31 marca 2011

Wykres dnia - bańka na rynku gruntów rolnych w US

Pisałem szerzej o bańce na rynku gruntów rolnych w US w grudniu 2010 (klik). Zauważył to obecnie znany ekonomista Robert Shiller. Wycena gruntów uwzględniająca inflację ukazana była nawet jako wykres dnia:
Polecam cały artykuł: Shiller Singles Out Farmland as Bubble Candidate: Chart of the Day

30 marca 2011

Wykres dnia - 1997 czyli bania u cygana do rana, a potem płacz?

Ceny nieruchomości w Hong Kongu (finansowa stolica Chin) pną się coraz wyżej i jak donosi agencja nieruchomości Centaline właśnie dobijamy rekordów z pamiętnego (klik) roku 1997: Sam index możesz śledzić tutaj. Podobnie tak jak wtedy (Alan Greenspan) tak i teraz (Ben Bernake) FED prowadzi luźną politykę monetarną. Polityka ta doprowadziła do ucieczki kapitału z US na rynki wschodzące celem osiągnięcia większej stopy zwrotu. W konsekwencji ówczesny kryzys spowodowany został między innymi zaostrzeniem polityki monetarnej przez władze banku centralnego US. W momencie kiedy inwestycja w papiery amerykańskie stała się bardziej opłacalna, kapitał zaczął odpływać z Azji co zakończyło bańkę na tamtejszym rynku nieruchomości i wielu innych aktywach. Nie mogę ukryć, iż dla mnie sytuacja jest obecnie bardzo podobna. Główne różnice jakie potrafię znaleźć na szybko to m.in. obecnie:
  • wyższe rezerwy walutowe państw z Azji (wtedy nikłe)
  • w większości płynne kursy walutowe (wtedy często sztywne tj zafixowane)
  • wprowadzenie wielu kontroli przepływu kapitału (wtedy nie było to "trendi", a wręcz trąciło średniowieczem (zgodnie z ówczesną nauką neo-liberałów))
Są zatem jak widać różnice. Główne podobieństwa to luźna polityka monetarna w G-7, ale również bańka na wielu aktywach, w tym surowcach i prawdopodobnie zaostrzenie polityki monetarnej, nie tylko w EMU, ale również US (na początek brak QE). Tutaj jednak czarnym łabędziem pozostaje BoJ, który właśnie zwiększył drukowanie. Jeśli jednak dobrze rozumiem treść raportów Nomury i Goldman Sachs, gotówka ma być wysterylizowana z rynku maksymalnie za trzy miesiące. Jeśli jestem przy surowcach to nie mogę wspomnieć raportu z 28 marca 2011 przygotowanego przez analityków ze Standard Bank. Bank wskazał na rosnący inwentarz miedzi składowanej w magazynach wolnocłowym (ang. bond warehouse), a wręcz braku miejsca dla dalszego składowanie. Dla mnie to sygnał, iż główny odbiorca miedzi (Chiny) dostał zadyszki (co nie raz sugerowałem różnymi wykresami na blogu, np dotyczącymi ilości kontenerów. Zachęcam do tagu Chiny, China). Co gorsza, składowana miedź, z uwagi na coraz bardziej restrykcyjną politykę monetarną oraz ograniczenie sposobu i wielkości finansowania, jest regularnie wykorzystywana jako zabezpieczenie, a wręcz wehikuł, przy finansowaniu innych projektów. W szczególności analitycy szacują taką działalność pomiędzy 40-80% ze wskazaniem na tą górną granicę (sic!). Nie mogłoby być gorzej gdyby nie fakt finansowania wszelkiego rodzaju projektów budowlanych, w tym mieszkań i domów właśnie z pomocą wysoko wycenionej miedzi. Sytuacja wygląda więc następująco - ceny dobiły praktycznie do poziomu z 1997 roku, a finansowanie zabezpieczone jest miedzią, której nie ma powoli już gdzie składować.Wystarczy teraz:
  • zaostrzyć politykę monetarną, lub ograniczyć drukowanie (no more QE!) w G-7
  • by ceny nieruchomości w miastach typu Tier1/Tier2 w Chinach zaczęły spadać / ceny miedzi zaczęły spadać jako zabezpieczenie dla finansowania
a mamy przynajmniej mini krach w Azji, ze szczególnym uwzględnieniem rynku surowców, w tym miedzi. Obecnie index akcji dla Chin (Shanghai Composite Index) ciągle pozostaje w ogromnym trójkącie, jednak do wyjścia z niego jest coraz bliżej: Dla scenariusza krachowego stawiam jednak mały znak zapytania. Nie tylko z powodu różnic w sytuacji makro teraz, a 1997, ale również z powodu poniższych wiadomości. 16 marca 2011 miał być bardzo ważnym dniem dla chińskiego rynku surowców. Miał bowiem ruszyć handel, a szczególnie dostawy miedzi zmagazynowanej w magazynach bezcłowych (bond warehouse) w ramach kontraktów terminowych. Trzeba bowiem wiedzieć, iż do tej pory istniała różnica cen miedzi pomiędzy notowaniami w Szanghaju, a np Londynem. Wynikało to między innymi właśnie z braku wykorzystania miedzi w magazynach bezcłowych na potrzeby kontraktów terminowych. Miedź była bowiem dostarczana już po ocleniu i opodatkowaniu co dodatkowo zaburzało wycenę. Wdrożenie magazynowania w izbach bezcłowych miało zatem zbliżyć ceny w Chinach, do tych w Londynie. Więcej chociażby tutaj. Innymi słowy rosnące pokłady miedzi w magazynach mogą być zatem składowane również z powodu chęci uczynienia z Hong Kongu i Chin jednego z najważniejszych punktów na mapie rynków finansowych oraz surowcowych. Pełny raport Standard Bank: china-trip-report---march2011

29 marca 2011

Wykres dnia - eurusd - this time is different

Dzisiejszy wykres dnia poświęcony jest parze EURUSD, a szczególnie umocnieniu EUR. Poniższy wykres wyraźnie pokazuje, iż od pewnego czasu inwestorzy nie przejmują się sytuacją PIIGS (szczególnie rosnącą rentownością obligacji), co widać po spadających cenach CDS na główne banki w EMU:
Inwestorzy wrócili więc do typowych dla FX fundamentów jak różnica w stopach procentowych, które wskazują iż poziom 1.40-1.44 jest poziomem dobrze oddającym sytuację monetarną oraz przepływ pieniędzy. Poniższy wykres nic jednak nie mówi o dalszym poruszaniu się kursu EURUSD, a szczególnie o pozycjach spekulantów czy analizie technicznej. Z punktu widzenia tej ostatniej EURUSD przebywa bowiem w okolicy znacznych oporów. Jeśli wzrosty miałby się skończyć na tej parze to właśnie w tym miejscu.

27 marca 2011

BlackRock - ETF/ETP - Raport - Luty 2011

Poniżej zamieszam raport BlackRock na temat rynku ETF na świecie. Raport tutaj: Blackrock-ETF-Landscape Polecam całość. Kilka interesujących wykresów poniżej z krótkim komentarzem. 1. Główna koncentracja ETF/ETP na rynkach akcji (globalnie 80%!)
2. Tylko lekko ponad 3% to ETF skierowane na rynek surowców. ETF na waluty stanowią jedynie 0.1% aktywów (!)
3. ETF VWO ma więcej aktywów (Asset Under Management) niż EEM! EWZ (Brazylia) jest pierwsza spośród rynków EM i jako jedyna (!) kwalifikuje się do TOP 20 ETF. Jak dla mnie to czytelny sygnał, iż EWZ powinien dobrze pokazywać apetyt na ryzyko inwestorów zagranicznych na rynkach wschodzących
4. Udział ETF w całkowitym obrocie na rynkach akcji w US ostatnio spada jednak w dłuższej perspektywie utrzymuje się w okolicy 20%
5. Podobnie jak na świecie, w europie większość aktywów jest lokowana na rynkach akcji. Na kolejnym miejscu jest rynek długu (FI) 6. W europie widać zdecydowanie większy udział rynku FI spośród całości, oraz o wiele większy udział surowców (prawie 10%)
7. W przeciwieństwie do US, ETF na akcje stanowią jedynie około 5% całkowitego obrotu
8. Z punktu widzenia wszystkich surowcowych ETF można stwierdzić i zdecydowana większość nakierowana jest na rynki metali szlachetnych (PM - tak zwane papierowe złoto). 9. Zdecydowana wygrana Brazyli na rynkach EM 10. Zdecydowana wygrana Brazyli na rynkach EM 11. W US jedynie 1,3% ETF to ETF nakierowane na rynki surowców 12. MSCI World nie jest taki wcale "World". Jego główne składniki to: -49% - US -9,9% - Japan - 9,7% - UK -5,6% Canada Innymi słowy pierwsza 4 stanowi ponad 72% całości indeksu.
Dodatkowo MSCI EEM (lub też VWO) wcale nie jest taki Emerging Market. O ile bowiem na dwóch pierwszych miejscach jest Brazylia i Chiny, o tyle na kolejnych, wcale nie są to Indie czy Rosja, a Południowa Korea oraz Tajwan. Co ciekawe większy udział w ETF ma RPA niż sama Rosja. Wydaje się zatem za stosowane śledzenie właśnie w/w krajów by znać preferencje inwestorów.

Wykres dnia - Euribor vs akcje w europie

Wracam po tygodniowej przerwie do blogosfery, a tymczasem na szybko zaległy wykres dnia. Ukazuje notowania na rynkach akcji w europie (bez WB) vs euribor.
Wbrew pozorom pierwsze podwyżki stóp serwowane przez ECB nie szkodzą notowaniom rynków akcji, w przeciwieństwie do zachowania notowań akcji na GPW. Teoretycznie więc nadchodzące podwyżki stóp (ECB, kwiecień 2011) nie powinny skutkować presją na spadki na europejskich parkietach.

22 marca 2011

Wykres dnia - GPW - ile jeszcze nudy?

Z punktu widzenia inwestora długo bądź średnioterminowego ostatnie 5-6 miesięcy to istna nuda. Dosłownie jeden wielki trend boczny. Widać to wyraźnie z punku widzenia inwestora krajowego (PLN) na indeksach takich jak np WIG20:
Jednak również widać wyraźny trend boczny z punktu widzenia inwestora zagranicznego (USD) w postaci indeksu WIG20 USD: czy też ETF na polski rynek akcji np EPOL (iShare MSCI POLAND INVESTABLE MARKET) bądź ETF PLND (Van Eck Market Vectors Poland): Doskonale widać na rynku kontraktów terminowych (syntetyczny walor kontynuowany) na WIG20, iż pokonanie poziomów 2780-2800 jest kluczowe dla kontynuowania hossy: Osoby grające na zwyżki powinny martwić jednak nie tylko wskaźniki techniczne (np. RSI) ale również fakt oczekiwanego zaprzestania drukowania pieniędzy przez USA w połowie czerwca 2011. Czas zatem działa na niekorzyść grających na zwyżki, gdyż z każdym dniem coraz mniej czasu na wyskok do 3000. Ostatnio zaprzestanie drukowania pieniędzy z końcem 1 kwartału 2010 miało bardzo negatywny efekt i skutkowało mocną przeceną na światowych rynkach finansowych począwszy od drugiej połowy kwietnia 2010. Dopiero pogłoski o wznowieniu programu drukowania pieniędzy (wczesny lipiec 2010) spowodowały powrót do zwyżek.

20 marca 2011

JPM - raport - mnóstwo potencjału na spadki rynków akcji w Azji wył. Japonię

Krótko i na temat. JP Morgan, to kolejny bank po Nomura i Goldman Sachs, który uważa, iż tzw Earning per Share (EPS) czyli zysk przypadający na jedną akcję osiągnął swój szczyt. Innymi słowy zyski firm będą spadać, głównie z powodu inflacji oraz rosnącej presji cenowej zjadającej marże. W związku z tym dla przykładu GS oraz Nomura proponują preferowanie jedynie wybranych spółek o dobrym ROE, z wyłączeniem szerokich rynków, które mogą spadać.
JPM w swoim raporcie prezentuje wykres dnia: i opisuje strategię grania w oparciu ilość pozytywnych i negatywnych rewizji EPS dla spółek.
Na marginesie - tytuł wpisu wcale nie sugeruje spadków w Japonii (Nomura i paru innych wręcz uważa iż mamy dołek za sobą). Po prostu AXJ to określenie klasyfikujące rynki Azjatyckie z wyłączeniem Japonii.
Pełen raport: Link do raportu JPM-2011-03-16-APER

Japonia - raport - nie jest tak wcale źle?

Krótko i na temat. Jestem pesymistą co do dalszej sytuacji gospodarczej Japonii. Pisałem o tym nie raz na swojej stronie (etykieta japonia, jen). Nie zmienia to faktu, iż czasem warto posłuchać co ma do powiedzenia typowy sell-side analyst (klik 1, klik 2). Poniżej raport Nomura na temat gospodarki japońskiej, która to firma widzi sprawy nie tak wcale źle. Zapraszam do komentowania danych.
Raport: Link do raportu: NOM-10t-2011-03-18

Sprawa RnS - akcja mailingowa - Komisja Infrastruktury

Wraz z internautką Iwoną (pozdrawiam!) udało się stworzyć listę osób, które mają wpływ na przyspieszenie prac nad projektem ustawy RnS w Komisji Infrastruktury. W szczególności lista zawiera głównie dane kontaktowe posłanek i posłów z Komisji Infrastruktury oraz Podkomisji dedykowanej dla RnS.
Proponuję na początek skierować pismo do niżej wymienionych, póki nie ogłoszono oficjalnie wskaźników dla RnS na kolejny kwartał. Dopiero po ich ogłoszeniu można przystąpić do innych działań, jak np nagłośnienie sprawy w mediach. Poniżej linki do pliku XLS (MS Offce Excel), który zawiera listę kontaktową. Source: Link 1 Mirror: Link 2 Mirror: Link 3 Lista zawiera nie tylko adresy email, ale często również numer FAXu (wraz z nr kierunkowym, bez zbędnych znaków spacji).
Do: Leszek.Cieslik@sejm.pl; biuro@leszekcieslik.pl; Witold.Klepacz@sejm.pl; Arkadiusz.Litwinski@sejm.pl; Arkadiusz.Litwinski@platforma.org; Aldona.Mlynczak@sejm.pl; aldona@mlynczak.pl; Jozef.Racki@sejm.pl; skudron@mi.gov.pl; pstyczen@mi.gov.pl; Zbigniew.Rynasiewicz@sejm.pl; Wieslaw.Szczepanski@sejm.pl; Andrzej.Adamczyk@sejm.pl; Beata.Mazurek@sejm.pl; Kazimierz.Smolinski@sejm.pl; Janusz.Piechocinski@sejm.pl; Bronislaw.Dutka@sejm.pl; Kazimierz.Hajda@sejm.pl
Przykładowy tytuł: Proszę o przyspieszenie prac nad nowelizacją ustawy dotyczącej programu Rodzina na Swoim. Przykładowa treść wiadomości: ==============tnij=================== Szanowni Państwo, kieruję do Państwa swój list, gdyż mają Państwo realny wpływ na przyspieszenie prac nad nowelizacją ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania. Niestety pomimo wielu obietnic składanych przez Pana Piotr Stycznia, Podsekretarza Stanu w Ministerstwie Infrastruktury, w sprawie szybkiego uchwalenia nowelizacji tempo prac wyraźnie zwolniło w Komisji Infrastruktury. Mam nadzieję, iż nie jest to podyktowane nadchodzącymi wyborami parlamentarnymi i bliskie są Państwu sprawy budżetu naszego kraju, prawidłowego funkcjonowania rynku nieruchomości w Polsce, w tym szczególnie zlikwidowanie na nim wypaczeń.
Program, popularnie nazywany "Rodzina na Swoim", działa obecnie na złych zasadach, a sama jego formuła budzi wiele kontrowersji. Pod koniec roku 2010 głośno było w mediach o bulwersująco wysokich stawkach obowiązujących chociażby dla Miasta Stołecznego Warszawy. Polecam zapoznać się chociażby z tymi dwoma adresami w internecie:
bądź: http://bit.ly/fFwL14 bądź: http://bit.ly/fabEKY Niestety ostatnio ogłoszone dane, chociażby dla Województwa Mazowieckiego, jeszcze bardziej wypaczają stawki. Najnowsze dane wskazują, iż stawka obowiązująca dla Miasta Stołecznego Warszawy wyniesie ponad 9.800 PLN za m2. Nie tylko mnie jednego sprawa zbulwersowała, dla przykładu polecam następujące adresy internetowe: 1. http://mieszkaniowy.blox.pl/2011/03/Najwyzsza-Izbo-Kontroli-na-pomoc.html bądź: http://bit.ly/eoT8vL http://bit.ly/dEyA1O Proszę zatem o przyspieszenie prac nad nowelizacją ustawy bowiem wraz z oficjalnym ogłoszeniem stawek dla II kwartału 2011 sprawa na pewno trafi ponownie do mass mediów. Proszę o informację kiedy sprawa zostanie skierowana pod głosowanie w sejmie, a następnie senacie. z wyrazami szacunku, wyborca i obywatel III RP =================tnij================== Pismo w formie PDF celem wysłania wiadomości poprzez FAX source: Link1, Link2 Na koniec przedstawiam grafikę ładnie ukazującą program, nadesłaną na moją skrzynkę pocztową przez p. Zofię: Dziękuję i proszę o więcej.

19 marca 2011

Wykres dnia - interwencja zbrojna w Libii

Dzisiejszy wykres dnia, a konkretnie skrajna prawa kolumna wyjaśnia czemu państwa europejskie w tym Francja, najbardziej zaangażowały się w interwencję w Libii. Wyjaśnia też umizgi Berlusconiego i jego komentarze na temat sytuacji w Libii. Odpowiedź pada natychmiast - ROPA
za Stratfor Dodatkowo polecam pięć innych poniższych wykresów ukazujących wolne moce w OPEC, obecną produkcję, czy skąd europa importuje ropę. Wszystkie wykresy za Nomura.

18 marca 2011

Sprawa RnS - skandal - tego jeszcze nie grali - Warszawa idzie na rekord - prawie 10 tyś PLN !!!

Będzie krótko, więcej w weekend - sprawy osobiste. MUW ogłosił nowy wskaźnik przeliczeniowy metra kw. mieszkań na Mazowszu
18.03. Warszawa (PAP) - Wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski ustalił nowe wartości wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia jednego metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych - poinformował w piątek PAP Mazowiecki Urząd Wojewódzki w Warszawie. Od 1 kwietnia do 30 września 2011 r. wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych dla województwa mazowieckiego będzie wynosił 3 tys. 426 zł, zaś dla Warszawy 6 tys. 963 zł. Jak wyjaśniono w komunikacie MUW, wskaźnik wyliczany jest przez wojewodę co pół roku na 6 miesięcy na podstawie przeciętnego kosztu budowy 1 metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynku mieszkalnego, określonego przez Urząd Statystyczny w Warszawie. Uwzględniana jest też wartość robót wykończeniowych oraz wzrost cen towarów i usług konsumpcyjnych dla województwa mazowieckiego z kwartału poprzedzającego wyliczenie wskaźnika przeliczeniowego. W okresie od 1 października 2010 r. do 31 marca 2011 r. wskaźnik przeliczeniowy kosztu odtworzenia 1 metra kwadratowego powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych wynosił 4 tys. 136 zł dla województwa mazowieckiego, a dla Warszawy 7 tys. 60 zł. Wysokość wskaźnika przeliczeniowego ma znaczenie m.in. dla ustalania stawek czynszu lokali mieszkalnych. Roczny czynsz za metr kwadratowy mieszkania nie może przekraczać 3 proc. wartości tego wskaźnika. (PAP)
Oficjalny komunikat - klik Obwieszczenie - Jak to rzutuje na maksymalny limit m2 kwalifikujący się do RnS w Warszawie przy założeniu, że nie wejdzie w życie projekt zmian zmieniający współczynnik z 1,4 na 1,2? Wg obecnego przelicznika (1,4) idziemy w Warszawie na rekord tj prawie 10 tyś PLN. Obliczenia: (7060,00+6963,00)/2*1,4= 9.816,10 PLN Dla mnie to skandal - program niby socjalny - dopłaty państwa. To wszystko przy zapaści finansów państwa i niskich kosztach budowy czyli developer i bank na Twoim. Nie wiem jak kształtuje się potencjalna stawka w innych miastach, gdyż nie mam jeszcze danych. A jak by wyglądała stawka, która uwzględniałaby obniżkę współczynnika (z 1,4 na 1,1): obliczenia: (7060,00+6963,00)/2*1,1= 7.712,65 PLN. Uważam, że nadal wysoko, szczególnie że najtańsze nowe mieszkania na obierzach można kupić w Warszawie za ponad 5000 pln. Projekt RnS na razie utknął w podkomisji Komisji Infrastruktury (więcej w komentarzach pod poprzednim wpisem RnS). Zmiany miały wejść w życie 1 kwietnia 2011, ale już wiemy że nie wejdą. Prawdopodobnie wejdą w życie od 1 lipca 2011, zakładając jednak że projekt przejdzie i nie będzie opóźniany. Ewentualnie zmiany mogłyby wejść w życie od razu, jednak nie wiem czy w trakcie kwartału zmieniły by się stawki w RnS. W weekend prawdopodobnie zaplanuję akcję mailową - informacyjną dla mass mediów by nagłośnić tą skandaliczną sprawę.

Wykres dnia - koszty życia - US

Departament Pracy publikuje raz na miesiąc wskaźnik Chained Consumer Price Index. Wskaźnik ten ma lepiej oddawać prawdziwą inflację odczuwaną przez konsumenta, zamiast CPI.
Jakie wady ma standardowy CPI? Dla mnie główną rzeczą jest zastępowanie produktów. Załóżmy, że firma Apple dostarczyła nową wersję tabletu iPAD w wersji 2, czy laptopa który załóżmy jest dwa razy szybszy. Skoro za te same pieniądze można kupić teraz dwa razy "szybszy" sprzęt to teoretycznie mamy nawet deflację. Taki właśnie głupi argument podniósł szef Federal Reverse Bank of New York, który na spotkaniu w Queens (!), starał się przekonać zwykłych obywateli (chyba znasz ten region chociaż z filmów?), iż NIE MA INFLACJI, bądź jest niezwykle niska. Ludzie wyśmiali szefa banku, który zgodnie z decyzją FOMC drukuje pieniądze (FRBNY jest za to odpowiedzialny), gdyż po prostu na co dzień robią zakupy. Zresztą jeden z dyskutantów zadał Williamowi takie pytanie: " Czy Pan robi w ogóle zakupy w sklepach?" Chained COnsumer Price Index publikowany przez Departament Pracy wyklucza właśnie biases associated with new products, changes in quality and discounted prices. The chain weighted CPI incorporates the average changes in the quantity of goods purchased, along with standard pricing effects. This allows the chain weighted CPI to reflect situations where customers shift the weight of their purchases from one area of spending to another. Więcej klik, całe wytłumaczenie Chained CPI - klik. Jak wygląda ten indeks? Proszę, pobiliśmy inflację z poprzedniej hossy, w czasie bańki na akcjach, surowcach oraz rynku nieruchomości, przy czym miejsc pracy było o 7 milionów więcej: więcej w CNBC - US Cost of Living Hits Record, Passing Pre-Crisis High.

17 marca 2011

Wykres dnia - inflacja - US

Dzisiejsze dane o inflacji w US nie powinny nikogo dziwić, jeśli tylko śledzi je na żywo. Regularnie o tym raportowałem więc i teraz tego nie opuszczę. Ładnie prezentuje to wykres poniżej: Widać wyraźne przyspieszenie ostatnimi czasy. Koniecznie polecam przeczytać dzisiejszy wpis Lee Adlera na temat inflacji. Lee nie tylko przedstawia problem przed jakim stoi FED, ale również wskazuje prawdziwą inflację i problemy w gospodarce. Polecam - klik.

16 marca 2011

Wykres dnia - Japonia - energia

Wykresy raczej same mówią za siebie. Jeden od DB, drugi od GS. w związku z tym sugerowane są zwyżki węgla jako zamiennika......

Prawdziwa gratka czyli zobacz "Srebrny skarb w stolicy"

Polecam unikatową wystawę w jednym z muzeów w stolicy o której poniżej w urywkach wiadomości.
Srebrny skarb w stolicy
„Skarb z Głogowa” składa się z ponad 20 tys. srebrnych monet, kilku tysięcy ich fragmentów oraz sztabek srebra pochodzących z XII i XIII wieku. Od dziś można oglądać go w Muzeum Archeologicznym. – Jest to jeden z największych zbiorów monet i kruszcu nie tylko w Polsce, ale i w Europie – podkreśla Halina Czubaszek z muzeum. Dodaje, że skarb posiada nie tylko wyjątkową wartość materialną, ale i historyczną. – Monety pochodzą z czasów panowania książąt Bolesława I Wysokiego oraz Mieszka I Plątonogiego – podkreśla Czubaszek. Słynny skarb został przypadkowo odkryty w październiku 1987 r. na terenie ogródków działkowych przez dwóch mieszkańców Głogowa. Ekspozycja wyrusza właśnie z Głogowa w trasę po świecie. W stolicy będzie można ją oglądać do 21 kwietnia. Później znajdzie się w muzeum w Debreczynie na Węgrzech, a w drodze powrotnej pojedzie na Słowację – do Bratysławy i Preszowa. Następnie trafi do Krakowa. Na 2012 rok zamówiły ją Wrocław i Poznań. Natomiast za dwa lata wyjedzie do Poczdamu i Gerlitz. Wernisaż w muzeum archeologicznym (ul. Długa 52) rozpocznie się dziś o godz. 13.
za Życie Warszawy. Unikatowy skarb w stolicy
[...] Tymczasem dzisiaj przejrzałam większość portali warszawskich, a na żadnym nie znalazłam informacja o otwarciu wystawy. Co gorsze nie ma jej nawet na stronie muzeum! Kiedy w piątek próbowałam skontaktować się z działem promocji muzeum archeologicznego nikt nie odbierał telefonu. Nie dostałam też odpowiedzi na maila. Trudno mi sobie wyobrazić, że muzeum nie zależy na rozgłoszeniu wystawy. Reklama dźwignią handlu. Jest zainteresowanie placówką, przychodzą widzowie, muzeum zarabia. Aby zainteresować widzów projektem trzeba wokół niego trochę szumu. Nie wystarczy wysłać nudną informację prasową. Niestety, ale na deficyt kompetentnych osób zajmujących się public relations, cierpi większość warszawskich muzeów. • wernisaż „Skarb z Głogowa”, godz. 13, Państwowe Muzeum Archeologiczne, ul. Długa 52 (Arsenał)
więcej na jednym z blogów Życia Warszawy. Skarb warty tyle, co ćwierć księstwa
Największy w Europie zbiór srebrnych monet można oglądać w Arsenale. Wśród nich są bezcenne denary z XII wieku. – Jest to największy średniowieczny skarb z terenu Polski – nie kryje zachwytu Marzena Grochowska-Jasnos, kuratorka autorka scenariusza wystawy, która do stolicy przyjechała z głogowskiego muzeum. W Państwowym Muzeum Archeologicznym przy ul. Długiej zobaczymy monety pochodzące z XII oraz początku XIII wieku. Dominują pieniądze polskie, ale ułamek skarbu stanowi bilon z Saksonii, Austrii i Łużyc.
*Perełką wystawy jest moneta wybijana jednostronnie magdeburskiego arcybiskupa
Serdecznie zapraszam do odwiedzenia Państwowego Muzeum Archeologicznego (na stronach nic nie ma o Skarbie z Głogowa, proszę się nie zrażać)

Polska jak Chiny czyli jak zbić termometr

Ostatnimi czasy w Chinach inflacja w cenach konsumenta (CPI) przestałą rosnąć. Przy okazji zmieniono koszyk dóbr i ich wag (oraz tu klik), na podstawie których wyliczana jest inflacja. Głównie zmniejszono udział żywności. Warto przy tym zaznaczyć, iż żywność stanowi wysoki odsetek wydatków chińskich konsumentów w rzeczywistości. Nie ma zatem nic prostszego w walce z chorobą (galopujące ceny żywności) niż zbić termometr. Podobny fortel zastosował GUS, który dokonał rewizji koszyka.
Gdyby nie rewizja koszyka inflacyjnego tempa wzrostu cen w gospodarce byłoby wyższe. Po rewizji koszyka, dostosowującego go do struktury wydatków konsumpcyjnych w Polsce wzrósł udział wydatków w zakresie użytkowania mieszkania i nośników energii, rekreacji i kultury, restauracji i hoteli, odzieży i obuwia, a także edukacji. Obniżył się natomiast udział wydatków na wyposażenie mieszkania i prowadzenie gospodarstwa domowego, zdrowie, żywność i napoje bezalkoholowe, a także na towary i usługi w zakresie łączności i transportu.
Nowemu Prezesowi GUS (klik), "gratuluję" nie tylko optymizmu w sprawie zmniejszenia udziału wydatków na żywność, ale również "optymizmu" i zabaw przy grudniowym deficycie (klik, klik).
Nothing to see here, move along.

14 marca 2011

Wykres dnia - rentowność obligacji - spread - brak korzyści z przystąpienia do EMU

Eurosceptycy mogą zyskać kolejny argument za opóźnianiem w nieskończoność (Polska) wejścia do strefy euro. Wykres ukazuje uśredniony spread pomiędzy rentownością 10 letnich obligacji Austrii, Irlandii, Belgii, Holandii, Włoch, Hiszpanii, Francji a rentownością 10 latek niemieckich. Obecnie spread kształtuje się na poziomach sprzed wejścia państw do strefy euro i początkach konwergencji. Innymi słowy strefa EMU nie oferuje tym państwom niższego finansowania. Proszę zwrócić uwagę na przepiękny okres miodowy pomiędzy 1998 rokiem, a 2007 - wtedy pięknie puchła powolutku bańka na rynku nieruchomości - szczególnie w drugiej części tego okresu. Złote czasy minęły.

13 marca 2011

Od zielonego do czerwonego czyli o procesie umiędzynarodowienia waluty ChRL

Zapraszam do zapoznania się z wpisem przygotowanym przez Retepete. Wpis napisany w ramach serii o powolnych marszu ChRL do konsumpcji. Polecam przeczytać również poprzednie wpisy (etykieta Chiny, China, Renminbi) w tym m.in.:
Od zielonego (greenback): do czerwonego (redback): czyli o umiędzynarodowieniu renminbi. Chiny zdążyły nas już przyzwyczaić do tego, że od lat zalewają cały świat swoimi tanimi produktami. Dzisiaj nie jest już zaskoczeniem etykietka „made in China” na wszelkiego rodzaju towarach. Jednak ostatnie doniesienia prasowe wskazują, że Państwo Środka przymierza się do zalania świata swoim kolejnym produktem – renminbi. Mówiąc wprost Chiny postanowiły upowszechnić wykorzystanie swojej waluty w transakcjach handlowych i kapitałowych, tak, aby odzwierciedlała ona rosnącą pozycję tego kraju na arenie międzynarodowej. Nie powinno to oczywiście nikogo dziwić – w końcu Chiny to już druga największa gospodarka świata i największy światowy eksporter. Dziwić powinno raczej to, że renminbi jeszcze nie wchodzi w skład najważniejszych walut rezerwowych. Na powolną internacjonalizację renminbi wskazują analitycy HSBC oraz Credit Suisse w swoich raportach (raporty pod wpisem). Ścisła kontrola przez rząd chiński obiegu renminbi w wymianie międzynarodowej jest konsekwencją ograniczeń, jakie nakłada koncepcja tzw. trójkąta niemożliwości, zgodnie z którą stały kurs walutowy, doskonała mobilność kapitału oraz niezależna polityka pieniężna nie mogą występować jednocześnie. Dany kraj może wdrożyć co najwyżej dwa z powyższych elementów, ale już nie trzy, gdyż wtedy doprowadzi to do narastania nierównowagi i rozpadu systemu. Przystępnie ową zasadę trójkąta niemożliwości opisał Paul Krugman w swoim artykule z 1999 r., którą można podsumować w trzech punktach:
  1. Dany kraj może usztywnić kurs walutowy i prowadzić niezależną polityką monetarną, jednak wyłącznie kosztem nałożenia ograniczeń w przepływach kapitałowych z zagranicą. Przykład: Chiny.
  2. Dany kraj może wprowadzić swobodny przepływ kapitałów oraz prowadzić autonomiczną politykę pieniężną, lecz wówczas musi pozwolić, aby poziom kursu walutowego był kształtowany przez siły rynku, czyli prawo popytu i podaży. Przykład: Wielka Brytania lub Kanada.
  3. Wreszcie dany kraj może usztywnić kurs walutowy przy jednoczesnym zniesieniu ograniczeń w przepływach kapitałowych z zagranicą, jednak wtedy musi prowadzić politykę pieniężną spójną z polityką pieniężną kraju, którego walutę wykorzystuje jako „kotwicę”. Paul Krugman podał Argentynę, jako przykład takiego kraju. Należy jednak pamiętać, że w momencie, kiedy sławny noblista pisał swój artykuł (1999 r.), w Argentynie działał system currency board, który upadł w trakcie kryzysu w 2002 r.
Aby ustanowić renminbi walutą rezerwową, rząd chiński musi zwiększyć dostęp do niego, znosząc wszelkie regulacje i restrykcje, które nałożył na obrót nim. Korzyści z tego płynące to możliwość prowadzenia rozliczeń pozbawionych ryzyka kursowego oraz emitowania długu we własnej walucie. Ekonomiści HSBC uważają, iż pod względem geograficznej ekspansji, renminbi ma największe szanse, aby stać się walutą rozliczeniową w krajach sąsiadujących z Chinami. Oprócz handlu, drugim kanałem, który będzie promować używanie renminbi w tych regionach może być turystyka. W drugim etapie transakcje w renminbi mogą zaakceptować rynki wschodzące (EM), a gdy to już nastąpi, waluta chińska może zyskać wymiar globalny, choć jest to bardzo odległa perspektywa. Równolegle do geograficznej ekspansji, proces upowszechniania renminbi będzie się odbywał wpierw poprzez wykorzystanie go w handlu międzynarodowym, następnie w przepływach inwestycyjnych (zakładanie depozytów, kupowanie obligacji i innych aktywów finansowych denominowanych w renminbi), aby na końcu tego procesu renminbi stał się częścią rezerw dewizowych i jedną z trzech najważniejszych walut rezerwowych. W swoim raporcie analitycy HSBC podkreślają, iż coraz wyższa wartość wymiany handlowej sprawia, że u partnerów handlowych Chin pojawia się coraz większy popyt na renminbi. Jednak ograniczony dostęp do rynków finansowych, na których obraca się aktywami denominowanymi w renminbi, powoduje, że to nadal dolar jest walutą dominującą przy wszelkiego rodzaju rozliczeniach, mimo tego, że dolar nie jest walutą ani Chin, ani większości krajów handlujących z Chinami. Ekonomiści HSBC zakładają, że to właśnie podmioty z rynków wschodzących (EM) będą pierwszymi, które zdecydują się na rozliczenia w renminbi. Dowodem na to ma być stały wzrost udziału w łącznym handlu (import plus eksport) tych krajów z Chinami z 47% trzy lata temu do 55% obecnie jak również to, iż aktualnie import z EM odpowiada za 70% łącznego importu (52% w latach 90-tych), podczas, gdy eksport do EM wynosi 55% łącznego eksportu (poniżej 50% w latach 90-tych). Zakładając, że łączny handel Chin w ciągu następnych lat będzie wzrastał średniorocznie o 15%, rozliczenia w renminbi mogą sięgnąć nawet połowy wymiany handlowej już za od trzy do pięciu lat, czyli kwoty 2 bilionów dolarów. To znaczący skok, zważywszy na to, iż do niedawna rozliczenia w renminbi odpowiadały tylko za 3% łącznej wymiany handlowej. Ważnym krokiem w kierunku umiędzynarodowienia renminbi było umożliwienie przez Bank Centralny Chin (PBoC) w czerwcu 2009 r. pięciu miastom chińskim (Shanghai, Guangzhou, Shenzen, Dongguan, Zhuhai, które w 2008 r. odpowiadały za ok. 45% łącznej wymiany międzynarodowej Chin) na prowadzenie handlu w oparciu o rodzimą walutę z Hongkongiem, Makau i krajami azjatyckimi zrzeszonymi w grupę ASEAN. Projekt ten znacząco rozszerzono rok później. W czerwcu 2010 r. liczba miast/prowincji chińskich została powiększona do dwudziestu, podczas gdy na liczbę krajów, z którymi mogły prowadzić wymianę handlową rozliczaną w renminbi zniesiono wszelkie limity. Taki obrót spraw prowadzi do coraz większej akumulacji waluty chińskiej przez podmioty zagraniczne i wynikającą z tego potrzebą lokowania tych nowych zasobów w aktywa finansowe denominowane w renminbi. W tym momencie jednak pojawił się problem dostępności owych produktów inwestycyjnych, który mógł zostać rozwiązany tylko poprzez odpowiednie złagodzenie regulacji przez rząd chiński. W lipcu 2010 r. wszystkie instytucje finansowe działające w Hongkongu dostały pozwolenie na oferowanie depozytów i innych produktów denominowanych w renminbi. Jednocześnie zniesione zostały bariery w swobodnym przepływie renminbi z kont firm i osób prywatnych w ramach tej samej lub różnych instytucji finansowych. Powyższe działania doprowadziły do powstania dwóch równoległych rynków, na których handluje się renminbi: rynku podstawowego dla renminbi w Chinach (onshore CNY) i rynku równoległego w Hongkongu (offshore CNH). Transakcje wynikające z wymiany handlowej rozliczane są w Hongkongu w renminbi CNY i rozliczane przez specjalnie powołany do tego celu bank clearingowy. Z kolei pozostałe transakcje niezwiązane z wymianą handlową rozliczane są renminbi CNH na podstawie kwotowań na rynku międzybankowym. Z braku możliwości arbitrażu między CNY i CNH występuje rozbieżność kwotowań na obu rynkach w stosunku do dolara, co przedstawia poniższy wykres. Firmy handlujące z Chinami dostały w ten sposób również nową możliwość zabezpieczania swoich należności i zobowiązań wobec partnerów chińskich. Dotychczas wykorzystywanym produktem w tym celu były kontrakty NDF (Non-Deliverable Forward), które nie wiązały się z rzeczywistą dostawą waluty, na które były wystawione, ale ich rozliczenie sprowadzało się tylko do wypłaty różnicy między kursem terminowym a kursem referencyjnym na datę rozliczenia kontraktu. Obecne rozwiązania, które są opisane w raporcie Credit Suisse, umożliwiają tym razem rzeczywistą dostawę renminbi CNH (CNH forward) i w efekcie wpływają stymulująco na zwiększenie obiegu tej waluty za granicą. Problemem pozostaje płynność, która w przypadku rynku forwardów CNH waha się dziennie w przedziale 200-300 mln USD, w porównaniu z rynkiem NDF (1 mld USD) i rynkiem onshore CNY (10-20 mld USD). Również w tym przypadku brak możliwości arbitrażu sprawia, że notowania instrumentów na każdym z powyższych trzech rynków w pewnym stopniu różnią się między sobą. Poniższe wykresy przedstawiają system zależności pomiędzy CNY, CNH oraz CNT, w tym ich przeznaczenie: Wymiana handlowa w renminbi wzrasta w szybkim tempie, z 67 miliardów renminbi w 1H 2010 do 440 miliardów renminbi w 2H 2010, a więc tuż po wdrożeniu programu w lipcu. Równocześnie tempo przyrostu depozytów także jest imponujące – na koniec grudnia 2010 r. depozyty wynosiły 315 miliardów renminbi, kiedy jeszcze na koniec czerwca stanowiły 90 miliardów renminbi. W sierpniu 2010 r. PBoC rozpoczął kolejny etap umiędzynarodowienia renminbi, umożliwiając dostęp określonym instytucjom do bezpośredniego handlu na rynku międzybankowch obligacji chińskich. Te określone instytucje to przede wszystkim zagraniczne banki centralne i banki biorące udział w rozliczeniach transakcji w renminbi między Chinami, a Hongkongiem i Makau. Ekonomiści HSBC zastanawiają się czy ruch ten nie stanowi jakiejś formy zwiększenia płynności w sektorze bankowym. Zwiększenie liczby uczestników międzybankowego rynku obligacji niewątpliwie będzie miało pozytywny efekt. Równocześnie odrzucają oni argument, iż dostęp do wewnętrznego rynku w Chinach będzie odbywać się kosztem dopiero co raczkującego rynku w Hongkongu, na którym popyt koncentruje się przede wszystkim na produktach innych niż obligacje. W styczniu 2010 r. władze chińskie zezwoliły mieszkańcom miasta Wenzhou (miasto w prowincji Zhejiang (graniczy z Szanghajem) z 8 milionami mieszkańców) na dokonywanie bezpośrednich inwestycji zagranicznych. Pomimo złagodzenia przepisów w zakresie przepływów kapitałowych, rząd pozostawił pewne ograniczenia: wartość pojedynczej inwestycji przez osobę indywidualną nie może przekroczyć 3 milionów USD, a łącznie nie może to być więcej niż 200 milionów USD w skali roku. Z kolei jednorazowa wartość transakcji przez dwoje lub więcej osób nie może być wyższa niż 10 milionów dolarów. Inwestycje zagraniczne obejmować mogą zarówno kupno udziałów w istniejących firmach jak i tworzenie firm zupełnie od podstaw. Rosnącą popularność renminbi zaczynają wykorzystywać największe światowe firmy. W ostatnich miesiącach obligacje denominowane w walucie chińskiej wyemitowały: McDonalds, Caterpillar, a także drugi największy rosyjski bank VTB (przyp.SiP - o czym informowałem na blogu). Chiny małymi krokami przygotowują się do zrobienia wielkiego skoku, który może przeobrazić świat finansów międzynarodowych w ciągu najbliższych kilku lat. Z jednej strony wyraźnie widać chęć władz chińskich do nadania renminbi statusu waluty rezerwowej, a z drugiej strony entuzjazm świata dla takiego pomysłu. Wygląda na to, że Chiny zrobią wszystko, aby zaspokoić „głód renminbi”. SiP: Zachęcam do zapoznania się z pełną wersją raportów, które zawierają szereg innych interesujących wykresów oraz szereg zestawień, w tym chronologiczne zestawienie zdarzeń powiązanych z procesem umiędzynarodowiena renminbi. Raporty: renminbi01 renminbi02 CS-2011-02-23

12 marca 2011

Co pali Bill Gross?

W tym tygodniu świat obiegła wieść, iż Pimco - największy fundusz obligacji - sprzedał wszystkie obligacje kraju US jakie posiadał w swoim portfolio. Pimco sprzedawał swoje papiery od maja 2010 co prezentuje niebieska linia (government related) na poniższym wykresie: Ź: zerohedge.com Całkiem całkiem nieźle, jeśli spojrzy się na ceny 10 latek (future): Ź: stooq.pl Innymi słowy PIMCO wykorzystał oczekiwane drukowanie pieniędzy (QE2) by wyjść z rynku. Wcale się nie dziwię - więksi (tzw grubi) zawsze mają problem ze znalezieniem kupca po drugiej stronie rynku. Zacznijmy więc od tego, iż PIMCO nie sprzedał przed wczoraj tych obligacji, a sprzedawał je od maja 2010 - to sugeruje, iż fundusz nie był pesymistą od przed wczoraj a od tamtego momentu. Wiele portali nie lubiących gospodarki amerykańskiej (są tacy, zaręczam - przykład to Marc Faber, który nienawidzi ameryki i jej kolonializmu) czy zwykłych tzw niedźwiedzi wychwyciło ten aspekt jako dowód na katastrofę, która czeka gospodarkę amerykańską bo "nawet PIMCO straciło zaufanie do rządu amerykańskiego" i drukowanych dolarów przez FED. Tak jednak nie jest (chociaż zapewne taki bieg wydarzeń byłby idealny dla portali typu Zerohedge czy miłośników metali szlachetnych). Jest oficjalnie inaczej. Bill Gross nie raz prezentował swój pogląd. Uważa on, iż po prostu są lepsze okazje na rynku, w szczególności taką prezentują obligacje gospodarek wschodzących (EM) - to raz. Dwa, - i tu zadaje pytanie "Co pali Bill Gross" - zarządzający funduszem obligacji uważa, iż rentowność obligacji amerykańskich jest co najmniej o 1,5% za niska z punktu widzenia historycznych odczytów, oraz z punktu widzenia, uwaga uwaga, nominalnego wzrostu PKB o 5% (można się śmiać). Zachęcam do zapoznania się z oryginałem: "What I would point out is that Treasury yields are perhaps 150 basis points or 1½% too low when viewed on a historical context and when compared with expected nominal GDP growth of 5%." Jednym słowem, Bill Gross "wyszedł" z obligacji rządowych US, gdyż po prostu uważa, iż gospodarka amerykańska jest w fazie wzrostu i oczekuje go nawet w postaci 5%. To zatem nie żadna ucieczka od dolara, a po prostu ucieczka z pozycji w "prognozowanej odpowiedniej fazie cyklu koniunkturalnego (tj w czasie wzrostu gospodarczego obligacje tanieją, a ich rentowność rośnie). Co pali Bill Gross, który oczekuje 5% nominalnego wzrostu PKB? Wg mnie taki wzrost Ameryce niestety nie grozi, ale to tylko moja opinia. Zaznaczam przy tym, iż bazuję na oficjalnych komunikatach, a nie domysłach czy teoriach spiskowych. Na chwilę obecną amerykańskie 10 i 30 latki ciągle są w trendzie wzrostowym: Przy okazji dodatkowe sprostowanie komunikatu mass mediów w sprawie niby gigantycznego i zaskakującego deficytu handlowego Chin za luty 2011 oraz rekordowego deficytu US. Obie wiadomości wcale nie są zaskakujące. W Chinach mieliśmy Festiwal Wiosny oraz Nowy Rok, który zaburza odczyty (standardowo) przy rekordowych cenach surowców, a w US standardowo, powtórzę standardowo, luty jest najgorszym miesiącem dla budżetu. Już w marcu a szczególnie kwietniu powinno być lepiej.