30 kwietnia 2011

Wykres dnia - Chiński M2 czyli co zrobić z dolarowymi rezerwami?

Pawel-L wskazał na ciekawy wykres: podaż pieniądza (M2) w ChRL przegoniła podaż pieniądza (M2) w Stanach Zjednoczonych:
W szczególności Chiński M2 wzrósł o 21.3% r/r, a 48.7% w ciągu dwóch lat. Obecnie M2 w Chinach przekracza amerykańskie M2 o 29.5% (!). 10 lat temu amerykański M2 przekraczał chiński M2 o 202%. W ciągu ostatnich dwóch lat PBoC (Bank Centralny ChRL) wielokrotnie zwiększał stopy rezerw obowiązkowych w bankach by ograniczyć ilość udzielonych przez nich pożyczek. Ostatni raz podniósł je w kwietniu 2011 o 50 punktów bazowych do rekordowych 20.5%. Jednakże w tym samym czasie PBoC, w związku z osłabieniem dolara, wstrzykiwał do systemu bankowego więcej lokalnych pieniędzy by bronić sztywnego kursu USDCNY (a właściwie obecnie hamować proces umacniania CNY). Ostatnio w 1KW2011 powiększyły się one znowu i osiągnęły rekordową wartość 3 bilionów dolarów (ang. trillions). W ciągu ostatniego roku rezerwy wzrosły o ponad 565,9 mld dolarów. Chińczycy nie wiedzą co zrobić z dolarami, które napływają do nich w ogromnych ilościach z powodu luźnej polityki monetarnej US oraz w związku z powolną dywersyfikacją rezerw dolarowych w bankach centralnych. Co więcej, Chińczycy nie radzą sobie do końca ze sterylizacją napływających dolarów i posiłkują się przy tym chociażby umocnieniem USDCNY. W rezultacie, ilość kredytów udzielona przez komercyjne chińskie banki ciągle rośnie. W marcu 2011 wzrosły one o ponad 108,5 mld dolarów m/m, i ponad 1,297 bln r/r Wzrost chińskiego M2 w marcu 2011 był rekordowy i wyniósł w ciągu tego miesiąca 363,8 mld dolarów (!): PBoC oraz partia w ChRL dwoi się i troi by zahamować inflację oraz ilość udzielonych kredytów. Banki i podmioty, w tym państwowe jednostki obchodzą jak mogą wszelkie limity nakładane przez ChRL. Dla przykładu opisywałem, jak co sprytniejsi Chińczycy starają się obejść dopuszczalne limity finansowania poprzez wykorzystanie surowców, w tym miedzi jako zabezpieczenia w rożnego rodzaju inwestycjach (polecam - Miedź czyli ratunku). W konsekwencji nastąpiło odejście od maksymalnej rocznej wartości udzielonych nowych kredytów/pożyczek na korzyść tzw total social financing. Co to? Za Nomura:
China’s total social financing data are based on the monetary and financial statistics framework recommended by the IMF in compiling credit and total debt indicators, which it suggest mainly includes loans, bank acceptance bills and other financial assets, such as bonds. In China’s case, the total social finance data include net new RMB loans, foreign currency loans, entrusted loans, trust loans, bank acceptance bills, corporate bonds, non-financial corporate equity, compensation from insurers, and real estate held by insurers for investment. The headline number is the change in the supply of funds that the economy receives from the financial system during a given period, making it a flow, rather than a stock indicator, equivalent to the difference in outstanding value between the closing and beginning balances. Components of total social financing are all denominated in issuing price or book value to avoid distortions from volatility of financial asset prices, such as those of equities, bonds and real estate held by insurers for investment purposes. Assets that are denominated in foreign currency are exchanged to the RMB denominated value, using the mid-rate on the ownership transfer on the particular day.
Więcej w raporcie poniżej Asia Economic Alert Total Social Financing 2011-04-26 Co ciekawe ChRL nie wie co zrobić z rezerwami walutowymi i obecnie trwają prace nad opracowaniem strategii. Wiadomo, że wielkość rezerw jest już za dużo należy coś z tym zrobić. Padają pomysły by zdywersyfikować rezerwy np w surowce, to jednak nie jest dobra taktyka bo jeszcze bardziej podbije ich ceny na rynkach, a przecież to właśnie ChRL są jego głównymi konsumentami co ukazuje wykres poniżej: Nie wiadomo co zatem zrobić z tą górą pieniędzy. Jednym z pomysłów które na razie zyskuje najwięcej poparcia to zakup akcji i spółek na rynkach zagranicznych, w tym spółek surowcowych. W ten sposób nie ma presji na zwyżki surowców, tak jak obecnie. Padają też pomysły by dokupić o wiele więcej złota, gdyż obecnie US posiada ponad 8tyś ton, a Chiny jedynie lekko ponad 1tys. Takie rozwiązanie wydaje się nie przeszkadzać ChRL bo ewentualne zwyżki na rynku złota nijak się mają do presji na ceny produktów jakie kupuje chiński konsument, a więc zwyżki cen złota nie powinny skutkować niezadowoleniem zwykłych obywateli ChRL. Co więcej ChRL promuje inwestycje w złoto więc takie rozwiązanie jest jak najbardziej możliwe. Dla przykładu dywersyfikacja 10% rezerw ChRL tj $300 mld, oznacza zakup 200 milionów uncji złota tj 6,5 tysiąca ton - tj ponad dwa razy więcej niż wynosi cała roczna produkcja kruszcu(!!!). Azja i bez tych zakupów stała się obecnie kluczowym graczem na rynku złota. Wystarczy bowiem spojrzeć na poniższą tabelkę od IB Nomura by zobaczyć, iż Asia (ex Japan) & Middle East odpowiada za 52% globalnego popytu na złoto:Co ciekawe same G3 odpowiadają jedynie za 13% popytu, a reszta świata w tym ETF 18%. Pełny raport Nomura: 2011-02-gold Cała sytuacja wygląda przy tym zupełnie inaczej jeśli weźmiemy pod uwagę rosnący jak na drożdżach rynek nieruchomości, gdzie trafiała do tej pory ogromna część wydrukowanej gotówki. ChRL ostatnio zastanawia się nawet nad wprowadzeniem kontroli marż dla developerów, oraz maksymalnego wzrostu cen mieszkań jaki może wystąpić rok do roku. Innymi słowy wzrost cen nie może być większy niż np inflacja. Wesoło. Wydaje się zatem, iż ChRL dalej będzie przyzwalać na umocnienie renminbi, który ostatnio przebił dawno nie widziane 6.5: Obecnie Europa tonie w długach i przeżywa przez to kryzys zadłużenia. Jest w mojej ocenie pewne, iż cześć państw musi dokonać restrukturyzacji długu, w tym Grecja. Polecam chociażby rzucić okiem na ten raport od CitiGroup - klik. Restrukturyzacja długu spowoduje, iż wiele europejskich banków, w tym cały system bankowy Grecji, może zbankrutować z powodu braku kapitału. Wymagane więc będzie ich ogromne dokapitalizowanie. Uważam, iż tutaj świetnie pasują chińskie rezerwy. ChRL nie może bowiem dopuścić do upadku euro, gdyż euro stanowi drugą, po dolarze, walutę w której akumulowane są rezerwy banków i państw. Jeśli bowiem rozpadałaby się strefa euro, ChRL straciłaby szansę dywersyfikacji środków i zostałaby znowu zmuszona wrócić całkowicie do dolara. Zatem tak naprawdę odpowiedź na pytanie - czy euro może "upaść", oznacza pytanie - czy ChRL dokapitalizuje europejskie banki zyskując w każdym z nich ogromny udział w akcjonariacie. Potrafię sobie nawet wyobrazić sytuację, gdzie połowa banków w Grecji stanie się nagle własnością ChRL. Kończąc uważam, iż Polska traci właśnie ogromną szansę. Polski rząd powinien bowiem zabiegać w ChRL by dywersyfikacja rezerw została również skierowana do naszego kraju. Chiński kapitał mógłby pomóc nam nie tylko rozruszać infrastrukturę (kolej!), ale również i inne gałęzie gospodarki. Uważam, iż nie można być obecnie ksenofobem i po prostu otworzyć się na ChRL. To jest jedna z naszych obecnie niewykorzystanych ogromnych szans. Zaznaczę, że nie mam tutaj wcale na myśli śmiesznych kwot (z punktu widzenia PBoC), które miałyby być zaangażowane w parę polskich spółek w ramach "prywatyzacji" czy paru mld pln zainwestowanych w nasz dług.

29 kwietnia 2011

Wykres dnia - wpływ QE na rynki finansowe

Kolejny z serii wykres dnia ukazujący wpływ druku pieniądza w stanach na rynki finansowe. Wykres dobitnie wykazuje prawie 100% korelację. Wykres od Citigroup, a na marginesie dodam że znam jedynie obecnie JEDEN, słownie JEDEN IB z WS (tutaj może wyjaśnię co oznaczają skróty - IB to ogólnie investment bank, a WS to Wall Street), który twierdzi iż wpływ QE nie był tak znaczący. Tym IB jest BAML (Bank of America Merill Lynch). Wszystkie pozostałe jak JPM, GS, MS, CS, UBS, RBS, D, SocGen, BarCap, czy NoM i wiele wiele innych uważają jak jeden mąż - ogromny wpływ QE na rynki finansowe, w tym rynki surowców.

Miedź czyli ratunku

W jednym z poprzednich wpisów opisałem sprawę miedzi w Chinach i jej wykorzystania (klik). Obecnie spływają kolejne informacje które potwierdzają tezę - źle się dzieje w Chinach gdzie miedź i inne metale zostały masowo wykorzystane do finansowania inwestycji jako zabezpieczenie transakcji. ChRL ograniczyła ilość kredytów (przynajmniej oficjalnie), i właśnie by obejść to ograniczenie użyto metali jako środka finansowego. Masowe wykorzystanie surowców przy finansowaniu w momencie bańki spowodowanej dodrukiem pieniędzy oraz w momencie nadchodzącego końca tego druku oznaczać może jedno - krach. Obawiam się, iż całkiem niedługo może mieć on właśnie miejsce nie tylko na rynku surowców ale również w Chinach. Wszelkim zainteresowanym polecam przeczytać: And now for Chinese zinc shenanigans Chinese bonded warehouses’ copper inventories still rising Copper, the re-export factor China Copper Imports May Extend Drop in April on Cost, Credit China’s copper as collateral addiction Copper’s rise slowed by Chinese oversupply a szczególnie jeden z codzienny raportów Reuters o rynku metali METALS INSIDER - COMPILED ON WEDNESDAY, APRIL 27, 2011. Manię spekulacyjną ładnie można było zaobserwować wszędzie. Dla przykładu ukazałem bańkę na rynku bawełny gdzie rolnicy masowo składowali surowiec opóźniając jego dotarcie na rynek by zarobić na dalszych zwyżkach cen. Dobrze sytuację oddawała fotografia umieszczona na dole tego wpisu - klik. Z powodu spadków cen obecnie rolnicy zalewają rynek swoimi nadwyżkami w obawie przed większymi stratami. Ceny bawełny spadły już od szczytu ponad 30%: Wracając do miedzi i surowców. Swego czasu pisałem iż jeden podmiot posiada pomiędzy 50 a 80% zapasów miedzi w LME - klik1, klik2. Spiskowcy wskazali na JPM (bo niby on jest zawsze źródłem całego zła na rynku metali szlachetnych). Okazało się iż prawdopodobnie podmiotem tym jest nie kto inny a Glencore (Glencore holds up to 80 percent LME lead stocks - sources). Tak przy okazji - Glencore jest obecnie w rękach prywatnych. To szwajcarska spółka akcyjna, jedna z największych na świecie firm dostarczających surowce mineralne. W mojej ocenie w szczycie bańki surowcowej wybiera się właśnie na giełdę - tzw IPO - Glencore Said to Plan $9 Billion to $11 Billion Share Sale. Pierwsze spotkania z inwestorami i widełki poznamy 4 maja. Piękny sygnał szczytu - sell in may and go away.

28 kwietnia 2011

Liczba dnia - 3 miliony - Niemcy

Po raz pierwszy od 1992 roku liczba bezrobotnych u naszego zachodniego partnera spadła poniżej 3 mln osób. Jednym słowem bezrobocie w Niemczech jest najniższe od co najmniej 1992 roku. Więcej w German Unemployment Declines to 19-Year Low as Export Boom Drives Demand.
Rekordowo rozwija się również gospodarka niemiecka. Wskaźniki LFO: Wskaźniki PMI - usługi oraz przemysł: Wbrew pozorom całkiem dobrze ma się również sprzedaż detaliczna. W mediach bowiem pokutuje pogląd, iż w Niemczech jedynie eksport ma się dobrze. PMI Retail: Taka sytuacja powoduje bardzo dużą inflację u naszego sąsiada. Miejscami nawet najwyższą od 1981 roku (klik). Co więcej stopy procentowe w EMU powinny dla Niemiec wynosić co najmniej 2,5%. Wydaje się zatem, iż dla krajów CEE nie ma lepszego okresu dla otwarcia niemieckiego i austriackiego rynku pracy niż teraz. Wszystkie ręce na pokład. EDIT by SIP 20:48 28 kwietnia 2011: Na marginesie dodam, że dla mnie sytuacja w Polsce jest tragikomiczna. Przy ogromnym boomie u naszego głównego partnera handlowego
  • Polska przeżywa kryzys finansów publicznych
  • Kucharz Roku wstawia swojego pomagiera w BGK by łatwiej gotować tj zgodnie z jego książką kucharską
  • doświadczamy podwyżek podatków np VAT (jeden z najwyższych w europie!!!)
  • manipulacje z OFE
  • pieniądze z prywatyzacji są przejadane i nie widać zmian systemowych
  • zmieniana jest ustawa by wyssać parę miliardów z NBP
  • rząd okrada Fundusz Rezerwy Demograficznej który miał być użyty w okolicy 2020 roku tj kiedy tak naprawdę poczujemy co to znaczy kryzys demograficzny
  • zmieniane są różne ustawy by na wszelki sposób zamaskować tragiczny stan finansów
  • zaciągany jest dług publiczny w taki sposób by nie zaliczać go do oficjalnych polskich statystyk (np Krajowy Fundusz Drogowy)
  • bezrobocie przy tym utrzymuje się na dosyć wysokim poziomie
  • inflacja rośnie
  • RPP zaniża stopy procentowe
  • nadchodzą problemy gospodarcze w samorządach z uwagi na dług i zanik kroplówki z UE
  • a do tego wszystkiego mamy oficjalną propagandę, że wszystko jest dobrze przy czym w między czasie rząd wszelkie działania jakie podejmuje to jedynie takie które mają na celu zafałszować stan rzeczy. Dla przykładu odwleka się wszelkie reformy nawet takie, które okazały się niezgodne z konstytucją (KRUS - klik).
  • Co więcej już w przyszłym roku czeka nas prawdopodobnie obniżenie ratingu kredytowego przez agencje ratingowe i jesteśmy kolejni w kolejce po PIIGS.
  • Dodatkowo pragnę zaznaczyć, iż jeśli miałbym porównywać "możliwość władzy" i "obsadzone stanowiska" to obecny rząd PO+PSL ma władzę absolutną, którą można jedynie porównać do władzy PRL bądź reżimów komunistycznych. Obecny rząd posiada wszelkie organy rządzenia, w tym Prezydenta, Sejm, Senat, RPP, czy NBP. Nie wspominając przy tym o organach propagandy (kłania się Jerzy Urban - mistrz PR PRL) w tym TVP (koniecznie przeczytać - Jak Platforma "odpolityczniła" TVP) czy kontroli CBA.
Nie zdziwię się kiedy kolejna duża grupa osób wyjedzie zagranicę do naszego sąsiada, oficjalne bezrobocie spadnie i rząd ogłosi sukces w walce z bezrobociem. Podobną sytuację będziemy mieć ze żłobkami - zostaną podwyższone ceny i w ten sposób wielu chętnych zrezygnuje co oficjalnie zostanie zakomunikowane jako "zmniejszenie kolejek do żłobków - kolejny sukces PO+PSL oraz Prezydenta Komorowskiego" W jednym z wpisów tak oto podsumowałem obecny stan naszej gospodarki i jej perspektywy: Coraz ciemniejsze chmury nad Polską, a Kucharz Roku zdaje się to widzieć i coraz bardziej i bardziej gotuje z kolegami - trujące danie mistrza patelni prawie gotowe. Wcale mi nie jest do śmiechu. Kolejny rząd (jesień 2011) będzie miał w moim odczuciu najtrudniejszą sytuację w budżecie państwa od czasów początku III RP. Jeśli kolejny rząd będzie wielopartyjny to tym trudniejsze będzie miał zadanie, bo gorzej będzie cokolwiek przepchnąć przez sejm i zreformować. Zachęcam do zapoznania się z serią Kucharz Roku - klik.

Wykres dnia - Dostępność cenowa mieszkań i domów w US historycznie wysoka

Tzw dostępność cenowa mieszkań i domów w US (Housing Affordability Index - więcej tutaj) jest obecnie na bardzo wysokim poziomie, najwyższym praktycznie od czasów WWII. Kilka wykresów od Morgan Stanley oraz Nomura: Teoretycznie wydaje się to obecnie dobrą okazją do kupna domu w US. Ceny nieruchomości są bowiem stosunkowo niskie: Zagrożeniem jest jednak fakt że ceny domów podążają dokładnie za cenami mieszkań w Japonii po pęknięciu bańki: Nadal nie widać przy tym jakiegokolwiek polepszenia sytuacji w sektorze budownictwa (praca i zatrudnienie), a wręcz sytuacja się pogarsza (zwolnienia rosną): Kolejnym zagrożeniem są mieszkania przejęte przez banki i komorników, które ciągle zalegają na rynku: Obecnie jednak banki, z powodu prawnego zamieszania jakie ma miejsce na rynku, zatrzymały proces sprzedaży mieszkań w ramach licytacji, co powinno mieć przełożenie na mniejszą presję na rynku. Wydaje się, że już to widać. Pojawiły się pierwsze jaskółki jak rosnące ceny ofertowe, szczególnie w miejscach gdzie rynek poradził sobie z zalegającymi (niesprzedanymi) mieszkaniami i domami. Takim rynkiem jest obecnie Chicago i Miami gdzie ceny ofertowe w ciągu ostatnich 3 miesięcy wzrosły o 8%. Ostatnie dane Case Shiller wskazują na postępujący spadek cen a więc odwrotną tendencję. Pisałem jednak o tym wiele razy, iż dane te są spóźnione statystycznie o około 4-5 miesięcy. Innymi słowy wskaźnik CS dopiero w sierpniu zaraportuje obecną poprawę na rynku. Możemy mieć zatem do czynienia albo z początkiem zmiany trendu (inflacja zaczyna przekładać się na ceny mieszkań) bądź jedynie z tzw odbiciem zdechłego kota (dead cat bounce). Przy okazji polecam bardzo dobry artykuł o obecnej sytuacji na rynku w US - Case Shiller’s Double Dip Has Come and Gone

"Warszawiaku łap się za kieszeń. Zapłacisz więcej"

Za Życie Warszawy
W maju radni mają decydować o dużych podwyżkach opłat. W lipcu zdrożeje woda i ścieki, w sierpniu bilety, a we wrześniu nawet miejsca w żłobkach. Przyszedł moment, w którym mieszkańcy stolicy muszą zapłacić za rozbudowę oczyszczalni ścieków Czajka, remonty rur i kopanie nowych kanałów. (Przyp. SiP - Czajka jedną z najdroższych oczyszczalni na świecie) Miejskie Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zamierza w ciągu najbliższych trzech lat wydać na swoje inwestycje ponad 1,5 mld zł. Najwięcej – ponad miliard – jeszcze w tym roku. W 2012 r. – 331 mln zł, w 2013 r. – 206 mln zł. A ponieważ ta miejska spółka jest już na granicy zadłużenia, zamierza sięgnąć po wpływy do kieszeni warszawiaków. Ostatnia zmiana cen wody nastąpiła w 2008 r. (wówczas o 33 proc.). [..] Zgodnie z wnioskiem przesłanym władzom miasta, tym razem wzrost opłat za wodę i nieczystości nie przekroczy 30 proc. Dziś metr sześcienny wody kosztuje 3,33, a ścieków 4,34 zł. Po podwyżce łączna opłata (zazwyczaj tak jest liczona w czynszu) wyniosłaby ponad 9 zł (dziś 7,67). Przy założeniu, że jeden mieszkaniec stolicy zużywa średnio cztery metry sześcienne wody miesięcznie, w lipcu zapłaciłby już blisko 40 zł. A rachunek czteroosobowej rodziny wzrósłby już do ok. 120 zł. To sporo, biorąc pod uwagę, że drożeją niemal wszystkie inne miejskie podatki i lokalne opłaty. Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz w dzielnicach od miesięcy sukcesywnie funduje warszawiakom gigantyczny wzrost opłat za użytkowanie wieczyste gruntów – skrajnie nawet o kilka tys. proc. Pisaliśmy też o ostatecznej wersji podwyżek cen biletów komunikacji miejskiej, która ma być również głosowana 26 maja. Po raz pierwszy sprawa ma być przesądzona na kolejne trzy lata. Przykładowo jednorazowy bilet z 2,80 zł podrożeje już w sierpniu do 3,60 a w 2014 r. do 5,20 zł. W maju stołeczni radni mają też głosować zmiany w opłatach za żłobki. Zgodnie z projektem, nad którym pracuje ratusz, najlepiej zarabiający rodzice (z dochodem w rodzinie powyżej 2,8 tys. zł na osobę brutto) musieliby od września płacić nawet 1,2 tys. zł miesięcznie za dziecko. Pozostali od 200 do 800 zł. W perspektywie planowana jest też podwyżka opłat za parkowanie w centrum, ale ta wymaga zgody ministerstwa.
Więcej ZW.com.pl Ratusz przeszarżował z podwyżką cen biletów
Nawet najbardziej ambitny plan inwestycyjny nie może być dla władz Warszawy wymówką dla podwyższania cen biletów komunikacji miejskiej aż o 100 proc. w ciągu dwóch i pół roku. Po co straszyć pasażerów takimi prognozami? [...] Wydawałoby się, że to uczciwe postawienie sprawy - już teraz wiemy, że za dwa i pół roku cena biletów jednorazowego i 20-minutowego byłaby niemal dwukrotnie wyższa niż dziś, a podmiejskie i dobowe zdrożeją o 100 proc. Tak jednak było tylko w czasie hiperinflacji na początku lat 90., gdy cena jednorazowych skoczyła z 2 tys. do 4 tys. zł, a po półtora roku znowu do 6 tys.
więcej warszawa.gazeta.pl

27 kwietnia 2011

Wykres dnia - The funding situation of Spanish banks

The funding situation of Spanish banks Dodatkowo polecam 10 things we didnt know - Spain, w którym jest wiele ciekawostek na temat Hiszpanii, np: The periphery makes up around 18% of euro area GDP of which: o Spain accounts for 12% o Greece for 2.5%, Portugal for 1.9% and Ireland for 1.7% 2011-04-18-10t

26 kwietnia 2011

Wykres dnia - upgrade/downgrade of EPS

Wykres dnia od Citigroup. Ukazuje stosunek ilości prognoz analityków które podwyższają EPS (earning per share) czyli spodziewane zyski na akcje, do ilości prognoz które obniżają EPS. Widać wyraźnie, że globalna gospodarka zaczyna mieć problem. Problem może wynikać chociażby z redukcji marży i spadku zysków z powodu wzrostu cen surowców i braku możliwości przerzucenia wyższych kosztów na odbiorców/konsumentów. GEM = Global Emering Markets. 20 marca 2011 zwracał na to uwagę JPM - klik

Komentowanie na blogu

W związku ze zmianą modelu komentowani (komentować mogą jedynie użytkownicy zalogowani) zachęcam do stworzenia "loginu" w jednym z systemów który umożliwia komentowanie w systemie blogger.com By komentować można założyć konto m.in w : 1. Google (np. gmail.com) 2. Openid (www.openid.pl) 3. Typepad (klik) 4. Livejournal (klik) W mojej ocenie najłatwiej stworzyć konto w openid (opcja 2) bądź polegać na google (opcja 1).

Sprawa RnS - posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy "zmiany w RnS"

Już jutro i pojutrze tj 27 i 28 kwietnia 2011 będzie miało miejsce posiedzenie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy "zmiany w RnS". Posiedzenie można oglądać na stronach "sejmowej telewizji". środa - 27 kwietnia 2011
Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (druk nr 3899) (INF) godz. 09:30 sala 14/bud. G Planowana transmisja Rozpatrzenie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (druk nr 3899).
czwartek - 28 kwietnia 2011
Podkomisja nadzwyczajna do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (druk nr 3899) (INF) godz. 11:30 sala 22/bud. G Planowana transmisja Rozpatrzenie rządowego projektu ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (druk nr 3899).
Transmisja z posiedzeń wszystkich komisji i podkomisji - link główny Transmisja z posiedzeń wszystkich komisji i podkomisji w "dniu dzisiejszym" - link By oglądać należy wejść np pod drugi link we wskazanej godzinie i kliknąć ikonkę kamerki internetowej przy numerze sali. Prawdopodobnie w komentarzach do wpisu podam jutro i w czwartek bezpośredni link do transmisji. Gdyby ktoś rozważał nagrywanie i późniejszą publikację w internecie to można wykorzystać jeden z tych dwóch programów do nagrania fragmentu pulpitu ("screen capture") http://www.rlslog.net/camtasia-studio-v7-1-0-1631-incl-keygen-mesmerize/ http://www.rlslog.net/i-screen-recorder-v8-0-0-2209-bean/

Richard Koo - 19 kwietnia 2011 - list do inwestorów

W ostatnim liście skierowanym do inwestorów RK wskazuje na możliwą recesję w US w 2012. Powód? Cięcia budżetowe w trakcie trwania recesji "bilansowej" (balance sheet recession). W ocenie głównego ekonomisty US podąża drogą Japonii z 1997 roku i niepotrzebnie "słucha się" IMF. Więcej: richard-koo-2011-04-19

22 kwietnia 2011

Plany Ministerstwa Finansów szkodzą wiarygodności Polski

Parę dni temu (18 kwietnia 2011) we wpisie "Na początku Min. Finansów, a obecnie RPP traci wiarygodność" poruszyłem sprawę utraty wiarygodności przez niektóre publiczne organy naszego kraju. Parę dni później miało miejsce sterowane spotkanie Kucharza Roku (JVR) oraz "Niezależnego" (MB). Pojawił się zresztą i oficjalny komentarz po spotkaniu (klik). Również w między czasie Kucharz Roku wymienił Prezesa BGK na własnego człowieka (Dariusz Daniluk w latach 2008 - 2011 był podsekretarzem stanu w Ministerstwie Finansów), czyli jak słusznie zauważył internauta "mp." - "Kucharz zmienił człowieka od chochli, teraz gotowanie będzie się odbywało zgodnie z książką kucharską, haha ;)"
Odnoszę wrażenie, iż sytuacja robi się coraz bardziej "napięta", BGK już jest gotów do pomocy i polskiej odmiany QE. Tym bardziej śmieszy zagrywka ministra finansów, iż "resort będzie chciał sprzedać w tym roku 13-14 mld euro pochodzących ze środków unijnych. Taki ruch mógłby na jakiś czas zastąpić podwyżkę stóp procentowych, bo umocniłby się złoty a to przełożyłoby się na obniżenie inflacji." To wszystko powoduje, iż Polska z każdym dniem traci na wiarygodności co dobrze ukazuje ostatni komentarz analityka z IB Nomura.Kompletny raport poniżej: 2011-04-21-EEMEA-intraday Comment-Poland Nagłówki i kucharzenie przedostało się również i do mass mediów bo trafiło na portal wyborcza.biz: Nomura: Plany Ministerstwa Finansów szkodzą wiarygodności Polski
Według londyńskiego oddziału banku Nomura sprzedaż środków unijnych na rynku walutowym zaszkodzi wiarygodności Polski. "To kolejny cios w wiarygodność Polski, ponieważ zdaje się potwierdzać, że RPP nie potrzebuje podnosić stóp procentowych i jest chętna do współpracy z rządem, by to osiągnąć" - napisał w raporcie analityk Peter Attard Montalto. [...] Decyzja nie spodobała się londyńskiemu oddziałowi banku Nomura. "Sądzimy, że to kolejny cios w wiarygodność Polski, ponieważ zdaje się potwierdzać, że Rada Polityki Pieniężnej nie potrzebuje podnosić stóp procentowych i jest chętna do współpracy z rządem, by to osiągnąć" - napisał w raporcie analityk Nomury z Londynu Peter Attard Montalto. "Jeśli chodzi o rząd, pokazuje to, być może, także wpływ lidera Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL) Waldemara Pawlaka, który argumentował, że należy unikać podwyżek stóp i że poziom stóp nie powinien być determinowany przez inflację" - dodał Montalto. Jego zdaniem nie jest wcale oczywiste, że złoty się umocni dzięki tym działaniom MF. "Nie powinniśmy zobaczyć inwestorów nagle kupujących złotego na bazie oceny fundamentalnej. W rzeczy samej, istnieje zawsze ryzyko, że rynki mogą próbować walczyć z interwencją" - napisał.
Komentarz prasowy całkowicie pomija te ważne zdania z raportu:
All in all we think this move will go further to entrench the view that Poland is prepare to price fix away from market clearing levels in order to get what it wants. This may just reflect the MinFin thinking too many rate hikes are priced into the swap market, so it needs to receive rates (or at least announce as much). Still, its funding costs are too high so it announced that it will get a state owned bank to buy bonds in a QE like measure, or indeed the currency is too strong. We believe this is a very high risk strategy- For now we continue to believe the best way to play this is by buying Poland CDS
Za to w komentarzu prasowym mamy komiczną dla mnie opinię głównego analityka Xelion Piotra Kuczyńskiego: Paskudny komunikat Nomury to gra na spadki
- To wyjątkowo parszywy i paskudny komunikat, który służy grze na osłabienie złotego - mówi o oświadczeniu banku Nomura Piotr Kuczyński z firmy Xelion Doradcy Finansowi Czym tak naprawdę podpadł Nomurze minister finansów i szef NBP? Czy ktoś gwarantował Nomurze, że środki unijne będą wymieniane w narodowym banku, a nie na rynku? Dla mnie ta analiza jest mało poważna i nie ma nic wspólnego z realiami. Bo jeśli Nomura potrafi liczyć, a wierzę, że tak jest, to wie, że choć minister mówił o 14 mld euro, to tak naprawdę do sprzedaży na rynku pozostanie mu do dyspozycji ok. 8 mld euro. Jak taka kwota ma w znaczący sposób wpłynąć na rynek? Dlatego niech Nomura nie przesadza. Z drugiej strony, dlaczego analitycy w swoim opracowaniu nie każą kupować CDS-ów innych gospodarek, np. amerykańskiej, której perspektywa ratingu została obniżona, czy japońskiej, która przeżywa kłopoty po przejściu tsunami? Sprzedaż euro na rynku to dobra decyzja. Ma to wzmocnić złotego i pomóc zwalczać inflację. Dzięki temu nie trzeba będzie tak szybko podnosić stóp procentowych, które duszą gospodarkę.
Opinia dla mnie jest komiczna, gdyż jeśli dany IB czy dom maklerski wskazuje, iż cena akcji będzie rosnąć, bądź gospodarka będzie miała się lepiej, to wszystko jest w porządku, jeśli jednak rekomendacja jest negatywna, o to w tym wypadku to "ci podli spekulanci". Kaman, nie bądźmy populistami.

Musisz to przeczytać czyli wpływ ufinansowienia rynku surowców oraz globalnej luźniej polityki monetarnej

Poniżej wpis przygotowany w dużej części przez Retepete (dziękuję!) na temat ufinansowienia (finansjalizacji) rynku surowców. Bazowy raport stworzyli ekonomiści z Bank Centralnego Japonii (Bank of Japan - BoJ). Naniosłem we wpisie kilka własnych poprawek.
== Introduction
W ciągu ostatnich lat zachowanie cen surowców wywoływało wiele emocji wśród szerokiego grona uczestników rynku. Do dnia dzisiejszego powstało dużo teorii, usiłujących wyjaśnić przyczyny stojące za tym zjawiskiem. Próbę tę podjęli także ekonomiści z Banku Centralnego Japonii. W swoim raporcie z marca 2011 r. wskazują, iż oprócz czynników o charakterze popytowo-podażowym, jak również luźniej polityce pieniężnej banków centralnych, ważnym elementem znacznych fluktuacji cen surowców jest stopniowe tzw. ufinansowienie surowców. Polega ono na tym, iż coraz więcej inwestorów finansowych (w tym także funduszy emerytalnych oraz ubezpieczeniowych) zdecydowało się poszerzyć paletę produktów, w które inwestowały, o rynki surowce. W ten sposób surowce, obok akcji oraz papierów dłużnych, stały się ważnym miejscem lokowania środków pieniężnych. Historia cen surowców z ostatnich lat jest znana niemalże każdemu bacznemu obserwatorowi: rynki te, po wielu latach wzrostów, osiągnęły swoje szczyty latem 2008 r., aby po gwałtownym spadku, wyznaczyć minimum na początku 2009 r. Od tamtego czasu zaczęły znów drożeć, przy czym ruch ten nabrał tempa pod koniec 2010 r. Banki centralne krajów rozwijających się (EM) podjęły próbę walki z inflacją podnosząc stopy procentowe i stopy rezerw obowiązkowych. W miarę upływu czasu ukształtowały się dwa poglądy wśród przedstawicieli banków centralnych odnośnie sposobu walki z inflacją. Pierwszy z nich głosi, że wzrostom cen surowców jest winna ekstremalnie luźna polityka monetarna krajów rozwiniętych (DM), która napędza spekulacyjne wzrosty tych aktywów, a więc to od ich decyzji o zacieśnianiu polityki pieniężnej zależy czy presja inflacyjna ustąpi. Drugi pogląd sprowadza się do tego, że wzrost gospodarczy w krajach rozwijających jest przyczyną wysokich cen surowców i to banki centralne tych krajów powinny zrezygnować zdecydowanie z luźnej polityki monetarnej. W świetle tego najbezpieczniej jest powiedzieć, że przyczyną inflacji jest luźna polityka pieniężna w skali globalnej, która stymuluje popyt fizyczny i spekulacyjny na surowce, a coraz aktywniejsza rola inwestorów finansowych (ufinansowienie surowców) prowadzi do zwiększonej amplitudy wahań cen surowców. Background behind the surge in commodity prices Commodity supply and demand conditions Według ekonomistów Banku Japonii, jednym z czynników który powoduje wzrosty surowców jest globalne ożywienie, a w szczególności popyt ze strony krajów rozwijających się (EM). Nie można przy tym wykluczyć wpływu zawirowań w regionie MENA czy zawirowań pogodowych jednak te tymczasowe zdarzenia nie mogą tłumaczyć wzrostowego trendu na rynkach surowców. W przypadku gospodarek rozwijających się mamy do czynienia ze strukturalnymi czynnikami jakie wpływają na wycenę surowców. Kraje rozwijające się charakteryzuje bowiem wysoka energochłonność oraz duży udział zużycia pośredniego surowców w procesie produkcji. Przykładowo, dane dotyczące bilansu przepływów międzygałęziowych Chin pokazują, że zużycie pośrednie surowców stanowiło 68% produkcji globalnej tego kraju w 2007 r., podczas, gdy ten sam wskaźnik dla gospodarki japońskiej wyniósł 48% w 2005 r. W rezultacie, wzrost gospodarczy w krajach rozwijających się, z racji powyższych statystyk, przekłada się na wyższy popyt na surowce, a to z kolei na ich ceny. Podobna zależność występuje w odniesieniu do żywności, której udział w koszyku inflacyjnym statystycznego mieszkańca rynków rozwijających się (EM) jest wyższy niż mieszkańca rynków rozwiniętych (DM). Wzrost gospodarczy, przekłada się na wzrost popytu konsumpcyjnego, który jest bodźcem dla wzrostu cen żywności. Poniższy wykres przedstawia udział żywności w koszyku inflacyjnym wybranych regionów świata.
Relationship between global output gap and commodity prices
Kolejnym podstawowym aspektem który stoi za zwyżkami cen surowców jest zależność pomiędzy wzrostem gospodarczym a ceną za surowiec. Ekonomiści Banku Japonii zwracają uwagę na zależność pomiędzy cenami surowców, w szczególności indeksami S&P GSCI i DJ-UBSCI, a globalną luką PKB. Korelacja między tymi trzema statystykami została zobrazowana na poniższym wykresie
W skrócie - im gospodarka ma się lepiej tym istnieje większy popyt na surowce, co przekłada się na zwyżki cen surowców. Innymi słowy ceny surowców są świetnym termometrem gospodarki. Im cena wyżej, tym teoretycznie gospodarka ma się lepiej. Ostatnio jednak ceny surowców zachowują się inaczej niż w przeszłości (rosną szybciej) co może sygnalizować, iż nie tylko popyt na surowce ma wpływ na kształtowanie się cen ale również fakt iż surowce są również inwestycyjnym aktywem (inwestycją).
Impacts of globally accommodative monetary conditions on commodities Negative interest rate gap
Dobrym wskaźnikiem, który może posłużyć do oszacowania zależności pomiędzy polityką pieniężną, a cenami surowców może być „globalna luka stopy procentowej”. Lukę stopy procentowej oblicza się jako różnicę pomiędzy realną stopą procentową (nominalna krótkoterminowa stopa procentowa minus główny wskaźnik inflacji), a potencjalną stopą wzrostu gospodarczego. Aby tak skalkulowanej luce stopy procentowej nadać wymiar globalny, należy obliczyć średnią z luk stóp procentowych poszczególnych krajów i zważyć je ich udziałem PKB w PKB globalnym. Jeśli globalna luka stopy procentowej jest ujemna, oznacza to, że warunki finansowe, w których przyszło funkcjonować uczestnikom rynku są luźne. Dodatnia wartość tego miernika oznacza sytuację odwrotną. Na poniższym wykresie zaprezentowane zostały luki stopy procentowej dla rynków rozwiniętych i rozwijających się, jak i dla całego świata.
Luka stopy procentowej dla gospodarek rozwiniętych przez większość dekady pozostawała ujemna, co oznaczało luźne warunki monetarne. Gwałtowny jej spadek można zaobserwować po upadku Lehman Brothers. Z kolei luka stopy procentowej dla gospodarek rozwijających się jest zdecydowanie bardziej ujemna niż średnia światowa. Taki stan rzeczy może wynikać ze słabo rozwiniętej infrastruktury finansowej tych krajów i przyczyniać się do zwiększenia premii za ryzyko. Powyżej zaprezentowany wykres jest jednym z mocnych argumentów i tłumaczy dlaczego w ostatniej dekadzie dochodzi do mocnych cen surowców, a szczególnie metali szlachetnych, które mają w tym wypadku chronić przez rozwadnianiem wartości papierowego pieniądza. Relationship between global interest rate gap and commodity prices Warto podkreślić, że ceny surowców są ujemnie skorelowane z globalną luką stopy procentowej (wykres poniżej): Dzieje się tak, ponieważ wzrost cen surowców zwiększa inflację, co z kolei zmniejsza w efekcie realną stopę procentową. Jeśli wzrost cen surowców jest wynikiem zmniejszającej się globalnej luki PKB oraz siła zwyżki jest bardzo duża, wówczas, aby wyhamować presję inflacyjną banki centralną powinny podnieść realną stopę procentową, która schłodzi popyt fizyczny na surowce. Jednak w skali globalnej banki centralnej łącznie nie zastosowały się do powyższej reguły, ponieważ dla wielu z nich wzrost surowców był zewnętrznym szokiem podażowym. Podwyżki stóp w takim otoczeniu mogłyby doprowadzić do destabilizacji niektórych gospodarek. Dlatego więc brak jednomyślnego zacieśniania polityki pieniężnej w skali globalnej doprowadziło do relatywnie luźnego otoczenia monetarnego i w rezultacie wzrostu cen surowców. Czynnikiem, który odcisnął swoje piętno na rynku surowców, było także zwiększone zainteresowanie inwestycjami w instrumenty pochodne na ten typ aktywów. Mierzone liczbą otwartych pozycji, wielkość rynku kontraktów terminowych (futures) na surowce stał się większy niż akcji (!). Zostało to przedstawione na poniższym wykresie. Dodatkowo zmienił się kształt nachylenia cen kolejnych serii kontraktów terminowych na dany surowiec. Dla przykładu, w przeszłości kształt nachylenia cen kolejnych serii dla kontraktów terminowych na ropę miał wartości ujemne. Zjawisko nosi nazwę backwardation. Innymi słowy bliższe czasowo serie kontraktów terminowych na ropę miały cenę wyższą niż bardziej odległe. Jednakże od połowy zeszłej dekady (2000-2010), zaszła znacząca zmiana. Obecnie kształt nachylenia cen kolejnych serii dla kontraktów terminowych na ropę ma wartości dodatnie. Zjawisko nosi nazwę contago. Innymi słowy bliższe czasowo serie kontraktów terminowych na ropę posiadają cenę niższą niż bardziej odległe. Takie zjawisko zdaje się sugerować, iż uczestnicy rynku oczekują wyższych cen ropy w przyszłości. Powyższe rozważania przedstawia wykres poniżej: Financialization of commodities Diversification and market infrastructure Ekonomiści Banku Japonii zwracają uwagę, iż ważnym aspektem który wpłynął na rynki surowców było pojawienie się na nim inwestorów instytucjonalnych. W połowie minionej dekady ta grupa inwestorów finansowych postanowiła zdywersyfikować swoje portfele, zwiększając w nich udział surowców. Powodem tego mogło być to, iż inwestycje w surowce oferowały średnio taką samą stopę zwrotu, co akcje. Dodatkowo surowce okazały się być lepszym zabezpieczeniem przeciwko inflacji niż akcje, ze względu na ich dodatnią korelację ze wskaźnikami inflacji. Sprzyjało to stopniowemu ufinansowieniu surowców. Kolejnym bardzo ważnym czynnikiem był rozwój infrastruktury, w oparciu o którą można handlować kontraktami terminowymi na surowce. Jako przykłady można podać powstanie ETF-ów oraz indeksów surowcowych. Na dodatek wprowadzenie platformy do handlu elektronicznego przez NYMEX pozwoliło na redukcję kosztów transakcyjnych oraz przyspieszyło rozliczenia transakcji. Warto zauważyć, że do połowy ubiegłej dekady rynki akcji i obligacji nie były skorelowane z globalnymi rynkami surowców. Od tego momentu sytuacja zaczęła się zmieniać – powyższe trzy rynki zaczęły ze sobą korelować (wykres poniżej) Ekonomiści Banku Japonii tłumaczą to właśnie coraz większą aktywnością inwestorów finansowych na rynkach surowców. Ubocznym efektem ufinansowienia surowców jest to, iż oprócz czynników o charakterze popytowo-podażowym, coraz większy wpływ na te rynki ma zmiana składu portfeli inwestorów finansowych. Tak więc, jeśli inwestorzy przewidują, że poniosą straty lub zyski na swoich inwestycjach w surowce, wówczas sprzedają lub kupują te aktywa, zwiększając w rezultacie amplitudę wahań cen. Ekonomiści Banku Japonii wskazują, że inwestorzy finansowi są mniej zainteresowani wpływem czynników popytowo-podażowych na surowce niż inwestorzy komercyjni, dlatego też ufinansowienie surowców doprowadziło do oderwania ich cen od fundamentów. Dobitny wpływ ufinansowienia i obecności inwestorów instytucjonalnych można zauważyć w momencie porównania korelacji pomiędzy surowcami uwzględnionymi w różnego rodzaju instrumentach finansowych (np ETF czy indeksach SP GSCI czy DJ-UBSCI) tj tam gdzie jest odpowiednia infrastruktura dla inwestorów, a surowcami nie uwzględnionymi w/w instrumentach. Poniżej wykres, który prezentuje powyższe wnioski: Działalność inwestorów "indeksowych" można scharakteryzować poprzez stwierdzenie, iż zajmują oni najczęściej "długie pozycje" i dominują na rynkach. Tak opisani inwestorzy wywierają zarazem presję na dalsze zwyżki poprzez swoje pozycje, a ich strategię działania można opisać poprzez strategię podążania za trendem (trade-following momentum). Oczywiście inwestorzy "indeksowi" mogą również potęgować spadki, w czasie np zmian w portfolio (indeskach) czy w momencie zamykania długich pozycji (unwinding long position). Takie zachowanie miało właśnie miejsce 2008 roku i poprzedziło szczyt na rynkach surowców. Zwracam przy tym uwagę, iż obecnie otwarta ilość długich pozycji na rynku surowców jest zdecydowanie większa niż w czasie poprzedniej bańki na tym rynku. Widać to zresztą obecnie wyraźnie po chociażby cenach metali szlachetnych ale również cenach miedzi która pobiła poprzednie rekordy. Analitycy Banku Japonii podsumowując swój raport stwierdzają, że trudno jest określić, który z czynników: zmienne popytowo-podażowe, czy też kapitał finansowy ma dominujący wpływ na wzrosty cen surowców. Nie ulega jednak wątpliwości, że luźna polityka pieniężna ogrywa znaczącą rolę w kreowaniu hossy na rynkach surowców poprzez zwiększenie fizycznego popytu na surowce oraz spekulacyjnych przepływów pieniężnych, w tym dzięki ich ufinansowieniu. Skalę poluzowania polityki monetarnej widać wyraźnie na poniższym wykresie: wskaźnik globalnej podaży pieniądza (M1) w stosunku do globalnego realnego PKB przekroczył swój historyczny trend: W obecnych warunkach ufinansowienia surowców i jednoczesnego poluzowania monetarnego globalne rynki surowcowe mogę ulec przegrzaniu. Jeśli wzrosty będą nabierały na sile, wówczas mogą nastąpić zakłócenia w rozkładzie dochodów między krajami produkującymi surowce, a tymi, które je konsumują. Biorąc pod uwagę narastające zjawisko ufinansowienia surowców, wahania na rynkach surowców nie da się już wyjaśnić jedynie czynnikami popytowo-podażowymi. Pełny raport BoJ poniżej: Impact of financialization of commodities and globally accommodative monetary conditions

Bank BRE Hipoteczny - Rynek nieruchomości w Polsce - wiosna 2011

Sprzedaż mieszkań będzie trudna Chętnych na kredyty hipoteczne nie zabraknie. To banki nie będą ich udzielać ze względu na zbyt niską zdolność kredytową klientów. Stracą na tym też deweloperzy Wybrane punkty za RP.PL
  • Ten rok będzie trudniejszy niż poprzedni dla nabywców mieszkań oraz dla osób prywatnych i firm deweloperskich, które będą chciały się pozbyć niesprzedanych lokali jak najszybciej
  • Hamulcem w finansowaniu budownictwa mieszkaniowego kredytami hipotecznymi oraz czynnikiem obniżającym akcję kredytową w 2011 r., może okazać się wejście w życie wszystkich zapisów Rekomendacji T oraz Rekomendacji S2
  • Dlaczego będzie trudniej? Zapisy Rekomendacji T zakładają m. in. obowiązek posiadania wkładu własnego w wysokości 20 proc. wartości lokalu, zakaz udzielania kredytów osobom, których comiesięczne raty przekraczają 50 proc. uzyskiwanych przez nich dochodów, przy dochodach poniżej średniej krajowej i 65 proc. dochodów, przy dochodach powyżej średniej krajowej
  • Jeśli chodzi o Rekomendację S2, to dokument ten zakłada m.in. ustalenie 42 proc. limitu dochodów przeznaczanych na comiesięczne spłaty oraz nałożenie obowiązku obliczania zdolności kredytowej dla wariantu spłaty nie dłużej niż 25 lat. Nadzór finansowy nie chce, aby kredytobiorcy zadłużali się na jak najdłużej. Tymczasem wraz ze wzrostem długości kredytowania, rośnie zdolność kredytowa. Te zmiany będą miały negatywny wpływ na rozwój akcji kredytowej w segmencie rynku mieszkaniowego
  • Tymczasem podaż mieszkań na rynku pierwotnym rośnie. O jedną czwartą więcej projektów deweloperzy wprowadzili na rynek w I kwartale tego roku w porównaniu z IV kwartałem ub. r. Według redNet Consulting do wzięcia jest 45 tysięcy mieszkań w dużych miastach. Około jedna czwarta to lokale gotowe
  • Podaż rośnie za szybko. Jak policzyli analitycy banku BRE Hipoteczny, w 2010 r., liczba mieszkań oferowanych przez deweloperów w sześciu głównych miastach (Warszawa, Kraków, Wrocław, Poznań, Łódź, Gdańsk) utrzymywała się na poziomie około 39 tys. lokali.
  • Oferta na rynkach mieszkaniowych w największych miastach w Polsce na koniec 2010 r., osiągnęła poziom zbliżony do tego z pierwszej połowy 2008 r. i była o około 40 proc. wyższa niż w 2009 r.
  • Zdecydowanie największy ze wszystkich regionalnych rynków nowych mieszkań ma Warszawa. Dziś — jak podaje redNet Consulting — 17 tysięcy lokali od deweloperów czeka w stolicy na klientów. W marcu znaleźli się chętni na ok. 1 tys. mieszkań na rynku pierwotnym.
  • W sprzedaży nie pomoże też zakończenie „Rodziny na swoim".
  • Nowe wyzwania czekają polski rynek mieszkaniowy w 2011 r., kiedy to rząd zacznie stopniowo wygaszać program „Rodzina na swoim", wyłączając z niego transakcje kupna mieszkać z rynku wtórnego. Według danych BGK 53 proc. kredytów objętych dopłatą w tym programie w 2010 r. przypadało na obrót lokalami z rynku wtórnego, 30 proc. kredytów dotyczyło rynku pierwotnego
  • Natomiast zapowiadane ograniczenie ustawą maksymalnego wieku kredytobiorcy (do 35 lat) oraz zmniejszenie współczynnika, za pomocą którego wyliczane są limity cen mieszkań (z 1,4 do 1,1), spowodują znaczne ograniczenie oferty deweloperów spełniającej założenia programu.
Pełny raport (zawiera również wykresy): BBH_Raport_Wiosna_2011

21 kwietnia 2011

Zmiana systemu komentowania

Przekopiowuje swój komentarz z wpisu poniżej:
Witam, anonimowych frustratów, na których nie mam czasu, wycinam. Witam zalogowanych. Jeśli konkretni zalogowani będą trolować, ale pojedynczo to wytnę tylko konkretnych wylogowanych. Jeśli będzie dużo troli to wprowadzę komentowanie za moją akceptacją. Trole sio, wracać do sfrustrowanych małych chatek. Komentowanie po zalogowaniu jest trywialne. Należy wybrać opcję google bądź inną np open ID.
Podpisano SiP, the Troll hunter:) Troll Hunter - release - klik

20 kwietnia 2011

Rybiński - Kongres Nowej Prawicy - Kucharz Roku

Dostałem dzisiaj w ciągu dnia od kilku osób to samo wystąpienie prof. Rybińskiego z Kongresu Nowej Prawicy. Linki do video pojawiły się też w trakcie dnia w komentarzach (dzięki Przemo). Kongres miał miejsce w zeszły weekend. Podsumowania, można znaleźć tutaj i tutaj. Mały cytat:
Wykłady wygłosili były wiceprezes NBP prof. Krzysztof Rybiński i poseł PJN Andrzej Sośnierz. Rybiński nie zostawił suchej skóry na rządzie. Donaldowi Tuskowi zarzucił, że zadłuża kraj niczym Edward Gierek, a ministrowi finansów Jackowi Rostowskiemu, że "specjalizuje się w okłamywaniu ludzi o prawdziwym stanie finansów publicznych Polski". – Gdyby po każdym kłamstwie Rostowskiemu, podobnie jak Pinokio, rósł o centymetr nos, to dzisiaj kłułby zebranych na kongresie ludzi w czwartych, a nawet piątych rzędach – mówił.
i video który każdy musi zobaczyć. Both thumbs up Panie Profesorze. Inna wersja ujęcia: Przepraszam, że linka wrzucam dopiero teraz ale "zarobiony". Good Night.

Wykres dnia - od ponad dwóch lat trend boczny - brak hossy

Indeks SP500/złoto Hossa na giełdach nie istnieje, to wymysł szarlatana aka Ben Bernake. Przy okazji, może ktoś "podrzuci" zaktualizowaną długoterminową wersję poniższego wykresu. Obecnie Ratio DJIA/gold ~8 więc jakby tak poniżej (na oko) zielonej linii trendu I na koniec wykres srebra: Przypominam przy tym, że w latach 80 mieliśmy manipulowanie rynkiem przez braci Hunt.

18 kwietnia 2011

QE2 - opinia w mediach o zakończeniu programu i jego wpływie na rentowność obligacji amerykańskich

Ku pamięci, opinia oficjalna w mediach wielkich banków i agencji na temat końca QE2. Treasury's Oldest Bonds Show Covert Demand With End in Sight for Fed's QE2
Investors are paying the smallest discounts for Treasuries other than the newest, most-traded bonds since the start of the financial crisis, a sign of growing demand even as the Federal Reserve’s $600 billion buying program approaches its conclusion. Yields on older notes with 10 years left to maturity have fallen to within 11.4 basis points, or 0.114 percentage point, of those on the newest securities of the same maturity, down from the peak of 66.1 in January 2009, according to data from Barclays Plc. The gap for so-called off-the-run notes narrowed to as little as 6.6 basis points in February, the least since May 2007. [...] “There will not be major disruptions in the functioning of the Treasury market,” said Eric Pellicciaro, the New York-based head of global rates investments at BlackRock Inc., which manages about $3.56 trillion in assets. Participation in the Treasury market will “remain high, if not higher,” he said. [...] No Concern Goldman Sachs Group Inc. economists said last week they don’t expect an increase in yields after the Fed exits the market, while Credit Suisse AG fixed-income strategists said Treasury rates may fall as traders reverse bets on a decline. “We are not concerned about the end of QE2,” the Credit Suisse strategists led by Carl Lantz in New York wrote in the report. “Our base case is that rates will tend to rally around the end of the program.” [...] Primary dealers have traded an average of $606 billion in securities each week this year, compared with $584 billion in the first eight months of 2008, central bank data shows. The amount dipped to about $410 billion per week in 2009 and $524 billion last year even as debt outstanding surged 54 percent $8.86 trillion. Treasuries are also getting a boost from optimism that President Barack Obama and Congress are beginning to address record debt levels, according to Brian Edmonds, head of interest rates at primary dealer Cantor Fitzgerald LP in New York. [...] Demand at Treasury auctions has risen to record levels this year, with investors submitting $3 in orders for every $1 of debt offered, data compiled by Bloomberg show. At each of last week’s auctions of three-, 10- and 30-year bonds, the so-called bid-to-cover ratio exceeded the average of the previous 10 sales. The bond market has likely already priced in the end of QE2, according to Goldman Sachs, a primary dealer. Traders typically adjust prices when the Fed announces its buying plans rather than when it acquires the debt, Sven Jari Stehn, an economist at the firm in New York, wrote in the report last week. “Many market participants are worried that the end of the Treasury purchases will have strongly adverse effects on bond yields and other asset prices,” Stehn wrote. “This is unlikely.”
Moody, jak dla mnie kłamie jak z nut, zapomina o problemach sekurytyzacji itd, ale "just for the record"
Przy okazji wykres dnia: udział obligacji amerykańskich posiadanych przez FED w całości długu federalnego:
Jak widać bywało gorzej, to tak "just for the record", więcej tutaj. I na koniec co robią z tym PD (Primary Dealers) - raportowane przez FED z tygodniowym opóźnieniem (Weekly Release of Primary Dealer Positions, Transactions, and Financing) Co robią FCB (zachodnie banki centralne): Co robią spekulanci:

Na początku Min. Finansów, a obecnie RPP traci wiarygodność

Najpierw Minister Finansów, nadworny Kucharz Roku, stracił zaufanie rynków (chociażby pozycje Ministra Finansów w rankingu Financial Times - kategoria wiarygodność - 13 miejsce na 19, tylko przed ministrami krajów PIGS, czy Węgier - klik1, klik2), obecnie wiarygodność traci rząd (możliwość obniżenia ratingu po wyborach w przypadku braku reform), a na najlepszej drodze jest właśnie Rady Polityki Pieniężnej, która jest spóźniona w cyklu podwyżek stóp procentowych. Polecam przy tym komentarz BM pod jednym z wpisów, który pozwalam sobie wkleić. Szczególnie polecam ostatni link:
RPP pozwoliła na rozkręcenie się inflacji. Swój znaczny udział wniósł też Rostowski z jego podwyżka VAT'u o 1pp, która była zapalnikiem wstrzymywanych podwyżek. Właśnie obserwujemy opóźniony efekt dostosowywania cenników. Jednak nadal nie wierzę, że RPP zdecyduje się na radykalne kroki. Prędzej zobaczymy inflacje dochodzącą do 7-8%. I przy okazji czemu Balcerowicz milczy? RPP w poprzednim składzie potrafił odkarżyć o niewypełnianie konstytucyjnych obowiązków: link Przypominam że nasza RPP (w odróżnieniu od np: FED'u) ma jeden mandat: ma dbać wyłącznie o stabilność cen. I bardzo trafna ocena obecnej RPP: Link (polecam)
Podobnie sprawę widzą już analitycy paru IB (investment bank), w tym Nomura. Polecam zapoznać się z wszystkimi 4 raportami poniżej (szczególnie 2011-04-11-EEMEA Intraday Comment), gdzie zauważono również kreatywną księgowość (ang. cooking books) naszego Kucharza Roku. Zwracam też uwagę na dwa poprzednie raporty Nomura umieszczone tutaj (Kucharz Roku czuje pismo nosem czyli o spodziewanych kłopotach na polskim rynku długu).
2011 04 11 EEMEA Intraday Comment - klik 2011 04 12 EMFX Poland Short - klik 2011 04 13 EEMEA Poland Time to Start Hiking - klik 2011-04-14-10t - klik

17 kwietnia 2011

Prezentacja - US Rates Strategy - April 2011

Ciekawa prezentacja ekonomiczna dla zainteresowanych od IB Nomura. Przynajmniej 30 wykresów dnia w środku, szczególnie rozdział 1 - US.
US Rates Strategy - April 2011 Zawiera: 1.Economics –Data has improved, is it Priced in? 2.Japan Updates –US Rates Connection 3.Fed Policy –Is this the end of QE2, my only friend, the end? 4.Rates Macro –Low Conviction World, But Rates Markets Remain Resilient
  • Duration Direction
  • Curve Call
  • Spreads Sentiment
  • Vol Views
5.Market Focus
  • Treasuries
  • TIPS
  • Munis
2011 April Us Rates Strategy - klik

Wykres dnia - Polska - stopy procentowe - oczekiwania rynku

5.25% na koniec 2011 5,75% na koniec 2012 Wykres z 11 kwietnia 2011: P.S. Wykres sprzed danych o inflacji, jakie miały miejsce 13 kwietnia 2011

15 kwietnia 2011

OECD o pożądanej polityce mieszkaniowej oraz "M jak marzenie"

OECD opublikował raport "Housing and the Economy Policies for Renovation", który uważam za interesujący. Streścił go Retepete (dziękuję!) i jego dokument zamieszczam poniżej: Housing OECD Raport OECD: Housing and the Economy Policies for Renovation Dodatkowo polecam artykuł M jak marzenie jaki ukazał się w tygodniku Wprost:m-jak-marzenie

Sprawa RnS - brak sprawozdania Komisji Inf. w kwietniu 2011

Krótko i na temat. Opublikowano porządek obrad 91 posiedzenia sejmu (27-29 kwietnia 2011). Niestety nie przewidziano w nim ani projektu ustawy (zmieniającej RnS) ani sprawozdania Komisji Infrastruktury. Jednym słowem podsekretarz stanu p. Piotr Styczeń z Ministerstwa Infrastruktury znowu okłamał Polaków i nie dotrzymał słowa. Niestety po raz kolejny. Można zadać zatem pytanie czy projekt zmian w ogóle będzie poddany pod głosowanie w sejmie jeszcze w tym roku. Działania obecnego rządu w sektorze budownictwa uważam za żenujące.

Kucharz Roku i BGK w mediach!

Dzisiaj ukazał się felieton prof. Krzystofa Rybińskiego w Rzeczpospolitej, dodatku eko+. Artykuł nie jest dostępny w wersji "online" przez co odsyłam do magazynu bądź zajawki w linku: Zabawa w chowanego
W dzieciństwie każdy z nas się bawił w chowanego. Zabawa polegała na tym, że jedno dziecko stawało twarzą do ściany i liczyło: jeden, dwa..., a inne w tym czasie się chowały na podwórku. Potem szukający musiał zaklepać schowanych kolegów i koleżanki [...] Tymczasem zamiast takich działań trwa dziecięca zabawa w chowanie długu. Po pierwsze, stworzono Krajowy Fundusz Drogowy [...] Po drugie, odebrano znaczną część składki, która płynęła do funduszy emerytalnych, i przekazano ją do budżetu [...] Po trzecie, o czym szczegółowo pisze autor blogu „StojeiPatrze", zmieniono ustawę o BGK, na mocy której bank może emitować listy zastawne, które mają służyć finansowaniu budowy infrastruktury. Te papiery dłużne nie będą wliczane do długu publicznego, bo nie będą objęte bezpośrednio gwarancjami Skarbu Państwa, mimo że BGK jest bankiem państwowym i nie może zbankrutować, czyli pośrednio Skarb Państwa gwarantuje wszystkie zobowiązania BGK. Nie są znane zamierzenia rządu dotyczące skali planowanych emisji listów zastawnych, ale prawdopodobnie skala będzie olbrzymia, skoro przewidziano, że te instrumenty finansowe mogą być kupowane przez Narodowy Bank Polski na rynku wtórnym.
Ostatni wpis z serii tutaj: Kucharz Roku czuje pismo nosem czyli o spodziewanych kłopotach na polskim rynku długu, a cała seria tutaj: klik.
Dziękuję prof. Rybińskiemu za zauważenie potencjalnego problemu BGK poruszonego na moim blogu.

14 kwietnia 2011

Polacy i ich sąsiedzi konsumentami drugiej kategorii

Z braku czasu krótko i na temat. Zbieram się od dłuższego czasu by opisać swoją opinię o produktach w Polsce, a szczególnie o produktach na których widnieją "z tyłu" na nich napisy jedynie w językach regionu europy środkowo wschodniej (CEE) czyli między inni po czesku, słowacku, polsku czy węgiersku. Zdarza mi się podróżować, więcej niż zwykły obywatel, przez co mam kontakt z produktami za granicą. Fakt jest taki - produkty serwowane na naszym rynku są gorsze niż w Niemczech, Francji cz Wielkiej Brytanii. Niestety płacimy tyle samo albo więcej, a jakość mamy gorszą. Zamiast opisywać swoją opinię przedstawiam trzy artykuły z czego ostatni mnie BARDZO zbulwersował przez co z żoną całkowicie zrezygnowaliśmy z produktów tego producenta. 1. Sieci spożywcze oszukują konsumentów z Europy Środkowej?
Jaka jest zawartość papryki w papryce? Okazuje się, że różna w zależności od tego, w jakim kraju jest sprzedawana. Międzynarodowe firmy spożywcze wysyłają lepsze produkty do Niemiec i Austrii, a mieszkańcy Europy Środkowej dostają gorsze jakościowo jedzenie - pisze portal Euractiv, powołując się na badania przeprowadzone przez słowackie Stowarzyszenie Konsumentów Ta sama kawa kupiona w sklepie w Berlinie i Warszawie smakuje inaczej? To całkiem prawdopodobne - czytamy na portalu Euractiv. Jak pokazały badania przeprowadzone przez słowackie stowarzyszenie konsumentów, te same produkty różnią się składem w zależności od tego, na jaki rynek są przeznaczone. Pod lupę słowackich inspektorów poszły napoje Coca-Coli, czekolada Milka, pieprz i papryka Kontanyi oraz kawy Nescafé Gold, Jacobs Kronung i Tchibo Espresso, kupione w ośmiu państwach: w Polsce, Czechach, Słowacji, Bułgarii, Rumunii, Niemczech, Austrii oraz na Węgrzech. Co się okazało? Tylko czekolada Milka była taka sama w każdym kraju. Pozostałe produkty znacznie się od siebie różniły, także pod względem jakości. Czerwona papryka sprzedawana w Austrii zawierała 140g ekstraktu z czerwonej papryki na kilogram. Ta sama papryka kupiona w Bułgarii miała 109,9 g papryki w papryce.
Więcej (3 strony).. 2. Wandy już chcą Niemca
Gdy raz spróbujesz niemieckich proszków, do naszych już nie wrócisz Jest dostępna na Allegro i prawie każdym osiedlowym bazarku, wychwalana na internetowych forach i u cioci na imieninach, pożądana i tajemnicza - chemia z Niemiec. Ponoć, kto raz się z nią zetknie - pozostanie jej wierny. Dlaczego? [...] Ponadto niemiecka chemia, jak twierdzą jej fani, ma mocniejszy i trwalszy zapach.
więcej 3. Afera ze słoiczkami Gerbera. Po publikacjach prasowych firma zmienia recepturę
Wystarczyły dwa dni od publikacji w Gazecie Wyborczej, by głosy oburzonych internautów, lekarzy i posłów skłoniły firmę Gerber do deklaracji, że zmieni skład swoich obiadków z kurczakiem i indykiem. Zawierały one nie tylko czyste mięso, ale i tzw. MOM. Jak pisaliśmy niedawno w Nowinach, taki składnik dodaje się do kiepskich kiełbas i parówek. Po czwartkowej publikacji w Gazecie Wyborczej wiele osób z niedowierzaniem zaglądało na etykietki obiadków Gerbera z kurczakiem i indykiem od 6. miesiąca życia. I potwierdzały się słowa dziennikarzy: np. w obiadkach z indykiem mięsa z ud indyka było tam tyle samo co mięsa oddzielanego mechanicznie z indyka (tzw. MOM) – czyli po ok. 30 proc.
więcej