31 maja 2012

Nieruchomości - Raport AMRON - SARFiN: Niższe ceny mieszkań, mniej kredytów

Zaległa wiadomość, ale chcę ją tutaj odnotować. Pojawił się najnowszy kwartalny raport AMRON-SARFIN. Do pobrania oficjalnie stąd klik.

Od siebie dodam, że dane za pierwszy kwartał 2012 nadal nie pokazują obecnych zmian na rynku kredytów. Dopiero drugi, a już na 100% trzeci kwartał będzie dobrym wskaźnikiem co do wpływu rekomendacji KNF, zmian w RnS i innych na rynek. Kredyty odnotowane w pierwszym kwartale 2012 były najczęściej załatwiane w czwartym kwartale 2011. Krótko dla sprzedających - będzie gorzej, dla kupujących - będzie lepiej czytaj niższe ceny. Trend jest OKREŚLONY i stały - SPADEK.

Zapraszam do komentarzy - może ktoś z Was wyłapie jakieś ciekawe zależności/tabelki.

Poniżej fragment z raportu i parę linków do komentarzy.

Wyniki akcji kredytowej uzyskane w I kwartale 2012 roku, zarówno w przypadku liczby kredytów – 47 723 sztuk, jak i ich wartości – 10,2 miliarda złotych, okazały się niższe o odpowiednio 5,96% i 5,46% od wyników z IV kwartału 2011. Dane te są również znacznie niższe niż w analogicznym okresie 2011 roku. W efekcie zmian relacji kursowych złotego do euro oraz franka szwajcarskiego, które miały miejsce w I kwartale 2012 r. po raz pierwszy w analizowanym okresie obniżyła się łączna wartość portfela kredytów hipotecznych w sektorze bankowym, osiągając poziom 308 mld złotych.
 [..]
kontynuowany jest spadek średnich cen transakcyjnych mieszkań. Do obniżki cen mieszkań przyczynił się z jednej strony wzrost podaży nowych mieszkań, w tym zwiększona oferta mieszkań z nowo rozpoczynanych przez deweloperów inwestycji, z którą deweloperzy pojawili się na rynku przed wejściem w życie ustawy wprowadzającej obowiązek prowadzenia rachunków powierniczych. Z drugiej strony czynnikiem sprzyjającym spadkom cen było osłabienie akcji kredytowej, przekładające się na zmniejszenie efektywnego popytu na mieszkania.
Wycofanie się banków z oferty kredytów walutowych, wejście w życie Rekomendacji S oraz wygaszanie programu „Rodzina na Swoim” znalazły odzwierciedlenie w liczbach obrazujących stan rynku kredytów hipotecznych i rynku transakcji mieszkaniowych w I kwartale 2012 roku.
===

Niższe ceny mieszkań, mniej kredytów

Raport AMRON i ZBP: spadła wartość nowych kredytów mieszkaniowych

Coraz mniej kredytów hipotecznych

Ceny mieszkań spadają, najbardziej w Gdańsku i Łodzi

5 komentarzy:

  1. Raport AMRON-SARFIN pokazuje wszystko to co już wiemy. Presja na korektę cen jest coraz większa, ale z naturalnych przyczyn idzie to opornie.

    Mnie osobiście najbardziej "rozbawiły" niedawne, dwa następujące po sobie dzieła, 2 (chyba) największych, mącicieli rynku, kłamców i naganiaczy:

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Za-ile-chcesz-a-za-ile-sprzedasz-mieszkanie-2556076.html
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Tyle-stracisz-wystawiajac-na-sprzedaz-mieszkanie-z-nierealna-cena-2555268.html

    Znamienne, że dwie firmy, które propagandą i niemal codziennymi tendencyjnymi publikacjami, przez ostatnie 6-7lat, jawnie przyczyniły się do pompowania bańki spekulacyjnej na rynku mieszkań...teraz krytycznie opisują rynek, jako nierealny, nienaturalny, nie dostosowany do rzeczywistości.

    Cóż, rzeczywistość faktycznie zmieniła się i sprzedaż mieszkań na tym pułapie cenowym stała się nie lada sztuką...i pośrednicy niemal w panice starają się rozruszać rynek, żeby w ogóle coś się zaczęło sprzedawać w większej ilości.

    Jest to w Polsce nowe zjawisko, więc nie wszystko jest dla mnie jasne, ale czy tak właśnie zaczyna się faza "fear"? :)
    http://i.imgur.com/vrtw5.png

    oczywiście -strach- dla "umoczonych" w nieruchomości

    OdpowiedzUsuń
  2. Jeżeli moje rozumowanie jest prawidłowe sytuacja będzie zależała przede wszystkim od deweloperów. Jeżeli zaczną schodzić z ceny to i rynek wtórny zacznie opadać, bo zasadniczo w tej chwili nie widzę powodów dla których indywidualni mieliby zalać teraz rynek tanimi, używanymi mieszkaniami - no chyba że zacznie się Armagedon na złotówce. Wywód wydaje się być tautologią, jednak przyczyny tego stanu są już ciekawsze.
    Moim zdaniem Deweloperzy wydają się teraz być nie w ciemię bici, bo ograniczają inwestycję. Czekają teraz (znaczy nie wiedzą na co czekają, a ja przewiduję/sądzę ) na przecenę materiałów budowlanych i zejście z ceny firm budowlanych/żądań płacowych pracowników, którzy wobec zakończenia/nieopłacalności inwestycji drogowo/samorządowo/unijnych, będą walczyć o przetrwanie. Na razie padają jak wiadomo rekiny drogowo-stadionowe, ale za chwilę kryzys rozleje się po mniejszych podwykonawcach, co zakończy eldorado małych(spróbujcie zmienić dach na domu to się dowiecie o co chodzi), co będzie w sumie dla deweloperów korzystne.
    I wywoła nadpodaż siły roboczej (czyli najsłabiej wykształconego w sumie motłochu, zalecam wycieczkę na wieś w celu sprawdzenia struktury społecznej i miejsca w niej pracowników budowlanych) i igrzyska (znaczy aborcja/eutanazja/związki partnerskie/67 lat) mogą nie wystarczyć, ale to na marginesie…
    Jednak jak krzyczał w swoim raporcie NBP średnia marża utrzymuje się w tej chwili w granicach 30%, co oznacza ,że już teraz (tzn. za kilka miesięcy) ktoś z dużym bankiem ziemi (o dużych bankach ziemi też donosił NBP w swoim raporcie) może się przestraszyć i zacząć obniżać ceny, co rozpocznie nowy, oczekiwany trend, który stanie się usilnie promowany nową wersją swojskiego hasła tj. kto teraz nie sprzeda mieszkania ten przegra życie tj. nie zostanie wyd*****:). Ograniczenie akcji kredytowej wywoła wreszcie wojnę cenową wśród deweloperów i spowoduje walkę o przetrwanie tych którzy przeinwestowali, co będzie przynosiło spadek cen, oraz robienie w bambuko indywidualnych (więc zalecam znaczną ostrożność przy inwestycjach deweloperskich, bo bankructwa najprawdopodobniej się posypią).
    Ważną rolę odegrają (znaczy poprowadzą 2 scenariusz, znaczy hiszpański) także banki jeśli rozejdzie się panika a widmo niespłaconych kredytów w wyniku wystrzelonego w kosmos kursu walut (a wydaje się być to realne) zajrzy do d***, mogą zacząć mocno naciskać kredytobiorców, co w efekcie może wywołać panikę i chęć przeżycia(gołodupców), co przełoży się na chęć ograniczenia strat tym którym się wydawało, że inwestują, lokując swój kapitał w „niespadające nieruchomości” (co w efekcie straty powiększy). Ci indywidualni inwestorzy sądzą jeszcze, że wynajem uratuje ich, ale jak wejdzie niż demograficzny w erę studiowania, a kryzys wywoła emigrację, to sam Pan Bóg im nie pomoże (bo i po co skoro według Jego, jak wierzę jedynych sprawiedliwych zasad, za głupotę się płaci).
    Jak się już nikomu nie wydaję, lecz każdy to wie SiP miał po raz kolejny rację jadąc, po braku wysokiego wkładu własnego, co dopuściło do zakupu „gołodupców”, co w efekcie doprowadziło do bańki na rynku, bo „gołodupiec” w momencie osiągnięcia zdolności kredytowej automatycznie decydował się na kupno, bo przecież i tak to na 35 lat szło, a wynajmując nie mam nic, a płacąc ratę stanę się właścicielem :P. W momencie zwyżki przyłączyli się indywidualni i mamy bańkę. Banki myślały, że złapały Pana Boga za nogi, a tu się okazało, że co niektóre mogą tego nie przeżyć… Tchnie optymizmem… No cóż trzeba przybrać rolę padlinożerców…
    Czyli kryzys w wydaniu zachodnioeuropejskim. A jak stanie budownictwo to i budżet, i mamy piękny strukturalny kryzys i żadnej nadziei na jego rozwiązanie w danym statusie politycznym.
    Takie podsumowanie: http://kwejk.pl/obrazek/192908

    OdpowiedzUsuń
  3. oprócz tych spadków cen i kredytów warto zwrócić uwagę na wzrost ltv powyżej 80% do 50,64 %.

    Warto też zwrócić uwagę na indeks dostępności mieszkaniowej doszedł do poziomu z 2006 roku.

    A na rynku Warszawskim pojawiają się nowe promocje

    Robyg 2 pokojowe mieszkania wilanów/bemowo od 5900 zł za metr

    Wola Prestige III mieszkania już od 6.900 zł/m2 brutto

    OdpowiedzUsuń
  4. Może nie wszyscy widzieli w starym wątku:

    Spotkane na spacerze :)

    Gdyby ktoś nie widział jak wyglądają spadki, to tutaj można zobaczyć.

    OdpowiedzUsuń
  5. @owczasty
    takie ceny mnie nie dziwią. Kto w dzisiejszych czasach, gdzie za rogiem czai się i krach czy recesja, lub przynajmniej mocne spowolnienie, kupi dziurę w ziemi? Dla mnie to mega ryzyko.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP