12 września 2011

Źródło słabości złotówki czyli czego nie powiedzą Ci polscy analitycy

Zadziwia mnie z jaką łatwością popularni analitycy znajdują spekulantów jako winnych ostatniego osłabienia złotówki. Popularne są sformułowania o wrednych i parszywych spekulantach, o ostrzeniu sobie zębów na osłabienie złotówki itp.
Nie dalej jak dzisiaj pojawił się art w bankier.pl:Atak spekulacyjny na złotego czy np. wcześniej wiosną Paskudny komunikat Nomury to gra na spadki - To wyjątkowo parszywy i paskudny komunikat, który służy grze na osłabienie złotego. Niektórzy analitycy uważają, że to wina spekulantów a wredne banki inwestycyjne jak Nomura czy BarCap nawołują do ataku na złotówkę. Dla mnie znamienne już jest słownictwo - "Ci wredni spekulanci". Dlaczego spekulant jest "wredny"? Czy to jego wina, że fundamenty bądź inne uwarunkowania sprzyjają spekulacji na danym instrumencie finansowym w wybranym przez niego kierunku w danym momencie? Sama przecież spekulacja oznacza inwestowanie, jedynie w krótkoterminowym okresie. Obawiam się że wiele osób nie zdaje sobie sprawy, że bez spekulacji nie ma często tzw płynności na rynkach finansowych. Dobrym przykładem jest wprowadzony 8 sierpnia i następnie przedłużony do listopada 2011 zakaz krótkiej sprzedaży w wybranych państwach europy (klik). Czy ograniczenie krótkiej sprzedaży tj gry na spadki coś dało? Nie, gdyż notowania banków czy indeks francuskiego CAC40 jest coraz niżej. Co więcej, w wyniku braku płynności na rynku zapanowały jeszcze bardziej nerwowe ruchy a rynek jak spadał tak dalej spada. Podobnie było w US w czasie paniki 2008-2009. Powróćmy jednak do naszych baranów. Na tapetę wezmę poniższy cytat z 6 września (klik) "nadwornego tropiciela spekulantów III RP"© ;) "[...] te doniesienia mogą też świadczyć o czym innym - spekulanci szykują się do ataku na Polskę. - We wtorek agencja Bloomberg przytoczyła rozmowę z wiceministrem finansów Dominikiem Radziwiłłem, który wypowiada się na temat wyceny CDS, czyli instrumentów, dzięki którym ubezpiecza się dług. Według wiceministra wycena polskich CDS sięgnęła absurdalnych poziomów. Podczas ostatnich 20 miesięcy CDS- na polski dług zdrożały najmocniej wśród 20 krajów rozwijających się, które monitoruje Bloomberg. Ja też uważam, że to jest bardzo dziwne zachowanie, ale sygnalizuje jedno: ktoś gra przeciwko złotemu. Przypominam, że w lutym Barclays, a w kwietniu Nomura zalecały kupno CDS. Jeśli pisze o tym Bloomberg, to zwróci uwagę rekinów, co możemy zobaczyć wkrótce na rynku walutowym i na akcjach - pisze w porannym komentarzu analityk.[..] Od kiedy to należy słuchać rządzących? Czy ktoś słyszał aby np nasz Kucharz Roku mówił prawdę? Zupełnie przy okazji - ostatnio rozbawiła mnie wymiana zdań na temat interwencji walutowych. Otóż Marek Belka z NBP twierdzi, że nie ma obecnie potrzeby interwencji (Belka Sees No Need for Polish Central Bank Intervention to Support Zloty - klik), a w tym samym czasie BGK sprzedaje waluty na rynku krajowym (Polski bank interweniuje na rynku - broni kursu złotego - klik). Pewnie znowu zostanie wydany komunikat, że to nie interwencje ani obrona kursu a korzystna wymiana dewiz (patrz - Narodowy Bank Polski w godzinach południowych dokonał zakupu pewnej ilości walut obcych po korzystnym kursie). No i oczywiście w opisywanym fragmencie nie obyło się bez tych potwornych spekulantów i grze przeciwko złotemu. Przyznam szczerze, że takie rozumowanie kojarzy mi się z okresem PRL (ach Ci wredni spekulanci, to wszystko ich wina!). Takie rozumowanie i wnioskowanie może być również znamienne przy braku chęci bądź rzetelnej wiedzy na temat faktów. Zostawię jednak moje wrażenia i słownictwo, a skupię się na faktach. Zatem jakie są fakty? Pisałem już wielokrotnie o słabych ekonomicznych stronach naszego kraju (m.in. uzależnienie od finansowania z zagranicy, wysoki deficyt, również na rachunku bieżącym, przewaga importu, spadek bezpośrednich zagranicznych zagranicznych (FDI)). Opisywałem przy tym chociażby raport Nomury czy innych banków inwestycyjnych, które zalecały kupno ubezpieczenia od bankructwa Polski (CDS), bądź wskazywały na ograniczony potencjał siły PLN (HSBC) czy wręcz jego słabość (BofA ML). Nie chciałbym się powtarzać (bo szkoda czasu). Zatem dla przypomnienia mały zestaw linków z bloga, który wiele powinien wyjaśnić. Wpisy z gwiazdką są obowiązkowe. Wykres dnia - pozycjonowanie oraz atrakcyjność akcji, obligacji, "zabawy" w SEC * Kucharz Roku czuje pismo nosem czyli o spodziewanych kłopotach na polskim rynku długu Plany Ministerstwa Finansów szkodzą wiarygodności Polski * HSBC o złotym: ograniczony potencjał do umocnienia Na początku Min. Finansów, a obecnie RPP traci wiarygodność Wykres dnia - Polska nie lepsza od Węgier W ostatnim czasie pojawiły się dwa nowe krótkie raporty HSBC w sprawie walut z regionu EMEA (w tym Polski), które świetnie ukazują źródło problemu. Analitycy z HSBC wskazują, że kursy walut z regionu EMEA są nadal silnie uzależnione od płynności na rynkach finansowych. W skrócie: jeśli na rynku panuje strach oraz dochodzi wyprzedaży aktywów jak obecnie, a płynność z rynku znika to waluty tracą na wartości, a jeśli płynność przyrasta na rynku i panuje klimat sprzyjający zakupom ryzykownych aktywów (tzw risk-on) to waluty EMEA zyskują na wartości. Bank wskazuje na dwa źródła, które mogą sfinansować deficyt na rachunku obrotów bieżących (CA) i przyczynić się do umocnienia lokalnych walut:
  • wzmożone bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI od Foreign Direct Investment)
  • przepływy czysto inwestycyjne (tzw portfelowe w postaci np inwestycji w akcje czy obligacje w danym kraju)
Analitycy wskazują na praktyczny zanik bezpośrednich inwestycji zagranicznych w regionie EMEA w ostatnim czasie. W stosunku do lat poprzednich stosunek FDI/CA jest na rekordowo niskim poziomie: Zatem pierwsze źródło finansowania zanikło. Analitycy wskazują, iż właśnie napływy portfelowe, czysto inwestycyjne, a zatem łatwe do upłynnienia (!) były ostatnimi czasy znaczące i wręcz przebiły rekordy z poprzedniej hossy: Niestety tego typu inwestowanie, jak już wspomniałem, pojawia się i znika, w zależności od nastrojów inwestorów na międzynarodowych rynkach finansowych i jest uznawane jako "gorszej jakości", gdyż w każdej chwili może nastąpić odpływ kapitału zagranicznego skutkując wyprzedażą lokalnej waluty, akcji czy obligacji danego kraju. Jak zatem prezentują się poszczególne kraje z regionu EMEA na bazie wyżej wymienionych źródeł finansowania? Opisują to poniższe dwa wykresy: Widać wyraźnie, iż Polska oraz Turcja prezentują się najgorzej. Świetnie to też widać na notowaniach np. pary EURTRY (euro-lira turecka), gdzie można zaobserwować słabość waluty Tureckiej: Analitycy zauważają przy tym, iż ponad 70% środków jakie napłynęły do regionu EMEA w ramach inwestycji portfelowych zostało zaabsorbowanych przez Turcję i Polskę. Zatem waluty tych krajów są najbardziej podatne na odpływ kapitału i złe nastroje inwestorów na rynkach finansowych (ang. Regarding portfolio flows, the situation is also very different from one country to another. Poland and Turkey capture almost 70% of the portfolio flows to the region. From this perspective, the PLN (Polish zloty) and the TRY (Turkish lira) are the most vulnerable currencies if global liquidity dries up). Innymi słowy jest wręcz niemożliwe aby waluty wyżej wymienione, w tym złoty silnie nie traciły w czasie paniki jaka obecnie panuje na rynkach finansowych tj w obliczu rozpadu unii monetarnej oraz waluty euro. W ostatnim dedykowanym raporcie na temat złotówki analitycy z HSBC wskazują, iż zewnętrzne potrzeby finansowe Polski plasują nas w czołówce regionu CEE przy praktycznie zerowych bezpośrednich inwestycjach zagranicznych oraz przy bardzo wysokim deficycie: Analitycy wskazują przy tym, iż napływy inwestycyjne są obecnie na rekordowych poziomach: Wskazują również na fakt, iż pozycja inwestorów zagranicznych na rynku długu (polskich obligacji) jest również rekordowa: W poprzednim komentarzu datowanym na maj 2011, analitycy HSBC napisali, iż "nie zanosi się jednak na to, by złoty umocnił się znacząco bez istotnej podwyżki podstawowych stóp procentowych, ponieważ wysoki kurs złotego idzie w parze z pozytywną dynamiką tzw. carry trade (gra na stopach procentowych polegająca na zadłużaniu się w walutach krajów o niskich stopach i inwestowaniu w waluty państw o wysokich stopach - PAP)." To kolejny aspekt osłabiający złotego. Obecnie bowiem rynek zaczyna powoli wyceniać obniżkę stóp procentowych: Zwracam uwagę na daty na wykresie. Jeszcze 1 sierpnia 2011 rynek wyceniał kolejne podwyżki stóp procentowych zatem zmiana nastąpiła w ostatnim miesiącu. Widać zatem wyraźnie (polecam również moje poprzednie wpisy, a szczególnie te zaznaczone z gwiazdką), że osłabienie złotówki jest wręcz naturalne. Warto przy czym pamiętać kluczowe wartości EURPLN. Analitycy banku HSBC przypominają, że Ministerstwo Finansów skalkulowało budżet na 2012 r. przyjmując kurs złotego wobec euro na poziomie 3,69, ale przy kalkulacji długu na 2011 r. resort posługuje się kursem 3,75. Pisałem również poprzednio o poziomach powyżej 4.20 na EURPLN przy których możemy przekroczyć konstytucyjne 55%. Uwaga - wykonanie budżetu i ewentualne przekroczenie progu będzie liczone na koniec roku 2011 więc do tego czasu wiele się może zmienić. Jestem przekonany, że w grudniu AD2011 standardowo uaktywni się Kucharz Roku, chociażby ze swapami walutowymi by krótkoterminowo umocnić złotówkę..... W przypadku bardzo silnej wyprzedaży i ogromnej paniki na rynku, jakie środki ma Ministerstwo Finansów oraz NBP? Przede wszystkim NBP posiada ponad 100 mld USD rezerw walutowych, które może sprzedawać celem umocnienia złotówki: Poza tym w kwietniu 2011 roku Ministerstwo Finansów poinformowało, że będzie regularnie sprzedawało na krajowym rynku walutowym pieniądze z funduszy UE. Pod koniec kwietnia wiceminister finansów Dominik Radziwiłł poinformował dziennikarzy, że w II kwartale resort rozpocznie wymianę środków z UE bezpośrednio na rynku walutowym, a następnie minister finansów Jacek Rostowski przyznał, że MF rozpoczęło już wymianę środków unijnych na rynku. W tym roku środki, które mogą zostać wymienione, to maksymalnie 13-14 mld euro. Proszę zestawić w/w kwotę z CA oraz napływem inwestycji portfelowych. Na pierwszy rzut oka kwoty są dosyć zbliżone. Należy również pamiętać, iż Polska posiada tzw elastyczną linię kredytową (FCL) od MFW w kwocie około 30 mld dolarów (klik) czyli koło 92 mld PLN po dzisiejszym kursie USDPLN. Linia jak do tej pory nie została użyta, przy czym warto zaznaczyć że cała pozycja inwestorów zagranicznych w polskich papierach skarbowych wynosi ponad 150 mld złotych (klik). Dodatkowo na zupełnie czarną godzinę jest jeszcze możliwość silnego uaktywnienia BGK. Może on skupować polski dług na rynku i brać udział w aukcjach, nikogo przy tym nie informując oraz emitując listy zastawne, które w przypadku skupu przez NBP oznaczały by drukowanie pieniędzy. Bardzo szeroko pisałem o tym tutaj (klik), a poniżej umieszczam część dotyczącą "stabilizacji rynku długu"
Widzimy możliwość wykorzystania Banku Gospodarstwa Krajowego do wspierania rynku obligacji, gdyby pojawiły się na nim napięcia niezwiązane z oceną fundamentalną. BGK mógłby wówczas kupować na rynku wtórnym papiery skarbowe – stwierdził Piotr Marczak, dyrektor Departamentu Długu Publicznego w Ministerstwie Finansów w rozmowie z Reutersem. Dodał, że zachętą dla banku może być deklaracja odkupienia przez rząd kupowanych instrumentów w przyszłości. – Działania BGK byłyby bardziej odpowiednie w sytuacji „małych perturbacji” na rynku finansowym, mających źródło bardziej w psychologii rynku niż fundamentach – dodał. Dyrektor w MF zasugerował również, że interwencja państwowego banku na rynku długu może nastąpić w razie odpływu inwestorów zagranicznych, których zaangażowanie w polskie obligacje przekracza 140 mld zł. – Ze względów bezpieczeństwa musimy posiadać instrumenty ograniczające negatywne skutki na przykład wycofania się 20 procent kapitału zagranicznego, czyli około 30 miliardów złotych z rynku papierów skarbowych – wyjaśnił Piotr Marczak. W styczniu okazało się, że dzięki zmianie prawa BGK może bez zgody rządu brać udział w aukcjach długu – mimo że nie ma statutu dilera skarbowych papierów wartościowych. Wtedy przedstawiciele MF, jak i dyrektor zarządzający BGK Wojciech Kowalczyk (wcześniej diler obligacji w Banku Handlowym) zastrzegali, że nie będą to duże kwoty. Resort finansów zastrzegł, że nie będzie informować, kiedy BGK będzie skupować obligacje z rynku, jednak nałożyło na siebie obowiązek podawania, kiedy będzie ewentualnie odkupowało papiery skarbowe od BGK.
Na koniec mam proste rekomendacje dla polskich analityków i rządzących - wystarczy, że Polska gospodarka doczeka się strukturalnych reform i uniezależni się w konsekwencji od finansowania z zagranicy, a będziemy mogli zapomnieć o tych przebrzydłych spekulantach i potworach na rynkach finansowych. Świetnie widać powyższe na bazie notowań korony czeskiej (CZK). Czesi radzą sobie bowiem jak do tej pory wyśmienicie na opisywanym przez mnie podwórku. W konsekwencji notowania CZK do PLN biją kolejne rekordy: To doskonale obnaża problemy polskiej gospodarki nastawionej na import. Przypominam przy tym, iż waluta kraju importującego ma wbrew obiegowej opinii mediów naturalną tendencję do osłabiania się. Dwa ostatnie raporty HSBC poniżej:

41 komentarzy:

  1. Respect! Pięknie wyłożony temat.

    OdpowiedzUsuń
  2. łał, NBP zwiększył w ciągu 2 lat rezerwy walutowe prawie dwukrotnie. Musieli wiedzieć, co się szykuje. Tak na oko z wykresu można wyczytać, że zwała na złotówce pod koniec 2008 r. kosztowała NBP 25 mld dolarów. Jeśli historia ma się powtórzyć, to trzeba im przyznać, że teraz są na to o wiele lepiej przygotowani.

    A w grudniu BGK będzie oczywiście upłynniał te 13 mld euro, do kursu 4,23.

    Nie wydaje mi się żeby NBP tak szybko zaczął obniżać stopy, przynajmniej nie w czasie, gdy PLN się osłabia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeśli kogoś interesuje jak słaba może być tym razem złotówka, to podają w drugim raporcie, że może spaść do 4,50 EURPLN, po czym spodziewają się interwencji NBP.

    OdpowiedzUsuń
  4. @C64

    Patrzenie tylko na wielkość zmian rezerw NBP nie jest takie dokładne. Pamiętaj, że rezerwy są inwestowane. w Przypadku NBP duża część trzymana jest np w obligacjach niemieckich a ich cena jak wiemy rośnie. Skoro cena rośnie to i rosną rezerwy NBP.

    Po panice ich cena mocno spadła, a przed i w czasie rosła. Jeśli zatem znikło 25 mld dolarów, to tak naprawdę interwencja była większa bo w tym czasie wartość rezerw powinna sama z siebie rosnąć (np rosła cena obligacji).

    Niestety nie znam szczegółowej kompozycji rezerw NBP (po ile i kiedy i co kupili). Tylko wtedy można to opisać w szczegółach.

    OdpowiedzUsuń
  5. @na-plus

    Dziękuję.

    Wpis w sumie powstał głównie z powodu całkowitego niezgadzania się z jednym analitykiem w sprawie słabości złotówki. Jeśli dalej będzie twierdził że mamy atak na złotówkę itd to po prostu stwierdzę że dyskusja nie ma sensu bo będzie to dla mnie znaczyć, że konkretne fakty są zupełnie nieistotne. Liczyć się dla tego analityką będzie krasomówstwo, okrągłe słowa oraz "punkt widzenia świata".

    OdpowiedzUsuń
  6. W sumie to powinienem dopisać we wpisie, że posiadanie przez nas FCL i opłata za nią to tzw koszt za "nicnierobienie" obecnego rządu w sprawie reform.

    Koszt FCL to chyba nie więcej jak 100 mln dolarów rocznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne podsumowanie sytuacji naszej gospodarki i waluty widziane oczami analityka walutowego. A ja dodam jeszcze jeden punkt widzenia. Żeby zobaczyć jaki jest stan polskich firm i co one sobą reprezentują trzeba pojechać na jakieś duże targi w Europie i tam poszukać wystawiających się Polaków. Koniec zeszłego tygodnia spędziłem na takich targach w Mediolanie (jako kupiec-zwiedzający). Były to targi mebli, wyposażenia wnętrz, dekoracji i biżuterii. Podobno na całych targach (w 10 olbrzymich halach) wystawiało się 6 firm z Polski. Mnie udało się znaleźć 1 (słownie jedną) handlującą bursztynem i to niespecjalnie obrobionym, ale po prostu sznurami z nanizanymi kawałkami bursztynu. Porównanie z małymi firmami włoskimi czy francuskimi, które z gówna robią pachnący papier toaletowy było przerażające. Ale to tak tylko na głębokim marginesie uwag przedstawionych powyżej. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Pięknie SiP - jak zwykle czapki z głów!

    OdpowiedzUsuń
  9. @SiP
    waluta kraju importującego ma wbrew obiegowej opinii mediów naturalną tendencję do osłabiania się

    No i tutaj powinien pojawić się w NBP spec, który wyliczyłby dla rządu walutowy punkt równowagi, czyli taki, przy którym import i eksport się równoważą. Nie jest to w każdym bądź razie poziom 3.75 za euro,-) zwłaszcza, że nasz bilans ujemny dotyczy głównie importu surowcowo-energetycznego i "badziewiełek" z Chin. Przez 20 lat mieliśmy ujemny bilans handlowy, to teraz trzeba by było przez następne 20 lat mieć dodatni bilans handlowy, a to się samo z siebie nie zrobi.

    Recepta na stabilizację złotego jest dość prosta, ale wymaga nie PRu a rzeczywistej pracy rządu i odtworzenia bazy przemysłowej w Polsce, czyli re-industrializacji. Z kolei ujemny bilans handlowy surowców i nośników energii wymaga od rządu postawienia na krajowe wydobycie i przetwórstwo. No ale tutaj podpadamy Francuzom, którzy chcą nam opchnąć kilka elektrowni atomowych, Ruskim, którzy chcą nam opychać gaz i ropę i jeszcze kilku państwom, którzy chcieliby zarabiać na ograniczeniach w emisji CO2 i certyfikatach. Tymczasem Polska powinna iść w kierunku geotermii, biomasy i wiatraków oraz intensywnie wspierać czystą energetykę węglową i przerób węgla. Ale jak to ma robić ekipa, która walczy z odwiertami Rydzyka i za swój cel stawia likwidację kopalń? Dlatego czeka nas rosnąca inflacja i narastające osłabianie złotego. Realnej gospodarki nie da się zakrzyczeć prezentacją o zielonej wyspie.-)

    OdpowiedzUsuń
  10. "Przypominam przy tym, iż waluta kraju importującego ma wbrew obiegowej opinii mediów naturalną tendencję do osłabiania się" mógłbyś to po krótce wytłumaczyc?

    OdpowiedzUsuń
  11. @hans klos
    Co masz na myśli pisząc "czysta energetyka węglowa" ?
    Dodam od siebie ze o ile z odsiarczaniem spalin już nie ma problemów bo często elektrownie mają po tym procesie gips to o tyle nie ma w kraju technologii do unieszkodliwiania NOx - (wszelkich tlenków azotu).
    Na zachodzie mają ale sie okazuje że wtedy budynek elektrowni wygląda jak przybudówka do budynku gdzie jest instalacja do wylapywania NOx ze spalin (wg słów projektanta z którym kiedys rozmawialem w biurze).
    Co do biomasy to jest problem bo nie ma dużych jej ilości ( chyba że ktos uznaje ze ekologiczne jest wyciecie drzew porobanie ich na wióry i puszczenie tego kominem, jak to sie dzis czesto robi w elektrowniach). Ponadto jesli chodzi o wióry z tartaków to to ma jeszcze inną stronę medalu- mianowicie rozkłada na łopatki..... przemysł meblarski- pierwsza była Elektrownia Połaniec która weszła na rynek tych odpadów z tartaków i podniosła tak ceny że firmy produkujące płyty dla przemysłu meblarskiego zaczęły kwiczeć.
    Geotermia i wiatraki też mają swoje ograniczenia- taką drogą poszły Czechy i się okazuje że mają bardzo niestabilny system energetyczny i tak muszą utrzymywać w ruchu elektrownie węglowe aby się system nie wysypywał.

    OdpowiedzUsuń
  12. @kazik

    "Przypominam przy tym, iż waluta kraju importującego ma wbrew obiegowej opinii mediów naturalną tendencję do osłabiania się" mógłbyś to po krótce wytłumaczyc?

    pierwsze wytłumaczenie które przychodzi mi do głowy jest takie, że jak chcesz coś zaimportować, to potrzebujesz najpierw kupić walutę (chyba że jesteś USA i twoja waluta jest światową walutą rozliczeniową) żeby zapłacić zagranicznemu producentowi za towar. Jak masz deficyt w handlu zagranicznym, to więcej waluty kupujesz, niż sprzedajesz, więc twoja waluta się osłabia (jest więcej chętnych na jej sprzedaż niż kupno).

    A teraz następna część obiegowej teorii, o tym że słaba waluta wzmacnia eksport, zmniejsza więc deficyt w handlu zagranicznym. Znalazłem ciekawy artykuł o zależności siły złotówki i wysokości naszego deficytu w handlu zagranicznym, który przeczy tej teorii:

    http://wiadomosci.onet.pl/waszymzdaniem/59852,mit_slabej_waluty_czesc_2,1,artykul.html

    OdpowiedzUsuń
  13. @hans

    W sprawie energetyki to dzisiaj był art:
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/532093,716289-Zalety-energetyki-wiatrowej.html

    Wynika z tego że będzie lepiej:)
    "Zmienia się też polityka energetyczna państwa (PEP). Obowiązujący do tego roku dokument zakładał, że w 2020 r. produkcja energii elektrycznej brutto z odnawialnych źródeł będzie wynosić ok. 31 TWh, co miało stanowić 18,4 proc. produkcji całkowitej, a w 2030 r. – 39,5 TWh (ok. 18,2 proc.). W tegorocznej aktualizacji PEP zakłada się spadek udziału zielonej energii w strukturze wytwarzania energii elektrycznej do 17 proc. Ma to być konsekwencja planów rozwoju energetyki jądrowej."

    tj prawie 1/5 energii z wiatraków. Co do biomasy to zgadzam się z kolegą ołówek5 (branża meblarska...) do tego w sprawie słonecznej - kilka razy za droga. Zostaje zatem jądrowa i ja za nia jestem. Może chociaż w 2020 będzie pierwsza u nas. Chciałbym ich więcej - u nas nie ma trzęsień ziemi ani tsunami....

    Nie wiem jak w 2020 po uruchomieniu energetyki będzie podział na źródło energetyki w PL. Wydaje się że będzie lepiej.

    W sprawie importu eksportu to polecam oficjalny dokument
    http://www.mg.gov.pl/node/8437

    Raport o stanie handlu zagranicznego

    http://www.mg.gov.pl/files/upload/8437/ROHZ20100830%20na%20strone.pdf

    polecam szczególnie wykres 15 strona 55 oraz następnie cały rozdział 7.2 gdzie opisano wpływ importu surowców (ropa gaz) na import. W rekordowym roku 2008 (ceny....) było to razem ponad 13 mld EUR przy czym cały import to okolo 107 mld EUR zatem energetyka to 12% naszego importu. Jak dla mnie mało chociaż CA mniej więcaj latał około 15 mld eur...

    sprawdz jeszcze to:
    http://www.mg.gov.pl/files/upload/8437/ObrotytowarowezzagranicawIkw2011.pdf

    i tabele 3 do 6 na końcu papieru. Daje pogląd na nasz import. Jest trochę inaczej niż wg obiegowej opinii.

    OdpowiedzUsuń
  14. @c64
    pisaliśmy w tym samym czasie.

    Rzuć okiem na zlinkowane papiery ze stron MG i sam sprawdź tą obiegową opinię.

    W sprawie wytłumaczenia dla Kazik, to jak najbardziej ok.

    OdpowiedzUsuń
  15. @ c64
    dzięki za odpowiedz!
    no właśnie ja to znam w innej wersji (to chyba taki problem z serii co było pierwsze kura czy jajko?), że nie jest tak, że najpierw jest decyzja - importuje, więc zwiększa się podaż mojej waluty, tylko że najpierw jest napływ FDI lub inwestycji portfolio (czyli zwiększa się podaż obcej waluty na rynku walutowym) i dopiero później jest decyzja że importuje. I szczerze mówiąc ta tradycyjna wersja troche bardziej mnie przekonuje, bo wydaje mi się, że to umacniająca się waluta mojego kraju sprawia, że zakupy za granica są tańsze – więc importuje.
    Także rozsadniejszym dla mnie jest wytlumaczeniem, ze najpierw jest naplyw kapitalu z zagranicy, rośnie podaż obcej waluty, wzrasta wartość PLN w stosunku do EURO i to jest dla mnie bodziec aby importowac, i zwiększa się deficyt w bilansie handlowym.

    OdpowiedzUsuń
  16. @hans & @olowek5
    Elektrownie wiatrowych i geotermii nie są idealnym rozwiązaniem moim zdaniem. Po pierwsze ich uruchomienie jest uzależnione od dopłat rządowych, czy to w formie zielonych certyfikatów, ulg inwestycyjnych, preferencyjnych kredytów czy dopłat do energii produkowanej przez takie elektrownie.
    W Czechach postawiono na elektrownie słoneczne, mimo że liczba dni słonecznych jest niższa niż na południu Europy. Bodźcem do inwestycji okazała się ustawa regulująca ceny zakupu energi od elektrowni słonecznych. Więcej w artykule: http://www.rp.pl/artykul/456346.html
    również w Danii, kraju który postawił na elektrownie wiatrowe są problemy z nadmiarem/niedoborem energii. W tym celu powstał most energetyczny z Norwegią i Szwecją który pozwala na równoważenie zapotrzebowania energii. W przypadku obu źródeł prądu wymagane jest zachowanie w gotowości źródeł energii które pozwolą na uzupełnienie braków w sieci. Sprawdzają się tu elektrownie wodne (szczytowo pompowe, takie jak ma Norwegia lub elektrownie konwencjonalne na węgiel i gaz).
    Elektrownie wiatrowe i słoneczne nie wyeliminują konwencjonalnych źródeł energii, dodatkowo podnoszą koszty całego systemu energetycznego przez konieczność utrzymywania konwencjonalnych elektrowni w gotowości.
    @kazik
    Co do Twojego pytania należy wprowadzić pewne założenia, bez których nie jednoznacznej odpowiedzi. Jeśli mówimy o sytuacji w której między gospodarkami jest tylko wymiana handlowa i jest to jedyne źródło walut w naszym kraju, odpowiedź jest – to zależy, więcej: http://en.wikipedia.org/wiki/Trade_balance#Conditions_where_trade_imbalances_may_be_problematic
    oraz http://en.wikipedia.org/wiki/Marshall–Lerner_condition .
    W skrócie zależy od tego czy eksport i import są wrażliwe na zmiany kursów walutowych, np. w przypadku Polski import surowców energetycznych jest mało wrażliwy na kurs i ceny (na pewno mniej niż np. bananów). Na to pytanie bez podania znajomości elastyczności eksportu i importu nie można odpowiedzieć jednoznacznie.
    Ale na poziom kursów walutowych ma wpływ nie tylko wymiana handlowa, ale też bezpośrednie inwestycje zagraniczne (FDI od Foreign Direct Investment) i inne składniki bilansu płatniczego. Deficyt handlowy USA równoważony jest częściowo przez np. inwestycje netto zagranicy w ich obligacje. USA posiadają małe, w porównaniu do wielkości GDP, rezerwy https://www.cia.gov/library/publications/the-world-factbook/rankorder/2188rank.html .
    W przypadku Polski tak rolę spełniają np. transfery gotówkowe do Polski, zagraniczne inwestycje oraz napływy portfelowe. Swoją rolę mają tez kredyty walutowe, które w momencie uruchamiania działają jak dodatnie napływy portfelowe, a obecnie w momencie spłaty jak ujemne napływy portfelowe.

    PS. zapomniałem o linkach

    OdpowiedzUsuń
  17. SiP, czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i uważam, że masz jedne z najlepszych analiz w polskiej blogosferze zarówno pod względem doboru i aktualności tematów jak i obszerności wpisów. Mógłbyś podać główne serwisy i źródła informacji z których czerpiesz codzienne wiadomości?

    Pozdrawiam,
    T.

    OdpowiedzUsuń
  18. A to takie humorystyczne wytłumaczenie deficytu handlowego w Polsce:
    Wstaje rano, włącza japońskie radyjko, zakłada amerykańskie spodnie,
    wietnamski podkoszulek i chińskie tenisówki, po czym z holenderskiej lodówki wyciąga niemieckie piwo. Siada przed koreańskim komputerem i w amerykańskim banku zleca internetowe zakupy w Anglii, po czym wsiada do czeskiego samochodu i jedzie do francuskiego hipermarketu na zakupy.
    Po uzupełnieniu żarcia w hiszpańskie owoce, belgijski ser i greckie wino wraca do domu. Gotuje na rosyjskim gazie. Na koniec siada na włoskiej kanapie i... szuka pracy w polskiej gazecie - znowu nie ma!
    Zastanawia się, dlaczego w Polsce nie ma pracy???

    OdpowiedzUsuń
  19. @ SiP, odp → @C64
    „Po panice ich cena mocno spadła, a przed i w czasie rosła. Jeśli zatem znikło 25 mld dolarów, to tak naprawdę interwencja była większa bo w tym czasie wartość rezerw powinna sama z siebie rosnąć (np rosła cena obligacji).”

    Widać, że poprzedni prezes Skrzypek miał łeb jak sklep i widząc co się dzieje z kredytami we Franku równoważył rezerwami, a potem (mimo że był od prezydenta LK! I krytykowany za brak doświadczenia) mógł ratować nas, a głównie d.... Tuska i Vincenta. Czym POtem nie omieszkali się pochwalić i przywłaszczyć sobie sukcesu→ słynna interwencja słowna Tuska na forex odnośnie kursu EUR/PLN i potem zielona wyspa.
    Nic i nigdzie nie da się ukryć – jak widać, a oliwa zawsze na wierzch wypływa.
    Nieudolni premierzy i ministrowie POpulistyczni muszą odejść!

    OdpowiedzUsuń
  20. @ SiP pisze...
    „Zostaje zatem jądrowa i ja za nia jestem. Może chociaż w 2020 będzie pierwsza u nas. Chciałbym ich więcej - u nas nie ma trzęsień ziemi ani tsunami....”

    W 2020r będzie na full gazu łupkowego, ekologicznego, bez zmartwień typu odpady promieniotwórcze (patrz Fukishima!), bez strachu o trzęsienie ziemi itp.
    A poza tym …..
    Dlaczego tak gwałtownie Niemcy rezygnują z jądrowych siłowni?
    Niemcy dysponują raportami geologicznymi, które nie pozostawiają złudzeń. Coś się zmieniło, Niemcy znaleźli się w obszarze aktywnym sejsmicznie. Nie są przypadkowymi ostrzeżenia Angeli Merkel, które płyną w stronę Polski, do Tuska. Zwiększające się naciski ze strony naszego zachodniego sąsiada, nie pozostawiają złudzeń, energetyka jądrowa w tej części Europy jest śmiertelnie niebezpieczną.
    Świat się zmienia, a trzęsie się tam, gdzie niby jest to niemożaliwe, takżę już w Niemczech.

    OdpowiedzUsuń
  21. Jestem zagorzałym przeciwnikiem kreatywnej księgowości, niebezpiecznych technologii, a głównie energii jądrowej, czy GMO w rolnictwie, itp wynalazkom. Natura gwarantuje stabilność i bezpieczeństwo - sama z siebie. Energia jądrowa generuje koszty, które są zawsze grubo niedoszacowane, ze względu na ryzyko buuum, gdy zatrzęsie oraz na niedostępność do surowców i niebezpieczne, trudne w utylizacji i składowaniu odpady.

    OdpowiedzUsuń
  22. @łazik
    Dziekuje- masz rację że w Czechach problemem jest duza ilosc zrodel energii slonecznej a nie wiatrowej i geotermii jak ja pisalem.
    To jest moim zdaniem doskonały przykład który pokazuje jak dopłaty powodują, że kapitał jest nieefektywnie inwestowany. U nas zresztą też często gęsto jedynym składnikiem powodującym oplacalność różnych inwestycji są dopłaty np z Unii.

    OdpowiedzUsuń
  23. @SiP
    Chciałbym ich więcej [elektrowni jadrowych] - u nas nie ma trzęsień ziemi ani tsunami....

    W Polsce zdarzają się trzęsienia ziemi. http://www.sgp.org.pl/gw/tzpl/gwtzpl.html Przy czym ich siła spokojnie może zburzyć niejedno miasto. Dla przykładu w Turcji trzęsienie ziemi o sile 5,8 zrównało kilka miast z powierzchnia ziemi. Na dodatek uran też trzeba by było zakupić za granicą, bo po pierwsze primo nasze złoża są znikome, a po drugie primo nie mamy urządzeń do wzbogacania uranu.-) No i to ryzyko...

    OdpowiedzUsuń
  24. @SiP
    W temacie biogazowni - http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic969344.html
    Głównym wkładem (rozwiązania niemieckie) jest gnojowica, odpady poubojowe i śmieci miejskie. Wrzucanie do biogazowni czegoś innego, to jak wrzucanie tarcicy do pieców w elektrowniach - w Polsce się to robi, ale w Niemczech już nie.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ucieka kapitał z polski.
    EURPLN już po 4.40
    Obligacje tanieją, rentowność w kierunku 6.0
    http://www.bloomberg.com/apps/quote?ticker=POGB10YR:IND

    OdpowiedzUsuń
  26. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  27. Zgadzam się z LJ3 , że lepiej trzymać się z daleko od GMO i elektrowni jądrowych. Przykład Fukushimy pokazał, że koszty daleko mogą przewyższyć zyski. Nie chodzi już nawet o trzęsienia ziemi w Polsce. Wystarczy jakaś awaria dostaw prądu aby siadło chłodzenie reaktora i katastrofa gotowa. A taka awaria dostaw prądu może wystąpić w każdej chwili chociażby z powodu większej aktywności słonecznej.
    Moim zdaniem elektrownie atomowe to zbyt duże ryzyko.
    Co do bloga to jak zwykle trzeba pochwalić wytrwałość SiP'a . Tak trzymaj !!! Moim zdaniem to najlepszy w Polsce blog finansowo-gospodarczy.

    OdpowiedzUsuń
  28. @TOmasz
    "SiP, czytam Twojego bloga od dłuższego czasu i uważam, że masz jedne z najlepszych analiz w polskiej blogosferze zarówno pod względem doboru i aktualności tematów jak i obszerności wpisów. Mógłbyś podać główne serwisy i źródła informacji z których czerpiesz codzienne wiadomości?

    Pozdrawiam,
    T. "

    Cześć,
    dziękuję.

    Niestety jest tego sporo i ciężko mi zrobić listę. Może jednak uda mi się coś takiego w przyszłości to może wystawię linki we wpisie.

    Poza tym, oprócz serwisów bazuję na raportach w wielu rzeczach. Zdecydowaną większość raportów tutaj nie linkuje z braku czasu :(

    pzdr,
    SiP

    OdpowiedzUsuń
  29. @LJ3
    "Dlaczego tak gwałtownie Niemcy rezygnują z jądrowych siłowni?
    Niemcy dysponują raportami geologicznymi, które nie pozostawiają złudzeń. Coś się zmieniło, Niemcy znaleźli się w obszarze aktywnym sejsmicznie. Nie są przypadkowymi ostrzeżenia Angeli Merkel, które płyną w stronę Polski, do Tuska. Zwiększające się naciski ze strony naszego zachodniego sąsiada, nie pozostawiają złudzeń, energetyka jądrowa w tej części Europy jest śmiertelnie niebezpieczną.
    Świat się zmienia, a trzęsie się tam, gdzie niby jest to niemożaliwe, takżę już w Niemczech."

    Podaj proszę linka do takiego raportu gdyż chciałbym to przejrzeć.

    Francja stoi energetyką jądrową. Zobaczymy co oni zrobią.

    OdpowiedzUsuń
  30. @LJ3

    "
    Widać, że poprzedni prezes Skrzypek miał łeb jak sklep i widząc co się dzieje z kredytami we Franku równoważył rezerwami, a potem (mimo że był od prezydenta LK! I krytykowany za brak doświadczenia) mógł ratować nas, a głównie d.... Tuska i Vincenta. Czym POtem nie omieszkali się pochwalić i przywłaszczyć sobie sukcesu→ słynna interwencja słowna Tuska na forex odnośnie kursu EUR/PLN i potem zielona wyspa.
    Nic i nigdzie nie da się ukryć – jak widać, a oliwa zawsze na wierzch wypływa.
    Nieudolni premierzy i ministrowie POpulistyczni muszą odejść!"

    Aż tak bym się nie zachwycał śp. Skrzypkiem. Ani NBP ani KNF nie zapobiegła bańce na rynku kredytów walutowych mieszkaniowych w Polsce. Można się pocieszać że innym jak Węgrom też to się nie udało i wszyscy działali po fakcie.

    OdpowiedzUsuń
  31. @hansklos

    "W Polsce zdarzają się trzęsienia ziemi. http://www.sgp.org.pl/gw/tzpl/gwtzpl.html Przy czym ich siła spokojnie może zburzyć niejedno miasto. Dla przykładu w Turcji trzęsienie ziemi o sile 5,8 zrównało kilka miast z powierzchnia ziemi. Na dodatek uran też trzeba by było zakupić za granicą, bo po pierwsze primo nasze złoża są znikome, a po drugie primo nie mamy urządzeń do wzbogacania uranu.-) No i to ryzyko... "

    Cześć,
    z linku wynika że ewentualne trzęsienia ziemi skoncentrowane są w południowo zachodniej Polsce. Nic prostszego jak wybudować elektrownię na mazurach i drugą na pomorzu.

    OdpowiedzUsuń
  32. @hansklos

    "W temacie biogazowni - http://www.elektroda.pl/rtvforum/topic969344.html
    Głównym wkładem (rozwiązania niemieckie) jest gnojowica, odpady poubojowe i śmieci miejskie. Wrzucanie do biogazowni czegoś innego, to jak wrzucanie tarcicy do pieców w elektrowniach - w Polsce się to robi, ale w Niemczech już nie. "

    ODP:
    Biogazownie niczym u Foresta Gumpa:)

    OdpowiedzUsuń
  33. Allen&Overy: Zagraniczne inwestycje portfelowe w Polsce rosną kosztem BIZ
    ISB - Biznes
    26 Wrz 2011, 11:09


    Warszawa, 25.09.2011 (ISB) – Udział bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ) w Polsce zmniejsza się na rzecz inwestycji portfelowych, czyli zakupów przez zagranicznych inwestorów akcji i udziałów w polskich spółkach, wynika z raportu kancelarii prawniczej Allen & Overy LLP.

    "Według analizy przeprowadzonej przez międzynarodową kancelarię prawniczą Allen & Overy LLP, dotyczącej najnowszych danych na temat światowych przepływów finansowych z inwestycji, zmniejsza się udział inwestycji bezpośrednich (FDI) w Polsce na rzecz zakupów przez zagranicznych inwestorów akcji i udziałów w polskich spółkach (inwestycje portfelowe)" - czytamy w raporcie.

    Kancelaria wskazuje, że wpływy z bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce w 2010 r. wyniosły 9,7 mld USD, podczas gdy w 2007 r. była to kwota 23,6 mld USD. Jednocześnie odpływy kapitału z tych inwestycji wyniosły 4,7 mld USD i były poniżej rekordowo wysokiego poziomu w kwocie 8,9 mld USD z 2006 r.

    W przypadku inwestycji portfelowych wpływy z tego tytułu w 2009 r. osiągnęły rekordową wartość 29,3 mld USD, a odpływy 1,7 mld USD i były mniejsze niż kwota osiągnięta w szczytowym momencie przed kryzysem w 2007 r. (8,0 mld USD).

    Łączne wpływy z inwestycji bezpośrednich i portfelowych wyniosły w 2010 r. 40,6 mld USD w porównaniu do 52,3 mld USD w 2007 r., natomiast łączne odpływy kapitału osiągnęły w 2009 r. zaledwie 4,6 mld USD, w porównaniu z wartością sprzed kryzysu w 2006 r., która wynosiła 13,9 mld USD.

    "Zagraniczne inwestycje bezpośrednie zmniejszyły się w skali światowej i gospodarka polska również została dotknięta tym trendem. Jednakże, co jest bardzo dobrą wiadomością, inwestycje w akcje i udziały polskich spółek osiągnęły rekordowy poziom, potwierdzając zaufanie do polskiej gospodarki." - powiedział Arkadiusz Pędzich, partner zarządzający w warszawskim biurze kancelarii Allen & Overy, cytowany w komunikacie. (ISB)

    OdpowiedzUsuń
  34. W sprawie firmy:
    Allen & Overy Kancelarią prawną roku 2010 w regionie Europy Środkowo-Wschodniej

    Kancelaria Allen & Overy otrzymała tytuł Kancelarii prawnej roku 2010 w regionie Europy Środkowo-Wschodniej (Legal Adviser of the Year in Central & Eastern Europe 2010) przyznany przez The Financial Times i The Mergermarket Group w tegorocznej edycji European M&A Awards 2010. Nagrody przyznano już po raz czwarty, w londyńskim Sheraton Park Lane Hotel.

    OdpowiedzUsuń
  35. Kuczyński, 9 września:

    "Tak czy inaczej, jeśli spojrzy się na wykres miesięczny to można się wystraszyć. Wybicie z flag sygnalizuje, że USD/PLN powinien dążyć ku 5,1 PLN, a EUR/PLN ku 5,55 PLN. Nieprawdopodobne? Całkiem prawdopodobne, jeśli EUR/USD będzie dążył do parytetu, a CDS na polski dług będą nadal drożały. Dziwne tylko, że na obligacjach nie widać śladu zaniepokojenia. Ale może dlatego, że idą one przede wszystkim w polskie ręce? "

    https://lh3.googleusercontent.com/-XbGgW9mAJm0/ToNvSQCmDZI/AAAAAAAAEPY/xihjUQOs8yY/s800/screenshot.png

    https://lh3.googleusercontent.com/-JxP4mZhoP9Q/ToNvYN2rE4I/AAAAAAAAEPc/yl9GlsKxxQY/s800/screenshot.png

    OdpowiedzUsuń
  36. witam
    @SiP czy w obecnej sytuacji zakup usd może miec sens na długi termin ? fizycznego np
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  37. @marcin1973

    osobiscie bym nie kupował dolara teraz na ten moment. Dla mnie to jest gra na odbicie na rynkach wiec osłabienie dolara. Pisałem jakis czas temu że Dollar ice strzelił 200 sma na tygodniowym. Przydała by się korekta. Zobaczymy co będzie.

    Ja preferuję granie na zwyżki na akcjach, utrzymuję długą pozycję. No chyba że jakiś parszyfy nius poleci to spadne i się przekoziołkuje na short.

    OdpowiedzUsuń
  38. @SiP dzięki ja mam nadzieje ,że spadnie jak w 2008
    w IV kw i wtedy pomyśle pozdr

    OdpowiedzUsuń
  39. Napisałem u Kuczyńskiego:

    @Piotr Kuczyński

    Może Pan odwołać alarm "o wrednych spekulantach". Nomura, jak już wcześniej wspominałem, zamknął pozycje we wrześniu. Teraz z kolei BarCaP zaleca kupować "Polskie story":
    http://www.bloomberg.com/news/2011-10-28/polish-government-may-surprise-on-fiscal-cuts-barclays-says.html

    Rozumiem, że podmioty grające na umocnienie polskich aktywów, to już nie podli, wredni spekulanci, tylko poważnie inwestorzy:)
    Przepraszam, ale od razu się śmieję, bo przecież usdpln jak był po 2.00 czy franek po 1.90 to oczywiście siła polskiej gospodarki.


    Polish Government May Surprise on Fiscal Cuts, Barclays Says
    Poland’s government may do more to reduce the budget deficit and debt than finanacial markets anticipate, Barclays Capital said, recommending investors sell its credit-default swaps.

    “We remain confident about Poland’s fiscal adjustment path and think there is a chance that the government will surprise the markets by delivering more,” Barclays analyst Daniel Hewitt wrote in an e-mailed note today.

    Investors should buy the Markit iTraxx SovX Index for central and eastern Europe for Polish five-year contracts, he wrote. Credit-default swaps insure against non-payment.

    Barclays also recommends buying the zloty and selling the forint as Poland is more resilient to contagion from the euro region’s debt crisis, Hewitt wrote.

    “The external contagion risks for the region remain elevated, but Poland is better prepared to withstand the shock,” he wrote.

    OdpowiedzUsuń
  40. “Znaczący odpływ” od polskich obligacji
    Zagraniczni inwestorzy stali na czele “znaczącego odpływu” obcego kapitału z polskich obligacji w listopadzie – wynika z raportu Citigroup, powołującego się na Ministerstwo Finansów.
    Rentowność polskich 10-latek w listopadzie skoczyła z 5,73 proc. do 6,11 proc. Już wiadomo, że stały za tym zagraniczne banki, które jeszcze 31 października kontrolowali papiery o wartości 19,4 mld zł

    - Wydaje się, że dokapitalizowywanie europejskich banków przyjęło już formę redukcji zaangażowania w polskie papiery – pisze Piotr Kalisz, ekonomista Citigroup, w raporcie, na który powołuje się Bloomberg.

    Piotr Kalisz spotkał się z przedstawicielami resortu finansów 7 grudnia. Przedstawiciele ministerstwa odmówili Bloombergowi komentarza. Oficjalne listopadowe dane o udziale inwestorów na rynku długu poznamy 30 grudnia.
    http://www.pb.pl/2530368,48320,znaczacy-odplyw-od-polskich-obligacji

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP