28 czerwca 2011

Trading-Room: tydzień 26 - czerwiec

Z braku czasu poniżej info od techników z którym w dużej mierze (odbicie...) się zgadzam. Do elektronicznego życia wrócę pod koniec tygodnia. Miłego. P.S. W razie problemów z wczytywaniem bloga na przeglądarce Internet Explorer, polecam Firefox (mozilla), Chrome lub Operę. Na Firefox nie doświadczam problemów, które potrafią się pojawić na IE. Zalecam Firefox, Jeśli masz stary komputer, który ma problemy z wyświetleniem bloga, to zapisz się na otrzymywanie wpisów emailem, bądź kanałem RSS. Bottom Forming in SPX … Breakout in China!!
  • US Trading: After last week’s failed attempt to break 1294 the SPX is again testing its 200-day moving average and in this context we have to take into account a re-test of the recent low at 1258. However, with our daily trend work bottoming out, weekly momentum indicators at oversold extremes and market sentiment at contrarian levels our short-term view is unchanged. Tactically we see the SPX trading in a bottoming process with risk to overshoot to 1250 and worst case 1233. From a cyclical perspective the market is trading in the time window of a 4-month cycle low, which means we continue to see the SPX starting a tactical (corrective and low volume) counter trend rally from a late June/early July low into deeper July if not even into early August. We reiterate last week’s call and would use weakness to buy.
  • US Strategy: Our long-term view is unchanged. The early May top in the SPX represents only the beginning of a larger distributive top-building process that completes the 2009 cyclical bull market. After a potential tactical bounce into early August we expect another significant down leg in risk assets into early Q4 as part of a new cyclical bear market that should finally last into H1 2012.
  • European Trading: The Euro Stoxx is retesting its June 16th low and even a break of 2700 we would see as just a temporary overshoot in a tactical bottoming process. In the second half of the week, at latest early next week, we expect a significant bounce/rally starting into deeper July. We continue to favor a stronger bounce in basic resource, construction, technology, energy and finally also financials, where banks and insurance are testing their next support levels.
  • Keep an eye on the SMI and the Swedish OMX. Both markets have been underperforming strongly but are trading in a final wave 5 of an impulsive decline. We shouldn’t be too far away from an important tactical low, so we are looking for a key reversal and/or a bullish daily candle as the starting point for a short but potentially sharp counter trend rally into deeper July.
  • Inter Market Analysis: From a cross asset class perspective the correlation in financial markets remain rather stable. Following our early May tactical top call for risk assets we saw the favored stronger corrections in commodities and equities, whereas the US dollar and the bond market could profit from the rising risk aversion. From a timing standpoint we continue to think that risk is moving into an important tactical low either this week and/or at the latest next week. If so, it would have important implications from a cross asset perspective.
  • In a risk on trade into deeper July/early August we would see bonds, the US dollar, and particularly the CHF taking a breather (which is bullish SMI), whereas we should see a bigger rally starting in the commodity area. Gold, oil and grains are a buy into weakness. On the currency side we expect a rally attempt in the AUD, which was surprisingly stable during the recent correction in risk.
  • Asian Corner: We are seeing more and more relative strength in Asia and emerging markets. With our trend work starting to turn bullish for HK, India, KOSPI and Nikkei-225, we are getting encouraging signals out of Asia. The BOVESPA we see in the late stages of its current tactical decline. Buy the BOVESPA with a break above 61650. We expect a mean reversion rally back to its 200-day moving average at 67000.
  • In our June 15 weekly report we suggested to buy China into further weakness and position for a rally into July. On Friday the Shanghai Composite broke its April downtrend, which we see as latently bullish for risk and in line with our tactical bottoming scenario for the Western markets. We reiterate our recent call and would use weakness to buy!

27 czerwca 2011

Humor dnia - Melbourne International Film Festival "Polish" Cinema

Bardziej kącik filmowca, ale również humor dnia. Miłego:

26 czerwca 2011

Fundusze Inwestycyjne - wstęp - mity i nie tylko

Na blogu powstaje nowa seria o funduszach inwestycyjnych. Prowadzić ją będzie Spinnaker01, który wielokrotnie komentował na tym blogu wpisy, w tym opisywał sytuację z punktu widzenia inwestora funduszy inwestycyjnych. Głównym motywem poruszania tej tematyki jest chęć zainicjowania merytorycznej dyskusji. Start serii TFI nie ma nic wspólnego ani z jakąkolwiek współpracą z jakąkolwiek instytucją finansową, ani nie ma nic wspólnego w zachęcaniu do inwestowania na rynkach finansowych w obecnej fazie. Data startu serii jest zupełnie przypadkowa. Przed wpisem autora dodam tylko, że każdy może opisać wybrany temat spójny z tematyką bloga. ===== Obalanie mitów - czyli zamiast wstępu Tak się składa że z wypowiadających się blogu SiP, osobą która aktywnie wykorzystuje Fundusze Inwestycyjne i ciut o tym pisze jestem Ja. Jako że Gospodarz tego bloga, którego bardzo cenię za wysiłek i bardzo pożyteczną pracę, otrzymywał zapytania odnośnie FI - bo takiego określenia będę dalej używał - to postanowił stworzyć odrębny dział właśnie im poświęcony (przyp.SiP - FI to skrót od Fundusz Inwestycyjny. W słownictwie wykorzystywanym przez praktyków i teoretyków rynków finansowych, skrót ten częściej wykorzystywany jest w kontekście Fixed Income). To co niżej czytelniku przeczytasz są to tylko i wyłącznie moje spostrzeżenia, mój punkt widzenia, rezultaty moich doświadczeń i moje wnioski. Każdego zachęcam gorąco do podzielenia się własnymi uwagami, przedstawienia własnego punktu widzenia w poruszonych zagadnieniach bo mylić się może każdy. Nikt nie ma monopolu na jedynie słuszne rozwiązania, a przecież dyskusja wzbogaca. Jest tylko jeden warunek - proszę o wypowiedzi merytoryczne, poparte argumentami wraz z uzasadnieniem. Zatem jeśli siedzisz czytelniku wygodnie, czy tez sobie leżysz, i jeśli kubek gorącej herbaty jest obok to zaczynamy ;) Czym nie jest FI? Nie jest cudownym czymś w co wkłada się pieniądze, a one w magiczny sposób będą się pomnażać bez naszego udziału, my o FI zapomnimy a za x lat wyjmiemy obiecany milion. Jeśli ktoś myśli że chce "inwestować" ale się na tym nie zna, nie ma czasu by się własnymi pieniędzmi zajmować to FI nie jest dla niego. To jest pierwszy mit jakim karmią nas wszelkiej maści "doradcy, specjaliści, profesjonaliści, agenci" którymi się zajmiemy na końcu. Jak mówi obrazowe giełdowe przysłowie "zdechły kot, wyrzucony z okna od ziemi też się odbije" to i Wasze pieniądze pozostawione samym sobie będą z lepszymi lub/najczęściej/ z gorszymi wynikami poruszać się w rytm ruchów giełd i rynków. Zarabiać będą wszyscy dookoła tylko nie Wy - czemu? Jako że jeden obraz wart tysiąca słów poniżej zamieszczam wykres: Na wykresie powyżej można zauważyć do czego może doprowadzic brak zainteresowania własnymi pieniędzmi. Tak oto zgrabnie przechodzimy do drugiego mitu TFI w dłuższym terminie bynajmniej nie zawsze zyskują i rosną - podobnie jak akcje. Oczywiście mógłbym przytoczyć ulubiony przykład głównego indeksu Japońskiej giełdy NIKKEI i odpowiadającemu mu FI. Nie zaprzeczy chyba nikt że 22 lata to jest długi termin? Ktoś kto w grudniu 1989 roku postanowił zainwestować i zapomnieć chyba po 22 latach nie takiego wyniku oczekiwał? Miał być milion, a w zamian jest 80% mniej niż zainwestował. Ja wolę ten przykład: Nasdaq Composite oraz SP500 czyli indeks technologiczny oraz skupiające największe spółki supermocarstwa. Indeksy giełdowe w 11 lat po swoich szczytach są niżej niż obecnie. Czy 11 lat to nie jest długi termin? Pytanie retoryczne. Na szczęście nie jest to reguła, a póki co raczej wyjątek ale jeśli nie znamy się, nie mamy czasu by zajmować się pieniędzmi, a sympatyczny "doradca" obiecuje Nam że wpłacając 200 złotych miesięcznie za 30 lat będziemy milionerami i zaproponuje Nam odpowiedniki w/w rynków to przecież nie mamy możliwości by po 11 i 22 lata później wsiąść do wehikułu czasu i cofnąć się by raz jeszcze sprawdzić czy aby na pewno w długim terminie zawsze się zarabia. Mit trzeci jest związany z drugim. Najczęściej spotkamy się z określeniem "Buy and Hold" czyli strategią Kup i Trzymaj, którą stanowczo odradzam (ale o tym szerzej we wpisie o strategiach) i jego rozszerzeniem uspokajającym mitem nazwijmy go 3a ;) pt."obecne spadki będą tylko ząbkiem na wykresie, za 30 lat/i naszym obiecanym milionie/ nawet nie będziemy o nim pamiętać". Czemu takie kity wciskają sprzedawcy funduszy, ups, "eksperci" to w micie ostatnim, dla Was ważne jest to że nawet jeśli monitorujecie swoje pieniądze, swoje FI i będziecie się trzymali tego mitu będziecie tracić - a przecież całe to zamieszanie jest po to by zarabiać. Nie zawsze spadki oznaczają 22 lata spadków w dół ;>. FI jako odzwierciedlenie tego co się dzieje na giełdzie będą rosnąć i spadać. Będą też bessy i hossy. Jeśli ktokolwiek zamierza trzymać pieniądze w FI dłużej niż 5 lat to ich powinien doświadczyć. Jeśli inwestor o tym wie, zdaje sobie z tego sprawę trzymanie się tego mitu będzie oznaczało zarówno konkretna stratę jak i stratę utraconych zysków. Poniżej tabela, która w lewej kolumnie zawiera % spadek, a następnie w prawej kolumnie następujący % zysk by suma była zerowa (tzw "wyjście na zero") Po pierwsze jeśli wiemy, że trend się odwrócił, a dowiemy się tego choćby na tym blogu czy innych wartościowych miejscach (których lista będzie zamieszczona) to jaki ma sens ma utrzymywanie FI akcji/obligacji/surowców które spadają? Jaki sens ma tracenie zysków na odrabianie strat? Już wiemy, że by odrobić 60-70% strat, a takie były podczas ostatniej bessy potrzebujemy od 150 do 233% wzrostów. Po drugie: w roku najczęściej są 2-3 większe korekty. Po prostu są i już, taka specyfika giełdy. Jeśli wiemy, że one nastąpią to czemu ich nie wykorzystać? Po co tracić jeśli są sytuacje na które mamy wpływ? A do tego prowadzi mit Buy and Hold, oraz "ząbków na wykresie" o których nie będziemy pamiętać. Mit czwarty nazywa się - uśrednianie - i jest powiązany z poprzedzającymi go mitami. Ja akurat wyżyję się na "uśrednianiu w dół" gdyż choć sam tego nie stosuję to tzw 'uśrednianie w górę" jakiś mniejszy lub większy sens ma. Otóż mamy najczęściej dwie sytuacje: - mamy spadki, widzicie jak topnieją Wam Wasze pieniądze, idziecie do "doradcy" i Szanowny Panie co jest, miało rosnąć, a spada i drugą - periodycznie co jakiś czas dopłacamy pieniądze kupując jednostki uczestnictwa tzw JU FI W obydwu sytuacjach słusznie interesujecie się Swoimi pieniędzmi - to dobrze, bardzo dobrze - czemu tylko poddajecie się mitowi "uśredniania w czasie"? "Profesjonalista" wmówił Wam że to super, że spada i Wy to kupujecie? Że Wasza średnia cena zakupu nie jest zła i super bo średnio wychodzi Wam że kupiliście taniej. Średnio - to można być zadowolonym z filmu w kinie. Najpóźniej po dwóch godzinach się z niego wyjdzie, a średnią cenę to "doradca" niech sobie ...../takie niedomówienie, wężykiem, wężykiem;) Taka mała symulacja; Wpłaty Q1 -10% Q2 –10% Q3 –10% Q4 –10% Q5 -10% Q6 -10% 10.000 9.000 10.000 17.100 10.000 24.390 10.000 30.951 10.000 36.855.9 10.000 42.170.3 60.000 42.170.3 Uśrednianie w dół – sukces wpłaciliśmy 60.000 spadki wyniosły 60% czyli powinniśmy mieć 24.000, a mamy 42.170.3!!!!!! Nasze straty to średnio tylko niecałe 20% 10.000 9.000 10.000 19.950 10.000 31.447.5 10.000 43.519.8 10.000 56.195.7 10.000 69.505.5 60.000 69.505.5 Nie kupiliśmy bajeczki „doradcy finansowego” o uśrednianiu. Po stratach 10% w 1Q wycofaliśmy się do TFI pieniężnych, gdzie rocznie uzyskaliśmy marne 5%. Zamiast wkładając pieniądze w FI Akcji i je tracić dopłacaliśmy do już posiadanych i czekaliśmy na koniec bessy. Bessa się skończyła, co prawda przez kolejny kwartał kiedy zaczęły się wzrosty z nich nie skorzystaliśmy, ale teraz wchodzimy w FI akcji z kapitałem 69.505.5 a nie 42.170.3. Odbicie było silne 50% w pierwszym przypadku gdy uśrednialiśmy mamy 63.255.45. W naszym pierwsze 10% wzrostu nas ominęło, zarobiliśmy 40% i mamy 97.307.7. Jeśli ktoś dalej chce wierzyć w mity „bezpłatnych doradców” i „profesjonalistów” proszę bardzo. Ja nikogo do mojego podejścia nie zmuszam. Skoro spada, i wiemy że spada, i wiemy że będzie spadać to co ma większy sens? Samemu dobrowolnie zanieść w zębach pieniądze po to tracić? Czy lepiej nie robić nic, trzymać pieniądze i czekać, względnie iść do banku i na lepszy lub gorszy % je tam włożyć na lokatę, czekając na koniec spadków?A gdy zaczną się wzrosty całą sumę, niejednokrotnie powiększoną o % wpłacić na full w FI akcyjne i zarabiać gdy rośnie? Albo chociaż sprzedać FI akcyjne i gdy już tak bardzo się chce/lub musi/ to wkładać je w FI pieniężne lub obligacyjne a nie tkwić w FI akcyjnych. Mit piąty brzmi jest krótki - nieważne ile spadło, póki nie sprzedam nic nie straciłem bo się odbije (wiadomo akcje/FI w długim okresie zawsze rosną ;) - kiedyś. W sumie można by i powiedzieć że nieważne ile zarobiłem, póki nie sprzedam nic nie zarobiłem ;) o ile nie spadnie ;> Coś w tym micie jest, bo fakt że jeśli dziś spadło 5% ale nie sprzedałem i fakt po tygodniu jestem 10% wyżej to nie straciłem, gdybym spanikował i sprzedał tak, ale Buy and Hold ;) trzymałem i mam więcej niż miałem. Takie teksty opowiadają "agenci" podobnie jak o uśrednianiu gdy przychodzi wściekły "inwestor" i trzeba go jakoś spławić. No ale ok, trzymajmy się przez chwilę takiego podejścia - mamy początek 2009 roku, spadło o 50% od 2007 roku kiedy wpłaciliśmy np milion złotych. Teraz mamy 500.000 i mamy "papierową stratę" To prawda że jeśli poczekamy do 2011 roku istnieje szansa że znów będziemy mieli nasz milion ale czy gdybyśmy w 2009 roku nagle mieli okazyjnie możliwość kupić dom wart 2 miliony za milion to czy nie kupienie go bo nie dysponujemy pieniędzmi które mieliśmy, i które teoretycznie mamy o ile nie sprzedamy TFI akcji oznacza że mamy stratę? czy nie? Lub wprost - straciliśmy czy nie jeśli nie możemy sobie kupić tego co moglibyśmy? Mit szósty - o "ekspertach, profesjonalistach i specjalistach" z TFI No tak, chcielibyśmy zainwestować pieniądze, pomnożyć je, zarobić więcej niż daje lokata ale się na tym nie znamy. Szukamy więc kogoś kto się na tym zna. Myślimy skądinąd słusznie że powinien to być człowiek wykształcony w tym kierunku, posiadający wiedzę i umiejętności jak np lekarz który leczy, piekarz który piecze chleb, pilot pilotujący samolot... . Ach naiwności żebyśmy wiedzieli jak jest naprawdę. Pierwsza wątpliwość pojawia się gdy są zyski - czemu ci w takich superlatywach mocarze, "zarządzający" w 95% regularnie osiągają gorsze wyniki niż indeksy? Wig20/40/80 Wig? Mamy TFI dużych spółek czyli odpowiadający Wig-owi 20 on wzrósł 10% a FI np 7,3%, 8% albo 6,8%? To akurat jest proste. W wycenie każdego TFI mieszczą się już koszty funduszu - prowizje maklerskie, rachunek za prąd, wynajem biura, komputery, wynagrodzenie naszych supermenów, zatem siłą rzeczy nawet jeśli udałoby im się odwzorować indeks to My i tak dostaniemy mniej - musimy im zapłacić. Poza tym praktycznie wszystkie TFI część środków pozostawiają w gotówce - z różnych powodów od czekania na jakieś ciekawe okazje inwestycyjne, IPO na prozaicznym posiadaniu pieniędzy na umorzenia ju bez sprzedawania rosnących akcji skończywszy Zatem obrazowo - wpłacamy 100 złotych z których pracuje 90 a z tego co te 90 złotych zarobi jeszcze trzeba odliczyć wynagrodzenie TFI. Ci "specjaliści, profesjonaliści, eksperci" tak naprawdę są zwykłymi ludźmi. Mają narzędzia i wiadomości o których My możemy tylko pomarzyć, ale widzą te same wykresy co My, znają te same figury AT co My i popełniają takie same błędy jak My. Wbrew pozorom wiekszość z nich nie zasługuje na miana którymi się ich określa - czemu? Ależ drogi funduszowcu ;) czy gdyby byli takimi super inwestorami to tracili by czas na Nas za marne 3-5% rocznie? czy też pomnażali własne pieniądze po 100 albo 1000% rocznie. A skąd TFI które biją indeks, te kilka funduszy które lepiej sobie radzą niż inne. Cóż to też jest proste. Na giełdzie są bardzo dobre spółki i te gorsze. Upraszczając, średnia z nich to wynik indeksu. To że kilka TFI wybrało akurat te dobre spółki do swojego portfela daje właśnie te lepsze rezultaty, a że znając życie przez przypadek ;) Mit siódmy jest wg mnie bardzo ważny - TFI zarobił (np 100%) czyli jak to jest z tym zarabianiem Mitu tego nie da się rozpatrywać bez mitów ósmego - "bezpłatni doradcy" dziewiątego - "instytucje finansowe" Na dzień dobry od tego co „zarobił” TFI trzeba odliczyć podatek. Czy się stoi czy się leży podatek odliczamy. Nawet jeśli jesteśmy pod parasolem, mimo złości że kosztów jakie ponosimy płacąc opłaty za zarządzanie, za ubezpieczenie, za wejście/wyjście, manipulacyjną, dystrybucyjną...nie możemy odliczyć to co zarobiliśmy pomniejszamy o podatek. Potem odliczamy inflację i dopiero możemy tak naprawdę zobaczyc ile zarobiliśmy. Czemu to ważne? Bo może się okazac że zamiast płacic ciężkie pieniądze „profesjonalistom” ktorzy zarobią dla nas 10% i jeszcze martwic się czy jakieś tsunami Was nie zmiecie może lepiej po prostu wpłacic pieniądze do banku – wyjdzie na to samo. Ja zawsze od tego co pokazuje fundusz odejmuję 1/3. To jest mniej więcej mój zysk. Mit ósmy - jestem pewien że żaden z tzw "doradców" za swoje "doradzanie" nie wziął bezpośrednio od Państwa ani grosza. Ani w czasie rozmowy, jednego czy drugiego spotkania, podpisywania umowy. Nul, zero. Ani grosika. Ba, przecież oni się nawet reklamują jako "bezpłatni'. Zaraz? Czy to Was nie zaniepokoiło? Nie widzicie w tym nic dziwnego? Przecież oni tracą czas. Użerają się z Wami chcą Wam zapewnić milion za 30 lat, przedstawiają różne "produkty finansowe" /że sprowadzające się do tego żebyście podpisali cyrograf i pod !!!groźbą konsekwencji!!! wpłacali przez te 30 lat co miesiąc przysłowiowe 200 złotych to inna sprawa/są na każde Wasze zawołanie, spotkają się o każdej porze dnia i nocy...tak za darmo? za nic? wolontariusze? To kłamstwo. Czyże, żywe, prosto w oczy kłamstwo. 2-3% od jednorazowej wpłaty lub roczna wartość wpłat przy tych wszystkich 30-letnich programach - tyle dostaje "bezpłatny doradca" po tym jak podpiszecie umowę. Tyle że dosteje je od "instytucji finansowej" o których za chwilę. Bezpłatny doradca to sprzedawca, często obwoźny. Zamiast cudownych odkurzaczy czy mikserów "sprzedaje" produkty finansowe, marzenia o milionie za 30 lat. Jak zacznie Was wypytywać o to jakie macie podejście do ryzyka, określać Wasz profil, mówić ile "dziesiąt" czy set TFI macie do wyboru zapytajcie go wprost: "Panie co mi tu pan gada. Jakie konkretnie TFI mam kupić? HSBC? BPH? ARKE? Kiedy mam sprzedać? Jakie mam kupić pieniężne? Kiedy obligacyjne? A kiedy znów akcyjne? I jakie? Konkretnie? Bo przecież to TFI a nie jakaś tam Skandia, Aegon czy Xelion zarabiają pieniądze. upsss? czyżby "bezpłatny doradca" nie potrafił tego "doradzić"? Mit dziewiątyinstytucje finansowe. Mam nadzieję że żaden z Was czytelnicy nie myśli że ten sympatyczny Pan/Pani uśmiechający się do Was, mieniący się „doradcą finansowym” zarządza Waszymi pieniędzmi – zarabia dla Was? Mam też nadzieję że żadne z Was nie myśli poważnie i na serio że ten ktoś cokolwiek Wam doradzi? Oni maja wam tylko sprzedać to co aktualnie chce sprzedać ich pracodawca lub z czego mają największą prowizję. To będzie plan, lub produkt, lub jakiś program – ale nigdy konkretnie ten TFI, który trzeba sprzedać po pół roku i kupić tamten, a następnie z niego wyjść na rzecz innego. Ci państwo pracują w tzw instytucjach finansowych które pośredniczą między Wami a konkretnymi TFI w których już się odbywa proces kupowania/sprzedawania. Mają stronę internetową, biuro, „doradców” ale sami konkretnie nic nie robią – no może przyślą Wam pod koniec miesiąca biuletyn opisujący co się działo miesiąc wcześniej. Są kolejną ręką wyciągająca swe paluszku po Wasze pieniądze. Nawet jeśli w np Noblu kupujecie TFI Nobla a w PKO TFI PKO to ma tam miejsce ten sam proces. Nie macie ani razu bezpośredniego kontaktu z tym kto obraca waszymi pieniędzmi. Podsumowując: pomiędzy Wami a akcjami, obligacjami, surowcami, kruszcami...na których chcecie zarobić stoją – makler, zarządzający TFI, instytucja finansowa, pośrednik, urząd skarbowy, inflacja. Każdy z nich wyciągą ręce po Wasze pieniądze: We wliczonej w codziennej wycenie JU TFI prowizji maklerskiej, kosztach TFI i jego zyskach (i zysku instytucji finansowej jeśli inwestujecie przez np m-bank bo on otrzymuje swoją działkę od TFI) opłacie za zarządzanie płaconej Instytucji Finansowej, ubezpieczeniu, karą za wcześniejsze wyjście/np Skandia, Aegon, Compensa/opłacie wstępnej jaką otrzymuje sprzedawca – doradca finansowy - i jego firma /Open Finance, Expander, etc/, urząd skarbowy i inflacja. Jest tego trochę? Mit dziesiąty – o zaklinaniu rzeczywistości i o tym do czego TFI się nie nadają. Wg „bezpłatnych doradców finansowych” ekspertów i profesjonalistów FI służą do „inwestowania długoterminowego”. Jak ktoś chce sobie „grać” to niech idzie bezpośrednio na giełdę. No cóż prawda jest że TFI jest zwinne jak cegła w powietrzu lub wodzie. Na flash crashe, czarne łabędzie i inne ciekawostki jakie ma rynek nadają się one jak pięść do nosa. Nie ma, bo nie leży to w interesie samych TFI żadnego automatyzmu, żadnych stop losów. O ile na 20% spadek w ciągu jednego dnia nie zareagujemy, nie wyrzuci nas na ABS-ie to na korektę, czy bessę mamy wpływ. Lepiej stracić 5-7% i wyjść by przeczekać kolejne 5-10% spadków niż zaliczyć 15% i patrzeć bezsilnie jak tracimy, zaklinając rzeczywistość, ze za chwilę jutro, pojutrze znów zacznie rosnąć. „Analitycy i profesjonaliści” mają takie powiedzenie że „aaaaaa nie zdarzylismy zareagowac, już spadło, nim sprzedamy to minie dużo czasu, i zacznie rosnąc, lepiej poczekać i nic nie robić” No dla nich pewnie że lepiej bo czy rośnie czy spada i tak biorą „za zarządzanie” ale dla Was już nie. Dyspozycja umorzenia jednostek w większości przypadków wykona się po cenie D+1 a czasem nawet tego samego dnia - po cenie z zamknięcia giełdy jeżeli zlecenie umorzenia JU dokonamy np. przed godziną 7 rano, niektóre TFI graniczną godzinę ustalają na 12 w południe. Zatem TFI to cegła, ale z opóźnieniem bo opóźnieniem ale sterować się nią da. W tym miejscu kończę moją rozprawę z mitami. Jest ich pewnie więcej zatem kiedyś ta lista zostanie uaktualniona. Są to oczywiście moje poglądy i jeśli ktoś jest innego zdania zachęcam do przestawiania argumentów za i przeciw. Teraz kilka słów na temat różnic pomiędzy kupowaniem FI poprzez Skandie, Aegony i inne Compensy a supermarketem TFI i pochodnymi. Przeciw tym pierwszym przemawiają przede wszystkim koszty. - na dzień dobry trzeba opłacić ‘bezpłatnego doradcę” a i pośrednik czyli ww firma/instytucja finansowa też chce dorwać się do czystej żywej gotówki. Zatem na samym początku traci się od 2,5 w górę do 5-7% wpłacanych pieniędzy. - przez cały czas kiedy będziemy korzystać z wątpliwej jakości usług tych firm trzeba im rok w rok płacić minimum 3% od całej zgromadzonej sumy pieniędzy, bez względu czy są zyski czy straty. Przy czym Państwo nie pozwala odliczyć tych kosztów od podatku który prędzej czy później trzeba będzie zapłacić. - nie dajcie się Państwo nabrać na hasełka typu „jest do wyboru kilkadziesiąt funduszy”. ¾ z nich i tak nigdy w życiu nie użyjecie bo są po prostu beznadziejne, albo totalnie nieprzydatne. Problem w tym że trafiają tam głównie te których zarządzający tym firmom płacą większą „działę” bo nie tylko ze swoich klientów czerpią one zyski. Nie ma kilku TFI dotyczących tego samego regionu np Rosji ale z różnych że tak powiem „stajni” HSBC, BlackRock czy Tempeltona tak by sobie móc wybrać. Afrykę np wszędzie reprezentuje ten sam Noble, dostępu do tego kontynentu poprzez inne fundusze nie ma. - zapomnijcie o jakimkolwiek wsparciu ze strony tych firemek. Nigdy nie zadzwonią by poinformować że są spadki i trzeba sprzedawać, albo że są wzrosty i trzeba kupować. Przyślą co najwyżej z opóźnieniem biuletyn na maila w którym jakiś analfabeta tzn „analityk” będzie płodził ogólniki i marketingowe hasełka. O hossie tak samo jak i bessie napisze po roku od ich początku. Za to bardzo chętnie opisze co się wydarzyło i dlaczego. Czemu nie jest tego w stanie zrobić przed tym nim dane wydarzenia wystąpią? No tego „profesjonalista&ekspert” raczej nie wyjaśni. Po prostu z chwilą gdy taka firma Was dopadnie i nie ma szans na to że wyciągnie od Was nowe pieniądze do „zainwestowania” traci wami zainteresowanie. Zgarnia jak długo się da swoje 3% za „zarządzanie” i tyle. - jest jeszcze element wg mnie totalnie je dezawuujący mianowicie tzw kary za rozwiązanie umowy. Wszystko ładnie pięknie, miliony mają być za 30 lat, super zyski i wakacje na Hawajach, a tu jak się rozmyślisz człowieku i będziesz chciał swoje własne pieniądze po prostu odebrać to musisz im zapłacić myto. Wyjaśnienie jest prozaiczne. Skoro przez 30 czy mniej lat firemka nie może zdzierać „za zarządzanie” to nim wypuści z rak wasze pieniądze to chce wyszarpać ile się da. Przy zaś tych wszystkich programach 30 lat po 200 złotych miesięcznie na samym początku musi wypłacić „bezpłatnemu doradcy” równowartość minimum rocznych wpłat, zatem gdyby ktoś się zorientował w jaką kupę wdepnął i chciał się się wydostać np po 3-ech miesiącach firemka byłaby czysta żywą gotówkę w plecy. No to jaka jest korzyść? Właściwie jedna – tylko jedna. Przy aktywnym mniej lub bardziej samodzielnym zarządzaniu własnymi pieniędzmi i „przerzucaniu” ich w reakcji na wydarzenia na rynku, lub próbie ich wyprzedzenia pomiędzy TFI - odraczacie zapłatę podatku i teoretycznie tym podatkiem obracacie zarabiając dodatkowe pieniądze tzw parasol tyle że nie pomiędzy FI jednej „stajni” tylko wszystkimi dostępnymi. - nie ponosicie kosztów związanych z opłatami wejście-wyjście pomiędzy FI jeżeli one istnieją Zaś kupując TFI w supermarkecie TFI, bezpośrednio w w banku lub firmie pośredniczącej w zakupach TFI bez żadnych „programów inwestycyjnych” - nie ponosicie kosztów które wymieniłem powyżej, nie macie żadnych ograniczeń w czasie trwania waszej inwestycji, żadnych kar, całe wpłacone przez Was pieniądze od razu pracują I to jest ewidentny i bezapelacyjny plus Minus jest bolesny - każde wyjście, sprzedaż FI oznacza konieczność zapłaty podatku jeżeli macie zyski. I tu już każdy musi sobie sam odpowiedzieć na pytanie co jest dla niego lepsze, korzystniejsze. Jestem pewien że dla kogoś kto nie ma czasu, a ma mniej lub bardziej mgliste pojęcie o inwestowaniu kupno na początku hossy jednego z historycznie dobrych FI i trzymanie go przez 2-3 lata do bessy, sprzedaż go, wyjęcie pieniędzy, włożenie do banku w przeczekaniu bessy i po jej zakończeniu powtórzenie jest lepsze od jakiegokolwiek programu. Dla kogoś zaś kto chce inwestować aktywnie, wie że będzie dokonywał wielu konwersji w roku, inwestował w Polsce, za granicą, w surowce, przeczekiwał korekty i bessę w FI pieniężnych, starał się wykorzystać FI obligacji... skorzystanie usług którejś z firemek i ich programów będzie w ogólnym rozrachunku korzystniejsze. Niewiele ale zawsze coś. Na koniec: TFI Zagraniczne. Odpuście sobie marketingowy bełkot „doradców finansowych, analityków, expertów” o tym że „dziesiątki funduszy w tym zagraniczne dzięki którym Twoje pieniądze mogą pracować w każdym zakątku świata, i tylko nasza firemka i jej produkt daje ta możliwość bla, bla, bla...” Bez TFI inwestującego za granica trudno by było skorzystać z zysków jakie dają Chiny, Meksyk czy RPA. Można oczywiście kupić sobie ETF-a albo kontrakty na DAX-a ale to inna bajka. Jeśli My rośniemy np 20% rocznie, a takie Indie 70% rocznie to dobrze jest mieć możliwość na tym zarobić. Dają ja Nam to TFI zagraniczne. Ale proszę sobie bardzo mocno zapamiętać: - są one bardzo, bardzo ryzykowne. Nie ma na polskim rynku dostępnych dobrych opracowań dotyczących tych rynków. Mogą się tam dziać rzeczy o których nie wiemy a powinniśmy. - są one wyceniane w USD lub EURO. Oznacza to że dochodzi Nam kolejny czynnik ryzyka. FI może rosnąc lub spadać/w uproszczeniu/ ale kurs USDPLN/EUROPLN też może rosnąc i spadać. Super jest jeśli TFI zarabia, i jeszcze złoty się osłabia – mamy wówczas dodatkowy bonus, niekiedy nawet zyski x2 ale może budzić Nasza irytację gdy TFI zarabia a złoty się umacnia i stoimy w miejscu. Ale to nic gdy FI spada, złoty się umacnia i wowczas mamy straty x2 – i już nie jest wesoło. Odradzam też stanowczo inwestowanie Polskie FI próbujące inwestować za granicą. Po prostu jeśli nasi rodzimi „profesjonaliści” nie są w stanie dać sobie rady w Polsce, i tutaj osiągają gorsze wyniki niż indeksy to jeszcze gorzej będzie za granicą. I to ma miejsce. Proszę sobie porównać wynik tych wszystkich Arek, Aviv, BPH-ów i innych Pionierów z wynikami Tempeltona, Schrodera, Meryll Lyncha w tych samych rejonach geograficznych. Podsumowując: Od wyboru i samodzielnego zarządzania konkretnymi T.F.I zależy ile zarobisz/stracisz czytający te słowa inwestorze ;). Nie ma zysków bez własnego udziału i wysiłku. Jeśli myślisz że wpłacisz, zapomnisz za 30 lat wyciągniesz milion to uwierzyłeś(aś) pijawce którą jedyne co interesuje to prowizja i opłata jaką z Ciebie wyssie. Ty masz tylko „długoterminowo inwestować” i dopłacać nowe kwoty. Myśl!, analizuj, czytaj, ucz się, bądź krytyczny i nieufny. Pamiętaj że traktowany jesteś jako tzw ulica – ostatnie ogniwo któremu należy sprzedać przewartościowany towar. Jest takie zdjęcie z bitwy pod Monte Cassino z napisem – „Nie bądź Głupi Nie Daj się Zabić”.

Wykres dnia - sWig80 w punkcie kontrolnym

Poniżej wykres sWig80, ulubieniec spekulantów. Indeks na kresce, wraz z innymi wskaźnikami, które do tej pory sugerowały zwyżki. Ewentualne przebicie tego poziomu powinno sprowadzić sWIG80 do test 11.600-11.700. Dopiero przebicie tych poziomów sugeruję zmianę średnio i długoterminowych nastrojów na mocno negatywne.

22 czerwca 2011

Gospodarka Wielkiej Brytanii w opałach - oto czemu

Papier z maja 2011 krótko i przystępnie opisuje dlaczego gospodarka Wlk.Bryt. zmierza w złym kierunku. Analityk twierdzi, że plany cięć nie przyniosą pożądanego efektu i wszystko skończy się tragicznie. Powodem są cięcia przy bardzo silnym uzależnieniu gospodarki Wlk.Bryt. od długu. Wprowadzenie cięć załamie gospodarkę. Nie ma jednak innego wyjścia jak restrukturyzacja długu w przyszłości. Dane napływające z gospodarki za ostatnie kwartały są bardzo złe - stagflacja. Potwierdziło to tylko dzisiejsze spotkanie Banku Anglii (BoE) po którym spuszczono funta do toalety. Wspomniano bowiem o kolejnej fazie skupu obligacji (QE2) jak i złagodzono ton wypowiedzi. W konsekwencji złoto wyceniane w funcie zbliża się do psychologicznego rekordu 1000 funtów za uncję. Poniżej wykres złota za okres ostatnich 20 lat w funtach: więcej wykresów w funcie. I pomyśleć, że ich ówczesny premier Brown wyprzedał złoto przed samym rajdem do góry powodując obecnie ogromne straty liczone w miliardach. Wybiórczo z raportu z narracją FT Alphabille:
Over the past decade, the British economy has been critically dependent on private borrowing and public spending. Now that these drivers have disappeared – private borrowing has evaporated, and the era of massive public spending expansion is over – the outlook for growth is exceptionally bleak. Sectors which depend upon either private borrowing or public spending now account for at least 58% of economic output. These sectors are now set to contract rather than expand, which renders aggregate economic growth implausible. And, without growth, there may be no way of avoiding a debt disaster. So what are these debt addicted sectors? Unsurprisingly they are real estate, finance, health, education, construction and public administration. And the outlook for each of them is grim says Morgan because: - Public sector spending cuts are modest, but growth is now a thing of the past. - Net mortgage borrowing, critical to the real estate and construction sectors, has crashed, from £113bn in 2007-08 to a derisory £3bn last year. - The aggregate of private (mortgage and credit) borrowing has now turned negative. [..] The mathematical implausibility of growth poses major problems given that the government’s fiscal rebalancing plan is entirely dependant upon growth reaching at least 2.8% in less than two years from now. If this doesn’t happen – and we are convinced that it can’t – the deficit reduction plan will come apart at the seams. Time for a Plan B then. The trouble is, it’s somewhat unpalatable. Short of almost unthinkably drastic restructuring, there may be no way out of Britain’s low-growth, high-debt trap.
Why the British Economy is in Very Deep Trouble Tim Morgan of Tullett Prebon Ten sam dokument w DocStoc - klik.

21 czerwca 2011

Humor dnia - Zamień nerkę na kawalerkę!

Parę dni temu jeden z komentatorów bloga podał linka do ciekawego spojrzenia na polski rynek nieruchomości z punktu widzenia młodego człowieka w barwach czarnego humoru. Serdecznie polecam zapoznać się z produkcją:
Od autora "Forma i Blask":
"Jest to jednak produkcja skierowana do dojrzałego widza który ceni sobie czarny humor. Jednak od groteski ważniejsze jest dla niego dostrzeganie dramatu socjo-ekonomicznego który rozgrywa się na naszych oczach, i który dotyczy większości ludzi w Polsce. O tym jest "M za N". Sordis to po łacinie brud albo nikczemność. Sordis Bank symbolizuje ohydną i nierówną walkę przeciętnego człowieka z tzw wolnym rynkiem. Wymyślając swoją parodię, myślałem o tym że ten los dzielę wraz z innym"
więcej - klik Ukłony dla czekamy-na-spadki za linka

Sprawa RnS - co po RnS? Nowa patologia z SGM?!

Pod ostatnim wpisem z serii RnS zlinkowałem parę materiałów prasowych na temat założeń do nowego programu, który przynajmniej częściowo ma zastąpić RnS po 2012. By sprawę SGM przybliżyć obszerny cytat z "Rz" co do założeń (Czym zastąpić program „Rodzina na swoim”): "Żeby ułatwić Polakom zdobycie dachu nad głową, rząd pracuje nad projektem, który przewiduje wynajęcie mieszkania z późniejszym wykupem
Ministerstwo Infrastruktury planuje stworzyć nowy rodzaj budownictwa czynszowego.
– Wiele rodzin w Polsce zarabia za mało, by bank udzielił im kredytu mieszkaniowego – mówi Piotr Styczeń, wiceminister infrastruktury. – Chcemy stworzyć im możliwość uzyskania mieszkania. Ministerstwo przygotowało założenia do projektu ustawy o społecznych grupach mieszkaniowych Co się proponuje – Inwestorzy będą budować za środki własne (lub pożyczone) mieszkania pod wynajem. Mogą to być: deweloperzy, spółdzielnie mieszkaniowe, towarzystwa budownictwa społecznego itd. Domy mają powstawać na gruntach inwestorów lub dostarczonych nieodpłatnie i dobrowolnie przez gminy – tłumaczy minister Styczeń. Pieniądze będą mogli budujący pozyskać także od najemców. Ci partycypowaliby w kosztach budowy mieszkania maksymalnie do 50 proc. (wysokość ich udziału ma zależeć od decyzji wynajmującego). Najemcą mógłby zostać każdy, kto wniesie wymagany wkład. Bez znaczenia będzie to, czy ma już tytuł prawny do lokalu oraz czy jest biedny czy bogaty (przyp.SiP - kolor i wytłuszczenie moje) Kredyt zaciągnięty na budowę będzie spłacany w czynszu (maksymalny okres to 30 lat). Lokator uzyska w zamian prawo wykupienia zajmowanego mieszkania na własność, ale dopiero po spłaceniu kredytu. Inwestor będzie budował tylko na gruntach, do których uzyska prawo własności albo których jest użytkownikiem wieczystym. Niezbędne będzie także ważne pozwolenie na budowę. Z każdym przyszłym najemcą najpierw będzie zawierał umowę przedwstępną, a po wybudowaniu lokalu – umowę docelową. Prawa lokatora ma chronić wpis jego roszczenia do księgi wieczystej nieruchomości, na której będzie realizowana inwestycja. Gdyby w trakcie najmu chciał zrezygnować, otrzyma zwrot zwaloryzowanej partycypacji. W trakcie trwania najmu lokator będzie płacił czynsz, który ma być ustalany na podstawie ustawy o ochronie praw lokatorów, i niezależnie od tego ratę kredytu. Ustawa ta będzie go także chronić przed eksmisją. Po spłacie kredytu właściciel przeniesie na niego własność mieszkania nie później niż w ciągu trzech miesięcy od tej daty. Ministerstwo chce także zabezpieczyć najemcę na wypadek upadłości dewelopera. Gdyby do tego doszło, zainteresowany stanie się współwłaścicielem mieszkania. Najem będzie przechodził na członków rodziny, tzn. będą mogli wstąpić w stosunek najmu w zamian za zmarłego najemcę."
RP podała błędny link do założeń w treści arta. Poniżej poprawne linki: 1. BIP MI z projektem założeń do konsultacji społecznych - klik
2. Projekt - założenia SGM - klik
3. Pismo przewodnie - SGM - klik Dlaczego po raz kolejny po RnS, pomoc ma trafić do osób które wcale pomocy nie potrzebują? Dlaczego nie proponuje się kryterium dochodowego jak w Finlandii (patrz linkowany art z RZ), czy nieposiadania nieruchomości? Nie widzę też żadnego zapisu co do kosztów budowy tj czy można wybudować dowolne drogie mieszkanie, w tym apartament - innymi słowy znowu Bank, Developer na Twoim........znowu? Proponuję wziąć udział w konsultacjach społecznych i wysłać oficjalne pismo do MI zgodnie ze wskazówką:
Uwagi wnosi się na urzędowym formularzu zainteresowania pracami nad projektem aktu normatywnego, stanowiącym załącznik do rozporządzenia Rady Ministrów z dnia 24 stycznia 2006 r. w sprawie zgłaszania zainteresowania pracami nad projektami aktów normatywnych (Dz. U. Nr 34, poz. 236) do 31.07.2011 r. Uprzejmie prosimy o przesłanie uwag naniesionych na urzędowym formularzu także w wersji elektronicznej na adres: wmachnik@mi.gov.pl
Czasu jeszcze trochę jest by przygotować konkretną odpowiedź. W sprawie RnS - mam nadzieję że Senat 6-7 lipca odrzuci poprawki PSL w sprawie spreadu walutowego, który przecież ma się nijak do nowelizacji programu RnS. Na bazie obecnych artykułów z prasy, w tym propozycji PO co do spreadu, mogę stwierdzić że to spodziewany przeze mnie wynik. Jeszcze w lipcu nowelizacja programu RnS powinna trafić na biurko Prezydenta RP. Sama nowelizacja programu RnS, zapobiega niektórym patologiom (np najem), ale nadal posiada wiele wad, w tym głównie błędne wyliczanie kosztu budowy m2, które ogłasza dany Urząd Wojewódzki.

19 czerwca 2011

Wykres dnia - surowce - co dalej?

Inwestorzy i spekulanci znają i śledzą Thomson Reuters/Jefferies CRB Index by poznać zbiorcze notowania na rynku surowców. Warto pamiętać, iż indeks doświadczył 10 zmian od jego wprowadzenia i obecnie dużym w nim udział posiada ropa. Dobrym indeksem na rynku surowców, w którym ropa nie ma tak dużego udziału, jest w mojej ocenie Continuous Commodity Index. Jest to de facto stary CRB (9 rewizja), w którym każdy z 17 surowców ma taki sam udział w indeksie. Jak zachowuje się CCI, dla którego ETFem jest GCC - GreenHaven Continuous Commodity Index (naśladuje zachowanie CCI)? Obecnie GCC dostał zadyszki ale dzięki drukowaniu pieniędzy przez największe banki centralne, w tym zbyt niskie stopy w EM, podszedł aż pod rekordy z 2008 roku. By odpowiedzieć na pytanie - czy ceny surowców mocniej spadną bądź nie (w kontekście mocno ograniczonego drukowania oraz wyższych stóp procentowych) proponuję śledzić poziom w okolicy 33 na GCC. Przebicie tego poziomu, bądź odbicie od niego da odpowiedź - co dalej. Wykres GCC, interwał tygodniowy, skala logarytmiczna: Z podobnej bajki poniżej raport z analizą techniczną od IB Nomura - perspektywa na drugą połowę 2011. Analitycy wskazują na połowę lipca jako termin końca obecnej korekty w stanach i w ich ocenie, magicznie, indeksy dalej pójdą w gorę, prawdopodobnie do okolic poprzednich szczytów z 2007: 2011-06-17-TA-Outlook-H2-2011 - raport - klik (pdf) 2011-06-17-TA-Outlook-H2-2011 - scribd - raport - klik

18 czerwca 2011

Polecam dni otwarte w NBP

W ten weekend (18-19 czerwiec 2011) są Dni Otwarte w NBP.
Narodowy Bank Polski po raz ósmy zaprasza na Dni Otwarte do Centrali NBP! Zapraszamy już w najbliższą sobotę od godz. 10.00 do 18.00 i w niedzielę od godz. 09.00 do 16.00 (Pl. Powstańców Warszawy 4).
Promo:
Odwiedzając NBP można m.in.:
  • zobaczyć, a nawet potrzymać w ręku wielką furę pieniędzy,
  • własnoręcznie podnieść ważącą 12,5 kg sztabę z czystego złota o wartości ponad 1,6 miliona złotych,
  • zobaczyć napad na konwój z pieniędzmi i profesjonalną akcję straży bankowej, wejść do bankowozu i przymierzyć kamizelkę kuloodporną,
  • własnoręcznie wybić replikę monety Zygmunta Starego,
  • nauczyć się jak rozpoznawać autentyczność polskich monet i banknotów, a także zobaczyć jak wygląda hurtowe przeliczanie pieniędzy,
  • obejrzeć wystawę numizmatyczną poświęconą Ojcu Świętemu Janowi Pawłowi II - "Santo Subito"
  • prezentującą wszystkie monety „papieskie” wybite przez NBP od początku pontyfikatu Papieża Polaka,
  • zwiedzić wystawę fotograficzną "Portrety i Monety", na której osobistości życia publicznego ze świata nauki, kultury i sportu prezentują najpiękniejsze monety okolicznościowe NBP związane z ich życiem lub dorobkiem,
  • zapoznać się z projektem Centrum Pieniądza – multimedialnego muzeum wiedzy ekonomicznej, które zostanie otwarte pod koniec 2012 roku i będzie nosić imię tragicznie zmarłego prezesa NBP Sławomira Skrzypka,
  • zwiedzić gabinet Prezesa NBP oraz "dealing room", gdzie pracownicy NBP zarządzają rezerwami dewizowymi Polski o wartości ponad 100 miliardów dolarów,
  • zagrać w gry multimedialne związane z ekonomią m.in. „Złap monetę”,
  • wygrać koszulkę z własnym zdjęciem,
  • posterować bankolotami (air-dronami) – nowoczesnymi mini-helikopterami z kamerą, których konstrukcja bazuje na technologii wojskowej,
  • sprawdzić jak walczy się z mitami ekonomicznymi,
  • zobaczyć przedstawienie teatralne o historii NBP dla najmłodszych.
To tylko niektóre niespodzianki przygotowane dla odwiedzających. Specjalni goście tegorocznych Dni Otwartych to: Giełda Papierów Wartościowych, Mennica Polska SA oraz Polska Wytwórnia Papierów Wartościowych. Swoje stanowisko będzie też miała Komenda Stołeczna Policji oraz Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Dla wszystkich odwiedzających NBP przygotował pamiątkowe żetony oraz dyplomy z oryginalnym stemplem. Dodatkowo każdy dostanie od nas pokaźną sumę pieniędzy – brykiet zniszczonych banknotów.
Więcej na Dni Otwarte NBP Dzisiaj miałem przyjemność wziąć udział w dniach otwartych i szczerze Wam je polecam. Naprawdę kawał dobrej pracy wykonali pracownicy NBP. Niestety ulica świętokrzyska jest zamknięta na potrzeby budowy II linii metra, a dodatkowo dzisiaj odbywały się wyścigi uliczne w ramach Verva Street racing przez co miałem problem z parkowaniem samochodu. Polecam wybranie się do centrum komunikacją miejską. Sama wizyta była pewnym spontanem więc nie miałem ani kamery czy lustrzanki przez co parę poniższych fotek przedstawiam w gorszej jakości bo zostały wykonane telefonem. 1. Wystawa zabytkowych maszyn liczących - poniżej dwie najstarsze - gwiazda Dawida mówi sama za siebie;) 2. Plakat na jednej ze ścian - w Banku Centralnym w Anglii NBP przechowuje złoto, które stanowi część rezerw: Od jednego z pracowników z Dealing Room dowiedziałem się, że złoto NBP NIE jest wypożyczane innym podmiotom. 3. Tablica pamiątkowa: Nie za bardzo rozumiem sens ostatniego zdania tj dlaczego społeczeństwo ma ponosić znaczne straty.. 4. Ponad 12 kilogramowa sztabka złota, którą można wziąć do ręki (wartość ponad 1,7 mln pln): 4. Sala Prezesa NBP oraz sala spotkań RPP Zdjęcia brak z uwagi na zakaz robienia zdjęć - serdecznie polecam zobaczyć (zwiedzanie grupowe). W pokoju Prezesa trzy telefony w tym jeden do rządu, trzy monitory bloomberg. Cały wystrój od czasu kadencji HGW pozostał bez zmian. 5. Dealing-room (punkt 32 w przewodniku po dniach otwartych) Pracownicy NBP (z dealing-roomu) "opowiadają o zarządzaniu rezerwami dewizowymi państwa. Eksperci opowiadają, czym są i skąd biorą się rezerwy walutowe, w jaki sposób się nimi zarządza, jak są wykorzystywane do stabilizowania waluty i dlaczego nie mogą być używane do innych celów. Wyjaśniają, jak jest ustalany kurs złotego w stosunku do euro i dolara, na czym polega przeprowadzenie transakcji walutowych oraz czym są operacje otwartego rynku." Tak wygląda kawałek dealing-roomu, który odpowiada za rynek krajowy czyli ewentualne interwencje walutowe, oraz kurs złotówki, w tym operacje otwartego rynku: Na monitorach widać platformę Thomson Reuters 3000 xtra popularną w dealing roomach. Tak wygląda kawałek dealing-roomu, który odpowiada za zarządzanie rezerwami walutowymi (handel i kupno obligacji zagranicznych, handel zagranicznymi walutami): Dwa monitory Bloomberg, jeden Thomson Reuters. Podobno to nie jest aż tak bardzo reprezentatywne stanowisko, pozostałe mają chyba więcej monitorów - tak zrozumiałem z rozmowy. Zespół odpowiedzialny za operacje otwartego rynku (chyba) oraz kwotowania do walut regionu CEE (Rumunia, Węgry itd): Z rozmów z pracownikami dealing-roomu dowiedziałem się: a) część zespołu złotówkowego ma własny budżet a zatem Prop Desk (Proprietary Trading czyli spekulują chcąc osiągnąć zysk) b) zespół złotówkowy działa od około 8 do 18 w zwykłe dni robocze gdyż nie ma potrzeby non-stop być na rynku c) zespół złotówkowy stosuje stop loss oparty najczęściej na poziomach, niż % (np spadek 0,2% od wejścia) d) zespół zdaje sobie sprawę, że interwencje walutowe nie są skuteczne w długim terminie e) zespół od rezerw inwestuje głównie w obligacje zachodnich państw f) obecnie nie posiadają pozycji w obligacjach krajów PIGS. Główna pozycja to obligacje niemieckie (bundy) oraz amerykańskie, w tym troche SDR IMF g) uważają, iż zapewne pojawi się QE3 - wszyscy jesteśmy japończykami W sprawie dealing-room to można go również zobaczyć w promo na górze wpisu od 1:39. Sam NBP jest pełen wystaw monet (numizmaty), które również można zakupić. Dużo jest gier i edukacji dla najmłodszych. Na dziedzińcu można zobaczyć samochody przewożące pieniądze, czy wziąć udział w pokazie napadu na konwój. Wszędzie promowane jest euro, oraz ku mojemu zdziwieniu złoto. Poniżej jedna z wielu książeczek jaką dostałem za darmo: Na koniec można dostać certyfikat uczestnictwa czy brykiet zniszczonych banknotów (wartość 100 tysięcy złotych). Samo zwiedzanie jest bardzo przyjemne - rozstawiono wiele baniaków z wodą czy sokami. Problemem może być kiepskie przygotowanie budynku dla osób niepełnosprawnych jak i rodziców z wózkiem dla dziecka - tutaj czeka niestety noszenie wózka samemu po schodach, to w górę to w dół. Tak czy siak bardzo polecam Dni Otwarte NBP. Videorelacja z Dni Otwartych 2010:

17 czerwca 2011

Humor dnia - kicha2012

W sprawie A2.... Chiny umywają ręce
Chińskie władze po raz pierwszy oficjalnie ustosunkowały się do problemów konsorcjum COVEC w Polsce. Z informacji, które uzyskało Polskie Radio wynika, że Pekin sprawę tę traktuje wyłącznie w kategorii problemów na płaszczyźnie gospodarczej jednej z wielu chińskich firm i - wbrew oczekiwaniom strony polskiej - nie zamierza interweniować. Punch line: ""Inwestycje w Europie stanowią dla chińskich firm wyzwanie, ponieważ europejski rynek jest dojrzały i uregulowany prawem."
N o tak - Polska to dziki kraj (cytat już klasyk), ale pewne rzeczy nie przejdą i tu jest problem...... Nie zmienia to faktu, iż budowa drogi jest kompromitacją obecnego rządu PO+PSL, a nie tylko chińczyków. Nie tylko nie sprawdzono referencji, nie tylko zaakceptowano nierealną wycenę robót to jeszcze spartolono kwestię gwarancji bankowych o czym napisał Adam Duda - klik.
Od pewnego czasu używam innego sformułowania niż euro2012 -> Kicha2012. "Rewelacyjnie" działa ciągle PKP. Przyznanie kichy2012 ogłoszono w 2007, a dopiero wczoraj (czerwiec 2011!!!) podpisano umowę w sprawie budowy nowego dworca zachodniego w Warszawie z ewentualnym terminem 2014. Sam Centralny umyją, "odświeżą" i wywalą Kebaby. Z kolei dworzec Warszawa Wschodnia wyremontują tylko częściowo z braku czasu, a właśnie teraz zaczął się (!) rewelacyjny remont linii średnicowej (klik 1, klik 2, klik 3)

16 czerwca 2011

Przyczyna siły Franka Kimono rozszyfrowana - po polsku przez TMS Brokers

Poprzednio na blogu opisałem w dużym skrócie raport IB Nomura i własne pomysły na temat przyczyn siły franka. Raport w języku angielskim mógł być nie przez wszystkich zrozumiały. Obecnie ukazał się specjalny raport od TMS Brokers pod nazwą "Skąd ta siła franka?" który prawie w całości opiera się na moich dwóch wpisach (które z kolei powstały na bazie raportu banku inwestycyjnego): Przyczyna siły Franka Kimono rozszyfrowana Frank szwajcarski europejskim złotem
W związku z wersją w języku ojczystym możliwe jest poszerzenie grona odbiorców co też czynię publikując poniżej raport TMS Brokers. Skąd Ta siła Franka? - raport - klik tutaj - docstoc Skąd Ta siła Franka? - raport - klik tutaj - scribd O franku na moim blogu było już nie raz, np polecam: Przyczyna siły Franka Kimono rozszyfrowana Nomura: Polscy kredytobiorcy na łasce SNB czyli LIBOR 2% podwaja ratę (zobacz również komentarze pod wpisem) Frank szwajcarski europejskim złotem Wykres dnia - CHFPLN - nowy rekord Liczba dnia - nieruchomości - sztywny kurs franka do forinta węgierskiego Wykres dnia - Co zrobi Franek Kimono? czy tag/etykietę CHF/Franek na blogu.

Trading-Room: tydzień 24 - czerwiec

1. Nadal podkreślam, iż rozpoczęliśmy długofalowo spadki (I poł 2012 - koniec?). Nie będzie teraz żadnego QE3 (dalsze drukowanie pieniędzy) 2. Obecne wyprzedanie rynku i bardzo negatywne odczyty nastrojów inwestorów, w tym opcje, skłaniają do wniosku iż zbliżamy się do czysto technicznego odbicia 3. Docelowo schodzimy na niższe poziomy - jakie? Zobaczymy po sile spadków 4. Nadal kluczowe instrumenty (miedź, srebro, złoto, DAX, i wiele innych) znajdują się nad ważnymi wsparciami więc możliwe że spodziewane techniczne odbicie nastąpi z tych poziomów
Sentiment Hitting Contrarian Territory!!
  • US Trading: The technical picture is unchanged negative with short-term downtrends intact and daily/weekly price studies in short mode. After breaking 1294 the SPX is taking aim at our favored 1249 target projection. However, with most headline indices heading into strong support the current decline is moving into its final stages, so we shouldn’t be too far away from an important tactical low. Short-term we still see the risk of overshooting into expiration; before next week we could see a more significant bounce starting as the first part of our projected June trading bottom. Consequently, we see further weakness into next week more as a buying opportunity instead of chasing the market lower!!
  • The market sentiment is hitting contrarian levels!! Last week we saw the biggest single day spike in the CBOE put/call ratio since December 2008 and the AAII bullish consensus hit its lowest level since the July/August 2010 bottom. What is still missing to complete a contrarian buying setup is the ultimate capitulation session with spikes in volume and fear indicators. In the bigger picture we see the increasing bearishness as the basis for a significant tactical rally into late July/early August!!
  • US Strategy: With the overall momentum deteriorating and selectivity increasing we have entered a larger, distributive top-building process that completes the 2009 cyclical bull market. From the May top, we expect a first stronger correction leg of 10% to 15% into Q3 to mark the start of a six- to ten-month cyclical bear market ultimately into H1 2012. From a cyclical standpoint, June should be weak for risk assets, whereas in July and into early August we expect a significant tactical bounce/counter trend rally.
  • European Trading: The Euro-Stoxx-50 posted the sixth negative weekly candle in a row and further technical damage on the index front was triggered by extending the current correction in banks, retail, technology and construction, whereas chemicals, utilities, autos and real estate are still the stabilizing factors in Europe. On a shortterm basis we still see the risk of a final wash out into next week but given the fact that we are moving into the time window of our late June low projection we would use further weakness to buy and position for a rally/counter trend rally into July.
  • Inter Market Analysis: Last week’s bullish USD reversal is in line with our cyclical models and sets a higher low versus its early May low. As long as the DXY trades above last week’s reaction low at 73.50 (tactical stop loss for USD longs) the USD is in tactical bull mode and from a cyclical perspective we continue to see a higher USD into later June before a possible new down test into July starts.
  • Although the correlation of the USD versus the risk trade has been weakening, we have no evidence of a fundamental break of the correlation. Consequently, from a cross asset class perspective we see a higher USD as latently bearish for risk and in particular commodity themes. We continue to see precious metals vulnerable for another tactical down move into later June.
  • A higher USD would also suggest more pressure and relative underperformance in emerging markets. So on a very short-term basis we see most of Asia and emerging markets still vulnerable for a final overshooting into a later June/early July low before starting a meaningful tactical rally into late July/early August. Aggressive accounts we recommend buying into further weakness.

15 czerwca 2011

Wykres dnia - Chiny - zapasy niesprzedanych domów

Agencja S&P obniżyła rating dla chińskich deweloperów - więcej klik I wykresik - zapasy niesprzedanych domów w Chinach: Ź: S&P

14 czerwca 2011

Wykres dnia - rynki akcji NIE dyskontują przyszłości

Jeden z wykresów który tłumaczy popularny mit jakoby rynki finansowe dyskontowały przyszłości, przewidywały przyszłe zachowanie w gospodarce ("discounts the future" czy "is a discounting mechanism") czy były "forward looking".
Rynki zachowują się tak jak gospodarka, tyle albo aż tyle. Polecam też inne wykresy dnia np dla PMI czy z innymi wskaźnikami w tle.

QE3 nie będzie, oto dlaczego

Ponieważ nie mam jeszcze czasu na dłuższe wpisy, a zgadzam się w większości z wnioskami z raportu Nomury, to zostawiam raport poniżej z krótkim komentarzem: QE3 nie będzie, teraz. W mojej ocenie może się pojawić ale prędzej w 2012 niż nawet Q4 2011. Zresztą obecne myślenie inwestorów i spekulantów pokazuje jak patologiczne są obecnie rynki, które stały się globalnym kasynem działającym w kontekście nanosekund, nic więcej niestety. Główne powody braku QE3 na pierwszych stronach raportu. 2011-06-14-NOM-QE-Thoughts - raport - kliknij tutaj - docstoc 2011-06-14-NOM-QE-Thoughts - raport - kliknij tutaj - scribd

12 czerwca 2011

Sprawa RnS - projekt ustawy skierowany do Senatu

Wróciłem z urlopu, mam jednak parę spraw do załatwienia w tym wymiana chłodnicy klimatyzacji po spotkaniu z ptakiem:( więc sprawę opiszę krótko. W najbliższym czasie mogę być nadal mniej aktywny na blogu.
Na 94 posiedzeniu Sejmu RP odbyło się drugie czytanie projektu zmian w RnS (stenogram - 8 czerwiec 2011). W trakcie drugiego czytania zgłoszono dwie poprawki. Pierwsza z PiS dotyczyła całkowitego odrzucenia projektu (ach ci socjaliści...), druga z PSL dotyczyła uregulowania ustawowo spreadu w kredytach walutowych, który nie ma nic wspólnego z RnS (gratuluję braku rozumu PSL jak i gierkom PSL na opóźnienie wejścia zmian w RnS). Przy braku sprzeciwu posłów, sprawę ponownie skierowano do Komisji Infrastruktury celem rozpatrzenia zgłoszonych w drugim czytaniu poprawek. Ku mojemu zdziwieniu, tego samego dnia, poprawki pilnie odrzucono i sprawę projektu RnS skierowano z powrotem do sejmu (do tzw trzeciego czytania). Zgodnie z przewodnikiem po procesie legislacyjnym, nie jest możliwe by głosować nad oryginalnym drukiem projektu ustawy (druk numer 3899 - wskaźnik 1.1, tylko pierwotny, brak "singli"). Za przewodnikiem:
"Kolejność głosowania jest następująca: – głosowanie nad wnioskiem o odrzucenie projektu w całości (jeżeli taki wniosek został postawiony), - głosowanie nad poprawkami do poszczególnych artykułów, przy czym w pierwszej kolejności głosuje się nad poprawkami, których przyjęcie lub odrzucenie rozstrzyga o innych poprawkach, - głosowanie nad projektem w całości, w brzmieniu zaproponowanym przez komisje ze zmianami wynikającymi z przegłosowanych poprawek. "
Innymi słowy w trzecim czytaniu głosowanie nad projektem zmian w RnS mogło tylko i wyłącznie dotyczyć druku 4208 (ze zmianami Kom. Infra. gdzie wprowadzono współczynnik 1.0 dla pierwotnego, 0.8 dla wtórnego, są "single" (dopłata do 30m2, mieszkanie max 50m2)). Na bazie głosowania 108 na 94 posiedzeniu Sejm przyjął projekt zmian (więcej szczegółów w stenogramie z 10 czerwca w sprawie RNS, strony 6-8 pliku) Szczegóły głosowania poniżej: Podsumowując: PO, PSL, niezależ, DKP SD, SDPL byli ZA, przeciw PiS a SLD wstrzymał się od głosu pomimo wprowadzenia poprawek do projektu ustawy zmian w RnS (single). Jak dla mnie dziwne zachowanie SLD, typowo pod wybory jesienne 2011. Zresztą podobnie zachował się PiS głosując za dalszym rozdawnictwem pieniędzy. Nie ma się jednak co oszukiwać. Gdyby nie problemy budżetowe (pozdrawiam Kucharza Roku), to i tych zmian by nie było. Przypomnę, że wg mojej najlepszej wiedzy to współczynnik został podwyższony do 1.4 za kadencji PO+PSL. Ciekawie wyglądało głosowanie 107, które dotyczyło odrzucenia poprawek PSL (uregulowanie spreadu w kredytach walutowych) Przeciw uregulowania spreadu były PO, SLD i pozostali przy czym prawie cały PiS czy PJN wstrzymał się od głosu. ZA przyjęciem poprawek był jedynie PSL. Prawdopodobnie PSL lubi bardziej lobby developerskie, niż bankowe. Co dalej? Wg przewodnika jeszcze długa droga i na każdym etapie (Senat, Prezydent RP) mogą wystąpić zastrzeżenia. W przypadku ich braku projekt zmian w RnS powinien wejść w życie w sierpniu-wrześniu 2011 roku. W Senacie sprawa powinna być poddana pod głosowanie w dniach 6-7 lipca 2011 roku, a w przypadku braku uwag i poprawek skierowana do Prezydenta RP. Senat może jednak zgłosić poprawki, tak samo jak Prezydent może zawetować ustawę. Szczegóły dalszego możliwego procesu poniżej:
"Uchwalona przez Sejm ustawa jest przekazywana do Senatu. Tryb postępowania z ustawą w Senacie, podobnie jak w Sejmie, określa Konstytucja RP i Regulamin Senatu RP. Ustawa przesyłana jest do właściwej komisji senackiej (jednej lub kilku), która w terminie nie dłuższym niż 18 dni opracowuje swoje stanowisko i przedstawia je na forum Senatu w formie sprawozdanie. Następnie ustawa jest przedmiotem obrad Senatu, który ma trzy możliwości decydowania o kształcie ustawy: 1) Senat może odrzucić ustawę w całości; wtedy ustawa jest przekazywana sejmowi z zaznaczeniem, iż Senat nie wyraża zgody na daną ustawę. 2) Senat może przyjąć ustawę bez zmian; wtedy marszałek sejmu przekazuje ustawę prezydentowi do podpisu. 3) Senat może wnieść poprawki do ustawy; wtedy ustawa ponownie trafia do Sejmu, by ten rozpatrzył poprawki wniesione przez senat. Jeżeli Senat w ciągu 30 dni od dnia przekazania ustawy nie ustosunkuje się do niej, ustawę uznaje się za uchwaloną w brzmieniu przyjętym przez Sejm. Ostateczna decyzja co do kształtu ustawy należy do Sejmu, który może bezwzględną większością głosów (liczba głosów za jest większa niż suma głosów przeciw i wstrzymujących się) odrzucić proponowane poprawki lub uchwałę Senatu odrzucającą ustawę w całości. Jeżeli jednak Sejm nie odrzuci poprawek Senatu do ustawy, uważa się je za przyjęte. Również sprzeciw Senatu co do całości ustawy staje się skuteczny, jeżeli Sejm nie odrzuci go bezwzględną większością głosów . W takim wypadku postępowanie nad ustawą zostaje zamknięte i prace nad nią mogą ewentualnie toczyć się od początku. Po uchwaleniu ustawy, to znaczy rozpatrzeniu jej przez sejm i senat, marszałek sejmu przekazuje ją do podpisu prezydentowi RP. Prezydent podpisuje ustawę jeżeli nie budzi ona jego zastrzeżeń i zarządza publikację w "Dzienniku Ustaw". Ustawa wchodzi w życie po 14 dniach od jej opublikowania, chyba że jest określony inny termin jej wejścia w życie. Zgodnie z konstytucją prezydent może odmówić podpisania ustawy i w ciągu 21 dni przekazać ją Sejmowi z umotywowanym wnioskiem o ponowne rozpatrzenie (prawo weta) albo zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z wnioskiem o stwierdzenie zgodności jej postanowień z konstytucją. W sytuacji gdy Trybunał Konstytucyjny orzeknie o zgodności ustawy z konstytucją, prezydent nie może odmówić podpisania ustawy. Jeśli jednak Trybunał Konstytucyjny uzna ustawę za niezgodną z konstytucją, prezydent odmawia podpisania ustawy. Jeśli Trybunał Konstytucyjny uzna za niezgodne z konstytucją tylko poszczególne przepisy ustawy i nie orzeknie, że są one nierozerwalnie związane z ustawą, wyjątkowo prezydent podpisuje ustawę z pominięciem przepisów uznanych za niezgodne albo zwraca ustawę Sejmowi w celu usunięcia niezgodności. Jeśli prezydent występuje z wetem, ostateczna decyzja co do kształtu ustawy należy do Sejmu, który może odrzucić stanowisko prezydenta (uchwalając ustawę ponownie większością 3/5 głosów). Nieodrzucenie przez Sejm weta prezydenta powoduje zamknięcie procesu ustawodawczego. Odrzucenie weta prezydenta oznacza, że Sejm nie zgadza się ze zgłaszanymi zastrzeżeniami i domaga się podpisania ustawy. W takim wypadku prezydent jest zobowiązany ustawę podpisać."
Za każdym razem i przy każdej okazji będę podkreślał i to też teraz czynię, że nie wprowadzono innych zmian, które zmieniłyby patologiczne wyliczanie ceny m2 w programie RnS. Nadal:
  • podwójnie uwzględniana jest inflacja,
  • dowolna inwestycja ma znaczenie na wskaźnik - np co ma wspólnego budowa apartamentu Złota 44 w centralnej dzielnicy Warszawy za ponad 20 tyś/m2 z socjalnym programem Rodzina na Twoim? Zwracam uwagę, iż oddanie do użytku apartamentów zaburza średnią cenę (dodatkowo brak stosowania mediany!) jaka wg mnie powinna być wykorzystana w programie RnS. Nota bene ten aspekt zyska na znaczeniu w kolejnych kwartałach, gdyż to właśnie takimi inwestycjami koszt budowy 1 m2 w dużych miastach może zostać "podrasowany" do programu RnS,
  • program bazuje na ustaleniach i błędnych wytycznych Urzędu Mieszkalnictwa i Rozwoju Miast który nota bene już od dłuższego czasu nie istnieje, a które to ustalenia dają sporą możliwość Wojewodzie wpływu na cenę ogłaszaną przez poszczególne Urzędy Wojewódzkie
by tylko wymienić uwagi, które natychmiast mi się nasuwają na klawiaturę. EDIT: W sprawie dostępności mieszkań kwalifikujących się do programu po zmianach, w tym szacowanych cen m2, zapraszam pod poprzedni wpis tutaj (tabelki na końcu wpisu)

07 czerwca 2011

Wykres dnia - bankomat w US nie działa

Mój krótki komentarz do treści poniżej: Bankomat, w postaci pożyczki pod zastaw domu, NIE DZIAŁA w US.
Cytat: It's not clear how much cash withdrawn from homes during the boom was used to acquire luxuries such as expensive automobiles, and how much went to basic necessities, including tuition expenses, or renovations intended to raise a property's value. "Punch line": Home-equity loans (HEL) czyli banki amerykańskie ciągle nie przyznały się do strat Nearly three-quarters of roughly $950 billion in home-equity loans outstanding were held by commercial banks at the end of last year, according to Federal Reserve data. More than 40% of that debt is on the books of the nation's four largest banks: Wells Fargo & Co., Bank of America Corp., J.P. Morgan Chase & Co., and Citigroup Inc. Requiring big writedowns on those loans could burn through banks' capital. Ź:WSJ

06 czerwca 2011

Nomura: Polscy kredytobiorcy na łasce SNB czyli LIBOR 2% podwaja ratę

Wpis od BlackMonday (dzięki!), ja tymczasem dalej się urlopuję....tymczasem w środę sprawa RnS na wokandzie - więcej w komentarzach pod ostatnim wpisem z serii RnS == Nomura zwraca uwagę na ryzyko jakie niesie dla "polskich" banków zacieśnienie polityki monetarnej w Szwajcarii. Ewentualna podniesienie przez SNB głównej stopy procentowej do poziomu 2% zaowocuje prawdopodobnie wzrostem miesięcznej raty o około 100%. W ocenie Numury należy szczególnie przyglądać się bankowi Millenium oraz grupie BRE Bank. W przypadku BRE Banku średnie LTV dla kredytów walutowych to 90%. Nawet średnioterminowe osłabienie złotego połączone z rosnącymi stopami procentowymi w Szwajcarii może mieć katastrofalny wpływ na ten bilans. Aktualnie sytuacja jest jednak stabilna. W większości przypadków kredytobiorca spłacający pożyczkę we frankach radzi sobie stosunkowo dobrze. Problemem jest jednak realizacja straty w przypadku np: sprzedaży wymuszonej losową sytuacją lub zmianą mieszkania. Dlatego takie lokale trafiają na ogół na rynek wynajmu dodatkowo stwarzając presję na obniżkę czynszów. Nomura prognozuje iż jeśli złotówka nie zacznie się wkrótce umacniać to będziemy mieli do czynienia z dalszym wzrostem niespłacanych ponad 90 dni (czyli utraconych) kredytów. Nomura ocenia że przy obecnym kursie CHFPLN 3.26 prawie każdy kredytobiorca musi płacić większą ratę niż początkowo. Według ich wyliczeń procentowo najbardziej wzrosły raty kredytów z lat 2004/2005, choć są nadal stosunkowo dobrze zabezpieczone ze względu na niski koszt zakupu. Przygnębiający jest fakt, iz większość ludzi biorących kredyty CHF od końca 2004 nadal ma realnie więcej do spłacenia w złotówkach niż otrzymali w momencie wypłacania kredytu (już przeliczonego na PLN). Dla nich czas się zatrzymał pomimo regularnie spłacanych rat. Dodatkowo wspomnieli jeszcze o rekomendacjach T, S2 oraz wpływie rosnących stóp procentowych na zyski tych banków, które nie są mocno umoczone w kredytach FX (m.in. Pko BP, Pekao SA). Przewidują słaby przyszły rząd, gdyż żadna z głównych partii nie odniesie przytłaczającego zwycięstwa. Będzie on musiał działać w warunkach inflacji dochodzącej do 5.2% pod koniec 2011. == Pełna wersja raportu: 2011-05-31-NER-EM-banks-Polish-banks -

02 czerwca 2011

Urlop

W dniach 02-09/06/2011 przebywam na urlopie. W tym okresie nie pojawią się nowe wpisy. W tym okresie włączyłem "moderowanie komentarzy".