25 sierpnia 2011

Inflacja a podatki czyli krótko o finansach publicznych

Jednym z tricków na pseudo obniżenie długu publicznego i ściągnięcie z rynku większej ilości podatków jest.....inflacja. Dzięki wyższej inflacji są wyższe wpływy podatkowe i bez żadnych ustaw można podwyższyć inne podatki. Np dzisiejsza wiadomość z PAP:
Wzrosną maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych Maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych wzrosną od 2012 r. o 4,2 proc. - przewiduje opublikowany w czwartek przez resort finansów projekt obwieszczenia w tej sprawie. To skutek inflacji w pierwsze połowie 2011 r. Zgodnie z ustawą o podatkach i opłatach lokalnych górne granice stawek kwotowych m.in. podatku od nieruchomości, od środków transportowych, czy opłat: np. uzdrowiskowej lub za psa, określa co roku minister finansów w obwieszczeniu. Stawki te zmieniane są co roku w stopniu odpowiadającym wskaźnikowi inflacji za pierwsze półrocze roku poprzedzającego zmianę. Zgodnie z komunikatem Głównego Urzędu Statystycznego z 13 lipca 2011 r., w pierwszej połowie tego roku inflacja wyniosła 4,2 proc. w odniesieniu do analogicznego okresu 2010 r. W związku z tym o taki sam wskaźnik wzrosną w 2012 r. maksymalne stawki podatków i opłat lokalnych. Zgodnie z projektem obwieszczenia Ministra Finansów górna granica rocznej stawki podatku od gruntów związanych z prowadzeniem działalności gospodarczej wzrośnie z obecnych 80 gr za m. kw. do 84 gr, od pozostałych gruntów z 41 gr za m.kw. do 43 gr, a od budynków mieszkalnych z 67 gr za m.kw. do 70 gr. Maksymalna stawka podatku od budynków związanych z prowadzoną działalnością gospodarczą zostanie podniesiona z 21,05 zł za m.kw. do 21,94 zł. Wskutek inflacji wzrosną także maksymalne, roczne stawki podatku od środków transportowych. Na przykład stawka podatku od ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej od 3,5 tony do 5,5 tony będzie mogła wynieść 779,68 zł (zamiast 48,25 zł obecnie), a od ciężarówek o dopuszczalnej masie całkowitej powyżej 9 ton - 1560,84 zł (obecnie jest to 1497,92 zł). Górna granica podatku od autobusów, które mają do 30 miejsc siedzących, wzrośnie z 1747,56 zł do 1820 zł, a od autobusów, które mają 30 miejsc lub więcej, wzrośnie z 2209,40 zł do 2302,20 zł.
Powstaje nawet pytanie, zresztą nie raz zadane w niektórych mediach - czy przypadkiem NBP i Rada Polityki Pieniężnej celowo nie opóźnili decyzji o podwyżce stóp by pomóc Kucharzowi Roku? RPP jest mocno upolityczniona, a spotkania JVR wraz z szefem NBP pachniały "ustawką". Dzisiejszy komunikat mocno kontrastuje z oficjalną propagandą Kucharza Roku: "Poniżej 2% podatników płaci wyższą (32%) stawkę PIT. Będziemy mogli ją obniżyć po kryzysie." - JVR na Twitterze (klik)

4 komentarze:

  1. Byłbym ostrożny z takim stwierdzeniem bo zabawa przy inflacji to broń obusieczna np. renty i emerytury są waloryzowane między innymi o inflację.

    Biorąc pod uwagę historie rozmaitych kombinacji przy inflacji widać wyraźnie, że państwu zależy przeważnie na jej zaniżeniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. @yogos

    Słuszna uwaga, tylko z tego co mi wiadomo zmieniono to niedawno? Jak wygląda obecnie waloryzacja?

    Pamiętajmy tez o tym że prawdziwa inflacja jest wyzsza niz ta oficjalna...

    OdpowiedzUsuń
  3. czy oficjalna, czy nie, to raczej nie ma znaczenia, waloryzacja i podatki sa liczone od tej samej? moze chodzi o okres wyliczania? podatki od pierwszego polrocza, a waloryzacja od pelnego roku? czyli teraz seria podwyzek stop zbijajacych inflacje i wszystko gra? to chyba jednak za proste...

    OdpowiedzUsuń
  4. shabby popełniasz błąd logiczny, to tylko rewaloryzacja rent i emerytur jet oparta o wskaźnik inflacji, natomiast podatki rosną jak chcą ;) Dodatkowo rosną podatki od nieruchomości, użytkowanie wieczyste, czynsze, opłaty za prąd, wodę, gaz i benzynę od kilku do kilkunastu procent rocznie, a co za tym idzie ceny żywności (główne wydatki w budżecie domowym). W rezultacie w portfelu mamy wydatków więcej o kilkanaście procent, natomiast przychody (renty, emerytury) wzrosną o kilka % maksymalne. Patrząc od strony budżetu państwa, ściągamy dodatkową kasę z podatków, a świadczenia rewaloryzujemy o wskaźnik inflacji (nie mylić z realną inflacją).

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP