09 grudnia 2011

Cytat dnia - mam bazukę i nie zawaham się jej użyć

Tako rzecze MF w sprawie słabego kursu walutowego i potrzeb pożyczkowych. Ministerstwo Prawdy przypomina, że w Polsce kryzysu nie ma, dane są wiarygodne (klik), nikt nic nie koloryzuje (klik), pieniądze są odkładane na czarną godzinę (klik), w telewizji pracują rzetelni dziennikarze (klik), a emeryci mają świetlaną przyszłość (klik). Mieszkańcy Polski są wybranym narodem, żyją na zielonej wyspie i mają dużo oszczędności (klik).
Nadszedł grudzień, miesiąc cyrkowca, bajeru i palenia ksiąg (klik1, klik2 <- must read z moim uwagami pod wpisem z klik 1) w domowym kominku (Ja nic nie palę i nie swapuję bo to bardzo niezdrowe Ministrze Finansów, ale Franz ma Kamele).
Ministerstwo Finansów użyje elastycznej linii kredytowej (FCL) z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, gdyby sytuacja rynkowa gwałtowanie się pogorszyła. Środki dostępne w ramach FCL pozwalają na sfinansowanie 2/3 przyszłorocznych potrzeb pożyczkowych budżetu - poinformował w wywiadzie dla PAP wiceminister finansów Dominik Radziwiłł.
"Funkcja FCL jest podwójna, on spełnia swoją rolę, inwestorzy mają pewność, że jeśli wydarzyłoby się coś najgorszego to mają oni pewność, przy tych ogromnych ryzykach w globalnej gospodarce, że mamy 100 mld zł na finansowanie potrzeb pożyczkowych. To pozwoli sfinansować 2/3 nominalnych potrzeb pożyczkowych nawet w najgorszych czasach. Jeżeli by do tego doszło to nie zawahamy się użyć FCL" - powiedział PAP Radziwiłł.
Polska dysponuje w ramach FCL środkami walutowymi o wartości około 30 mld dolarów amerykańskich. W styczniu 2011 roku MFW wydłużył o dwa lata okres obowiązywania linii kredytowej dla Polski.
WARTOŚĆ EMISJI ZAGRANICZNYCH W '12 TO OK. 5 MLD EUR
W 2012 roku resort finansów zakłada duże benchmarkowe emisje zagraniczne na głównych rynkach bazowych, czyli euro i dolara amerykańskiego z dopełnieniem na rynkach: franka szwajcarskiego i jena japońskiego. Ich wartość powinna być zbliżona do 5 mld euro.
"Poziom emisji zagranicznych w 2012 roku będzie zbliżony do tegorocznego planu, będzie to dług o wartości około 5 mld euro. Będziemy się skupiali na standardowych rynkach EUR, USD z dopełnieniem CHF i JPY, nie zakładamy emisji na innych rynkach. Chcemy przeprowadzić duże, płynne emisje benchmarkowe w EUR i USD. Będziemy w sposób elastyczny reagowali na warunki rynkowe" - powiedział Radziwiłł.
Wiceminister finansów poinformował również, że w przyszłym roku resort może znów znaczną część potrzeb pożyczkowych sfinansować w pierwszej połowie roku.
"Co do zasady dużo bezpieczniejsze jest szybsze finansowanie w pierwszych miesiącach czy też pierwszej połowie roku. To pozwala nam lepiej dostosować strukturę długu, który się oferuje. W przyszłym roku ostateczny kształt finansowania będzie zależał od rozwiązania problemów w strefie euro" - powiedział.
Dodał, że MF na pewno będziemy emitowali bony skarbowe w 2012 roku.
Bartek Godusławski (PAP)
09.12. Warszawa (PAP) - Bank Gospodarstwa Krajowego do końca 2011 roku może przewalutować na rynku środki o znacznej wartości, a w 2012 roku będzie dysponował środkami do potencjalnej wymiany na FX o wartości 16-17 mld euro - poinformował w wywiadzie dla PAP wiceminister finansów Dominik Radziwiłł. Dodał, że BGK może się zawsze pojawić na rynku długu, jeśli będzie widać oznaki spekulacji.
"Głębia problemów, które są w strefie euro skutkuje na kursy walutowe na całym świecie. Oczywiście ma to też wpływ na poziom wyceny złotego. Prezes NBP Marek Belka słusznie powiedział, że sam fakt obecności czy też potencjalnej obecności NBP przy w miarę stałej obecności na rynku walutowym BGK, powoduje, że zmienność kursu złotego niesłychanie się ustabilizowała jak na aktualne warunki rynkowe" - powiedział PAP Radziwiłł.
"Prawdopodobnie będziemy musieli przez BGK przewalutować jeszcze w tym roku środki o znacznej wartości, to jest związane z płatnościami unijnymi" - dodał.
Radziwiłł poinformował również, że obecny kurs nie rodzi napięć dla finansów publicznych.
"Obecny kurs złotego nie rodzi napięć dla finansów publicznych i obsługi długu" - podkreślił.
W ocenie wiceministra finansów NBP wydaje się być zadowolony z wpływu na stawkę POLONIA wymiany środków z UE bezpośrednio na rynku.
"Nie mamy więc powodu, aby w przyszłym roku to zmieniać. W przyszłym roku to będą środki rzędu 16-17 mld euro" - dodał.
BGK MOŻE INTERWENIOWAĆ NA RYNKU DŁUGU (seria must read - klik)
BGK może interweniować na rynku długu, jeśli pojawią się oznaki spekulacji na polskich papierach.
"BGK zawsze może pojawić się na rynku długu w momentach, kiedy zobaczymy oznaki zwiększonej spekulacji na polskich obligacjach" - podkreśla Radziwiłł.
"Jesteśmy przygotowani na działania niestandardowe. Sytuacja rynkowa na świecie też jest daleka od normalności" - dodaje.
Dodał, że projekt ustawy budżetowej na 2012 rok nie przewiduje obniżenia kapitałów BGK.
Na 2011 rok taka wypłata była zaplanowana na poziomie ok. 4,9 mld złotych, w przypadku gdy BGK sprzeda posiadany pakiet akcji PKO BP. Jednak ze względu na sytuację rynkową sprzedaż akcji została przesunięta na pierwszą połowę 2012 roku.
Bartek Godusławski (PAP)
Ministerstwo Prawdy przypomina, że użycie specjalnej linii kredytowej (FCL) z Międzynarodowego Funduszu Walutowego NIE JEST oznaką kryzysu, a zdrowej przyjaźni między narodami.
Urrraaa! Urrraaaa!

9 komentarzy:

  1. Haha. "... a Franz ma Kamele". Celna riposta.
    Tak się zastanawiam nad tą ewentualną interwencją. Niby skoro wiadomo, że ona ma być to można w ciemną zająć longa na złotówce. Dylemat polega na tym jaki efekt odniesie interwencja. Ostatnio to był śmiech na sali, ale jak podejrzewam to był test ile trzeba mniej wiecej w to włozyć. Może się okazało, że tyle nie mają ile trzeba. Z drugiej strony przy tym kursie Eur/Pln to 55% przekroczone zostało na mur beton więc waaadza nie ma innego wyjścia jak interweniować. Chyba łyknę małego longa. W razie braku interwencji niewiele stracę, a może coś tam się dodatkowo przytuli na gwiazdkę.

    OdpowiedzUsuń
  2. To ja robie troche odwrotnie :) Czekam narazie z dokupywaniem walut a jak bedzie interwencja to jeszcze lepiej bo uzupelnie portfel :)
    Ja raczej niewiele strace bo w dluzszym okresie zlotowka musi sie oslabiac z tysiaca powodow ktore rowniez tutaj S&P opisywal :)
    Wole tak bo grac longa na zlotowke to dla mnie troche mocny hazard

    OdpowiedzUsuń
  3. Rostowski z rzeczoną bazuką podczas polowania na spekulantów i innych odstępców od wiary w "zieloną wyspę" ;-)
    http://www.forexlive.com/wp-content/uploads/2011/12/bazooka1-330x225.png

    OdpowiedzUsuń
  4. Min. Rostowski i całe jego towarzystwo ze Świętokrzyskiej chyba zapomniało że przecież nawet zapewnienie finansowania grekom (i nie pojawianie sie ich na rynku) na nic im się zdało...

    Czy Oni takich udają czy naprawdę nimi są?

    OdpowiedzUsuń
  5. SiP, jedna rzecz to recenzowanie ich posunięć, inna rzecz - znajdowanie się w tym bajzlu i próba utrzymania się na byku. Duże znaczenie w pieniądzu fiducjarnym ma zaufanie, więc trudno mi się oburzać na to, że tak bardzo dbają o utrzymanie tego zaufania. Wiesz pewnie nawet lepiej niż ja że przekręty których świadkami jesteśmy dzisiaj stosują wszyscy. Problem jest złożony - nie można zadusić wzrostu gospodarczego ale nie można go napędzać długiem, trzeba ciąć ale nie za mocno... gra jest bardzo niebezpieczna, ale ja i tak jestem zadowolony z ich kreatywności. Nawet jak się przewrócą, to wiem że przynajmniej próbowali...

    Pół roku temu narzekałeś że nikt nie myśli o odzyskaniu banków - właśnie toczy się dyskusja na ten temat. Nie mówię że jest dobrze, ale że mimo wszystko chłopaki starają się ogarnąć temat.

    I tak można postrzegać jako manipulację zmianę sposobu liczenia długu publicznego w oparciu o kurs waluty z końca roku. No ale powiedzmy sobie szczerze - do czego to prowadziło? Do przewidywalnej interwencji na rynkach pod koniec roku? Dla ciebie to machloja - dla mnie reforma.

    OdpowiedzUsuń
  6. A jeśli chodzi o linię kredytową. No przecież jak ją mają i okaże się że kredytowanie jest niemożliwe z innego źródła lub będzie zbyt drogie - to czemu nie?

    To nie jest sytuacja w której można planować w perspektywie 10 lat, tutaj trzeba utrzymać się w siodle tu i teraz, co będzie potem to się zobaczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Vasemir

    Całkowicie się z Tobą niezgadzam.

    Ty wyznajesz zasadę, że jeśli rodzina ma problemy finansowe, to lepiej je ukryć, albo jeszcze lepiej wziąć dodatkowy kredyt może gotówkowy? by spłacać odsetki w momencie utraty pracy przez jednego z członka rodziców.

    Krótko i na temat - Twoja metoda ukrywania problemów jest wręcz głupia. Szczerze.

    Obecny rząd nierobów i kuglarzy, zamiast dokonać reform jedynie jeszcze bardziej mąci wodę i finanse, miesza ludziom w głowach, a na koniec tego wszystkich, łącznie z innymi członkami unii europejskiej, oszukuje. Oszukuje bo bredzi, jakoby mielibyśmy mieć zapisane w konstytucji progi ostrożnościowe. Otóż papierowo to my je mamy, ale praktycznie ich nie ma.

    Budżety zapina się w firmach na koniec roku (kalendarzowego, lub finansowego) i tam nie stosuje się takich trików oficjalnie jak tutaj - średnie kursy, wywalanie aktywów lewych do lewych spółek itd. Jeśli ktoś tak robi, przez rok, dwa trzy to potem (patrz kryzys 2008) i tak to się źle kończy.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja wiem że mogliby zrobić wiele aby coś zmienić. Zlikwidować zwolnienia dla Kościoła, zlikwidować dofinansowania, zalegalizować i obłożyć akcyzą marihuanę, włączyc KRUS do ZUSu, ale perspektywa rządzenia jest troche inna.

    To jak w sytuacji gdzie masz źle zarządzaną firmę która jest niesterowna. Przerośnięta administracja nad któą nie można zapanować, przerośnięte struktury i formalności, nieefektywny system szkolnictwa, służba zdrowia w stanie zawałowym, wiszące CO2 nad głową - polityka to sztuka akumulowania wpływów aby dokonać zmiany która nie wysadzi Cię z siodła a jednocześnie która nie doprowadzi do rozruchów i utraty wpływów.

    Stąd polityka to sztuka selekcji priorytetów i przykładanie do niej czysto ekonomicznych elementów nie ma sensu.

    Wszystko to co w jakiś sposób łata bieżączkę jest też ważne. Jasne, minimalizować straty należy, Rezerwa Demograficzna nie powinna być wysysana, ale czasami trzeba i już.

    Wszyscy drukują pieniądze, statek ma być sterowny, cięcia mają być przeprowadzone tam gdzie gwarantują łatwy zysk w przełożeniu na koszta wdrożenia.

    Inna rzecz że jak już przejdziemy przez bieżączkę to nie wiadomo czy możemy liczyć na reformy, ale staram sie być optymistą.

    OdpowiedzUsuń
  9. @Vesemir,

    Nadal się z Tobą nie zgadzam. Popatrz na Litwę czy inne kraje, które dokonały HURTEM reform. Otrzymując mandat społeczeństwa masz mandat do przedstawionych reform ale i innych ruchów zalecanych "przez mądre gadające głowy".

    Mogliby wprowadzić wiele reform i wg mnie były by strajki ale tylko chwilowe. Od razu dodam, iż nie próbuj porównywać tego co się dzieje w PIIGS i jak wprowadzane są reformy. Ludzie bowiem czują się oszukani, gdyż ratuje się oficjalnie banki oraz unię europejską/strefę euro za co zwykli ludzie nie chcą płacić.

    Gdyby reformy w PIIGS były stopniowe czy wprowadzone hurtem, ale wcześniej, nie pod wpływem niemiec, a zwykłych polityków, gdyby wprowadzano je edukując ludzi itd. gwarantuje Ci że nie było by takich rozrób.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP