30 listopada 2011

Podatek katastralny w Polsce

Uważam, że warto ten fakt odnotować na blogu, chociażby z powodu późniejszego rozliczenia. Wiadomość z serwisu Wyborcza Biz:
Podatek katastralny nam nie grozi. Premier ucina spekulacje Ministerstwo Finansów i rząd nie planują wprowadzenia jakiejś formy podatku katastralnego - zapewniał w sobotę z trybuny sejmowej premier Donald Tusk. Była to odpowiedź na pytania, które zadali w czasie piątkowej debaty w Sejmie Barbara Bubula z PiS, Beata Kempa z Solidarnej Polski i Leszek Miller z SLD. - Czy prawdą jest to, o czym mówi się bardzo głośno w kuluarach, że zamierza pan wprowadzać podatek katastralny? Panie premierze, proszę powiedzieć, czy to jest prawda! - grzmiała poseł Kempa. Premier Tusk uciął tego typu spekulacje. A wyprzedzając ewentualne pytanie, czy taka koncepcja może pojawić się w przyszłości, odpowiedział: - Trudno mi mówić za następców. W naszych planach nie mamy wprowadzenia podatku katastralnego, chociaż zdajemy sobie sprawę, że w wielu państwach jest on dość użytecznym narzędziem. Otwarcie jednak odpowiadam, że mój rząd nie zakłada wprowadzenia tego podatku. Wyjaśnijmy, że dziś wysokość podatku od nieruchomości zależy od jej powierzchni. Gmina ustala stawkę, której górny pułap jest określony w ustawie. W przypadku podatku zwanego katastralnym jego wysokość zależy od wartości nieruchomości. Z punktu widzenia fiskusa jest absurdalne, że właściciel domu położonego w centrum Warszawy płaci dziś tyle samo, co posiadacz podobnej kamienicy w małej miejscowości. Pierwsze przymiarki do zmiany sposobu opodatkowania nieruchomości miały miejsce już na początku lat 90. Jednak w 1994 r. wybuchł wokół sprawy podatku katastralnego skandal. Jeden z wysokich urzędników Ministerstwa Finansów powiedział dziennikarzom, że roczna stawka podatku wyniesie 8-10 proc. wartości nieruchomości. Ministerstwo Budownictwa oraz Ministerstwo Finansów zdementowały tę informację. Ostatnim politykiem, który zapowiadał wprowadzenie podatku katastralnego, był Leszek Balcerowicz w czasach rządów AWS-UW. Wzmianka na ten temat była także w programie wyborczym Platformy Obywatelskiej z 2001 r. Ale od tej pory politycy odżegnują się od tej idei.
ź

25 komentarzy:

  1. Powiem tak, od strony technicznej przygotowania trwają niezależnie od wielu lat. Przypuszczalnie większość miejskich baz typu Geoportal ma gotowe miejsca na ewidencje wartości nieruchomości. Kwestia akceptacji strat banków i braku politycznego poparcia za znaczącym wzmocnieniem samorządów jako beneficjentów tego podatku. Gdyby tylko 10 lat temu bylibyśmy technicznie gotowi jak dziś to Dziurę Bauca zasypano by tym podatkiem.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja bym się tak nie rozgrzewał. Tusk już niejedno mówił, że .... na pewno zrobimy ..... I co? Nie zrobił, a zarazem niejeden raz mówił, że nie zrobi a zrobił! Choćby zadłużanie państwa, co wykonał na 2 razy w cztery lata, czy paliwa po 5,5 PLN, a miały nigdy do 5 PLN nie dojąć.
    Przecież od czterech lat ciągle powtarza wraz z min. JVR, że "to PiS zadłuża" ... To nie my!
    Heh....! Ryży tak już ma. POdobno w genach ....

    OdpowiedzUsuń
  3. a ja powiem tak: tusku krzyczy: obniżymy podatki, będzie druga Irlandia, ale podatki winduje w górę. Czy coś mu przeszkadza żeby dziś mówić, że katastra nie będzie a za kilka tygodni stwierdzić, że jednak będzie?

    OdpowiedzUsuń
  4. Tusk mówi, jakby cokolwiek w sprawach państwowych od niego zależało, echh. Realnie władzę sprawuje międzynarodówka do spółki z lokalnym podziemiem wiadomego pochodzenia, dzielnie ręka w rękę zakładając nam baksterskie homonto.

    Ponadto oficjalne dementi: "premier Tusk uciął spekulacje" - jest oczywistym sygnałem zaawansowania prac nad kolejnym haraczem. Pozostaje ew. wyczekiwanie dobrego momentu i pretekstu, żeby go wprowadzić.
    Zakładam, że będzie sprzedawany tanimi hasłami w stylu "niech bogaci płacą" (nihil novi), oczadzony tłum pokrzyczy "tak, vivat! niech płacą za swoje milionowe rezydencje!" po czym okaże się że np. kataster będzie naliczany np. do max wartości 500 tys. ;)

    Nie sądzę też, żeby stawka była na poziomie 8-10%, bo równie dobrze, można by przywrócić system kartek żywnościowych i zalegalizować niewolnictwo. To raczej zabieg marketingowy po którym wszyscy będą skakać z radości, że jest 1% Jednak to, że kataster będzie wprowadzony, jest IMO pewne. Za bardzo naszym wierzycielom ślinka cieknie a i wierchuszka do spółki też jest pazerna. Jakaż byłaby tragedia, gdyby dla maszynek "biz-polit" miało zabraknąć darmowego paliwa.

    OdpowiedzUsuń
  5. jestem przeciwny jakiejkolwiek podwyzce podatkow, jesli rzad chce pozyskac dodatkowe dochody to niech skonsoliduje budzet! i przede wszystkim niech odciazy przedsiebiorczosc, niech w koncu w polsce bedzie normalnie, niech kazdy zaklada dzialalnosc produkcyjna czy uslugowa i niech placi podatki od zyskow a nie od samej dzialalnosci!! Kto to slyszal zeby ustawa o podatku VAT liczyla kilkanascie tysiecy stron!!

    podwyzszanie podatkow akcyzy vat, paliwo po 6 zl, wzrost skladki rentowej, dosyc! Obciazanie podatnikow przeklada sie na wiele niekorzystnych czynnikow jak spadek income tax, uniakanie placenia, spadek popytu wewnetrznego, spadek stopy oszczednosci a pomaga to m.in. bilansom bankow bo jak posiadaja bondy takich krajow Itlay or Spain wtedy mniejsze ryzyko defaul'a przeklada sie na lepsze zyski bankow. Obligacji krajow tak zadluzonych jak Italy, Spain, Japan sie po prostu nie kupuje!!

    http://www.scribd.com/doc/74335711/Hayman-Nov2011

    Panstwo powinno byc dla obywateli a nie obywatele dla Panstwa jak jest obecnie,

    OdpowiedzUsuń
  6. Grubymiś, wersja ocenzurowana:
    Ja wszystko rozumiem,
    podatek katastralny mógłby uzdrowić w znacznym stopniu rynek nieruchomości, a i ograniczyłby ten syf powstający po wstąpieniu do eu. Ale 8-10 procent wartości nieruchomości? Toż to zmieniłoby rynek wideł i kos w Polsce....

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzę tylko zaprzeczonym pogłoskom.-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Podatek katastralny 3xTAK ale...
    Dlaczego za każdym razem gdy pojawi się jakiś wpis na temat katastralnego dyskusja komentujących skupia się na sprawach drugorzędnych.
    Moim zdaniem najistotniejsza rzeczą jest nie stawka podatku (8-10%????) ale kto to będzie wyceniał. Korwin Mikke nie jest z mojej bajki, ale
    to on wielokrotnie przywoływał podatek katastralny z czasów Napoleona. To podatnik powinien wyceniać swoja nieruchomość. To podatnik wie najlepiej
    jaka ma ona wartość, za ile jest gotów ja odstąpić. Po co mu banda przekupnych fachofcuf. W mojej ocenie taki podatek w którym właściciel
    określa wartość jest genialnym rozwiązaniem dla naszej Umęczonej Ojczyzny. Obniża koszty uzysku likwidując cala rzesze zbędnych urzędników.
    Ułatwia i czyni przejrzystym proces pozyskiwania terenów np. pod budowę autostrad. Stawka podatku skalkulowana na odpowiedniej wysokości
    wprowadza istotne ożywienie na rynku nieruchomości. Spekulacyjne zakupy gruntów i ich przetrzymywanie stały by się nieopłacalne. Mozna
    mnożyć pozytywy. Najważniejszym jest danie podatnikom poczucia realnej własności, możliwości decydowania o swoim.
    Własność? Decydowanie o swoim?........w tym momencie sie obudzilem. Fajny sen.

    OdpowiedzUsuń
  9. @qwert123, o jakim "swoim"? Dopiero wtedy naprawdę "Twoja" nieruchomość przestaje być Twoja. Spróbuj nie zapłacić katastru (jak już będzie), to szybko się przekonasz co jest czyje (innymi słowy - czyj jesteś ;)

    Generalnie jestem wrogiem płacenia podatku "od posiadania" dobra/rzeczy. Nniczym to się nie różni np. od takiego abonamentu RTV (dzięki któremu masz w końcu poczucie że to jest Twoja plazma? ;))

    Można by dużo i długo o podatkach, ale jedna rzecz płynąca z rozszerzania i uszczelniania systemu przymusu fiskalnego zasadza się na odrzuceniu zasady domniemania niewinności i zastąpienia jej założeniem winy. W powyższym masz odpowiedź dot. kierunku ewolucji systemów podatkowych.A mrzonki Korwina odłóż gdzie ich miejsce, zwłaszcza że często są jedną wielką luką myślową.

    OdpowiedzUsuń
  10. @ Paprica Corps
    Generalnie to ja mam do Korwina sporo zastrzeżeń, ale na pewno wolałbym żyć w III RP budowanej od podstaw przez Korwina niż przez tą bandę, która nami od 22 lat rządzi, na czele z Donkiem.

    OdpowiedzUsuń
  11. Podobno podatek i śmierć są nieuchronne. Jak zwykle dyskusja schodzi na inny tor. Pytanie nie brzmi
    czy go wprowadza (zrobia to predzej niz pozniej) ale jak ma to wyglądać, funkcjonować.Korwin Mikke
    nie jest z mojej bajki, ale on mowil i pisal o tym. Trudno trafic na jakiekolwiek informacje odnośnie
    detali. Nie wiem czemu ma służyć straszenie stawkami 8-10 procent, raczej 2-3 promile.
    Wydaje mi sie, ze naprawde dobrze skonstruowany podatek katastralny nie tyle byłby podatkiem,
    co pomocnym narzędziem dla planistów, urbanistów, firm ubezpieczeniowych.Narzędziem do
    walki ze spekulacja gruntami, nieruchomościami. Potężnym batem na lobby deweloperów. Dobrze
    skonstruowany kataster oczyściłby rynek i pobudził, Ale ja się na tym nie znam. Tak sobie śnie.
    Chciałbym trafić kiedyś na dyskusje w której obalono by sensowność oddania prawa o decydowaniu
    właścicielowi. Skoro podatki są nieuchronne, wszyscy musimy je płacić, to chociaż nie pozwólmy
    aby jakis pseudo rzeczoznawca mowil mi ile warta jest moja działka. Paszol won.

    OdpowiedzUsuń
  12. Całkiem niedawno była chyba u SiP-a dyskusja o katastrze (pod którymś z niedawnych wpisów). Nie chciało mi się powtarzać argumentów. Niemniej żeby nie było, że ja zawsze politycznie, to napiszę, że jeśli mamy już tą upiorną rzeczywistość jaką mamy, to DUŻO korzystniejsze byłoby to co pisze @qwert123 i równoczesna likwidacja istotnej części kosztów pracy. Natomiast ja nie zgadzam się z kolejnym podatkiem celem zasypania GIGA dziury budżetowej i GIGA długu. Swoją drogą jestem tego samego zdania co Hans - balon wypuszczony, za parę miesięcy mamy kataster.

    OdpowiedzUsuń
  13. To jaka stawka to jest jedna rzecz, przy czym oczywiście byłoby to mocno poniżej 1% a nie jakieś odczapiste 8%. Drugą, równie istotną, są ewentualne zwolnienia, np. na pierwszą nieruchomość.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie rozumiem skąd ta niechęć. Jakieś podatki są konieczne jeśli istnieje państwo, a katastralny jest akurat tym z nich, które w najmniejszym stopniu rzutują na gospodarkę. W przeciwieństwie do podatków dochodowych i parapodatku ZUS nie zniechęca do podejmowania pracy, a w przeciwieństwie do VAT i akcyzy nie zniechęca do konsumpcji. Wręcz przeciwnie, do konsumpcji może zachęcać bo może ktoś by się zdecydował przepuścić kasę niż ładować kapitał w ziemię, która zarasta później chwastami bo "ziemia jeść nie woła". Technicznie również jest bardzo łatwy do wprowadzenia, jednostki samorządu terytorialnego dysponują systemem komputerowym oraz wszelkimi potrzebnymi danymi oprócz wyceny w ramach zbiórki podatku od nieruchomości i rolnego (jakby ktoś nie wiedział to takie już istnieją), a sama wycena to pikuś; albo metoda zaprezentowana wyżej metoda deklarowania przez właściciela albo wycena urzędnika z prawem wniesienia sprzeciwu przez właściciela i powołania biegłego, który nieruchomość wyceni. W przypadku wyceny różnej o więcej niż X% od wyceny urzędnika koszty pokrywa skarb państwa, w przypadku różnicy nieznacznej - podatnik. Na marginesie można wspomnieć, że prawdopodobnie doprowadziłby do spadku cen ziemi i ruchu na tym rynku, co dałoby szanse tym, którzy ziemię chcą faktycznie uprawiać, a nie tylko trzymać, a to w rezultacie do zwiększenia podaży i spadku cen żywności.

    Oczywiście powyższe rozważania mają charakter teoretyczny. W chwili obecnej, a właściwie w tym punkcie na krzywej Laffera gdzie obecnie się znajdujemy jakiekolwiek zwiększanie obciążeń podatkowych bardziej mi przypomina endlosung niż kierowanie państwem.

    OdpowiedzUsuń
  15. @Ciek,
    niechęć płynie stąd, że rządzącym ile byś nie zapłacił, zawsze mało, zmarnują a dodatkowo wmontują nas w deficyt.

    Po drugie, płacenie podatku od "posiadania" jest przejawem skrajnej arogancji władzy, zniewolenia narodu i szczytem obłudy "sprawiedliwości społecznej", gdy prawdziwym celem jest kłamliwe wycykanie średniej klasy przy oklaskach pożytecznych idiotów. Co np. stoi wówczas na przeszkodzie do wprowadzenia podatku od posiadania gaci i skarpetek? Masz knajpę na starówce? - płacisz co miesiąc... Pardon, porąbało mi się z mafią ściągającą haracze.

    Pojmowanie oszczędzania przez "system" dalece odbiega od oszczędzania przez np. rodzinę. Rodzina - jeśli jej nie wystarcza środków, ogranicza i racjonalizuje koszty (zamiast wydawać na pierdoły, w postaci nowego garnituru dla dziadka - ubeka) a system zna tylko jedną drogę - żadnego oszczędzania (prędzej wszystkich wykończą niż wyrwą sobie żer z mordy) - maksymalizacja ucisku fiskalnego.

    Jeśli już mówimy o sprawiedliwym podatku (jasną rzeczą jest że zrzucać się na państwo trzeba) to byłaby nim jakaś forma pogłównego - i tyle. Proste, motywujące i sprawiedliwe.

    OdpowiedzUsuń
  16. @ Ciek napisał....
    "Na marginesie można wspomnieć, że prawdopodobnie doprowadziłby do spadku cen ziemi i ruchu na tym rynku, co dałoby szanse tym, którzy ziemię chcą faktycznie uprawiać, a nie tylko trzymać, a to w rezultacie do zwiększenia podaży i spadku cen żywności."

    Gdy zaistnieje kataster to efekty będą akurat odwrotne i ci "którzy ziemię chcą (teraz) faktycznie uprawiać", na pewno nie będą jej dłużej trzymać, a to w rezultacie spowoduje zwiększenie podaży ziemi, większego jej odłogowania i wzrostu cen żywności.
    Inflacja ruszy i nie będzie już wówczas importowana ze strefy dolarowej.
    Poza tym wzrosną ceny najmu oraz wzrost kosztów użytkowania budynków.
    Gdyby to odnieść do Niemiec to zauważycie, że najem mieszkań w budynkach prywatnych jest tam bardzo drogi, wyłączając mieszkania komunalne - socjalne wysoko dotowane przez samorządy.
    Kataster w tak biednym kraju jakim jest Polska to będzie "samobójstwo" dla narodu.

    OdpowiedzUsuń
  17. @Paprika Corps
    Na szerokie wody krytyki obecnego państwa nie chcę wypływać. Życia człowiekowi nie starczy by je całe przepłynąć, może innym razem :)

    Co do pogłównego to nie zgadzam się jakoby było to proste, motywujące i sprawiedliwe. Jako sprawiedliwy rozumiem jednak podatek proporcjonalny. Oczywiście, zjedli przyjąć, że jakikolwiek podatek jest w ogóle „sprawiedliwy”. Jeśli przyjmiemy pogłówne 1000 zł miesięcznie od „głowy” to dla kogoś z początku listy najbogatszych Polaków nie będzie ono w ogóle zauważalne, tymczasem dla środka i końca stawki może przewyższać dochody. Podatek, który przewyższa to co zarabiasz nie może być sprawiedliwy. Chyba Astrid Lindgren udowodniła to już dobitnie w sporze ze swoim soc-rządem gdy jej przyszło zapłacić 130% dochodu, a jeśli nawet Szwecja nie wytrzymała czegoś takiego to co dopiero Polsza?

    Samo posiadanie głowy nie oznacza jeszcze, że sie czerpie jakieś dochody i nie zawsze ten negatywny stan rzeczy jest zależny od jej posiadacza. Katastralny ma taką przewagę nad pogłównym, że jest z czego go ściągnąć, bierze się przecież z majątku, poza tym podatnik może się od niego uwolnić pozbywając się nieruchomości na rzecz kogoś innego, kto podatek ten zapłaci. Głowy natomiast stosunkowo ciężko się pozbyć uwalniając się od podatkowego ciężaru. Całe stulecia myślano nad skuteczną metodą i dopiero pod koniec XVIIIw. dopiął tego dr Guillotin

    Nie zgadzam się oczywiście również z tym, jakoby był on motywujący. Formę pogłównego przecież już mamy, jest nim ZUS. To praktycznie idealny jego odpowiednik; jak zarobię – płacę ZUS, jak nie zarobię – również płacę ZUS. Pogłówne jak nic; czy się stoi czy się leży, dziewięć stówek się należy. Zgadzamy się chyba wszyscy, że jest to jeden z głównych czynników demotywujących do podejmowania jakiejkolwiek działalności i jedna z podstawowych przyczyn emigracji. Jaka jest motywacja podejmowania działalności, której owoce mogą zostać w całości zeżarte przez podatek albo nawet dowalą więcej niż zarobiliśmy? W takiej sytuacji logicznym jest spakowanie tobołka i poszukanie szczęścia gdzieś, gdzie państwo nie jest jednak aż tak krwiożercze.

    Pogłówne zatem widzę tylko jako proste i nic poza tym.

    OdpowiedzUsuń
  18. @LJ3
    „Gdy zaistnieje kataster to efekty będą akurat odwrotne”
    Gratuluję zdolności przewidywania przyszłości :)

    „i ci "którzy ziemię chcą (teraz) faktycznie uprawiać", na pewno nie będą jej dłużej trzymać”
    To co, nikt ziemi nie będzie uprawiać? Przyjmując stawkę 1% to w mojej okolicy gdzie przeciętna cena ha wg. GUS wynosi około 13000 zł daje to 130 zł rocznie. Nie sądzę żeby były to koszty uniemożliwiające prowadzenie działalności wytwórczej w tym zakresie. W zasadzie jest to tyle samo ile się płaci tzw. podatku rolnego (płacę 137,50 zł za ha przeliczeniowy). Ja akurat mam kilka pomysłów na wykorzystanie ziemi ale jej nie kupię bo nie mam skąd. Ziemi się nie sprzedaje, bo każdy ją gromadzi i „doi” z dopłat. 5% albo nawet 10% z tych 13 kawałków rocznie to jest wciąż stawka do zniesienia dla kogoś, kto chce na tej ziemi pracować, natomiast dla kogoś kto traktuje ją jako krowę, która mleko daje bez dojenia już nie.

    „a to w rezultacie spowoduje zwiększenie podaży ziemi”
    Spodziewałbym się raczej zwiększenie podaży ziemi ze strony ludzi, którzy nic na niej nie robią, czyli zjawisko pozytywne. Jest bardzo wielu ludzi czekających na wzrost podaży ziemi, jestem jednym z nich. Ziemi tymczasem nie ma bo nikt przy zdrowych zmysłach jej nie sprzedaje. Kawałek ziemi już mam, jeśli wejdzie 1% podatek to z pewnością jej nie sprzedam, bo niby czemu? 2% jest tak samo do przełknięcia bez zakąski.

    „większego jej odłogowania”
    Jeśli ziemia zacznie wołać jeść to nikomu nie będzie się opłacało jej odłogować, sprzeda ją komuś, kto chce na niej pracować.

    „i wzrostu cen żywności”
    Przełożenie na ceny żywności jest niemożliwe do określenia. Zależy to od wzrostu produkcji. Produkcja żywności w UE jest natomiast niezwykle niska ze względu na system dopłat. Są tutaj setki tysięcy hektarów nieuprawianej ziemi, której jedynym „plonem” jest dopłata. To dzięki temu jabłko z sadu oddalonego od ciebie o 20km jest zazwyczaj droższe niż banan sprowadzany z drugiej półkuli.

    „Poza tym wzrosną ceny najmu oraz wzrost kosztów użytkowania budynków”
    Ale zwiększy sie podaż i spadną koszty kupna. Coś za coś.

    „Gdyby to odnieść do Niemiec to zauważycie, że najem mieszkań w budynkach prywatnych jest tam bardzo drogi”
    W stosunku do zarobków najem jest o wiele tańszy niż w Polszy. Koszty najmu mieszkań w spółdzielczych blokowiskach, zwłaszcza na byłym DDRowie są śmieszne nawet jak na polską kieszeń. Google - > „Polacy wynajmują mieszkania w Gorlitz”. Tak na marginesie, ziemia rolna w Niemczech jest generalnie tańsza niż w Polszy.

    „Kataster w tak biednym kraju jakim jest Polska to będzie "samobójstwo" dla narodu”
    Nie podzielam tego przekonania, poza tym ten Naród tak czy inaczej ma już poderżnięte żyły nawet i bez katastru. Państwo żyje z podatków, czy się to komuś podoba czy też nie. Ja akurat wolałbym tutaj kataster niż dochodowy i ZUS ale jako dodatkowy ciężar na plecach oczywiście nie. Z drugiej strony może właśnie kataster mógłby być katalizatorem, który poderwałby Naród do zrobienia porządku z zarządzającą nim hołotą.

    OdpowiedzUsuń
  19. @ Ciek
    Nie wiem skąd Ci wpadło do głowy, żeby pogłówny miał wynieść 900-1000zł?
    Po kompletnej reformie IIIRP możliwe mam nadzieję stanie się zlikwidowanie dochodowego i ZUS-u i wprowadzenie w to miejsce pogłównego niech będzie w wysokości 400 zł na dzisiejsze. Niech Ci, którzy zarabiają niewiele się starają zacząć zarabiać więcej, a nie o 16:00 po pracy rozpoczynają wieczór z serialami...

    OdpowiedzUsuń
  20. Ponieważ "po kompletnej reformie IIIRP" to jest science-fiction, a ja jestem realistą :)

    Nie podoba mi się twój tok rozumowania. Podążając nim można powiedzieć, że przywołana przeze mnie Pani Lindgren mogła sobie odpuścić seriale i się bardziej wziąć do roboty, żeby jednak zarobić na te naliczone jej 130% :) Nie jest jak dla mnie uczciwym układem, że państwo mogłoby zabrać komuś z podatku wszystko co zarobi. Nie zarabiasz – nie płacisz, a najlepszym motywatorem do pracy i tak jest zawsze pusty brzuch.

    OdpowiedzUsuń
  21. Ciek mijasz się z prawdą i to sporo, bo jak czytam na stronie gus http://www.arimr.gov.pl/dla-beneficjenta/srednie-ceny-gruntow-wg-gus.html to 13000 zł/ha jest ceną za słabą ziemię. Za ziemię uprawną płaci się więcej. Policzmy kataster 1% dla średniego gospodarstwa polskiego - 10 ha cena ziemi średniej klasy 20000zł/ha. Gospodarstwo to oczywiście nie tylko ziemia, ale także zabudowania gospodarcze przyjmijmy, że warte 150000 zł i skromny dom 250000zł. Wszystko to warte jest 600000 zł. Podatek katastralny od małego i skromnego gospodarstwa wyniesie więc 6000 zł, a pewnie i tych Twoich podatków rolnych 13xzł/ha nie zlikwidują.

    Moim zdaniem podatek katastralny to prosta droga do ubicia polskiej klasy średniej oraz rugowania emerytów i osób spłacających kredyty z nieruchomości.

    OdpowiedzUsuń
  22. Nie mijam się z prawdą, zwyczajnie piszę tylko o ziemi. 6000 zł to nie tak dużo, na sam ZUS za samego siebie wydaję prawie 2 razy więcej więc chętnie zamieniłbym jedno na drugie :)

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie ma co się oszukiwać jest to najbardziej sprawiedliwy, i najstarszy podatek, jaki istnieje w krajach cywilizowanych. Gdyż naliczany jest od wartości zgromadzonego majątku. Nadrzędną właściwością tego majątku jest oczywiście trudność jego ukrycia. W praktyce trudno wyobrazić sobie jak od niego uciec. Mnóstwo spekulantów (w pozytywnym tego słowa znaczeniu,i nie) oraz niestety polityków obkupiło się, w odpowiednim czasie, i od właściwych właścicieli nieruchomościami. Problemem są napewno ofiary, czyli Ci ludzie którzy zaciągneli kredyty na szczycie bańki korzystając z spekulacji na frankach.(osoby nie zamożne mające dochody z tytułu pracy, w sektorze prywatnym)
    Zakup ziemi w celu chomikowania kapitału, (bo ziemia jeść nie woła i jej nie dodrukują)jest bardzo popularną strategią. W moim mieście lokalny developer z uśmiechem kiedyś powiedział, że jeżeli chodzi o atrakcyjne działki, to już ma wszystkie, co były(i nie)do sprzedania, tak że nikt lokalnie już konkurecji mu nie zrobi .. Jako najlepszy sposób na armagedon zalecał także chomikowanie ziemi, słynny, i niePOprawny Lj3, na blogu p. Kuczyńskiego.(z faktu posiadania tego typu inwestycji zapewne wynika Jego niepochlebna opinia na temat celowości tego podatku - lecz akurat w jego przypadku prawdziwa cnota krytyki się nie boi) Mnie osobiście zastanawia to, czy w sytuacji extremalnej- czyli jakiegoś rozpadu w strefie euro Rząd Polski nie będzie miał wyjścia,i chcąc doprowadzić finanse publiczne do jakiejś równowagi wprowadzi wlaśnie taki podatek w miejsce obecnego podatku od nieruchomości. Wiem oczywiście że nie zrobił by tego za żadne skarby, ani pod jakimkolwiek przymusem. Lecz czy zwyczjnie nie zostanie zmuszony (szczególnie po deklaracji Sikorskiego) do jego wprowadzenie przez Niemcy, w ramach sprzątania Unii. Ciekawe czy istnienie takiego czegoś w Polsce , jak użytkowanie wieczyste(nawet nie wiem czy takie cuś jest na świecie) nie będzie sposobem na uniknięcie tego podatku. Z tego co kiedyś czytałem powstały zarządzenia uzależniające wys. opłat za dzierżawę wieczystą od cen ziemi. Samorządy też nie miały by tej opłaty nie zmieniać częściej jak co trzy lata. Miała też powstać ustawa umożliwiająca wykup ziemi na własność w dowolnym momencie z 50% rabatem np. po 99 latach korzystania z dzierżawy wieczystej.
    Oczywiście dyskuja nad celowością istnienia tego podatku nie ma sensu (mnóstwo opracowań naukowych) bo pytanie jest raczej typu - nie czy, ale kiedy to się stanie?

    OdpowiedzUsuń
  24. @Ciek - piszesz do LJ3 Gratuluję zdolności przewidywania przyszłości podczas gdy sam ostrzysz sobie zęby na przyległe hektary obstawiając konieczność pozbycia się ich przez sąsiadów po wprowadzeniu katastru. No więc również pogratulować koledze zdolności przewidywania ;)

    Przy okazji, zastanawiałem się nad Twoim entuzjazmem względem katastru i wszystko stało się jasne - polski grzech pierworodny - prywata! Czy jak już kupisz tą ziemię, nie staniesz się największym wrogiem katastru? To żaden przytyk osobisty, stawiam pytanie całkiem serio.

    Kolejna rzecz - opodatkowywanie własności jest jej represjonowaniem, a więc czynem mającym jak najbardziej komuszą podszewkę. Nie wiem jak Ty, ale osobiście organicznie brzydzę się komuną i jej odmianami. Co więcej - forowany przez Ciebie podatek wspiera utrwalanie biedy, poprzez odcięcie możliwości sukcesywnego bogacenia się rodziny z dziada - pradziada (czyli "dziedziczenia" dorobku) oferując uboższym w zamian - dziedziczenie biedy.

    Mówisz: to jest science-fiction, a ja jestem realistą a jednocześnie przyjąłbyś kataster w miejsce innych podatków. Hmmm... To tam gdzie jest kataster innych podatków nie ma? Czy tylko u nas w drodze wyjątku miało by ich nie być? W którym miejscu jesteś realistą?

    Kolejny Twój tekst: Podatek, który przewyższa to co zarabiasz nie może być sprawiedliwy - czyli jednak mamy do czynienia z podatkiem dochodowym? Czy kataster obchodzi ile zarabiasz? Nie, bo płacisz od wartości (albo wypad pod most, o ile w mieście jakikolwiek zdołali zbudować), niezależnie czy w ogóle zarabiasz czy nie. No i tu świetnie pasuje Twoje porównanie do ZUSu, tylko Ty coś pokręciłeś, bo on dokładnie działa tak jak kataster a nie inaczej (czy się stoi czy się leży, płatność ZUSu się należy). Jaki to więc kontrargument dla "pewnej formy" pogłównego?

    Na koniec: Państwo żyje z podatków, czy się to komuś podoba czy też nie - np. nasze nie tylko. Ma jeszcze kasę z dywidend (i wkrótce - podatku od kopalin ;)). Też całkiem państwowy jest France Telecom, Deutsche Bahn i parę innych.

    @Degüello - najbardziej sprawiedliwy, i najstarszy podatek, jaki istnieje w krajach cywilizowanych naprawdę uważasz że to już jest wystarczające do jego legitymizacji? No tak... Miliony much nie mogą się mylić zajadając się g... ;)

    @Degüello - Gdyż naliczany jest od wartości zgromadzonego majątku. Nadrzędną właściwością tego majątku jest oczywiście trudność jego ukrycia

    Zatem:
    0) nie ma żadnej trudności - może nie tyle ukrycie majątku, co umieszczenia go poza jurysdykcjami podatkowymi pazernych systemów podatkowych.

    1) zgromadzony majątek powinien pochodzić z wcześniej opodatkowanych dochodów. Jeśli nie jesteś w stanie potwierdzić własnego majątku wielkością zapłaconych podatków, to (jeśli nie jesteś jednym z "kolesi"), znajdziesz się w poważnych tarapatach... na szczęście tylko finansowych ;)

    1a) Jeśli zgromadzony majątek pochodzi z działalności przestępczej, to kataster wpływa na wzrost przestępczości, która jest konieczna do zaspokojenia potrzeb podatkowych egzekwowanych z posiadanego majątku ;)

    2) dla bogatych, przeważnie to co jest niezwykle cenną nieruchomością podlegającą haraczowi, jest odpryskiem właściwego majątku. Więc nie można tu mówić o "opodatkowaniu zgromadzonego majątku" (co i tak jest w moim przekonaniu zbrodnicze).

    2a) w większości rodzin w PL nieruchomość stanowi niemal cały ich majątek.

    3) Do czasu spłacenia kredytu hipotecznego, nieruchomość stanowi własność banku ;) Niech więc banki płacą kataster ;)

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP