27 czerwca 2012

Artykuł 125 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej - Niemcy

Bardzo podoba mi się stanowisko Niemiec w obecnym "kryzysie" strefy euro. Niemcy, w przeciwieństwie do państw południowych czy Polski, nie chcą obchodzić zapisów. Nie interesuje ich "innowacyjne podejście" by obejść zapisy w traktatach i trzymają się jego zapisów lub nawet "ducha" czy "zamysłu autorów". Mi osobiście nie podoba się podejście PIIGS czy chociażby Polski w kontekście zapisów o progach zadłużenia zapisanych w konstytucji. Polski rząd stara się zapisy obchodzić stosując kreatywną księgowość (Fundusz Drogowy itd), a Niemcy trzymają się po prostu zapisów. Niemcy nie są przeciwne (w mojej ocenie) zmianie traktatów i są otwarte na ich zmiany (tutaj zacytuję ostatni nagłówek z Niemiec: German Chancellor Merkel says she will ask EU countries if they are ready for treaty changes and will tell other leaders that time is of the essence) . Niemcy nie chcą po prostu by wprowadzić tylnymi drzwiami unię zadłużenia, bez możliwości jej kontroli i sprzecznie z zapisami. Tutaj polecam artykuł 125 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, który mówi wyraźnie:



Artykuł 125
(dawny artykuł 103 TWE)
1. Unia nie odpowiada za zobowiązania rządów centralnych, władz regionalnych, lokalnych lub innych władz publicznych, innych instytucji lub przedsiębiorstw publicznych Państwa Członkowskiego, ani ich nie przejmuje, z zastrzeżeniem wzajemnych gwarancji finansowych dla wspólnego wykonania określonego projektu. Państwo Członkowskie nie odpowiada za zobowiązania rządów centralnych, władz regionalnych, lokalnych lub innych władz publicznych, innych instytucji lub przedsiębiorstw publicznych innego Państwa Członkowskiego, ani ich nie przejmuje, z zastrzeżeniem wzajemnych gwarancji finansowych dla wspólnego wykonania określonego projektu.
2. Rada, stanowiąc na wniosek Komisji i po konsultacji z Parlamentem Europejskim, może w razie potrzeby sprecyzować definicje w celu zastosowania zakazów, o których mowa w artykułach 123 i 124, jak również w niniejszym artykule.

Ciekawie brzmi ustęp 2 w tym artykule bo to trochę dla mnie mały wytrych do obejścia przepisów lub ich poluzowania.

Podobnie ciekawie brzmi artykuł 123, który co prawda nie nie wprost ale wg mnie zakazuje uzyskaniu funduszowi ESM  licencji bankowej, a następnie skupie długów PIIGS i z pomocą ECB dokonania monetyzacji długów.


Artykuł 123
(dawny artykuł 101 TWE)
1. Zakazane jest udzielanie przez Europejski Bank Centralny lub banki centralne Państw Członkowskich, zwane dalej „krajowymi bankami centralnymi”, pożyczek na pokrycie deficytu lub jakichkolwiek innych kredytów instytucjom, organom lub jednostkom organizacyjnym Unii, rządom centralnym, władzom regionalnym, lokalnym lub innym władzom publicznym, innym instytucjom lub przedsiębiorstwom publicznym Państw Członkowskich, jak również nabywanie bezpośrednio od nich przez Europejski Bank Centralny lub krajowe banki centralne ich papierów dłużnych.
2. Ustęp 1 nie ma zastosowania do publicznych instytucji kredytowych, które, w ramach utrzymywania rezerw przez banki centralne, korzystają ze strony krajowych banków centralnych i Europejskiego Banku Centralnego z takiego samego traktowania jak prywatne instytucje kredytowe.

Poniżej równie ciekawe stanowisko Szefa Bundesbanku, w którym ostrzega przed "unią zadłużenia" (za PAP)

Szef Bundesbanku Jens Weidmann ostrzegł w środę, że euroobligacje bądź inne formy wspólnej odpowiedzialności za długi państw strefy euro doprowadziłyby do powstania "unii zadłużenia" i nasiliłyby niestabilność polityczną i gospodarczą eurolandu.
W artykule, opublikowanym na łamach niemieckiego dziennika "Sueddeutsche Zeitung", Weidmann opowiada się za przekształceniem unii walutowej w unię fiskalną, wyposażoną w skuteczne instrumenty egzekwowania uzgodnionych reguł polityki budżetowej. Oznaczałoby to zrzeczenie się na rzecz UE części suwerennych kompetencji państw w sferze polityki budżetowej - przynajmniej w sytuacji, gdy reguły są notorycznie łamane.
Zdaniem Weidmanna właściwą drogą nie są natomiast propozycje uwspólnotowienia długów państw strefy euro.
"Wiele głosów w aktualnej dyskusji namawia do rychłego wprowadzenia dalekosiężnej wspólnej odpowiedzialności (za długi) czy to w postaci euroobligacji, euroweksli, zabezpieczenia depozytów, funduszu oddłużeniowego czy innej +innowacyjnej+ konstrukcji. Konieczne dla podjęcia takich działań przesłanki, jak rezygnacja z suwerenności państw, dopasowanie traktatów UE i narodowych konstytucji, spychane są na dalszy plan" - ocenia szef Bundesbanku.
Jego zdaniem propozycje wspólnej odpowiedzialności za długi są sprzeczne z artykułem 125 Traktatu UE, który stanowi, że państwo członkowskie nie ręczy za zobowiązania drugiego państwa członkowskiego.
"Próby obejścia tego postanowienia za pomocą różnych sztuczek coraz bardziej podważają zaufanie, którego wymaga przyszłość unii walutowej. W takich okolicznościach nie powstanie unia stabilności. Przeciwnie. Próba uczynienia w pierwszej kolejności ostatniego kroku w kierunku pogłębionej integracji i rezygnacja z innych kroków, może zagrozić unii walutowej" - napisał Weidmann.
Ocenił, że Niemcy powinny nadal zdecydowanie sprzeciwiać się dążeniom, które pod płaszczykiem kryzysowych okoliczności stawiają przed faktami dokonanymi i podważają starania o ustabilizowanie sytuacji.
"Kontynuacja procesu integracji europejskiej jest warta wszelkich wysiłków. Ale stworzenie unii zadłużenia, w której decyzje nie pociągają za sobą odpowiedzialności albo gdzie poręczenie za innych nie wiąże się kontrolą, tylko nasiliłoby aktualną niestabilność polityczną i gospodarczą. Nie zlikwidowano by przyczyn kryzysu, a wobec osłabienia presji konieczne reformy zostałyby odłożone na później. W takiej unii zadłużenia złamano by daną Niemcom obietnicę, że euro musi być tak stabilne, jak niemiecka marka" - podkreślił Weidmann.

3 komentarze:

  1. 123 TfUE już został złamany przez LTRO - czym się różni nabywanie bezpośrednio przez X od nabywania przez Y za pieniądze X? Złamano "ducha traktatów", a to wg. TSUE oznacza łamanie prawa pierwotnego UE... dodatkowo, aby zachować pozory zgodności z prawem przyjęto bardzo skomplikowaną procedurę LTRO, która nie daje EBC nawet kontroli nad wydawaniem tych pieniędzy, zamiast bezpośrednio nabywać obligacje PIIGSów. Oczywiście drugie rozwiązanie jest również nietrafne, ale z pewnością lepsze niż LTRO, bo w obu przypadkach EBC bierze na swój bilans to samo ryzyko, tylko w przypadku LTRO, samo do końca nie wie jak to ryzyko wygląda i ma mniejsze możliwości zarządzania nim...

    OdpowiedzUsuń
  2. Realpolitik. Pasuje im, to się trzymają.

    Inna sprawa, że euroobligacje to największa głupota/pomysł na zbrodnie 2012 roku.

    Jak byłby dzielony koszt tego długu? Proporcjonalnie do zobowiązań, według zdolności, urodzenia, czy potrzeb? Nie muszę chyba dodawać, że byłby on wyższy niż obecna średnia dla strefy euro ze względu na dodatkowe ryzyko dłużnika papierowego czyli tzw. słupa.

    OdpowiedzUsuń
  3. @Bartosz, LTRO było wprowadzone, tak jak ostatnio poluźnienie polityki akceptowanego zabezpieczenia przez ECB, przy sprzeciwie BuBy i Niemiec. W przypadku LTRO należy powiedzieć że miało sens - banki zostały bowiem odcięte od rynku a jednym z celem ECB jest dbanie o stabilność finansową . Z kolei mamy Basel III oraz przede wszystkim wymogów kapitałowych od EBA (9%) i wg mnie to mógłbyć jedne z mocnych powodów dla których banki kupowały obligacje PIIGS w szczególności bank włoski kupował włoski dług.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP