30 stycznia 2013

Zasadnicza różnica w przyczynach problemów gospodarczych Hiszpanii, a Francji i Włoch

Analitycy z Natixis opublikowali krótki raport na temat zasadniczych różnić co do przyczyn powstania problemów gospodarczych Hiszpanii, Francji i Włoch. Pominęli bardzo ważną - euro - ale i tak raport jest ciekawy.

W swoim raporcie analitycy wskazują na zasadnicze różnice co do przyczyn kryzysu:

  • Hiszpania nie ma problemów z brakiem konkurencyjności cenowej, wysokimi kosztami pracy czy nawet wysokimi obciążeniami podatkowymi. Hiszpański kryzys wynika z pękającej bańki na rynku nieruchomości i jej wpływu na gospodarkę: utraca miejsc pracy, bankructwa firm, w tym banków
  • Włochy i Francja nie mają jeszcze problemów z powodu pękającej bańki na nieruchomości. Obie gospodarki mają bowiem stosunkowo niski poziom zadłużenia sektora prywatnego. Całkiem przeciwnie do Hiszpanii - Włochy i Francja cierpią na postępującą utratę konkurecyjności (kosztową i niekosztową) i wynikającą z tego utratę udziału w sprzedaży na rynkach światowych. Dodatkowo mowa jest o niewydajnym aparacie państwowym, ogromnej biurokracji, a w konsekwencji wysokim obciążeniu podatkowym nakładanym na biznes i osoby pracujące.
Tu na marginesie dodam, że wiele wskaźników gospodarczych z ostatniego półrocza zdecydowanie zaczyna spadać we Francji w przeciwieństwie do Niemiec. Wielu analityków zaczyna wskazywać na nowe zobowiązania podatkowe we Francji, które zostały niedawno wprowadzone i które prawdopodobnie właśnie zaczynają zbierać żniwa.

Więcej tutaj (klik) lub w raporcie osadzonym:

7 komentarzy:

  1. Skoro tak to jakich firm akcje na hiszpańskiej giełdzie proponujecie ? Ktoś zna tamten rynek ? Teraz dołują, a skoro fundamenty są zdrowe to i ożywienie przyjdzie prędzej czy później.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja wiem czy dołują? Od czerwca ibex zyskał 50%.

    OdpowiedzUsuń
  3. No tak, ale patrząc w szerszej perspektywie to mają jeszcze dużo do urośnięcia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Andrewin M pisze...
    No tak, ale patrząc w szerszej perspektywie to mają jeszcze dużo do urośnięcia.

    To wcale nie działa tak jak piszesz.
    Nawet trawa nie urośnie podczas "suszy". Podlewanie nieuniknione, a wody (własnej waluty) brak. To suchy, pod tym względem kraj, cierpi na ogromny deficyt "wody".

    OdpowiedzUsuń
  5. A'pro'PO hossy i zarabiania kasy:
    W 2011r prognozowałem osłabienie Jena (klin końcowy), a w 2012r napisałem o nowym trendzie -> hossa, na NIKKEI (podwójne dno! w mega skali).
    Nikt nie skomentował ....
    Po ostatniej decyzji -> druku Jena, wszystko zdaje się już jest jasne!
    Dużo Jena daje dużo eksportu i dużo kwitnącej gospodarki i wiśni wiosną .... :)

    OdpowiedzUsuń


  6. @LJ3
    "A'pro'PO hossy i zarabiania kasy:
    W 2011r prognozowałem osłabienie Jena (klin końcowy), a w 2012r napisałem o nowym trendzie -> hossa, na NIKKEI (podwójne dno! w mega skali).
    Nikt nie skomentował ...."
    Pamiętam Twoje wpisy z sierpnia 2011

    http://stojeipatrze.blogspot.com/2011/08/usa-japonia.html

    Tam też pisałeś i inne rzeczy niż tylko o nikkei.

    Ja ciągle pozostawałem przy swoim (trading-room ) że nie zejdziemy poniżej jak prawie 80 na USDJPY i czeka nas "monster rally". Przeszło w dół o 3-4 figury więc super dokładny nie byłem.

    OdpowiedzUsuń
  7. To co się stało na eurjpy to po prostu mega odlot. Prawie jak spadki, tylko w drugą stronę.

    Co ciekawe cały ruch na jenie to PR. Otóż wbrew pozorom stosunkowo bank japonii bedzie coraz MNIEJ kupował obligacji netto. Tak MNIEJ.

    Zakupy spadną mniej więcej o 2/3 w 2014.

    Wszystkie liczby co widzicie to widzicie brutto! Policzcie netto!

    OdpowiedzUsuń


Komentując anonimowo - podpisz się. Łatwiej prowadzi się dyskusję.
SiP