04 listopada 2011

Wszyscy na pokład - ratujemy budżet czyli od nowego roku seria podwyżek

Szykuje nam się seria solidnych podwyżek cen. Mowa nie tylko o cenach prądu, ale i paliw, papierosów czy gazu. Pisałem o solidnych podwyżkach cen diesla, którego ceny przekroczą ceny benzyny. Z naszych kieszeni do budżetu trafi kolejne 2,5 mld pln co ułatwi łatanie dziury budżetowej. Dostawcy prądu chcą podwyżek od 8 do prawie 20%, z którymi stara się walczyć URE. Niektóre podmioty już podjęły decyzję by podnieść ceny o 8%. Z kolei spodziewane podwyżki cen gazu są równie znaczące. Tak znaczące, iż oficjalnie Prezes URE nie podaje ich do publicznej wiadomości. Zresztą wystarczy same nagłówek: "Prezes URE Marek Woszczyk wyraził zaniepokojenie możliwą wielkością podwyżki cen gazu". Prezes zasłania się przy tym czynnikami zewnętrznymi tj osłabieniem notowań złotówki do dolara. To zabawne i smutne zarazem, bo rząd oraz NBP ma jak najbardziej wpływ na notowania złotówki, chociażby prowadząc odpowiedzialną politykę monetarną, czy fiskalną i dokonując wiarygodnych reform, nie ukrywając przy tym długów po kątach jak nasz Kucharz Roku. Podobnie zresztą rząd ma wpływ na ceny gazu, gdyż ostatnio zakontraktował drogo gaz od Rosjan "dzięki" PSL (Waldemar Pawlak). Podwyżki paliw, prądu czy gazu przełożą się z kolei na kolejne podwyżki w innych sektorach jak transport czy rolnictwo. Prezes URE sam nawet zaznaczył, iż do podwyżki cen szykują się i ciepłownicy, a to z kolei z powodu podwyżki szykowanej przez kopalnie. Pośrednio rządowi podwyższona inflacja jest na rękę - otrzyma on znacząco większe wpływy z VAT, który ostatnio był podwyższony. Jak by tego było jeszcze mało likwidacja lokat antybelkowych została już przesądzona. By żyło się lepiej i była ciepła woda w kranie, a grunt że Kaczyński nie jest u władzy. Nie jest przy tym ważne, że rząd sięga do naszych kieszeni (przypominam, że Skarb Państwa ciągle posiada decydujący głos w spółkach z sektora energetycznego (PGE, Tauron) czy paliw (PKN Orlen, PGNiG)) zamiast chociażby zredukować ciągle rosnącą armię urzędników, bo przecież redukcje urzędników są w naszym kraju nielegalne. I nie ma przy tym wcale znaczenia, że nowych przetargów już nie widać na horyzoncie, a obecna kadra urzędników urządza przetargi w Warszawie na spinacze biurowe. Czy się stoi, czy się leży.... z Twojej kieszeni Nam się należy! P.S. Grunt, że po wyborach to ceny można już podnieść. Przed wyborami były zaniżane, za co PKN Orlen ma sprawę w UKOiK. Disclosure: Nie jestem członkiem żadnej partii, oraz nie sympatyzuję z żadną z partii w sejmie.

57 komentarzy:

  1. link do "przecież redukcje urzędników..." wydaje się być martwy.

    OdpowiedzUsuń
  2. @Rein

    Nie wiem czemu w linku blogger dodał bloger.com. Wyrzuciłem wstawkę i link działa we wpisie i jest też w komentarzu poniżej:

    http://praca.gazetaprawna.pl/artykuly/523377,urzednicy_sa_bezpieczni_redukcja_etatow_zablokowana.html

    OdpowiedzUsuń
  3. Podwyżki energii, gazu przejdą co pozwoli wycisnąć całkiem godziwą dywidendę PGE, Tauron mogą nieźle płacić w przyszłym roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Dopiero jak nam katastrem przywalą, to części "elektoratu" lekko się oczy otworzą. Problem polega na tym, że już mają alternatywę, na którą w najbliższych wyborach przerzucą głosy: Palikot. I historia będzie miała ciąg dalszy jako farsa :)
    Nam nie pozostaje nic innego jak trzymać krótkie na zlatówce, żeby nie tracić relatywnie do świata.

    OdpowiedzUsuń
  5. Akurat podatek katastralny byłby najlepszym wkładem tego rządu w doprowadzaniu do normalności naszego rynku nieruchomości. Normalnie, czyli tak jak w całym cywilizowanym świecie. Czekam z utęsknieniem. Co do podwyżek, to trzeba gdzieś znaleźć kasę dla utrzymania KRUSu i ZUSu. Żadnych reform przecież nie będzie. Większość wyborców zagłosowała za kontynuacją PO-PSL, więc większości wyborców taka polityka się podoba, lub też wg większości wyborców nie było nikogo lepszego, cokolwiek miałoby to "lepsze" oznaczać.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem zwolennikiem mądrze zrobionego podatku katastralnego.
    Oczywiście z tego podatku polscy politycy mogą też uczynić niezłego frankensteina ... pożyjemy zobaczymy.
    W mojej opinii podatki od już posiadanego majątku są lepsze od podatków dochodowych.
    Polska jest na dorobku, potrzeba nam liczniejszej klasy średniej. Ci, którzy ciężko harują by się dorobić jakiegoś majątku powinni być mniej opodatkowani, niż ci, którzy majątek już mają.
    Jest tajemnicą poliszynela, że wiele majątków w pookrągłostołowej Polsce powstało w sposób 'uczciwy inaczej'.
    Wprowadzenie katastru pozwoli ściągać podatki od majątku tak pozyskanego.
    Kataster zracjonalizuje też wykorzystanie terenów i nieruchomości.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podatek katastralny jest znacznie rozsądniejszym rozwiązaniem od nadmiernego opodatkowania pracy czy nawet zbyt wysokiego Vat-u.

    Niestety obawiam się, że prędzej dożyjemy modelu społecznego w którym nieruchomości są jako inwestycje z której potem będziemy brali hipotekę odwróconą, na życie emeryta i opłacanie podatków.

    Ale to banki i centralna władza nie chcą u nas kastratu teraz bo:
    1. Za mało osób/nieruchomości jeszcze jest na kredytach. (Idealny model to zamiana w wieku 60 lat hipoteki zwykłej na odwróconą, przy czym poziom cen sterowany dostępnością kredytów indywidualnych, bądź opłacalnością kredytowania inwestycji dewelopera)
    2. Sensowny model kastratu to dochód dla samorządu (lokalny gospodarz dba o wartość przestrzeni publicznej i jest bezpośrednim beneficjentem w postaci podatków). Dodatkowa kasa dla samorządów to realna władza, póki co nikt tego nie chce, bo samorządowi politycy często nie są wystarczająco lojalni. Dodatkowo są ruchy od-samorządowe, czy nawet separatystyczne np. RAŚ stąd pod samorządy nie robi się nic. Dobitny przykład to dekada czekania na jakiekolwiek ustawę samorządową dla GOP.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kataster jest podatkiem od zamożności, tak więc wprowadzenie go w warunkach "społecznej gospodarki wolnorynkowej" jest ok, ale pod warunkiem likwidacji podatku dochodowego, lub chociaż progresji podatkowej, inaczej mamy do czynienia z podwójnym opodatkowaniem, co jest sprzeczne z podstawowymi zasadami nakładania podatków.

    OdpowiedzUsuń
  9. Kataster, jak czytam wyżej, ma wielu "wyznawców". Mniemam, że głównie pośród "młodzieży", która jeszcze niczego się nie dorobiła i sądzi, że nigdy się nie dorobi.
    Ciekawe co napiszecie, gdy dotrze, że zaczeliście ten podatek płacić?
    Zapłacicie go również nie posiadając żadnych nieruchomości - będzie także wliczany w każdy czynsz. Musicie wiedzieć (może nie wiecie?), że jego wysokość ma wynieść ok. 2,5% od rynkowej wartości nieruchomości. Współczuję wykształconym, z dużych miast. Czytaj: miast słynących z drogich czynszów i drogich nieruchomości. Obliczmy ile wyniesie roczna składka od 50 m2 mieszkania. Przy szacowanej wartości 7 tys. PLN za 1m2, (zawsze zawyżanej wartości przez zainteresowanego beneficjenta - pazerny samorząd miejski) wartość mieszkania to ok 350 tys PLN, podatek roczny to prawie 9 tys PLN, czyli ok 4 średnie dochody netto (to od brutto średniej pensji 3,5 tysiąca złotych!).
    Jakby nie patrzeć każdy musi gdzieś mieszkać, nawet w wynajętym mieszkaniu. Ciekawe kogo byłoby na to stać?
    Nawet nie wspomnę o emerytach. Gdzie się podzieją, gdy wyrzucani będą ze swoich mieszkań na bruk przez komorników? Czy eutanazja miałaby być jedynym lekarstwem.
    P.S.
    W cywilizowanych krajach podatek katastralny to max 1%, ale głównie ułamek procenta.

    OdpowiedzUsuń
  10. Mnie się pomysł z podatkiem katastralnym podoba, ale w wersji UPR - likwidujemy podatek dochodowy i wprowadzamy kataster (drobny ułamek procenta) od wartości nieruchomości zadeklarowanej przez właściciela. Jednak, aby wartość nie była zaniżana, skarb państwa miałby prawo do wykupu nieruchomości za 120% zadeklarowanej wartości.
    Dla mnie bomba.

    OdpowiedzUsuń
  11. Przyszły rok nie będzie jeszcze taki zły. Mamy inwestycje finansowane ze środków UE, jest Euro2012. Włochy upadną prawdopodobnie w III lub IV kwartale, a może dopiero w 2013 r. Szefem ECB jest przecież Włoch, który będzie robił wszystko, aby jego ojczyzna nie upadła.

    Właśnie 2013 r. to będzie tragedia. Prof. Rybiński mówi, że:

    Po pierwsze kończące się środki UE. Budowlanka będzie zwalniać. Po drugie podatek od CO2 - 18 miliardów złotych. To jest tak, jakby CIT podnieść o połowę. Po trzecie upadek Włoch i kryzys wywołany tym na rynkach światowych. Te trzy czynniki doprowadzą do pierwszej recesji w Polsce.
    http://www.blogpress.pl/node/10291

    OdpowiedzUsuń
  12. Niezwykle mnie męczy pytanie: dlaczego nigdzie się nie mówi/pisze o cenach węgla? Najprawdopodobniej wynika to z braku wiedzy społeczeństwa jak wiele cen zależy od tego nośnika energii. Zwracam tylko skromnie uwagę na fakt, że niedawno nastąpiła podwyżka cen krajowego węgla energetycznego dla tzw. pozostałego rynku (bez dużej energetyki zawodowej produkującej prąd i dającej nam ciepło - ich/nas ta podwyżka czeka od 1 stycznia 2012 r.) o min. 15% (sic!). Węgiel dla gospodarstw domowych podrożał o ok. 75,- zł/tonę, co daję wzrost kosztów indywidualnego ogrzewania o ok. 600,- zł/sezon. To ta gwoli uzupełnienia scenariusza, który nas czeka od początku następnego roku.

    OdpowiedzUsuń
  13. @LJ3

    Nie wiem jaki masz interes w straszeniu ludzi podatkiem katastralnym, ale żeby to straszenie było skuteczne powinieneś przedstawić jakieś źródło informacji o podatku 2,5% wartości nieruchomości. Rozumiem, że jest to "ciocia w ważnym ministerstwie". Z moich obserwacji wynika, że najczęściej podawaną w artykułach wartością jest 1% i nie widzię żadnych powodów dla których ten podatek powinien być wyższy. Co do odpowiedzi na pytanie co zrobię jak go wprowadzą, mianowicie wyobraź sobie, ze będę go płacił. Stać mnie nawet na 3%, choć jest to wartość niczym nieuzasadniona. Polska jest chyba jedynym krajem kapitalistycznym w naszym regionie, w którym podatek od nieruchomości jest liczony od powierzchni a nie od wartości nieruchomości. Dlatego w cetrum Warszawy stoją niezabudowane działki i rudery, deweloperzy mają banki ziemi na 10 lat do przodu, z którymi nic nie robią, inwestorzy mogą latami trzymać mieszkania, a ceny nieruchomości są oderwane od rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  14. Witaj Sip

    „To zabawne i smutne zarazem, bo rząd oraz NBP ma jak najbardziej wpływ na notowania złotówki, chociażby prowadząc odpowiedzialną politykę monetarną, czy fiskalną i dokonując wiarygodnych reform, nie ukrywając przy tym długów po kątach jak nasz Kucharz Roku"

    Moim zdaniem działania rządu RPP i NBP mają niewielki wpływ na politykę pieniężną, kurs złotego ceny i prosperowanie gospodarki w ogóle.
    Bez tworzenia popytu na własna walutę nie ma mozliwości prowadzenia skutecznej polityki wewnętrznej na dłuższa metę. Od początku transformacji ustrojowej mamy ujemny bilans handlowy a jego niedobory rekompensowane są do czasu inwestycjami kapitałowymi i popytem na nasze obligacje
    To jeszcze nic. Warunki kredytowania się naszych w obcej walucie zależą także od globalnych przepływów kapitałowych. Tutaj nie trzeba być omnibusem żeby dostrzec, że owe przepływy idą całkowicie zgodnie z odpływem kapitału (w wyniku spłaty zobowiązań zaciągniętych w obcych bankach) z naszego systemu gospodarczego. Takie podwójne sprzężenie
    Warunki kredytowania w złotówkach z kolei podlegają zmiennej stopie procentowej, która jest także zależna od oprocentowania obligacji czyli de facto również globalnych przepływów kapitałowych.
    Zupełnie inne warunki kredytowania masz w krajach emitentach walut rezerwowych. Nie mowa już o USA gdzie kredytujesz się we własnej walucie na stała stopę procentową
    Gdyby nie niewolnicza praca chińczyków tańsza plazma to by się wszystko rypnęło przed 2000.
    Największy wpływ na notowania złotego i kondycje gospodarki ma nasz konsument i jak czytam posty takich panów jak c644 pisze i Zielony Jaszczur to jestem pewien, że nic sie w Polsce nie zmieni

    „. Podobnie zresztą rząd ma wpływ na ceny gazu, gdyż ostatnio zakontraktował drogo gaz od Rosjan "dzięki" PSL (Waldemar Pawlak).”
    A od kogo miałby kontraktować gaz skoro Rosja jest i będzie monopolista na ten rejon świata????

    OdpowiedzUsuń
  15. @Hermes

    podaj jakieś argumenty za pozostawieniem obecnego podatku gruntowego, który ma swoje korzenie w prawie z lat 70-tych - płacenie tyle samo od metra kwadratowego czy to w centrum Wa-wy czy Pcim Dolny, czyli wszyscy płacą po równo, tylko że to już nie pasuje do socjalistycznej rzeczywistości, bo nie wszyscy mają tyle samo i w tym samym miejscu. Tylko nie pisz, że nie, bo babcia z dziadkiem zajmująca 120 mieszkanie w centrum Wa-wy będzie musiała je sprzedać - to je sprzeda, wyprowadzi się na przedmieścia - to jest kapitalizm, tak to działa na Zachodzie. Socjalizm się nie podobał, w 89-tym się zagłosowało za zmianą ustroju na kapitalistyczny i co, nagle się już kapitalizm nie podoba, bo trzeba zacząć płacić? Niestety, własność kosztuje. Nie dość, że obecny podatek jest społecznie niesprawiedliwy (dlaczego ktoś, kto mieszka w atrakcyjnej lokalizacji pod Pałacam Kultury ma płacić taki sam podatek od nieruchomości co ten co mieszka 50 km pod Warszawą?) to na dodatek prowadzi do nieefektywnego wykorzystania nieruchomości (rudery i niezabudowane place w centrach miast). Ja bardzo chcę zmian, chcę żeby w Polsce było normalnie - tak jak na całym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ostatnio w pracy dyskutowaliśmy i rychłych planach wprowadzenia przez PO POdatku katastralnego i moi współpracownicy przekonywali mnie, że "ludzie się w końcu zbuntują i wyjdą na ulice" , bo ten podatek dobije wiele gospodarstw domowych. Ja sie z tego śmiałem, mówiąc, że POlacy wszystko zaaprobują, jak tylko media odpowiednio to przedstawią.
    A do tego dochodzi jeszcze typowa polska zawiść i napuszczanie młodych bez mieszkań na staruszków, którym te mieszkania się "nie należą", bo "jak to emeryt ma mieszkać w centrum Warszawy" a młody wykształcony u mamusi, więc ci młodzi jeszcze bardziej będą kochac rząd, bo poprzez katastrat wypędzi staruchów do slumsów, a mieszkania przejmie jego ferajna.
    Oczywiście będzie tak jak im mówiłęm, a dyskusja na tym blogu i ENUZJASTYCZNE POparcie na wprowadzenie kolejnego POdatku przez PO i typowa zawistna argumentacja jest tego potwierdzeniem.

    OdpowiedzUsuń
  17. proszę wszystkich przeciwników podatku katastralnego o przedstawienie merytorycznych argumentów przeciwko jego wprowadzeniu. Ja przedstawiłem argumenty za, m.in.:
    - jest to podatek sprawiedliwy społecznie (w lepszych lokalizacjach powienien mieszkać ten kogo na to stać, a nie ten, kto miał szczęście zostać uwłaszczony po PRL, to powinno dotyczyć osób prywatnych jak i firm!).
    - zwiększa efektywność wykorzystania nieruchomości (nie ma pustych działek, ruder, czekających na lepsze czasy banków ziemi)
    idąc dalej tym tropem:
    - zwiększa podaż na rynku (m.in. dokładnie tak, Ci których nie stać muszą sprzedać i przeprowadzić się do tańszej lokalizacji, ci którzy "chomikują" nieruchomości, muszą się ich pozbyć)
    - zwiększenie podaży prowadzi do spadku cen na rynku
    - w wyniku spadku cen, spada też sam podatek katastralny.
    - ze względu na zwiększenie podaży mieszkań, koszt wynajmu wcale nie musi wzrosnąć.

    Tak to działa w całym cywilizowanym świecie!

    A teraz argumenty które usłyszałem z drugiej strony:
    - Zapłacicie go również nie posiadając żadnych nieruchomości - będzie także wliczany w każdy czynsz - (ok, to możliwe, ale patrz mój ostatni mój argument)
    i bardzo merytoryczne argumenty:
    - głównie pośród "młodzieży", która jeszcze niczego się nie dorobiła i sądzi, że nigdy się nie dorobi.
    - Współczuję wykształconym, z dużych miast.
    - Nawet nie wspomnę o emerytach... Czy eutanazja miałaby być jedynym lekarstwem.
    - jak czytam posty takich panów jak c644 pisze i Zielony Jaszczur to jestem pewien, że nic sie w Polsce nie zmieni
    - zawiść i napuszczanie młodych bez mieszkań na staruszków, którym te mieszkania się "nie należą", bo "jak to emeryt ma mieszkać w centrum Warszawy" a młody wykształcony u mamusi itd.

    Czekam na merytoryczne argumenty, na razie jest 1.

    OdpowiedzUsuń
  18. @ All

    Ależ ja nie jestem przeciwko katastrowi jako takiemu. Również uważam, że należy zmniejszyć klin podatkowy, który dławi inicjatywę wielu Polaków, natomiast żeby finanse nie popłynęły - no trudno.

    Ale problem polega na tym, że dziś POLAK NA ETACIE JEST OPODATKOWANY W 75%!!!

    Jak mu jeszcze dorypią kataster, to łączne opodatkowanie wyniesie grubo ponad 80%, a w niektórych przypadkach (odziedziczony dom po rodzinie i relatywnie niskie dochody może przekroczyć 90)!

    OdpowiedzUsuń
  19. @c644
    Merytoryczne argumenty ? Oto on: urzędasy chcą mi zabrać jeszcze więcej kasy. To powinien być jedyny i najważniejszy argument przeciwko - jak można się godzić dobrowolnie na coraz większe podatki ? Niech zwolnią najpierw 400k urzędasów to uznam że wprowadzają go w dobrej wierze. Jeśli wprowadzą ten podatek to uciekam z tego kraju - będzie o jednego młodego inżyniera mniej wraz z jego dziećmi.

    OdpowiedzUsuń
  20. @LJ3
    "Kataster, jak czytam wyżej, ma wielu "wyznawców". Mniemam, że głównie pośród "młodzieży", która jeszcze niczego się nie dorobiła i sądzi, że nigdy się nie dorobi."

    W moim przypadku - to mniemanie jest błędne.

    Wiem, że podatki w Polsce już są wysokie.
    Też bym chciał, by kataster zastąpił podatki dochodowe (łącznie z pseudo-podatkiem podszywającym się pod 'składki ubezpieczeniowe').

    Ale jestem realistą, i zdaję sobie sprawę, że aby obniżyć podatki w Polsce, to najpierw Polska musi zbankrutować. Szybkie bankructwo byłoby najlepsze. Obawiam się jednak, że będzie to wieloletnie 'dożynanie' Polski 'pseudo-pomocami', tak jak ma to miejsce w Grecji.

    Do czasu bankructwa Polski, wzrost podatków jest nieunikniony, kropka.

    W związku z tym o likwidacji podatków dochodowych możemy jedynie pomarzyć.
    Blog SiP to nie miejsce dla marzycieli, ale dla realistów.

    Realny wybór jaki jest przed nami, to: KTÓRE podatki wzrosną, a nie CZY wzrosną.

    Mając taki wybór, ja stoję na stanowisku, że lepiej opodatkowywać majątek, niż opodatkowywać pracę.

    OdpowiedzUsuń
  21. @c644
    "jest to podatek sprawiedliwy społecznie"
    w jaki sposób przejawia się jego sprawiedliwość? co z ludźmi którzy odziedziczyli nieruchomości? i odkąd to o tym gdzie kto mieszka ma decydować państwo (komunizm 2.0?)

    "zwiększa efektywność wykorzystania nieruchomości"
    W jaki sposób wprowadzenie podatku to zmieni? Przecież prowadzenie inwestycji zwiększy wartość nieruchomości a co za tym idzie podatek od nich. Więc liczba inwestycji spadnie ponieważ wzrosną koszty.
    "zwiększa podaż na rynku" - OK.
    "zwiększenie podaży prowadzi do spadku cen na rynku"
    Ceny nie spadną, spadnie tylko początkowa kwota wymagana do zakupu, podatek będzie tu stanowił swojego rodzaju stałe raty, coś jak teraz kredyty. Z tą różnica ze kredyt można spłacić a podatku nie.
    "w wyniku spadku cen, spada też sam podatek katastralny." - OK
    "ze względu na zwiększenie podaży mieszkań, koszt wynajmu wcale nie musi wzrosnąć." - ten argument jest chyba sprzeczny sam w sobie?

    http://interia360.pl/artykul/podatek-katastralny,48616

    OdpowiedzUsuń
  22. @łazik
    w jaki sposób przejawia się jego sprawiedliwość?

    Masz więcej, płacisz większy podatek.

    Podatek katastralny ma sens, podobnie jak podatek gruntowy, ale również i tutaj nieruchomości zabudowane mieszkalne powinny być zwolnione do określonej wielkości, np 100m2 mieszkania/1000m2 działki z podatku, podobnie jak i nieruchomości rolne, np do 2 hektarów. Sam podatek gruntowy powinien wpisywać się w system podatków stymulującym efektywne wykorzystanie zasobów. W tym kontekście ma również sens istnienia podatku od lokat bankowych i zysków na giełdzie. Trzeba jednakże zauważyć, że i w przypadku tych podatków powinna istnieć kwota wolna od podatku, np 10tys.

    Wspomniane podatki winny być rozliczane indywidualnie, a GUS powinien podawać wartości nieruchomości w każdej gminie będące podstawą naliczania podatku, co ukróciłoby często stosowany w skarbówkach proceder "hodowania" podatków

    OdpowiedzUsuń
  23. @C644

    > -jest to podatek sprawiedliwy społecznie
    >- zwiększa efektywność wykorzystania nieruchomości
    >- zwiększa podaż na rynku
    >- zwiększenie podaży prowadzi do spadku cen na rynku
    >- w wyniku spadku cen, spada też sam podatek
    >katastralny.
    >- ze względu na zwiększenie podaży mieszkań, koszt
    > wynajmu wcale nie musi wzrosnąć.

    Pomylil ci sie system podatkowy z ministerstwem sprawiedliwosci i z agencja handlu nieruchomosciami. System podatkowy ma spelniac funcje fiskalna i byc maksymalnie neutralny, a nie wymierzac sprawiedliwosc lub manipulowac cenami nieruchomosci.

    OdpowiedzUsuń
  24. @łazik

    "w jaki sposób przejawia się jego sprawiedliwość?"

    Płacisz od tego co już masz, a nie od tego co próbujesz osiągnąć.

    Wtedy łatwiej jest tym, którzy swoją pracą dopiero próbują się bogacić. Polska jako biedny kraj powinna zachęcać Polaków do bogacenia się.

    Patrząc od strony demograficznej, taka zmiana w opodatkowaniu jest nieuchronna.
    Pokolenie powojennego wyżu demograficznego (baby-boomers) powoli przechodzi na emeryturę. Przestanie ono pracować, a zatem i płacić podatki dochodowe.
    Ponieważ to pokolenie spłodziło za mało dzieci, to pozostałych pracujących będzie za mało, by podatki dochodowe wystarczyły.
    Najprawdopodobniej podatki podążą za baby-boomersami, i będą co raz częściej płacone od zgromadzonego majątku.

    Obrażanie się na taką kolej rzeczy, jest jak obrażanie się na zimę, że wtedy pada śnieg.
    Demografia jest jak pora roku - nieubłaganie odciska swoje piętno, choćbyśmy nie wiem jak bardzo byli przeciw temu ...

    Ad. tego co powiedział Hans: uogólniając, potrzebne jest zwolnienie związane z własnymi potrzebami mieszkaniowymi. Rozsądny byłby też kilkuletni okres przejściowy stopniowego dochodzenia do końcowych stawek. To dałoby czas na przygotowanie się.

    OdpowiedzUsuń
  25. @ Takie Jeden Łoś

    "System podatkowy ma spelniac funcje fiskalna i byc maksymalnie neutralny, a nie wymierzac sprawiedliwosc lub manipulowac cenami nieruchomosci."

    Ale system, który podatnicy uważają za 'sprawiedliwy' (cokolwiek by to miało znaczyć) łatwiej jest wprowadzić i utrzymać.

    Obecny system opodatkowania nieruchomości jest wynaturzonym potworkiem, który nie ma nic wspólnego z neutralnością, co przedmówcy niejednokrotnie wspominali.

    OdpowiedzUsuń
  26. @HansKlos
    "Masz więcej, płacisz większy podatek."
    Przepraszam nieprecyzyjnie zapisałem, chodziło mi bardziej o to ze osoba posiadająca wartościową nieruchomość nie korzysta z usług państwa lub korzysta z nich w ograniczonej formie. Celem podatku jest zbieranie kasy przez państwo która potem państwo wydaje na usługi dla obywateli. Jeśli nie korzystam z usług to czemu mam płacić? Obecnie jedynymi podatkami przez mnie akceptowanymi to VAT i akcyza (o ile wpływy z niej są wydawane na budowę dróg).
    Podatek katastralny ma na celu ściągnięcie z nas kasy nie dając nic w zamian.

    OdpowiedzUsuń
  27. @ Zielony Jaszczur

    Tak, tak - tak sobie mówmy: musimy płacić wyższe podatki, demografia, PO, PiS, WSI24, gajowy, banksterzy...
    Niech nas skubią z 90% dochodów - a i tak III RP musi zbańczyć. Kogoś chyba powaliło...

    JESTEM REALISTĄ I TWIERDZĘ, że wszyscy wyborcy bandy czworga są nieźle po...ni (w tym część mojej rodziny i znajomych). I dostaną za swoje. Tylko dlaczego ja mam się godzić i nie wkurzać na ten po...ny stan rzeczy?

    W związku z czym realistycznie podchodząc do spraw trzeba działać przeciwko tej upiornej III RP (brawo Hans):
    - jeśli jesteś etatowcem - załóż firmę
    - jeśli masz firmę, zarejestruj drugą w irlandii lub jakimś raju podatkowym i stopniowo przesuwaj zyski do zagranicznej
    - staraj się nabywać żywność od znajomych rolników: po pierwsze taniej, po drugie zdrowiej
    - jak nie masz znajomego rolnika znajdź go :)
    - ogranicz spożycie art. obłożonych akcyzą
    - przemyśl wszelkie inne aktywności zmniejszające wpływy do budżetu.

    OdpowiedzUsuń
  28. @ przemofree

    "Tak, tak - tak sobie mówmy: musimy płacić wyższe podatki"

    Przeczytaj moje wcześniejsze posty:
    - nie podoba mi się to
    - teraz nic na to nie poradzimy
    - jak Polska zbankrutuje, to będzie szansa na reformy i niższe podatki

    "...demografia..."

    Obrażanie się na demografię zawsze pomaga, prawda?

    Lista Hansa jest słuszna.
    Bierny opór zwiększa szanse na szybkie i prawdziwe bankructwo Polski, a oddala 'greckie męki'.

    Ale dyskusja była o katastrze, i o nim się wypowiadałem. Dla mnie nie jest to najgorszy z podatków (wolę kataster od dochodowego), a medialna histeria na jego temat jest oderwana od rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń
  29. @Takie Jeden Łoś

    neutralność systemu podatkowego nie oznacza, że wszyscy mają płacić tyle samo od m2, tylko oznacza nie preferowanie jednych kierunków działalności lub płatników, a przez to nie dyskryminowanie innych. Podatek katastralny jest niedyskryminujący ze względu ani na działalność ani na płatnika. 2 płatników posiadających nieruchomość o wartości X zapłaci taki sam podatek Y, bez względu na to czym się zajmują ani jakiego są wyznania. A funkcję fiskalną spełnia jak najbardziej. I nie chodzi o sprawiedliwość, tylko o sprawiedliwość społeczną. Tak samo sprawiedliwy społecznie jest progresywny podatek dochodowy, który u nas funkcjonuje nie od wczoraj.

    @łazik
    co z ludźmi którzy odziedziczyli nieruchomości? i odkąd to o tym gdzie kto mieszka ma decydować państwo (komunizm 2.0?)

    o tym gdzie mieszkasz będzie decydować nie państwo, ale twoja zdolność płacenia podatku. Chcesz mieszać w centrum - zarób na to, nikt ci tego nie zabrania. Komunizmem jest płacenie podatku za działkę w centrum tyle samo co za pole na wsi.

    "W jaki sposób wprowadzenie podatku to zmieni? Przecież prowadzenie inwestycji zwiększy wartość nieruchomości a co za tym idzie podatek od nich. Więc liczba inwestycji spadnie ponieważ wzrosną koszty."

    efektywność wykorzystania oznacza, że na danej działce będą powstawać takie inwestycji i dla takich klientów, którym będzie się opłacało tam mieszkać lub prowadzić działalność po opłaceniu wyższego podatku. Zawsze znajdzie się ktoś, kto zapłaci więcej za to, żeby mieszać lub prowadzić firmę w lepszej lokalizacji. W krajach, w których funkcjonuje podatek katastralny, centra miast nie są bynajmniej pustymi polami.

    "Ceny nie spadną, spadnie tylko początkowa kwota wymagana do zakupu"

    a co to jest takiego początkowa kwota wymagana do zakupu? Wkład własny, do kredytu? Co to ma do podatków? Niższa cena transakcyjna oznacza niższą wartość rynkową nieruchomości, co oznacza niższy kwotowo podatek (procentowo jest taki sam). Kupuję dom za 800 tyś, przy 1% płacę 8 tyś, rocznie, kupuję za 400 tyś płacę 4 tyś. W interesie płacących podatek jest to, żeby ceny nieruchmości były jak najniższe. W krajach rozwiniętych z podatkiem katastralnym m2 kosztuję miesięczną pensję netto w danej lokalizacji, u nas 2-3 razy więcej.

    "ze względu na zwiększenie podaży mieszkań, koszt wynajmu wcale nie musi wzrosnąć." - ten argument jest chyba sprzeczny sam w sobie?

    jeśli zwiększa się podaż mieszkań na rynku wynajmu (ktoś kto nie wynajmował, może po wprowadzeniu podatku zacząć wynajmować, żeby opłacić podatek) to wpływa to zniżkowo na cenę wynajmu. Oczywiście ci, którzy wynajmowali do tej pory mogą podnieść ceną żeby wyrównać sobie straty, ale po pierwsze, rynek z kilkuset tyś ofert jest bardzo konkurencyjny, po drugie nawet gdyby ceny wynajmu wzrosły, to przy taniejących nieruchomościach zmniejszy się popyt na wynajem (ludzie będą kupować zamiast wynajmować, do chwili w ktorym ceny osiągną poziom równowagi), co powinno działać hamująco na wzrost cen wynajmu. Przy 1% stawce podatku wynajem nadal będzie opłacalny, nie przypuszczam, żeby wszyscy nagle zaczęli pozbywać się mieszań.

    OdpowiedzUsuń
  30. Jesli mam placic kataster to zadam zmiany prawa- mam prawo wypieprzyc kazdego z mieszkania komu je wynajmuje od razu na drugi dzien po niezaplaceniu czynszu, niezaleznie czy to babcia, kobieta w ciazy czy bezrobotny; jesli nie chca po dobroci to ide po policje i oni bez ociagania wypieprzaja w moim imieniu.
    Nie widze powodu placic jeszcze jednego podatku i jako wlasciciel nieruchomosci nie miec zadnych praw.

    OdpowiedzUsuń
  31. @ Zielony Jaszczur

    Lista nie jest Hansa, sam sobie ją sporządziłem ale hasło do działania na przekór III RP już tak.

    No więc mój wpis po którym się posypały komenty nt. katastru nie był o kwalifikowaniu go względem innych podatków na podstawie różnych cech, tylko o kolejnym już wcale nie delikatnym dokręceniu śruby.

    Dziś jesteśmy w sytuacji w której nawet jeśli popaprańcy okresowo obniżą CIT, PIT i VAT o 2 oczka i wprowadzą kataster - na czym budżet i tak zyska, to po przyspieszonych wyborach przyjdzie nowa ekipa (palikota) i powie: finanse opłakane, nie możemy tolerować niższych stawek, trzeba je przywrócić do "normalnych rozmiarów" i elektorat to łyknie ;)

    Ja się nie obrażam na demografię. Uważam natomiast, że demografia jest pochodną paru spraw w tym w dużej mierze systemu podatkowego. A ten w III RP jest wyjątkowo złodziejski. Dlatego m.in. mamy taką demografię jak mamy, a nie dlatego że demografia jest jaka jest będzie źle...
    Mylisz skutek z przyczyną. Oczywiście ten skutek odbije się na przyszłości, niemniej pozostanie skutkiem wywołanym przez wcześniejsze przyczyny.

    OdpowiedzUsuń
  32. @C644

    > Tak samo sprawiedliwy społecznie jest progresywny
    > podatek dochodowy, który u nas funkcjonuje nie od
    > wczoraj.

    A ja naiwnie myslalem, ze zmiany wprowadza sie po to, zeby bylo lepiej.

    Najpierw wypisales cala litanie punktow udowadniajacych, ze kataster nie jest (wedlug ciebie) podatkiem nautralnym (w sensie ekonomicznym), a teraz piszesz, ze jest neutralny. Zdecyduj sie.

    OdpowiedzUsuń
  33. @ olowek5

    Z prawami właścicieli nieruchomości faktycznie w Polsce kiepsko, ale z wyrzucaniem po jednodniowym przeterminowaniu należności, to przesadziłeś.

    Wynajem, tak jak każda działalność jest obarczony ryzykiem. To ryzyko wyceniasz i wliczasz w cenę najmu, tak abyś w dłuższym okresie czasu wyszedł na swoje. Czasem masz pecha albo popełniasz błędy i wtedy nie tylko nie zyskujesz, ale nawet tracisz.

    OdpowiedzUsuń
  34. A kucharz pichci ...

    MI czeka na opinię GUS ws. możliwości wyłączenia projektu A1 z długu publicznego - Stępień

    07.11. Warszawa (PAP) - Ministerstwo Infrastruktury czeka na opinię GUS w sprawie możliwości wyłączenia projektu budowy aurostrady A1 ze statystyki długu publicznego - poinformował PAP Radosław Stępień, wiceminister infrastruktury.

    Autostrada A1 powstaje w ramach systemu Partnerstwa Publiczno-Prywatnego (PPP). Według wydanej niedawno opinii Eurostatu formuła PPP nie chroni przed powiększaniem się długu publicznego, co postawiło realizację projektu pod znakiem zapytania.

    "Projekt, który przygotowaliśmy powinien być poza długiem i deficytem, ale równocześnie powinien umożliwić sprawowanie kontroli nad dostępem do infrastruktury, czyli nad stawkami. Czekamy w tej chwili na opinię GUS" - powiedział wiceminister.

    Przetarg na koncesję na budowę trasy zostanie ogłoszony po uzyskaniu zapewniania, że koszty inwestycji nie zostaną wliczone do długu publicznego.

    "Dla nas jest to kluczowa sprawa" - powiedział.

    Zdaniem wiceministra opinia GUS będzie miała charakter precedensowy.

    "Nie ukrywam, że gdyby ten model przeszedł, to otworzyłoby to drogę do realizacji wielu projektów, bardzo dużych projektów" - powiedział.

    W Polsce rozważana jest budowa w ramach PPP dwóch odcinków autostrad za ok. 8,5 mld zł i trzech inwestycji kolejowych za ok. 30 mld zł.(PAP)

    OdpowiedzUsuń
  35. @ przemofree

    W mojej opinii polski Titanic idzie na górę lodową i nic mu już nie pomoże.
    Ci u steru mogą się kłócić w którą stronę należy skręcać, ale to już nie ma znaczenia.
    Teraz należy zadbać, by przy uderzeniu jak najmniej ucierpieć, i myśleć co robić potem.

    Demografia w jakiejś części jest skutkiem systemów podatkowych z ostatnich dekad. Wpływ na pewno był, ale jaki? Nie będę bawił się we wróżenie, bo czynników poza-finansowych też jest mnóstwo ...
    Można się zastanawiać, jak zbudować nowy system podatkowy, by demografię skorygować, ale na skutki trzeba będzie czekać kilka dekad. W tym czasie państwo potrzebuje jakoś funkcjonować.

    Tym wprowadzeniem podatku katastralnego się nie przejmuj zbytnio, zanim go wprowadzą, będzie już gorąco i będziemy się martwić ważniejszymi rzeczami...

    OdpowiedzUsuń
  36. @Takie Jeden Łoś

    Podatek katastralny jest neutralny podatkowo według definicji neutralności podatkowej i sprawiedliwy społeczenie, tak jak podatek dochodowy progresywny, jedno nie wyklucza drugiego. Nie wiem po co mieszasz te 2 sprawy. Nie wiem też co to takiego jest neutralność ekonomiczna podatku, co to oznacza, neutralność względem czego?

    OdpowiedzUsuń
  37. @C644

    "Podatki sa neutralne, gdy nie wplywaja na alokacje czynnikow produkcji i gdy podatnicy nie kieruja sie przewidywanymi skutkami, jakie dla ich decyzji beda miec przepisy podatkowe" - definicja za Robertem Gwiazdowskim

    OdpowiedzUsuń
  38. @c644
    1. "o tym gdzie mieszkasz będzie decydować nie państwo, ale twoja zdolność płacenia podatku." - stawki podatku ustala państwo, czyli będzie decydowało kto ma gdzie mieszkać

    2. "efektywność wykorzystania oznacza, że na dane..." - a teraz jest inaczej? jakoś nie widać upraw rolnych w centrum miast. Moim zdaniem spowoduje to spadek inwestycji. Np. ocieplenie domu podniesie jego wartość->podniesie podatek-> ocieplenie się nie opłaci
    3. "a co to jest takiego początkowa kwota wymagana do zakupu? Wkład własny, do kredytu? Co to ma do ..." - wprowadzenie podatku spowoduje spadek cen, zgoda, ale nie spowoduje zwiększenie dostępności. Aby dokonać zakupu nieruchomości po wprowadzeniu podatku będziesz potrzebował mniejszej kwoty, ale wzrosną koszty utrzymania mieszkania, co przełoży się na taki sam jak dziś wymagany dochód aby taką nieruchomość utrzymać.

    OdpowiedzUsuń
  39. @Takie Jeden Łoś

    nie wiem na czym bazował pan Gwiazdowski gdy stworzył tą definicję, bo jest nieprecyzyjna, w każdym razie za Bracewell-Milnes B. (1988), A liberal tax policy, tax neutrality and freedom of choice, "Economic Notes":

    http://pl.wikipedia.org/wiki/Neutralno%C5%9B%C4%87_podatkowa

    "Ceny relatywne mają wpływ na aktywność w każdej gałęzi gospodarki, a brak neutralności podatkowej powoduje inną (niż byłoby to w przypadku niezakłóconym) alokację środków, które płyną zgodnie z zasadą największych korzyści."

    ponieważ podatek katastralny jest proporcjonalny do wartości nieruchomości, nie zakłuca on naturalnej alokacji środków. W przypadku pobierania podatku katastralnego zasoby nadal przepływają zgodnie z zasadą największej korzysci. Byłoby inaczej, np. gdyby państwo nie pobierało podatków od najdroższych nieruchomości, pobierało nieporporcjonalnie wyższe, albo stosowało w tym przypadku ulgi podatkowe. Zresztą jak to możliwe, że większość krajów kapitalistycznych (o doświadczeniach z gospodarką wolnorynkową o wiele dłuższych od naszej, taka np. Wielka Brytania, gdzie urodził się Adam Smith) ma podatek katastralny, który wg. ciebie jest nieneutralny? Chyba żyjemy w straszyn świecie, gdzie wszyscy do okoła są przeciwko nam i naszym doskonałym teoriom?

    OdpowiedzUsuń
  40. @łazik

    1. odpowiedziałem już na to Takie Jeden Łoś

    2. "jakoś nie widać upraw rolnych w centrum miast." to przyjedź do Warszawy, róg Czerniakowskiej i Chełmskiej - działka firmy Sando wielkości 2 boisk piłkarskich porośnieta chwastami. Stoi tak od 5 lat. Stoi bo, "ziemia jeść nie woła". Jakby zaczęła wołać, to albo by ją sprzedali, albo zaczeli cos budować. Na Woli, Pradze Północ jest pełno nieotynkowanych kamiennic-ruder pamiętających II wojnę światową. Dużo mieszkań jest opuszczonych, ale kamiennice stoją dalej, bo ich "posiadanie" prawowitych właścicieli nic nie kosztuje.

    3. Aby dokonać zakupu nieruchomości po wprowadzeniu podatku będziesz potrzebował mniejszej kwoty, ale wzrosną koszty utrzymania mieszkania, co przełoży się na taki sam jak dziś wymagany dochód aby taką nieruchomość utrzymać.

    przy racie hipotecznego 2000 zł dla mieszkania za 400 tyś. przy 1% podatku są to 2 raty rocznie więcej. Wątpię żeby nagle wszystkim zakredytowanym nie zamknął się budżet domowy. Po za tym zapominasz, że wraz ze spadkiem cen spada też kwotowo podatek...

    Zresztą, cała ta dyskusja zakłada, że znamy wysokość podatku i wiemy, ze nie będzie ulg. A co jeśli od jedynej posiadanej nieruchomość bedzie się płacić 0.1%, a dopiero od pozostałych więcej? Albo podatek będzie płacony od 75 metrów w górę? Wtedy może się okazać, że większości nagle podatek katastralny się podoba, bo wyjdzie taniej niż gruntowy.

    OdpowiedzUsuń
  41. @C644

    Definicja jest dokladnie przez Gwiazdowskiego objasniona w jego pracy habilitacyjnej, ale byl tez wpis na jego blogu.

    Podatek katastralny - jak sam stwierdziles - spowoduje zmiane cen nieruchomosci. Zatem przez swoja ingerencje w rynek spowoduje zmiane alokacji srodkow, bo nie bedzie sie juz w takim stopniu jak dotychczas inwestowac w nieruchomosci. Z definicji nie ma czegos takiego jak podatek calkowicie neutralny. Ale kataster jest bardzo daleki od neutralnosci, a bardziej od niego neutralne sa np. podatki obrotowe.

    Wielka Brytania krajem kapitalistycznym to byla tak dawno temu, ze najstarsze losie nie pamietaja.

    OdpowiedzUsuń
  42. @Takie Jeden Łoś

    "Z definicji nie ma czegos takiego jak podatek calkowicie neutralny."

    ok, dochodzę do wniosku, że dyskusja o neutralności jest bezcelowa, każdy podatek będzie wpływał na rynek lub jego wybrany aspekt w mniejszym lub większym stopniu. Obecny podatek gruntowy nie jest tu wyjątkiem. Najbardziej neutralny byłby brak jakiegokolwiek podatku, ale nie oszukujmy się, jakiś podatek zawsze będzie, bo państwo kosztuje. Na szczęście mówimy o podatku lokalnym, więc jeśli ma być wyższy niż obcnie, to dla osoby płacącej lepiej, niż gdyby zamiast tego miał być wyższy podatek "federalny", bo pieniądze nie odpłyną za daleko od płatnika.

    OdpowiedzUsuń
  43. @C644

    Nie jest bezcelowa. Wszystkie podatki nie sa neutralne i m.in. z tego powodu sa szkodliwe, ale jedne sa bardziej szkodliwe niz inne. Progresywny podatek dochodowy w wysokosci prawie 50% to jest oczywiscie szczyt szkodliwosci, bedacy w zasadzie kara za prace. Kataster pewnie bylby mniej szkodliwy. Ale po co wybierac mniejsze zlo, skoro jest alternatywa? Alternatywa sa podatki posrednie takie jak wlasnie podatek obrotowy w niewielkiej wysokosci (zeby uniknac efektu kaskadowego) i redukcja kosztow funkcjonowania panstwa. Tego ostatniego nie da sie zrobic od razu, ale jak do tej pory w ogole nic w tym kierunku robic sie nie probuje. W okresie przejsciowym (czyli podczas prob ograniczenia wydatkow) trzeba dazyc nie do zwiekszenia stopy opodatkowania, ale do zwiekszenia bazy podatkowej.

    OdpowiedzUsuń
  44. Dyskusje na temat możliwości wprowadzenia podatku obrotowego w Polsce są ciekawe ale niestety czysto teoretyczne, bo tak długo jak jesteśmy w EU, nie możemy wprowadzić takiego podatku. W UE jedynym podatkiem o charakterze podatku obrotowego jest VAT i nie można wprowdzać innych podatków o charakterze obrotowym (dyrektywy Rady 67/228/EWG z dnia 11 kwietnia 1967 r.)

    OdpowiedzUsuń
  45. @ Takie Jeden Łoś

    "Kataster pewnie bylby mniej szkodliwy. Ale po co wybierac mniejsze zlo, skoro jest alternatywa? Alternatywa sa podatki posrednie takie jak wlasnie podatek obrotowy w niewielkiej wysokosci"

    To nie jest alternatywa.
    Nieruchomości MUSZĄ być opodatkowane i to w wysokości adekwatnej do innych form lokowania kapitału.
    W przeciwnym razie zobaczymy pustostany budowane/nabywane tylko w celu przechowania kapitału (zwłaszcza, że zapowiadają się trudne czasy, a bezpiecznych przystani zaczyna brakować).
    Najbardziej logiczne jest uzależnienie opodatkowania od wartości nieruchomości.
    Obecnie tak nie jest.
    Kataster jest mniejszym złem niż obecny system opodatkowania nieruchomości.
    Większe zło warto zastąpić mniejszym.
    Sensowne ulgi lub kwoty zwolnione mogą spowodować, że dla Kowalskiego obciążenia podatkowe będę nie większe, lub nawet mniejsze niż obecnie.

    OdpowiedzUsuń
  46. @Zielony Jaszczur
    Ale zwróć uwagę proszę ze w przypadku nieruchomości ktos ci nie zaplaci i jest w stanie ci generowac dalej koszty dla Ciebie jako właściciela a ty nic nie mozesz poradzic. W przypadku innej dzialanosci jak ktos ci nie placi to przerywasz dostawy/prace az ci nie zaplaci- a w nieruchomosci nie dosc ze ci nie zaplaci to dalej korzysta z nieruchomosci (media +czynsz)na twoj koszt i nie masz mozliwosci ograniczyc tego (pomijam fakt ze skladasz pismo w sprawie np demontazu licznikow)

    OdpowiedzUsuń
  47. @c644
    ad 2.
    "Stoi bo, "ziemia jeść nie woła". " - może jeść nie woła ale na pewno nie jest neutralna w sensie przepływów finansowych, właściciel ponosi koszt alternatywny (koszt utraconych korzyści)
    "bo ich "posiadanie" prawowitych właścicieli nic nie kosztuje." - pewnie że kosztuje, kosztem jest utrata wartości niszczejącej nieruchomości.
    ad 3. "przy racie hipotecznego 2000 zł dla mieszkania za 400 tyś. przy 1% podatku są to 2 raty rocznie więcej. Wątpię żeby nagle wszystkim zakredytowanym nie zamknął się budżet domowy. Po za tym zapominasz, że wraz ze spadkiem cen spada też kwotowo podatek..." - ale kredyt możesz spłacić, podatku nie możesz "spłacić". Wartość nieruchomości nie spadnie do zera, wiec i podatek nie spadnie do zera. w sumie to nawet ciekawy argument, "wraz ze spadkiem cen spada też kwotowo podatek".
    Żaden podatek nie wpływa stymulująco na gospodarkę, poprawiając alokacje kapitału lub jego efektywności (co można wnioskować z Twoich dwóch pierwszych argumentów). Każdy podatek wpływa z kolei na podniesienie kosztów działalności gospodarczej i utrzymania.
    @Zielony Jaszczur
    "Nieruchomości MUSZĄ być opodatkowane i to w wysokości adekwatnej do innych form lokowania kapitału."
    Wiec opodatkujmy je w taki sam sposób: kupujesz mieszkanie za PLN 400 tyś, za rok jest warte 450 tyś, płacisz podatek od kwoty "zysku" PLN 50 tyś. Masz stratę to ja odpisujesz/odzyskujesz.
    "Kataster jest mniejszym złem niż obecny system opodatkowania nieruchomości.
    Większe zło warto zastąpić mniejszym.
    Sensowne ulgi lub kwoty zwolnione mogą spowodować, że dla Kowalskiego obciążenia podatkowe będę nie większe, lub nawet mniejsze niż obecnie. "
    W ten sposób są argumentowane każde podatki, wg niektórych wzrost Vat-u nie miał wpływu na nasz gospodarkę "Boni: podwyżka VAT nie wpłynie na konkurencyjność gospodarki"
    http://podatki.gazetaprawna.pl/artykuly/450635,boni_podwyzka_vat_nie_wplynie_na_konkurencyjnosc_gospodarki.html
    podobne argumenty znajdą się pewnie też do usprawiedliwienia kolejnego podatku.

    OdpowiedzUsuń
  48. @C644

    No coz. Jak ktos sie pozbyl suwerennosci za troche kolorowych papierkow, to teraz tak ma...

    @Zielony Jaszczur

    > W przeciwnym razie zobaczymy pustostany budowane
    > nabywane tylko w celu przechowania kapitału
    > (zwłaszcza, że zapowiadają się trudne czasy, a
    > bezpiecznych przystani zaczyna brakować).

    A przeszkadzalo by ci to, gdyby mialo sens i moglo zaistniec? Nie mozesz zniesc widoku pustostanu, czy mysli, ze ktos bogaty moze tam bezkarnie przechowac kapital?

    OdpowiedzUsuń
  49. "A przeszkadzalo by ci to, gdyby mialo sens i moglo zaistniec? Nie mozesz zniesc widoku pustostanu, czy mysli, ze ktos bogaty moze tam bezkarnie przechowac kapital? "

    To pompuje bańkę na nieruchomościach, więc mi przeszkadza.
    w naszym klimacie dach nad głową jest człowiekowi potrzebny tak samo jak żywność.
    Gdy domki-skarbonki windują w stratosferę ceny dachu nad głowa, to mi to przeszkadza.

    Chyba, że należysz do tych, którzy twierdzą że ceny polskich nieruchomości 'są w normie'?

    To tak jak z żywnością. Czy nie przeszkadza ci, że coraz większa część rolnictwa produkuje paliwa zamiast żywności, w efekcie windując jej ceny?

    OdpowiedzUsuń
  50. "przy racie hipotecznego 2000 zł dla mieszkania za 400 tyś. przy 1% podatku są to 2 raty rocznie więcej. Wątpię żeby nagle wszystkim zakredytowanym nie zamknął się budżet domowy. Po za tym zapominasz, że wraz ze spadkiem cen spada też kwotowo podatek..."

    1) dwie raty ekstra to duże uszczuplenie w mojej opinii

    2)czyli co roku aktualizuje się wartości - jeśli tak, to co jak cenę mieszkania się zaktualizuje w dół 30% - fajnie kataster mniejszy, ale co na to bank kredytujący - pewnie dowali ubezpieczenie niskiej wartości zabezpieczenia - o tym nikt nie pisał

    3)z ciekawości masz więcej niż 1 nieruchomość:)?

    OdpowiedzUsuń
  51. @ c644
    Społecznie sprawiedliwe .... (??)

    He, he! Gdybyś wiedział cokolwiek na ten temat ale co tam ...(??!)

    OdpowiedzUsuń
  52. @ Zielony Jaszczur
    1) "Do czasu bankructwa Polski, wzrost podatków jest nieunikniony, kropka." (....)
    2) "Mając taki wybór, ja stoję na stanowisku, że lepiej opodatkowywać majątek, niż opodatkowywać pracę."

    Jeżeli masz już "swoje latka" to aż dziwne, że tak piszesz. Odniosę się tylko to w/w cytatów.
    ad. 1) Bankructwo PRL po 1989r. pokazało coś innego. A to już czysta praktyka i w dodatku do sprawdzenia.
    ad. 2) Praca, mając na uwadze zarobki większości Polaków na poziomie ubustwa (śr. brutto 3,5k ale mediana grubo poniżej w przypadku ok. 80% pracujących), jest już tak wysoko opodatkowana, że raczej nie da się jeszcze bardziej więc należy się spodziewać nowych "wynalazków" w tym zakresie.
    Ważna jest "siła nabywcza" dochodów, a nie szafowanie liczbami.
    Podatek katastralny spowoduje ostre "wyrugowanie" biednych Polaków z ich majątku (dorobku pokoleń!) na rzecz relatywnie (mierząc w śr. dochodach) bogatych zachodnich nacji, np. Niemców, Angoli itp.
    Wydaje mi się, że "życie na krechę" w stylu proponowanym przez neo-mowę -> TU i TERAZ grillowanie, (a co POtem??) czy też polaryzacja regionów (W-wa i np.Polesie), czy zarobków od 800 PLN/m-c do 300k PLN/m-c, wcale ale to wcale nie ma nic wspólnego z późniejszą DYFUZJĄ tych dóbr do biedoty, w tym regionów i ludzi.
    Wniosek:
    Myślenie nie boli, tylko należy spełnić jednen warunek - Trzeba umieć to robić!

    OdpowiedzUsuń
  53. @ Zielony Jaszczur
    "To pompuje bańkę na nieruchomościach, więc mi przeszkadza.
    w naszym klimacie dach nad głową jest człowiekowi potrzebny tak samo jak żywność.
    Gdy domki-skarbonki windują w stratosferę ceny dachu nad głowa, to mi to przeszkadza."

    He, he. Mi przeszkadza, że płacę coraz więcej za benzynę, żywność więc wprowadźmy podatek od posiadanych samochodów (jak za komuny bywało!), zawartości lodówek i spiżarni (spekulanci!). Wówczas rolnik, który ma zboże w spichlerzu nie będzie go przetrzymywał aż podrożeje tylko (bo mnie to wkurza, że płacę coraz więcej za chleb!??) sprzeda tu i teraz, na pniu, za "grosze". Idąc dalej tym "tropem" wprowadźmy podatek od posiadanego bogactwa w banku (lokaty), od posiadanych akcji, funduszy inw., w tym emerytalnych itd itp..... boi mnie to wkurza, że ktoś ma więcej. A co? Opodatkować i .... każdemu PO równo!
    Kiedy dotrze, że wybieranie tzw. "mniejszego zła" kończy się zawsze tak samo - złem większym.
    P.S.1
    Ja jestem za podatkiem od wdychanego powietrza - bo mi przeszkadza i wkurza, gdy sąsiad z taaakimi płucami (czy też @ Zielony Jaszczur) oddychając czerpie go więcej niż JA!??????? HE, he. Myślenie ...... Tak mało potrzeba ale jakby za dużo jednocześnie.
    P.S.2
    Tak powstaje socjalizm, potem komunizm, a potem jeszcze więcej. "Rodzi się" palikotyzm......, czyli pomieszanie komuny z neoliberalizmem.
    Tego jeszcze nie było??

    OdpowiedzUsuń
  54. @ LJ3

    Pod większością tego co napisałeś ja się podpisuję.
    Pod wieloma względami poszedłbym nawet dalej.
    Takie mam MARZENIA.
    Gdy skończę marzyć i wracam do rzeczywistości, rozglądam się, i twierdzę to, co napisałem wcześniej.

    Nie rozumiemy się, bo Ty opisujesz swoje marzenia i obrażasz się na zimno w zimie, a ja opisuję to co widzę wokół i przedstawiam prognozę: będzie jeszcze zimniej...

    Proponuję dalszą dyskusję 'zawiesić na kołku', za-bookmarkować i wrócić do niej pod koniec 2013 roku. Wszystko wskazuje na to, że będziemy wtedy na etapie Grecji z początku z kryzysu, a Włochy będą na etapie obecnej Grecji (choć oczywiście może zawalić się szybciej).

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP