01 czerwca 2012

Wykres dnia - FTSE MIB - Włochy - 2009

Włoski indeks bluechipów właśnie zaczyna flirtować z dołkiem z 2009 roku.

Inne indeksy bluechipów krajów peryferyjnych w tym dla Hiszpanii, już przebiły dołki. Do grona spadkowiczów lada moment może dołączyć indeks FTSE MIB (40 największych spółek, przed czerwcem 2009 zwany S&P MIB).



Sytuacji nie poprawiają dzisiejsze tragiczne dane PMI dla europejskich gospodarek (klik), ale również ChRL (klik). Nie zapomnę przy tym dodać informacji o najwyższym bezrobociu w Strefie Euro od momentu wprowadzenia takiego wskaźnika w 1995 roku (klik). Sytuacja będzie coraz gorsza, nawet nie z powodu wdrożenia programu oszczędności w krajach peryferyjnych (bo one nie zostały jeszcze nawet do końca wdrożone!), a z powodu kurczenia się bilansów banków komercyjnych chociażby z powodu chęci wdrożenia regulacji Besel III czy dyrektywy Solvency II (klik). No dobrze ale dlaczego to ma aż taki wpływ na europę? Sprawa jest istotna bo w europie funkcjonuje model biznesowy gdzie banki finansują bezpośrednio wielkie przedsięwzięcia. W Stanach Zdjednoczonych taka rola w dużej części przypada rynkom finansowym i finansowaniu długiem korporacyjnym, a zatem USA jest lepiej przygotowane od europy do zmian. To już widać bo banki zaprzestają rollowania długu w dużych inwestycjach, a dla przykładu Moody raportuje o  bardzo poważnych problemach w sektorze nieruchomości komercyjnych (Commercial Landlords Fail to Pay Loans Amid Crisis, Moody’s Says. Landlords of commercial properties in Europe are struggling to repay mortgages as banks pull back from refinancing the loans, according to Moody’s Investors Service. Seventy-nine percent of the loans packaged into commercial mortgage-backed securities rated by Moody’s that came due in the first quarter weren’t repaid on time, Frankfurt-based analyst Oliver Moldenhauer wrote in a report).

Tak naprawdę wszystko co można zepsuć to biurokraci i decydenci właśnie psują - albo nie chcą wprowadzać potrzebnych zmian, albo jeśli wprowadzają to w złym momencie. Odnoszę wrażenie jakby ktoś wręcz zaplanował zniszczenie obecnego systemu bankowego w europie. Oczywiście zakładam że tak nie jest. To z kolei utwierdza mnie w przekonaniu o braku kompetencji w Brukseli czy głównych stolicach europejskich

7 komentarzy:

  1. i tak po kolei zaczyna szorowac nowy indeks na minima i nowych przybywa tak jak pisalem juz dawno mnie to nie dziwi. Tak ma byc.

    OdpowiedzUsuń
  2. @
    Tak naprawdę wszystko co można zepsuć to biurokraci i decydenci właśnie psują - albo nie chcą wprowadzać potrzebnych zmian, albo jeśli wprowadzają to w złym momencie. Odnoszę wrażenie jakby ktoś wręcz zaplanował zniszczenie obecnego systemu bankowego w europie. Oczywiście zakładam że tak nie jest. To z kolei utwierdza mnie w przekonaniu o braku kompetencji w Brukseli czy głównych stolicach europejskich.

    Prawda moze byc banalna ja tam swoich teorii nie wysowam spiskow nie knuje ale to nie spiski - albo tak mialo byc kosztem dla kogos czyli wojka sama albo niekompetencja ale czy wszedzie sa kompetentni a w europie nie ? oczywiscie ,ze wszedzie jest niekompetencja.

    OdpowiedzUsuń
  3. Cz. 1
    @Marek
    "Odnoszę wrażenie jakby ktoś wręcz zaplanował zniszczenie obecnego systemu bankowego w europie."
    A ja mam trochę inne wrażenie - jest ono o 180* inne :P – że szwaby metodycznie ratują swój tyłek.
    Mam wrażenie, że era systemu Regana i "Żelaznej Damy" i potęgi systemu bankowego się wyczerpała, co na świecie zostało przegapione, co w efekcie wywołało kryzys. Kryzys braku przemysłu.
    Problemem jest jednak strefa euro, gdzie wszelki sponsoring się skończył. I nią się zajmijmy. N a początku trzeba wskazać polaryzację bohaterów:
    Bohater A, zwany Niemcami, który swój sukces osiągnął swój w związku z:
    1) z zjednoczeniem się – przede wszystkim w postaci 20 letniego zahamowania wzrostu kosztów pracy;
    2) wprowadzeniem strefy € - nieuzasadnionego realiami gospodarczymi wzrostu kosztów pracy we Francji i południu Europy;
    dzięki tym czynnikom bohater A mógł skutecznie powstrzymać deindustrializację gospodarki i stać się prawdziwą potęgą eksportową. Trzeba tu dodać potęgą w dziedzinie technologii wysokiej w znacznej części, co pozwoliło mu nie narażać się na wojnę „kosztów” z Chinami.
    Niemcy wydają się teraz być pewnym wzorcem, wyznacznikiem właściwego paradygmatu gospodarczego dla świata. Jednak sukces ten (gospodarki niemieckiej) w znacznej mierze - w mojej ocenie - zależny jest od dwóch powyższych czynników. Pierwszy już się wyczerpał. Pozostaje drugi. Elity niemieckie wydają się dostrzegać ten problem o czym SiP już informował. (przestawienie gospodarki na konsumpcję)
    Drugi bohater – bohater B (Francja i południe), na skutek tych dwóch czynników przemysłu się pozbył. Bez żalu*, posiadającym mimo tego b. wysoki poziom życia „obywatelów”.
    ( *trzeba na początku dodać, że mieliśmy do czynienia w ostatnich 30 latach z nieprawdopodobną i nieporównywalną w historii deflacją. Deflacją wywołaną spadkami cen produktów pochodzących z państw o wręcz zerowych kosztach pracy, do tego niesamowicie wydajnych w związku z rozwojem technik produkcji. Dodając do tego wspólną politykę rolną i obniżenie cen żywności można było „napompować” poziom życia do nigdy wcześniej nie osiągalnego poziomu).
    A sukces DE był budowany na zniszczeniu przemysłu na południu, co trzeba otwarcie powiedzieć. A utrata przemysłu i zgubne tego skutki, które powinny być widoczne w gospodarce były zalewane przez pożyczki na cele rozwojowe (socjalne) od tłustych kotów bankowych.
    Co w efekcie budowało patologię latami… - A przy dostępie do taniego kredytu i degrengoladzie środowisk politycznych, która już niczym nad zwyczajnym nie jest :P , mamy degrengoladę społeczeństw wołających etatu nie pracy…

    OdpowiedzUsuń
  4. Cz. 2
    I tu powstaje pytanie – dlaczego nie przeprowadzi się chirurgicznymi cięć?
    Moim zdaniem wynika to:
    1.) z woli ratowania tyłków przez Germanię, w postaci przestawienia się na konsumpcję wewnętrzną – punkt podstawowy i uznawany przeze mnie za dogmat;
    2.) z socjologii, ktoś tu pociąga odpowiednio za sznurki zdając sobie w pełni sprawę, że nagłe, niekontrolowane zmiany poziomu życia mogą skutkować ogromnymi tarciami społecznymi, których opanowanie/pałowanie trzeba rozłożyć w czasie. Jak cały blok wschodni zaczął trzeszczeć ratunku nie było (oczywiście tu zachodziły inne procesy, choćby zwątpienie członków elit w sam system). Tu po prostu przytaczam własny pogląd, własne rozwiązania problemu - małe zapędy autorytarne innymi słowy. Dodatkowo jest to teoria spiskowa, jednak w jakimś stopniu prawdopodobna*
    *Gdy punkt drugi nie ma miejsca możemy już zacząć się powoli bać. Moim zdaniem rozwścieczony motłoch jest bardziej niebezpieczny a nie żeli mały autorytaryzm w wersji Piłsudskiego (tylko z inną wizją gospodarczą na Boga).
    Na potwierdzenie braku punktu drugiego przychodzi mi na myśl zaślepienie ideą „elit” UE i skłonność do wybaczania błędów na rzecz wielkości tej idei (co miało już miejsce przy rewolucji bolszewickiej).
    Reasumując. Jedynie DE jest państwem z w znacznym stopniu podporządkowanym i zdyscyplinowanym społeczeństwem. Na 90% jestem zwolennikiem tezy, że tylko Niemcy spuszczają sobie szalupę z Titanica i knują, pragnąc zapewnić sobie czas na przestawienie gospodarki. Jeśli nie będą mieli czasu, szalupa może zostać wystawiona na zbyt mocne fale i co prawda nie pójdzie na dno, ale narobi naprawdę sporego bałaganu.
    Dlatego też nie wierzę w wolę polityczną rozwiązania strefy €. Niemcy boją się tego – i słusznie – jak diabeł wody świeconej. Stworzyli rzeczywistość wirtualną i boją się jej upadku. Dlatego moim zdaniem będzie drukowanie na masową skalę, rozłożone w czasie, ale systematyczne. Drukowanie, które daje czas Niemcom. A i (w pewnym stopniu) rozbiórka obecnego systemu bankowego wydaje się być niezbędna, bo urosło to wszystko do jakiś absurdalnych rozmiarów.

    OdpowiedzUsuń
  5. a mozna duzo prosciej

    przyrost kredytu na swiecie osiagnal saturacje , jak w japoni
    game over

    nimecy pojechali na popycie stworzonym przez biedniejsze panstwa europy

    obecny system nie moze byc zdelewarowany bo zdechnie po drodze

    game over

    to co robia dodrukiem to pompowanie kredytu w system ktory sie nim nasycil i wiecej nie przyjmie
    nasycenie jak cukier w szklance z wodą

    system potrzebuje wzrostu kredytu ale ani afryka ani ameryka poludniowa nie jest zainteresowana
    dlatego jest game over

    unia europejska przedluzyla dzialanie systemu o dekade,
    tyle nowych panstw wciagneli w gre oparta na kredycie i to im dalo zaledwie dekade

    game over

    system aktualnie jest trupem, niewielu zdaje sobie z tego sprawe, dowodem jest brak kasy w bankach aby zrolowac obligacje w europie,
    ebc musial im pozyczyc, zrolowali za pozyczone
    system trup

    OdpowiedzUsuń
  6. Zastanawiam się, dlaczego wszyscy tak bardzo upatrują winy Niemiec w całym procederze. Dzisiaj chwali się Niemcy za to, że zachowały przemysł i zdolność produkowania.

    Jeszcze niedawno (przed 2007) w telewizji, czy podręcznikach geografii jawnie kpiono z tego i uważano dużą rolę przemysłu w Niemczech za dowód zacofania(!) oraz nieprzejścia jeszcze do "Nowej Gospodarki opartej na wiedzy".

    Wzrost kosztów pracy można było hamować wszędzie w Europie, a jednak tego nie robiono. Wydaje mi się, że resztki zdrowego rozsądku i pruskiej dyscypliny, które można jeszcze dostrzec w Niemczech (w niektórych krajach Unii już trudno) ich uratowały.

    OdpowiedzUsuń
  7. bezrobocie w niemczech obecnie jest najnizsze od dwoch dekad!!!!!

    a jest to zrobione zerowa rentownoscia na ich obligacjach
    rzad pozycza pieniadze na rynku (2 latki chodza po zero %) i zatrudnia w budzetowce coraz to wiecej osob i w ten sposob zmniejsza bezrobocie to pieniadz na zerowy % pozwala na takie kanty
    z tych pieniedzy sybsydiuja rozwoj nowych technologi

    niemcy kosztem pigs pozyczaja na 0% a pigs pozyczaja na np: 7%

    kosztem pigs zmniejszaja sobie bezrobocie
    i tak to leci ostatnie 2 lata to juz osiagneło obecnie szczyt

    błądzicie w prożni
    jak nie zaczniecie myslec samodzielnie tylko pisac głodne kawałki zaslyszane w artykulach pismakow w necie to zrobicie z siebie nic nie rozumiejacy tłum

    a czy wiecie ile pieniedzy rzad sybsydiowal niemieckim przedsiebiorcom na rozwoj nowych technologi?
    wie ktos?
    szczeka by wam opadla do samej ziemi


    podczas gdy nam daja na drogi to tam daja na rozwoj nowych technologi
    obecnie nie ma maszyny ktorej niemcy nie byliby w stanie dostarczyc na rynke

    airbus jest tu przykladem co sie stalo podczas trwania uni europejskiej

    myslec gamonie!!!

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP