02 stycznia 2012

Kucharz Roku - "krótkoterminowe" drukowanie pieniędzy sposobem na problemy?

Po przeczytaniu dzisiejszego wywiadu przeprowadzonego z Kucharzem Roku, który opublikował Newsweek, bardzo szybko wróciłem do świata żywych. Polecam przeczytać cały wywiad znajdujący się pod tym linkiem by zapoznać się z niektórymi półprawdami czy kłamstewkami Ministra Finansów.

Z wywiadu dowiemy się, m.in. że:
  • Polska zabiega o zmiany w statusie europejskiego banku centralnego (ECB) by umożliwić drukowanie pieniędzy - jeżeli integralność strefy euro lub wypłacalność jednego z jej członków jest zagrożona na skutek zarażenia wirusem, a nie z powodu prawdziwej niewypłacalności, to wtedy bank powinien mieć prawo interweniować (i skupować obligacje). Przy okazji nasuwa się pytanie - kto stwierdzi, że dane obligacje zarażone są mitycznym wirusem i nie mamy do czynienia z prawdziwą niewypłacalnością? Politycy i bankierzy centralni (ci drudzy mocno naciskani)? To ja znam od razu odpowiedź - nigdy  nie będzie mowy o bankructwie - wszystko będzie winą spekulantów, banków i Bóg wie jeszcze kogo. 
  • Drukowanie pieniędzy, w Strefie Euro (EMU) ma być swoistym mostem, po którym dojdziemy na drugi brzeg. A drugi brzeg już istnieje – to sześciopak i nowy traktat. Musi on także być wzmocniony przez reformy strukturalne. Tutaj mamy do czynienia jedną z wielu półprawd lub po prostu kłamstwem bo nowy traktat nie ma miejsca z uwagi na sprzeciw Wielkiej Brytanii.
  • Narodowy Bank Polski (NBP) może kupować obligacje polskie na rynku wtórnym co dla mnie oznaczać będzie drukowanie pieniędzy, by zacytować fragment wywiadu:  
    Newsweek: Rozumiem, że gdyby oprocentowanie obligacji w Polsce wzrosło z 5-6 do 8 procent, tego samego oczekiwałby pan od NBP – zakupu obligacji rządowych?
    Jacek Rostowski: W Polsce nie ma zakazu zakupu obligacji skarbowych przez NBP na rynku wtórnym. Jeżeli do wzrostu rentowności obligacji dochodzi na skutek paniki albo zarażenia wirusem z zewnątrz, a nie na skutek złego zarządzania finansami publicznymi, to może być celowe, aby NBP krótkoterminowo interweniował. Celowo podkreśliłem słowo "krótkoterminowo"  oraz mityczny wirus i panikę. Wszystko to bowiem jest subiektywne, a jak działają najczęściej politycy to wiemy i wiadomo jakiej decyzji można się spodziewać - drukowania pieniędzy oczywiście z winy przebrzydłych spekulantów i wrogów ludu, tak najogólniej.

    Pozwolę sobie jeszcze wyjaśnić dlaczego taka decyzja NBP oznacza w moim odczuciu drukowanie pieniędzy. Proszę zwrócić uwagę na fakt, iż w zeszłym roku państwowy bank, który nie może zbankrutować, BGK (Bank Gospodarstwa Krajowego) uzyskał już możliwość interwencji na rynku obligacji polskich. BGK może przy tym również dokonać emisji listów zastawnych co przy pewnych warunkach może być również sklasyfikowane jako druk pustego pieniądza (polecam całą serię BGK na blogu gdzie znajdziesz wszelkie szczegóły - klik). Przypomnę przy tym, że we wrześniu ubiegłego roku BGK skupował już polskie papiery (klik). Skoro istnieje zatem sposób interwencji na rynku (patrz BGK) to po co drugi (NBP)? Odpowiedź jest dla mnie jedna - druk pieniędzy. Otóż tym się będzie różnić interwencja NBP od BGK (w obecnym jego wydaniu, bez uwzględniania listów zastawnych), że NBP dokona skupu obligacji za świeżo stworzone złotówki. Wszelkie argumenty dotyczące krótkiej długości trwania takiej interwencji  zbywam następująco - FED i inne duże banki centralne dokonują LSAP (zwane również QE) od kilku lat i jeszcze żaden bank (oprócz swego czasu BoJ, który w 2006 dokonał sprzedaży skupionych aktywów) jak dotąd nie dokonał sprzedaży zakupionych papierów skarbowych w ramach trwającego światowego kryzysu. Mamy zatem do czynienia z drukowaniem pieniędzy. Zwracam też uwagę na fakt, że decyzja od druku w wykonaniu NBP też jest subiektywna, a sam szef NBP Marek Belka jest politykiem (dwukrotnie wicepremier i minister finansów) więc wiadomo co będzie miało miejsce (atak słowny na spekulantów, że to ich wina ,że wyprzedaż jest NIEUZASADNIONA itp). NBP nie jest przy tym w moim odczuciu niezależny co widać po już decyzjach skompromitowanej RPP i bliskiej, negatywnej dla nas, współpracy pomiędzy NBP, a MF.

5 komentarzy:

  1. W związku z licznymi pytaniami dotyczącymi możliwości zakupu polskich obligacji skarbowych na rynku wtórnym przez polski bank centralny, Narodowy Bank Polski informuje o następujących uwarunkowaniach:

    „Ustawa budżetowa nie może przewidywać pokrywania deficytu budżetowego przez zaciąganie zobowiązania w centralnym banku państwa” – stanowi artykuł 220 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej. Konstytucja nie wyklucza jednak bezpośrednio skupowania przez bank centralny rządowych papierów dłużnych na rynku wtórnym. Zadania NBP są szczegółowo określone w artykule 3 ustawy o NBP, gdzie nie ma bezpośredniego umocowania do tego typu operacji.

    Pośrednio, możliwość zakupu obligacji na rynku wtórnym przez bank centralny, można byłoby wiązać z zapisem artykułu 3 ustęp 6a Ustawy o NBP – stanowiącego – że do zadań NBP należy „działanie na rzecz stabilności krajowego systemu finansowego”. Oznacza to, że zakup obligacji na rynku wtórnym przez NBP mógłby mieć miejsce jedynie w wyjątkowych sytuacjach głębokiego kryzysu, gdy stabilność krajowego systemu finansowego byłaby zagrożona.

    Obecne uwarunkowania makroekonomiczne i sytuacja finansowa Polski, czego potwierdzeniem są relatywnie niskie rentowności polskich obligacji skarbowych i umiarkowane ceny CDS, wskazują, że stabilność sektora finansowego nie jest zagrożona przez sytuację finansów publicznych. Dodatkowo, wyniki stress testów dla polskiego sektora bankowego opublikowane w grudniowym „Raporcie o stabilności systemu finansowego” pokazują, że nawet głęboka recesja połączona ze znacznym osłabieniem kursu walutowego nie wymaga istotnego zwiększenia funduszy własnych polskich banków.

    W opinii NBP jakiekolwiek publiczne spekulacje na temat ewentualnego spadku cen polskich obligacji i konieczności interwencji w tym zakresie przez bank centralny mogą prowadzić do niepożądanej percepcji tej informacji przez rynki finansowe. W negatywnym scenariuszu mogłyby to wywołać niepewność skutkującą wzrostem zmienności cen obligacji i kursu walutowego.

    Doświadczenia ostatniego okresu wykazały, że NBP trafnie ocenia sytuację w zakresie stabilności finansowej i właściwie dobiera narzędzia. Rada Polityki Pieniężnej w „Założeniach polityki pieniężnej na rok 2012” uwzględniła instrumenty, które mogą zostać użyte w przypadku gwałtownych, negatywnych zmian na rynkach finansowych. Koncentrują się one na zapewnieniu stosownej płynności tworząc ramy dla stabilności finansowej. Rada nie wymieniła wśród nich bezpośredniego skupu obligacji na rynku wtórnym.

    Na mocy ustawy podstawowym celem działalności NBP jest utrzymanie stabilnego poziomu cen i temu zadaniu musi być podporządkowana polityka pieniężna. Niezależny bank centralny wspiera politykę gospodarczą rządu, ale nie może go zastępować szczególnie w kwestiach związanych z zarządzaniem długiem publicznym. Rentowności polskich obligacji są funkcją oceny gospodarczej kraju przez rynki finansowe, w szczególności stanu finansów publicznych. Zgodnie z ustawowym obowiązkiem ocenę w tym zakresie NBP przedstawił w opinii do projektu ustawy budżetowej na rok 2012.
    http://nbp.pl/home.aspx?f=/aktualnosci/wiadomosci_2012/in02.html

    OdpowiedzUsuń
  2. z wrzesnia:
    http://korwin-mikke.pl/polska/zobacz/szef_nbp_popiera_drukowanie_pieniedzy/47159

    OdpowiedzUsuń
  3. Sam NBP umieszcza komunikat na swojej stronie i daje impuls do publicznych spekulacji, którą potępia w tym samym komunikacie... szkoda gadać... kompromitacja

    "W opinii NBP jakiekolwiek publiczne spekulacje na temat ewentualnego spadku cen polskich obligacji i konieczności interwencji w tym zakresie przez bank centralny mogą prowadzić do niepożądanej percepcji tej informacji przez rynki finansowe."

    OdpowiedzUsuń
  4. @PAbloQu

    Przyznam szczerze, że spodziewałem się komunikatu ze strony NBP i przyznam szczerze jestem zdziwiony że pojawił się tak późno.

    Musieli się wypowiedzieć bo inaczej pokazali by całkowicie, że rządzi wszystkim MF. Dodatkowo mieli pewnie dużo telefonów z mediów w tej sprawie.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP