23 listopada 2011

Liczba dnia - 27% - Węgry w rozsypce

Węgrzy od 1 stycznia 2012 roku będą mieć najwyższą stawkę podatku VAT w Unii Europejskiej. Węgierski parlament zatwierdził wniosek rządu o podniesienie tego podatku od przyszłego roku z 25 do 27 procent. Okazuje się że taki poziom jest legalny w Unii Europejskiej. 1 stycznia wzrosną również do 35 procent podatki dla przedsiębiorców, a towary luksusowe zostaną objęte 35-procentową stawką VAT. Z braku czasu jedynie krótko zaznaczę, że rząd na Węgrzech całkowicie stracił kontrolę nad gospodarką i wpadł w panikę. Wystąpił bowiem o pomoc do m.in. MFW. Węgrom grozi przy tym obcięcie ratingu kredytowego do poziomu tzw śmieciowego, a kurs euro do forinta węgierskiego osiągnął poziom z paniki 2009 roku (u nas oznaczałoby to kurs euro na poziomie 4,90). Węgry się sypią, a to z kolei może oznaczać utratę ratingu kredytowego Austrii jako znaczącego kredytodawcy dla tego kraju przez co austriacki nadzór bankowy i bank centralny nakazały lokalnym bankom komercyjnym, by ich spółki córki w Europie Środkowo-Wschodniej finansowały działalność kredytową depozytami pozyskiwanymi na lokalnych rynkach oraz ograniczyły akcję kredytową. Jednym słowem trzeszczy w posadach monarchia Austro-Węgier. Zresztą zaczyna drżeć cały region CEE. Na marginesie dodam tylko smaczek, że jednym z powodów ocięcia ratingu jest "odwrócenie reformy emerytalnej" (Fitch: "Orban’s plans “go in the wrong direction for further fiscal consolidation,” Fitch said in a statement. “The reversal of pension reforms and lack of a coherent medium-term fiscal strategy undermines confidence in the long-term sustainability of the public finances.”") , czytaj nasze zabawy z OFE. Jeśli zatem Polska będzie szła śladami Węgier, a widać że idzie po ostatnich zapowiedziach w sprawie podatku od kopalin, to przegłosowanie takich zmian oznacza większą wyprzedaż złotówki, wyższy VAT i podatki. Ciekaw jestem jak czują się z tym wszyscy reprezentanci "prawicy", którzy stawiali Orbana za wzór działania, a samemu Kaczyńskiemu marzył się Budapeszt w Warszawie. Z drugiej strony można myśleć z rozrzewnieniem o straszeniu, iż jak do władzy dojdzie Kaczyński to benzyna będzie będzie po 5 pln, eh, marzenie...:)

39 komentarzy:

  1. @ SiP
    "Ciekaw jestem jak czują się z tym wszyscy reprezentanci "prawicy", którzy stawiali Orbana za wzór działania, a samemu Kaczyńskiemu marzył się Budapeszt w Warszawie. Z drugiej strony można myśleć z rozrzewnieniem o straszeniu, iż jak do władzy dojdzie Kaczyński to benzyna będzie będzie po 5 pln, eh, marzenie...:)"

    @ HE he! Dobre.
    Jedna uwaga:
    To przecież, co dzieje się na Węgrzech gwarantuje Tusk! Czyżbyś tego nie zauważał bo w dzieje się w zwolnionym (na razie) tempie?

    Nic to! To były tylko słowa Kaczyńskiego a nie czyny. Liczą się tylko czyny. A czyny nieudaczników z pod znaku KLD/UW/UD/SLD/PSL = PO są takie jakie widać. Telewizja gada, urabia mózgi ale telewizja kłamie .....

    Plajta tego Neoliberalnego Systemu trwającego od 22 lat widoczna jest widoczna na każdym kroku - wycofują się teraz rakiem.

    @ "Financial Times" pisze: Czas przestać udawać, że kryzys dotyczy tylko południa Europy, który sądzi, że "obecna sytuacja bankowości w regionie Europy Środkowowschodniej jest najgorsza od upadku komunizmu".
    UniCreditogłosił przegląd operacji w regionie,
    Commerzbank ograniczył pożyczki tylko do Niemiec i Polski,
    władze łotewskie uratowały we wtorek bank Krajbanka,
    a w ub. tygodniu to samo zrobiły władze Litwy wobec banku Snoras."

    Mam pytanko:
    Co będzie gdy się okaże, że na „polskie bańki”, córki zachodnich, nie ma zapotrzebowania? Czy przestanie istnieć 70% bańków w POlsce?
    Nie! Zaczęto działania wyprzedzające …...
    Zaczął się KABARET → z Bieleckim KLD - doradcą premiera i prezesem NBP Belką w roli głównej: - Wykupmy wydrenowane „polskie bańki” od bankrutów!
    @ HA ha!
    PO tym jak je sprzedawali, w imię jedynie słusznej doktryny - "prywatyzacja dobra NA WSZYSTKO", przez 22 lata za śmieszne pieniądze proponują teraz NACJONALIZACJĘ!
    Wydaje się teraz, że również PO to tylko, by wyprowadzić kapitał ludzki z POlskich rąk, zmuszali wszystkich do OFE. Teraz ci sami z KLD/PSL/PO przeprowadzali częściową ich nacjonalizacje ….. itd., itp.
    Za chwilę będzie przez następne lat 22 obowiązywać doktryna:
    Tylko państwowe jest CACY - prywatne - BEEEE!
    Tak działa filozofia tej tu i teraz władzy - to filozofia KALEGO.

    OdpowiedzUsuń
  2. OFE to klasyczne twory banksterki. Ssą kapitał pierwszorzędnie. Dlatego po ich likwidacji kraj jest napiętnowany. Przecież rynki wiedzą, że czy z OFE, czy bez cały system bismarckowskich ubezpieczeń społecznych na naszych oczach zaczyna się walić. Piramida właśnie dobiega swego kresu, a ostatni w łańcuszku są jak wiadomo największymi przegranymi.
    U nas OFE będą musiały zniknąć w przyszłym lub najdalej w 2013 roku. I też się to pejsiatym nie spodoba :)

    OdpowiedzUsuń
  3. POza tym wali się nie tylko w UE!

    @ W Chinach także system Bankowy kaput
    http://www.bloomberg.com/video/81455126/

    To oznacza, że miałem rację iż to dopiero początek i kryzys, czyli światowa recesja potrwa co najmniej do 2020r.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie chodzi o OFE i obronę systemu lecz o to, że cała doktryna liberalna upada na naszych oczach. Czyli, że mamy dowód na to iż nie ma jedynie słusznych systemów.
    Systemy, jak osiągnięcia naukowe i postęp, co pokazuje nam natura, muszą ewaluować, a to oznacza, że doktryny typu liberalne, neoliberalne, socjalizm, komuna itd. itp. jeżeli nie dostosowują się do rozwoju ludzkości (np. do net techniki czy wymyślnych derywatów CDO, CDS, Short itp.) UPADNĄ gwałtownie poprzez Armageddon.
    Mamy wybór - wybierzmy prawa naturalne i przestrzegajmy je. To zapewni ewolucję a nie re'wolucje -> Armageddon!

    OdpowiedzUsuń
  5. Chiny Flash PMI - są poważne kłopoty
    http://www.thedisciplinedinvestor.com/blog/wp-content/uploads/2011/11/china_flashpmi_112011.jpg

    OdpowiedzUsuń
  6. @ A w UE zaczął się
    Nowy etap kryzysu
    Nieudana aukcja niemieckich obligacji
    http://forsal.pl/artykuly/568974,nieudana_aukcja_niemieckich_obligacji_rozpoczyna_sie_nowy_etap_kryzysu.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Skoro nawet Niemcy nie zdołali sprzedać więcej niż 65 proc. swych obligacji, to na co jeszcze mogą mieć nadzieję inne państwa?
    Np. POlska?
    A ostrzegałem …. I co? Wykrakałem? Co na to teraz analitycy piszący do mnie nie dalej jak 1 m-c temu:
    Pan źle życzy POlsce.
    Pytam:
    Jak do tego wyżej mają się teraz moje "życzenia" i ich, analityków ignorowanie POlskiej rzeczywistości i produkcja "klakierskich" analiz?

    OdpowiedzUsuń
  8. @ HE, he!
    Kto to co ja pisałem rok, dwa lata temu, co mówił J, Kaczyński kilkanaście dni temu, napisał dopiero teraz?
    „ ….wahania w gospodarce będą jeszcze większe, w wyniku połączonej działalności bankowych trolli z zachodu i euromatołów. (….) jedynym sposobem na zatrzymanie tej spirali śmierci są nowe lokalne waluty. Nikt nie słucha. Piszą dalej swoją poezję sześciopaków. No to jak Rzym upadnie to przynajmniej będzie wiadomo czyja to wina. „
    i ....
    @ Pies sznaucer
    "To teraz już wiecie jak by wyglądał scenariusz dla globalnej gospodarki, gdyby Lehman Bros nie upadł w 2008 roku, tylko go uratowano. Rok później konałby w konwulsjach cały ogólnoświatowy system bankowy. Jak trzeba rasowemu psu obciąć ogon, to się to robi raz, przy samej dupie, jak jest mały i mało co czuje. A nie po kawałku, co centymetr, dorosłemu psu, bo to bardzo boli i zakrawa na sadyzm."

    OdpowiedzUsuń
  9. @ SiP

    Należy uczciwie powiedzieć, że Węgry były bankrutem już wtedy, gdy socjaliści oddawali władzę.

    IMHO wtedy Węgrzy mogli jedynie wybierać kiedy i w jaki sposób będą bankrutować.

    Choć Orban był skazany na przegraną, to postanowił walczyć do końca i za to mam do niego szacunek.

    Tak czy inaczej Węgry padną, bo innej możliwości nie ma. Ale teraz padną przynajmniej ze świadomością, że walczyli z podniesionym czołem, a nie płaszczyli się.

    Nagonka na Orbana jest dlatego, że nie całuje 'po pupci' europejskich komisarzy, bankierów oraz nie pobiegł po pomoc do MFW, co przecież jest 'obowiązkiem' każdego państwa w kłopotach.

    OdpowiedzUsuń
  10. Witaj SIP i reszta ekipy!

    Z zacięciem czytam wpisy, które pojawiają się na tym blogu.
    Dzięki temu uniknąłem wielu decyzji mogących bardzo negatywnie wpłynąć na moje finanse (np. zakup mieszkania czy uczestnictwo w funduszach inwestycyjnych).

    Mam jednak teraz pytanie do Ciebie i reszty chłopaków. Mam koło 100 tyś. złotych odłożone na lokatach w SKOK-u. Pieniądze są przeznaczone na zakup mieszkania, który planowałem tak na marzec, kwiecień korzystając z takiego finansowania z RNS i coraz ciekawszych ofert na rynku mieszkaniowym.

    Po przeczytaniu powyższego wpisu zaczęła mnie jednak trapić myśl, że być może przekombinuję i stracę te pieniądze. Co o tym myślicie?
    Jak postąpilibyście na moim miejscu?
    Z góry dzięki za odpowiedzi.

    Pozdrawiam!

    Ignacy

    OdpowiedzUsuń
  11. mi wydaje się, że kwestia obligacji niemieckich wygląda tak: po co kupować bundy po 1% jak i tak wszystko wisi na niemcach i poratują, wiec kupmy obligacje innych po 3% - prawie to samo a rentownosci elegancko..a moze rynek wycenia/wymusza euroobligacje? albo doszedl do wniosku, ze przy inflacji 2% to bundy za 1% to troche lipa

    OdpowiedzUsuń
  12. @LJ3
    A może uda nam się kupić banki za przysłowiową złotówkę...
    http://www.naszdziennik.pl/index.php?dat=20111122&typ=po&id=po27.txt
    ... a później się okaże że poza bilansem są nierozliczone transakcje na instrumenty pochodne.
    Tak też można nas zatopić :(

    OdpowiedzUsuń
  13. @mic

    wczoraj, po nieudanej aukcji Niemiec, doszedłem do tego samego wniosku, że albo rynek chce wymusić w ten sposób na Merkel zielone światło dla eurobondów, albo zmiękczyć ją w sprawie drukowania euro przez ECB, albo jedno i drugie.

    OdpowiedzUsuń
  14. @Ignacy
    Jestem w podobnej sytuacji, co Ty.
    To wszystko zależy od tego, jak teraz mieszkasz i gdzie. Ja właśnie szukam mieszkania w Warszawie i zamierzam kupić do końca roku. Dla mnie kalkulacja jest prosta, bo obecnie płacę za wynajem niemało. IMO czarnym scenariuszem dla rynku nieruchomości jest spadek cen o około 30%. W takim przypadku musiałbym trzymać mieszkanie, które zamierzam kupić przez 11 lat, by nie stracić przy sprzedaży (nie uwzględniając inflacji). Trzeba się tylko zastanowić, czy taki czarny scenariusz jest realny.
    Czynniki przemawiające za w.w.:
    - demografia, coraz mniej ludzi się rodzi. Będzie duży nakład mieszkań "po dziadkach" za jakiś czas.
    - niższa zdolność kredytowa od przyszłego roku.
    - wygaśnięcie programu RNS, które chyba jeszcze nie do końca zostało uwzglone w cenach ofertowych.

    Czynniki przeciw:
    - stały napływ ludzi do Warszawy
    - perspektywy obniżki stóp procentowych
    - w czasach kryzysu popularne jest lokowanie kapitału w aktywa trwałe, takie, jak mieszkania
    - mieszkania "po dziadkach" to będzie zazwyczaj wielka płyta, lub rama H, których trwałość jest przedmiotem wyskusji. Może się więc okazać, że za jakiś czas nie będzie dużego nakładu mieszkań, ale duży nakład działeczek, na których kiedyś było mieszkanie

    Najważniejsze wg mnie jest przeznaczenie mieszkania. Jeżeli będziesz w nim mieszkał i spadną dzięki temu znacząco Twoje miesięczne wydatki (jak w moim przypadku), to uważam, że warto kupić.

    No i na koniec parafrazując słynną reklamę - mieszkanie: pół miliona, wyposażenie: 50000, parapetówka: 2000. Koniec życia na walizkach: bezcenne.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Ignacy, KapitanM
    zamierzam kupić do końca roku[..]kalkulacja jest prosta, bo obecnie płacę za wynajem niemało

    Istnieje na rynku pojecie ceny uczciwej. Dla mieszkania cena uczciwa mieści się pomiędzy 1.05 a 1.10 w relacji wielkość raty dla 30 letniego kredytu na mieszkanie do ceny najmu (bez kosztów utrzymania mieszkania).

    Wg tego wskaźnika ceny mieszkań są przewartościowane i można spokojnie poczekać te 2-5 lat.

    Inna sprawa, to ochrona kapitału. W mojej ocenie sytuacja na rynku (panika, panika) dojrzała do tego, aby zapakować się do 70% w fizyczne kruszce, tj w srebro i złoto. Tutaj w mojej ocenie proporcja srebra do złota powinna wynosić 15-25, tj na zachomikowana jedna uncje złota powinno przypadać 15-25 uncji srebra. Szczególnie srebro wskazuje na znaczne niedowartościowanie.

    OdpowiedzUsuń
  16. @KapitanM
    Najważniejsze wg mnie jest przeznaczenie mieszkania. Jeżeli będziesz w nim mieszkał i spadną dzięki temu znacząco Twoje miesięczne wydatki (jak w moim przypadku), to uważam, że warto kupić.

    Twoje wydatki nie spadną, a jedynie zmieni się ich odbiorca i ryzyko. Najmując mieszkanie ryzykujesz niewiele, ale koszty stałe masz większe, kupując mieszkanie masz złudne wrażenie, że koszty stałe ci spadły (zamiast najmu spłacasz ratę, zazwyczaj większą), ale wzrosło twoje ryzyko, że bank puści cie z torbami w razie kłopotów finansowych.-)

    OdpowiedzUsuń
  17. @KapitanM

    Dzięki za szybki odzew:)

    Obecnie mieszkam w Gdańsku i wynajmuję mieszkanie (1000 zł bez opłat). Malutkie ale wyciśnięte na maxa 36 m2 - 2 pokoje :)

    Planuję zakup mieszkania z wykorzystaniem RNS ponieważ wyliczyłem sobie, że jest to dosyć tani pieniądz i że nawet przy jego wykorzystaniu nie opłaca mi się wykorzystywać całej kwoty odłożonej na lokatach.

    Największym moim teraz zmartwieniem jest to w jaki sposób mogę zabezpieczyć tę kwotę tak aby mi nie wyparowała z konta (czytaj sytuacja klientów banku Snoras na Litwie). Wiem, że Banki w Polsce mają BFG a SKOK-i swój Fundusz Gwarancyjny. Jak wt to widzicie? Mam na myśli bezpieczeństwo depozytów bankowych oraz SKOK-owych. Martwi mnie też postępująca deprecjacja złotówki. Może warto część pieniędzy zamienić na jakieś dewizy?

    "No i na koniec parafrazując słynną reklamę - mieszkanie: pół miliona, wyposażenie: 50000, parapetówka: 2000. Koniec życia na walizkach: bezcenne."

    Hehe - takie rzeczy tylko w erze :) Wolę wolność walizki i kasę na koncie niż przewartościowane mieszkanie i debet :)

    Pozdrawiam!

    Ignacy

    OdpowiedzUsuń
  18. "można spokojnie poczekać te 2-5 lat"

    I w międzyczasie przelać komuś na konto 90000 zł, czyli ok. 1/3 obecnej ceny mieszkania ok. 50 m2 w Warszawie(rynek wtórny - Bielany, Wola, Żoliborz).

    OdpowiedzUsuń
  19. @HansKlos
    LOP na kontraktach na złocie ma tendencję spadkową, a to może być zapowiedzią odwrócenia trendu wzrostowego.
    Najwięcej złota mają państwa (w tym Włochy (4 na świecie), Portugalia (15)), a jeśli im będzie potrzebna kasa to mogą się go pozbyć.
    Zobacz jak złoto reagowało w 2008 na spadki, a teraz warte jest 3x tyle. Boje się, że ten balonik może pęknąć, bo nie będzie na wypłaty, a wtedy zwałka

    OdpowiedzUsuń
  20. @chelcho
    Zobacz jak złoto reagowało w 2008 na spadki, a teraz warte jest 3x tyle. Boje się, że ten balonik może pęknąć, bo nie będzie na wypłaty, a wtedy zwałka

    Jedno zdanie, a tyle nielogiczności.-)

    Każdy impuls inflacyjny poprzedzany jest zwijaniem się bańki kredytowej (nie mylić z deflacją;-) Teraz również. W 2008 roku mieliśmy krótką przecenę na kruszcach, i zapewne teraz też będzie. Problem w tym, iż możemy mieć spadek cen (papierowych) kruszców i puste półki, dla tych co chcą fizyczny metal. Potem zaś zapewne skok cenowy i kruszce wyskoczą w cenie x3 albo i więcej.

    Interesująca dla sprawy i wiele tutaj wyjaśniająca może być prezentacja cen mieszkań w uncjach złota.

    @Ignacy
    Planuję zakup mieszkania z wykorzystaniem RNS ponieważ wyliczyłem sobie, że jest to dosyć tani pieniądz i że nawet przy jego wykorzystaniu nie opłaca mi się wykorzystywać całej kwoty odłożonej na lokatach[...]Wolę wolność walizki i kasę na koncie niż przewartościowane mieszkanie i debet

    To zabrzmiało bardziej logicznie, zakładając, że uzysk z alternatywnej inwestycji będzie większy niż spadek wartości mieszkania w stosunku do kredytu. Jeśli popatrzymy na rok 2008 do roku 2011, to mieszkanie wyceniane w uncjach złota spadło o ok 1/3. Wniosek z tego taki, że inwestycja w mieszkanie była wtopą, a skredytowane we frankach b. wielką wtopą.

    OdpowiedzUsuń
  21. @HansKlos

    Cześć Hans jak tam bimber:) - Twój blog też odwiedzam regularnie. Mam trochę fizycznego srebra zakupionego jeszcze po 18$ i możliwe że teraz nieznacznie doładuję ale bałbym się wejść za 70% w kruszce bo w moim odczuciu byłby to hazard (można wiele zyskać ale i stracić).

    Myślę, że w wypadku zapaści finansowej w Europie może pojawić się tzw. skurcz kredytowy a wówczas kto ma kasę ten rządzi (bo kasa nagle wyparuje z powietrza). Nie znam się na tym specjalnie ale tak rysuje się jeden z scenariuszy (wówczas pewnie na kruszcach można stracić). Drugi scenariusz to drukarki puszczone w ruch i jeśli tak się stanie (Niemcy w sumie jeszcze powstrzymują EBC) to inflacja wystrzeli w kosmos. Wówczas przeniosę się na wieś i będę żyć z uprawy roli :)

    I to jest ten problem jaki mam (chociaż pewnie to zbytnio upraszczam).

    Myślę, że RNS to dobre rozwiązanie bo nawet jeśli WIBOR będzie szaleć to mnie dotknie to jedynie w połowie. Przy kredycie na 200 tysięcy przez pierwsze 8 lat mogę się zmieścić w racie na poziomie 900 złotych. Bardziej martwi mnie odłożona gotówka - jak byście ją zdywersyfikowali (może część zapakować we franki, dolary i koronę norweską?)

    @KapitanM

    Mnie nie boli przelewanie komuś pieniędzy (mógłbym jeszcze pewnie poczekać), ale myślę że teraz (na wiosnę) będzie dobry moment na zakup. Sprzedający jeszcze spuszczą z tonu, a banki wciąż będą finansować kredyty w RNS. O ile wszystko do tego momentu się nie sypnie.

    OdpowiedzUsuń
  22. @KapitanM

    "można spokojnie poczekać te 2-5 lat"

    I w międzyczasie przelać komuś na konto 90000 zł, czyli ok. 1/3 obecnej ceny mieszkania ok. 50 m2 w Warszawie(rynek wtórny - Bielany, Wola, Żoliborz).

    Rozumiem, że 90tys wyszlo z 5 x 12 x 1500zł?

    To teraz policz inaczej - zakup:
    270000zł (koszt mieszkania -> 100% na kredyt
    + 20000zł opłaty dodatkowe.

    Oprocentowanie 5,5%, kredyt PLN, 30 lat.

    Rata miesięczna: 1 533,03zł
    Spłacony kapitał: niecałe 20000zł
    Pieniadze wyrzucone w błoto: 20000zł

    Podsumowanie, zabawa kosztowała: 5 x 12 x 1533,03zł + 20000zł = ok 110000zł

    Z czego Twojego mieszkania jest 200000zł.

    Ciekawe ile będzie kosztowało mieszkanie za 5 lat a do tego ile byś miał z tych 20000zł na lokacie po 5 latach :)

    Jak dla mnie jedyną przyczyną skłaniającą do kupna mieszkania byłoby potomstwo, na co na razie się nie zanosi, lub znaczny wzrost przychodów...

    OdpowiedzUsuń
  23. błąd:
    Z czego Twojego mieszkania jest 20000zł

    OdpowiedzUsuń
  24. http://www.pb.pl/2522763,30489,knf-ostrzega-przed-gwaltownym-odplywem-kapitalow-z-niektorych-bankow

    cytat: "W wyniku zapowiadanej likwidacji lokat antypodatkowych bankom, które mają znaczącą koncentrację takich lokat, grozi gwałtowny odpływ środków i wzrost kosztów finansowania - ostrzega banki szef Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak."

    e tam, przygotowując zmiany zadłużeni kredyciarze z rządu nie widzieli problemu, który teraz sztucznie rozdmuchuje KNF. Dzięki m.in. temu rozwiązaniu mieli nadzieję odsunąć o rok, dwa podatek katastralny, który mógłby obciążyć ich samych a nie oszczędzających.

    OdpowiedzUsuń
  25. "I w międzyczasie przelać komuś na konto 90000 zł, czyli ok. 1/3 obecnej ceny mieszkania ok. 50 m2 w Warszawie(rynek wtórny - Bielany, Wola, Żoliborz)."
    @KapitanM
    Z ciekawosci poszukalem ogloszen, mieszkan od 50 m2 w cenie do 270 tys, nie znalazlem zadnego we wzkazanych przez Ciebie dzielnicach.
    Ja w tej chwili wynajmuje 56m2 z garazem i komorka lokatorska za 1800 + prad, internet.
    W tej okolicy mieszkania tego typu sprzedaja sie za okolo 450-470 tys (ceny wywolawcze to zazwyczaj ponad 500 tys). To daje rate na poziomie 2700-2900 przy kredycie na 30 lat + kilka stowek na oplaty administracyjne.
    W obecnej chwili dwa pokoje sa wystarczajace dla mojej rodziny ale za kilka lat bede potrzebowal czegos wiekszego, a niestety przy obecnych spadkach cen wiaze sie to ze strata.
    Z mojego punktu widzenia wiosna 2012 to moze bedzie okres kiedy sprzedajacy zaczna sie budzic ze snu o bogactwie. Stawiam na to ze prawdziwy spadek nastapi najwczesniej jesienia 2012. Nie wiem jak glebokie beda spadki w Polsce bo to nie jest normalny kraj. Ale dla mnie nawet spadek o 15% w dwa lata daje ponad 100 tys oszczednosci na zakupie mieszkanie + drugie tyle na splacie odsetek.

    OdpowiedzUsuń
  26. @up
    Ceny ofertowe są z kosmosu i rzeczywiście trudno znaleźć ogłoszenie, które spełnia warunki, jakie wymieniłem, ale zaręczam, że nie jest niemożliwym zakup takiego mieszkania.

    OdpowiedzUsuń
  27. @ KapitanM @Ignacy
    Kryzys w którym tkwi Europa od 2008r. (dotychczas nie chcieli tego dostrzec) jest w skali mega i jest podobny do polskiego kryzysu, który ciągnął się od końca lat 70-tych, poprzez 80-te do lat 90-tych XXw. Zadłużenie dokonane przez Gierka pogrążało kraj w rosnących długach (tak jak obecnie za Tuska!) poprzez brak dochodów walutowych. Wówczas ujawniła się inflacja i brak „konkretnych towarów” na rynku, co spowodowało zapaść normalnego życia.
    Teraz będzie podobnie.
    Teraz zapewne, jak było wówczas, „nominalnie” ceny mieszkań nie spadną. Ale co z tego skoro inflacja pozjada spodziewane „zyski”.
    Poza tym uważam, że tak jak wówczas, teraz nie należy trzymać gotówki, szczególnie w PLN. Lepiej w „pewnych” walutach. Na pewno nie w niepewnych typu PLN, czy też Euro.
    Zakup Mieszkania ma sens, gdy będzie realizowane za gotówkę, a nie na kredyt. Zabezpieczy przed utratą wartości „gotówki w PLN”, a poza tym będzie służyło do obniżenia kosztów „życia”, dając poważne oszczędności na wynajmie, a szczególnie obniży poważne ryzyko na ew. kredycie. Zakup Mieszkania nie na kredyt – patrz inflacja, która zawsze w kryzysach pogrąża kredytobiorcę, a przecież pamiętać należy, że właścicielem do ostatniej raty jest bańk, a nie kredytobiorca. Podczas hiperinflacji „za Balcerowicza” niejeden splajtował.

    OdpowiedzUsuń
  28. HansKlos
    Moim zdaniem metale szlachetne skończyły rajd do nieba już jakiś czas temu, wraz z załamaniem giełd, podobnie jak zatrzymała się deprecjacja $. Teraz to co rosło będzie spadać (w tym ciągle mieszkania, a z pewnością jeszcze nie ziemia rolna), a to co spadało będzie rosło.
    Tak zawsze jest w czasie re'cesji.

    Wydaje mi się, że to jednak @ chelcho ma rację.

    Niemcy właśnie zaczęli wyzbywać się zapasów złota. Inni niebawem zrobią to samo, a dotychczasowi nabywcy - Chiny, Indie .... przestaną robić zakupy. Złoto, srebro, a nawet miedź i ropa są już mocno przewartościowane, co jest pewne, zważywszy na sytuację – zbliżającą się światową mega re'cesję.

    OdpowiedzUsuń
  29. @LJ3
    Niemcy właśnie zaczęli wyzbywać się zapasów złota. Inni niebawem zrobią to samo, a dotychczasowi nabywcy - Chiny, Indie .... przestaną robić zakupy. Złoto, srebro, a nawet miedź i ropa są już mocno przewartościowane, co jest pewne, zważywszy na sytuację – zbliżającą się światową mega re'cesję.

    Nie masz racji. Rysujacy sie scenariusz mozna w przyblizeniu opisać jako ciag zdarzeń - skurcz kredytowy->panika władzy i "luzowanie ilosciowe"->spadek cen akcji i w mniejszym stopniu surowców->szybsze "luzowanie ilosciowe" ->rosnąca inflacja przy zerowym wzroscie-> wzrost cen kruszców i w mniejszym stopniu cen akcji ->wzrost akcji kredytowej ->inflacja z pełzajacej przekształca sie w galopujacą.-)

    OdpowiedzUsuń
  30. @HansKlos
    Ze zdaniem poprzednim o zapasach złota krajów PIIGS następne jest logiczne.

    Niestety w tym kryzysie nie ma mądrego i stracić można na wszystkim.
    Mój "tajny" plan na ciężkie czasy:
    a) Akumuluje gotówkę w bezpieczny sposób i to, może to Was zdziwi, w złotówkach, gdyż wbrew temu co niektórzy uważają nie jesteśmy bankrutami, a inne kraje są w dużo gorszej sytuacji
    b) Gdy dojdzie do krachu popyt na pieniądz gwałtownie wzrośnie, to wtedy kupię złoto, które powinno mocno potanieć (zakładam, że wtedy złotówka się niespodziewanie umocni)
    c) Gdy giełda zaczyna się podnosić, a złoto spadać zamienię złoto na akcje
    d) Po 5 latach będę bogaty lub będę bankrutem :)
    Wg mnie Polska po kryzysie ma szansę podniesie się dość szybko ze względu na elastyczny rynek pracy (na tle innych gospodarek naszego regionu)

    OdpowiedzUsuń
  31. @HansKlos
    Luzowanie ilościowe u nas nie przejdzie, gdyż rząd PO walczy o wzrost wartości złotówki, a nie o jej spadek.
    Teraz czekam na znaczne wyhamowanie akcji kredytowej, po której nastąpi tąpnięcie.

    OdpowiedzUsuń
  32. Wybaczcie że prawie nic nie pisze ale po prostu nie mam czasu ;(
    Teraz jednak nie wytrzymalem:
    http://forsal.pl/artykuly/569471,polska_w_unii_europejskiej_nie_weszlismy_do_raju.html
    Pajace!!!, teraz pisza o tym co ja wiedziałem jak było glosowanie na wejściem do ch bez przeroszenia ujni europejskiej - głosując oczywiście przeciw.

    OdpowiedzUsuń
  33. @ KapitanM @Ignacy

    Tez jestem na tym etapie co wy lecz w trochę gorszej sytuacji mieszkamy z zona z teściami i zastanawiamy się nad kupnem lub wynajmem. Od roku analizuje rynek nieruchomości. Oczywiście bardziej skłaniam się nad wynajmem a czemu ? . Postarałem się zebrać w kupę wszystkie za spadkiem cen:
    1. Coraz tańsze oferty na rynku pierwotnym które muszą wpłynąć na rynek wtórny (mieszkania w wielkiej płycie, stare kamienice).
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/707218,759517-Mieszkania-od-deweloperow-duzo-tansze.html
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/709634,751578-Spodziewane-dalsze-obnizki-cen.html

    2. Wysoka podaż już istniejących niesprzedanych lokali z rynku pierwotnego. Co za tym idzie promocje developerów, wysyp targów mieszkaniowych, a także reklam w radiu, Internecie, czyli walka o klienta trwa.
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/707218,757547-Zalew-nowych-mieszkan-na-wiosne.html

    3. Większe wymagania do zaciągnięcia kredytu hipotecznego a co wiąże się z mniejszą ilością udzielanych kredytów co wpłynie na mniejszy popyt na mieszkania. Nie wspominając o wygaszeniu programu RNS a także zmniejszeniu maksymalnej ceny nieruchomości. Jeśli klienci nie będą mieli zdolności a jedynym wyjściem będzie RNS będą musieli zejść z ceny.
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/710047,759029-To-banki-wplywaja-na-rynek-nieruchomosci.html
    http://biznes.gazetaprawna.pl/artykuly/549298,rekomendacja_s_zaboli_bankowcow_co_piaty_klient_straci_szanse_na_kredyt.html

    4. Osiedlanie Polaków w Niemczech gdzie nieruchomości są o wiele tańsze mimo wyższych zarobków. Oczywiście utrzymanie tam jest większe ale przy tak dużych różnicach cenowych chyba nie ma co się zastanawiać mieszkając przy granicy.
    http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/569077,polacy-kolonizuja-niemcy-mieszkania-za-odra-o-polowe-tansze-niz-w-polsce.html

    5. Starzenie się społeczeństwa . Ktoś dobrze w komentarzach to ujął w innym poście i dodał dane na temat ludności. Starsi ludzie zaczną umierać zwalniając mieszkania wnukom, rodzinom, a w tym samym czasie liczba osób wchodząca w wiek dorosłości a poszukująca mieszkań będzie malała. Migracja ludzi (taniej siły roboczej z innych krajów nie wpłynie na poprawę stanu rzeczy). Oczywiście tutaj mowa raczej 15 lat do przodu jednak z roku na rok będzie się to powiększać.

    6. Przewidywany spadek cen robót budowlano-montażowych. Po zakończeniu Euro 2012 sporo firm budowlanych będzie szukało zleceń co wiąże się prawdopodobnie ze spadkiem cen ich usług. Co oczywiście wpłynie na cenę nowobudowanych mieszkań.
    http://serwisy.gazetaprawna.pl/nieruchomosci/artykuly/568530,wskaznik-koniunktury-w-budownictwie-w-listopadzie-najgorszy-od-7-lat.html

    7. Stabilizacja cen materiałów budowlanych
    http://www.ekonomia24.pl/artykul/710023,677265-Tanszy-cement-i-wapno--drozsze-drewno-.html
    niestety nie mam danych odnoście wszystkich tutaj sprawa otwarta ale wątpię aby te ceny wzrastały drastycznie na przełomie kilku

    8. Wzrost wydania pozwoleń na budowę i wysoka ilość rozpoczętych budowli
    http://www.dom.pl/44864-budownictwo-mieszkaniowe-w-pazdzierniku-2011.html

    9. Kryzys finansowy w EU który na pewno wpłynie na Polskę gdzie większość banków ma kapitał zagraniczny. Grecki Polbank, Włoskie udziały Pekao Sa,

    10. Przewidywany wzrost bezrobocia
    http://www.tvn24.pl/12692,1724289,0,1,w-calej-polsce-szykuja-sie-masowe-zwolnienia,wiadomosc.html

    A do tego kredyt vs wynajem moje wyliczenia robione jakiś czas temu.


    imageshack.us/photo/my-images/7/kredytvswynajem2.png/

    SIP można zrobić krótki wpis o cenach mieszkań jako pole do dyskusji aby nie robić tego w innych tematach

    OdpowiedzUsuń
  34. @chelcho, my nie potrzebujemy luzowania przy takim deficycie budżetowym i na rachunku obrotów bieżących i tutaj niewiele się zmieni, Rostowski potrzebuje silnej złotówki jedynie pod koniec grudnia a w przyszłym roku po zmianach w liczeniu limitów zadłużenia wystarczy aby euro średnio kosztowało poniżej 4.7-4.9 (w zależności jak sytuacja się rozwinie). To towarzystwo powiązane z PO łącznie z rządem, Belką i większością RPP doskonale się czuje w środowisko podwyższonej inflacji gdyż m.in rosną wpływy do budżetu a i zadłużenie "samo" się spłaca. Zresztą chyba czują że ceny dopiero wystrzelą w kosmos, gdyż w przyszłym roku rewaloryzacja będzie kwotowa a nie procentowa. Nawet jeśli złoto wyceniane w $ poleci na twarz to raczej zapomnij że kupisz je tanio za PLN'y.

    Gdy kurek zakręcą banki matki to może i dojdzie do zatrzymania akcji kredytowej a dodatkowo będą miały problem z refinansowaniem w walutach. Oczywiście nas sektor bankowy był i może jest nadal nadpłynny ale jedynie w ZŁOTÓWKACH. Możliwe że banki już akumulują rezerwy dodatkowo osłabiając PLN'a. NBP ma spore rezerwy aby chwilowo umacniać złotówkę ale są one niewielkie względem krótkoterminowego kapitału spekulacyjnego który napłynął do Polski (m.in. dzięki autorskiej akcji Rostowskiego aby upchnąć nasze obligacje zagranicy za wszelką cena na początku 2011) i który w każdej chwili może się wycofać.

    OdpowiedzUsuń
  35. @blackmond-y
    Ale chyba "rząd" zdaje sobie sprawę z tego, że słaby złoty będzie powiększał deficyt na rachunku i dusił tempo wzrostu (presja fiskalna).
    Zatrzymanie akcji kredytowej przez banki zagraniczne (a na to się zanosi) zmniejszy podaż złotego i jego płynność. Tutaj sztuczne zwiększanie podaży poprzez obniżenie stóp (zapowiedziane przez Belkę) doprowadzi tylko do dalszego osłabienia złotego, inflacji i głębszego kryzysu - na szczęście lub nieszczęście mamy trochę kredytów w walutach i z tymi kursami aż tak szaleć nie mogą.
    Ceny na towary konsumpcyjne faktycznie wzrosną, a wraz z nimi inflacja.

    Czy gwałtowny wzrost wartości złotego jak z 2008 nie wystąpi?

    OdpowiedzUsuń
  36. @chelche rząd zdaje się sprawę głownie z tego, że osłabiający się PLN ożywi eksport. Oczywiście do pewnego momentu np: gdy w strefie euro rozkręci się recesja albo surowce eksplodują.
    W 2008 złoty umacniał się głownie ze względu na boom hipotecznych kredytów walutowych (pozdrawiam frankowców) oraz napływ inwestycji (poza środkami z EU). Wiadomo co się działo później a KNF w końcu się obudził z rekomendacjami. Choć teoretycznie są one do obejścia przez nasze "oddziały" to w obecnej sytuacji szanse na powtórkę są zerowe. PLN może się umocnić jeśli Niemcy w końcu ulegną i zaczną drukować a rynek się uspokoi. Jednak moim zdaniem są bardzo daleko od podjęcia takiej decyzji, ale wiadomo co ostatecznie może zwyciężyć: ochrona tyłków eurokratów jeśli strefa euro a wraz z nią EU byłaby faktycznie zagrożona rozpadem..

    OdpowiedzUsuń
  37. "bankruci" nas doganiają :-/
    http://stooq.pl/q/?s=hufpln&c=1m&t=c&a=lg&b=0
    PLN przestaje reagować na EURUSD i żyje własną słabością.

    OdpowiedzUsuń
  38. 1/2
    Austrian Banks Facing Payback as Hungary’s $22 Billion Debt Slaves Revolt
    When Hungary’s former central bank governor was buying a house two months before Lehman Brothers Holdings Inc. collapsed and the country sought an emergency bailout, he received an offer he couldn’t refuse.
    Peter Akos Bod, now an economics professor at Corvinus University in Budapest, was given a choice of mortgages by his bank. The 60 year-old could select a loan in Hungary’s currency, the forint, at 13 percent interest, or one in Swiss francs at less than 6 percent. After crunching the numbers on a spreadsheet, he picked the cheaper franc loan.
    “It was rational,” he said of his 2008 decision in an interview in the Hungarian capital. “I put it into a model.”
    Three years later, Bod and about one million compatriots who took mortgages in francs are faced with a debt pile that has swelled to 4.9 trillion forint ($22 billion). The currency’s 40 percent slump against the franc has raised repayment costs, pushing mortgage arrears to a two-decade high and prompting Prime Minister Viktor Orban’s government to brand the loans “debt slavery.”
    To help homeowners, Orban imposed currency losses on banks including Erste Group Bank AG and Raiffeisen Bank International AG (RBI) that may total 900 million euros ($1.2 billion), according to Cristina Marzea, an analyst at Barclays Capital. Faced with the risk Orban would impose further measures, lenders have offered to accept $2.2 billion of additional losses if the government promised to take no further action. If it doesn’t, banks are threatening they may withdraw from the country.
    ‘Too Risky’
    “Against the backdrop of a potential western European financial crisis, this raises the risk that western lenders will just pull out of Hungary because it’s just too risky, which would be disastrous,” Neil Shearing, senior emerging markets analyst at Capital Economics Ltd. in London, said in an interview. “Hungarian banks are incredibly dependent on their western European parents for short-term credit lines. At the very least it means credit is going to remain very tight.”
    Six of Hungary’s seven biggest banks have foreign parents, including Italy’s Intesa Sanpaolo SpA and UniCredit SpA (UCG) and Germany’s BayernLB. Only OTP Bank Nyrt., the country’s largest lender, is still domestically owned.
    ‘Free of Debt’
    Almost 18 months after Orban was elected in April 2010, he passed a law allowing Hungarians to repay mortgages denominated in foreign currencies at discount of about 25 percent to today’s exchange rate. As long as a client applies before Dec. 31 and repays the entire loan before Feb. 28, the banks have to make up the difference.
    “I paid it back last week,” Bod said. “I’m free of debt slavery,” said the former industry minister. The plan “is easy to explain from a political viewpoint. It’s cheap for the government, expensive for the banks, good for voters.”
    While borrowers in Poland, Romania, Bulgaria and Croatia also took foreign currency loans, Hungary is unique because average household borrowing in overseas currencies is more than six times the region’s average, according to Barclays. In Poland, where more than half of all mortgages are franc- denominated, banks limited them to more affluent customers, and cushioned the franc’s advance against the zloty by cutting rates. Hungarian banks raised rates.
    Every redeemed mortgage equates to a loss for the banks, Barclay’s Marzea said in a Nov. 17 report that banks operating in Hungary may lose 12 percent of their combined capital, or about 900 million euros, because of the early repayment plan.
    ‘Immediate Action’
    Lenders responded by suing the government in the Hungarian Constitutional Court and asking the European Union in a Nov. 14 letter to take “urgent and immediate action” against Orban, adding they will need to reassess their commitments in Hungary. Erste and Raiffeisen, which signed the letter, have said they will cut lending in the country.

    OdpowiedzUsuń
  39. 2/2
    “Banks are having to make brutal decisions about where they deploy capital at the moment, and if policy makers make life too difficult for European banks, as in Hungary, then they will more aggressively deleverage in these markets,” Tim Ash, head of emerging markets at Royal Bank of Scotland Group Plc, said in an e-mail. It’s “obviously bad for credit and growth.”
    Demand for franc mortgages rose from 2003, when Hungary’s government stopped subsidizing forint home loans. Foreign banks filled the gap, using their parent’s access to euros and francs to undercut OTP. (OTP) The profitability of the country’s banking industry soared, with return on equity jumping to between 20 percent and 30 percent annually from 2003 to 2007. When the government started to cut spending in 2006, Hungarians took out more loans secured on their homes to finance consumption.
    Dual Monarchy
    By June 30, Austrian banks had lent $42 billion to Hungarian borrowers, Italians $23 billion and Germans $21 billion, according to the Bank for International Settlements.
    Orban’s bank policies have especially irked neighboring Austria, which until 1918 was Hungary’s partner in the Dual Monarchy of the Hapsburg empire and which re-engaged with the region through its banks after communism collapsed in 1989.
    Austria’s central bank Governor Ewald Nowotny in October described the Hungarian law as “brutal” as well as legally unworkable and “economically nonsensical.” Nowotny last month ordered the country’s lenders to limit new loans in eastern Europe to make their business “more sustainable.”
    When Erste (EBS) set aside an extra 450 million euros for Hungarian bad debt in the third quarter, Chief Executive Officer Andreas Treichl pointedly referred to “irrational populist measures in EU countries” and predicted that Hungary’s government would “continue to take action that will not be positive for the Hungarian banking system.”
    ‘Biggest Event Risk’
    Moody’s Investors Service last week said that Austrian banks’ exposure to the central and eastern European region is “the single biggest event risk for the sovereign.” Austrian banks are also the biggest lenders in the broader eastern European region. Standard & Poor’s said Dec. 5 it may downgrade Austria, one of the six remaining euro area countries rated AAA, because it may have to inject capital into its banks.
    Hungary’s banking association last month proposed a plan of its own that would include further losses for the banks of as much as $2.2 billion.
    “What we want in exchange is that the government accepts the package we submitted in its entirety and there won’t be new regulations on this issue for two years,” Daniel Gyuris, deputy head of the association, said in a Dec. 5 interview.
    Agreement Is ‘Close’
    Talks on the banks’ proposals are “close” to an agreement and details may be published “within days,” Mihaly Patai, head of the Bank Association said, according to Napi Gazdasag report published today.
    The banks may yet be helped by Hungary’s move to tap the International Monetary Fund for as much as 20 billion euros of aid after spurning its advice last year. The EU and the European Central Bank have already criticized the debt-repayment plan and the program may form part of Hungary’s negotiations with the IMF. The IMF’s mission chief to Hungary, Christoph Rosenberg, declined to comment on policy issues relating to the country when contacted by e-mail.
    “Any further attempts to unilaterally restructure foreign currency debt is off the cards,” said Capital Economics’s Shearing. “I can’t see how the IMF would sanction that. Any restructuring will have to be approved by the banks and the government.”
    http://www.bloomberg.com/news/2011-12-13/austrian-banks-facing-payback-as-hungary-s-debt-slaves-revolt.html

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP