the books of the nation's four largest banks: Wells Fargo & Co., Bank of America Corp., J.P. Morgan Chase & Co., and Citigroup Inc. Requiring big writedowns on those loans could burn through banks' capital. Ź:WSJ

36 komentarzy:

  1. Z tym nie przyznaniem się do strat jest podobnie w EU. Wszystko przez ekspresowo zmieniony MSR dotyczący kwalifikowania aktywów. Został de facto zmieniony w około tydzień od zapoczątkowania procesu. Normalnie zmiana MSR-u lub wyprodukowanie nowego trwa latami!
    To była operacja zalegalizowanej kreatywnej księgowości na skalę jakiej świat nie widział. Problem polega na tym, że te straty są realne w związku z tym, że te nieruchomości nie odzyskają w najbliższych latach swojej wartości, a ludzie nie spłacą kredytów. To właśnie dlatego musi być Katharsis i bardzo bolesny czas dla posiadaczy akcji...

    OdpowiedzUsuń
  2. I co z tego że nie spłacą? Chodzi mi o to że skoro banki mogą kreować dług w nieskońćzoność, skoro państwo im w tym pomaga - to może nigdy nie będzie żadnych konsekwencji poza transferem kurczącego się bogactwa od sektora realnego do sektora bankowego? Może tu nie ma żadnego zagrożenia dla banków tylko powolna dominacja przez sektor finansowy gospodarki?

    Samo dofinansowanie banków to jest włąściwie rezygnacja z całego systemu, w którym sektor finansowy za coś odpowiadał. Już nie odpowiada i nie będzie nigdy odpowiadał, skończyło się, jedyna konsekwencja jest taka że bank może pożyczać pieniądze, może ściągać od pożyczonych pieniędzy odsetki, a jeśli nie otrzyma tych pieniędzy w ramach zwrotu to dostanie je w formie świeżutko wydrukowanego dofinansowania. To nie zwiastuje krachu, to zwiastuje tylko wzmożony transfer bogactwa ze sfery realnej do sfery fikcyjnego wytwórstwa. Wiec także nie będzie żadnego krachu - będzie wzrastająca bieda, napędzana kończącymi się możliwościami wzrostu gospodarki realnej (osiągamy limity - Ziemia i ilość dóbr, surowców itp. jest ograniczona).

    Zawsze mnie to zastanawiało u ekonomistów. Obecny kryzys nie jest spowodowany błędami w ekonomii, błędami Busha czy kogokolwiek innego. To nie Bernanke zawiódł czy Kynes - to cały system był oparty na błędnych założeniach. Po prostu - żyliśmy w piramidzie finansowej stworzonej przez kapitalizm, w której jesteśmy uzależnieni od tanich źródeł energii, i zakładamy że wzrost jest możliwy gdyż jest nieograniczona dostępna ilość surowców i powierzchni (świetnie to widać po tym jak wygląda podejście do emerytur - gdzie politycy mówią że demografia wszystkiemu winna). Tak nie jest, ilość zasobów jest ograniczona, wzrost jakości życia jest niemożliwy, kapitalizm w tej sytuacji zaczyna być grą o sumie zerowej - jeśli ktoś ma mieć lepiej to komuś musi być gorzej.

    To co my tutaj obserwujemy także na tym blogu to proces zwijania się wielkiej bańki gospodarczej - gospodarka nie jest w stanie rosnąć w nieskończoność, osiągamy właśnie limit prostych rozwiązań.

    OdpowiedzUsuń
  3. @ Vesemir
    Mylisz się. Gospodarka nie jest grą o sumie 0. To praca ludzka i innowacyjność pcha nas od kilku tysiącleci w stronę coraz lepszego poziomu życia i bogactwa. To że Ty nie dostrzegasz kierunku dalszego rozwoju nie znaczy, że go nie ma. Potrzeby ludzkie są nieograniczone.
    To co nas otacza nie ma nic wspólnego ze zdrowym kapitalizmem - poczytaj troszkę ekonomii austriackiej - zrozumiesz. Błędy popełnione przez rządzących tym światem są wielkie i kumulują się systematycznie do wielkiego KA-BUM. Wiem jedno - jak nastąpi to mamy powtórkę z wielkiego kryzysu z poprzedniego stulecia. A S&P wyląduje na 400 jak mówił ten amerykanin :)

    OdpowiedzUsuń
  4. @vesemir

    "Nie bylo spowodowane bledami Busha"

    Hmmm-to tylko w polowie prawda-obejrzyj sobie wykresy w ponizszym linku(szczegolnie drugi z nich).

    http://tiny.pl/hf51j

    Ograniczenia systemowe czy surowcowe OCZYWISCIE istnieja(tu zgoda)ale to tylko jedna strona medalu-druga jest glupota czy tez niekompetencja lub chciwosc(jak kto woli)co niektorych grup spolecznych(a ktorych to dosc jasno widac z tego KOMU Bush tak ostro obnizal podatki).

    OdpowiedzUsuń
  5. Ok, spróbujmy to podsumować.
    Wzrost jest w populacji możliwy gdy mamy dostęp do dóbr które ten wzrost podtrzymują. Gospodarka/ekonomia jest od tego aby efektywnie te potrzeby zaspokajać.

    Pierwotnie ekonomia opierała się na różnych paradygmatach - chodziło o to aby zapewnić odpowiednią ilość pożywienia i dóbr pozwalających utrzymać populację przy życiu a jeśli był ich nadmiar - wzrostu.

    Zbliżamy się do punktu w którym ten temat pojawia się na nowo. Utrzymanie emerytów, zapewnienie ludziom pracy (szczególnie młodym), utrzymanie efektywności rolnictwa etc. to są zadania na ten moment.

    To co się dzieje wynika z tego że do tej pory bazowaliśmy na modelu ekspansji (zawsze będzie dość ziemi/surowców/żywności). W momencie gdy do standardu zachodniego życia aspiruje tak ogromna liczba ludności - ceny muszą rosnąć, i okazuje się że takigo standardu nie jesteśmy w stanie zapewnić wszystkim.

    Surowce znajdują się w krajach, które mają niższy standard życia. Im bardziej będą one same sobie w stanie zapewnić wytwórczość zaspokajającą ich potrzeby, tym mniej potrzebują państw wysokorozwiniętych. Im bardziej posuwa się ten proces do przodu tym bardziej dochodzi do strat w bilansie handlowym - państwa rozwinięte tracą stopniowo swoją uprzywilejowaną pozycję w gospodarce globalnej i przestają z niej wyciągać tak wielkie korzyści. Zaczynają pojawiać się nowe ośrodki wpływu, których dynamika wynika z tego że mogą sobie pozwolić na niższy standard życia, a jednocześnie nawet ten niższy standard to dla nich postęp akceptowalny dla społeczęństwa. W sytuacji coraz mocniejszej konkurencji kraje rozwinięte nie dają sobie z tym rady, nie chcą lub nie potrafią obniżyć swojej konsumpcji. Zaczyna się więc pojawiać wewnętrzna w nich presja na to, aby wszelkimi możliwymi środkami tego uniknąć.

    Stąd wszelkie operacje które mają opóźnić obniżenie standardu życia w krajach rozwiniętych. Po prostu to się nie mieści nikomu w głowie - że trzeba biedniej, skromniej, że szał konsumpcji przestaje być możliwy.

    Ale to nie wynika tylko z zadłużania się. Wychodzono przez wiele lat z założenia że zadłużanie się jest uzasadnione jako sposób na inwestowanie w bardziej dynamiczny rozwoj. Jego dynamika była na tyle duża że było to uzasadnione. W sytuacji gdy kończy się przestrzeń dla dynamicznego rozwoju i nie da się spłacać długu z korzyści z ekspansji - okazuje się że zaczynamy zjeżdżać po równi pochyłej i okazuje się że musimy zamiast nakręcać gospodarkę jeszcze bardziej - ograniczać konsumpcję. A my co robimy? Próbujemy ją jeszcze bardziej nakręcać.

    W tym sensie przemofree ja nie mówię że nie masz racji, ja to sobie wpisuję w jeszcze szerszy kontekst. Taki - nieekonomiczny. Choć większość z tych rzeczy któe się dzieją w ekonomii ma dla tego kolosalne znaczenie i bardzo uważnie was słucham bo czasami dowiaduję się na tym blogu rzeczy niesamowitych i dających mi zrozumienie tematu bez porównania większe niż jakieś ogólniki którymi się posługuję.

    Obserwujemy po prostu nasz schyłek. To nie jest problem tylko ekonomiczny, to problem cywilizacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  6. @ piotr 34

    Pojechałem z tym Bushem, ja po prostu chciałem go umiejscowić w pozycji aktora a nie rezysera wydarzeń, tak jak robisz to z perspektywy ekonomii. Bush jest - jakby to powiedzieć - jedynym właściwym wykwitem swoich czasów i grupy którą reprezentuje.

    Co widać choćby dlatego że Obama niczego nie zmienił, mimo że Bushem nie jest :)

    Jeśli to nie zabrzmi nazbyt ogólnie i humanistycznie ;)

    Te wykresy dziś widziałem :) Zaskoczyło mnie że obniżki podatków dla najbogatszych mają tak ogromny wpływ na deficyt USA, mam wątpliwości co do metodologii.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Vesemir
    "Twój" problem bierze się stąd, że próbujesz na siłę znaleźć jakieś paradygmaty i inne takie stwory.
    Zachęcam Cię do zapoznania się z ekonomią austriacką gdyż wówczas dowiesz się, że bogactwo bieże się z ... pracy!!!
    Nie nie wytwarzają tego bogactwa bankierzy kreując pieniądze albo ustalając, że stopa % powinna wynosić 0,26% albo 4%. To jest działanie przeciwskuteczne. Jedyną pożyteczną rolą bankierów jest ułatwienie transakcji pozyskania kapitału mającemu chęć pracować i pomysł i temu, który ma kapitał i chciałby coś z nim uczynić ale nie wie jak, no i druga rola - rola przechowywania gotówki. Cała reszta to BULSHIT. Pic na wodę fotomontarz. Cała reszta tworzy tylko cykle koniunkturalne i służy grabieniu ludzi z ich wypracowanych pieniędzy.
    A praca ludzka nie zna paradygmatów i innych wynalazków. Służy natomiast zaspokojeniu potrzeb innych ludzi, które są NIESKOŃCZONE. A owoce pochodzące ze sprzedaży tej pracy służą ją wykonującemu do zaspokojenia swoich NIESKOŃCZONYCH potrzeb. Nadal zachęcam Cię do postudiowania ekonomii austriackiej.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zapomniałem dodać jeszcze rolę transferu gotówki pomiędzy uczestnikami rynku.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Vesemir

    Znam ten tok rozumowania i nawet czasami zdaza mi sie uwazac iz jest on prawdziwy.Ale mam WATPLIWOSCI-moim zdaniem blad tego rozumowania tkwi tu:

    "Surowce znajdują się w krajach, które mają niższy standard życia. Im bardziej będą one same sobie w stanie zapewnić wytwórczość zaspokajającą ich potrzeby, tym mniej potrzebują państw wysokorozwiniętych. Im bardziej posuwa się ten proces do przodu tym bardziej dochodzi do strat w bilansie handlowym - państwa rozwinięte tracą stopniowo swoją uprzywilejowaną pozycję w gospodarce globalnej i przestają z niej wyciągać tak wielkie korzyści."

    Ten caly akapit zdaje sie SUGEROWAC iz panstwa rozwijajace bogaca sie(co jest z grubsza prawda)ale panstwa rozwiniete niemalze STOJA w miejscu co w pewnym momencie ma doprowadzic do tego iz WSZYSTKIE kraje beda rozwiniete co doprowadzi do strat w wymianie handlowej.

    Moim zdaniem to bledne myslenie.

    Po pierwsze w calej historii ludzkosc ZAWSZE byly jakies kraje rozwiniete i jakies rozwijajace sie-zawsze byla wiec jakas roznica poziomow i ofert handlowych-niemal na pewno podobnie BEDZIE w przyszlosci(jedne kraje rzadzona sa lepiej a drugie gorzej,wojny,kleski zywiolowe,demografia,kultura i religia i ich wplyw na gospodarke itp).
    Po drugie nawet pomiedzy panstwami rozwinietymi moze zachodzic handel na duza skale co wynika z teorii przewagi komparatywnej(przeciez obecnie tak jest-nawet w UE najwiecej ze soba handluja chociazby takie Niemcy i Francja a nie kazdy z nich z Chinami).
    Po trzecie JAKIE surowce?-sto lat temu wazny byl wegiel,dzisiaj wazna jest ropa,za sto lat to moze byc cos zupelnie innego(cos co BYC MOZE zalega w zupelnie INNYCH miejscach).

    Ja rozumiem Twoj punkt widzenia i nawet cos w tym jest ale moim zdaniem "ratunek"(TYLKO w kwestiach gospodarczych)jest w tym o czym mowi @przemofree-w nieskonczonosci potrzeb ludzkich oraz nieskonczonosci sposobow ich zaspokojania(co wiaze sie z technologiczna tzw.ucieczka do przodu).
    Ale jak to wszystko zlozyc do kupy(tak nie ekonomicznie jak to ujales-Toynbee,Spengler itp)to rzeczywiscie widac iz mamy do czynienia ze SCHYLKIEM systemu(cywilizacji zachodniej)ale jak sadze ow schylek NIE wynika z powodow ekonomicznych-czyli to co sie dzieje w ekonomii to SKUTEK(mozliwe ze odwracalny)a nie przyczyna.Przyczyna schylku cywilizacji zachodniej jest bardziej zlozona i chyba bardziej nieuchwytna(raczej do poszukania dla humanistow wlasnie a nie ekonomistow).Pozdrawiam.

    P.S.Wszytko co powyzej napisalem bierzemy w kategorie-NAJPRAWDOPODOBNIEJ ale NIE na pewno.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ piotr34

    Ja też odczuwam, że zbliżamy się do przełomowego punktu w dziejach ludzkości (i to nie ma nic wspólnego z 2012 rokiem). Po prostu ilość wypaczeń zdrowego kapitalizmu osiąga już takie szczyty (za sprawą polityki i wpływu korporacji - głównie finansjery), że to musi pierdyknąć. Jak sądzę przed nami duży kryzys, jednakże nie zostanie on wywołany przez kapitalizm, liberalizm, czy wolny rynek. Jego przyczyny będą tam gdzie je wcześniej opisałem.

    OdpowiedzUsuń
  11. @przemofree
    Wiem o co ci chodzi, czytam blogosfere ekonomiczna już troche czasu, trudno w końcu nie dotrzeć do szkoły austriackiej, lubię jej prostotę i spójność :)Napewno muszę się zgodzić że bankierzy to raczej rola pasożytnicza w społeczeństwie, przynajmniej gdy funkcjonują w taki sposób jak obecnie.

    @piotr 34
    Jasne, fajne uwagi btw., przy czym ja mam jedno zastrzeżenie które jest przez was pomijane. Nieograniczony wzrost w ograniczonej przestrzeni jest niemożliwy, Jak masz na planecie 8 miliardów ludzi i ta liczba ciągle rośnie, a gospodarkę uzależnioną od ropy, to musi przyjść korekta, która będzie oznaczała zmniejszenie liczby populacji i dostosowanie jej liczebności do ilości zasobów które są dostępne.

    W jaki sposób do tego dojdzie?

    Oczywiście że ilość potrzeb ludzi jest nieskończona, oczywiście że ilość sposobów na ich zaspokajanie także jest nieskończona, ale te potrzeby nie są równorzędne sobie.

    Ekonomia zakłada że postęp jest wpisany w gospodarkę, ale może dlatego że jeszcze nigdy ludzkość nie stanęła przed problemem niemożności dalszej ekspansji tylko racjonalizacji użycia posiadanych zasobów. Innowacyjność jest rozwiązaniem wielu problemów, ale nie wszystkich. W sensie - nie wykarmisz (nie ma szans) zastąpić ropy naftowej w procesie produkcji jedzenia tak, aby utrzymać aktualną produkcję żywności. Chyba że zaczniemy bawić się genami.

    Zabawa polega na tym ze za każdym razem gdy podnosimy efektywność produkcji żywności, za każdym razem - wzrasta populacja. Więc zaczynamy sięgać po metody także nieodnawialne aby wykarmić populację. Populacja jeszcze bardziej rośnie. Aż w końcu dalej się nie da, wzrost jest niemożliwy, musi nastąpić korekta i mamy wtedy głód.

    A jak mamy głód skaczemy sobie do gardeł. Sama perspektywa głodu wywołuje wzrost walki o surowce.

    Ceny to dopiero początek.

    Owszem, system się zracjonalizuje jeśli mu damy czas, ale do tego czasu to może nas nie być, ewentualnie w okresie przejściowym będziemy potwornie cierpieli.

    OdpowiedzUsuń
  12. Sorry jeśli mętnie, u mnie poranek, w pracy, więc pewnie nie pojechałem najpiękniejszą polszczyzną :)

    OdpowiedzUsuń
  13. @Vasemir
    Twoje obawy nie są niczym nowym. Już w XIX wieku niejaki Thomas Malthus przewidywał, że ciągły wzrost zaludnienia spowoduje, że będziemy w końcu wszyscy żyli zawsze w nędzy na granicy fizycznego przetrwania.

    OdpowiedzUsuń
  14. @vasemir

    "Nieograniczony wzrost w ograniczonej przestrzeni jest niemożliwy"

    Nasza przestrzen nie jest ograniczona-w koncu JUZ sie mowi o elektrowniach i hotelach orbitalnych czy kopalniach i koloniach na Ksiezycu-oczywiscie to kwestia przyszlosci ale ewentualne zalamanie cywilizacji takze.

    "W sensie - nie wykarmisz (nie ma szans) zastąpić ropy naftowej w procesie produkcji jedzenia tak, aby utrzymać aktualną produkcję żywności. Chyba że zaczniemy bawić się genami."

    Geny-no sam widzisz ze jakies POTENCJALNE rozwiazenie jest.

    Ogolnie ja uwazam iz MASZ duzo racji-cywilizacja zachodnia z roznych przyczyn znajduje sie na ROZDROZU-w skrocie Peak Oil lub Technologiczna Osobliwosc(czyli inaczej mowiac nowa epoka kamienia lupanego lub Star Trek;))-ja uwazm iz mimo iz NIE bedzie latwo to jednak Star Trek;.Czy mam racje -nie wiem ale wole byc umiarkowanym optymista niz czekac na koniec swiata.

    OdpowiedzUsuń
  15. Witam,

    Może ktoś mądry napisze o tym:
    http://www.bloomberg.com/news/2011-06-07/fed-is-said-to-back-3-percentage-point-capital-surcharge-for-largest-banks.html

    Informacje wrzucił kalmani na harmonictrading. Fed chce ściągnąć płynność z rynku, SiP kiedyś pisał, że podobny manewr spowodował krach 2008 roku.

    OdpowiedzUsuń
  16. Nasmarowałem coś takiego:
    http://podtworca.blogspot.com/2011/06/kurek-zakrecony-podwojnie.html

    Trąci teorią spiskową, ale ostatnio czytam "Wojna o pieniądz" Hongbinga i nie takie numery były robione :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Oby Piotr :)

    Dedek - humanistycznie plis :) Płynność z rynku oznacza zachamowanie akcji kredytowej, tak? Czy to nie oznacza zaszkodzenie gospodarce? Po co mieliby to robić? Cały czas idą chyba w innym kierunku (nadpłynności)

    OdpowiedzUsuń
  18. Gdyby więcej pieniędzy szło na inwestycje, a nie w zasiłki to nie byłoby problemu z surowcami.

    Gdyby "drukowano" mniej pieniędzy to ceny by nie rosły.

    Gdyby Bush nie obniżył podatków (a FED stóp%) to pewnie depresję mieliby za sobą. A nie przed.

    itd itd

    OdpowiedzUsuń
  19. @Vesemir
    Nie patrz na jakie mamy "czasy" tylko na wykres. Przekonałem się, że i tak guzik wiemy co się dzieje pod powierzchnią rynku.
    Scenariusz, który przedstawił dedek musi być potwierdzony wykresami. Na razie DJ.F (kontrakty DJ) wskazują spadek - SMA45 skierowała się w dół. Nasz WIG20 jeszcze się waha, ale zdaje się, że tam też SMA45 ruszy w dół. Podobnie sygnał nam da indeks dolara.
    Lepiej się trzymać sygnałów niż jakichś scenariuszy.

    OdpowiedzUsuń
  20. Gdyby więcej pieniędzy szło na inwestycje, a nie w zasiłki to nie byłoby problemu z surowcami.

    Gdyby "drukowano" mniej pieniędzy to ceny by nie rosły.

    Gdyby Bush nie obniżył podatków (a FED stóp%) to pewnie depresję mieliby za sobą. A nie przed.

    itd itd

    OdpowiedzUsuń
  21. @dedek
    Trąci teorią spiskową, ale ostatnio czytam "Wojna o pieniądz" Hongbinga

    A ja wczoraj w nocy oglądałem program w rosyjskiej TV i tam wywalony z GSu analityk twierdził, że na przełomie 2012/2013 szykuje się "globalna wojenna zwierucha" i on rekomendował swoim klientom wyjście do połowy 2012 z akcji i obligacji, za co go wywalili. Dowcip polega na tym, ze analityk należał do czołówki tych, którym się przepowiednie, tfu scenariusze najczęściej sprawdzają;-)

    Wojna o pieniądz może zamienić się w zwykłą wojnę. Tak przynajmniej ja zrozumiałem tą wypowiedź;-)

    OdpowiedzUsuń
  22. @ spekulancik

    No widzisz, ja żeby zrozumieć co napisałeś musiałem trochę pogooglować. Jak rozumiem oznacza to sygnały sprzedaży na rynkach, czyli spadki na giełdach.

    To ja teraz zadam pytanie - na ile giełda jest jeszcze powiązana z rzeczywistymi wydarzeniami gospodarczymi? Jak się mają te sygnały do jakości życia przeciętnego amerykanina w przeciągu najbliższego pół roku?

    OdpowiedzUsuń
  23. Vesimir,

    generalnie tak, chociaż są fałszywe sygnały i kupna i sprzedaży

    Jak Ci się chce to wejdz sobie na stooq.pl tam wybierz np Wig czy Wig20 /albo cokolwiek co cie interesuje/po lewej stronie masz "analiza techniczna" kliknij na to wyświetli Ci się okno, potem lewy gorny róg drugi pasek masz dwie puste tabelki kliknij w nie i wybierz najpularnieszy RSI albo MACD, nastepnie prawy przycisk myszy i wybierasz sygnały kupna i sprzedaży - i już widzisz jak to wyglada w podstawowej formie oczywiście.

    Rzeczywiste wydarzenia w gospodarce wpływają na giełdę dobre dane, odkrycie nowej technologii, zmniejszenie bezrobocia, zwiększenie pkb powodują wzrosty, z kolei większy deficyt, mniejsze podatki, jakieś klęski żywiołowe spadki - generalnie bo rożnie to bywa.

    Za to giełda dwa razy wyprzedza realną gospodarkę raz gdy spada i wchodzi w bessę poprzedza spowolnienie w realnej gospodarce - reaguje na jej przegrzanie - oraz wchodząc w hosse, wzrosty poprzedza ożywienie gospodarki realnej.

    W skrócie, bardzo, bardzo wielkim ;)



    To ja teraz zadam pytanie - na ile giełda jest jeszcze powiązana z rzeczywistymi wydarzeniami gospodarczymi? Jak się mają te sygnały do jakości życia przeciętnego amerykanina w przeciągu najbliższego pół roku?

    OdpowiedzUsuń
  24. @Spinnaker01

    Cóż, chyba czas zacząć się rozwijać w jakimś kierunku :) Jakaś książka, źródło informacji, która wytłumaczy mi podstawy na start?

    OdpowiedzUsuń
  25. SiP-e, kolega Vesemir jest miły i sympatyczny chce się stac spekulacyjną pirannią ;) i uczyc od podstaw rzemiosła. Bywalcy bloga mogą mu udzielac praktycznych porad może to wykorzystac i użyc jako bazę do edukacyjnego działu na blogu?
    Od zera, przez podstawowe zasady, prawidłowości, formacje techniczne, transakcje, stop lossy, SL...
    Nam się przyda bo sobie przypomnimy rożne rzeczy czy też nauczymy ;) np ja kontraktów i gry na parach walutowych a w przyszłości nie trzeba by odpowiadac na takie pytania tylko po prostu odesłałoby się zainteresowanych do tematu ;)

    Vesemir - ja kiedyś dawno temu czytałem Grahama "Inteligentny Inwestor" - książka fajna nie masz co robic możesz sobie poczytac sprowadza się do tego by wybierac spółki płacące dywidendy, tanie o zdrowych fundamentach a jak nie masz pojęcia o giełdzie wybierz sobie fundusz indeksowy/dzisiaj to ETF-a wtedy ich nie było/ Wiem że jest jakaś kobyła nt. analizy technicznej, często ludzie polecają "zawód inwestor" bodajże.

    Mam nadzieję że chłopaki podrzucą jakieś tytuły bo sam bym coś przeczytał - ja jestem samouk zmuszony przez rzeczywistośc do walki o ogień ;>

    Powiem Ci tak; zastanów się czy chcesz byc bezpośrednio na giełdzie akcje/kontrakty, parach walutowcyh to chłopaki SiP, pan Witold, Marek, Dedek, Adagol - mnie to dopiero czeka ;), jak TFI to do mnie i Adagola, poza tym niedługo powinien się tutaj pojawic nowy dział na ten temat.

    No chyba że chcesz obligacje/chyba nikt się tym nie zajmuje tutaj/ albo złoto srebro wówczas polecam Hansa Klossa ;)

    http://www.ingsecurities.pl/e-learning_analiza-techniczna.xml

    Tu są w miarę dobrze opisane formacje at - wpierw sie zapoznaj z podstawowymi RGR oRGR, podwójny szczyt, kliny, trójkąty, flagi, chorągiewki na początek wystarczy te są najpowszechniejsze jak je już będziesz rozumiał i widział na wykresach to przejdziesz do bardziej skomplikowanych.

    Tam są tez podstawy trendy, podstawowe wskaźniki bez tego ani rusz, potem świece japońskie budowa i podstawowe formacje.

    A jak już Ci głowa pęknie poczytaj sobie o podstawowych zasadach bo bez nich oberwiesz, zrazisz się i będziesz pomstował na Nas ;), na grubasa, na patałachów zarzadząjących FI

    Tnij straty
    Pozwól zyskom rosnąc
    Opracuj sobie plan - bądź zdyscyplinowany i się go trzymaj
    ...
    tutaj chłopak o tym pisał jak jeszcze mu się chciało
    http://appfunds.blogspot.com/2007/10/reguy-inwestowania-zasady-giedowe.html
    http://appfunds.blogspot.com/2008/04/najwiksze-bdy-inwestora.html
    choc chyba sam będę musiał opracowac własną listę

    Na razie to tyle. Przy dobrych wiatrach powstanie niezły poradnik - od zera do bohatera tj do piranii ;>- przy złych trzeba będzie iśc krok po kroku.

    Wiesz My tu alergicznie reagujemy jak ludzie nie mają podstawowej wiedzy a domagają się wszystkiego na tacy i mają jeszcze pretensje ja np. zawsze dostaję białej gorączki i morderczych instynktów jak ktoś wyjeżdza z awanturą - bo ktoś coś powiedział jemu spada i co ma robic - ale Ty podszedłeś od dobrej strony.

    Heja

    OdpowiedzUsuń
  26. @HansKlos

    tez zaczalem czytac ksiazke 'wojna o pieniadz', czytam tez THE HOUSE OF ROTHSCHILD, tam tez jest o akcji jaka syn MAYERA z londynu zrobil na obligacjach na gieldzie w londynie,

    HANS, czy moglbys podac blizej namiary na ten film o bylym analityku z GS?? dz in advance

    OdpowiedzUsuń
  27. @Spinnaker

    Hmmm, cały dzień zastanawiam sie co odpisać :) Wiesz, dla mnie to bardziej ekscytujace niz sie Ci wydaje. Bardzo chcialbym sie w tym podszkolic. Siedze teraz w Moskwie, pracuje, mam sporo czasu aby się doszkalać :)))

    Będę wdzięczny za okazaną pomoc, przyjżę się wszystkim pozycjom które polecasz :)

    Poradnik podstaw to genialny pomysł, bo szczerze mówiąc - ja niczego przystępnego nie znalazłem. A już napewno nie komplementarnego.

    OdpowiedzUsuń
  28. Może kiedyś sam coś wniosę do tematu :)

    OdpowiedzUsuń
  29. Vesemir - nie zastanawiaj się co odpisac, czytaj, oglądaj ucz się, zadawaj pytania...co do ekscytacji to czeka Cię wiele, zwłaszcza jak będziesz na L a tu spada ;)

    Ja się przyglądałem waszej dyskusji wcześniej i nawet miałem coś napisac ale czas niekiedy deficytowy a czasem go nie ma nawet by przejrzec wszystko co się chce a co dopiero napisac.

    Ale prawda jest taka że wcześniej trzeba się wyzbyc "skrzywienia" normalnego człowieka i postrzegania życia i rzeczywistości na hm? ekonomiczno-gospodarczo-finansowy.

    Chyba każdy powinien zacząc od tego czo to jest i czym jest pieniądz. Uświadomienie sobie że papierki które trzymamy w rekach nie są naszą własnością, są tylko nośnikami wartości dla mnie np było szokiem i to zdrowym. Kolejnym rozpoczęcie postrzegania pieniądza jako długu. Skąd się biorą pieniądze jeszcze większym. Zasad jakimi się kierują banki, banki centralne, instytucje finansowe kolejny szok...przeciętny człowiek póki nie stanie po drugiej stronie na dodatek krzywego źwierciadła nie jest w stanie zrouzmiec co się dzieje i czemu świat stoi na głowie - i stąd na marginesie rozbieżności w waszej dyskusji na początku tego wpisu ;)

    No ale dobra, koniec kwękolenia jak mawia nasz umiłowany przy wódce Kim Ir MaTole

    Od tego filmiku powinien zacząc każdy kto chce miec cokolwiek wspólnego z pieniedzmi, zarabianiem, giełda, bankiem etc
    http://www.youtube.com/watch?v=Ue_lzEIVhnE

    Następnie podstawowe informacje jakie są rynki, o co wogóle caman, gdzie jesteśmy
    http://www.sciaga.pl/tekst/44795-45-rynek_finansowy

    Nikt nikomu nie będzie tłumaczył podstaw, co to akcja, co obligacja, trzeba się nauczyc samemu
    http://www.gpw.pl/instrumenty

    co to stopy%, bank centralny, etc
    http://www.nbportal.pl/pl/np/animacje/prezentacje

    nie żeby im wierzyc, bo w tych filmikach wszystko jest ładnie pięknie i cudownie ale żeby po prostu wiedziec

    W sumie w punkcie wyjścia to tyle, może coś ktoś doda? albo przyjdzie do głowy

    a jak to już za zainteresowanymi to krótka piłka trzeba sobie zadac pytanie czym się i gdzie kto chce bawic
    lokata w banku
    obligacje
    giełda
    - akcje
    - pochodne
    TFI
    waluty
    kruszce /fizyczne czy papierowe/

    bez pitolenia o "horyzoncie czasowym inwestycji" "profilu inwestora" bo to są brednie nieuków zwanych "doradcami" których ich nauczono na sprzedażowych szkoleniach żeby głupi wyraz ich twarzy zamaskowac pseudo mądrymi wypowiedziami.

    Hej

    OdpowiedzUsuń
  30. http://www.image-share.com/upload/714/175.png

    Dla mnie tutaj jest duże podobieństwo...

    OdpowiedzUsuń
  31. @Spinnaker

    Coby było jasne, grzecznie studiuję zadane tematy :) Właściwie już teraz tylko prezentacje NBP :) Świetne są, że też na to wcześniej bnie trafiłem :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Vesemir,

    Na prezentacjach NBP-u wszystko wygląda pięknie i cudowanie, gorzej w rzeczywistości. Ważne żeby poznac mechanizmy.
    Tych prezentacji trochę jest, niestety dopiero od niedawna robię sobie alfabetyczna bazę linków ;/ ale z czasem na nie trafisz - jak już będziesz trafiac na jakieś publikacje, będziesz wiedział co za chwilę napiszą i wyłapywał błędy będzie dobrze ;>
    Tutaj masz jeszcze linka do najnowszego wpisu Hansa
    http://hansklos.blogspot.com/2011/06/podstawy-ekonomii-rezerwy-walutowe-i.html
    - główne tezy dobrze opisał ;)
    Hej

    OdpowiedzUsuń
  33. @Spinaker

    a ja się z Hansem nie zgadzam, tak jak z Urbasiem. Popatrz na komentarze pod wpisem:
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/05/wykres-dnia-chfpln-nowy-rekord.html

    i w szczególności to:
    http://forum.gazeta.pl/forum/w,17007,125264580,125721792,Re_Kluczowe_kwestie.html

    Nie mam czasu tego komentować i mi się na razie nie do końca chce...

    OdpowiedzUsuń
  34. SiP,

    Tylko ze Ty opisujesz to technicznie jak to wygląda i głównie w kontekście wymiany Euro z UE a Hans jak rozumiem doktrynalnie że rezerwy finansowe NBP/Państwa są umieszczone na łajno% w np w obligacje US, czy też w domyśle nasze rezerwy złota są składowane w US a z pożytkiem dla gospodarki byłoby ich użyc albo do spłacenia długów by zaoszczędzic na kosztach ich obsługi albo użyc do kredytowania rodzimej gospodarki.

    Oczywiście to idealistyczne podejście, ale chodzi o samo założenie.

    OdpowiedzUsuń
  35. @Spin
    Tylko że te "technikalia" wykluczają wiele ich "ideowych tez" i tu jest pies pogrzebany, w tym wrzutki że eur do nbp cakowicie zwiększa podaż złotówek i niekontrolowane rozprzestrzenianie się pln na rynku. Mamy chociażby operacje NBP.....

    OdpowiedzUsuń
  36. Wlasnie walcze z ksiazka Murphyego - Analiza techniczna rynków finansowych :) Zobacztymy czy przewalczę :D

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP