24 grudnia 2011

Cytat dnia - BoE o niedoborze zabezpieczeń rynku repo i jego skutkach

Część historii za FT Alhpaville.
Nawiązując do poprzedniego wpisu, Bank Centralny Anglii (BoE) tak skomentował sytuację i skutki braku odpowiedniego rodzaju zabezpieczeń na rynku:

Neither banks’ lending rates nor reports from the Bank’s Agents suggested that the continuing tensions in financial markets had yet led to a further tightening in credit conditions for businesses and households. But, for some months, conditions had been difficult in bank term unsecured funding markets, with funding becoming more expensive and relatively little issuance in public markets. To some extent, banks had been able to compensate for this by issuing term secured debt, although it was likely that the resulting increase in asset encumbrance would impose a limit on this source of funding at some point. The longer higher funding costs and difficulties in accessing markets persisted, the more likely it would be that banks would restrict the availability of credit, or try to pass higher costs through to businesses and households by raising their lending rates.
Mówiąc po polsku - odnotowano pogarszające się warunki finansowe na rynku "niezabezpieczonych pożyczek" w postaci wyższych kosztów finansowania dla banków oraz niskiej aktywności na rynku (zanik rynku).  Banki zaczęły więc finansować swoje operacje poprzez rynek zabezpieczony, co jednak ma swoje ograniczenia związane z ilością aktywów (ilość aktywów, jakich można użyć, jest skończona). Im dłużej takie warunki będą się utrzymywać tym większe ryzyko, iż banki przestaną udzielać kredytów lub przerzucą koszty drogiego finansowania na swoich klientów.

Jak skomentowała to Iza Kamińska:
When institutions run out of repo-able assets the funding environment can change sharply and quickly, especially with respect to the general availability of credit in the market place.

Rates for normal households and businesses would simply soar.
czyli w przypadku zamarcia rynku i z powodu braku aktywów, które można użyć do zabezpieczenia transakcji np. repo, rynkowi grożą wysokie stopy procentowe.

Czemu to wszystko jest takie ważne? Otóż rynki finansowe w dużej mierze dotychczas opierały się na udzielaniu niezabezpieczonych (unsecured) pożyczek i transakcji repo. W wyniku kryzysu zaufania, które jest jednym z filarów dzisiejszego systemu finansowego, taki rynek zamarł i dramatycznie wzrosła popularność transakcji tri-repo, gdzie kluczową rolę odgrywa pośrednik (strony zaczęły sobie po prostu nie ufać i powątpiewać w wypłacalność). Dobrym przykładem ofiary kryzysu zaufania oraz braku wystarczającej ilości zabezpieczeń na rynku jest upadek MF Global. Posiłkował on się typowym zabiegiem (rehypothecation - mój zajawkowy wpis o tym tutaj, zajawkowy wpis Trystero o tym tutaj) popularnie wykorzystywanym na rynku w przypadku braku wystarczającej ilości zabezpieczeń dla transakcji. Co stanie się w momencie zamarcia rynku lub jego delewarowaniania nie trzeba nawet mówić. Nota bene w mojej ocenie to m.in. brak odpowiedniej ilości dobrych zabezpieczeń powoduje na rynkach chorą sytuację, w której rentowności niektórych bezpiecznych papierów skarbowych są ujemne, patrz np. niemieckie papiery skarbowe.

Wracając do BoE - zaczął już działać i oznajmił nowy program, który ma na celu zapewnienie płynności poprzez oferowanie krótkoterminowego finansowania (30 dni, aukcje) w zamian za "najszerszy zakres zabezpieczeń" (czyli nawet na majtki teściowej). BoE oznajmił że nie ma obecnie na rynku problemów z finansowaniem i brakiem zabezpieczeń (tutaj bym jednak zastosował metodę - wierz tylko w zdementowane informacje, zatem problem istnieje).
In light of the continuing exceptional stresses in financial markets, the Bank of England is today announcing the introduction of a new contingency liquidity facility, the Extended Collateral Term Repo (ECTR) Facility. This Facility is designed to mitigate risks to financial stability arising from a market-wide shortage of short-term sterling liquidity. There is currently no shortage of short-term sterling liquidity in the market. But should that position change, the new Facility gives the Bank additional flexibility to offer sterling liquidity in an auction format against the widest range of collateral. The introduction of the ECTR Facility underlines the Bank’s commitment to take appropriate measures to maintain UK monetary and financial stability.

23 grudnia 2011

Życzenia

Z okazji nadchodzących świąt życzę wszystkim Czytelnikom Wesołych Świąt Bożego Narodzenia. Ciepłej, rodzinnej atmosfery, prezentów pod choinką oraz spełnienia marzeń w nadchodzącym roku AD 2012.


Dziękuję wszystkim odwiedzającym mój blog za zaufanie, miłe słowa oraz komentarze.


Cytat dnia - niedobór zabezpieczeń na europejskim rynku repo

Nawiązując do wpisów:


w zakresie niedoboru zabezpieczeń na rynku, procesu rehypothecation oraz repo na rynku europejskim zalecam przeczytać artykuł w Bloomberg: Bonds Stop Flowing as Collateral Gets Stuck at ECB: Euro Credit skąd pochodzi cytat dnia:

There is an enormous shortage of collateral,” said Simon Gleeson, a financial-services lawyer at Clifford Chance LLP in London. “That’s because the European banks can no longer raise unsecured funds. There’s never been enough quality collateral so the only way to do it was to re-use the securities.

Skoro szeroki rynek zaczął zadawać pytania i kwestionować mechanizm operacji repo w strefie euro, chciałbym przypomnieć co się stało w Grecji w lipcu 2010: Frozen in the Greek repo markets.

Wykres dnia - niska rentowność obligacji (wysokie ceny) pomimo lepszych danych z gospodarki

Na blogu Bond Vigilantes znalazłem ciekawy wykres. Przedstawia on korelację pomiędzy rentownością 10 latek amerykańskich, a wskaźnikiem opracowany przez Citi - Economic Suprise Index (klik). Im odczyt wskaźnika Citi  jest wyższy tym lepsze dane spłynęły z gospodarki niż spodziewali się analitycy.

Dotychczas działała korelacja - im lepsze dane tym wyższa rentowność (niże ceny) obligacji. Skoro gospodarka ma się lepiej to najczęściej na wartości zyskują bardziej ryzykowne aktywa jak akcje.


Otóż mniej więcej w sierpniu 2011 korelacja przestała mieć miejsce. Pomimo coraz lepszych danych spływających z gospodarki amerykańskiej, rentowność pozostaje uparcie niska. Tyczy się to zresztą nie tylko amerykańskich obligacji ale i innych bezpiecznych aktywów jak np obligacje niemieckie.

Ceny 10 latek amerykańskich (kontrakt) - im wyżej tym wyższa cena i niższa rentowność (oprocentowanie)

Ceny 10 latek niemieckich (kontrakt) - im wyżej tym wyższa cena i niższa rentowność (oprocentowanie)


Zwracam przy tym uwagę, iż ceny obligacji od zrobienia ostatnich szczytów, nie mogą ich przebić. Przebywają przy tym w szerokiej konsolidacji (trend boczny), który może oznaczać dystrybucję (ale nie musi!).

Widać jak dla mnie wyraźnie, że panika na rynkach finansowych spowodowana kryzysem strefy euro spowodowała ucieczkę gotówki do bezpiecznej przystani. Widać obecnie, że ceny obligacji nie przystają do koniunktury w gospodarce amerykańskiej czy niemieckiej. Wniosek jest następujący - w przypadku pojawienia się nadziei na rozwiązanie lub najlepiej rozwiązania problemów strefy euro (tj spadek obaw o rozpad strefy euro) nastąpi mocna wyprzedaż obligacji i wzrost cen akcji. Celowo podkreśliłem słowo "w przypadku".

P.S. Uważam, że program FED pod nazwą "twist" nie miał tutaj wielkiego znaczenia.


P.S. 3 - Zalecam przeczytać wpis p. Wojciech Białka z CDM PEO - klik.

22 grudnia 2011

Wykres dnia - miara ryzyka - euribor / eurepo

Iza Kamińska z FT zaproponowała ciekawy wskaźnik ukazujący problemy na rynkach finansowych w europie. Wskaźnik jest prosty i bazuje na spreadzie pomiędzy stawkami na 3 miesięczny euribor a 3 miesięczne zabezpieczone repo (tzw eurepo). Im większa różnica tym większe problemy:




Liczba dnia - 277 mln złotych / podatek od inwestycji w złoto

Jak informuje "Rzeczpospolita":
Ponad 277 mln zł Polacy zainwestowali w tym roku w złoto inwestycyjne, czyli monety i sztabki. Szacuje się, że w tym roku sprzedaż na całym polskim rynku wyniesie ponad 1700 kg złota inwestycyjnego. To o jakieś 10 – 15 proc. więcej niż rok temu.

Generalnie jednak wciąż niewiele, szczególnie w porównaniu z największymi rynkami: austriackim czy też niemieckim, na których sprzedaje się po kilkadziesiąt ton złota rocznie – dowiadujemy się w Mennicy Polskiej.

Zakup złota to tylko jedna z możliwych form inwestycji w ten kruszec. Gracze mogą nabywać kontrakty na złoto bądź też kupować oparte na nim produkty strukturyzowane. Jakie kwoty zostały zainwestowane w ten sposób, nie wiadomo, brakuje bowiem statystyk na ten temat.

wiadomość pochodzi z artykułu: Zyskami ze złota trzeba podzielić się z fiskusem
Ministerstwo Finansów chce opodatkować inwestycje w kruszce. Nie zapłacimy daniny, jeśli sprzedamy sztabki po pół roku od zakupu. Od niektórych produktów finansowych należy się zryczałtowany podatek
Rośnie popularność inwestycji w złoto. Można na nim nieźle zarobić, fiskus nie ma jednak wątpliwości: od zysku trzeba zapłacić podatek. Bez względu na formę inwestycji. A możliwości jest kilka.
[..]
Jak opodatkować takie transakcje?
Złoto jest rzeczą, więc przychody z jego sprzedaży należy rozliczyć na ogólnych zasadach, podobnie jak ze zbycia innych rzeczy – tak wynika z odpowiedzi Ministerstwa Finansów na pytanie „Rz".
– Obowiązek podatkowy nie powstanie więc wtedy, gdy sprzedamy kruszec po pół roku, licząc od końca miesiąca, w którym został nabyty – mówi doradca podatkowy Robert Jurkiewicz. – Jeśli pozbędziemy się go wcześniej, musimy obliczyć dochód (przychód ze sprzedaży minus koszt nabycia) i opodatkować według skali (czyli 18 lub 32 proc. daniny).
Ministerstwo Finansów przestrzega jednak, że jeśli zakup złota dokonywany jest w celach inwestycyjnych (ma przynieść określone korzyści ekonomiczne), przysporzenie będzie obciążone 19-proc. zryczałtowaną daniną (tzw. podatkiem Belki). Tak jak odsetki z klasycznej bankowej lokaty.
– O sposobie rozliczenia powinno decydować to, czy klient w czasie inwestycji jest faktycznie właścicielem przedmiotu ze złota i może nim swobodnie dysponować – tłumaczy Piotr Baraniak, doradca podatkowy w kancelarii Polfinans. – Jeśli nie, firma oferująca dany produkt powinna od jego zarobku potrącić i odprowadzić do urzędu skarbowego 19 proc. podatku.

21 grudnia 2011

NBP - Analiza rynku nieruchomości - Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce - III kwartał 2011

Dnia 17 grudnia ukazał się nowy raport NBP o rynku nieruchomości:

Informacja o cenach mieszkań i sytuacji na rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce - III kwartał 2011. Główne wnioski poniżej:

Synteza
Analiza sytuacji na rynku nieruchomości w Polsce w III kwartale 2011 r. prowadzi do następujących wniosków:
  • w analizowanym okresie na rynku mieszkaniowym występowała kontynuacja większości procesów obserwowanych od początku br., które można określić jako przesuwanie się rynku w kierunku nowego punktu równowagi, przy niższych cenach mieszkań i mniejszych kosztach produkcji, 
  • nadal obserwowano niewielkie nominalne spadki cen mieszkań (ofertowych i transakcyjnych na rynku pierwotnym i wtórnym) w największych miastach; ceny spadały nadal w wymiarze realnym za sprawą rosnących wynagrodzeń oraz inflacji, 
  • pozytywny wpływ na popyt na kredyty i mieszkania miały niewielkie spadki marży kredytowej; jednak mimo istotnie wyższych wypłat kredytów Rodzina na Swoim (RnS)kwartalny przyrost należności od osób prywatnych z tytułu kredytów mieszkaniowych był na poziomie niższym od zanotowanego w analogicznym okresie 2010 r., 
  • ważnym zjawiskiem dla bezpieczeństwa systemu finansowego był kontynuowany wzrost udziału nowych kredytów złotowych w nowo udzielanych kredytach mieszkaniowych, 
  • szacujemy niewielkie zwiększenie zyskowności kredytów mieszkaniowych (zwłaszcza złotowych) dla banków, przy równoczesnej luce finansowania i rosnących kosztach depozytów, co może ograniczać próbę zwiększenia akcji kredytowej w przyszłości, 
  • udział zysków w cenie mieszkania oraz szacowana przeciętna stopa zwrotu z inwestycji deweloperskiej mimo niewielkiego spadku nadal były wysokie; skutkowało to rozpoczynaniem nowych inwestycji, pomimo znacznej liczby gotowych mieszkań oczekujących na rynku na sprzedaż, co można wiązać z vacatio legis ustawy deweloperskiej, 
  • rzeczywiste wskaźniki finansowe firm deweloperskich (ROA, ROE) w omawianym okresie były gorsze od teoretycznych, jednak procesy restrukturyzacyjne zostały rozpoczęte i sytuacja ekonomiczna całego sektora nie budziła większych obaw, 
  • na rynku nieruchomości komercyjnych kontynuowane były procesy z początku 2011 r.; odnotowano wzrost wartości transakcji inwestycyjnych, natomiast stopy kapitalizacji z inwestycji w najlepszych lokalizacjach kontynuowały trend spadków.

Pełny raport ze stron NBP tutaj.

Liczba dnia - 489.19 mld euro

ECB w ramach operacji LTRO pożyczy na trzy lata 489,1 mld euro, 523 podmiotom.

Rynek spodziewał się kwoty 310 mld euro.


O LTRO pisałem 8 grudnia 2011 tutaj

gdzie napisałem:

Na bazie wiedzy o BRAKU właściwych i porządnych zabezpieczeń na rynku, oraz powolnym upadku Shadow Banking, można śmiało stwierdzić, iż dojdzie w najbliższym czasie do rozszerzenia zakresu przyjmowanych zabezpieczeń przez ECB, i to pewnie bez żadnych kar (penalties, czy haircut). Obniżki stóp są mało istotne w obecnych czasach. To co się liczy to właśnie operacje LTRO, QE ale również przyjmowanie zabezpieczeń i udzielanie pożyczek na np 2-3 lata. Tego własnie się spodziewam po ECB, by ratować upadający euroland. Prawdopodobnie zaczną akceptować bez żadnych problemów wszelkie papiery pod zastaw, w tym akcje spółek z kategorii śmieć i do tego na 2-3 lata bez kar i ucięcia wartości.

Risk On.

20 grudnia 2011

Rynki finansowe - wyprzedaż i patrzenie dookoła na innych. Potrzebna iskierka nadziei.

Jeśli spojrzeć na przepływy kapitałowe na rynkach finansowych to widać jedną wielką wyprzedaż. Dla przykładu japońskie fundusze inwestujące zagranicą (Toshins) dokonały największej likwidacji pozycji w listopadzie 2011 od upadku Lehman

Toshins record significant net selling Net selling of foreign securities via toshins in November was almost the same as in the period immediately following the collapse of Lehmans (Oct 2008).


Równie podobnie (dane najnowsze za 16 grudnia 2011) wygląda aktywność, a właściwie jej brak, inwestorów inwestujących w akcje zagranicą (przepływy pieniężne zwane cross border). Gdyby pominąc 2008 (Lehman) to mamy największe wstrzymanie się od inwestycji od 25 lat.

As we have highlighted in previous research, our longer-term global cross-border equity investment flow indicator suggests an elevated level of risk aversion by overseas equity investors. The indicator is at the most depressed level over the past 25 years, apart from the period around the Lehman Brother’s bankruptcy in 2008.



Jedynym obszarem gdzie nie szaleje wyprzedaż, ale i nie duże zakupy to inwestycje funduszy emerytalnych w rynki wschodzące (Global Emerging Markets (GEM)).



Na rynku widać wyraźnie ogromną awersję do ryzyka, szczególnie w kontekście pozycjonowania, patrz Rynki finansowe - FX positioning -13 Grudnia 2011. Teoretycznie wystarczy mała iskierka nadziei aby nastąpiło krycie pozycji i zwyżki na ryzykownych aktywach.

Wycena nowych walut w wyniku rozpadu strefy euro

Wielu analityków zastanawia się jaka hipotetyczna dewaluacja walutowa może nastąpić w przypadku rozpadu strefy euro, i powstania nowych walut/ waluty. Dla przykładu Grecka "drahma" powinna być o około 60% tańsza od obecnego euro.




Za Nomura

Wykres ten pokazuje też niedopasowanie obecnej wyceny euro na potrzeby poszczególnych europejskich gospodarek. Widać wyraźnie, iż euro nie jest obecnie ekonomicznie odpowiednie dla wszystkich.

19 grudnia 2011

Wykres dnia - szybsi od Japończyków

Jeśli spojrzeć na reakcję największych banków centralnych (które zaczęły powiększać swoje bilanse, szczególnie w konsekwencji działań QE) wobec dużego kryzysu, to można zaobserwować szybsze działanie decydentów. Widać wyraźnie, iż wszystkich przegonił FED.

Dla Japonii przyjęto rok 1997, a dla pozostałych 2008 jak punkt odniesienia.

18 grudnia 2011

Liczba dnia - 3,8% - spodziewany wysoki PKB w USA

Na bazie ostatnich odczytów z gospodarki analitycy z IB Nomura wstępnie szacują PKB USA za czwarty kwartał w okolicy 3,8% PKB:


Wygląda na to, że ameryka przyspiesza (Wykres dnia - spodziewany bardzo niski PKB w USA). Ostatnio liczba nowych wniosków o zasiłki dla bezrobotnych (Initial Jobless Claims) spadła do poziomu najniższego od 3,5 roku (klik). Ameryce pomaga spadek rentowności biznesów w Azji, a szczególnie w Chinach z powodu inflacji. To sugeruje powolny powrót biznesu do USA (Praca i przemysł wróci do USA).

Biorąc pod uwagę wstępne szacunki, taki odczyt powinien zaskoczyć rynek i włączyć RORO w tryb risk on, przynajmniej w Ameryce.

EDIT: Właśnie przeczytałem raport, który wskazuje na zawyżenie niektórych ostatnich odczytów z gospodarki amerykańskiej w szczególności Philly Fed and Empire State. Okazuje się bowiem, że poprzednia recesja miała ogromny wpływ na "statystykę", a zatem na tzw sezonowość (danych....). To oznacza, że dane niewyrównane sezonowo (tzw NSA), nie wykazują prezentowanego optymizmu, za Nomura:

Rynki finansowe - FX positioning -13 Grudnia 2011

Rekordowa krótka pozycja na EUR (na spadki wartości EUR, w stosunku do dolara), bardzo duża pozycja na zwyżki dolara.

Opis:

Wykresy






Przedstawione pozycjonowanie jest raczej typowe dla zakończenia trendu, lub przynajmniej korekty. Gdyby zaszło "odkręcanie pozycji" to preferowane powinny być "ryzykowne aktywa" - Risk ON.

Wykres dnia - European Bank Claims on EM as of June’11, US$bn

Jak w tytule wpisu. Tak, ta żółta kolumienka druga od prawej to PLN:


Dodam za Morgan Stanley:

We expect the pressures from the euro area to be directly felt in Poland, on both a financial and fundamental level, as well as of course via market sentiment.With the European bank claims on Poland amounting to US$279 billion (55% of GDP) as of 2Q11 – the second-highest nominal amount in EM (see chart above) – the risk of transmission of an in-recession and financially stressed euro area to Poland is apparent.

17 grudnia 2011

Od Leppera do Grecji. O rezerwach walutowych NBP i "pomocy" dla PIIGS.

Czy ktoś jeszcze pamięta pomysły śp. Andrzeja Leppera, by skorzystać z rezerw banku centralnego (NBP) i przeznaczyć je na inwestycje, np w autostrady?

Mały Flashback z Gazety Wyborczej i co wtedy mówiono.

2001-10-12,Witold Gadomski
Rezerwy NBP: Za dużo, za mało, w sam raz?
Skonsumowanie rezerw NBP lub choćby wydanie ich części miałoby fatalne skutki dla stabilności i wiarygodności gospodarki. To prosta droga do wywołania kryzysu finansowego i gospodarczego, którego konsekwencje odczulibyśmy wszyscy. Najbardziej zaś ludzie biedni - pisze Witold Gadomski

Narodowy Bank Polski ma rezerwy walut zagranicznych, których wartość wynosi 28,3 mld dol. Niektórzy politycy z ugrupowań populistycznych, a także wspierający ich doradcy ekonomiczni, mówią, że suma ta mogłaby być przeznaczona na finansowanie rozmaitych celów gospodarczych i społecznych. Andrzej Lepper twierdzi, że rezerwy zagraniczne, będące w posiadaniu NBP mogłyby być przeznaczone na sfinansowanie zasiłków dla bezrobotnych i zapewnienie wszystkim minimum socjalnego.. źródło archiwum / martwy link

A co pisano w Newsweeku w 2004?

Co nam szykuje Lepper, newsweek
Samoobrona najwyraźniej nie do końca ufa swoim szacunkom, gdyż proponuje dodatkowe źródła pokrycia wydatków - przez zabranie pieniędzy Narodowemu Bankowi Polskiemu. To ulubiony pomysł Andrzeja Leppera, który z własnego doświadczenia wie, że pieniądze są w bankach, trzeba się tylko do nich dobrać, a potem nie oddawać. Samoobrona proponuje zabranie 60 procent rezerwy rewaluacyjnej z NBP (jakieś 20 mld zł) i przeznaczenie tych pieniędzy na "finansowanie procesów rozwojowych", zabranie z kont banku centralnego 80 procent rezerwy dewizowej i ulokowanie jej w polskich bankach. Zapowiada również "przejęcia źle sprywatyzowanego majątku", czyli rewizję kontraktów prywatyzacyjnych, które zostaną uznane przez urzędników za nieuczciwe.
W ostatnich latach wiele mld złotówek (oficjalnie z zysku) przekazano do budżetu. Za 2010 było to np. 6,5 mld PLN (klik). Te zyski wyciągnięto siłą, kto jeszcze to pamięta z 2010 czy 2009?

2009-07-10, ostatnia aktualizacja 2009-07-10 10:32

- Szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak powiedział w piątek, że Narodowy Bank Polski może w tym roku nie przekazywać swoich nadwyżek finansowych na rezerwę ryzyka kursowego, tylko wykazać je jako zysk, który mógłby zasilić budżet państwa. Zaznaczył, że jeśli NBP mimo to zysku nie wykaże, rząd spróbuje ustawowo "przeksięgować" wypracowane przez NBP pieniądze tak, aby jednak trafiły do budżetu.
Premier Donald Tusk po czwartkowym spotkaniu z prezydentem Lechem Kaczyńskim powiedział, że rząd ma pakiet pomysłów, których realizacja pozwoli uniknąć podwyższania podatków w 2010 roku. Jednym z nich jest przekazanie 10 mld zł z prognozowanego zysku NBP za 2009 rok do budżetu. Później NBP podał w komunikacie, że w 2009 roku jego wynik finansowy wyniesie zero, więc w 2010 r. nie będzie mógł zasilić budżetu swoim zyskiem. Tymczasem resort finansów wyliczył, że nadwyżki finansowe NBP wyniosą "kilkanaście miliardów złotych".
31.03.2010
Większość w Radzie Polityki Pieniężnej zmieniła reguły księgowe, które podwajają zysk banku centralnego. - To łamanie prawa - oskarża RPP zarząd Narodowego Banku Polskiego.

Zainteresowanych tematyką zachęcam do zapoznania się z wpisem Adama Dudy: O co chodzi z tym zyskiem NBP ? gdzie stwierdził:

Spór jest właśnie o ten zysk na różnicach kursowych. Jako że nasz budżet potrzebuje kasy, to chcemy zmienić sposób liczenia zysku i mniej zapisać na rezerwę rewaluacyjną, żeby według prawa zysk końcowy był większy i móc więcej wypłacić. Tak o to mamy wydrukować złotówki nie tylko na pustym dolarze, ale również na różnicy kursowej

Po tym przydługim historycznym wstępie wróćmy do teraźniejszości. Otóż obecnie wiele poczytnych dzienników, autorytetów, ekonomistów nalega by przekazać część rezerw (oficjalnie zainwestować) do MFW celem przekazania oficjalnie podupadłej strefie euro. Pisałem już, że sama pomoc jest kontrowersyjna, gdyż udzielona przez bank centralny, co ma znamiona drukowania pieniędzy (klik). Przy okazji zwróć uwagę co pisano o Lepperze i rezerwach w NBP.

Dlaczego napisałem "oficjalnie zainwestować"? Otóż, by zacytować prof. Rybińskie:

MFW ma status preferowanego pożyczkodawcy, więc długi wobec MFW są spłaca przed innymi długami, co powoduje, że podatnicy w UE który już pożyczyli pieniądze krajom PIGS są narażeni na straty jeżeli do gry wkroczy MFW. Co ciekawe, EBC też ma taki status, więc jeżeli EBC ma obligacje danego kraju i MFW też, to kto pierwszy otrzyma zapłatę. Stawiam na kolejność: EBC, MFW, podatnicy, prywatni kredytodawcy.

Otóż okazuje się, że tak wcale do końca być nie musi. Wszyscy już zapewne zapomnieli o problemach Grecji. Tak być nie powinno. Uważam osobiście, że temat rozwiązania problemów Grecji należy nadal śledzić, a rozwiązanie jej problemów, w tym restrukturyzacja długów jest kluczowa dla dalszych losów strefy euro. Tak naprawdę dopiero teraz się okaże ile warte są gwarancje preferowanego pożyczkodawcy w postaci MFW czy ECB (SMP).

Jak pisałem w poprzednim wpisie (Wykres dnia - porażka "pomocy" dla Grecji, czyli o zaniku zasad demokracji) spartolono na amen "pomoc" dla Grecji (pytanie osobne - czy celowo czy nie). Grecja miała by się lepiej gdyby od razu dokonano restrukturyzacji długu na wiosnę 2010  (pierwszy przegląd trójki (SBA) miał miejsce we wrześniu 2010 przy czym o pomoc Grecja wystąpiła w kwietniu 2010, a ocena "wniosku o pomoc" zostałą przedstawiona w maju 2010). Uzasadnienie znajdziesz we wskazanym moim wpisie.

Zaczęło się w kwietniu 2010 niewinnie bo od 45 mld euro, ale już w maju kwota ta wyniosła 110 mld euro / 146 mld dolarów na trzy lata (80 mld euro od strefy euro, w tym 22 mld od Niemiec, a dodatkowe 30 mld od MFW), przy czym w maju ECB ogłosił, iż będzie przyjmował pod zastaw greckie papiery (klik). Minął rok i w pamiętnym lipcu 2011 Grecja dostała kolejne 109 mld euro pomocy / 155 mld dolarów (z czego udział banków i sektora prywatnego wyniósł 37 mld euro przy czym 137 mld euro w ciągu 30 lat). Innymi słowy do lipca 2011 przyznana oficjalnie "pomoc" osiągnęła zawrotną kwotę 219 mld euro / 301 mld dolarów, przy długu Grecji 299 mld euro na koniec 2009 i 329 mld euro na koniec 2010 wg ESA 95 (klik). Zanotuję że na koniec 2010 PKB Grecji wyniósł 227 mld euro (!). 26 października 2011 (klik), a właściwie w godzinach porannych 27 października zapadła decyzja o restrukturyzacji długu, uwaga, który jest jedynie w posiadaniu banków i ubezpieczycieli o 50%, co w ekwiwalencie gotówkowym oznacza 100 mld euro. Niektórzy obecnie prognozują, iż do końca 2020 roku Grecja będzie potrzebować dodatkowych 250 mld euro, co łącznie oznacza prawie 500 mld "pomocy" do końca 2020 roku (klik).

By proces restrukturyzacji (udział PSI tj Private Sector Involvement) przebiegał obecnie sprawniej, Grecy muszą zmienić prawo, tak by tylko "prywatni" dłużnicy w postaci banków i ubezpieczycieli (z pominięciem MFW, ECB) wzięli udział w restrukturyzacji oraz by zmusić wskazane banki do udziału w "dobrowolnej restrukturyzacji". Miałoby się to odbyć m.in. przez dodanie tzw CAC (collective action clause - wikipedia klik), który z kolei pozwala większości (supermajority) wierzycieli (obligatariuszy) na podjęcie decyzji w sprawie restrukturyzacji. Decyzja ta, co kluczowe, jest wiążąca dla pozostałych wierzycieli, w tym nawet tych którzy byli przeciwni restrukturyzacji. Ostatnio mówi się, że poziom 50% ustalony na szczycie nie jest już sufitem, a podłogą, a zatem mówi się o restrukturyzacji większej niż 50% (wspomina się o 70%). Własnie z tego powodu, grupa prywatnych wierzycieli zatrudniła grupę prawników by bronić się przed tymi zagrywkami i zmusić pozostałych (w tym MFW) do wzięcia udziału w restrukturyzacji (Greek Creditor Group Said Near Hiring Blackstone, Law Firms). Pikanterii dodaje fakt, że nad wszystkim krążą już sępy w postaci funduszy, które kupują dług mocno przeceniony w ramach restrukturyzacji (klik). 

Rok 2012 wydaje się kluczowy dla Grecji, a na pewno dla jej bankructwa, w tym "preferowanego pożyczkodawcy" jakim jest MFW, ale i ECB. Jeśli bowiem nastąpiło by bankructwo bez znaczenia na "preferowalność", co przewiduje np. Citibank, to automatycznie bankrutuje i ECB (klik). Bankructwo ECB wymusiło by jego dofinansowanie na bazie udziałów poszczególnych krajów ze strefy euro. Może jednak i tutaj Polska się dorzuci, skoro chcemy pożyczyć Włochom oraz Hiszpanom?

Zwracam na sam koniec uwagę, że mówimy tutaj tylko o Grecji. Już przebąkuje się o bankructwie Irlandii czy Portugalii. Nie śmiem myśleć o innych krajach PIIGS.

Video - Pan Bloom - ratowanie banków

W sprawie ratowania banków wypowiedź Pana Bloom na forum europarlamentu. Nie do końca w 100% zgadzam się z wypowiedzią (bo to nie był jedyny powód kryzysu), ale co do ogólnego przesłania = pełna zgoda.


Ukłony maxsio

16 grudnia 2011

Wykres dnia - porażka "pomocy" dla Grecji, czyli o zaniku zasad demokracji

Przedstawiony wykres to dla mnie jeden z najważniejszych wykresów tego roku. Ten wykres to zarazem małe preludium do ewentualnego szerokiego opracowania na temat najważniejszego wydarzenia polityczno-gospodarczego AD 2011 jakim jest obecna zawierucha w strefie euro (EMU) i samej Unii Europejskiej.

Otóż na bazie tego jednego wykresu można zobaczyć jak na dłoni porażkę całej "pomocy" dla Grecji. Celowo użyłem słowa pomoc w cudzysłowie, gdyż to tak naprawdę wcale nie była pomoc, gdyż w jej konsekwencji ograno państwa i całe społeczeństwa, którym udzielono "pomocy". Rzucono przy tym połowę strefy euro na kolana, a same Niemcy przejęły nad nią de facto kontrolę. Zagubiono również gdzieś po drodze zasady demokracji, wybierając kolejnych decydentów z pominięciem wyborców, a same kluczowe decyzje zapadały w zaciszu gabinetów.

Przedstawiony poniżej wykres pokazuje, jak zmieniały się projekcje co do poziomu długu do PKB w ramach kolejnych "przeglądów" finansów Grecji (na wykresie oznaczone SBA od Stand-By Agreement) dokonanych przez tzw trójkę (Europejski Bank Centralny,Komisja Europejska, Międzynarodowy Fundusz Walutowy):

źródło: FTAlphaville


Widać wyraźnie na wykresie, że wraz z każdym kolejnym przeglądem sytuacja była coraz gorsza, a nie lepsza. Co więcej za każdym razem projekcja długu do PKB okazywała się zdecydowanie powyżej 120%, które MFW uważa za kluczowy poziom. Poziom ten, osadzony w zasadach i regulaminach MFW, jest swoistą granicą pomiędzy niewypłacalnością, a wypłacalnością danego państwa. Poziom 120% długu do PKB wg MFW:

  • jest możliwy do obsłużenia w średnim terminie;
  • pozwala na honorowanie wszelkich zobowiązań; 
  • pozwala uniknąć restrukturyzacji, a przy tym pozwala w dłuższym horyzoncie czasowym na akceptowalny i zadowalający rozwój gospodarczy.

Jeśli ktoś wolałby angielską definicję poziomu 120%:
Sustainable debt is the level of debt which allows a debtor country to meet its current and future debt service obligations in full, without recourse to further debt relief or rescheduling, avoiding accumulation of arrears, while allowing an acceptable level of economic growth. (UNCTAD/UNDP, 1996).

Otóż okazuje się (tutaj odwołuję się do artykułu i raportu przygotowanego przez MFW, który jest absolutnie "must read"), iż Grecja miałaby się zdecydowanie lepiej gdyby wcale nie wystąpiła o pomoc, nie otrzymała dodatkowych pożyczek zwiększających de facto jej całkowity dług, a od razu mocno zrestrukturyzowała swój dług czyli wywróciła kieszenie i pokazała środkowy palec. Doskonale zdaje sobie sprawę, że wielu obserwatorów i analityków czuło to pod skórą, czy wskazywało na doskonałe poradzenie sobie z kryzysem przez Islandię w wyniku restrukturyzacji, lecz tutaj mamy konkretny namacalny dowód. Co więcej, przez samą pomoc sytuacja jeszcze bardziej się skomplikowała i zmusiła MFW do złamania zasad co do samej pomocy (pożyczka niezgodna wg zasady Exceptional Access Criteria. Polecam książkę International Monetary Fund Handbook: Its Functions, Policies, and Operations, cały PDF za darmo tutaj, gdzie opisano zasady działania IMF).

Otrzymujemy zatem jeden z kluczowych wniosków i dochodzimy zarazem do jednego z kluczowych cytatów dla tego kryzysu:
Pathological procrastination by the sovereign debtor in acknowledging the severity of its problem and commencing the necessary workout process can make the ultimate resolution of the crisis far more costly for all concerned—the sovereign debtor, its citizens and its creditors…
– Lee Buchheit, ‘Pathological Procrastination

Powyższy cytat w wolnym tłumaczeniu wskazuje, iż patologiczne odwlekanie problemów przez państwo tj nieprzyjmowanie do wiadomości skali problemu, a zatem opóźnianie działań zapobiegawczych, prowadzi w konsekwencji do pogorszenia sytuacji, a kolejne działania, podjęte z opóźnieniem będą o wiele bardziej bolesne w skutkach dla każdego, w tym obywateli, niż powinny być.

Jednym słowem - problem  rozwiązuj natychmiast, duś w zarodku wszelkie objawy, nie odwlekaj sprawy bo np. liczy się tu i teraz.

Nie rozpisując się, z braku czasu, powstaje zasadnicze pytanie - czy udzielić pomocy bogatym krajom zachodu - Włochom i Hiszpanii w ramach pożyczki dla MFW udzielonej przez banki centralne? Nie pominę przy tym faktu, że sama pomoc jest kontrowersyjna, gdyż udzielona przez bank centralny, co może mieć znamiona drukowania pieniędzy (klik).

Otóż kategorycznie mówię NIE, a właściwie NEIN bo obecnie mamy do czynienia z początkiem IV Rzeszy. Nie patrząc na matematykę i przedstawione fakty, Polska, poprzez Narodowy Bank Centralny, zamierza udzielić pożyczki MFW, która skierowana zostanie do państw "potrzebujących bratniej pomocy", w wysokości 6,27 mld euro (klik). Również u nas zapowiada się złamanie zdrowych zasad demokracji, gdyż pomimo zasad zapisanych w Konstytucji, Prezydent chciałby przeforsować podpisanie umowy międzynarodowej zwykłą większością w Sejmie (Prezydent za ratyfikacją paktu zwykłą większością?). Zaznaczę, że 89 art. Konstytucji przewiduje ratyfikację przez Polskę umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie na bazie uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie (jeżeli umowa dotyczy m.in. pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych, wolności, praw lub obowiązków obywatelskich, członkostwa w organizacji międzynarodowej i znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym).  Z kolei ustawa wyrażająca zgodę na ratyfikację takiej umowy międzynarodowej jest uchwalana przez Sejm większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat większością 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów. Sam tryb wyboru wyrażenia zgody (poprzez uchwałę) na ratyfikację podejmuje Sejm bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów.

Czy znowu damy się ograć, nic nie zyskując w zamian? Tak przecież jest teraz w co drugiej umowie o znaczeniu międzynarodowym (założenie optymistyczne!), a ostatnio dla przykładu otworzyliśmy granice unijne dla Rosjan i ruchu bezwizowego w ramach małego ruchu granicznego (klik) za darmo. 

Liczba dnia - 70% - Chiny

Czy ktoś pamięta jeszcze miasto duchów - Ordos - w północnych Chinach, gdzie nie było mieszkańców, a wszystko było wykupione przez "chińskich i zagranicznych" inwestorów?

Mały "powrót do przeszłości" z Al Jazeera:

Otóż jak donosi AEP z Telegraph ceny nieruchomości w tym mieście spadły, nie bagatela, 70% (!).

Polecam:
China's credit bubble has finally popped. The property market is swinging wildly from boom to bust, the cautionary exhibit of a BRIC's dream that is at last coming down to earth with a thud.
[..]
A fire-sale is under way in coastal cities, with Shanghai developers slashing prices 25pc in November – much to the fury of earlier buyers, who expect refunds. This is spreading. Property sales have fallen 70pc in the inland city of Changsa. Prices have reportedly dropped 70pc in the "ghost city" of Ordos in Inner Mongolia



O cenach nieruchomości w Chinach, przykładowo w Hong Kongu (finansowa stolica Chin), pisałem w marcu 2011: Wykres dnia - 1997 czyli bania u cygana do rana, a potem płacz?


Wskaźnik agencji nieruchomości Centaline pokazuje iż jesteśmy na poziomach z 1997:


15 grudnia 2011

Kucharz Roku - 550 mln - jest naprawdę źle


Kucharzowi Roku nie wystarczają już wykorzystywane metody oszukiwania w papierach, w tym FX swap na koniec roku. Przyznam szczerze, że wraz z każdym kolejnym pomysłem wyssania pieniędzy od obywateli, ukrycia długów dochodzę do wniosku, że "to był już ten ostatni". Jednak za każdym razem (ostatnio uśrednienie kursu euro, a poprzednio nieliczenie pieniędzy na kontach jako dług) jestem zaskakiwany. Tak jest i tym razem.

Otóż Ministerstwo Finansów zażądało od samorządów, by te kupiły papiery skarbowe (w tym wypadku krótkoterminowy dług w postaci bonów skarbowych). Wszystko dlatego,że zakup bonów obniża poziom długu państwa na koniec roku, a Minister stara się za wszelką cenę nie przekroczyć progu 55% PKB w ramach metodologii krajowej.

Za Gazetą Wyborczą, Warszawa:

Warszawa po cichu wydała pół miliarda. Na krajowe długi

Niezwykła żonglerka setkami milionów złotych: stołeczni radni zgodzili się, żeby ratusz kupił za ponad pół miliarda złotych bony skarbu państwa, żeby obniżyć poziom zadłużenia państwa na koniec roku.
- Nie rozumiem tej operacji? Dlaczego mamy wydawać 550 mln zł z miejskiego budżetu na bony skarbu państwa? - pytał Dariusz Figura, radny PiS. Skarbnik miasta Mirosław Czekaj odpowiedział, że o pomoc poprosił samorzady minister finansów. - Zakup bonów obniża poziom długu państwa na koniec roku. To ważne dla ministra. To transakcja krótkoterminowa, na początku roku te bony zostaną wykupione - zapewnił. Dodał, że już raz taką operację stołeczny samorząd przeprowadził w 2009 r. Radni większością głosów zaapropobowali zakup bonów.


Ukłony dla C644 (C64) za informację!

Wykres dnia - po interwencji, powrót do paniki

30 listopada amerykańska Rezerwa Federalna i pięć innych banków centralnych zdecydowało o obniżeniu stopy procentowej swapów dolarowych o 50 pkt bazowych. Chwilowo rynki zareagowały euforią. Minęło jednak 2 tygodnie i sprawa wróciła w to samo miejsce. Roczne koszty swapa eurusd (1 year basis eurusd swap), wróciły do poziomów sprzed interwencji: Sam swap można śledzić tutaj, a informacja o trwającej panice tutaj: Wykres dnia - puk puk, kto tam? Panika.

14 grudnia 2011

Cytat dnia - znikające CLO

CLO (Collateralized loan obligation, szczególny rodzaj CDO) w wyniku zachodzącego skurczu kredytowego (ang. credit crunch), oraz w wyniku braku poprawnego działania systemu monetarnego, w tym niedziałającej kreacji pieniądza (patrz koniecznie Balance sheet recession - Richard Koo, Nomura, w tym tag na tym blogu balance sheet, richard koo) zaczyna zanikać.
Dzisiaj ukazał się BARDZO ciekawy art w FT.com, jeden cytat:
“The disappearance of CLOs is a symbol of a wider problem,” says Mr Gleeson at Clifford Chance. “Credit is just not being created.”
zajawka:
Bundles of European buy-out loans, used to underpin many private equity deals prior to the financial crisis, are in danger of dying out, removing a vital cog in the region’s credit machinery.
Bankers warn that a winding down of European collateralised loan obligations (CLOs) is expected to stymie fresh deals and to hamstring the market’s ability to refinance an estimated €250bn of European leveraged loans due to mature by 2017.
“The European leveraged loan market was made up of the banks and CLOs. Both of those pillars are melting away,” says a senior leveraged finance banker. “There’s going to be a big fat tail of problems for a lot of people.”
At the leveraged loan market’s peak in 2007, CLOs bought two-thirds of the €166bn of leveraged loans issued that year, according to a report by Standard & Poor’s published this year.

Wykres dnia - złoto

Złoto (USD) zbliża się do bardzo istotnych wsparć. Notowania spadły już poniżej kluczowej SMA 144 (D), czy 1610(!). Nadzieją byków na utrzymanie trendu jest obrona 1550 (USD).
Za thetrader.se
Złoto w PLN, dzięki gigantycznemu osłabieniu złotówki do dolara, wygląda zdecydowanie lepiej:
Nastroje mocno niedźwiedzie na rynku. ~1530 i wg niektórych (20% od szczytów) mamy besse. Na to jednak jest jeszcze za wcześniej, poczekajmy na test 1550, jeśli będzie.
Gold, in the 11th year of its longest winning streak in at least nine decades, is poised to enter a bear market, according to Dennis Gartman, who correctly predicted the slump in commodities in 2008.
The metal, which traded at $1,666.30 an ounce at 2:43 p.m. in London, may decline to as low as $1,475, the economist wrote today in his Suffolk, Virginia-based Gartman Letter. He sold the last of his gold yesterday. Bullion has already dropped 13 percent from the record $1,921.15 reached Sept. 6 and $1,475 would extend that to more than 20 percent, the common definition of a bear market.
“Since the early autumn here in the Northern Hemisphere gold has failed to make a new high,” Gartman wrote. “Each high has been progressively lower than the previous high, and now we’ve confirmation that the new interim low is lower than the previous low. We have the beginnings of a real bear market, and the death of a bull.”
Jak dla mnie główne powody spadków:
1. Zachowanie rupii indyjskiej - popyt mocno spada (prawie 20%) - złoto zbyt drogie
2. Brak klasycznego druku pieniędzy (LSAP) w wykonaniu FED czy ECB
3. Skurcz kredytowy a la 2008 i likwidacja pozycji
4. Szczyt inflacji na rynkach gosp. wschodzących mamy za sobą - Chiny, Brazylia, Indie itp. Całkiem możliwe, że z tego punktu widzenia mieszkańcy BRICS "utemperują" swoje zakupy.
Inne?

Chiny - renminbi - CNH\CNY - problem

Z braku czasu wrzucam bardziej zajawkowo - wygląda na to, iż Chińczycy zaczynają mieć problem z odpływem pieniędzy, a zatem z OSŁABIENIEM ich waluty.
Wybrane arty do czytania, i zajawka z raportu Standard Chartered:
"This price action suggests that the market is not selling US dollars (USD) as it once did and that the People‟s Bank of China (PBoC) could be selling USD from its FX revenues"
Ciekawy wpis:
China saw its first recent decline in October in funds outstanding for foreign exchange, according to data released by the country’s central bank on Nov. 21. The funds dropped by 24.89 billion yuan (US$3.91 billion) from September: the country’s first decline since December 2007.
The latest weekly report from China International Capital Corporation Limited estimated that capital outflow from China had reached 180 billion yuan (US$28.29 billion) in October.
Investment had been keeping the capital flow into China in a positive direction, but the hopes investors have for the Chinese economy have cooled.
The three big credit rating agencies in the United States, Moody’s, Standard & Poor’s and Fitch Rating, maintained a pessimistic viewpoint regarding China’s economy in July and August, predicting that the bad debts of Chinese banks will reach 8 to 12 percent in 2012 and 2013, with an estimated 60 percent chance of a financial crisis occurring in 2013.
Tao Ma is an Economics Ph.D. at the People’s University of China. He estimates that about US$300 billion of “hot” money has flowed into China over the past 10 years. He explained that in the process of waiting for the yuan exchange rate to increase, this money was poured into the real estate market, stock market, underground private banks, and other speculative investments. However, as China’s economy cooled down, the money began to flow in the opposite direction.
Officials Transferring Money
A report entitled “Salary and family wealth of employees of Party organs and government institutions” was jointly released by the State Council, the Central Commission for Discipline Inspection, and the Chinese Academy of Social Sciences in April of 2010, stating that the wealth of 1.31 million officials (those who rank above the county administration level) and their families accounted for 80 percent of China’s wealth.
The Chinese language website Boxun, quoted the State Council report as saying that from 1996 to 2003, about 2.2 trillion yuan (US$345.78 billion) of outflow money from China was filtered into the offshore bank accounts of Chinese officials and their families.
Larry Lang is an economist and chair professor of Finance at the Chinese University in Hong Kong. In an article for Business Sohu he said that based on his own research, the outflow money from China had already reached more than three trillion yuan (US$471.51 billion) in 2003.
Shi Zangshan, a Washington D.C.-based China expert, told The Epoch Times that it’s nothing new that wealthy Chinese are moving abroad. In the past, Chinese officials and businessmen used to transfer their money to foreign countries, sending it back to China as foreign investment, in order to take profit from preferential policy.
“But nowadays, it’s possible that wealthy Chinese are not planning on going back to China at all. They are leaving China for real: they transfer their money abroad before they leave China.”
Shi compared China’s economic situation to what some economists refer to as the Latin American model: Latin America underwent rapid development in the 1950s and the 1960s, resulting in a huge disparity between the rich and the poor, serious corruption, and an absence of the rule of law.
Scores of wealthy individuals subsequently immigrated to North America, bringing their considerable capital assets with them, which ultimately resulted in shutting down the economies of Latin American countries from the 1970s to the 1990s.
He concluded, “China is obviously going down the same path.”
A New Epoch Weekly article cited Brazil as a corollary: From 1968 to 1974, the military government implemented a policy of high tax and “compulsory industrialization.” As a result, the country’s GDP increased 11.4 percent, which continued for six years, creating the “Brazil Miracle.”
However, the policy aggravated the gap between the rich and the poor and eventually led to retaliation by peasants and social turmoil. After foreign investment sources withdrew, the country was left with outdated, shabby factories and staggering numbers of unemployed.
Shi likened the economic development of a country to the starting of the engine of a car. Capital needs to go through an accumulation process, and continuous growth is dictated by the accumulation of both capital and talents. Once capital and talents leave the country, it will be thrown into a severe financial crisis: the engine will thus need to be restarted later.
He reasoned that if the current trend in China continues, it will have a huge impact on China’s economy. The dictatorial nature of the regime could lead it to chose the easy way out by opting for strict and direct control, but such an approach could lead to creating a greater issue for wealthy Chinese, resulting in accelerating the outflow of capital from China.
Za Epoch Times, ukłony Kecaj84
Raport Standard Chartered - klik

13 grudnia 2011

Liczba dnia - 11

Za Bankier.pl Kompromitacji RPP ciąg dalszy
Już jedenasty miesiąc z rzędu koszty życia rosną szybciej niż zezwala na to ustawa (2,5% +/- 1 pkt. proc.) i Rada Polityki Pieniężnej nic z tym nie robi. Dotychczasowe podwyżki stóp okazały się dalece niewystarczające – nie zapobiegły ani wzrostowi podaży pieniądza, ani osłabieniu złotego wobec euro i dolara. Gdyby nie regularnie taniejące (przynajmniej według GUS) buty i ubrania, to inflacja CPI sięgnęłaby 5%. W październiku najszybciej drożały paliwa, które były niemal o jedną piątą droższe niż przed rokiem. To bezpośredni efekt słabości złotego, która tylko po części może być tłumaczona kryzysem w strefie euro. Silny impuls inflacyjny rozlał się po całej gospodarce: szybko drożała nie tylko żywność (o 4,5% rdr) i energia (7,9%), ale rosły także koszty ochrony zdrowia (6,4%), edukacji (5%) oraz stawki w hotelach i restauracjach (4,3%). RPP nie może dalej chować głowy w piasek i liczyć, że inflacja spadnie sama – czy to na skutek ograniczenia akcji kredytowej bądź cudownego ozdrowienia złotego. Panie Prezesie Belka: działaj Waść, kosztów nam oszczędź.
Krótka notka Erste ShortNote_PL_CPI_2011_12_13

Przeżyjmy to jeszcze raz - odcinek 1 - Grząbka - JW Construction

Z cyklu przeżyjmy to jeszcze raz....
Polska cenami nowych mieszkań wkrótce dogoni Madryt (oryginalny link martwy w Gazecie Wyborczej)
2008-01-15
Ceny nieruchomości będą iść w górę nawet o 10-15 proc. rocznie - przewiduje w "Dzienniku Zachodnim" Paweł Grząbka z CEE Property Group. Oznacza to, że za 5 lat średnie ceny metra kwadratowego będą na poziomie 14-15 tys. zł, czyli takie jak np. w Madrycie.
Oryginał z Dziennika Zachodniego (wgrywam tutaj bo linki padają a takie perełki warto zachować!)
Ruszyła sprzedaż apartamentów w sławnym już drapaczu chmur Sky Tower, który we Wrocławiu buduje miliarder Leszek Czarnecki. Za luksus życia w prestiżowym, 55-piętrowym szklanym budynku trzeba zapłacić ponad 14,5 tys. zł za metr kwadratowy - poinformowała wczoraj należąca do Leszka Czarneckiego spółka LC Corp.
To kwota szokująca. Jednak - jak podkreślają analitycy - tyle już niedługo będziemy płacić nie tylko za luksus, ale nawet za metr kwadratowy przeciętnego nowego mieszkania w większym mieście Polski.
- Ceny nieruchomości będą iść w górę nawet o 10-15 proc. rocznie - przewiduje Paweł Grząbka z CEE Property Group. Oznacza to, że za 5 lat średnie ceny metra kwadratowego będą na poziomie 14-15 tys. zł.
Obecnie wiele wskazywałoby na to, że mieszkania już nie będą drożeć.
W drugiej połowie ubiegłego roku doszło do zatrzymania wzrostu cen. W niektórych miastach, na przykład w Krakowie czy Łodzi, miała miejsce nawet kilkuprocentowa przecena. To jednak, jak podkreślają eksperci, tylko chwilowy trend.
Jeśli nie nastąpi poważne zahamowanie wzrostu gospodarczego, znacząco nie powiększy się inflacja - ceny będą rosnąć.
A wtedy mieszkania w Warszawie i innych dużych miastach mogą być tak drogie jak w Madrycie. Obecnie metr kwadratowy lokum w centrum stolicy Hiszpanii kosztuje średnio około 13 tys. zł., czyli zaledwie 20 proc. więcej niż w Warszawie.
- Najszybciej hiszpańskim stawkom za metr kwadratowy dorównają ceny w polskich apartamentach i nowych mieszkaniach o wyższym standardzie - mówi Paweł Majtkowski z Expandera.
Jest kilka powodów dalszego wzrostu cen naszych nieruchomości. Przede wszystkim w Polsce ciągle panuje ogromny głód mieszkań. Brakuje ich około 2 mln. W 2005 r. na jedno gospodarstwo domowe przypadało 0,93 mieszkania. Na przykład w Czechach czy na Węgrzech ten wskaźnik był dużo wyższy i wynosił średnio 1,7.
Nawet w ubiegłym, rekordowym pod względem liczby nowych budów, oddano w Polsce do użytku zaledwie 117 tys. lokali. Jeśli deweloperzy będą budować w takim tempie, to potrzeby mieszkaniowe Polaków zostaną zaspokojone dopiero za 30 lat.
To właśnie deficyt na rynku nieruchomości był główną przyczyną szalonego wzrostu cen w ostatnich dwóch latach. Zwłaszcza w Warszawie. Stolica stała się w tym czasie jednym z najdroższych miast w Europie Centralnej: metr kwadratowy mieszkania w centrum kosztuje obecnie średnio 11 tys. zł, podczas gdy w centrum Berlina czy Pragi tylko 7-8 tys. zł.
- W najbliższych latach deficyt mieszkań będzie jeszcze większy, bo w dorosłość wejdą osoby z wyżu demograficznego z przełomu lat 70. i 80. Jak wynika z danych GUS, będzie to około 20 tys. osób. Rosnący popyt i niska podaż nakręci spiralę wzrostów cen - mówi Paweł Grząbka. - Tym bardziej że większa jest siła nabywcza Polaków.
A to oznacza, że za kilka lat 15 tys. zł za metr kwadratowy dla wielu Polaków nie będzie już stawką szokującą. Już dziś nie jest: na rozmowę w biurze sprzedaży LC Corp w sprawie zakupu apartamentu w Sky Tower umówiło się kilkaset osób. Kilka dni temu, zanim podano stawki za metr kwadratowy, większość mieszkań na ostatnich trzech piętrach wrocławskiego drapacza chmur było już zarezerwowanych.
Tak mówił doktor Paweł Grząbka.
Za ceeproperty.pl:
Paweł Grząbka pełni funkcję Prezesa Zarządu. Zajmuje się współpracą partnerską i odpowiada za rozwój nowych przedsięwzięć. Nadzoruje też prace departamentu Raportów i Analiz.
Jest doktorem nauk ekonomicznych, obronił doktorat w Szkole Głównej Handlowej w Warszawie. Posiada również tytuł MBA, studiował na INSEAD oraz Wharton School. Stopień magistra uzyskał na AE w Poznaniu na kierunku Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze i Polityczne. W międzyczasie otrzymał stypendium na Uniwersytecie w Tilburgu w Holandii w zakresie biznesu miedzynarodowego.
W czasie pracy w światowych firmach doradztwa strategicznego współpracował z międzynarodowymi firmami budowlanymi.
Doktor stał się tak sławny, że powstały nawet nagrody z jego tytułem tj Nagrody Grząbki. Można je utożsamiać z Malinami, czy Nagrodami Darwina.
Wróćmy jednak do lat 2007-2008.
05.06.2007
Na sesji w dniu 4 czerwca 2007 zadebiutowała na rynku podstawowym Giełdy spółka J.W.Construction Holding SA. Spółka J.W.Construction to 303 spółka notowana na GPW i 24 debiutant w roku 2007. Spółka zakwalifikowana została do sektora "Budownictwo".
[..]
Cena emisyjna akcji wynosiła 71 zł. Kurs otwarcia dla akcji wyniósł w dniu debiutu 92,80 zł, kurs otwarcia praw do akcji: 92,00 zł.
[..]
Stopa redukcji w Transzy Indywidualnej wyniosła 98,1% (Przyp.SiP - ludzie byli nieźle nagrzani na nieruchomości!!!). Przydział dokonany został w dniu 30.05.2007 r. Emitent pozyskał środki w wysokości 245 mln zł.
Wykres JW Construction dzisiaj (idziemy w kierunku dna z 2009), kurs akcji 4,77 (kurs otwarcia w dniu debiutu 92,80).

Wykres dnia - depozyty banków (komercyjnych) w USA

Wykres przedstawia depozyty w bankach komercyjnych w USA (źródło FED) z podziałem na banki krajowe i oddziały banków zagranicznych (np. europejskich).
Widać wyraźny odpływ gotówki od tych ostatnich do tych pierwszych.

12 grudnia 2011

Wykres dnia - ujemne rentowności niemieckich papierów skarbowych

Tyle płaczu w mediach i w blogosferze (ZH) chomikującej złoto/srebro na temat kiepsko sprzedających się niemieckich papierów skarbowych. Jak zwykle "pytania są tendencyjne". Zastanawiam się ile jeszcze miesięcy minie zanim ZH zauważy ujemne (!) rentowności na skarbówkach (Bubills):
[...]Negative repo rates imply that funding markets have to compensate counterparties if they want to lend them cash against bund collateral. Or from the perspective of the borrower, you have to paid an interest rate to be persuaded to borrow cash using your German bunds as collateral.[...]
P.S. Akurat z tego to nie ma co się cieszyć bo to oznacza brak dobrego zabezpieczenia na rynku i zanik płynności na europejskim rynku długu - mamy właśnie znowu skurcz kredytowy a la 2008/2009.

RORO - Mateusz wajchę przełóż

Wszystkie inne sformułowania na określenie nastrojów na rynku są passe, od pewnego już czasu fresz i trendi jest RORO - Risk on/Risk Off. To krótkie określenie mówi, czy gracze "mają apetyt na ryzykowne aktywa lub nie" (kupują mniej bezpieczne aktywa, zamiast teoretycznie bezpiecznych jak obligacje amerykańskie).
Każdy ze spekulantów doświadcza RORO. Wystarczy wziąć na tapetę pierwszy lepszy komentarz analityka, który podsumowuje dzień - rynki spadają bo inwestorzy unikają ryzyka, rynki rosną bo rośnie apetyt inwestorów na zwrot z akcji itp.
Jak na rynku panuje risk off, to najczęściej rosną ceny amerykańskich obligacji, dolara czy jena itd. Jak jest risk on, to rosną ceny akcji, walut EM itd. Jest tego sporo, a korelacji jeszcze więcej. Z pomocą przyszedł szwajcarski bank UBS. Stworzył dwa ETNy o tickerach OFF ONN :) (klik1, klik2).
Teraz będzie prościej - Mateusz wajchę przełóż - risk on - kup ONN, risk off, kup OFF:)
Mała zajawka (link wyżej) o modelu ETN:
"Fisher-Gartman Risk Index
Both funds are based on the Fisher-Gartman Risk Index which is a benchmark created by Mark Fisher and Dennis Gartman. The two individuals sought to develop a formula that defines the concepts—in asset terms—of the standard phrases ‘risk on day’ and ‘risk off day’ seeking to rise when the economic outlook is positive and slump when the forecast turns negative. The value-based target weightings for the long and short positions are 150% and 50%, respectively, and the Index is rebalanced quarterly to return the weightings to these target levels"
P.S. Takie podejście do rynków finansowych powoduje, iż jeszcze bardziej rośnie korelacja pomiędzy całkowicie innymi aktywami jak surowce, akcje, czy obligacje. Wiąże się to z ufinansowieniem rynków finansowych - klik1, klik2.

11 grudnia 2011

Skutek ZIRP - wszyscy jesteśmy spekulantami

W skutek zapanowania na głównych rynkach zerowych stóp procentowych (Zero Interest rate Policy), większość osób trzymająca na rynkach rozwiniętych (DM) gotówkę w banku na zwykłym rachunku, czy nawet na lokatach/terminowych depozytach, traci z powodu podwyższonej inflacji (zapytaj Brytyjczyków...). Standardowo tracą na tym starsze osoby, które do tej pory bazowały na przychodach w postaci odsetek, czym często opłacały zwykłe rachunki (posiadając uprzednio odłożoną większą kwotę w ramach oszczędzania na emeryturę).
Ciężko obecnie cokolwiek zarobić, czy zabezpieczyć przed inflacją z tego typu rachunków czy certyfikatów depozytowych/lokat jeśli przykładowo trzy letnie oprocentowanie w stanach pozwala uzyskać 1,78% (w chwili pisania - klik). Ludzie mają tendencję do kombinowania, a wiadomo, potrzeba matką wynalazku. Tak jest i tym razem - są potrzeby wyższych stóp zwrotu jest i produkt. Goldman Sachs zamierza wypuścić 4 produkty powiązane z certyfikatem depozytowym (a la lokata), których zwrot uzależniony jest od notowań indeksów giełdowych. Wszystko jest przy tym ubezpieczone w FDIC. Ot piękna strukturka, rynek bardzo perspektywistyczny, szybko rośnie.
Dec. 9 (Bloomberg) -- Goldman Sachs Group Inc. plans to issue four certificates of deposit linked to stocks as record low interest rates drive investor demand for the potentially higher-yielding CDs.
The structured CDs are the bank’s first and are set to price at the end of the month, said a person with knowledge of the offerings who declined to be identified because terms aren’t set. One four-year CD is linked to changes in the Dow Jones Industrial Average, with annual returns at a minimum of about 0.5 percent and a possible maximum of 24 percent, according to a preliminary sales document. That compares with the average yield of 1.15 percent for a three-year, fixed-rate deposit, Bankrate.com data show.
Demand for CDs tied to assets such as equities, commodities and exchange-traded funds has soared as the Federal Reserve has held its benchmark rate at zero to 0.25 percent since 2008. Bank revenue from the investments has more than tripled to $99 per million dollars in retail deposits in October from $30 in January, according to Kehrer-LIMRA Research compiled from approximately 30 lenders, including Wells Fargo & Co. and SunTrust Banks Inc.

Kącik filmowca - The Company Men

Film nie dotyczy jako tako, rynków finansowych, jednak uważam jest godny uwagi. Pokazuje nierówności w zarobkach pomiędzy profesjami, sztuczne podwyższanie wartości spółek, wpływ globalizacji, czy redukcji personelu w firmach na skutek kryzysu 2007-do dzisiaj (bo ten kryzys ciągle trwa, tylko w innej formie).
The Company men - oceny: imdb.com, rottentomatoes.com
Opis filmu za filmweb.pl:
Opowieść o człowieku, który traci pracę wskutek kryzysu. Bohater musi pożegnać się ze swoim majątkiem i luksusami. Przechodzi na bezrobocie, nie może znaleźć zajęcia, odbywa upokarzające rozmowy kwalifikacyjne, a do tego wraz z żoną musi wprowadzić się do swoich rodziców, bo nie stać go na spłatę kredytu na dom. Z pomocą przychodzi mu szwagier, prosty robotnik budowlany, który bierze go na pomocnika.
Opis filmu za FDB.pl
Fabuła filmu toczy się wokół jednego roku z życia trzech mężczyzn. Są czasy głębokiego kryzysu ekonomicznego, a oni usilnie starają się utrzymać swe posady w międzynarodowej korporacji. A po piętach wciąż depcze im pracownica działu kadr (Maria Bello), której głównym zadaniem jest zwolnienie sporej liczby pracowników w ramach restrukturyzacji. (Hsi_Nao)
Plakaty: