27 stycznia 2012

Nie ma co panikować w sprawie globalnego ocieplenia

Polecam artykuł w WSJ, który został podpisany przez 16 prominentnych naukowców w sprawie globalnego ocieplenia.

There's no compelling scientific argument for drastic action to 'decarbonize' the world's economy.

zajawka:
Editor's Note: The following has been signed by the 16 scientists listed at the end of the article:
A candidate for public office in any contemporary democracy may have to consider what, if anything, to do about "global warming." Candidates should understand that the oft-repeated claim that nearly all scientists demand that something dramatic be done to stop global warming is not true. In fact, a large and growing number of distinguished scientists and engineers do not agree that drastic actions on global warming are needed.
In September, Nobel Prize-winning physicist Ivar Giaever, a supporter of President Obama in the last election, publicly resigned from the American Physical Society (APS) with a letter that begins: "I did not renew [my membership] because I cannot live with the [APS policy] statement: 'The evidence is incontrovertible: Global warming is occurring. If no mitigating actions are taken, significant disruptions in the Earth's physical and ecological systems, social systems, security and human health are likely to occur. We must reduce emissions of greenhouse gases beginning now.' In the APS it is OK to discuss whether the mass of the proton changes over time and how a multi-universe behaves, but the evidence of global warming is incontrovertible?"
In spite of a multidecade international campaign to enforce the message that increasing amounts of the "pollutant" carbon dioxide will destroy civilization, large numbers of scientists, many very prominent, share the opinions of Dr. Giaever. And the number of scientific "heretics" is growing with each passing year. The reason is a collection of stubborn scientific facts.
Perhaps the most inconvenient fact is the lack of global warming for well over 10 years now. This is known to the warming establishment, as one can see from the 2009 "Climategate" email of climate scientist Kevin Trenberth: "The fact is that we can't account for the lack of warming at the moment and it is a travesty that we can't." But the warming is only missing if one believes computer models where so-called feedbacks involving water vapor and clouds greatly amplify the small effect of CO2.

więcej na WSJ - klik

51 komentarzy:

  1. Ten niewygodny temat jest już od dawna na tapecie. Całe szeregi naukowców z niesamowitymi funduszami na ich badania dotyczące globalnego ocieplenia niestety bronią swojej ciepłej posadki jak tylko się da. Ale czy my byśmy nie bronili swojej przydatności w pracy gdyby posadka była taką, jakiej najprawdopodobniej nie będziemy już w stanie nigdy znaleźć? Pewnie, że byśmy bronili. Zwłaszcza, jeśli nie bylibyśmy sami i mieli mocne plecy.

    Odnośnie samego ocieplenia to ktoś zapomniał, że na przestrzeni wieków klimat się zmieniał bardzo na plus i bardzo na minus i to nie było nic dziwnego. Zmiany te zachodziły bez wkładu ludzkiego. Klimat taki już jest. Jeśli chodzi o CO2 to nasz wkład w produkcję CO2 jest znikomy i nawet jeśli produkcję CO2 podwoimy to i tak będzie kropla w morzu. A właściwie nie w morzu tylko w oceanach ponieważ to one produkują prawie całość CO2 w ramię z roślinami. Działalność ludzi to tylko znikomy procent (bodajże ok. 3%). Ale oczywiście jak ktoś chce się przyczepić do tych 3% to będzie twierdził, że te nasze 3% zaburza zrównoważone procesy występujące w naturze itd. itp. Temat rzeka…

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe kiedy wpadnie Panika2008 i nas z neoficką zajadłością pouczy, że za negowanie ..... grozi surowa kara :)

    OdpowiedzUsuń
  3. W Mongolii temperatury spadły do prawie -50 stopni C, północne Chiny -45, w Bułgarii spadło 1.5m śniegu 100 tys ludzi jest bez prądu, w Szwajcarii spadło w niektórych regionach prawie 3m śniegu, w Zurichu problemy z prądem, w południowej Rumunii pada taki śnieg, że ten obszar kraju jest praktycznie sparaliżowany, na południowym zachodzie USA albo powodzie, albo ogromne opady śniegu lub grad.

    Zastanawiam się, co to by się stało w Polsce, gdyby obszar opadów przeniósł się na północ i trafił na nasz kraj, a obszar chłodu ze wschodu przywędrował nad Polskę. Zresztą zdaje się iż chłód już mamy,-) tylko śniegu czekać. Bałwanów w tym kraju lepić już nie ma potrzeby.-)

    OdpowiedzUsuń
  4. WSJ jest gazetą amerykańską chyba, a oni nigdy nie popisali Kioto i pochodnych, więc zgodnie z tezą w WSJ Amerykanie chyba nie panikują ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. @Hans
    zmodyfikowana teora G. Oci-nia głosi, ze te opady i anomalia sa własnie przez GO, co jest zreszta zgodne z marksitowaka dialektologią ;-) więc jak cieplo to przez ciepło, a jak zimno to tez przez ciepło, które sie nierówno rozkłada.

    OdpowiedzUsuń
  6. @dp, działalność ludzi odpowiada za większość (ponad 90%) niesekwestrowanej emisji gazów cieplarnianych (emisji netto)

    @SinOfCane, zapisałem Cię w zeszyciku, jak będzie ekokomando robiło czystki to będą wiedzieli kto zacz :D

    @HansKlos, z temperaturami jest jak z ceną złota... chwilowe korekty, ale trend raczej wyraźny... swoją drogą, zapomniałeś już co było w grudniu, jak w Święta przy temp. ok. 6-7C można było bez kurtki na pasterkę biec?

    @all, negować globalne ocieplenie (tezę *klimatologów*) z powodu porzucenia wiary przez... *fizyka* ? W00t?

    Poza tym, jak byście kota ogonem nie obracali, faktem jest, że istnieje pewna różnica między 290ppm a 390ppm. Right?

    OdpowiedzUsuń
  7. @panika2008
    Poza tym, jak byście kota ogonem nie obracali, faktem jest, że istnieje pewna różnica między 290ppm a 390ppm. Right?

    Ja już Ci pisałem, że w mojej opinii poziom CO2 jest WYNIKIEM, a nie PRZYCZYNĄ zmiany globalnej temperatury. Na dodatek, co możesz sobie sprawdzić w badaniach słoi lodowych na Antraktydzie, wysoki poziom CO2 zwykle poprzedzał zmianę klimatu na ... chłodniejszy.-)

    Zapewne nie minie więcej niż 50 lat, i przekonany się kto miał racje.-) Obawiam się jednakże iż w najbliższych latach będziemy mieć nieco więcej innych zmartwień, aby zawracać sobie głowę takimi błahostkami.-)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hans, nie może być wyłącznie wynikiem, ponieważ wiadomo skądinąd, że to działalność człowieka powoduje emisję ponad możliwości sekwestracji ekosystemu. Nie może więc to być zjawisko całkowicie naturalne. Biorąc pod uwagę skalę emisji przez cywilizację, w chwili obecnej można już z raczej dużym prawdopodobieństwem, że przede wszystkim działalność człowieka spowodowała wzrost stężenia CO2 w atmosferze (co nie znaczy, że nie działają inne mechanizmy; można było dyskutować, co jest za co odpowiedzialne jakieś 100 lat temu, przy aktualnej skali emisji jest to raczej oczywiste).

    Co do "wysoki poziom CO2 zwykle poprzedzał zmianę klimatu" - no cóż, ale nie wydaje mi się, żeby we wcześniejszych epizodach wzrostu stężenia CO2 (które, taki mały szczegół, były rozłożone na dziesiątki tysięcy, a nie dziesiątki lat) miał jakikolwiek udział człowiek - czy się mylę? (może von Daniken ma rację, hehehe, i cała moja teoria bierze w łeb)

    OdpowiedzUsuń
  9. @dp
    To, co piszesz, nie bardzo trzyma się kupy.
    Otóż rośnie poziom CO2 w atmosferze (FAKT)
    Wiemy, ile mniej więcej produkuje CO2 przemysł.
    Wiemy, ile mniej więcej CO2 jest pochłaniane.
    Wiemy, że zakwaszenie oceanu rośnie (FAKT), co tłumaczy się tym, że oceany netto więcej wchłaniają niż emitują CO2
    Wiemy tez, że z rachunku wynika, że poziom Co2 powinien rosnąć bardziej, niż faktycznie rośnie, i że jakiś nieznany jeszcze czynnik pochłania część wyprodukowanego Co2.

    Teoria, że to Oceany emitują CO2, oznaczałaby, że ten "nieznany czynniki" musi wchłaniać znacznie więcej, niż to wynika z rachunku. Rozumiesz? Z rachunków wynika, że zakładając, że oceany więcej wchłaniają Co2 niż emitują, to i tak część Co2 gdzieś się gubi. Jeżeli więc oceany więcej by wchłaniały niż pochłaniały (co by powodowało kolejną zagadkę: dlaczego w takim razie oceany ulegają coraz większemu zakwaszeniu???), to znaczy, że jeszcze więcej CO2 gdzieś się gubi.

    Przypominam, że produkcja CO2 przez biosferę itd jest niemal idealnie zrównoważona -- emisja CO2 przez ludzkośc jest znacząca dlatego, bo na powrót wprowadza Co2 do atmosfery, które było uwięzione przez miliony lat. I zakłóca równowage. Innymi słowy: nieważne np ile CO2 ja wyemituję, bo to, co ja wyemitowałem (oddychając czy cokolwiek), wcześniej musiałem np. zjeść z roślin, które to CO2 z powietrza pobrały (bardzo upraszczając). Co innego, gdybym żarł węgiel.

    Tak samo z emisjami CO2 przez oceany -- co z tego, że emitują mnóstwo CO2, skoro więcej niż emitują, to pobierają.

    Co do artykuły, na dodatek on pisze nieprawdę. Nie ma "lack of global warming over the last ten years".

    http://anomaliaklimatyczna.com/2011/08/14/czy-globalne-ocieplenie-skonczylo-sie-w-1998-roku/

    Co do trenbertha:
    Trenberth told the Associated Press that the email referred to an article[63] he authored calling for improvement in measuring global warming to describe unusual data, such as rising sea surface temperatures.[64] The word travesty refers to what Trenberth sees as an inadequate observing system that, were it more adequate, would be able to track the warming he believes is there.

    -- chodzi, jak to wyjaśnia wikipedia, nie o brak globalnego ocieplenia, tylko o to, że Trenberth uważał, że powinne być także zauważalne zmiany temperatury wód powierzchniowych oceanów, a ówczas ich sie nie dało zauważyć.

    Zresztą, denialiści celują w wyławianiu pojedynczych zdań.

    Ale cóż, jak to na jednym blogu przeczytałem -- być dla lludzi o liberalnych poglądach GO nie mże być prawdziwe, bo za trudno byłoby wymyśleć liberalne rozwiązanie takiego globalnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
  10. @hansklos,
    niech Pan poczyta jakieś wprowadzenie do teorii GO napisane nie przez ekologa, nie przez przeciwnika, ale przez klimatologa.

    realclimate.org jest dośc dobre, a na polskim gruncie doskonaleszare też się nieźle sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  11. Unkown to szopen, tylko za diabla mi nie chce osstatnio dzialac moje blogowe konto...

    OdpowiedzUsuń
  12. Sorry ale jak dla mnie to ten wykres:

    http://anomaliaklimatyczna.com/wp-content/uploads/2011/08/HadCRUT3_global_temperature2.gif

    ...ewidentnie dowodzi, że ponad dekadę klimat się raczej ochładza niż ociepla. Aproksymacja nałożona na wykres zwyczajnie nie trzyma się kupy.

    Po drugie nikt jeszcze w żaden sposób nie udowodnił, że emisja CO2 wpływa na zmianę temperatury, nawet przeciwnie, większość faktów wskazuje na dokładnie odwrotną zależność.

    Politycy kłamią, naukowcy często też kłamią, wszystko dla kasy, ale jak nie da się przedstawić twardych danych na obronę bardzo prostej tezy przez ponad 20 lat to coś jest poważnie z tą tezą nie tak. Tym bardziej że w grę wchodzą organizacje polityczne i ogromne pieniądze, plus blokady wejścia w wiele dziedzin polegające na potrzebie stosowania się do przepisów o emisji.

    Wszystko wskazuje na to, że Globalne Ocieplenie to bzdura, która jest wielu organizacjom na rękę jeśli chodzi o kasę. Są ludzie co wierzą w Boga, są tacy co wierzą, że drukowanie kasy prowadzi do postępu, a są tacy co wierzą w globalne ocieplenie. Nie ma sprawy niech sobie wierzą, ale potrzeby duchowe wara od gospodarki i kasy podatników.

    OdpowiedzUsuń
  13. Krzysztof, może Ci tego nie powiedzieli w propagandzie, którą czytasz, ale globalne ocieplenie (nie ma potrzeby pisania z wielkiej litery) jest raczej niepodważalnym faktem, obiektywne pomiary temperatury są łatwo dostępne. Podobnie obiektywnym faktem jest wzrost stężenia CO2 z poniżej 300 ppm do prawie 400 ppm, wywołany w głównym stopniu przez człowieka. Ostatnim szańcem tej debaty jest, czy CO2 - i ogólnie gazy cieplarniane emitowane w nadmiarze przez człowieka - są na pewno głównym czynnikiem wywołującym globalne ocieplenie.

    Także odstaw to, co palisz, i popatrz na świat taki, jakim jest.

    No i jeszcze: nawet polityk może czasami mieć rację ("nawet zepsuty zegar dwa razy na dobę pokazuje dobrą godzinę").

    OdpowiedzUsuń
  14. @Krzysztof ochładza sie względem czego? Rekordowo ciepłego lata 1998. Przy tym, jak już było wspomniane na owym blogu:
    "jest bardziej konserwatywna niż amerykańska GISS, nie interpolując temperatur w obszarach, gdzie nie ma danych, przez co ___nie obejmuje na przykład większości bardzo szybko ocieplającej się Arktyki.___"

    A jak wiadomo każdemu, kto poświęcił poważnie chociaż 20 minut temu tematowi, Arktyka i Antarktyda ocieplają się więcej niż reszta świata.

    Proszę zerknąć tutaj:
    http://doskonaleszare.blox.pl/2012/01/Rok-2011.html
    szopen

    OdpowiedzUsuń
  15. @szopen, dobry fragment z podlinkowanego przez Ciebie wpisu: "Denialiści zdążyli już ogłosić, że klimatolodzy znowu manipulują danymi, mimo że przecież Met Office tak naprawdę spełniło ich postulaty sprzed dwóch lat i uzupełniło dane z Syberii i kanadyjskiej Arktyki. A ponieważ rejony te ocieplają się szybciej niż reszta świata, można było się spodziewać, że spowoduje to zmianę rankingu najcieplejszych lat..."

    OdpowiedzUsuń
  16. - Jeśli do porozumienia nie dojdzie dzisiaj (w piątek), to bez wątpienia w weekend - ocenił Rehn w Davos. Przebywający tam także niemiecki minister finansów Wolfgang Schaeuble uznał, że nie należy się spodziewać bankructwa Grecji.

    -Szef Deutsche Banku ogłosił w piątek w Davos, że prywatne banki są skłonne zaakceptować 70 proc. straty na greckich obligacjach, więc jest blisko porozumienia w tej sprawie z Atenami. Komisarz UE ds. walutowych Olli Rehn uznał, że są szanse na to w weekend

    http://www.ekonomia24.pl/artykul/705501,799021-Rehn--blisko-porozumienia-ws--oddluzenia-Grecji.html

    Wy tu gadu gadu, a tu kolejny sukces w strefie €.

    OdpowiedzUsuń
  17. @ Unnie.....?
    Piszesz bzdury za ekoniegolonami.
    Jeżeli oceany są coraz bardziej kwaśne to oznacza, że CO2 musi być wydzielany z wody morskiej, a nigdy wchłaniany. To po pierwsze.
    H2CO3 to słaby kwas,
    pKa1=6,35; pKa2= 10,33,
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Moc_kwas
    Wzrost kwasowości powoduje cofanie się dysocjacji CO2xH20 <=> H(+) + HCO#(-)
    Jednym zdaniem:
    Wzrost H(+) powoduje "zanikanie" jonu HCO3(-) zamieniając go w niezdysocjowany kwas węglowy CO2xH20.
    Po drugie: Wzrost temp. zmniejsza rozpuszczalność gazu w cieczy, także O2 (tlenu = śnięcie ryb!), czyli że wraz ze wzrostem temp. łatwiej wydzielają się gazy z wody, a więc także CO2.
    Pytam:
    Jak za wzrost kwasowości ma być odpowiedzialny CO2, skoro jest słabiej pochłaniany wraz ze wzrostem temperatury oceanu i jego kwasowości??
    Czy nie to napisałaś za (ha, ha!) "wybitnymi" ekoniegologami??
    Po trzecie:
    Myślenie nie boli!
    Oczywiście wsparte solidną + wiedzą, przynajmniej teoretyczną z fizyki i chemiczną na poziomie podstawowym (przynajmniej).
    P.S.
    Nawiedzeni spece od niekologii, czyli od majstersztyków w fizyce i chemii, co wykazałem, a ogólnie w naturze i naukach o niej, wysiłek marnują nad dopasowywaniem wybiórczych wyników do swych teorii i niedługo napiszą, że ciało (Archimedesa) zanurzone w wodzie (*) nie wypiera wody ważąc o tyleż mniej tylko ją wchłania i o tyleż waży więcej. Ba już to piszą! Jak widać. Czyli nie da się już zakrzyknąć: EUREKA! ...???
    Oraz określić objętości ciała?
    (*)
    Archimedes pewnego razu w czasie kąpieli w wannie poczuł jak w miarę zanurzania się w wodzie ciężar jego ciała się zmniejsza. Oszołomiony swoim odkryciem, wyskoczył z wanny i z okrzykiem - "Eureka! Moje ciało zanurzone w cieczy (lub gazie) utraciło (pozornie) na ciężarze tyle, ile waży ciecz (lub gaz) przez nie wyparty (przez to ciało).

    OdpowiedzUsuń
  18. @  GrubyMiś 
    „Wy tu gadu gadu, a tu kolejny sukces w strefie €.”

    Dobre! Sukces jest wówczas, gdy banki tracą nie 50% a 70% swych aktywów.
    Idę dalej tym tropem.....
    Wg ciebie - Sukces gdy umoczysz na giełdzie nie 50% a 70% swych aktywów ??
    Innymi słowy - Wy tu gadu gadu a premieł odważnie podpisał ACTA, czyli przypieczętował największy sukces negocjacyjny swojej prezydencji w Unii ….. (prowadził negocjacje? jak donosiły jeszcze niedawno różne gazety wybiórczo).
    Ha, ha! Całe pasmo sukcesów, długich, szerokich jak autostrady, których jak widać nie ma i nie będzie (tak jak tych sukcesów?).
    P.S.
    Premier jak mówi ….. to tylko mówi.
    Może i dobrze …. dla Polski, że tylko ogranicza się zawsze do mówienia (czy jak kto woli PR – piaru, czyli praktycznie nachalnej propagandy), a nigdy nie realizuje swych zapowiedzi. Ha, ha! 3 X 15% zamienił w 3 X 23% (jak na razie), przyjęcie ojro we wzrost długu w $, autostrady ze wschodu na zachód i pn. - pd. na nowe loty do domu, 2 elektrownie jądrowe do.... 2020r! na zamknięte stocznie i inne temu podobne cuda...

    OdpowiedzUsuń
  19. @LJ3

    Nie wstawiłem ";)" i już mnie za wariata uważasz...:)
    Po prostu mała ironia.
    A co do ACTA to przede wszystkim traktuje to jako porażkę rynku fonograficznego, który nie chce dostosować się do nowych realiów. Jest kilka spraw, które bardziej mnie w tym kraju przerażają.

    OdpowiedzUsuń
  20. LJ3, nie kompromituj się swoją pseudochemią, lepiej doczytaj: http://www.realclimate.org/index.php/archives/2005/07/the-acid-ocean-the-other-problem-with-cosub2sub-emission/

    OdpowiedzUsuń
  21. LJ3, apropos Archimedesa, trudna(?) zagadka dla Ciebie: dlaczego rozpuszczanie się gór lodowych swobodnie dryfujących w oceanach powoduje podnoszenie się poziomu wód.

    OdpowiedzUsuń
  22. Powiem tak. Temat ten można podsumować tylko jednym zdaniem: "Jeśli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze".

    W mojej opinii problem jest dość sztucznie napompowany, aby ktoś mógł zarobić na tym dość potężne pieniądze. Kiedy w Europie zaczynało się mówić kilka lat temu o ograniczeniu emisji i celach widziałem artykuł, że powstaje giełda do handlu CO2. Wówczas nie wiadomo było po co, a dziś już miewa się pewnie taka platforma dość nieźle. Jak jeszcze pod pompujemy temat to za chwilę będą ETFy, FUTy i inne instrumenty i zacznie się zabawa.

    Tak na prawdę to chodzi tutaj o wyciągnięcie kasy od konsumentów pod powłoczką troski o konsumentów. Na zdrową logikę co to zmienia czy zapłacę 10€ więcej i polecę samolotem na wakacje czy też ich nie zapłacę i tak polecę? Mam wrażenie, że środowisku to nie robi większej różnicy, bo i tak wyemituje i tak wyemituje do swojego bilansu ten gaz. Natomiast ktoś na pewno ucieszy się z tego, że zapłaciłem kasę za coś (nawet nie dostaję fizycznie, ani niematerialnej wartości z tego tytułu). Mnożąc to razy ilość pasażerów rocznie natomiast dla ostatecznego beneficjenta jest całkiem przyjemna kasa w chwili obecnej za nic nie robienie albo organizowanie czynności markujących.

    Zresztą prawda jest taka, że tylko UE tak się "troszczy" o emisję. Reszta świata w większości ma to w głębokim poważaniu. Chińczycy, USA wiedzą, że obciążyłoby to ich konsumenta i pogorszyło konkurencyjność przemysłu, więc nie będą dobijać albo ograniczać rozwój swojej gospodarki z tego tytułu. A w dzisiejszych nikt celowo nie chce (oprócz naszego kochanego kontynentu) utrudniać wyjścia z kryzysu. A rezultat jest taki, że firmy uciekną na wschód, np. do Rosji, która dołącza do WTO, gdzie nikt nie przejmuje się tematem i tam zaczną płacić podatki oraz tworzyć miejsca pracy. Natomiast my jak te baranki będziemy klepać biedę i nawet nie da się protestować w necie, bo za chwilę ACTA będzie rządzić.

    Najśmieszniejsze w całym temacie jest fakt, że Ci którzy najwięcej krzyczą o emisji CO2 sami bardzo dużą ilość emitują (przypadek Ala Gore i emisji jego prywatnego odrzutowca - pewnie na jednej trasie nie emituje więcej niż mój samochód ]:->).

    Szczerze mówiąc nie mam nic przeciwko dbaniu o środowisko, a wręcz jestem za. Jednak wszystko z zdrowym rozsądkiem. Wiadomo takie kwestie, jak nie spalanie śmieci w własnym piecu, a właśnie recykling ich, ograniczenie zużycia wody itp. są bardzo istotne, ale w przypadku CO2 to chodzi tylko i wyłącznie o kasę. Przede wszystkim nie dajmy się zwariować w żadną stronę i wówczas świat będzie miał się z nami całkiem nieźle.

    P.S. Adres dla eko-komanda mogę podać, tylko od razu zastrzegam, że bez walki się nie poddam ;).

    OdpowiedzUsuń
  23. @maxsio, ciekawostka FYI:

    http://micpohling.wordpress.com/2007/05/08/math-how-much-co2-released-by-aeroplane/

    porównaj np. z:

    http://www.nextgreencar.com/view-car/14142/toyota-corolla-diesel-manual-5-speed

    Tak więc jeżdżenie jednoosobowo nawet kompaktem z małym silnikiem powoduje więcej emisji CO2 do atmosfery, niż latanie maszyną klasy 737. Natomiast private jet emituje o dziwo tylko ok. 2x tyle CO2 per osoba, co Corolla z 1 pasażerem...

    OdpowiedzUsuń
  24. Jeszcze jedna ciekawostka, pierwszy na liście autorów "manifestu", Claude Allègre, jak podaje wikipedia: "In 1996, Allègre opposed the removal of carcinogenic asbestos from the Jussieu university campus in Paris, describing it as harmless and dismissing concerns about it as a form of "psychosis created by leftists" ".

    No jak chcecie, żeby tacy ludzie formowali Wasze poglądy... Wasza sprawa... ale ja bym z takimi permadebilami jak ten Claude nie trzymał.

    OdpowiedzUsuń
  25. Drugi w kolejności z listy autorów, J. Scott Armstrong, jest specjalistą od przewidywania trendów rynkowych i marketingu... trzeci, Jan Breslow, to członek Rockefeller University, specjalista od genetyki i metabolizmu... itd itd. Ja też mogę coś napisać do WSJ, podpiszę się jako specjalista od programowania z Polski, ciekawe ilu ludzi na tej podstawie uformuje swoją opinię n/t klimatu :D

    OdpowiedzUsuń
  26. @panika2008

    Różnica jednak polega na tym, że odrzutowcem robimy powiedzmy rzeczone 1kkm w kilka godzin i kilka razy miesięcznie. Większość osób normalnie samochodem robi jednak do 3-4kkm miesięcznie, więc po 2 lotach po 1kkm każdy już bilans nie wychodzi tak korzystnie (w przeliczeniu na osobę).

    Natomiast to co podałeś odnośnie samolotów pasażerskich (przypuszczałem, że jest to dość korzystny wynik) pokazuje tylko dobitnie, że wprowadzanie dodatkowych opłat za emisję CO2 od lotów jest całkowitym nonsensem i ma na celu ograbienie społeczeństwa.

    OdpowiedzUsuń
  27. Góry lodowe rozpuszczając się nie podnoszą poziomu oceanów. Poziom intelektualny argumentów niektórych dyskutantów jest poniżej Rowu Mariańskiego.

    OdpowiedzUsuń
  28. Dla wyjaśnienia:
    autorem tekstu jest Allegre, najbardziej znany francuski denialistą:
    http://en.wikipedia.org/wiki/List_of_scientists_opposing_the_mainstream_scientific_assessment_of_global_warming
    Stanowisko w sprawie globalnego ocieplenia American Physical Society, zrzeszającego dziesiątki noblistów którzy sie z nim zgadzaja jest tu:
    http://www.aps.org/policy/statements/07_1.cfm
    Polecam jescze artykul z Physics Today, pokazujący jak opinia publiczna reaguje na teorie fizyczne zmieniajace nasze postrzeganie świata na przykładach teorii heliocentrycznej, teorii względności i teorii globalnego ocieplenia:
    http://www.physicstoday.org/resource/1/phtoad/v64/i10/p39_s1?bypassSSO=1

    OdpowiedzUsuń
  29. @Jan Werbiński, mały hint: jaka jest zawartość chlorku sodu w normalnie krystalizującym lodzie? Ooooo! Czyżby świat jednak nie był tak prosty, jak w książce do fizyki z gimnazjum?

    @ryzyk-fizyk, chyba nie bardzo rozumiem. W linkowanym tekście APS jest wyraźnie napisane: "it is increasingly difficult to rule out that non-negligible increases in global temperature are a consequence of rising anthropogenic CO2. Thus given the significant risks associated with global climate change, prudent steps should be taken to reduce greenhouse gas emissions now while continuing to improve the observational data and the model predictions.". Chyba jednak szanowny pan bystry, zaprzeczacz szkodliwości azbestu, w innym tonie się wypowiadał?

    OdpowiedzUsuń
  30. Rozpuść sól w wodzie. Otrzymany roztwór zamroź w zamrażarce. Przygotuj naczynie z wodą. Włóż zamrożoną bryłę roztworu soli do wody i zaznacz jej poziom. Po roztopieniu porównaj poziomy i wynik eksperymentu opisz. Podobne eksperymenty przeprowadź roztapiając lód z wody bez soli w jej roztworze oraz w czystej wodzie.

    Drugi eksperyment jaki możesz przeprowadzić, to zmierzenie objętości wody zimnej np 10 stopni i tej samej wody po podgrzaniu np do 90 stopni.

    OdpowiedzUsuń
  31. @Jan Werbiński, twierdzisz że góry lodowe, po uformowaniu się, w jakiś magiczny sposób przenoszą się ze słonej wody morskiej w jakieś dziwne miejsce ze słodką (destylowaną?) wodą? Bo nie nadążam.

    OdpowiedzUsuń
  32. Niezależnie od zawartości soli i innych pierwiastków w górze lodowej lub wodzie morskiej po jej roztopieniu poziom wody NIE ZMIENI SIĘ.
    Nie wierz mi na słowo. Zrób doświadczenie. Opisałem jak to zrobić.

    Jak widzę takie "argumenty" na rzecz globalnego ocieplenia, to trudno nie mieć podejrzeń co do kompetencji i uczciwości jego zwolenników.

    OdpowiedzUsuń
  33. Panie Janie, nie mam czasu na takie pierdoły. Mądrzejsi ode mnie (i pewnie nie tylko ode mnie) już to przeliczyli i zweryfikowali eksperymentalnie:

    http://www.newscientist.com/article/dn18841-melting-icebergs-boost-sealevel-rise.html

    "The team calculate that the melting of floating ice accounts for a small amount of the 0.3 millimetres per year unaccounted for in the Intergovernmental Panel on Climate Change's best model of sea-level rise, currently measured at about 3.1 millimetres per year."

    Mam nadzieję że nie zacznie mi Pan udowadniać, że również oni są w błędzie.

    Tutaj ktoś inny na poważnie przeprowadził dokładnie taki eksperyment, jak Pan zdaje się proponuje - i, o dziwo! ;) poziom wody się podnosi po stopieniu lodu... quelle surprise...

    OdpowiedzUsuń
  34. zapomniałem linka do ostatniego akapitu mojego komentarza: http://tpt.aapt.org/resource/1/phteah/v48/i5/p328_s1?isAuthorized=no

    OdpowiedzUsuń
  35. Na stronie z ostatniego Twojego linku jest tylko twierdzenie, ale nie widzę dowodu.

    Wcześniej sugerowałem zmierzenie objętości wody przy różnych temperaturach. Tutaj różnice objętości są znaczne i w tym kontekście można pominąć zależność gęstości od zasolenia.

    Szukam wiarygodnych informacji na temat globalnego ocieplenia. Na razie bez skutku. Za to sporo jest bełkotu np że topnienie gór lodowych podwyższa poziom oceanów. Bzdura.

    OdpowiedzUsuń
  36. Wcześniejszy link z Newscientist sugeruje że przybywa "0.049 millimetres per year". Czyli milimetr na 20 lat. Przy założeniu że nowo rozpuszczona woda nie wymiesza się z zasoloną i nie otrzyma nowej soli wypłukanej rzekami z lądów. ROTFL
    Zresztą pod tym artykułem już napisali, że to bełkot.

    Na końcu: "David Holland... "Global sea-level change from floating ice is small, but perhaps in a regional sense detectable,"". Czyli ten przyrost BYĆ MOŻE JEST WYKRYWALNY. Nawet będący szarlatanami bioenergoterapeuci mogą się pochwalić lepszą statystyką.

    OdpowiedzUsuń
  37. Więc jednak świat nie jest tak prosty, jak w książkach z gimnazjum...

    OdpowiedzUsuń
  38. Wiesz, że Ziemia cały czas się powiększa akumulując pył kosmiczny i materię, która do nas wpada z kosmosu, ze Słońca?

    Ten przyrost jest równie teoretyczny i praktycznie niemierzalny, jak 0.049 mm/rok.

    Teraz dodaj do tego ruchy geologiczne skorup i wewnątrz jądra. Zmiany wywoływane oddziaływaniem mas Księżyca i planet.

    Himalaje rosną 20mm/ rok czyli 40 razy szybciej od Twojego nieudowodnionego wzrostu poziomu mórz.

    To dopiero początek czynników mających wpływ na rzekome globalne ocieplenie.

    OdpowiedzUsuń
  39. Nie "nieudowodnionego", tylko "nieznacznego". Nie dziwię się, że nie widzi Pan między tymi określeniami różnicy. Klimatolodzy widzą. Może dlatego bardziej jednak im ufam, niż tego typu nawiedzonym opiniom, co Pańskie.

    OdpowiedzUsuń
  40. Nieznaczne i nieudowodnione jednocześnie, a nie rozłącznie.

    Nieznaczne, bo 0,049mm/rok.

    Oraz nieudowodnione, bo w zamieszczonych linkach nie było dowodów na to, że góry lodowe faktycznie podwyższają poziom mórz. Chyba że ktoś jako dowód uznaje objawienie, dogmat, artykuł popularnonaukowy bez opisu metody badawczej, czy niesprawdzoną teorię.

    OdpowiedzUsuń
  41. Jeden obraz wart tysiąc słów
    http://tiny.pl/hj53t

    OdpowiedzUsuń
  42. http://doskonaleszare.blox.pl/2012/01/Nie-ma-powodow-do-alarmu-mowia-naukowcy.html

    Przeczytać. Nie twierdzę, że panowie sie zgodzicie. Ale powinniście przeczytać, żeby wiedzieć, jakie argumenty wysnuwają wasi przeciwnicy.

    szopeno

    OdpowiedzUsuń
  43. W podanych linkach są informacje broniące teorii globalnego ocieplenia, a nie teorii zaprzeczającej prawu Archimedesa.
    Mam nadzieję, że globalne ocieplenie jest faktem i wolałbym żeby postępowało szybciej, bo oznacza zwiększenie średnich temperatur w Polsce, co jest mi bardzo na rękę.

    OdpowiedzUsuń
  44. Wieść gminna niesie, że CO2 nie tylko nie powoduje pustynnienia, ale sprzyja zazielenieniu pustyń.
    http://www.co2science.org/articles/V6/N21/EDIT.php

    http://news.heartland.org/newspaper-article/2009/10/01/sahara-desert-greening-thanks-global-warming

    OdpowiedzUsuń
  45. @Jan Werbiński:

    Lód który pływa w oceanach niczego nie zmieni, ale ten który jest na lądzie jest już niebezpieczny.

    OdpowiedzUsuń
  46. kujawianin, (nie)miło mi oznajmić, że Ty również się mylisz w sprawie braku wpływu topienia się dryfujących gór lodowych na poziom oceanów,

    OdpowiedzUsuń
  47. @Jan, co do Pańskiego życzenia dalszego ocieplania się - czy uważa Pan, że ciepełko i mniejsze rachunki za ogrzewanie to jedyny efekt globalnego ocieplenia? W jakiej książce mądrych głów Pan to przeczytał? Czy autorem tej książki był może jakiś miłośnik azbestu?

    OdpowiedzUsuń
  48. @cedric, niewątpliwie JAKIEMUŚ punktowi na Ziemi globalne ocieplenie na pewno sprzyja... czy jednak koniecznie musimy na siłę doprowadzać do rozwoju nielicznych, marginalnych (w sensie ekologicznym) miejsc, kosztem pogarszania warunków na rozległych obszarach normalnych, zamieszkałych przez ludzi?

    OdpowiedzUsuń
  49. Lód spływający z lodowców na lądzie owszem prawdopodobnie podwyższa poziom oceanów.
    Czy globalne ocieplenie jest dla mnie problemem? Zdecydowanie nie, to zaleta.
    Czy globalne ocieplenie jest faktem? Prawdopodobnie tak, ale było już wiele ociepleń.
    Czy globalne ocieplenie jest dla mnie dobre czy złe? Jest dobre, bo będę mniej płacił za ogrzewanie i zasadzę palmy.
    Czy jest dobre dla Europejczyków? Tak, bo (jeśli liczyć je od 5000 lat, kiedy zaczęto uprawy rolne) zabezpieczyło nas przed kolejnym zlodowaceniem.
    Czy jest dobre dla innych? Ich sprawa. Mogą się dostosować, albo nie. Czasu jest dużo. Można się przeprowadzić, założyć klimę, nie rozmnażać się.
    Czy protokół z Kioto ma sens? Nie, bo nic nie dał. Chiny i Indie kilkukrotnie zwiększyły emisję.
    Czy opłaty za emisję mają sens? Tak, mają ogromny sens dla tych co je pobierają. Każdy chciałby mieć tyle forsy za nic. Opłaty jednak w żaden sposób nie zmniejszyły emisji CO2. To zwykłe złodziejstwo.
    Panika2008, Tobie ocieplenie przeszkadza? Ideologicznie, czy jest Ci za gorąco? Jeśli to drugie, to zdejmij sweter. Jeśli to pierwsze, to pamiętaj że istnieją też inne idee, za które można walczyć. Możesz znaleźć taką, która prawdopodobnie odniesie skutek. Tutaj sukcesu nie osiągniesz.

    OdpowiedzUsuń
  50. http://doskonaleszare.blox.pl/2012/01/Nie-ma-powodow-do-alarmu-mowia-naukowcy.html debunkowanioe w godzinach wolnych.

    OdpowiedzUsuń
  51. Jan Werbiński, a Ty ciągle uważasz że globalne ocieplenie to tylko kwestia zdjęcia lub niezdjęcia swetra... no cóż, przy takim poziomie świadomości nie dziwię się, że Ci to nie przeszkadza. Jeśli byłoby prawdą, że skutki są tak ograniczone, to mi by to chyba też nie przeszkadzało.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP