31 maja 2011

Fitch: specjalny raport o Grecji

Fitch opublikował specjalny raport, który przedstawia rozumowanie stojące za obniżeniem ratingu Grecji. W raporcie sporo danych oraz założeń, by tylko pokreślić główne punkty:
[...] Fitch remains of the opinion that only the combination of sustained economic recovery and fiscal consolidation, and structural reform offer a credible path to the restoration of sovereign creditworthiness for Greece. However, the scale of the challenge before the Greek authorities, including a new commitment to privatise EUR50bn of state assets by 2015, and their ability to deliver in the face of rising implementation and political risk is increasingly in doubt. These concerns, coupled with the recognition that new money will be needed to address a fiscal funding shortfall from 2012 and avert a sovereign default, were key factors behind the downgrade. [...] Fitch's expectation that substantial new money will be forthcoming for Greece from the EU and the IMF and that Greek sovereign bonds will not be subject to a "soft restructuring" or "re-profiling" that would trigger a "credit event" and consequently a default rating from the agency. Without renewed market access, new money from official creditors will be required to address the fiscal funding shortfalls that are set to reappear in 2012. In Fitch's opinion additional financial support for Greece would only be credible in providing a path to solvency if it were fully funded beyond the end of the current EUR110bn programme in 2013, implying additional financial support. Fitch expects to resolve the RWN following the completion of the fourth review of the IMF-EU programme in the latter half of June 2011. The agency expects this event to be accompanied by clarification of how future funding needs will be met, the role of private creditors, and any likely additional policy conditionality.
Jednym słowem Fitch podejmie dalsze decyzje po zapoznaniu się z 4 przeglądem stanu sytuacji w ramach programu IMF-EU (druga połowa czerwca). Fitch nadal zakłada, że nie będzie żadnej restrukturyzacji długu i zostaną zintensyfikowane działania mają na celu pozyskanie nowych środków dla Grecji (prywatyzacja, dodatkowa pomoc). W mojej ocenie, jeśli unia monetarna ma przetrwać (na bazie sytuacji w Grecji) to mamy dwa scenariusze: a) EMU łapie Greków za krocze, zmusza Greków do solidnych reform, prywatyzuje aktywa publiczne i w konsekwencji nie dochodzi do restrukturyzacji długu b) Jeśli Grecy dalej zamierzają pić ouzo i nic nie robić sobie z reform to należy usunąć ich ze strefy-euro, by pokazać że strefa euro jednak dba o "kapitalizm" i "zasady" (przynajmniej w jakimś stopniu). Jeśli nie zostaną podjęte działania z punktu a albo b to ten cały eurosojuz rozpadnie się szybciej niż się wielu spodziewa. Należy również pamiętać, iż obecne rozwiązanie sytuacji rzutuje na inne kraje peryferyjne jak i na przyszłe radzenie sobie z tego typu wyzwaniami w ramach EMU. Raport Fitch:
Fitch_ReportGreece- Diminishing Path to Solvency Triggers Downgrade -

30 maja 2011

Wykres dnia - gdzie lokować naprawdę dużą gotówkę na Emerging Markets?

Dzisiejszy wykres dnia znalazłem na potrzeby dyskusji o skali ingerencji MF i Kucharza Roku na rynku walutowym. W ramach raportu przygotowanego przez analityków z IB Nomura na temat lokowania środków na rynkach wschodzących pojawiła się kwestia płynności/wielkości docelowego rynku. Głębokość rynku akcji stanowi bowiem problem dla dużych zagranicznych inwestorów z powodu zbyt małej wielkości. Dzięki większej płynności i skali, oraz równie wysokiej pozytywnej korelacji ze światowymi rynkami finansowymi Nomura zaleca rynek Forex (FX) dla osób z BARDZO głębokimi kieszeniami wypchanymi obcą walutą.
Na bazie powyższego wykresu można zauważyć na przykładzie Polski, iż rynek akcji jest kilkadziesiąt razy mniejszy od polskiego rynku walutowego pod względem dziennego obrotu.
Polecam przy okazji cały raport, który porusza zalety FX nad rynkami akcji dla rynków wschodzących. Nom-EMFX-vs-EM-Equity-2011-05-10-436245

28 maja 2011

Przyczyna siły Franka Kimono rozszyfrowana

Swego czasu szukałem raportu, analizy czy innych dowodów na wskazanie powiązań, zależności pomiędzy sektorem bankowym w Szwajcarii a notowaniami Franka (CHF). Nie może być przecież tak, iż Szwajcarskie banki, z uwagi na wielkość zobowiązań, bądź środków którymi zarządzają, nie mają zupełnie wpływu na notowania franka. Na początek małe przypomnienie: Bank asset to GDP: Wielkość długu PIGS do PKB: Linkprzypominam również o swapach walutowych, które stały się popularne jeszcze w 2008 roku. Widać wyraźnie, iż tak jak w zbankrutowanej Islandii czy Irlandii wielkość sektora bankowego jest kilka razy większa od PKB Szwajcarii. Zatem w razie problemów UBS, CS: gospodarka Szwajcarska miałaby ogromne problemy, bo de facto stałaby się z dnia na dzień nie wypłacalna. Wreszcie udało mi się znaleźć ciekawy raport analityków z IB Nomura, którzy pokazują źródło siły franka. Poprzednio pisali o "szwajcarskim złocie", tym razem koncertują się na sektorze bankowym, dźwigni finansowej, wpływie regulacji Basel (która ma skrócie zwiększyć wypłacalność instytucji finansowych - klik 1, klik 2). Analitycy wskazują, iż główną przyczyną siły franka jest zmiana portfolio FX w jakiej trzymane są aktywa banków Szwajcarskich (zmiana na CHF), oraz "kurczeniem się" bilansów banków (tzw delewarowanie). Wskazują przy tym na szereg powiązań, wychodząc od godzin w jakich mają miejsce największe wahania notowań CHF, a kończąc na kompozycji portfolio FX banków (w tym udziale aktywów w poszczególnych walutach). Zwracają uwagę, iż zmiana w notowaniach franka i w portfolio FX banków szwajcarskich nastąpiła wraz z kryzysem 2008-2009. Analitycy twierdzą również, iż wszelkie typowe wskaźniki fundamentalne (np różnica w stopach procentowych) wskazują na wyższe notowania EURCHF (czyli słabszego franka) i twierdzą, że wraz z ustaniem obecnego procesu franek powinien się osłabić. Wskazują również instrumenty jakie należy śledzić (notowania banków szwajcarskich) by znaleźć wskazówki co do zmiany notowań. Poniżej większość wykresów z raportów. Zachęcam do przeczytania całości:
2011-05-27-CoD-CHF-secrets-revealed 2011-05-26-FI-CHF-Local-flow-secrets-revealed

27 maja 2011

Wykres dnia - CHFPLN - nowy rekord

Dzisiejszy wykres dnia poświęcony jest parze CHFPLN czyli tzw kursowi franka. Jak ważne są notowania tej pary dla kredytobiorców, szczególnie tzw hipciów czyli osób z kredytem hipotecznym, nie muszę tłumaczyć. Dzisiaj będzie miało miejsce historyczne zamknięcie notowań tej pary na rynkach finansowych. Na interwale tygodniowym będziemy mieli najwyższe zamknięcie od czasu ustanowienia III RP tj powyżej ostatniego zamknięcia 3.2160, które miało miejsce w czasie szczytu paniki 2009 roku:
O przyczynach siły franka napiszę w kolejnym wpisie, a tymczasem polecam: Frank szwajcarski europejskim złotem Liczba dnia - nieruchomości - sztywny kurs franka do forinta węgierskiego Wykres dnia - Co zrobi Franek Kimono? czy tag/etykietę CHF/Franek na blogu.

Sprawa RnS - projekt ustawy skierowany do drugiego czytania - 94 posiedzenie Sejmu

Po zaakceptowaniu przez Komisję Infrastruktury sprawozdania Podkomisji Nadzwyczajnej, projekt zmiany RnS trafi do tzw drugiego czytania, które prawdopodobnie będzie miało miejsce na 94 posiedzeniu sejmu (w dniach 7, 8, 9 i 10 czerwca 2011 r.):
Porządek dzienny może być uzupełniony o: [...]Link7. Sprawozdanie Komisji Infrastruktury o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (druki nr przebieg procesu legislacyjnego3899 i ) - sprawozdawca poseł Aldona Młyńczak.
Co dalej? Wydaje się, że na to odpowiada przewodnik po procesie legislacyjnym, ważny fragment tyczący się drugiego czytania:
"Po zakończeniu pierwszego czytania projektu ustawy komisja wybiera sprawozdawcę, który przedstawia na posiedzeniu plenarnym izby sprawozdanie komisji, czyli uzgodnione stanowisko w sprawie danej inicjatywy ustawodawczej. Rozpoczyna się następnie procedura drugiego czytania, która obejmuje możliwość zgłaszania przez posłów, Radę Ministrów lub wnioskodawców dodatkowych poprawek do przedstawionego sprawozdania. Jeżeli w trakcie drugiego czytania zgłoszone zostaną poprawki i wnioski, co do których wcześniej komisja nie zajęła stanowiska, projekt zostaje ponownie przekazany do tej komisji w celu rozpatrzenia nowych propozycji. Komisja ocenia zgłoszone w czasie drugiego czytania projektu propozycje i wnioski przy udziale ich autorów oraz opracowuje tak zwane dodatkowe sprawozdanie. Poseł sprawozdawca referuje stanowisko komisji na posiedzeniu plenarnym, po czym Sejm przystępuje do głosowania. Jest to tak zwane trzecie czytanie projektu ustawy. Izba głosuje nad każdym zgłoszonym wnioskiem, odrzucając go bądź przyjmując."
W moim odczuciu opozycja, która z chęcią rozdałaby pewnie pieniądze przed wyborami (SLD,PiS, PJN), jeśli nawet zgłosi poprawki na 94 posiedzeniu Sejmu, to zostaną one pewnie odrzucone. Budżet jest napięty i należy ukrócić program. Kropka. Przy okazji taka mała smutna dygresja - gdyby nie obecne problemu budżetu to dalej rozdawano by pieniądze na lewo i prawo. Dobre posumowanie założeń poprawionego projektu ustawy przedstawił Home Broker, który również zasymulował jak wyglądałyby limity cen przy nowych założeniach, ale również jak wyglądałaby dostępność mieszkań. Na marginesie uważam, że dostępność będzie większa gdyż sprzedawcy nieruchomości (pierwotny czy wtórny) obniżą ich ceny. Za Home Broker:
Jakie zmiany czekają nas po nowelizacji ustawy zgodnie z obecnym projektem skierowanym do drugiego czytania przez sejmową Komisję Infrastruktury? 1) Limity cen nieruchomości kwalifikujące do programu Rodzina na swoim zostaną obniżone o 28,6% w przypadku rynku pierwotnego oraz o 42,9% na rynku wtórnym. Jest to konsekwencją obniżenia mnożnika kosztów odtworzenia z 1,4 do 1,0 (rynek pierwotny) lub 0,8 (rynek wtórny), 2) Wiek kredytobiorcy zostanie ograniczony do 35 lat, 3) Z dofinansowania będą mogły skorzystać osoby samotne (tzw. single) o ile wcześniej nie posiadały nieruchomości, 4) Ostatni kredyt z dopłatą zostanie udzielony 31 grudnia 2012 roku.
Oraz trzy tabelki tj limit cen w nowych założeniach, oraz potencjalna dostępność dla rodziny, oraz "singla" Na koniec tylko zaznaczę, że sama formuła RnS pomimo zmian nadal pozostała błędna, błędnie są również wyliczane koszty budowy i inne założenia (podwójnie liczona inflacja).

Data dnia - 1 sierpnia 2011

Nomura przygotował ciekawą prezentację ukazującą sprawę przedłużenia limitu długu jaki oficjalnie może zostać zaciągnięty przez "Amerykę". Z prezentacji wynika, że US ma czas do 1 sierpnia 2011 roku. Po 1 sierpnia US musi albo podnieść limit, albo ogłosić bankructwo. Więcej ciekawych wykresów samej prezentacji:
Nom-2011-05-26-10t

24 maja 2011

Trading-Room: tydzień 21 - maj

Wpis służy jako "comment cleaner" by ułatwić komentowanie pod ostatnim wpisem T-R oraz zawiera kilka linków do paru raportów. EURUSD - obecnie znajduje się nad kluczowym wsparciem na świecach tygodniowych. Dodatkowo RSI na wsparciu. Miedź i wiele innych surowców ciągle znajduje się nad kluczowymi wsparciami. Nadal idealnie podążamy za rokiem 2007, chociaż trzeba mieć oczy dookoła głowy i w razie potrzeby zmienić zdanie!
Informacja od techników SPX Topping Out … XAUEUR at All-Time High
  • US Trading: The technical picture in the US remains tricky. The SPX has failed to break its short-term downtrend, transport and the Russell-2000 have pulled back to broken bull trends, financials remain weak, technology has confirmed a double top and healthcare posted its first stronger reversal candle. In our last weekly report we said that if we do not see a healthy rotation from overbought defensives into financials and/or oversold cyclical themes we are having a set up for a stronger set-back in the US market.
  • With the break of the SPX key support at 1329 we are getting the ultimate confirmation that our anticipated May top is in place. Apart from a potential oversold bounce in early June, we continue to see the risk of a stronger setback/correction into deeper June before starting another bigger tactical bounce/rally. Initial support in the SPX is at 1294. Our preferred mid-June correction target is 1249.
  • US Strategy: With overall momentum deteriorating and selectivity increasing, the March/April rally was part of a larger, distributive top-building process that completes the 2009 cyclical bull market. From the May top, we expect a first stronger correction leg of 10% to 15% into Q3 to mark the start of a six to ten-month cyclical bear market into ultimately H1 2012. From a tactical standpoint the month of June should be very weak for risk.
  • European Trading: Based on the relevant sector weights, selectivity in Europe remains high. DAX, OMX, SMI and FTSE have completed our anticipated May price tops, whereas AEX, CAC and IBEX are already strongly underperforming. All in all, this translates into a lower high in the STOXX-600 versus the February high, which is bearish structurally and calls for at least a re-test of the mid-March low at 262 into deeper June. Apart from any oversold bounces we remain bearish biased into mid-June.
  • Inter Market Analysis: The USD continuous to bounce strongly, the AUD is breaking its key support and EURdenominated gold is breaking out to a new all-time high. From a macro perspective this technical set-up is deflationary, which is anti-consensus and probably the biggest surprise following the recent inflation hype. In line with our cyclical models we continue to see more USD strength into June, and this suggests further weakness in risky assets.
  • Asian Corner: On the back of our USD bounce scenario we expected a negative surprise in emerging markets and most of Asia into June/July. On the back of the current sell-off the MSCI emerging market has broken its May 2010 long-term bull trend. Hong Kong and Singapore are breaking their 200-day moving averages. Taiwan has completed a bigger double top and both China and the KOSPI are heavily under pressure and underperforming the MSCI World. Apart from any oversold bounce on a short-term basis, we see more weakness into deeper June before the possible start of a bigger rally/bounce.

JP Morgan przewiduje kiszonkę: JPM-2011-05-20-view JPM-2011-05-20-global-data HSBC uważa, że szczyt srebra mamy za sobą, a w ewentualnych zwyżkach powinno wygrywać złoto: HSBC-2011-05-20-TA-Silver-Gold-collapses-at-phi

Wykres dnia - Commodity prices in the US 10-year average growth rate

Dzisiejszy wykres dnia klarownie wskazuje, iż długoterminowo (liczone w latach, a nie godzinach, dniach czy nawet kwartałach) znajdujemy się u szczytu gwałtownego wzrostu cen surowców: Sam wykres pochodzi z arcy ciekawego wywiadu jaki ostatnio przeczytałem na temat scenariusza nazwanego klarownie "Game over". Strateg z wywiadu jest nastawiony mocno deflacyjnie, warto zapoznać się z argumentami. Zaznaczam jednak że nie jest to "bardzo prosta angielszczyna". GameOver

23 maja 2011

Liczba dnia - nieruchomości - sztywny kurs franka do forinta węgierskiego

Wiadomość przeszła jakby bez echa w naszych mass mediach - już w tym tygodniu zostanie ustalony sztywny kurs franka do forinta (CHFHUF) w wysokości 180.00 (obecnie rynkowy 218.00). Kurs zostanie ustalony dla wybranych osób spłacających kredyty hipoteczne zaciągnięte we frankach szwajcarskich. Wszystko dlatego, iż wielu kredytobiorców nie jest w stanie obsłużyć i płacić w terminie zobowiązań co grozi krachem na tamtejszym rynku nieruchomości. Nie ma jednak nic za darmo - to po prostu rozłożenie spłaty. Kredytobiorcy będą musieli oddać pieniądze w kolejnych latach. Więcej : klik1, klik 2

"Warszawiaku łap się za kieszeń. Zapłacisz więcej" - odcinek drugi

Pisałem już o nadchodzących podwyżkach jakie będą miały miejsce w Wawie. Dzisiaj w Życiu Warszawy ukazał się wywiad z Panią Prezydent. Wywiad zawiera szereg kłamstw, półprawd - w sumie norma dla sporej części polityków. Pani Prezydent stara się jak może by udowodnić, że podwyżki są potrzebne, słuszne i że wynikają z analizy ekonomicznej. Obronę sprowadza jednak do absurdu - "segreguje" mieszkańców na lepiej i gorzej zarabiających i chwali się stworzeniem 1000 (!) nowych miejsc w przedszkolach w ciągu ostatnich 4 lat (!) by uzasadnić podwyżki opłat. Szczyt bezczelności ma miejsce gdy mowa o przyczynach podwyżki opłat za ścieki i kosztach budowy oczyszczalni Czajka (4mld pln, które wynikają ze skandalicznego przetargu HGW) czy propozycji wyższych opłat na trasach komunikacji miejskiej na Lotnisko im. Fryderyka Chopina (dawne "Okęcie"). W tym ostatnim przypadku argumentowane jest to tym, iż "wyższe opłaty za przejazd na lotnisko są rozwiązaniem powszechnie stosowanym w Europie – Wiedniu, Paryżu czy Madrycie" i proponuje się umieszczenie lotniska w II strefie biletowej. To się nazywa tupet - pragnę przypomnieć, że np. lotnisko paryskie jest POD Paryżem (25 km od niego), podobnie lotnisko wiedeńskie czy madryckie, a warszawskie lotnisko mieści się W Warszawie. Równie ciekawą batalię o parę groszy można znaleźć w innym artykule, który dotyczy wyburzenia garaży w Śródmieściu (centralna dzielnica Wawy). Pieniędzy szuka się wszędzie, niestety tylko nie poprzez oszczędzanie - co roku przybywa nowych urzędników (Warszawa jest zresztą tutaj liderem - klik 2) a Ci obecni do najtańszych nie należą.

22 maja 2011

Sprawa RnS - sprawozdanie podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy "zmiany w RnS" w ramach spotkania Komisji Infrastruktury

W najbliższą środę tj 25 maja 2011 o godzinie 14:30 będzie miało miejsce sprawozdanie działań podkomisji nadzwyczajnej do rozpatrzenia rządowego projektu ustawy "zmiany w RnS" w ramach spotkania Komisji Infrastruktury. Posiedzenie można oglądać na stronach "sejmowej telewizji". Ostatnie posiedzenie odbyło się w sali bez telewizji sejmowej przez co nie wiadomo co na nim się działo. Jeśli wierzyć stronie sejmowej to będziemy mieć pewne podsumowanie:
Rozpatrzenie sprawozdania podkomisji nadzwyczajnej o rządowym projekcie ustawy o zmianie ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania (druk nr 3899) - sprawozdawca poseł Aldona Młyńczak.
link Przed posiedzeniem komisji pod tym wpisem pojawi się link do telewizji internetowej (streaming). Postaram się również nagrać "dźwięk/audio" ze spotkania i udostępnić w internecie. Po sprawozdaniu mam nadzieję, iż sprawa RnS trafi do sejmu i będzie poddana głosowaniu, przekazana do Senatu i do podpisu Prezydenta RP. Oby był to koniec sprawy RnS bo politycy roztrwonili już wiele miliardów. EDIT1: (09:10 25 maj ) - zmieniłem tytuł wpisu i lekko zmodyfikowałem opis z uwagi na fakt błędnego nazwania spotkania. Pojawiło się również podsumowanie prac podkomisji nadzwyczajnej (patrz komentarze do tego wpisu), gdzie przedstawiono tekst projektu ustawy. Dokonano szeregu modyfikacji o czym więcej w komentarzach.

20 maja 2011

Humor dnia - euro 2012 - kolej

Warszawa - Koleje - Euro 2012
Jak będzie wyglądać dworzec kolejowy Warszawa Wschodnia na Euro 2012? Wielkiej różnicy nie zobaczymy, ponieważ remontowe plany wciąż są uszczuplane. Choć jak mówi Zbigniew Szafrański, Prezes Zarządu Spółki Polskie Linie Kolejowe - na Mistrzostwa budynek dworca "powinien" być ukończony, to na remont peronów nie możemy już jednak liczyć w ogóle. Zbigniew Szafrański tłumaczy, że "z dokumentacji, którą przygotowała firma Poyry (czyt. Poiry) wynika, że zakres przebudowy peronów, a jak również związanego z tym układu torowego jest znacznie większy niż pierwotnie przywidywano". W związku z tym, realizacja tego zadania, w szczególności, kiedy budowany jest przystanek Warszawa Stadion, jest zdaniem Prezesa PLK "spowodowałby ogromne perturbacje w ruchu pociągów". Dlatego też, zadecydowano o nie rozpoczynaniu robót w Warszawie Wschodniej. Jest jednak coś, co uda nam się skończyć przed Euro 2012. Zbigniew Szafrański zapewnia, iż będzie to naprawa peronów, wiat i przejść "w taki sposób, żeby nie trzeba było się ich wstydzić w stosunku do gości, którzy przyjadą na Mistrzostwa". Zbigniew Szafrański ma nadzieję, że przynajmniej po Mistrzostwach uda nam się wyremontować warszawski Dworzec Wschodni . Miałoby to się odbyć w latach 2014-2020.
Za IAR
Przypomnę, że niechciane przeze mnie Mistrzostwa EURO 2012 przyznano nam 18 kwietnia 2007 roku. Duża część dróg i budów nie zostanie ukończona, a pieniędzy na ich ukończenie pewnie zabranie po 2012 r.

Wykres dnia - ufinansowienie surowców

Wczoraj przedstawiony przeze mnie raport na temat korelacji na rynkach finansowych uważam za jeden z najlepszych jakie czytałem w ostatnich 6 miesiącach. Dla spekulantów i inwestorów to pozycja obowiązkowa. Dzisiejszy wykres dnia pochodzi właśnie z tego raportu i potwierdza prezentowaną już tutaj na blogu teorię o ufinansowieniu surowców co przełożyło się na wysoką korelację pomiędzy tą klasą aktywów a FX czy equity. Raport tłumaczy czemu do tego doszło (poszukiwanie tzw "alpha", globalizacja rynków finansowych i gospodarek, więcej w raporcie) i czego się spodziewać. Po prostu musisz to przeczytać.

19 maja 2011

Raport - JPM - korelacje na rynkach finansowych

Ciekawe papiery od JPM na temat przyczyn i skutków rosnącej korelacji na światowych rynkach finansowych. Bardziej minimalistyczna forma z braku czasu bo zostawiam poniżej zajawki i wykresy po angielsku. Technika wskazania i podania wędki (taką preferuję), niż położenia ryby na talerz. Rise of Cross-Asset Correlations Asset Class Roadmap for Equity Investors Summary • Cross-Asset Correlations: Over the past ten years, cross-asset correlations roughly doubled. Globalization of capital markets, and new risk-management and alphaextraction techniques have driven the secular increase of cross-asset correlations. The recent cyclical increase is a result of elevated macro volatility. We believe that understanding the fundamentals and technicals of cross-asset correlation will be an increasingly important task for investors. • Currencies: The increasing share of EM equities, US and Japan debt, and the declining share of US equities in Global market capitalization is an important driver of correlation between currencies and equities. Risk-on/off trading, currency carry trades, and cross-asset arbitrage are further strengthening this correlation. • Interest Rates: Investors who decrease risk exposure usually sell equities to buy Treasury bonds. These risk flows cause a positive rate/equity correlation. Positive rate/equity correlation and a breakdown of the so-called “Fed Model” occurred in 1997 when three successive crises caused global de-risking and a flight to Treasuries. Risk of a correlation reversal is posed by severe stagflation or treasury/ equity contagion. • Commodities: Historically, diversification benefits resulted in significant investment interest for commodities. The traditionally negative correlation to equities reversed sharply in 2008, as a result of delevering and demand destruction. About 40% of current commodity/equity correlation is a spillover from FX/equity correlation. Despite diversification benefits, commodities are not immune to tail events such as the one recently exhibited by silver. • Credit: With current correlation of ~80%, credit, equities, and equity volatility are the most correlated assets. Correlation of credit and equities is logical as both are priced based on the value and volatility of company assets. In practice, correlation is driven by capital structure arbitrage and hedging of credit with equity instruments. • Equities: Due to the globalization of capital markets, cross-regional equity correlation rose steadily over the past 20 years. Recent high levels have diminished the benefits of cross-regional diversification. Macro volatility is a more significant driver of sector and stock correlation. Specific risk-management and alphaextraction trends impacting correlation were discussed in our report: “Why we have a correlation bubble.” • Alternative Assets: Low correlation between strategies and ability to generate alpha make hedge funds an attractive asset class. Over the past ten years, hedge fund assets increased notably relative to the size of global equity markets. Disciplined riskmanagement techniques and alpha extraction employed by hedge funds likely contributed to the secular increase of correlations. • Hybrid Derivative Trades: In this section we highlight several trade ideas that take advantage of current levels of cross-asset correlations. Equity hedges contingent on interest rates, currencies, or commodities can significantly reduce the cost of equity hedging and be tailored for specific scenarios such as US stagflation or a debt crisis. Kilka ciekawych wykresów: jpm_2011-05-16-Rise_of_Cross-Asset_Correlations Papier powiązany Why We Have a Correlation Bubble Global Derivatives Themes Summary • Correlations between stocks are currently at the highest level in recent history. This is a result of the macro-driven environment, record use of index derivatives such as futures and to a lesser extent ETFs, and high-frequency trading. The option-implied price of correlation is even higher – a result of an inadequate supply of index put options and oversupply of stock options via overwriting. We believe that correlation levels are in a bubble-like regime and are bound to decline. • Correlations impact fundamental investors and recommendations of equity research analysts. In two simple examples we show how correlation mutes long-short returns, and how it can distort the meaning of stock price targets and ratings. • Europe: Investors can monetize the high correlation levels by trading dispersion via volatility swaps or vanilla options. We look at Euro STOXX 50 enhanced dispersion baskets and describe a methodology to construct baskets of cheap single-stock volatility while controlling the tracking error. We also recommend selling Dec-11 correlation on the top 11 names of the SMI and on the top 17 names of the FTSE. • Asia-Pacific: While the absolute level of option-implied correlation in Asia has come off, investors can still capitalize on the cheap single-stock volatility and rich implied correlation by selectively entering into singlestock versus index spread trades. Alternatively, investors can consider packaged OTC products such as a call versus call dispersion as a means of going long the dispersion of stock returns for a sector or a customized basket. jpm_2010-10-05-Why_We_Have_a_Correlation_bubble

18 maja 2011

Wykres dnia - spekulanci a ceny surowców

Wykres poniżej przedstawia zachowanie ceny ropy, a ekspozycję spekulantów na tym rynku. Widać wyraźną korelację.
(Nomura) Oczywiście należy pamiętać, że spekulanci zostali niejako do tego zmuszeni w konsekwencji działań banków centralnych (programy zwiększające płynność na rynkach, których zakup skoncentrowano na obligacjach skarbowych) i ufinansowienia rynków surowców. Samą korelację dla płynności i surowców przedstawił UBS:

17 maja 2011

TBAC czyli pożyczki netto US 2011 Q2/Q3. Kto to kupi?

Jak co kwartał komitet TBAC (patrz link by wiedzieć kto co i jak) zarekomendował Min. Skarbu jak ma zarządzać długiem i co PD o tym myślą. Pojawiły się więc minutki, prezentacje i inne ciekawe podsumowania ze spotkania, kilka klików:
  1. Ocena sytuacji TBAC - klik
  2. Pismo TBAC do Ministra Skarbu - klik
  3. Pożyczki netto notka - klik
  4. Tablica do pkt 3 - klik
  5. Prezentacja - wykresy, omówienie sytuacji - klik
Cały komplet papierów można znaleźć tutaj . Zacznę od oceny sytuacji. TBAC oczekuje dalszego polepszenia w gospodarce amerykańskiej, które może pozwolić na dużą redukcję T-bills (4tyg, 3/6/12 miesięczne krótkoterminowe papiery skarbowe) w kolejnych dniach. W mojej ocenie ich dalekosiężne założenia są błędne, gdyż uważam że bardzo duży wpływ na gospodarkę ma obecnie program QE, który dobiega końca. W raporcie wymieniono wiele problemów z jakimi boryka się gospodarka amerykańska (np. niskie ceny domów, długo utrzymujące się wysokie bezrobocie) ale o dziwo i co ciekawe optymistycznie założono, że nie warto się nimi przejmować i zawracać sobie głowę bowiem gospodarka amerykańska lada moment magicznie wróci do wzrostu gospodarczego powyżej trendu. Przekazane dane na temat wpływów podatkowych z pracy najemnej (taki PIT), wsparcie rządu (fiskalne pobudzenie gospodarki) oraz program QE wdrażany przez FED pokazuje, że jednak jest inaczej. Pożyczki netto kształtować się będą następująco:
  • During the April – June 2011 quarter, Treasury expects to issue $142 billion in net marketable debt, assuming an end-of-June cash balance of $95 billion, which includes $5 billion for the Supplementary Financing Program (SFP). This borrowing estimate is $156 billion lower than announced in January 2011. The decrease in borrowing largely relates to higher receipts and lower outlays.
  • During the July – September 2011 quarter, Treasury expects to issue $405 billion in net marketable debt, assuming an end-of-September cash balance of $115 billion, which includes $5 billion for the SFP.
Warto przy tym zauważyć, iż w drugim kwartale oficjalnie pożyczki będą o wiele mniejsze niż zakłądano jeszcze w styczniu 2011 i to o aż 156 mld dolarów z uwagi na wyższe wpływy podatkowe i niższe wydatki. Wyższe wpływy podatkowe wynikają z tzw non-withholding taxes czyli m.in. podatku kapitałowego (tutaj wpada nie tylko mały biznes ale również rozliczenie podatku z zysków kapitałowych np z rynków akcji)). To powinno się skończyć bo co widać w prezentacji TBAC withholding taxes (a la polski PIT w dużym skrócie) jest to prostu płaski, mamy przy tym zapaść podatków od korporacji: Widać wyraźnie spadające wpływy z podatków w ostatnim czasie, a szczególnie załamanie podatków od korporacji. To ostatnie może znaczyć o tragicznej sytuacji przedsiębiorstw, rewelacyjnej optymalizacji podatkowej, ale bardziej o tym, iż dzięki Prezydentowi Obamie biznes nagle może wiele rzeczy "wrzucić w koszty" i zamortyzować wiele zakupów w jeden rok, a nie np 5 lat (taka przyspieszona amortyzacja zamiast 20% i 5 lat, od razu 100% w 1 rok). Jednym słowem biznes przestał płacić podatki. Widać to wyraźnie na tabelkach poniżej. Pierwsza tabelka wyżej ukazuje średnią dla ostatnich paru lat. Widać wyraźnie, iż podatki z "etatów" stanowiły do tej pory średnio ponad 69% przychodów podatkowych, podatki od korporacji stanowiły 14%, a pozostałe podatki (w tym podatek od zysków kapitałowych i małego biznesu) stanowiły 17%. W kwietniu 2011 było zupełnie inaczej. Udział korporacji spadł do zaledwie 9%, ale czemu się dziwić skoro dla przykładu Google zapłacił 2,4% (!) podatku od zysków (klik), GE w poprzednim kwartale nie tylko nic nie zapłacił ale, jeszcze mu dopłacono (gdyby uwzględnić różnego rodzaju bonusy, subsydia itd - klik1, klik2). To się nazywa optymalizacja podatkowa, a Republikanie nadal będą sarkastycznie uważać iż podatki dla firm i bogatych są zbyt wysokie. Phi. Wracając - udział podatków z etatów spadł do prawie 40% a jego zmiana roczna wyniosła ledwo 1%. Nie należy spodziewać się ożywienia, nie tylko z powodu trwałego bezrobocia (moja ocena - przez bańkę na nieruchomościach powstały miejsca pracy, które normalnie nie istniały i nie będą już istnieć. Lub inaczej - póki nie pojawi się nowa unikatowa branża która spowoduje boom to miejsca pracy prawdopodobnie nie wrócą), ale również z powodu powstawania nowych miejsc pracy w kiepskiej kategorii płacowej (klik). Wyjątkowo sytuację uratowały podatki typu non-withheld (w skrócie - podatki od zysków kapitałowych) co jednak nie powinno już mieć miejsca. Spodziewana niższa podaż obligacji, a nawet wypłata pieniędzy (billsy "zapadają") wynika również ze zmian CMB (Cash Management Bills), nie są to wiec tylko wyższe wpływy podatkowe. W związku z powyższym, Ministerstwo Skarbu spłaci część krótkoterminowych papierów skarbowych (ważne - uznawanych za najbardziej bezpieczne), a spłata wyniesie, uwaga uwaga prawdopodobnie około 160 mld dolarów w okresie maj-czerwiec 2011. Nie tylko zatem nie będzie nowych obligacji (tzw new money) ale na rynek wpłynie nowa gotówka z uznawanych za bardzo bezpieczne, krótkoterminowych papierów skarbowych. Swoją estymatę podał JPM (około 155 mld USD! - klik), a oficjalny plan spłaty prezentuję poniżej. Wartość na minusie oznacza WYPŁATĘ: W drugiej połowie kwartału 2011 roku mamy więc nie tylko POMO (QE2 + QE1.5) w kwocie około 100 mld dolarów miesięcznie, ale również wypłatę ponad 160 mld dolarów. Co więcej nie będzie nowych obligacji gdyż, właśnie ogłoszono osiągnięcie przez US limitu długu jaki może być zaciągnięty i wprowadzono okres braku podaży nowego długu. By jednak móc opłacić amerykańską administrację, działanie państwa w tym wypłatę emerytur oraz amerykańskich dzielnych marines, Minister Skarbu musiał uciec się do szeregu trików, które powinny dać Ameryce czas do 2 sierpnia. Po tej przewidywanej dacie Ameryka będzie musiała podjąć decyzję i ogłosić niewypłacalność (niemożność obsłużenia długu) bądź podnieść limit długu. Nomura swego czasu ładnie podsumował ile Min. Skarbu może "ugrać" to tu to tam i wyszło ponad 200mld: Znając możliwości polityków i ich skłonności do pokazówek i przepychanek można śmiało stwierdzić, iż limit długu zostanie podwyższony. Spokojnie, takimi samobójcami to oni nie są. Zresztą taki problem miał już miejsce w latach 90 i wszystko ładnie załatwiono. Limit długu zostanie zatem podwyższony jednak tak pewnie skalkulowany by wrócić do sprawy tuż przed wyborami prezydenckimi w US tj na jesień 2012. To się nazywa perfidna polityka. Wracając jednak do podaży, a właściwie dodatkowego zastrzyku na rynki finansowe. Jak pokazałem paradoksalnie cała sytuacja może, powtórzę może, mieć pozytywny wpływ na rynki akcji w czerwcu i końcówce maja 2011, które wraz z końcem QE2 wykonały by finalny skok w górę, by rozpocząć bardzo dużą przecenę. Ciężko jednak de facto przesądzić (przypomnę - "podkreślę może") o sytuacji rynkowej, gdyż należałoby określić gdzie trafią pieniądze z krótkoterminowych papierów skarbowych. Ciężko mi uwierzyć, iż trafią one na np rynki akcji czy surowców, bo przecież nie po to ktoś inwestuje w bardzo bezpieczne papiery skarbowe by następnie rozdysponować pieniądze na bardziej ryzykowne aktywa. Pierwsze oznaki gdzie trafiają pieniądze zdaje się pokazywać rynek obligacji municypalnych: które przecież jeszcze jakiś czas temu przeżywały kryzys w związku z ogłoszeniem zaprzestania tzw programu BAB (Seria Muni - klik). Ot mały paradoks - problem z długiem ameryki jest byczy dla innego długu kategoryzowanego jako "bezpieczny". Na dwoje niestety babka wróżyła taka bowiem sytuacja jest naprawdę unikatowa. Na koniec wrócę tylko do stwierdzenia zadanego w tytule czyli Panie Janie kochany, ale KTO TO KUPI? Jak zaznaczyłem we wstępie spodziewana podaż obligacji w Q3 2011 ma wynieść ponad 400mld dolarów. Zaznaczę przy tym, iż FED nie przedłuży QE2 (około 80-90 mld miesięcznie), a jedynie QE 1.5 (wartość jest uzależniona od zapadalności MBS a te z kolei od refinansowania kredytów. Pisałem już, że w związku z wyższym oprocentowaniem kredytów hipotecznych ten QE będzie spadał co ma miejsce (spadek z 30 do 17mld ostatnio)). W mojej ocenie podaż nowych papierów w Q3 2011 zdławi rynki finansowe oraz spowoduje powrót dolarów do Ameryki. W konsekwencji, w związku z odpływem dolarów z rynków wschodzących, banki centralne EM (szczególnie Chiny) przestaną drukować lokalnie pieniądze, "sterylizować dolary", ale przede wszystkim wstrzymają akcję kredytową lokalnych banków (obecnie napędzana właśnie walką ze słabnącym dolarem). W mojej ocenie zajawkę i grę wstępną widać teraz po dawno nie widzianych ogromnych spadkach na rynku surowców (drugi wykres - klik).

Humor dnia: wybuchające arbuzy

Chiny - wybuchające arbuzy
17.05.2011 (IAR) - Chińskie media rozwiązały tajemnicę arbuzów eksplodujących do kilku tygodni na polach w prowincji Jiangsu na wschodnim wybrzeżu Chin. Winna okazała się chciwość właścicieli upraw. Jak ustalili dziennikarze chińskiej telewizji CCTV uprawy arbuzów nawożono specjalnym środkiem chemicznym, który miał przyspieszyć wzrost owoców. Właściciele pól arbuzowych z Jiangsu liczyli na to, że im pierwszym - przed rolnikami z innych części Chin - uda się dostarczyć dojrzałe arbuzy na rynek. Wczesna sprzedaż miała zagwarantować większe zyski. Plany pokrzyżowała jednak matka natura, gdyż po dodaniu dużej ilości chemikaliów, arbuzy na polach prowincji Jiangsu zamiast szybciej dojrzewać, zaczęły eksplodować. Wykorzystywanie pestycydów i nawozów w rolnictwie reguluje chińskie prawo. Ich nadużywanie lub niewłaściwe stosowanie często prowadzi w Chinach do skażenia produktów rolniczych. Tymczasem hodowcy z Jiangsu zamiast większych niż zazwyczaj zysków, liczą straty, a prócz tego muszą uporać się z usunięciem z wielu hektarów pól uprawnych pozostałości po eksperymencie z dojrzewaniem arbuzów.
za IAR

HSBC: China macro - ODI

HSBC w swoim cyklicznym raporcie poświęconym ChRL wskazuje na rosnący wpływ ODI (Outward Direct Investment) czyli bezpośrednich inwestycji poza granicami CHRL. ODI to przeciwieństwo FDI (czyli inwestycji w danym kraju przez zachodnich partnerów) - tak dla ustalenia uwagi. Rosnące ODI ma pomóc pozbyć się dolarów i utrzymać w ryzach kurs RMB. ODI mocno rośnie co widać na poniższym wykresie: Wiele innych interesujących wykresów (np. gdzie inwestuje CHRL) w raporcie poniżej: HSBC-2011-04-29-China-Inside-Out -

Wykres dnia - względna siła spółek cyklicznych

Względna siła notowań spółek cyklicznych (względem notowań spółek niecyklicznych) osiągnęła poziomy takie jak w 1994 i 2007 roku. W obu przypadkach w przeszłości nastąpił kiepski bądź bardzo zły okres dla rynków akcji. Tło: Spółki cykliczne kupuje się w czasie wzrostu gospodarczego, gdyż jak sama nazwa wskazuje są zależne od cyklu gospodarczego. Spółki niecykliczne (np sektor farmaceutyczny) kupuje się w trakcie spowolnienia (jeśli np. dany fundusz musi zachować ekspozycję na rynkach akcji). Powinna nastąpić zatem rotacja portfeli funduszy ze spółek cyklicznych do niecyklicznych co już, wydaje się, ma miejsce. Poniżej wykres dla względnego radzenia sobie jednego z sektorów niecyklicznych:

16 maja 2011

Liczba dnia - długość rynku byka

Kolejny argument za końcem zwyżek na rynkach akcji (po argumencie o szczycie EPS, braku QE3, cykliczności spółek, odczytach nastrojów i wielu innych) Za Bloomberg w sprawie obecnej zwyżki DJ Stoxx600 i liczby dni:
At 797 days, the 75 percent advance in the Stoxx 600 has lasted 93 percent as long as the average bull market since 1986, data from Birinyi Associates Inc. show.
więcej. W sprawie EPS - pisałem o szczycie na blogu. Pamiętaj - rynek byka szczytuje na bazie bardzo dobrych danych (wysokie czy rekordowe zyski firm, rekordowe odczyty nastrojów w biznesie, PMI). W bessie rynek łapie dno, gdy nastroje i wiadomości, odczyty są rekordowo niskie.

Wykres dnia - wzrost liczby miejsc pracy w US w danej kategorii płacowej

Najogólniej rzecz ujmując - spada bezrobocie w US. Wielu ekonomistów nie cieszy może tempo spadku, czy jego przynajmniej częściowe powody, ale widzi sam fakt wzrostu zatrudnienia jako bardzo pozytywny. Większość ekonomistów i analityków od "wykresów" nie zdaje sobie jednak sprawy, że miejsc pracy przybywa, ale GŁÓWNIE gorzej płatnej. Ostatnio było głośno o McDonnald, który właśnie miał zamiar zatrudnić ponad 50tyś osób w US (klik) Na poniższym wykresie zobrazowano wyżej opisany fakt. Kolor czerwony, górne "paski": ile ubyło miejsc pracy w danej kategorii płacowej Kolor szary, górne "paski": ile przybyło miejsc pracy w danej kategorii płacowej Dolne kolumny wskazują ile wyniósł wzrost miejsc pracy w danej kategorii płacowej (dobrze, średnio i kiepsko płatnej licząc od lewej) w ostatniej recesji (2001) i obecnie. (Nomura)

15 maja 2011

Raport UBS: zamknij pozycje na zwyżki surowców i metali. Zmiana portfolio.

Bardzo dobry raport pt "Unwinding the dollar/commodities carry trade", w którym prosto i wyraźnie wyjaśniono dlaczego wzrosty na surowcach i metalach mamy przynajmniej tymczasowo za sobą. Ba, UBS zaleca zmianę portfolio z "graj na spadki dolara (+carry trade), kupuj EM, surowce i metale" na "kupuj dolara i obligacje, sprzedawaj EM,surowce i metale". Wyjaśniono na bazie kilku prostych wykresów dlaczego QE powoduje wzrosty cen aktywów i dlaczego obecnie należy zamknąć pozycję na ryzykownych aktywach. Polecam. P.S. Dla pełnej jasności - raport nie jest o tzw. daytradingu, dotyczy raczej pozycji średnio i długoterminowych. 2011-05-12-UBS-Correction-in-Mining-stocks

14 maja 2011

Sytuacja na rynku nieruchomości komercyjnych w Polsce - Q1 2011

Wydaje się, z nagłówków i raportów, że polski rynek nieruchomości komercyjnych (np. biura, galerie handlowe) ma się lepiej od rynku nieruchomości niekomercyjnych (tzw mieszkaniówka). Zagraniczne fundusze kupują nasze biurowce
618 mln euro wydali u nas w I kwartale inwestorzy na nieruchomości komercyjne. To ponad dwa razy więcej niż przed rokiem. Szykuje się kilka dużych transakcji sprzedaży, biurowców o wartości ponad 100 mln euro – W porównaniu z innymi krajami Europy Środkowo-Wschodniej polski rynek nieruchomości komercyjnych wyszedł z kryzysu w najlepszej kondycji. Stąd zainteresowanie inwestorów naszym krajem – mówi Łukasz Lorencki z Grupy Rynków Kapitałowych w firmie doradczej Cushman & Wakefield (C&W) w Polsce Z niepublikowanych jeszcze badań tej firmy wynika, że wyraźnie zwiększyła się w tym roku aktywność funduszy na rynku europejskim. W I kwartale inwestycje w nieruchomości komercyjne w Europie wyniosły 28,5 mld euro. To wzrost o 45 proc. w stosunku do tego samego okresu ubiegłego roku. Michael Rhydderch, dyrektor Grupy Rynków Kapitałowych C&W w Europie, uważa że, ten rok zakończy się bardzo dobrym wynikiem. – Zakładamy zawarcie transakcji wartości 135 mld euro, a może być jeszcze lepiej – przewiduje. Wartość transakcji na polskim rynku inwestycyjnym nieruchomości komercyjnych w I kwartale wyniosła ok. 618 mln euro. Tymczasem rok wcześniej było to tylko ponad 290 mln euro, podaje C&W. Obiektem pożądania inwestorów były biurowce. – Inwestycje w biura stanowiły prawie 80 proc. ogólnej wartości transakcji, do czego przyczyniło się przejęcie portfela pięciu warszawskich nieruchomości biurowych Europolis oraz trzech innych stołecznych biurowców – wyjaśnia Łukasz Lorencki. Fundusze poszukują okazji głównie w Warszawie. Powód? – Niska podaż atrakcyjnych budynków w miastach regionalnych oraz wyższy poziom ryzyka z nimi związany – tłumaczy Lorencki. – Biura rzeczywiście są bardzo intensywnie poszukiwane przez fundusze, tyle że podaż nowych budynków w Warszawie maleje. A to właśnie nowe inwestycje lub te z górnej półki są najbardziej atrakcyjne dla inwestorów – wyjaśnia Joanna Kowalska-Szymczak, dyrektor Działu Doradztwa Inwestycyjnego w firmie DTZ. Także z badań tej firmy wynika, że w naszym rejonie Europy Polska pozostaje liderem, jeśli chodzi o atrakcyjność inwestycyjną. – Fundusze przyciąga do Warszawy mniejsze ryzyko niż w innych stolicach regionu. Dobre wyniki gospodarcze Polski w czasach globalnego kryzysu, prognozy wzrostu czynszów za biura w Warszawie oraz stosunkowo wysoka płynność rynku przyciągają do nas inwestorów – tłumaczy Joanna Kowalska-Szymczak
więcej w Rzeczpospolita.pl Poniżej zamieszczam raport firmy DTZ, znanej na rynku nieruchomości komercyjnych, na temat rynku warszawskiego. Raport zawiera kilka interesujących wykresów. DTZ-Warsaw-Q1-2011 - Żeby było ciekawiej: DI BRE rekomenduje także przeważanie akcji deweloperów. - Liczymy na wzrost sprzedaży na rynku pierwotnym, spadek stóp kapitalizacji dla obiektów komercyjnych i dobre wyniki finansowe spółek w 2012 roku – uzasadnia Michał Marczak. (DIBRE)

KNF: Informacja dotycząca kredytów dla gospodarstw domowych w I kwartale 2011

W I kwartale br. wartość kredytów dla gospodarstw domowych zwiększyła się o blisko 1,76 mld zł. Banki planują w 2011 r. wzrost w zarówno w kredytach mieszkaniowych (o 9,3%), jak i w kredytach konsumpcyjnych (o 3,4%). Od początku 2011 r. wolumen kredytów dla gospodarstw domowych zwiększył się o 0,4% do 477,2 mld zł. W ujęciu rocznym wzrost ten wyniósł 13,4% (56,44 mld zł). Nie odnotowano zatem gwałtownego osłabienia akcji kredytowej, co należy ocenić pozytywnie w świetle prognoz niektórych organizacji rynkowych, przewidujących blokadę rynku kredytowego oraz drastyczny spadek sprzedaży produktów kredytowych (nawet o 40-80%) w wyniku wprowadzenia rekomendacji T. Korzystne zmiany kontynuowane są w strukturze portfela kredytów mieszkaniowych, który ogółem zwiększył się w I kwartale br. o 0,9%, do 269,8 mld zł, a w ostatnich 12 miesiącach – o 23% (50 mld zł). Udział kredytów mieszkaniowych złotowych w portfelu kredytów mieszkaniowych rośnie – na koniec marca 2011 r. przekroczył 38% wobec 34,7% w grudniu 2009 r. W I kwartale br. kredyty mieszkaniowe złotowe zwiększyły się o 5,1%, do 103,2 mld zł. W porównaniu z końcem marca ub. r. oznacza to wzrost o 29,4% (23,5 mld zł). W przypadku kredytów walutowych udzielanych na cele mieszkaniowe obserwowany jest spadek – o 1,6% w I kwartale 2011 r., do 166,6 mld zł. Od połowy 2009 r. banki łagodzą politykę kredytową w segmencie gospodarstw domowych w zakresie marży, maksymalnego dopuszczalnego poziomu LTV, okresu kredytowania i finansowania w walutach obcych. Na podstawie planów finansowych banków, przedstawionych UKNF, można oczekiwać wzrostu kredytów mieszkaniowych o około 9% w 2011 r. W I kwartale br. nastąpił spadek wartości kredytów konsumpcyjnych o 2,5%, do 130,9 mld zł. W ujęciu rocznym spadek ten wyniósł 1,1% (1,5 mld zł). Kategorią kredytów w tej grupie, która odnotowała wzrost w ostatnich 12 miesiącach były kredyty ratalne pozostałe1 (wzrost o 0,4%). Od IV kwartału 2010 r. nastąpiło wyhamowanie niekorzystnego trendu narastania wolumenu zagrożonych kredytów konsumpcyjnych dla osób prywatnych, trwającego od IV kwartału 2008 r. W I kwartale br. kredyty z utratą wartości z tej grupy zmniejszyły się o 631 mln zł, do 23,8 mld zł, a ich udział w portfelu kredytów dla gospodarstw domowych spadł od początku br. do 5% . W tym roku banki planują wzrost kredytów konsumpcyjnych o 3,4%.
akcja_kredytowa_Ikw_2011_tcm75-26339

13 maja 2011

HSBC o złotym: ograniczony potencjał do umocnienia

Za PAP: HSBC: złoty ma ograniczony potencjał do umocnienia
Zapowiedź interwencji na krajowym rynku walutowym resortu finansów i NBP pomaga złotemu przed nadmiernym osłabieniem, ale potencjał umocnienia jest ograniczony - ocenili w poniedziałek analitycy banku HSBC. W komentarzu HSBC podkreśla, że mocniejszy złoty ułatwia NBP osiągnięcie celu (inflacyjnego w wysokości 2,5 proc. z odchyleniem o 1 pkt. proc. w górę lub dół - PAP, a resortowi finansów utrzymanie poziomu długu poniżej 55 proc. progu PKB. Bank zwraca uwagę, że wycena długu zależy częściowo od kursu złotego do euro. Według komentarza banku (Currency Strategy) nie zanosi się jednak na to, by złoty umocnił się znacząco bez istotnej podwyżki podstawowych stóp procentowych, ponieważ wysoki kurs złotego idzie w parze z pozytywną dynamiką tzw. carry trade (gra na stopach procentowych polegająca na zadłużaniu się w walutach krajów o niskich stopach i inwestowaniu w waluty państw o wysokich stopach - PAP). "Pozytywna dynamika carry trade z historycznego punktu widzenia jest kluczowym parametrem rentowności złotego, zaś w obecnym makroekonomicznym kontekście zyskuje na znaczeniu tym bardziej" - stwierdzono w komentarzu. Dwa inne powody sceptycyzmu HSBC to: pogłębiające się ujemne saldo na rachunku obrotów bieżących, które idzie w parze ze zmniejszonym napływem bezpośrednich inwestycji zagranicznych oraz brak pewności w sprawie konsolidacji fiskalnej. HSBC wskazuje, że "finansowanie deficytu uzależnia się coraz bardziej od inwestycji portfelowych". Jako czynnik ryzyka dla złotego, analitycy banku wskazują też możliwą korektę tzw. pozycji błędów i pominięć bilansu płatniczego, co ma nastąpić do końca czerwca, gdy będą znane wyniki PKB za I kwartał 2011 r. Efektem korekty może być podwyższenie ujemnego salda ocenianego obecnie na 3,5 proc. PKB. "Dla Polski to szczególnie ważne z uwagi na wysoki deficyt finansów publicznych szacowany na 7,9 proc. PKB w 2010 r. i perspektywę wyborów ograniczającą rządowi pole do manewru po stronie wydatków" - zaznaczono w komentarzu. W tym kontekście analitycy banku przypominają, że Ministerstwo Finansów skalkulowało budżet na 2012 r. przyjmując kurs złotego wobec euro na poziomie 3,69, ale przy kalkulacji długu na 2011 r. resort posługuje się kursem 3,75. HSBC spodziewa się, że w najbliższych trzech miesiącach złoty wobec euro będzie się wahał w wąskim paśmie 4,10-3,90. Poziom tolerancji, czyli próg po przekroczeniu, którego władze zdecydowałyby się na interwencję na rynku walutowym bank ocenia 4,10-4,15 - wcześniej było to 4,20-4,25. "Po to, by kurs złoty/euro mógł obniżyć się do 3,70-3,75 zł/euro, NBP musiałby podnieść podstawowe stopy procentowe w znaczenie większym zakresie niż obecnie ma to w planach" - podsumowali analitycy HSBC W kwietniu Ministerstwo Finansów poinformowało, że będzie regularnie sprzedawało na krajowym rynku walutowym pieniądze z funduszy UE. Pod koniec kwietnia wiceminister finansów Dominik Radziwiłł poinformował dziennikarzy, że w II kwartale resort rozpocznie wymianę środków z UE bezpośrednio na rynku walutowym, a w ubiegłym tygodniu minister finansów Jacek Rostowski przyznał, że MF rozpoczęło już wymianę środków unijnych na rynku. W tym roku środki, które mogą zostać wymienione, to maksymalnie 13-14 mld euro. W piątek źródło w resorcie finansów poinformowało, że ministerstwo nie wymieni w 2011 r. wszystkich dostępnych środków z Unii bezpośrednio na rynku walutowym, bo nie chce doprowadzić do nadmiernej aprecjacji złotego. "Wymiany, zgodnie z tym, co zapowiedzieliśmy, będą regularne i bezpośrednio na rynku walutowym. Na pewno nie wymienimy całej dostępnej na ten rok kwoty 13-14 mld euro. Nie jest w naszym interesie doprowadzenie do nadmiernej aprecjacji złotego, to byłoby szkodliwe dla eksporterów, a tym samym dla wzrostu PKB. Naszym bazowym scenariuszem jest stopniowa aprecjacja złotego w horyzoncie najbliższych dwu-trzech lat" - powiedziało PAP źródło. "Trudno przewidywać jak będą wyglądały wymiany, to zależy tylko i wyłącznie od sytuacji rynkowej. Kalendarz wymiany, jak i kwoty będę wynikały z tego, co się dzieje na rynku" - dodało
więcej w raporcie HSBC od strony 9 (np. wykresy FDI, C/A): HSBC-2011-05-09-Currency-Weekly-Will-the-dollar-ever-rally -

Awaria Bloggera

W ostatnich dniach miała awaria serwisu Blogger.com. Nie można było zamieszczać nowych wpisów, edytować czy nawet komentować. Wydaje się, iż sytuacja wróciła do normy. Swoją drogą testuję nowy sposób dodawania komentarzy tj w oddzielnym oknie, może to pomoże.

12 maja 2011

Recenzja książki "Next Decade" - G. Friedman

Recenzję książki Next Decade przygotował Retepete. Dziękuję i zachęcam do zapoznania się recenzją poniżej.Link== W ostatnich miesiącach w księgarniach pojawiła się najnowsza pozycja znanego geopolityka i założyciela agencji wywiadu StratforGeorge’a Friedmana – „The Next Decade”. W porównaniu ze swoją wcześniejszą książką – „The Next 100 Years” – George Friedman zdecydował nieco skrócić ramy czasowe swoich prognoz ze 100 lat do 10 lat. W rezultacie możemy dowiedzieć się, jakie zagrożenia i jakie szanse stoją przed światem w najbliższych kilku latach. Sam autor podkreśla, że stawianie prognoz długoterminowych jest łatwiejsze niż krótkoterminowych, mimo tego, że na pierwszy rzut oka może się wydawać odwrotnie. Elementem, który przede wszystkim utrudnia prognozowanie krótkoterminowe to decyzje podejmowane przez polityków, które często bywają zaskakujące i emocjonalne, podczas, gdy w długim terminie waga tego czynnika maleje na korzyść zmian następujących w sferze demograficznej i postępu technologicznego, które są w większym stopniu do przewidzenia. W świecie, w którym przyszło nam żyć, dominującą rolę odgrywają i będą odgrywać Stany Zjednoczone i to właśnie od zachowania tego kraju zależą losy poszczególnych regionów, jak i ludzi zamieszkujących te obszary. Z kolei to, jakie kroki podejmie ten kraj zależą coraz bardziej od decyzji prezydenta USA. Tak więc, skoro w krótkim okresie na rozwój wydarzeń wpływają decyzje podejmowane przez ludzi sprawujących władzę, z których największą dzierży prezydent USA, G. Friedman napisał swoją książkę niejako w formie podręcznika i poradnika dla osoby, która będzie sprawować ów urząd w okresie najbliższych 10 lat. W każdym rozdziale znaleźć można wskazówki znanego geopolityka dla prezyden-ta USA – jak powinien się zachować i co powinien zrobić lub nie w obliczu określonych szans lub zagrożeń natury geopolitycznej. Udzielając swoich rad, G. Friedman posiłkuje się dziełem Machiavelliego, pt.:„Książę”. W szczególno-ści oznacza to, iż działania prezydenta Stanów Zjednoczonych powinny być skuteczne i czynione w celu zabezpieczenia interesu swojego narodu, bez względu na to jak nieetyczne w swojej naturze byłyby środki do tego prowadzące. Prezydent w razie konieczności musi łamać zasady moralne, naruszać prawo, w tym konstytucję, a nawet posuwać się do kłamstwa, jeśli wymaga tego interes ojczyzny. Przykładem prezydentów Stanów Zjednoczonych, którzy rządzili w duchu makiawelizmu byli: Abraham Lincoln - ocalił republikę, Franklin Roosevelt – zabezpieczył Stanom Zjednoczonym oceany świata, Ronald Reagan – pokonał Związek Radziecki i wyniósł kraj do statusu imperium. Jako „krótszą” wersję „The Next 100 Years”, „The Next Decade” można traktować jako wstęp do tego, co się będzie działo w całym obecnym stuleciu – G. Friedman nie wycofuje się ze swoich wcześniej postawionych prognoz. Książka zawiera opis poszczególnych punktów zapalnych na mapie geopolitycznej świata, zaczynając od sytuacji na Bliskim Wchodzie, poprzez Rosję, Europę, Azję, Amerykę Północną i Południową, a kończąc na Afryce. G. Friedman nie zapomniał również wspomnieć o Polsce, która będzie odgrywać rolę taką, jaką nakreślił w „The Next 100 Years”. Centrum dzisiejszego świata to Stany Zjednoczone. Wokół nich wszystko się obraca. Kraj ten wytwarza 25% dochodu światowego, a jego obecność jest odczuwalna nawet w najdalszych zakątkach globu. Stany Zjednoczone, aby być imperium, którym bezsprzecznie są, nie muszą kontrolować innych państw formalnie - wystarczą do tego więzi ekonomiczne. Koniunktura ogromnej ilości krajów zależy od koniunktury USA. Przed I Wojną Światową angielski dziennikarz (a później także parlamentarzysta) Norman Angell napisał bardzo wówczas popularną książkę „The Great Illusion”, w której twierdził, iż stopień uzależnienia ekonomicznego poszczególnych gospodarek krajów Europy jest tak duży, że prawdopodobieństwo wojny jest nikłe. Późniejsze wydarzenia dowiodły zupełnie czegoś innego. G. Friedman wskazuje, że w dzisiejszych czasach duża część świata w podobnych proporcjach jest uzależniona handlowo od USA, co zwiększa możliwość jakichś rozwiązań militarnych. Z drugiej jednak strony przewaga wojskowa Stanów Zjednoczonych jest tak ogromna, że trudno się spodziewać, aby jakikolwiek kraj próbował aktualnie podważyć dominację amerykańską. G. Friedman wskazuje, że Stany Zjednoczone w celu utrzymania swojej dominacji geopolitycznej nie powinny dopuścić do tego, aby w jakimś regionie świata powstało mocarstwo na tyle silne, żeby zagrozić pozycji USA i które swoją flotą wojenną mogłoby zdezorganizować szlaki handlowe kontrolowane przez flotę amerykańską. Taka powinna być długoterminowa strategia, która może być realizowana na kilka sposobów, z których każdy różni się kosztem. Najtańszym sposobem, aby w danym regionie utrzymała się równowaga sił pomiędzy krajami jest po prostu pozostawienie sytuacji samej sobie. Państwa, rywalizując między sobą, będą wykorzystywały swoje zasoby na budowę wojsk lądowych niż marynarki wojennej. Jeśli jednak okaże się, że pasywna postawa jest niewystarczająca, wówczas USA mogą zdecydować się na droższe rozwiązania: pomoc ekonomiczna, udostępnienie swoich rynków zbytu lub zawarcie sojuszu wojskowego z relatywnie słabszymi państwami i wysłanie niewielkiego kontyngentu wojskowego. Najbardziej kosztowna byłaby bezpośrednia interwencja militarna, którą powinno się traktować jako ostateczność. W tym kontekście Friedman krytykuje Stany Zjednoczone za to, iż przystąpiły do wojny w Afganistanie i Iraku pod szyldem „Wojny z terroryzmem”. Konflikt, oprócz tego, że jest najdroższym rozwiązaniem, zachwiał równowagę sił na Bliskim Wchodzie. W tej części świata Friedman wyróżnia trzy grupy krajów, których wzajemna siła powinna być zrównoważona: Izrael – kraje arabskie, Irak – Iran, Indie – Pakistan. Izrael jest przypadkiem szczególnym i trudnym. W trakcie Zimnej Wojny kraj ten służył Stanom Zjednoczonym jako sojusznik przeciwko Egiptowi i Syrii, które dryfowały w stronę ZSRR. Otrzymując pomoc ekonomiczną i militarną gospodarce Izraela udało się osiągnąć wysoki poziom rozwoju. Jednak wraz z rozpadem Związku Radzieckiego i zakończeniem Zimnej Wojny sytuacja uległa całkowitej zmianie. Dlatego Friedman zaleca, aby Stany Zjednoczone nabrały dystansu w stosunkach z Izraelem, co oczywiście nie oznacza zerwania stosunków z tym państwem. Dzisiejszy Izrael to kraj, który jest w stanie poradzić sobie sam z ewentualnym zagrożeniem ze strony krajów arabskich. Jak zauważa Friedman, historia pokazuje, że krajami, które podbijały Izrael, były odległe imperia, takie jak Babilon, Persja, Grecja za czasów Alexandra Wielkiego czy Rzym. W celu obrony przed takimi mocarstwami Izrael musi wykorzystywać wszystkie zasoby jakie posiada, podczas gdy imperia jedynie ułamek swojego potencjału, a dzisiaj jedynym mocarstwem o takiej randze jest USA. Wojna z Irakiem, którą Stany Zjednoczone rozpoczęły w 2003 r., sprawiła, że naruszona została równowaga między Irakiem a Iranem. Chaos, który zapanował w Iraku, jest jak najbardziej na rękę Iranowi, który stanął przed możliwością umocnienia swojej pozycji w regionie. Dlatego Stany Zjednoczone zdają sobie sprawę, że opuszczenie Iraku może doprowadzić do destabilizacji tego kraju przez Iran. Co więcej, silny Iran może poczuć się na tyle odważnie, żeby zaminować Cieśninę Ormuz i zablokować dostawy ropy do krajów uprzemysłowionych. Friedman wskazuje, że kraje Półwyspu Arabskiego działając wspólnie nie stanowią zagrożenia dla Iranu. Co więcej, nawet bez broni nuklearnej, Iran jest najsilniejszym graczem w regionie. Dlatego Friedman uważa, że Stany Zjednoczone powinny postąpić w sposób, który dla wszystkich będzie całkowitym zaskoczeniem. Podobnie jak Roosevelt wszedł w sojusz ze Stalinem podczas II Wojny Światowej i jak Nixon wznowił relacje USA z Chinami, tak prezydent Stanów Zjednoczonych w przyszłej dekadzie powinien doprowadzić do porozumienia z Iranem. Ten szokujący zwrot akcji może być korzystny dla obu stron. Stany Zjednoczone w ten sposób oddalają zagrożenie związane z możliwą blokadą Cieśniny Ormuz, podczas gdy Iran zyskuje pewność, że nie zostanie zaatakowany, a reżim utrzyma się przy władzy. Wzbudzi to niepokój nie tylko Arabii Saudyjskiej, ale również Izraela. Potencjalny atak na Iran przez Izrael w nowym układzie może doprowadzić do presji ze strony USA na kraj Lewantu. Friedman wskazuje, że bez względu na to jak potoczą się losy w tej części świata, awans Turcji do rangi mocarstwa jest nieunikniony. Proces ten będzie się dokonywał powoli w przyszłej dekadzie. Trzecim ważnym geopolitycznie regionem, obok wymienionych wyżej dwóch, jest region Indii i Pakistanu. Od momentu uzyskania niepodległości przez oba te kraje, stosunki między nimi zawsze były napięte. Wojny w Afganistanie doprowadziła do zachwiania równowagi sił między Indiami i Pakistanem. Z punktu widzenia USA sytuacja taka w dłuższym terminie jest niepożądana, ze względu na to, iż Indie, nie czując presji ze strony zdestabilizowanego Pakistanu mogą skoncentrować swoje zasoby na rozbudowie floty. Dlatego też Friedman zaleca, aby obecna dekada przyniosła rozwiązanie konfliktu w Afganistanie i zwrócenie całej uwagi Pakistanu z powrotem na Indie. W opinii Friedmana, Rosja w tej dekadzie nie będzie stanowić zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych, jednak powolne dryfowanie Rosji w stronę Niemiec, nie powinno umknąć uwadze USA. Rosja potrzebuje technologii i inwestycji Niemiec, podczas gdy Niemcy potrzebują surowców i zasobów ludzkich Rosji. Stany Zjednoczone nie mogą już wymagać od Niemiec, aby te odgrywały podobną rolę, jak w trakcie Zimnej Wojny – tym bardziej, że interesy obu krajów w kontekście światowym nie są już zbieżne. Tę rolę w przyszłości miałaby przejąć Polska oraz kraje Intermarium (Słowacja, Węgry i Rumunia), wszystkie położone na linii od Morza Bałtyckiego do Morza Czarnego, które wzmocnione przez USA stanęłyby pomiędzy tymi dwoma mocarstwami europejskimi. Strategią w stosunku do Europy powinno być więc ograniczenie siły Niemiec i jednocześnie powstrzymanie zbliżenia między Rosją a Niemcami. Pomocna w tym celu może być Wielka Brytania, która ma wiele wspólnych cech ze Stanami Zjednoczonymi i której historia obracała się wokół polityki utrzymywania równowagi między mocarstwami na kontynencie europejskim. Ważnymi krajami z punktu widzenia interesów USA są Dania oraz Norwegia. Pierwszy z nich kontroluje strategiczne cieśniny, przez które rosyjskie statki muszą przepłynąć, żeby wydostać się z Bałtyku na Atlantyk. Drugi kraj może służyć jako miejsce, gdzie mogą znaleźć się bazy militarne, a dodatkową zachętą są jego bogate złoża gazu. Stany Zjednoczone powinny również zacieśniać współpracę z Turcją, która nieodwołalnie stanie się potęgą gospodarczą i militarną w tym stuleciu. Friedman podkreśla fakt, iż Europa nie powinna być traktowana przez prezydenta Stanów Zjednoczonych w szczególny sposób, ponieważ straciła swoje znaczenie geopolityczne po II Wojnie Światowej. Europa w obecnym świecie jest już tylko jednym z wielu regionów, od którego nie zależą jego losy i wobec którego można prowadzić osobną politykę. W dodatku, po zakończeniu Zimnej Wojny, organizacje takie jak NATO, MFW, ONZ stały się przestarzałe i gdyby nadal miały mieć jakąś trwałą wartość to jedynie w kontekście innych, nowych instytucji. Azja w przyszłej dekadzie nie będzie stanowić żadnego zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych. Tak więc USA mogą przyjąć pasywną postawę wobec tej części świata. W tym regionie liczą się dwa mocarstwa – Japonia i Chiny. Obydwa kraje zbyt wiele dzieli, aby mogłaby być możliwa między nimi jakakolwiek bliższa współpraca. Friedman twierdzi, że Japonia osiągnęła granice swojego cyklu gospodarczego i czasy, kiedy była cichym gigantem już się kończą. Mimo, że polityka Japonii nie będzie agresywna w najbliższych latach, to właśnie ten kraj powinien być bacznie obserwowany przez USA. Z kolei okres cudu gospodarczego Chin dobiega końca i Stany Zjednoczone muszą uważać, aby nie doszło do podziału Chin, ponieważ słabe Chin mogą stanowić cel ekspansji Japonii. W przypadku konfliktu zbrojnego z jakimkolwiek mocarstwem, możliwe, że z Japonią, Stany Zjednoczone powinny umacniać współpracę z Koreą, Australią i Singapurem. Korea, prawdopodobnie już połączona, powinna skupić się na rozbudowie floty. Australia może stanowić lokalizację baz wojskowych, podczas gdy Singapur powinien doprowadzić do modernizacji swoich sił zbrojnych, bo najgorsze jest, kiedy kraj jest bogaty, ale słaby. Ameryka Południowa nigdy nie stanowiła zagrożenia dla Stanów Zjednoczonych i taka sama sytuacja będzie miała miejsce w obecnej dekadzie. Friedman wskazuje jednak na Brazylię, jako kraj o wielkim potencjale, który może przerodzić się w dominujące państwo w regionie. Ze względu na stosunkowo niewielką odległość oraz wspólny język portugalski, Brazylia może nawiązać współpracę z Angolą, a w dalszej perspektywie z innymi krajami Afryki. Będzie to wymagać od Brazylii zbudowania floty i kontroli nad południową częścią Atlantyku, co może wzbudzić obawy administracji amerykańskiej. Aby zneutralizować to zagrożenie, USA powinny wspierać ekonomicznie Argentynę i stworzyć przeciwwagę dla Brazylii. Kuba jest krajem położonym strategicznie tuż przy wejściu do Zatoki Meksykańskiej. Z punktu widzenia Stanów Zjednoczonych istotne jest, aby żadne mocarstwo wrogie USA nie miało wpływu na władze rządzące tą wyspą. Taki właśnie powinien być cel polityki Stanów Zjednoczonych wobec Kuby w okresie najbliższych kilku lat. Friedman nie zapomniał również o bezpośrednich sąsiadach Stanów Zjednoczonych: o Kanadzie i Meksyku. Kanada nie będzie w żaden sposób stanowiła zagrożenia, a więc stosunki między tym krajem, a USA nie będą się znacząco różnić od tych, które znamy. Z kolei w odniesieniu do Meksyku Friedman wskazuje na dwa obszary, które wzbudzają emocje po obydwu stronach granicy: narkotyki i imigracja. Meksyk, którego PKB przekracza 1 bilion USD, rocznie eksportuje do USA produkty o wartości 130 miliardów USD, importując jednocześnie produkty o wartości ok. 180 miliardów USD. Wymiana handlowa w takich wielkościach czyni z Meksyku drugiego partnera handlowego Stanów Zjednoczonych po Kanadzie. Jednakże te statystyki nie uwzględniają przychodów, jakie ten kraj czerpie ze sprzedaży narkotyków do USA. Szacunki mówią o kwotach wielkości od 25 miliardów do 40 miliardów USD rocznie zasilających gospodarkę meksykańską, a w szczególności kartele narkotykowe. Gdyby założyć, że marża Meksyku na legalnym eksporcie wynosi 10%, oznaczałoby to zysk w wysokości 13 miliardów USD (10% x 130 miliardów USD). Z kolei marża na sprzedawanych narkotykach może sięgać nawet 90%, co przekłada się na zysk w wysokości 36 miliardów USD (90% x 40 miliardów USD) – prawie trzy razy tyle, co zysk z legalnego eksportu. Przyjmując najniższe szacunki – 25 miliardów USD ze sprzedaży narkotyków i marżę 80% otrzymujemy zysk w kwocie 20 miliardów USD rocznie – wciąż wyższy niż z legalnego handlu. Co warte podkreślenia – przychody z tego źródła generują gotówkę, która trafia różnymi sposobami do sektora bankowego, co pozwoliło bankom meksykańskim udzielać kredyty na finansowanie nieruchomości po kryzysie z 2008 r. Oczywiście oprócz korzyści płynących dla Meksyku są również koszty – walki między kartelami narkotykowymi na granicy meksykańsko-amerykańskiej, które jednak odbywają się z daleka od najbardziej zaludnionej części Meksyku. W świetle powyższych rozważań, Friedman uważa, że w interesie rządu meksykańskiego jest stwarzanie pozorów, że dokłada on wszelkich starań, aby zablokować handel narkotykami, podczas gdy z drugiej strony robi wszystko, by nic się faktycznie nie zmieniło w tym zakresie. Takie zachowanie Meksyku będzie z jednej strony łagodzić stosunki ze Stanami Zjednoczonymi, a z drugiej zapewni, że pieniądze będą nadal płynąć do gospodarki. Najprostszym rozwiązaniem problemu narkotyków byłaby ich legalizacja, jednak jak się wydaje ze względów politycznych i ideologicznych nie jest ona możliwa do wprowadzenia w życie. Podobne kontrowersje wzbudza problem imigracji. Imigranci meksykańscy, osiedlając się po stronie amerykańskiej, przede wszystkim w stanach graniczących z Meksykiem na tzw. pograniczu (ang. borderland), pozostają w stałym kontakcie z ojczyzną. To sprawia, że następuje stopniowe „rozwodnienie” etniczne południowej części USA i w rezultacie dochodzi do przesunięcia granicy kulturowej z południa na północ, pomimo, że granica administracyjna nie ulega zmianie. Friedman prognozuje, że w tym rejonie w przyszłości dojdzie do silnych napięć o charakterze etnicznym i w konsekwencji do rozwiązań militarnych. Jednak to odległa przyszłość. Friedman wskazuje, że korzyści, które odnoszą Stany Zjednoczone z napływającej z południa taniej siły roboczej przewyższają koszty. Dlatego prezydent USA powinien z jednej strony sprawiać wrażenie, że podejmuje działania w kierunku zahamowania imigracji, jednak z drugiej strony, pamiętając, że w długim terminie jest ona rozwiązaniem na problemu demograficzne Stanów Zjednoczonych, robić wszystko, aby te działania się nie powiodły – podobnie jak rząd meksykański z narkotykami. The Pew Hispanic Center szacuje liczbę nielegalnych imigrantów na 12 milionów, z kolei stopa bezrobocia w USA to 10%, co przekłada się na 15 milionów osób bez pracy. Gdyby faktycznie było tak, że jeden nielegalny imigrant zabiera jedno miejsce pracy Amerykaninowi, wówczas pozbycie się wszystkich imigrantów zmniejszyłoby liczbę bezrobotnych do 3 milionów, a stopę bezrobocia do 2%. Oczywiście to tylko zabawa liczbami. „The Next Decade” jest książką napisaną w prosty i przystępny sposób, przez co wydaje się być skierowana do szerokiego grona odbiorców, nawet tych, którzy nie są specjalistami w tematach geopolitycznych. Oprócz swoich prognoz, Friedman skrótowo opowiada o najważniejszych wydarzeniach historycznych, których konsekwencją jest obecny układ sił na świecie. Książka jest godna polecenia i warta przeczytania, nie wspominając już, że jest to obowiązkowa lektura dla każdego przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych.