14 lipca 2012

Liczba dnia - 337 mld euro - Hiszpania

Rośnie wartość pożyczek udzielonych hiszpańskim bankom przez ECB. W czerwcu wartość ta podskoczyłą o 50 mld euro do rekordowego poziomu 337,2 mld euro
Rok temu w kwietniu łączna kwota wynosiła jedynie 42,2 mld euro. Kwota zaczęła drastycznie rosnąć wraz z uruchomieniem kolejnych programów LTRO.

7 komentarzy:

  1. W EUropie mechanizm ciągle ten sam począwszy od Irlandii, poprzez Grecję ....
    PO '
    Najpierw radość ze wspólnej waluty, czyli tzw. "taniego pieniądza" (co tak szumnie podkreślają main'streamowi pseudo ekonomiści!) POtem jednak POzostaje jedynie uzależnianie (nałóg!) ..... od coraz większego długu.
    PO "
    Niektórzy (main'stream?) zadowoleni chwalą się, że od 1945r nie było, jednak, wojny w EUropie??!
    Ale .... PO kiego komukolwiek wojna, skoro taniej jest wykupić bankruta za PO mocą swojej własnej waluty - Ojro! Ćwiczymy TO już od 1989r!
    PO "'
    Pytanie re'toryczne:
    Czy "pieniądz" ($, Ojro, "złoty" ale ... ciągle szary) jest jeszcze jakimkolwiek (o jedynym legal nie wspomnę) środkiem płatniczym gdziekolwiek??
    Moim zdaniem jest nim dług.
    P.S.
    Wychodzi na to, że ....
    Nie masz długu ....
    Jesteś "nic'kim"!

    OdpowiedzUsuń
  2. SIP, jak przewidujesz przebieg tego kryzysu?
    Czy będzie black swan, a potem Fed kupi wszystkie MBSy, "złe kredyty" (ew. znacjonalizują banki) i zrobią New Deal?

    OdpowiedzUsuń
  3. SiiiiiiiP
    powieeeedz,
    chyba nie odpoczywasz w niedzielę.

    OdpowiedzUsuń
  4. @Unknown
    "SiiiiiiiP
    powieeeedz,
    chyba nie odpoczywasz w niedzielę."

    Wakacje są to się "wakacjuję."

    OdpowiedzUsuń
  5. @Unknown
    "SIP, jak przewidujesz przebieg tego kryzysu?
    Czy będzie black swan, a potem Fed kupi wszystkie MBSy, "złe kredyty" (ew. znacjonalizują banki) i zrobią New Deal?"

    Nikt nie potrafi przewidzieć przyszłości a zdarzenia jakie się pojawiają są nie zawsze do przewidzenia. Może się wydarzyć bowiem coś co do tej pory nie było na mapie zagrożeń nie tyle wprost dla gospodarki ale dla jakiegoś sektora, szczególnie paliwowego.

    Co do przyszłości to ja jednak nadal jestem bardziej za stagflacją, deflacją niż za hiperinflacją. Idziemy drogą japończyków. Tam BoJ wdrażał kolejne programy QE i nic to nie dawało i uważam że tutaj jest podobnie bo QE oprócz obniżenia rentowności obligacji i wprowadzenia trudności w prowadzeniu biznesu, podbicia trochę indeksów za dużo nie dało.

    Świat cierpi na nadprodukcję dóbr, do tego mamy strukturalny brak wystarczającego popytu. ChRL wcale nie udało się przejść na gospod. opartą na konsumpcji i dalej ostatnio kombinują jak podpić wskaźniki (chociaż te i tak są fałszowane) poprzez "programy stymulujące" gospodarkę - wydatki.

    Banki centralne w wielu miejscach kupują już akcje, indeksy czy fundusze z rynku nieruchomości i myślę że u nas będzie podobnie.

    Bardziej jestem zwolennikiem zawalenia się góry długu tj kolejne drukowania nic nie dają niż hiperinflacji.

    OdpowiedzUsuń
  6. @unknown

    A krótko kontynuując - masowe bankructwa, nadmiar produkcji, bezrobocie, wzrost niepokoi społecznych, tarcia itd. Może do władzy dojdzie jakaś skrajna opcja a polityków to już nie przewidzisz.

    Dwa tygodnie temu Silvio Berlusconi powiedział że nie jest bluźnierstwem ani tabu mówić o wyjściu ze strefy euro. A jeszcze nie dalej jak rok temu mówił że wycofał się z polityki.

    OdpowiedzUsuń
  7. Podziękował,
    i za odpowiedź i za bloga

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP