27 września 2011

Sprawa RnS - nowy wskaźnik przeliczeniowy

Zaczynają się pojawiać decyzje poszczególnych Urzędów Wojewódzkich. Dzisiaj Wojewoda Mazowiecki opublikował dane dla Mazowsza -klik. Wskaźnik od 1 października 2011 do 31 marca 2012 wyniesie 5907 na m2. Innymi słowy nowy przelicznik dla RnS od 1 października 2011 wyniesie [5907+6963 (wskaźnik z poprzedniego okresu) ]/ 2 = 6435 pln dla rynku pierwotnego i (*0,8) wtórnego 5148 pln w Warszawie. Oznacza to spadek z poprzedniego ~7000 pln dla rynku pierwotnego.. Przy okazji przypominam, że na ogłoszony wskaźnik 5907 pln dla Warszawy wpływa: a) przeciętny koszt budowy w powiecie warszawskim 1 m2 powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych - źródło GUS ale brak publikacji wskaźnika na stronie GUS b) wartość robót wykończeniowych - stanowi około 5% 10% tego wskaźnika wg widzimisię UW c) wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych w danym województwie - źródło GUS Na tej podstawie można sądzić, iż zaraportowane koszty przez GUS to około 5000-5300 pln. EDIT: Ten sa wskaźnik dla RNS dla Województwa Mazowieckiego, z wyłączeniem m.st. Warszawy wyniósł 3636 pln dla rynku pierwotnego i 2909 dla rynku wtórnego. P.S. Ukłony dla Iwony za info.

42 komentarze:

  1. no i sprawy ida wlasciwym torem jaki popyt takie ceny i tak trzymac. Promocje sa wszedzie ale czy tak sie rzucaja na nie obywatele ? w tej materii jak sie posypalo tak sypie w dol i sypie dla mnie bomba.

    OdpowiedzUsuń
  2. @SiP,

    Masz moze dane o innych regionach ? Na stronie Dolnoslaskiego Urzedu Woj. jeszcze nie ma nowego wskaznika.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Chess jak widzisz bazuje na oficjalnych stronach UW,. jak nie ma to nie ma. bedzie niebawem.

    OdpowiedzUsuń
  4. @marek
    Nie wiem o jakim mieście rozmawiamy, ale w stolicy promocji nie widać. Szczególnie na wtórnym. Od deva to bałbym się brać takie czasy, że o jakości nie wspomnę ;) Aczkolwiek "mokry" Wilanów potaniał ostatnio nieco...

    Jestem ciekaw jak zachowają się banki w tej sytuacji? Jeżeli odetną kurek z kredytami to sporo ryzykują. Wydaje się, że aktualnie wszyscy zarabiający na nieruchomościach szukają złotego środka, czyli jaki poziom cen będzie akceptowalny dla społeczeństwa. W interesie banków jest utrzymanie cen zbliżonych do aktualnych, choćby po to, aby mieszkania jako zabezpieczenia kredytu nie traciły mocno na wartości, a zadłużona część społeczeństwa nie wyszła na ulice.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co do spadku dla Warszawy z ~7000 to grzechem byłoby nie wspomnieć, że jeszcze miesiąc temu było to 9800!
    Idzie normalne...

    OdpowiedzUsuń
  6. ka1n
    oferty to jedno a sprzedaz to drugie. Na allegro ostatnio widze licytacje od 1 zl a potem 1 dzien przed koncem zamykaja bo cena nie satysfakcjonuje. No sorry eldorado sie skonczylo , chatki sa warte tyle ile chca za nie dac a nie ile wymysl sprzedajacego zawieszony na szczycie ostatniej banii nieruchomosci sobie zada. Znajomy ostatnio chcial sprzedac od 600 a skonczyl za 410 goclaw 68 m ( 1994 blok ). Oferta wisiala pol roku i schodzil z ceny az znalazl sie napalony w kredycie a ogladajacych mial jak na lekarstwo i wybrzydzali w cenie. Rynek wtorny.

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie wszędzie jest jeden kierunek zmian

    Wielkopolska:
    http://edziennik.poznan.uw.gov.pl/ActDetails.aspx?ID=7068

    Było:
    Dla województwa wielkopolskiego, z wyłączeniem m. Poznania - 3322 zł
    Dla miasta Poznania - 5130 zł
    Jest:
    Dla województwa wielkopolskiego, z wyłączeniem m. Poznania 3513 zł
    Dla miasta Poznania 5515 zł

    OdpowiedzUsuń
  8. Wie ktoś jak to wygląda dla Wrocławia?

    OdpowiedzUsuń
  9. @Mirosław - wskaźnik dla Warszawy 5900, a dla Poznania 5500, to woła o pomstę do nieba!

    OdpowiedzUsuń
  10. Kończy się nie tylko el'Dorado dla deweloperów. To także koniec dla dilerów samochodów, producentów paliw, stali i materiałów budowlanych itd. itp..... Zbliża się re'cesja, a więc czas na długoterminowe inwestowanie w nieruchomości.
    Nie sprawdziła się PO prostu polityka "tu i teraz" szczęśliwym być, a POtem się zobaczy.... czyli model "POlaryzacyjno dyfuzyjny". Polaryzują się co prawda dochody, ale z tą dyfuzją do biedy nie wychodzi....
    Niestety wszystko co dobre szybko się kończy i jak zawsze zaczyna się szara rzeczywistość -> tzw. re'all i spłata długów za POlityków.
    P.S.
    Pamiętam "gorącą" dyskusję z zadowolonymi w 2008r "kredyciarzami". Ostrzegałęm, że będzie dużo taniej i wszystko ciagle przed nami. W nieruchomościach tak jak na giełdzie - ceny rosną, gdy jest łatwy dostęp do kredytu, do długu, a spadają, gdy brak chętnych do "umoczenia" .....

    OdpowiedzUsuń
  11. @ Tematy niepożądane przed wyborami parlamentarnymi ….
    Oj będzie się działo po wybiórach, będzie się działo. Inaczej … jeśli mało zarabiasz, to mieszkaj w slumsach bo ….. Nieudolne populistyczne rządy narobiły długów, a teraz trzeba z czegoś te długi wraz z odsetkami (lichwą) spłacić.
    @ Podatek katastralny
    http://zaprasza.net/a.php?PHPSESSID=lhssalesty&article_id=30738&PHPSESSID=lhssalesty
    Zapobiega akumulacji kapitału i jeśli jesteś biedny, to twe prawnuki też takie będą.
    Już trwają zaawansowane (POtajemne?) prace nad podatkiem katastralnym w wysokości 1% od wartości nieruchomości …..
    Podatek katastralny ma być niedokuczliwy dla obywateli? Przypomnę podobne obietnice z okresu wprowadzania VAT, który rzekomo miały płacić firmy. Skończyło się na tym, że VAT został wliczony w cenę finalnego produktu, za który płacimy my konsumenci.
    Ponoć Polska zobowiązała się w traktacie akcesyjnym do UE, że wprowadzi ten podatek do 2012 r. (to „załatwiła nam koalicja SLD/PSL – znowu ten PSL?).
    Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im „starty” nowym podatkiem.
    Potrzeby państwa po 21 latach tzw. „transformacji” na modłę neoliberałów, czyli skupione na totalnej wyprzedaży majątku, miejsc pracy są kolosalne
    „Jeśli przyjąć, że w tym roku wartość polskiego PKB wzrośnie do 1,35 bln zł i że całkowity dług publiczny przekroczy 3 bln zł, to łatwo obliczyć, że statystyczny Polak jest już zadłużony na ok. 80 tysięcy złotych, czyli na wysokość swoich dwuletnich zarobków.”
    http://biznes.onet.pl/mamy-3-000-000-000-000-zl-dlugu,18543,3319107,1,prasa-detal
    Tak było rok temu, a jak jest tu i teraz??
    Podatek ten jest planowany jako źródło nowych dochodów w celu spłacania zaciąganych przez NBP i MF zobowiązań dłużnych np. wykupu obligacji. Podatek katastralny jest podatkiem lokalnym, więc MF może sięgnąć doń pośrednio, czyli zmniejszyć subwencje dla gmin, powiatów i województw, a zrekompensować im „starty” nowym podatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  12. @ Tematy niepożądane przed wyborami parlamentarnymi ….
    @ Jak widać niżej, to jeszcze nie jest koniec. Czyli POpuliści w natarciu na Wasze kieszenie….
    Akcyza paliwowa maiła być tylko na drogi, a przecież nie jest. Od samego początku, od jej wprowadzenia tylko łata dziury w budżecie. Teraz będziecie znowu obciążani kosztami budowy dróg (??) Znowu POdatek na drogi?? A jakże. Dlatego - „Polska w budowie”? A kto buduje? „Zgoda buduje”? Ale …. „buduje” nowe POdatki. O przepraszam nie POdatki to będą tylko tzw. ….
    @ OPŁATY!
    „Olgierd Dziekoński, minister w kancelarii prezydenta, uważa, że to mieszkańcy powinni ponieść koszty budowy dróg do ich domów.”
    „ Pyt: Jakie kwoty mogłyby zasilić gminne budżety z tytułu takich opłat?
    Olgierd Dziekoński: - Na razie nie ma takich szacunków, ale byłyby one co najmniej porównywalne z obecnym podatkiem od nieruchomości. Oczywiście ich wprowadzenie nie oznaczałoby likwidacji tego podatku…… Opłata wymagała by wprowadzenia powszechnej oceny taksacyjnej wartości gruntów, co powinny się znaleźć w ustawie o gospodarowaniu nieruchomościami i jest już możliwe do zastosowania.
    Prace nad tym w ministerstwie infrastruktury też już się zaczęły. Są rejestry transakcji nieruchomościami od 10 lat prowadzone przez starostów, jako podstawa do takich ocen.”
    „Olgierd Dziekoński: - Chodzi o opłatę, nie podatek. Różnica jest taka, że opłata nie ma charakteru powszechnego i może być dostosowana do lokalnych uwarunkowań. Tym samym jej wysokość może być ustalana przez radę gminy. Ponadto podatek obowiązuje tak długo, dopóki ustawodawca uznaje, że jest potrzebny. A opłata urbanistyczna jest związana z pewną czynnością. Opłaty istnieją w wielu krajach europejskich. Z analizy wynika, że oprócz różnych podatków od nieruchomości jest też rozbudowana gama opłat urbanistycznych. One są ważne, bo ich funkcją jest wprowadzenie elementu sprawiedliwości, pewnego solidaryzmu w rozwoju urbanistycznym.
    - To musi być kilka różnych opłat ……”
    „- jeśli ktoś ma teren przeznaczony na cele użyteczności publicznej, to ma do wyboru - albo czeka, płaci tę opłatę i liczy, że ten teren zyska na wartości, albo sprzedaje go teraz, nie chcąc wydawać pieniędzy na opłaty.”
    http://biznes.interia.pl/wiadomosci/news/gminy-chca-nowych-oplat-dla-mieszkancow,1669923
    Zaczyna się kręcenie lodów znowu Waszym kosztem …. PO rządzi w 90% samorządów…..
    Konstrukcja tego podatku ma być identyczna, jak podatku katastralnego, jednakże w tym przypadku nie obowiązywałyby stawki maksymalne. Radni gminni na zebraniu podejmowaliby decyzję o jego wysokości, w oparciu o własne”widzimisię”. Przykład opłat za przedszkola wprowadzonych ostatnio przez radnych gminnych wskazuje, jakiego rzędu mogłyby być stawki tego haraczu.
    @ Wybiórcy! Trzymajcie się za kieszeń ….
    Jeszcze nie przebrzmiało echo podniesienia VATu, a już POpuliści główkują jak wyrwać do Nas kolejne pieniądze. Która partia rządzi w samorządach? Wyliczajcie PO kolei …..

    OdpowiedzUsuń
  13. ciekawe jak to wszystko wpłynie na ceny mam nadzieje ze zgodnie z planem pójdą w dół:

    Wszystko za tym przemawia:

    1. Rośnie liczba ofert wystawianych mieszkań
    tutaj fajna stronka

    http://licznikmieszkan.atspace.com/index.html

    2. Wbrew temu co piszą że po niższych cenach nie opłaca się budować, i zaprzestana budowy nowych obrazuje ten wykres i dane (dane z gus, strony podanej wyżej i oszacowania

    https://docs.google.com/spreadsheet/pub?hl=en_US&hl=en_US&key=0AsVdkN9Hl-JNdFd3eGFONTVKY3BnU1RzaGl6RXhjamc&output=html

    na razie wynika ze w 2011 do sierpnia budujemy więcej niż analogicznie w 2009 i 2010 tak samo zostało wydanych więcej pozwoleń na budowę niż w 2009 i 2010 można spodziewać się ze i tak będzie pod koniec roku.

    Jeżeli teraz mamy nadpodaż to co będzie w 2012 ?

    chyba ze się mylę ?

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie ma nadpodaży, jest po prostu rynek kupującego, a nie jakieś szaleństwo jak w latach 2006-2008.

    OdpowiedzUsuń
  15. bylo
    m. Wrocław - 5.034,00 zł
    pozostałe powiaty - 3.440,00 zł

    jest

    m. Wrocław - 4.970,00 zł
    pozostałe powiaty - 3.523,00 zł

    OdpowiedzUsuń
  16. Od października będzie nieco łatwiej o mieszkanie w "rodzinie na swoim"
    Home Broker - Biznes
    29 Wrz 2011, 12:45


    Od przyszłego tygodnia w większości miast wojewódzkich nieznacznie wzrosną limity cen mieszkań, które można kupić w stopniowo wygaszanym programie "Rodzina na swoim". Łatwiej będzie znaleźć taką nieruchomość w Bydgoszczy, Katowicach, Łodzi i Toruniu. Znacznie gorzej będzie w Warszawie.

    Zmiany wchodzące w życie od 1 października wynikać będą z cyklicznej rewizji wysokości kosztu budowy nieruchomości mieszkalnej, której dokonują wojewodowie. Na podstawie tych danych wyznaczany jest maksymalny koszt budowy lub zakupu nieruchomości w programie "Rodzina na swoim". Tylko wojewody pomorskiego nie obowiązuje wymóg opublikowania nowych wskaźników do końca września, gdyż robi to z kwartalnym przesunięciem. Dane te służą potem do obliczania wysokości limitów cen kwalifikujących do dopłaty. Home Broker sprawdził jakie zmiany wprowadzili wojewodowie.

    W MIASTACH LIMITY WZROSNĄ

    Dostępne obecnie informacje z 11 województw pokazują, że w większości przypadków można spodziewać się wzrostu limitów. W miastach wojewódzkich przeciętna zmiana wyniesie 3%. Od października łatwiej będzie znaleźć mieszkanie spełniające wymagania programu "Rodzina na swoim". Udział w ofercie rynkowej takich lokali wzrośnie z 14% do 19% na rynku pierwotnym i z 9% do 12% na rynku wtórnym - wynika z szacunków przeprowadzonych przez Home Broker dla 12 dużych stolic wojewódzkich. Wyniki w poszczególnych regionach są jednak znacznie zróżnicowane. Przypomnijmy, ze z początkiem września, weszła w życie nowelizacja ustawy regulującej udzielanie kredytów hipotecznych z dopłatą. Metodologia obliczania limitów zmieniła się w taki sposób, że dostępność mieszkań, które można kupić na taki kredyt bardzo się zmniejszyła.

    NAJWIĘKSZY WZROST W LUBLINIE, ALE CO Z TEGO

    W miastach wojewódzkich limity cenowe obliczone na podstawie dotychczas zebranych danych pokazują, że największego wzrostu limitu cen można spodziewać się w Lublinie. Zamiast dotychczasowych 3440,48 zł za m kw. na rynku pierwotnym obowiązywać będzie 3818,1 zł za metr. Na rynku wtórnym było to 2752,38 zł za m kw., a będzie 3054,48 zł za metr. Pomimo wzrostu limitów cen o 11%, dostępność mieszkań, które będzie można kupić z budżetowym dofinansowaniem zmieni się nieznacznie. Warto bowiem pamiętać że lokale używane w ostatnich 12 miesiącach sprzedawane były w Lublinie za przeciętną cenę na poziomie 4,8 tys. zł za m kw., czyli o 1,8 tys. zł więcej niż nowy limit. Znalezienie mieszkania, które będzie można kupić z pomocą dofinansowanego kredytu będzie więc nie lada wyzwaniem.

    ZNACZNA POPRAWA W BYDGOSZCZY I TORUNIU

    Powody do zadowolenia mogą mieć za to nabywcy w Toruniu i Bydgoszczy. W miastach tych nawet po ograniczeniu programu "Rodina na swoim" limity cen pozwalały na wybór z relatywnie szerokiej oferty mieszkań. Od 1 października sytuacja ta dodatkowo poprawi się. Limity cen wzrosną bowiem o 8%. Zarówno w Bydgoszczy jak i Toruniu na rynku pierwotnym będzie można wydać 5409 zł za metr zamiast obecnych 5010 złotych. Za mieszkanie używane będzie można zapłacić maksymalnie 4327,2 zł za m kw., zamiast obecnych 4008 złotych. W efekcie na rynku pierwotnym do dofinansowania kwalifikować się będą prawie wszystkie mieszkania o powierzchni do 75 m kw. W przypadku mieszkań używanych będzie to mniej więcej co drugi lokal.

    NAJWIĘKSZY SPADEK W WARSZAWIE

    OdpowiedzUsuń
  17. Oryginał tutaj:
    http://homebroker.pl/analizy_news/219

    a

    a limity cen tutaj na wszelki wypadek:
    https://picasaweb.google.com/117074489936772499671/Public#5657784863592368850

    OdpowiedzUsuń
  18. @SiP za HB

    ...Lublin, mediana płac ~2800brutto, najbiedniejszy region w Polsce...i największe podniesienie limitu dopłat w kraju - z punktu widzenia developerów, banków, pośredników/sprzedawców - najbiedniejszy region, dopłaćmy ludziom więcej, to będzie ich 'bardziej stać'; ale jak wszyscy wiemy "dopłaćmy ludziom więcej" to stymulowanie wyspekulowanych cen i dopłata do marż, odsetek, prowizji od przeszacowanych mieszkań...śmiech na sali (przez łzy)

    Ostatnio czytałem artykuł, niestety nie mogę znaleźć linka, a wypowiadał się jeden z lubelskich developerów, na temat nowych limitów RnS (wtedy jeszcze ~3450zł/m2) i stwierdził mniej więcej, że "za mało, my (czyli developerzy z Lublina)" [UWAGA]: "lobbujemy :-D, w kwestii jak najwyższych dopłat do 1m2...i dlatego jest taka mała dopłata (i duży spadek z ówczesnego pułapu ~4800zł/m2), bo nikt (czyli Rząd) nie wie jakie wielkie koszty ponosi lubelski developer/spółdzielnia budując blok mieszkalny"

    Cóż, ja wiem, z branży, jakie koszty ponosi - wyprodukowanie 1m2 mieszkania w dobrym standardzie w Lublinie to ~2500zł/m2 (blok "prostokąt" ewentualnie "L'ka" 6-7 kondygnacji naziemnych + parking podziemny, 3-5klatek schodowych) - w tej cenie jest już wliczony zysk generalnego wykonawcy; do tego dochodzi: działka (w zdecydowanej większości buduje się na obrzeżach Lublina "idąc coraz dalej w pole"), projekt, przyłącza/infrastruktura.
    Generalny wykonawca bierze kilka budynków i zatrudnia podwykonawców, którzy do rozliczenia budują za jeszcze mniejszą kwotę za 1m2 i też wliczają w to swój zysk.

    Developer/spółdzielnia może swobodnie zmieścić się w kwocie ostatecznej ok.3500zł/m2 za mieszkanie w dobrej lokalizacji w dobrym standardzie, z 15-20% zyskiem. Podniesienie limitu dopłat, o kilkaset złotych to jedynie dopłata do marż, odsetek, prowizji + dalsze drenowanie budżetu - nic poza tym!

    Mocno ubolewam, że akurat Lublin został dotknięty, taką największą "niedźwiedzią przysługą"

    na koniec - czarna komedia p.Oppenheim'a:

    http://biznes.interia.pl/finanse-osobiste/news/rewolucyjne-zmiany-w-rodzinie-na-swoim,1700370,4141

    OdpowiedzUsuń
  19. Cos nie gra w danych HB:

    na stronie dolnoslaskiego urzedu wojewodzkiego:

    http://www.duw.pl/Oddzial,Infrastruktury,Technicznej,,492.html

    jest dokument doc mowiacy jednoznacznie iz wskaznik przeliczeniowy dla miasta wrocalwia spadl o ok 60 zl. dane z 26 wrzesnia 2011.

    bylo
    m. Wrocław - 5.034,00 zł
    pozostałe powiaty - 3.440,00 zł
    jest
    m. Wrocław - 4.970,00 zł
    pozostałe powiaty - 3.523,00 zł

    dla wtornego:
    m. Wrocław - 3.976,00 zł
    pozostałe powiaty - 2.818,40 zł

    OdpowiedzUsuń
  20. Rozumiem gdzie popelnilem blad. wskaznik sie zmniejszyl ale nie wzialem pod uwage iz koncowy limit ceny to srednia z 2 ostatnich wskazan wojewody. takze dla m wroclawia powinnismy dostac limit
    5002 zl (pierwotny) i 4001.6 (wtorny)

    OdpowiedzUsuń
  21. Rodzina na swoim za dużo niższą cenę
    Mieszkania tanieją. To efekt zmniejszenia limitów dopłat do kredytów "Rodzina na swoim".
    Takiego zastoju na rynku nieruchomości nie pamiętają najstarsi agenci. Od 1 września, czyli od dnia, gdy weszły w życie nowe zasady „Rodziny na swoim”, rynek wtórny praktycznie zamarł. Ceny spadają. I będą spadać.

    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/551775,rodzina_na_swoim_za_duzo_nizsza_cene.html

    OdpowiedzUsuń
  22. RNS powoli wygasa - dzieki szumowi ktory powstal.. wiec brawo..
    Niestety PO jest nadal przy wladzy wiec zapowiada sie cos nowego:
    http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/558041,nie_ma_kredytow_nie_bedzie_mieszkan_i_deweloperow.html

    OdpowiedzUsuń
  23. Pojawiły się pierwsze dane liczbowe RNS by BGK po nowelizacji ustawy.

    http://www.bgk.com.pl/program-rodzina-na-swoim/dane-liczbowe-programu-rns

    Patrząc na dane z 3Q nie wygląda to na zastój.
    Porównując 1 półrocze z 3Q wychodzi, że:
    liczba kredytów per day wzrosła o 3,17%
    wartość kredytów per day wzrosła o 4,69%

    Dalej widać trend wzrostu wykorzystywania kredytu RNS do budownictwa jednorodzinnego.

    OdpowiedzUsuń
  24. Jakby ktoś rozgryzł czym są liczby w zestawieniach regionalnych BGK przy 2011 (III*** i III****).
    Byłbym wdzięczny;)

    Rozumiałbym, że obok podsumowań 3Q mamy extra kredyty sprzed wejścia lub po wejściu w życie ustawy, rozumiałbym nawet dlaczego średnia nie jest poniżej limitów (bo patrzą po datach podpisania umów, a nie złożeń wniosków), ale dalej liczby nie pasują na nic, chyba że, im coś nie wyszło, podobnie zresztą jak czasami z głównymi wykresami, które często miały błędne dane.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ok, już wiem;) to są dane w rozbiciu na przed i po wejściu w życie ustawy (tylko tak mylnie wyrównane), a więc dane całościowe za 3Q trzeba sobie podsumować samemu z tego rozbicia.

    Wg tych danych można dość dobrze zauważyć, że to wcale nie jest Game Over Rns, przykład z woj. śl. :Lipiec i Sierpień (bez ostatniego dnia) to: 785 kredytów, a sam wrzesień + 1 dzień to: 525 kredytów.

    Czy można to wytłumaczyć tylko sezonowością poszczególnych miesięcy?

    Raczej w danych na wrzesień jest "górka" ostatnich wykorzystujących stare warunki, przy czym oni weszli do zestawienia za wrzesień, gdyż umowę podpisywali umowę kredytową w wrześniu na warunkach wniosku złożonego w sierpniu. Wówczas te rozbicie jest z lekka bezwartościowe i musimy na sensowe dane czekać do końca stycznia 2012r.

    OdpowiedzUsuń
  26. @Mirosław
    Nowy wskaźnik RnS obowiązuje od końca września zatem dane za trzeci kwartał są mało ważne. Zobaczymy jak bedzie wyglądał 4 2011 i 1 2012.
    hej

    OdpowiedzUsuń
  27. @SiP

    Nowelizacja ustawy zmieniła limity z dnia na dzień (liczy się moment złożenia wniosku kredytowego) bez oczekiwania na nowe wyznaczenie wskaźników dlatego tak musieli rozbić III kwartał.
    Choć jak patrzę, że jednak dość znacznie zbliżyły się średnie ceny m2 kredytowanych mieszkań na rynku wtórnym do nowych limitów, a to pokazuje dwie możliwości. Albo ceny spadły o kolejne 5%, albo kredyty RnS mają się ilościowo całkiem dobrze nawet po obniżce limitów (minimum 60% poprzedniej sprzedaży). Trzeba zwrócić uwagę, że ostatnio stopa referencyjna mocno poszła w górę, dlatego dopłaty tak dobrze (w porównaniu do walutowych) wyglądają przy wyliczaniu pierwszej raty, a na to głównie patrzą klienci.
    Dlatego w 2012 roku jakiekolwiek opracowanie dot. cen będzie mało miarodajne, ale może doprowadzić zmiany wycen porównawczych rzeczoznawców, a wówczas może zacząć się problem banków w postaci balansu między zabezpieczeniem, a kwota zadłużenia.

    OdpowiedzUsuń
  28. @miroslaw

    nie zgadzam sie. nowe limity rns obowiazywaly kilka dni w 3kw 2011. dopiero od nowelizacji i podpisania jej przez prezydenta. kazdy wniosek zlozony przed podpisem prezydenta byl rozpatrywany na starych zasadach.

    OdpowiedzUsuń
  29. Nowelizacja weszła w życie 14 dni od opublikowania w D.U. więc nowe przeliczniki wskaźników odtworzeniowych (limity) obowiązywały od 31 sierpnia. Cały wrzesień jest już na niższych limitach.

    OdpowiedzUsuń
  30. @Mirosław

    Zgadza się, mój błąd zatem:
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/08/sprawa-rns-prezydent-rp-podpisa.html

    "16 sierpnia w dzienniku ustaw pokawila sie nowelizacja rns
    dokumenty.rcl.gov.pl/items13420"

    +14 to daje 30 sierpnia zatem masz 100% racji. Od 31 sierpnia czy 1 września obowiązywały nowe stawki.

    Historia jest jednak taka, że wiele wniosków było złożonych przed czasem a zatem obowiązywały stare dane. Proponuję poczekać na dane za Q4 2011 dla pełnej przejrzystości.

    hej

    OdpowiedzUsuń
  31. Czytał ktoś z czytelników Raport Amron-u w wersji rozszerzonej?

    http://www.amron.pl/Pages/Content/Details.aspx?a=37

    Czym się różni od wersji podstawowej?

    Raz kupiłem u nich raport lokalny i trochę się zawiodłem jakością tej pracy. Mając dane z 95% transakcji można znacznie więcej zrobić.

    OdpowiedzUsuń
  32. O co chodzi?

    http://gospodarka.gazeta.pl/gospodarka/1,33181,10793125,_Zycie_Warszawy___Smierc__Rodziny_na_swoim_.html

    "Zapowiadane w nowym roku dalsze obniżenie ceny metra kwadratowego mieszkań, na które można będzie wziąć kredyt w tym programie, spowoduje znacznie zmniejszenie liczby lokali w programie, a nawet - jak mówią cytowani przez gazetę analitycy - doprowadzi do tego, że kredyt stanie się martwy. Tak się dzieje np. w Krakowie"

    Możliwości zmiany limitu dopłat w ramach RnS, są raczej dwie:
    1. Zmiany w ustawie (np. przeliczników, z obecnych 1,0 i 0,8)
    2. Zmiana wartości odtworzeniowej (developerzy -> GUS -> wojewodowie)

    Osobiście to raczej myślę, że limit przy kolejnym ogłoszeniu przez wojewodów wartości odtworzeniowej, może (mam nadzieję nieznacznie) wzrosnąć...jeżeli ktoś spyta dlaczego: bo jest inflacja wszystko drożeje itd.
    Nikt się nie przyczepi, a media ochoczo doniosą, że zwiększyła się dostępność mieszkań w ramach RnS

    Ale, "analitycy" dzisiaj prognozują, że limit zmniejszy się od nowego roku? Jacy analitycy?

    Czy to tylko znowu nagonka, na malejące limity, tym razem nie poparta żadnymi argumentami?

    OdpowiedzUsuń
  33. Śmierć „Rodziny na swoim”
    Monika Górecka-Czuryłło 10-12-2011, ostatnia aktualizacja 10-12-2011 11:38
    Po Nowym Roku będzie coraz mniej lokali w programie „Rodzina na swoim” – prognozują deweloperzy. Powód? Przy cenie 6435 zł za mkw. nie opłaca sie ich budować.
    Deweloperzy twierdzą, że cena mkw. na poziomie 6435 zł jest ceną graniczną. Już teraz liczba mieszkań, które kwalifikują się do wzięcia takiego kredytu, jest bardzo niewielka i wynosi – jak podaje Home Broker – 10,4 proc. wszystkich oferowanych na warszawskim rynku.
    – Spadek jest ogromny, bo w najlepszym okresie, na początku ub.r., sięgał nawet 70 proc. rynku pierwotnego – mówi Bartosz Turek, analityk Home Broker.
    Deweloperzy zgodnie przyznają, że teraz, aby mieć w ofercie mieszkania w programie „Rodzina na swoim", specjalnie obniżają ich ceny albo robią czasowe promocje.
    Przykład: PBM Południe obniżył cenę pięciu mieszkań w gotowej już inwestycji Osiedle Lazurowa z 7,2 tys. zł do 5,5 – 6 tys. zł. Podobnie zrobił Red Real Estate Development, który w listopadzie w ramach promocji obniżył cenę 12 mieszkań tak, aby klienci mogli skorzystać z preferencyjnego kredytu. W ciągu dwóch tygodni sprzedał dziesięć lokali.
    Są chętni, ale...

    Zainteresowanie programem jest bardzo duże. – Codziennie dostajemy kilkadziesiąt pytań w sprawie mieszkań z rządową dopłatą – przyznaje Alicja Dolińska z Dolcanu. Firma oferuje 20 takich mieszkań we Włochach oraz 90 na trzech osiedlach na Białołęce i w Rembertowie. Ponad połowa oferty J.W. Construction to mieszkania w „Rodzinie na swoim". Wszystkie na Białołęce.
    – Mieszkania w ramach „Rodzina na swoim" są już tylko na obrzeżach Warszawy: Włochy, Ursus, Białołęka. W pozostałych dzielnicach właściwie nie występują – mówi Jacek Bielecki z Polskiego Związku Firm Deweloperskich.
    W nowym roku zostanie ustalona nowa cena mkw. mieszkań, na które można będzie wziąć kredyt w ramach rządowego programu. Wylicza się ją na podstawie wskaźnika podanego przez wojewodę, który opiera się na danych GUS.
    – Podobno cena mkw. ma być obniżona nawet do 5,9 tys. zł – mówi Jarosław Jaczewski, prezes firmy EBEJOT, która buduje osiedle Skorosze na granicy Włoch i Ursusa. – Teraz jeszcze wygospodarowałem kilka mieszkań w kredycie „Rodzina na swoim". Jeśli cena mkw. spadnie, wycofam się z takiej oferty.
    Kredyt będzie martwy

    Analitycy rynku twierdzą, że obniżenie ceny mkw. mieszkania znacznie zmniejszy liczbę lokali w programie.
    – Kredyt będzie martwy –zgodnie twierdzą Jacek Bielecki z PZFD i Marcin Jańczuk z agencji nieruchomości Metrohouse. – Już teraz są takie miasta, np. Kraków, gdzie nie ma żadnej oferty w preferencyjnym kredycie.
    Zdaniem specjalistów, przy obniżonej cenie mkw. takie lokale mogą pojawiać się na peryferiach, gdzie deweloper kupił grunt po niskiej cenie, bez infrastruktury. – Na taką ofertę mogą się też zdecydować inwestorzy, którzy budują duże projekty. Wówczas łatwiej rozłożyć koszty i można pewną pulę mieszkań sprzedać po niższej cenie – mówi analityk z Home Broker.
    Ale są też analitycy bardziej optymistyczni. – Przy obecnej cenie mkw. liczba mieszkań może się nawet zwiększyć, a przy obniżonej powinna pozostać na tym samym poziomie – mówi Grzegorz Kurowski, analityk z portalu Rynekpierwotny.com. – Deweloperzy będą chcieli dostosować przynajmniej część mieszkań do programu – dodaje.
    Aby uzyskać w stolicy kredyt „Rodzina na swoim", cena mkw. mieszkania, na które go zaciągamy, nie może być na rynku pierwotnym wyższa od 6435 zł. Na wtórnym górna granica ceny mkw. wynosi 5148 zł. To preferencyjny program kredytów mieszkaniowych obowiązujący od 2006 r. W okresie pierwszych ośmiu lat spłacania kredytu dopłaty państwa wynoszą równowartość 50 proc. odsetek. Rodziny mogą nabyć mieszkanie o powierzchni do 75 mkw. Państwo dopłaca do 50 mkw. W przypadku tzw. singli mieszkanie nie może być większe niż 50 mkw., a państwo dopłaca tylko do 30 mkw. powierzchni mieszkania.

    http://www.zw.com.pl/artykul/2,650068_Smierc--Rodziny-na-swoim--.html

    OdpowiedzUsuń
  34. Mimo, że program został zmieniony parę miesięcy temu, to okazuje się, że echa zmian w RnS ciągle nie milkną. Chodzi mianowicie o zakaz wynajmu mieszkania zakupionego na kredyt z dopłatą. Ludzie piszą, że BGK ma własną interpretację nowej ustawy i osobom zainteresowanym tematem BGK odpowiada, że nowe przepisy mają zastosowanie również do kredytów udzielnych przed wejściem w życie nowelizacji. Czyli, jeśli ktoś wynajmował mieszkanie przed zmianami, to teraz nie będzie mógł wynajmować, bo straci dopłaty. Polecam komentarze dotyczące wynajmu na stronie:

    http://www.kredytpreferencyjny.com.pl/zmiany-w-programie-rodzina-na-swoim-w-2011/

    nie wiem czy ta interpretacja jest zgodna z prawem, bo oznaczałaby utratę praw nabytych, ale powiedzmy, że to już nie mój problem :) Chciałem raczej zwrócić uwagę, że patologia tego programu ujawniła się właśnie w pełnej krasie. Nagle okazuje się, że jest całkiem dużo osób, które wzięły kredyt z dopłatą, tylko po to lub również po to żeby przeznaczyć to mieszkanie... na wynajem i na dodatek mają pretensje, że już nie będą mogli kroić państwa na dopłatach.

    OdpowiedzUsuń
  35. ha, tu jest oficjalna wykładania rządowa

    http://www.transport.gov.pl/2-482be1a920074-1794893-p_1.htm

    czyli jak ktoś do tej pory wynajmował, to teraz już nie będzie mógł.

    OdpowiedzUsuń
  36. GUS narazie zdołał przetrawić skrawek ostaniego spisu:
    z 38,3 mln mieszkanców jedynie 37,2 to rezydenci. To chyba oznacza że deficyt mieszkaniowy jest znacznie przeszacowany? Może za kilka miesięcy poznamy odpowiedź. A może być jeszcze gorzej:
    "Już za pięć lat liczba ludności Polski może się skurczyć o kolejny milion, do 36,2 mln – ocenia prof. Iglicka."
    I jeszcze w mainstream'ie (na blogu SiP pisał kilka tygodni wcześniej) o oderwanych od rzeczywistości danych z GUS'u:
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Czy-Polakow-ogarnelo-zakupowe-szalenstwo-2459817.html
    cuda, cuda....

    OdpowiedzUsuń
  37. @c644
    dzięki za linki!

    zwróć uwagę że prawo nie działa wstecz i zakaz wynajmu obowiązuje od teraz, ale dla wszystkich.

    OdpowiedzUsuń
  38. @BM
    Z tym wpisem jest naprawdę ciekawie. Pamiętaj że szukając 1 mln brakujacych mieszkan patrzysz na gospod domowe.

    Zobaczymy co bedzie dalej z tym wpisem. Tego sie spodziewałem, ale dla mnie to żadna nowość. Oczekiwałem że emigracja będzie nawet większa.


    W sprawie wpisu Krzysztofa Kolany - czyta ten blog bo:
    http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/12/gus-i-statystyka-elementem-zielonej.html

    Z jednej strony można czuć się trochę kiepsko z uwagi na fakt kopiowania wpisów (w końcu nie podaje linka do mnie) ale z drugiej strony też coś to znaczy, że ktoś mnie kopiuje bo to oznacza, że wpisy są na wysokim poziomie i warto je "skopiować".

    OdpowiedzUsuń
  39. @RnS

    Dane z BGK o RnS na grudzień 2011:

    http://www.bgk.pl/program-rodzina-na-swoim/dane-liczbowe-programu-rns

    z 6 lutego 2012

    OdpowiedzUsuń
  40. Cicho wszędzie, głucho wszędzie :),

    Jakieś typy nt ewentualnych zmian, limitów dopłat na koniec tego kwartału?

    Ciekawe, czy ktoś spróbuje, majstrować przy limitach.
    Czytaj: deweloperka prześle informację, o drastycznym wzroście kosztów wytworzenia 1m2 mieszkania do GUS, wojewodowie ogłoszą co trzeba (w rezultacie podniosą od kilku do kilkunastu % poziom dopłat), a media odtrąbią, że na ostatniej prostej działania RnS, Rząd w swej łaskawości zwiększa dostępność programu, dla tysięcy młodych, pożądających "własnego" M, kredytobiorców. (w cenach życzeniowych lobby deweloperskiego, które boryka się problemem upłynnienia tysięcy blokowisk)

    Chociaż, w poważnych publikacjach, od wielu miesięcy, pojawiają się oficjalne stanowiska, że RnS, to była i wciąż jest (chociaż przy aktualnych limitach dopłat, już nie w takim stopniu jak kiedyś) dopłata do marż developerskich (przelicznik 1,4 - to było największe przegięcie), to mam obawy, żeby, na ostatnie 9m-cy działania, RnS znów nie przyczynił się, do powstrzymania, postępującej korekty-normalnienia cen mieszkań.

    OdpowiedzUsuń
  41. Nawet jeśli nastąpiłby skok kosztu odtworzeniowego to w Warszawie prawdopodobnie zostałby on całkowicie zamortyzowany uśrednieniem. Jeśli utrzyma się na dotychczasowym poziomie to limity dopłat spadną do 5900zł na pierwotnym. Przeglądając ofertę jednego mniejszego dewelopera na Woli znalazłem ciekawy mechanizm: nowa inwestycja, ceny za metr po 8100zł/metr a wśród nich, bach: mieszkanie po 6400zł/metr (pod RnS) na wstępie do negocjacji. Coś z nim nie tak? Jednak po miesiącu zobaczyłem że się sprzedało (jako jedne z nielicznych), a tu kolejne mieszkanie z oferty wskoczyło do RnS z 8100zł->6400zł/metr.

    OdpowiedzUsuń
  42. @blackmond-y

    Jak to opisują "eksperci" z emmerson

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Rodzina-na-swoim-tylko-do-konca-roku-2491074.html

    Z drugiej strony warto zaznaczyć, że od pewnego czasu pojawiają się już inwestycje deweloperskie oferujące nowe jednostki mieszkalne, które obecnie można nabyć na preferencyjnych warunkach kredytowych. Dotyczy to jednak zazwyczaj kilku wybranych lokali w danym budynku, które są traktowane przez deweloperów, jako reklama całego projektu.

    Sprzedaż, mieszkań po cenach wyznaczonych przez dzisiejsze limity dopłat, to dla deweloperki, przyzwoity zysk (określam to na podstawie mojego miasta dopłata do ~3800zł/m2), chyba, że deweloper silnie przepłacił za ziemię i faktycznie wybudował mieszkania o wyraźnie podwyższonym standardzie - ale takie mieszkania z założenia programu nie powinny kwalifikować się do dopłat.

    ...ale, jeszcze raz powtórzę, czy znów nie nastąpi, "inside job" :O), tak jak nagle limity dopłat w ramach RnS zaczęły rosnąć po 2008-2009r. (do absurdalnych poziomów 9tys zł/m2 w WWa), tak teraz, gdzie, wiele już napisano, że korekta cen mieszkań będzie/postępuje/jest nieunikniona (bo KNF i RnS), tylko nikt nie potrafi powiedzieć ile będzie trwać i jak będzie głęboka - deweloperka, znów przy pomocy RnS, poda sobie koło ratunkowe (udało się kiedyś - bezkarnie, uda się i teraz)

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP