08 grudnia 2012

Coraz mniej osób ufa doradcom finansowym

Jakże ciesząca informacja z IAR. Otóż coraz mniej osób ufa doradcom finansowym.

--

Maleje zaufanie do doradców finansowych - uważają eksperci. Wciąż jednak istnieje grupa osób, które traktują doradców jak wyrocznię. Powierzają im decyzje dotyczące własnych oszczędności i dopiero po fakcie uświadamiają sobie popełniony błąd.

Miejski rzecznik konsumentów w Warszawie Małgorzata Rothert podkreśla, że doradca jest po prostu sprzedawcą. Tymczasem regularnie po porady ekspertów przychodzą osoby, które podpisały niekorzystne dla siebie umowy
 --ciecie

I tak dokładnie jest: od nabicia w kredyt walutowy i ciągle drożejące nieruchomości (link1, link2), przez naganianie na fundusze akcyjne i 180% zysku (prowizja!), a może opcje walutowe (link) czy również struktury, które niestety są często tak sformułowane, że co najwyżej otrzymamy zainwestowany kapitał (tracąc jednak po drodze z uwagi na inflacje!). Niestety w Polsce doradztwo =  sprzedaż. Bardzo bym sobie życzył rzetelnych analiz, prawdziwego doradztwa, jednak ciągle w Polsce mamy do czynienia z "dzikim kapitalizmem". 

Rzetelnych analiz w prasie jest jak na lekarstwo. Większość mass mediów przedrukowuje po prostu komunikaty prasowe sprzedawców przez co odnosi się błędne wrażenie o rzeczywistości. Uważam, że dla dobra ogółu pod każdym komunikatem takiego Home Broker powinien być komunikat od KNF (a la w przypadku leków)

KNF ostrzega przed doradcami finansowymi. Nadzór przypomina, że ten zawód jest nielicencjonowany, a doradcy to zwykli sprzedawcy. Choć wydaje się, że działają za darmo, to dostają prowizje od banków (link)

PS Takie informacje mnie cieszą póki w Polsce jest dziki kapitalizm i brak odpowiedzialności za klienta, bo grunt to prowizja.

2 komentarze:

  1. W tym ostrzeżeniu mogłoby też być tak: "Choć wydaje się miły jest pazerną hieną opłacaną przez banki."

    OdpowiedzUsuń
  2. Co może uzdrowić ten proceder:
    Zamiast "Doradca"
    należy ten zawód nazwać po imieniu:
    "Naganiacz"
    lub bardziej przyjaźnie dla tych, którzy z tego żyją, PO prostu "sprzedawca bańkowych bubli".
    P.S.
    Jest taki proceder szerzący się jeszcze ciągle na bazarach, giełdach - gra w trzy karty.
    Tam "naganiacz" jest po prostu naganiaczem, nikt nawet nie nazwie go przecież "SPRZEDAWCĄ naciągaczem"!

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP