24 grudnia 2011

Cytat dnia - BoE o niedoborze zabezpieczeń rynku repo i jego skutkach

Część historii za FT Alhpaville.
Nawiązując do poprzedniego wpisu, Bank Centralny Anglii (BoE) tak skomentował sytuację i skutki braku odpowiedniego rodzaju zabezpieczeń na rynku:

Neither banks’ lending rates nor reports from the Bank’s Agents suggested that the continuing tensions in financial markets had yet led to a further tightening in credit conditions for businesses and households. But, for some months, conditions had been difficult in bank term unsecured funding markets, with funding becoming more expensive and relatively little issuance in public markets. To some extent, banks had been able to compensate for this by issuing term secured debt, although it was likely that the resulting increase in asset encumbrance would impose a limit on this source of funding at some point. The longer higher funding costs and difficulties in accessing markets persisted, the more likely it would be that banks would restrict the availability of credit, or try to pass higher costs through to businesses and households by raising their lending rates.
Mówiąc po polsku - odnotowano pogarszające się warunki finansowe na rynku "niezabezpieczonych pożyczek" w postaci wyższych kosztów finansowania dla banków oraz niskiej aktywności na rynku (zanik rynku).  Banki zaczęły więc finansować swoje operacje poprzez rynek zabezpieczony, co jednak ma swoje ograniczenia związane z ilością aktywów (ilość aktywów, jakich można użyć, jest skończona). Im dłużej takie warunki będą się utrzymywać tym większe ryzyko, iż banki przestaną udzielać kredytów lub przerzucą koszty drogiego finansowania na swoich klientów.

Jak skomentowała to Iza Kamińska:
When institutions run out of repo-able assets the funding environment can change sharply and quickly, especially with respect to the general availability of credit in the market place.

Rates for normal households and businesses would simply soar.
czyli w przypadku zamarcia rynku i z powodu braku aktywów, które można użyć do zabezpieczenia transakcji np. repo, rynkowi grożą wysokie stopy procentowe.

Czemu to wszystko jest takie ważne? Otóż rynki finansowe w dużej mierze dotychczas opierały się na udzielaniu niezabezpieczonych (unsecured) pożyczek i transakcji repo. W wyniku kryzysu zaufania, które jest jednym z filarów dzisiejszego systemu finansowego, taki rynek zamarł i dramatycznie wzrosła popularność transakcji tri-repo, gdzie kluczową rolę odgrywa pośrednik (strony zaczęły sobie po prostu nie ufać i powątpiewać w wypłacalność). Dobrym przykładem ofiary kryzysu zaufania oraz braku wystarczającej ilości zabezpieczeń na rynku jest upadek MF Global. Posiłkował on się typowym zabiegiem (rehypothecation - mój zajawkowy wpis o tym tutaj, zajawkowy wpis Trystero o tym tutaj) popularnie wykorzystywanym na rynku w przypadku braku wystarczającej ilości zabezpieczeń dla transakcji. Co stanie się w momencie zamarcia rynku lub jego delewarowaniania nie trzeba nawet mówić. Nota bene w mojej ocenie to m.in. brak odpowiedniej ilości dobrych zabezpieczeń powoduje na rynkach chorą sytuację, w której rentowności niektórych bezpiecznych papierów skarbowych są ujemne, patrz np. niemieckie papiery skarbowe.

Wracając do BoE - zaczął już działać i oznajmił nowy program, który ma na celu zapewnienie płynności poprzez oferowanie krótkoterminowego finansowania (30 dni, aukcje) w zamian za "najszerszy zakres zabezpieczeń" (czyli nawet na majtki teściowej). BoE oznajmił że nie ma obecnie na rynku problemów z finansowaniem i brakiem zabezpieczeń (tutaj bym jednak zastosował metodę - wierz tylko w zdementowane informacje, zatem problem istnieje).
In light of the continuing exceptional stresses in financial markets, the Bank of England is today announcing the introduction of a new contingency liquidity facility, the Extended Collateral Term Repo (ECTR) Facility. This Facility is designed to mitigate risks to financial stability arising from a market-wide shortage of short-term sterling liquidity. There is currently no shortage of short-term sterling liquidity in the market. But should that position change, the new Facility gives the Bank additional flexibility to offer sterling liquidity in an auction format against the widest range of collateral. The introduction of the ECTR Facility underlines the Bank’s commitment to take appropriate measures to maintain UK monetary and financial stability.

20 komentarzy:

  1. W tych dniach radosnych, oczekiwanych, gdzie gasną spory, tam goją się rany.
    Życzę Wam zdrowia, życzę miłości, niech mały Jezus w sercach zagości, szczerości duszy, zapachu ciasta, przyjaźni, która jak miłość wzrasta, kochanej twarzy, co rano budzi, i wokół pełno życzliwych ludzi.

    Zdrowych, pogodnych i wesołych Świąt Bożego Narodzenia.
    LJ3

    OdpowiedzUsuń
  2. I w ten oto sposób oglądamy z bliska upadek systemu. Nie ma już drogi odwrotu. Czeka nas albo drukowanie, albo squeze i to duży squeze. Taki, jakiego konsumpcyjne społeczeństwa nie wytrzymają.
    Ale co dobre umiera właśnie keynesizm i w końcu zapomniana ale jakże prawdziwa ekonomia austriacka zacznie święcić triumf :)

    OdpowiedzUsuń
  3. SiP!

    jesteś w mainstreamie!

    w Wigilijnym dodatku do Parkietu z dnia 24 grudnia, miał miejsce przegląd najlepszych blogów finansowych. Opisano 6 czy 5 blogów (Białka, Rybińskiego) oraz Twój! Polecana jest Twoja seria Kucharz Roku!

    GRATULACJE!!!!!!!!!!!

    Niestety przeglądu nie ma w internecie na stronach Parkietu a jest w dodatku. Ja mam eWydanie, może zrobię screenshota.

    Wesołych Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  4. @przemofree
    Ty to optymista jesteś :)
    Ja tam myślę, że bardziej realnym scenariuszem jest WW III, albo jakąś komunę nam wprowadzą. Powiedzą, że kapitalizm już był i się skończył wielkim kryzysem.

    @SiP
    „niedoborze zabezpieczeń rynku repo” nie możesz ludziom napisać wprost, że zbankrutowane banki strefy EU oddały już w zastaw wszystko co miało jakąkolwiek wartość?

    „rynkowi grożą wysokie stopy procentowe.” Wysokie stopy procentowe sprzyjają prawdziwej akumulacji kapitału – czekam na nie jak na zbawienie – no ale ja mam kapitał a nie kredyty :)

    Wsiego najlepsiejszego przed i po świętach.

    OdpowiedzUsuń
  5. @maksiu


    dzięki!

    Faktycznie, artykuł zwie się "Jak trwoga to do bloga" a jego autorem jest Łukasz Wilkowicz. Jest to przegląd najlepszych blogów finansowych.

    Autor wymienił m.in. Trystero, Grzegorza Zalewskiego (bossa), oraz Kuczyńskiego (oprócz przez Ciebie wymienionych)

    Ja mam papierową wersję parkietu.

    hej,
    SiP

    OdpowiedzUsuń
  6. @SinOfCane
    Ehh nie jestem optymistą w tym zakresie. To że my będziemy widzieli triumf ekonomii austriackiej, nie oznacza, że tłumowi lemingów gadająca głowa w TV nie wmówi, że to wina kapitalizmu. Mało tego jestem niemal przekonany, że tak będzie i już od dawna czuję zbliżającą się na nowo mocną falę socjalizmu pod jakąś tam postacią...

    OdpowiedzUsuń
  7. SiP przyłączam się do gratulacji , Dziękuję za twoją pracę i wszystkiego najlepszego

    OdpowiedzUsuń
  8. A to jest ciekawy wybór wykresów roku:
    http://forsal.pl/artykuly/579076,oto_najwazniejsze_wykresy_2011_roku.html

    OdpowiedzUsuń
  9. ktokolwiek widział - ktokolwiek wie ...

    jaki jest bezpieczny kurs EUR i $$$ dla kucharza,
    żeby progu długu nie przekroczył?

    OdpowiedzUsuń
  10. @sip


    Link: http://backupurl.com/zvvklc


    Część 1
    Jak trwoga, to do bloga

    Łukasz Wilkowicz 24-12-2011, ostatnia aktualizacja 24-12-2011 02:35
    Nie potrzebujecie szkół. Nie potrzebujecie książek, gazet (tak może się wam wydawać). Nie potrzebujecie nawet telewizji. Wszystkie go, co ważne dla rynku, dowiecie się z blogów

    Kto jest dziś giełdowym guru: Warren Buffett, George Soros czy raczej autor poczytnego bloga? Pierwsi mogą wypowiedzieć się o stanie światowej gospodarki, a nawet stwierdzić, że dni jakiejś waluty są policzone. Dziennikarze chętnie to podchwycą. A drudzy spojrzą na takie wypowiedzi krytycznym okiem. Zwrócą uwagę na być może drobny szczegół, jednak o znaczących konsekwencjach dla posiadaczy akcji danej spółki. Skrytykują konkretne rozwiązanie, dogłębnie – liczba po liczbie – przeanalizują jakąś strategię. Słowem – ci drudzy coraz częściej stają się niezbędnym elementem rynków finansowych, w których chodzi przecież głównie o to, kto pierwszy dysponuje określoną informacją, kto potrafi ją trafnie zinterpretować i pierwszy będzie w stanie na niej zarobić.
    Blogowanie najwyraźniej okazuje się całkiem dobrą strategią marketingową, skoro coraz powszechniej jest wykorzystywane przez instytucje finansowe. Jak się okazuje, domy maklerskie pod względem blogowania należą do najbardziej aktywnych. Bo też taki sposób utrzymywania kontaktów z klientami – inwestorami indywidualnymi – znakomicie się sprawdza. „Zinstytucjonalizowanymi" blogami mogą pochwalić się np. DM BOŚ czy ING Securities.
    Co pomaga takiemu blogowi? Gwiazda. Najciekawszą pozycją na stronie internetowej CDM Pekao jest blog Wojciecha Białka. DM BOŚ ma w swojej blogowej „stajni" kilku autorów: m.in. Tomasza Symonowicza, Adama Stańczaka czy Grzegorza Zalewskiego. I – jak by tego było mało – ściąga do siebie kolejnych. W ostatnich miesiącach głośnym, przynajmniej w skali naszej finansowej blogosfery, przypadkiem było przejście na te „łamy" autora o pseudonimie Trystero.
    Właśnie. Nie brakuje i u nas blogów traktowanych jako hobby (lub też niewielkie dodatkowe źródło zarobków), pisanych przez jednych inwestorów dla innych albo też przez osoby pracujące na rynku. Tego typu przedsięwzięcia mają zwykle jedną wspólną cechę – ich autorzy chcą pozostać anonimowi.
    Tak bywa też, gdy na wpisy decydują się osoby znane w środowisku, którym przyjdzie do głowy na przykład „piętnowanie bezsensownych wypowiedzi ekonomistów, analityków i strategów wszelkiej maści" (był taki jeden odważny bloger, ale w swoim pisaniu długo nie wytrwał).

    OdpowiedzUsuń
  11. Część 2
    Najwyraźniej bowiem kluczowa sprawa to swoboda wypowiedzi, to jest pisania. Łatwiej o nią, gdy zachowuje się anonimowość. Blogerzy pod pseudonimem mogą, nie przebierając w słowach, zwymyślać rząd za plany wprowadzenia podatku od miedzi (i za spadek kursu KGHM). Mogą skrajnie złośliwie, ale też nie bez podstaw, ocenić poziom obsługi swojego domu maklerskiego. Ale mogą też po prostu prezentować i wyjaśniać swoje transakcje i strategie inwestycyjne.
    Jeśli ktoś nie chciałby tracić czasu na szukanie blogów finansowych, może skorzystać z prostego rozwiązania: serwisu internetowego którejś z gazet (oczywiście najlepiej „Parkietu"). Tam od blogów zwykle aż się roi.
    Mają one różny charakter. W niektórych wypadkach to po prostu komentarze lub felietony dziennikarzy i ekspertów wykorzystywane również przez papierową gazetę, ale w sieci przewiązane „blogową wstążeczką" (przypadek „Parkietu", choć są tu także typowe blogi – tym bardziej warto tu zajrzeć). Nierzadko jednak na stronach internetowych gazet blogują dziennikarze, którzy nie mogą znaleźć ujścia dla swojej twórczości na papierowych łamach.
    W „gazetowych" blogach nie brakuje też autorów niedziennikarzy. W dziedzinie finansów najbardziej popularną techniką jest zatrudnianie do blogowania komentatorów rynkowych, np. z różnych instytucji. Tu trudno się zawieść – przede wszystkim dlatego, że wpisy są zwykle bardzo aktualne. Dotyczą tego, co wydarzyło się kilkadziesiąt minut, no, może kilka godzin wcześniej.
    A jeśli nie gazety, to internetowe serwisy informacyjne. W nich pomysł na przyciąganie czytelników (i innych blogerów) „na gwiazdę" osiągnął kulminację. W jednym np. Piotr Kuczyński, dr (koniecznie) Mark Mobius, Robert Gwiazdowski, Bohdan Wyżnikiewicz... W drugim Janusz Jankowiak, Ryszard Petru, Witold Orłowski...
    I tam jest jednak problem – z zawartością. Gwiazdy są często zapracowane, więc wpisy pojawiają się rzadko. A gdy już się pojawiają, to w dużej mierze są tekstami publikowanymi równocześnie w którejś z gazet lub chwilę wcześniej w regularnych opracowaniach wysyłanych klientom instytucji, w których ta specyficzna grupa blogerów pracuje.
    W ten sposób dochodzimy do zjawiska inflacji w blogach. Jak się okazuje, ciekawych treści jest dość mało, na tyle mało, że jeden wpis pojawia się w kilku różnych miejscach: w gazecie, serwisie, na blogu autora, na stronie jego pracodawcy itd. Czy jednak poszczególne gazety/firmy/serwisy blogowe wiedzą o sobie nawzajem? To tak jak z tymi bankami, które kilka lat temu nasprzedawały się opcji walutowych przedsiębiorstwom, tylko nie wiedziały, że jedno przedsiębiorstwo jest w stanie zawierać transakcje z kilkoma bankami i nie będzie mogło wszystkim zwrócić pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń
  12. Część 3
    Na pocieszenie zostaje jedno: wpisy mogą narobić szkód tylko w głowach czytelników. Milionowych bankructw z tego powodu nie będzie.
    Tyle teorii. Czas na krótką listę wartych poczytania blogów finansowych.
    Rybiński.eu
    Do najciekawszych w naszej finansowej blogosferze należą wpisy byłego wiceprezesa NBP. Blog powstaje od 2006 r. Sam Krzysztof Rybiński pisał o sobie, że był pierwszym blogerem-bankierem centralnym. Minęło sporo czasu, a jego aktywność blogowa nie tylko nie maleje, ale stale rośnie. Ostatnio – w związku z nasilaniem się kryzysu zadłużeniowego w strefie euro – kolejne wpisy pojawiają się nawet co kilka godzin. W przypadku Rybińskiego nie ma mowy o samym podawaniu faktów. Po lekturze czytelnik nie ma wątpliwości co do rozwoju wydarzeń: czeka nas (a być może jesteśmy już w trakcie) Eurogeddon. Ktoś może pomyśleć, że były wiceprezes NBP przerysowuje. Nawet jeśli, to ma istotny cel: „W przeszłości często finansowe i polityczne elity tak sterowały biegiem wydarzeń, żeby uratować swoje prywatne pieniądze, dopiero potem pokazywano narodowi prawdę. Tak było w 1998 roku w Rosji, gdy rekiny finansów transferowały miliardy dolarów miesięcznie za granicę, przed załamaniem rynku, a »wpływowi eksperci« twierdzili, że Rosji kryzys nie grozi. Tak było w Azji w latach 1996 i 1997. Tak jest teraz, tłum uspokajaczy będzie uspokajał, aż elity się zabezpieczą. A potem rozpęta się piekło i zwykli ludzie ucierpią".
    Krzysztof Rybiński nie zwodzi internautów – blog prowadzi tylko w jednym miejscu. Liczne felietony do gazet na blogu traktuje jedynie odnośnikami lub też reklamuje, cytując niewielkie fragmenty. Z blogu można się dowiedzieć także, gdzie udziela licznych wywiadów (linka do rozmowy dla „Parkietu" sprzed kilku tygodni wciąż jednak nie ma!). Jest też trochę otwartej autopromocji – zaproszenia na wykłady czy seminaria, nie wspominając już o niedawnej kampanii wyborczej do Senatu, która także krótko, choć intensywnie zagościła na blogu.
    trystero.pl
    blogi.bossa.pl/category/trystero
    blogi.ifin24.pl/trystero
    „Autor blogu jest inwestorem giełdowym i doktorantem na czołowym polskim uniwersytecie. Pisze pod pseudonimem, ponieważ się do tego przyzwyczaił".

    OdpowiedzUsuń
  13. Część 4
    Zainteresowania Trystero są bardzo rozległe. Od konkretnych przedsiębiorstw (giełdowych i innych) i ich działań po politykę pieniężną, analizy ekonomiczne i kwestie społeczne.
    Na jego blogu znajdziemy rozważania dotyczące określonych strategii giełdowych, np. jako jeden z ostatnich pojawił się wpis sprawdzający skuteczność kupowania dziesięciu spółek, jakie dały najwyższą stopę zwrotu w poprzednim miesiącu. A inny aktualny wpis dotyczy NewConnect i „klinicznych" przypadków z tego rynku. Odnosi się zresztą do jednego z naszych ciekawych artykułów. Trystero kwituje: „Panie i Panowie, numer z psem wartym 1 mln złotych, który został sprzedany za dwa koty warte po 0,5 mln, urzeczywistnił się na NewConnect". O takim „numerze" poczytać trzeba koniecznie.
    Są też na tym blogu refleksje ogólniejsze dotyczące gospodarki na świecie, ze szczególnym uwzględnieniem kryzysu finansowego, a także jego możliwych skutków dla portfeli inwestorów.
    Jak się okazuje, to jest właśnie to, czego po blogerach oczekują internauci. Wskazuje na to liczba komentarzy pod postami Trystero.
    stojeipatrze.blogspot.com
    W tym wypadku mamy do czynienia z blogerem, który na rynki finansowe patrzy z nieco szerszej perspektywy. Interesuje go nie tyle to co dzieje się z akcjami na warszawskiej giełdzie, ile to, co dzieje się z rynkami finansowymi na całym świecie. Ci, którzy chcieliby znaleźć ciekawie uzasadnione przewidywania co do rozwoju sytuacji na giełdach, nie zawiodą się odświeżaną co tydzień sekcją „trading room".
    Podstawa bloga to jednak liczne wykresy i cytaty z raportów analitycznych globalnych banków inwestycyjnych czy depesz Bloomberga – okraszone własnymi przemyśleniami nie pozwalają stwierdzić, że mamy do czynienia z optymistą, który liczy na rychłe rozwiązanie problemów światowej gospodarki. Wart polecenia wątek „kucharz roku": na przykład po deklaracji Jacka Rostowskiego, że w 2015 r. nie będziemy mieli deficytu budżetowego, SiP pisze „Jak Pan jest taki chojrak, to proszę umieścić w konstytucji zapis, iż nie można wypychać oficjalnego długu poza statystyki przez machlojki a la Krajowy Fundusz Drogowy itp. Inaczej grozi to karą więzienia 15 lat dla Ministra Finansów".
    Osobną zakładką w blogu jest monitoring programu „Rodzina na swoim". A więc również tak przyziemne sprawy jak „własne M" z państwowym wsparciem nie są SiP obojętne.
    wojciechbialek.blox.pl
    Lubującego się w historycznych analogiach rynkowych analityka CDM Pekao nikomu nie trzeba przedstawiać, a na pewno nie czytelnikom „Parkietu". Czytelnik jego blogu dostaje właśnie to, czego mógłby się spodziewać po autorze. Ile razy w historii indeks zaufania konsumentów Conference Board urósł równie mocno albo mocniej niż w listopadzie i co z tego wynika dla perspektyw koniunktury giełdowej? Co dla giełdy oznacza podobieństwo kryzysu Grecji do załamania w Rosji pod koniec lat 90.? Białek znalazł i przeanalizował dziesiątki, ba – setki rozmaitych analogii. I wyciągnął z nich wiele wniosków. Chociaż dawniej straszył końcem świata zapowiedzianym przez Majów na 2012 rok, ostatnio Białka od wielu innych blogerów wyróżnia jeszcze jedno: wymowa wpisów wcale nie jest pesymistyczna.

    OdpowiedzUsuń
  14. Część 5
    Najświeższy przykład (wspomniany indeks Conference Board): „Ścieżki S&P 500 po tak zdefiniowanych sygnałach wyglądają dosyć jednoznacznie pozytywnie – historyczne ryzyko w perspektywie dwóch lat po takich sygnałach właściwie nie istnieje". I jak tu – biorąc pod uwagę wiedzę i zdolności analityczne autora – nie wierzyć?
    zalewski.blogbank.pl
    grzegorzzalewski.blox.pl
    blogi.bossa.pl/category/grzegorz-zalewski
    Grzegorz Zalewski z Domu Maklerskiego BOŚ znalazł się w tym zestawieniu nie tylko dlatego, że przez dłuższy czas był związany z „Parkietem". Ani też nie dlatego, że Zalewski należy do weteranów finansowego blogowania na naszym rynku. Przede wszystkim dlatego, że nie każe czytelnikom długo czekać na kolejne wpisy (choć do tempa Rybińskiego nieco mu brakuje). Nie są to głębokie analizy i, co w giełdowej blogosferze rzadkie, autor nie zajmuje się jedną czy drugą obszerną strategią. Celuje za to w krótkich komentarzach do konkretnych zdarzeń czy własnych doświadczeń inwestycyjnych, wskazując na niedoskonałość rozmaitych rozwiązań lub absurdalne zachowania. Wpisy rzucają nieco światła na tematykę giełdowo-biznesową, ale też książkowo-inwestorską czy... dziennikarską. Zalewski śledzi rozmaite publikacje i chętnie wyłapuje lapsusy czy pozbawione sensu tezy – autora lub cytowanych przezeń osób. „Gdy tylko napotykam w różnego rodzaju materiałach dziennikarskich frazę »zawsze« powiązaną z jakimiś wydarzeniami rynkowymi, nieodmiennie zadziwia mnie brak refleksji piszącego. W końcu jeśli coś dzieje się »zawsze« i dotyczy to jakiegoś instrumentu, który da się kupić i sprzedać (często z dźwignią), to należałoby dokonać odpowiedniej transakcji i... cieszyć się setkami tysięcy albo nawet milionami na koncie".
    kuczynski.blogbank.pl
    studioopinii.pl
    Od Piotra Kuczyńskiego, stale obecnego w radiu i telewizji i każdego ranka jednego z pierwszych dostawców codziennych komentarzy rynkowych, pisanych ze szczególnym uwzględnieniem tego, co wydarzyło się poprzedniego wieczoru na Wall Street, można by wymagać, by wpisy na swoim blogu zamieszczał częściej niż co dwa tygodnie. Ale z drugiej strony taka częstotliwość powoduje, że bloger nie zajmuje się wąsko pojętą „bieżączką". Kryzys finansowy? Owszem. Exposé premiera? Jak najbardziej. Ale wszystko z nieco innej strony.
    Efekt: mało komu udałoby się równie gładko przejść od rozwiania podejrzeń o insider trading na akcjach KGHM w związku z wystąpieniem Donalda Tuska („Wszystkie organa kontrolne od GPW po KNF twierdzą, że z oglądu sesji piątkowej wynika, że nie było przecieku umożliwiającego wykorzystanie tej informacji w celu zarobkowym. Należy w to wierzyć". Ale pojawia się i wątpliwość: „Kto pożycza i sprzedaje akcje tuż po zapowiedzi skupu tych akcji przez samą firmę, kiedy prezes twierdzi, że warte są 190 złotych, czyli o 15 procent więcej niż przed exposé? Dosyć to dziwne i wymagające sprawdzenia") do skomentowania planowanej podwyżki składki rentowej („Mówienie o zwiększeniu z powodu wzrostu składki bezrobocia jest według mnie nieporozumieniem i zawsze to twierdziłem. Jeśli z tego powodu ktoś będzie zwalniał lub nie przyjmował, to znaczy, że jego biznes dąży ku bankructwu").
    Internauci to doceniają. Niewielu blogerów może liczyć na 700 komentarzy pod jednym tekstem. Kuczyńskiemu nie zależy jednak na biciu rekordów. Przeciągającą się dyskusję potrafi przerwać prostym: „@Wszyscy: Jest nowy wpis".

    OdpowiedzUsuń
  15. http://dobrowol.org/blog/2011/11/kryzys_to_dopiero_bdzie_20.html#more

    Ciekawy IMO wpis, szczególnie ze względu na rozjazd pomiędzy lokatami a kredytami. Po wiadomym już mini-runie na banki w IV kwartale, obecnie banki w Grecji są już praktycznie bankrutami!

    OdpowiedzUsuń
  16. @wszyscy

    Witam,

    Wrócę do blogowania w nowym roku.

    W pilnych sprawach prośba o emaila.

    pzdr,
    SiP

    OdpowiedzUsuń
  17. http://www.npr.org/2011/12/15/143770049/census-1-in-2-americans-are-poor-or-low-income

    OdpowiedzUsuń
  18. Jeszcze jedno tak w klimacie humoreski. Mianowicie:

    http://www.psychomanipulacje.com.pl/artykuy/73-czy-te-oczy-mog-kama.html

    i obejrzyjcie wypowiedź wiceministra finansów, kiedy na dzisiejszej konferencji mówił o relacji długu do pkb.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jeszcze brakująca grafika :) :

    http://img.interia.pl/biznes/nimg/5/y/Dominik_Radziwill_Relacja_5586300.jpg

    OdpowiedzUsuń
  20. Polecam:

    The collateral crunch gets monetary
    http://ftalphaville.ft.com/blog/2012/01/03/815461/the-collateral-crunch-gets-monetary/

    dobry fragment np:

    it’s also worth keeping the Target2 debate in mind (i.e. how giving out liquidity against rubbish collateral to one set of eurozone members simply pushes more liquidity into the deposit facilities of stronger members, who have no choice but to invest it in quality collateral — causing a quality collateral crunch — and or lacking that option straight into ECB deposit facilities).

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP