28 sierpnia 2012

Nieruchomości - Raport AMRON - SARFiN: spadek wartości udzielonych kredytów k/k

Same old song......

Za AMRON-SARFiN:


Najnowszy Raport AMRON - SARFiN: wyniki II kwartału na rynku finansowania nieruchomości to poważny sygnał ostrzegawczy!


Po raz pierwszy od kilkunastu lat w drugim kwartale na rynku mieszkaniowym odnotowano niższą wartość nowo udzielonych kredytów w porównaniu do pierwszych trzech miesięcy roku – o 1,53%. Kredytów było natomiast o 1,84% więcej niż w I kwartale. W ostatnich kilku latach wyniki drugiego kwartału były wyższe od wyników uzyskiwanych w pierwszym kwartale nawet o 20-30%. Blisko 95% kredytów to kredyty w złotych. Kredyty denominowane w CHF w zasadzie zupełnie zniknęły nowego portfela, a denominowane w euro stanowiły 5% jego wartości. II kwartał to także dalsze spadki cen transakcyjnych w największych miastach wynoszące od 1% do 3%w odniesieniu do poprzedniego kwartału – takie wnioski płyną z najnowszej 12. edycji Raportu AMRON-SARFiN.

[...]

Na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat II kwartał każdego roku był okresem wyraźnego odbicia po sezonowych spadkach na początku roku. W bieżącym roku ta prawidłowość nie wystąpiła.

„Niekorzystny scenariusz rozwoju rynku finansowania nieruchomości zaczyna się realizować – mamy do czynienia z efektem negatywnej synergii. Mniejsza dostępność kredytów hipotecznych wynikająca z rekomendacji Komisji Nadzoru Finansowego, ograniczenie i wygaszenie jedynego programu wspierającego rynek mieszkaniowy, czyli „Rodziny na Swoim” i do tego niepewność co do sytuacji gospodarczej, która nie zachęca do zaciągania długoterminowych zobowiązań nie sprzyjają rozwojowi. Bez zdecydowanej reakcji ze strony rządu i regulatora trzeba raczej spodziewać się stagnacji na rynku mieszkaniowym.” – mówi Jacek Furga, Przewodniczący Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości Związku Banków Polskich, Wiceprezes Zarządu Centrum Prawa Bankowego i Informacji Sp. z o.o.

W strukturze walutowej nowego portfela kredytowego dalszemu wzmocnieniu uległa pozycja kredytów złotowych (do poziomu 95% w II kwartale), a w części walutowej portfela pozostało praktycznie tylko euro.

W II kwartale 2012 r. nadal spadały ceny mieszkań. Do obniżki cen przyczynił się z jednej strony wzrost podaży nowych mieszkań obserwowany od połowy roku 2010, a z drugiej - osłabienie akcji kredytowej, przekładające się na zmniejszenie efektywnego popytu na mieszkania. W porównaniu do I kwartału bieżącego roku, największy spadek został zanotowany we Wrocławiu - o 182 zł/m2 do poziomu 5 473 zł. W stolicy średnia cena transakcyjna spadła do poziomu 7 407 zł/m2, czyli o 129 zł (w stosunku do I kwartału 2012 roku). W porównaniu do analogicznego okresu ubiegłego roku, maksymalne spadki dotyczyły Wrocławia i Łodzi -odpowiednio o 673 zł (10,9 %) oraz 323 zł (7,8 %) za metr kwadratowy powierzchni mieszkania. Z dzisiejszej perspektywy wydaje się, że spadek cen będzie postępował, choć już wolniej niż w I półroczu, co najmniej do jesieni przyszłego roku.

Więcej klik

Pytanie za 100 punktów - co wymyśli na koniec roku KNF z ZBP? To jedyne kluczowe pytanie w kontekście rynku nieruchomości mieszkaniowych. Wszystko inne: spadki.

58 komentarzy:

  1. ostatnio trąbili o tym nawet w wiadomościach TVP i Polsacie

    jeszcze w tym roku KNF ma postanowić co dalej, ale jakiś koleś właśnie z KNFu wypowiadał się powołując na przykład USA do czego doprowadziła łatwa dostępność kredytów i chcą tego uniknąć

    wg mnie złagodzą kryteria dochodowe, ale w tym momencie to i tak będzie za mało - tu działa już psychologia - a jak oglądałem wiadomości w TV przez ostatni tydzień na urlopie (czego nie robię w ciągu roku) to ze 2 czy 3 razy była informacja o tym że bezrobocie rośnie i będzie rosnąć (ponad 12 % teraz?), a to że ludzie dojeżdżają do pracy z Lublina do Warszawy bo na miejscu jej nie ma, a to że przyszłość niepewna. Także dla tych czekających na spadki cen mieszkań to w pewnym sensie pozytywny aspekt - ludzie są karmieni tym, że nie jest tak różowo i moim zdaniem nawet w przypadku złagodzenia rekomendacji nie będą tak skłonni do zapożyczania się.

    co do raportu - skoro spada odsetek kredytów walutowych nie dziwi fakt, iż zmniejsza się przeciętna wartość kredytu - w złotówkach Polacy przeważnie zaciągali mniej niż w euro czy frankach

    OdpowiedzUsuń
  2. @RadiO, dodatkowo:
    "Na 1000 mieszkańców rodzi się w Polsce zaledwie 10 dzieci. Specjaliści biją na alarm - zbliża się zapaść demograficzna."
    "Aby zachować stabilność społeczeństwa i gospodarki co roku nad Wisłą powinno przychodzić na świat 600-650 tys. dzieci. Tymczasem w tym roku urodzi się ich zaledwie 370-380 tys."
    Źródło: http://wiadomosci.onet.pl/kraj/-dziennik-gazeta-prawna-luksus-teraz-nazywa-sie-dz,1,5230299,wiadomosc.html

    OdpowiedzUsuń
  3. zapasc demograficzna sie zbliza oczywiscie
    przeklejam cos co dalem w temacie RNS


    Demograficzne tsunami

    bo kiedy polityka prorodzinna jest jaka jest , kiedy dobrze platnych miejsc pracy ubywa a nie przybywa , kiedy ludzie przyzwyczaili sie do lepszego zycia na kredyt , kiedy koszty utrzymania dzieci sa drastycznie duze dla przecietnych rodzin to wiele osob unika dramatow i nie decyduje sie na wielodzietnie rodziny badz wogole pomysl ten odklada na lata. Moze macie inne argumenty za tym ? jest wiele innych podobnych.

    OdpowiedzUsuń
  4. A kogo stac na 3 dzieci aby naprawic demografie tym kraju ??? Aby moc miec dzieci trzeba miec stabilna sytuacje a tak obecnie nie jest. Pracujac w duzej firmie widze , ze oszczedza sie na czym tylko mozna, z kazdej strony w miescie atakuja podwyzkami, paliwo bedzie po 6 zlotych a wiec za chwile spowoduje to jeszcze wieksza inflacje. Moze ktos cos pozytywnego poda bo ja jakos niczego nie widze....

    OdpowiedzUsuń
  5. @Michal Ł

    Z pozytywów?
    Hmm... Bilety lotnicze w jedną stronę są w miarę tanie i nadal mamy pozwolenie na prace w innych krajach UE.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Michal Ł
    Nie ma pozytywów poza takimi wartościami jak przyjaźń i rodzina. A to się moim zdaniem lepiej kultywuje tutaj we własnej kulturze niż na obczyźnie.

    Abstrahując od tego chciałbym napisać, że nie do końca zgadzam się z tym, że posiadanie dziecka to dobro luksusowe. Uważam, że jeśli wykarmisz siebie, to wykarmisz także dziecko. Moi rodzice mieli gorzej - z jednej wypłaty musieli utrzymać pięcioosobową rodzinę. Na wiele rzeczy nie było nas stać, ale jakoś przeżyliśmy. Dzisiaj każdy myśli o tym, że jeśli na parę potrzeba 5000 tys netto to na każde kolejne dziecko przynajmniej +1000.

    Takie myślenie doprowadza nas właśnie do katastrofy demograficznej.

    Gdyby zrobić wykres zależności dochodu netto rodziny od ilości dzieci to nie zdziwiłbym się, gdyby okazałoby się, że wygląda to mniej więcej tak (to moja fantazja):
    http://i.imgur.com/zqr3C.png

    Chciałbym na koniec zaznaczyć, iż przede wszystkim winę za taki stan rzeczy ponoszą rządzący, ale uważam też, że my się zbyt cykamy.

    OdpowiedzUsuń
  7. @czekamy-na-spadki

    zauwaz ,ze od czasow wychowywania pokolenia lat 70-80-90 standard zycia sie bardzo podniosl i mamy zachodnie obyczaje zatem tutaj obecne pensje wiekszosci obywateli nie pozwalaja na wielodzietne rodziny jak kiedys. W dodatku kiedys obowiazywaly inne wartosci jak przyjazn i rodzina a dzisiaj patrzy sie przez pryzmat kieszeni czyli pro zachodnia rodem z usa opcja. Smutne ale takim sposobem demografia bedzie kulec non stop. W dodatku nie ma zadnej polityki prorodzinnej. Wymarla.

    OdpowiedzUsuń
  8. moze inaczej - kazde nastepne pokolenie chce lepiej wychowac swoje dzieci niz jak samo bylo wychowywane przez swoich rodzicow. inne standardy sa z roku na rok w zasadzie coraz wyzsze i niestety kwestia finansowa tutaj przeszkadza bo lepiej znaczy drozej. Nie chcemy by dzieci mialy gorzej lub tak samo jak my mielismy. Dlatego jest jak jest. Kiedys mieszkalo sie z 3-4 dziecmi w 2 pokojach teraz kazde dziecko musi miec swoj i nie wspomne innych rzeczy. Do zabawy wystarczyl kiedys patyk , kamien i pilka. Dzisiaj ktos na dworzu bawi sie tym jeszcze ? No wlasnie

    OdpowiedzUsuń
  9. Wskaźnik dzietności w kraju wg wspomnianego artykułu 1,3. Ale kiedyś był ciekawy artykuł chyba "Demograficzne samobójstwo polski" w którym podano wskaźnik dzietności wśród polek mieszkających w GB i z tego co pamiętam wynosi on około 2,5. Niby takie same polki, a tam chcą zakładać rodziny, a tu nie...

    To nie tak, że kiedyś ludzie stadami mieszkali w 2 pokojach i było fajnie. Dziecko po prostu nie zwraca uwagi na negatywne skutki takiego postępowania. Sam jestem z pokolenia '80 i mimo, że jestem najmłodszy z rodzeństwa to na mnie spada ciężar utrzymania starszych leserów. Taki stan rzeczy to kolejna przeszkoda do zakładania rodziny, ale gdyby moi rodzice pomyśleli wcześniej, że może jedno dziecko wystarczy albo dwa to już dość... I chociaż zwykle staram się o tym nawet nie myśleć to właśnie czytając posty mi się przypomniało... Ehh idę zapalić.

    OdpowiedzUsuń
  10. @czekamy-na-spadki

    "Uważam, że jeśli wykarmisz siebie, to wykarmisz także dziecko."

    Nie byłbym tego taki pewien. Dziecko dzisiaj w porównaniu z przeszłością to jednak duży wydatek. To nie tylko kwestia wykarmienia, ale w dzisiejszych czasach dochodzi dużo innych rzeczy:
    Dawniej kupowało się kilka pieluch i je się prało za każdym razem. Dzisiaj trzeba kupować jednorazówki.
    Dawniej dziecko miało kilka zeszytów, długopis ołówek i parę książek, które przechodziły z roku na rok. Dzisiaj koszt takiej wyprawki to ok 1000 zl. Co roku trzeba kupować nowe książki i ćwiczenia do każdego przedmiotu, a spróbuj nie kupić. Nie wspominając już o wózeczku, składkach na komitet rodzicielski, wycieczkach, co roku nowych ubrankach, różnych gadżetach: komórkach ipodach, laptopach, bo koledzy maja, kieszonkowym, żeby dziecko miało za co sobie kupić jedzenie w przerwie (dawniej brało kanapki z domu). Lista wcale nie jest zamknięta, z powodzeniem inni mogliby do niej dopisać więcej rzeczy.

    Ja uważam jednak, ze największym winowajcom przyszłej katastrofy demograficznej jest ZUS. Za każdego pracownika trzeba odprowadzić ok. 1000 zl. do ZUSu. Za to można by było wychować dwójkę dzieci. Dawniej nie było emerytur. Dzieci utrzymywały rodziców na starość i tak powinno pozostać i byłoby dobrze. Nie rozumiem po co państwo wtrąciło się w to. Dzisiaj często rodzice i dziadkowie utrzymują dzieci i wnuków. To jest chore.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kiedyś rodziny mieszkały bliżej siebie, jak ktoś się wyprowadzał to najwyżej na inne osiedle. Ja z żoną do najbliższej babci mam ponad 50 kilometrów i na dodatek ta babcia pracuje, ba będzie pracować jeszcze około 10 lat więc nie ma możliwości pomóc przy dziecku. Druga babcia nie pracuje ale mieszka znacznie dalej i nie ma prawa jazdy. Znalezienie miejsca w publicznym przedszkolu w Warszawie to albo łapówka albo rozwód bo samotni rodzice są preferowani. Przedszkole prywatne kosztuje ponad 1100 PLN, w niektórych dzielnicach ceny zaczynają się od 1600. Jeśli masz jedno dziecko w przedszkolu a drugim opiekuje się matka to ile musi zarabiać facet żeby utrzymać rodzinę gdy musi jeszcze spłacić kredyt.

    OdpowiedzUsuń
  12. @wracając delikatnie do raportu

    Przedstawienie REAS'a

    "Tu trzeba porównywać jabłka z jabłkami, a nie jabłka z kartoflami"

    http://www.tvncnbc.pl/wartosc-nieruchomosci,273867.html

    hehe

    Prezes tak chciał zakręcić rzeczywistością, że wyszedł z tego ziemniak :D

    Krętacz...

    OdpowiedzUsuń
  13. Panowie jesli macie na sprzedaz mieszkania i domy wstrzymajcie sie !!! dajcie sprzedac developerom. Drzwi coraz wezsze sprzedajacych coraz wiecej ale ktos musi miec pierwszenstwo :-)


    To kiepski moment na sprzedaż mieszkań

    OdpowiedzUsuń
  14. @nieruchomości


    Całkowici się z Wami zgadzam tj z postami powyżej - kwestie odległości rodzin, zmiana postrzegania dobrobytu ale jednak i koszty. Nie ma lekko a do tego nachalna reklama i kredyt na zawołanie by spełnić "marzenia" a la iphone 5 z półeczki z "niską ratką".

    OdpowiedzUsuń
  15. @marek

    Dokładnie to samo pomyślałem - nie pchać się, pozwólcie nam sprzedać:)

    @k-dek
    dokładnie:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Pozytyw chcecie?

    Wojen nie ma:) Nie pałują na ulicy, jasne, władza kradnie i kłamie jak wtedy ale nie pałują, możesz teoretycznie pisać i czytać co chcesz i możesz zwiedzać świat oraz pojechac gdziekolwiek chcesz,jeśli masz kasę, na wakacje. Kiedyś nikt nie wiedział może oprócz pani z geografii co to jest Dominikana, Tajlandia w listopadzie itd.

    No i jest internet:)

    OdpowiedzUsuń
  17. @UK, dzieci, Irlandia,

    Różnica taka że tam jest lepszy socjal - tyle albo aż tyle. Jest łatwiej, chociażby z przedszkolami itd.

    OdpowiedzUsuń
  18. @sip

    oczywiscie troche czasu to zajmie ale wazne jest uspokojenie tlumu i upychanie swoich wlosci a reszta sprzeda na panice albo w dolku cenowym jak to bywa

    Nie kazdy jedzie tym samym autobusem w pare osob lepszymi warunkami ta sama droga jak tlum -- stare ale jare ze Zmienników porowannie :-)

    Nasz chce dogonić kolegę z tym samym numerem

    OdpowiedzUsuń
  19. A propos finansów polskich rodzin to pod tym linkiem można znaleźć kilka ciekawych tabelek
    http://www.ipiss.com.pl/opracowania_min.html
    na przykład to:
    http://www.ipiss.com.pl/msocjal_w_latach_1981_2011.pdf

    OdpowiedzUsuń
  20. Zapaść demograficzna to bredzenie polityków, dzięki któremu można usprawiedliwić rozdawnictwo, a raczej kupowanie głosów w stylu RNS.

    Przecież, populacja nie może rosnąć w nieskończoność.

    Mówi się, że Polska się wyludnia patrzę do rocznika demograficznego GUS i:
    rok 1970 - 32,5 mln
    rok 1980 - 35,5 mln
    rok 1990 - 38,0 mln
    rok 2000 - 38,2 mln
    rok 2010 - 38,1 mln

    Nie widzę tego wyludniania.

    Jeśli chodzi o obecne koszty utrzymania dzieci to niestety górka demograficzna z przełomu lat 80 w której niestety sam się znajduje musi płacić za swoją ilość i to w każdym względzie:

    - rekrutacje na uczelnie wyższe - kiedyś 11 osób na miejsce teraz 3 (na kierunki typu informatyka itp.)

    - konkurencja na rynku pracy

    - ceny mieszkań

    - brak miejsc w żłobkach i przedszkolach itp.

    Za to kupony będzie odcinał niż demograficzny z rocznika 2000-2005.

    OdpowiedzUsuń
  21. >Za to kupony będzie odcinał niż demograficzny z rocznika 2000-2005.

    Dopóki nie zacznie utrzymywać armi emerytów

    OdpowiedzUsuń
  22. @mdoppler.com

    Powyższą liczbę ludności należy pomniejszyć o minimum 2 miliony emigrantów.

    http://serwisy.gazetaprawna.pl/praca-i-kariera/artykuly/641358,polska_bez_dzieci_wyemigrowalo_juz_300_tys_mlodych_do_14_lat.html

    http://www.perspektywy.pl/pdfy/demograficzne_tsunami_instytut_sokratesa.pdf
    Powyższy raport może zbyt optymistycznie zakładać liczbę studentów w 2020 roku bo raczej nie wzięli pod uwagę emigracji młodszych pokoleń.

    OdpowiedzUsuń
  23. Proponuję pochylić się nad zdaniem:
    "Młodzi ludzie dawno nie mieli tak utrudnionego startu w dorosłość - według danych Ministerstwa Pracy w Polsce stanowią oni największą grupę bezrobotnych. Mimo że mają duże aspiracje i kończą studia wyższe, nie mogą odnaleźć się na rynku pracy. Coraz później się usamodzielniają i długo tkwią na "garnuszku" rodziców. Zdaniem ekspertów Związku Firm Doradztwa Finansowego (ZFDF) potrzebne jest nowe narzędzie, które umożliwi młodym ludziom zaciągnięcie kredytu hipotecznego i zakup własnego "M"."

    źródło:
    http://www.finanse.egospodarka.pl/84699,Mlodzi-bez-szans-na-wlasne-mieszkanie,1,48,1.html

    O niewolnictwie XXIw pisze się już oficjalnie?

    OdpowiedzUsuń
  24. @mdoppler
    Twój optymizm jest z kosmosu...

    Obejrzyj to i wyciągnij wnioski:
    http://www.ciop.pl/19203

    Zapaść demograficzna jest faktem. Wykres z powyższego linku ma coraz chudsze nogi..
    Co z tego że jest tyle samo osób, skoro w wieku produkcyjnym jest o połowę mniej? Co gorsza - o czym już SiP pisał - trzeba utrzymać tych na górze wykresu (z szacunkiem dla osób starszych).

    OdpowiedzUsuń
  25. http://www.bankier.pl/wiadomosc/Zaczelo-sie-Deweloperzy-odcieci-od-pieniedzy-2626218.html

    OdpowiedzUsuń
  26. @czekamy-na-spadki

    W sytuacji jaka była 60,70 lat temu przyznałbym Ci rację.

    Wtedy surowców było w bród a znaczną część produkcji opierała się na pracy rąk.
    Dzisiaj jest zupełnie inaczej surowców znacznie mniej, a praca rąk coraz mniej liczy się w produkcji.

    Być może młodsze pokolenie będzie musiało utrzymać więcej emerytów, ale za to życie będzie miało tańsze, chociażby mieszkania ale również wodę, śmieci, ciepło, żywność.

    Osobiście wolałbym utrzymywać w przyszłości emeryta niż obecnie bank.

    OdpowiedzUsuń
  27. Dlatego moi drodzy radzę wam jak nie musicie nie bierzcie kredytu, jeśli się da mieszkajcie z rodzicami i oszczędzajcie będziecie mogli dokupić pokój lub po prostu wyemigrować.

    Jestem w wieku gdzie już kilkoro znajomych wzięło kredyt i bardzo żałują, co więcej coraz więcej naprawdę wykwalifikowanych osób traci pracę a kupione mieszkanie na 100% wartości trudno jest spłacić.

    Najlepsze jest to ze teraz widzimy już spowolnienie a co będzie w 2013 roku? i dodatkowo jakim cudem prognozują że po 2013 już ceny mieszkań będą rosły, jak euro się sypie i nawet Niemcy hamują

    OdpowiedzUsuń
  28. Zlot Czarnoksiężników [oprócz p.Lonczaka],

    Na zasadzie:
    Jak wszyscy razem rzucimy zaklęcia to, uda się zaczarować rzeczywistość -
    1.ceny już spadły, że taniej nie będzie!;
    2.od nowego roku odbicie w górę!

    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Mieszkania-tansze-jeszcze-przed-Sylwestrem-2627853.html

    Nas jest 6, a Lonczak jeden - Wygramy!

    Buhahaha

    OdpowiedzUsuń
  29. @marek:
    presja jest po stronie deweloperów. sprzedają mieszkania na warszawskiej Woli za 5904 zł/m2 żeby przyciągnąć klienta właśnie na RNS...
    czekacie na spadki? kolega kupuje na Woli właśnie 2pok za 5904 zł/m2, w RNS, a jakże! suma dopłat z BGK-u wyniesie ok 70 000. ma czekać? zła cena? :)
    oczywiście jeśli ktoś ma w głowie cenę 8000 zł/m2 lub porównuje dalej średnią to będzie czekać w nieskończoność. jak ktoś szuka okazji to je znajdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  30. @colfax
    Jeżeli ten kolega uznał taką cenę to jego sprawa. Deweloperom niedługo zacznie się palić grunt pod nogami bo przecież pustostany też generują koszty. Do tego koszt utraconych korzyści. Gdyby zeszli wcześniej z ceny to by mieszkania sprzedali z niższą marżą ale już by dawno mieli kasę na koncie i mogli dalej prowadzić działalność. Przy obecnych cenach coraz trudniej będzie utrzymać płynność. GANT już powoli ma mokro. Jak nie zejdzie z ceny to już niedługo całe osiedla mogą być sprzedawane przez Syndyka.

    OdpowiedzUsuń
  31. @colfax
    czuje z twojej strony jakies naganianie ale obym sie mylil

    na Wilanowie wykonczone od 5 tyś juz mozna brac a chetnych jak na lekarstwo w zasadzie wszedzie promocje a popytu brak, zawsze chetni sie znajda w kazdym pulapie cenowym to normalne ale nie wiekszosc jaka chce kupic lub sie przymierza a to roznica.

    OdpowiedzUsuń
  32. http://biznes.onet.pl/jakubiak-chcemy-rekomendacje-t-i-s-napisac-od-nowa,18543,5236838,1,news-detal

    "Chcemy rekomendacje T i S napisać de facto od nowa - powiedział we wtorek przewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego Andrzej Jakubiak"

    OdpowiedzUsuń
  33. konsumenckie (t) kredyty i ich ograniczenie czy poluznienie bardziej tyczy sie koniunktury i pkb.

    malo mowy o hipotecznych (s) a jedynie w relacji dlug a kredyt. tu nie ma problemu bo malo ktory bank przekraczal limit raty 42% czy 60 % ilus tam.
    kluczem raczej sa stopy procentowe (tam bylo chyba plus 2% w kryteriach) oraz max lat kredytowania.

    nie wydaje mi sie jednak aby to wszystko wiele zmienilo bo banki same ograniczyly kredytowanie w zwiazku z innym postrzeganiem rynku i spowolnienien....

    inaczej - nie panikowal bym na miejscu osob grajacych na spadki. tak czy siak trzeba poczekac na konkrety.

    OdpowiedzUsuń
  34. @SiP
    Do not underestimate the power of lobby bankowe and deweloperskie. Teraz oni się wezmą do dzieła. Chciałbym przypomnieć, że spadek cen mieszkań jest baaaardzo nie na rękę bankom i ich wiarygodności. Ja oczywiście gram na spadki - zwlekam z kredytem, ale panikować nie mam zamiaru. Najwyżej będę płakał nad głupotą krajan i myślał żeby ich już na oczy za bardzo nie oglądać...

    OdpowiedzUsuń
  35. Dzisiaj jadąc metrem zaledwie kilka stacji na ekranie wyświetliły się trzy różne artykuły dotyczące nieruchomości.
    Jeden, że stawki najmu idą w górę i sugerują studentom jadącym metrem, że za dwa pokoje nie zapłacą mniej niż 2400.
    Kolejny o tym, że lato to najlepszy czas na zakup mieszkania bo to bo tamto, bo można dostać kupon na zakupy (prawie się posikałem jak to czytałem, aż ludzie dziwnie na mnie spojrzeli).
    Kolejny, że penthouse zawsze jest dobrą inwestycją (do tego się nie będę odnosił bo prawdziwe penthousy są dla mnie nieosiągalne cenowo i raczej nie interesuję się rynkiem nieruchomości luksusowych).

    Nagonka trwa. Pośrednikom zaczyna się palić grunt pod nogami.

    OdpowiedzUsuń
  36. SiP - krótkie pytanie: czy uważasz, że w obecnej chwili warto kupić w Poznaniu kawalerkę/2 pokoje na wynajem? Kolega mnie namawia, bo RnS się kończy, ale ja uważam, że warto poczekać i że stopa zwrotu jest porównywalna z lokatą (a gdzie kłopoty z wynajmem, ze ściąganiem opłat, remontami, opłatami itd.). Co o tym myślisz?

    OdpowiedzUsuń
  37. @lankton
    "SiP - krótkie pytanie: czy uważasz, że w obecnej chwili warto kupić w Poznaniu kawalerkę/2 pokoje na wynajem? Kolega mnie namawia, bo RnS się kończy, ale ja uważam, że warto poczekać i że stopa zwrotu jest porównywalna z lokatą (a gdzie kłopoty z wynajmem, ze ściąganiem opłat, remontami, opłatami itd.). Co o tym myślisz?"

    Cześć,
    wszystko jest względne. Znajomy na Bródnie w Warszawie kupił mieszkanie w płycie (3 piętro) ze stanem "wrzuć granat i zrób remont" za 4900 za m2. Czy powinien dalej czekać? Hm, cena już atrakcyjna nawet.

    Podobnie w poznaniu - nie znam cen (nie mieszkam tam) i nie wiem co to jest okazja a co nie. Jeśli masz okazję to bierz ale jeśli nie masz to wg mnie lepiej poczekać do listopada ale w miedzy czasie sie rozglądać jesli juz cos chcesz.

    Będą juz w listopadzie przecieki co do nowej reko wiec w listopadzie/grudniu mozesz byc gotowy do zakupu ale na zasadzie nie szukanie tylko posiadania juz czegos na oku po jakis negocjacjach, tak by zdarzyc ewentualnie przed koncem roku.

    OdpowiedzUsuń
  38. @Plankton Giełdowy
    Weź pod uwagę dość prawdopodobną zbliżającą się walkę cen na rynku najmu, z powodu zmniejszającej się liczby studentów. To może obniżyć zyski z lokaty.
    Z drugiej strony - kto wie jak na rynek najmu wpłynie zastój w kredytach hipotecznych - teoretycznie powinno to zwiększyć popyt na najem, ale czy zdoła zrównoważyć lub przeważyć niedobór po stronie popytowej spowodowany demografią, tego przewidzieć nie umiem.

    OdpowiedzUsuń
  39. Dzięki za odpowiedzi.
    Odstrasza mnie właśnie duża liczba zmiennych w równaniu :)
    Mniej studentów, demografia, mniejsza zdolność kredytowa, remonty, czy sąsiedzi będą spokojni/czy nikt nie będzie chciał wynajmować, pustki w wakacje, pokrywanie ew. zniszczeń, ludzka uczciwość, wybuch gazu (lokata mi nie wybuchnie :)), cofnięcie dotacji przez państwo (kto wie co będzie za 3 lata?)...
    Dużo niewiadomych, jedyny plus, że inwestycja jest materialna.

    OdpowiedzUsuń
  40. Pamiętaj że nie możesz mieszkania z RnS wynająć. Podobnie jak nie możesz posiadać żadnej innej nieruchomości.

    OdpowiedzUsuń
  41. Dzięki za ważny komentarz. Sprawdziłem na forach i wygląda na to, że ustawodawca to zmienił w 2011 r., a ja nie zdawałem sobie z tego sprawy:
    http://domy.pl/artykul,5618,Kupiles_takie_mieszkanie_To_masz_problem_bo_zmieniono_zasady
    Dodatkowo jestem jedynakiem i rodzice chcą przepisać mieszkanie na mnie.
    Z drugiej strony to nie byłoby uczciwe w stosunku do społeczeństwa, żeby można było takie rzeczy robić.
    Dziękuję wszystkim za pomoc i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  42. Polecam ciekawy artykuł o zapaści demograficznej:
    http://www.polityka.pl/kraj/analizy/1529753,1,sa-w-polsce-miasta-ktore-wymieraja.read#ixzz26Ksyd3jQ

    OdpowiedzUsuń
  43. Jeśli chodzi o nieruchomości to jest dla nich tylko jedna droga - na południe. Kupowanie teraz i branie kredytu to zła decyzja, Nawet jeśli się znajdzie jakaś okazje to należy się wstrzymać, bo za rok lub dwa takich okazji będzie multum i pewnie jeszcze lepsze. Taka jest moja opinia na ten temat.

    http://forsal.pl/artykuly/646962,wysyp_nowych_mieszkan_na_rynku_ceny_powinny_ostro_spasc.html

    P.S. A i jeszcze jedno. Wygląda na to, ze mamy QE3 i co SiP na to?

    OdpowiedzUsuń
  44. http://biznes.interia.pl/nieruchomosci/news/branza-mieszkaniowa-chcialaby-kolejnej-rodziny-na-swoim,1843590,4206

    Zdecydowane nie dla RNS.

    OdpowiedzUsuń
  45. @MSZ
    komentarze internautów są niezłe:)

    "Dwa dni temu pisaliście o "Rodzina na swoim" ,po prawie 90% negatywnych komentarzy znowu zamieszczacie ten temat(dziadostwo). Czyżby developerzy naciskali ?! Sprzedają te mieszkania po zawyżonych cenach, więc po co te brednie"

    OdpowiedzUsuń
  46. Tak. Pocieszające jest to, że coraz więcej osób rozumie działanie tego programu.

    OdpowiedzUsuń
  47. http://forsal.pl/artykuly/648469,deweloperzy_wyciskaja_ile_sie_da_z_konczacej_sie_rodziny_na_swoim.html

    tytuł najlepszy :"D

    OdpowiedzUsuń
  48. Już w październiku projekt nowej rekomendacji T
    Nowa rekomendacja T będzie gotowa w najbliższych dniach. Ze zmian łagodzących zalecenia nadzoru będą mogły jednak skorzystać tylko niektóre banki

    - W październiku będzie gotowy projekt zmienionej rekomendacji T i S i wówczas zostanie przekazany do publicznych konsultacji. Zmiany będą dotyczyły czytelnego rozdzielenia zagadnień zawartych w obu rekomendacjach, które zdaniem banków są mało czytelne i w praktyce trudne do stosowania – zapowiada Wojciech Kwaśniak , wiceprzewodniczący Komisji Nadzoru Finansowego. Najbardziej istotne zmiany koncentrują się na rekomendacji T związanej z udzielaniem kredytów detalicznych.
    Obecnie zakłada ona, że łączne miesięczne raty kredytowe nie mogą przekroczyć połowy dochodów, a w przypadku zarabiających powyżej średniej krajowej – 65 proc. zarobków. Nadzór chce odejść od takiego sztywnego wskaźnika.
    - Tak jak zapowiadał przewodniczący Jakubiak, z punktu widzenia analizy i profilu ryzyka można wyodrębnić grupy kredytów, w zależności od kwoty, czyli kredyty do 5 tys. zł, między 5 a 50 tys. zł, oraz powyżej 50 i 100 tys. zł, ale nie oznacza to, że wymienione progi będą bezpośrednio punktem odniesienia do przyjętych zasad –tłumaczy wiceprzewodniczący KNF. Zmieniona rekomendacja T może także uwzględniać odmienny charakter poszczególnych produktów kredytowych, na które się składają np. karty kredytowe, kredyty ratalne, gotówkowe. - Generalnie nasze podejście będzie się opierało na tym, żeby uelastycznić obowiązujące rekomendacje, ale nie w odniesieniu do wszystkich banków. Bardziej elastyczne zasady będą mogły stosować banki dobrze skapitalizowane, z dużym buforem płynności, wysoką jakością nadzorczych ocen w zarządzaniu ryzykiem – podkreśla Wojciech Kwaśniak.
    Zdaniem bankowców złagodzenie zasad zawartych w rekomendacji T może ożywić akcję kredytową w tym segmencie.
    Wartość kredytów konsumpcyjnych zaciągniętych w bankach przez gospodarstwa domowe na koniec lipca wyniosła 125,8 mld zł, przed rokiem było to ponad 130 mld zł.
    Korekty, choć w znacznie bardziej ograniczonym zakresie, zostaną wprowadzone także do rekomendacji S, dotyczącej kredytów mieszkaniowych.
    - Nie będą to rewolucyjne zmiany łagodzące podejście do udzielania kredytów hipotecznych. Naszą intencją jest zakończenie prac i uchwalenie obu rekomendacji przed końcem roku. Chcemy by weszły w życie z początkiem przyszłego roku, choć nie należy wykluczać, iż w niektórych punktach mogą być konieczne okresy przejściowe – zapowiada Kwaśniak.
    http://www.parkiet.com/artykul/10,1283274.html

    OdpowiedzUsuń
  49. Polecam art. prof. Łaszka:
    http://biznes.pl/magazyny/nieruchomosci/mieszkania/jak-nam-blisko-do-kryzysu-mieszkaniowego,5264044,magazyn-detal.html

    Podoba mi się jeden z komentarzy: "Policzcie jaką część obecnej ceny mieszkania stanowią koszty tzw. "produktów bankowych". Kredyt brał deweloper, firma budowlana, producent materiałów budowlanych i na końcu kupujący mieszkanie. Z tym że ten ostatni musiał pokryć koszty wszystkich kolejnych kredytów, włącznie ze swoim. A popyt kreowany był marketingowo. Przecież kilka lat temu mieliśmy kampanie reklamowe - po co wynajmować, lepiej kupić na kredyt, następnie - kup mieszkanie na wynajem, a później kup działkę i zbuduj dom, bo nie jest to droższe niż mieszkanie /po wywindowanej wcześniej cenie/. Wywołany markeringowo popyt miał się nijak do rozwoju gospodarki, wzrostu wynagrodzeń i powstawania nowych miejsc pracy."

    OdpowiedzUsuń
  50. "Policzcie jaką część obecnej ceny mieszkania stanowią koszty tzw. "produktów bankowych""

    Ja również apeluje do analityków NBP, by liczyli zysk deweloperski uwzględniając koszty kapitałowe oraz inne koszty np. reklamy, obsługi biura itp. w swoich raportach.

    Podawanie zysku brutto to jak podawanie pensji brutto, a wiadomo dla każdego że podawanie pensji brutto jest jak...:
    http://img2.demotywatoryfb.pl/uploads/1253643903_by_EdiRTOS_600.jpg

    OdpowiedzUsuń
  51. Koniec świata! Na głównej GW artykuł krytykujący RNS!

    http://wyborcza.biz/biznes/1,100897,12591421,Budujmy_mieszkania_na_wynajem.html

    Szkoda, że nie ma tego w tytule np. "Nabici w RNS"

    OdpowiedzUsuń
  52. Jeszcze u innego kolegi blogera informacja o wyprzedaży loftów w Łodzi przez Syndyka po upadłości dewelopera. Ceny od 2.500/m2

    http://presjanadewelopera.wordpress.com/2012/10/03/lofty-u-scheiblera-po-2900-pln-za-metr-o-to-chodzilo/

    OdpowiedzUsuń
  53. Patrząc na to, że w Łodzi szacuje się najwyższe tępo spadku ludności ze wszystkich dużych miast w Polsce, to jakoś ta wiadomość mnie nie dziwi.

    OdpowiedzUsuń

  54. http://bankier.tv/deweloperzy-klamia-ceny-jeszcze-spadna-11847.html

    OdpowiedzUsuń
  55. czekamy na spadki

    no ciekawa rozmowa jednak mam wrażenie że ta boża krówka będzie jak biuro nieruchomości które będzie zabierać najlepsze oferty z rynku i ustalać z klientem ile może dostać za takie mieszkanie biorąc pod uwagę liczbę chętnych (zapisanych w formularzu). Ciekawe ???

    No ale sprawdzają się słową ze dopiero coś zobaczymy w 2013 pewnie II kwartał.

    OdpowiedzUsuń
  56. Jakoś nagle ucichły niusy o problemach z kredytami walutowymi.

    OdpowiedzUsuń
  57. Za to coraz częściej piszą ogólnie o coraz gorszej sytuacji jeżeli chodzi o terminowość regulowania zobowiązań. Należy też pamiętać, że w momencie gdy bank żąda natychmiastowej spłaty kredytu walutowego następuje jego przewalutowanie na PLN.

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP